Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: święci

  1. O karceniu cielesnym dzieci

    Leave a Comment

    Rózga i karność udziela mądrości, pozostawiony sobie chłopiec jest wstydem dla matki” – Przysłów 29: 15.

    ***

    Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go – w porę go karci” – Przysłów 13: 24.

    ***

    W sercu chłopięcym głupota się mieści, rózga karności wypędzi je stamtąd” – Przysłów 22: 15.

    ***

    Karcenia chłopcu nie żałuj, gdy rózgą uderzysz – nie umrze. Ty go rózgą uderzysz, a od Szeolu zachowasz mu duszę” – Przysłów 23: 13 – 14.
    ***

    Kto miłuje swego syna, często używa na niego rózgi,  aby na końcu mógł się nim cieszyć” – Mądrość Syracha 30: 1.

    ***

    Nie odejmuj swojej ręki od syna swego, ani od córki swojej, ale ucz ich od młodości bojaźni bożej” – Nauka Dwunastu Apostołów 4, 9 (Cytat za: „Pisma Ojców Apostolskich”, Poznań 1924, s. 28.)

    ***

    Nie obawiajcie się ich karcić i surowo upominać, bo chłostą ich nie zabijecie (patrz: Prz 23, 13), ale raczej ocalicie, jak to Salomon mówi gdzieś w Księdze Mądrości: <Karć syna, a kłopotu ci to zaoszczędzi> (patrz: Prz 29, 17 i Prz 19, 18a), <tak bowiem będzie dla ciebie dobrą nadzieją> (por. Prz 19, 18b), <ty go uderzysz rózgą, a duszę jego zachowasz od śmierci> (por. Prz 23,14). Tenże (Salomon) mówi jeszcze: <Kto rózgi żałuje, nienawidzi swego syna> (por. Prz 13, 24), oraz: <Okładaj rózgami jego boki, gdy jest jeszcze młody, aby, gdy zmężnieje, nie odmówił ci posłuchu> (por. Syr 30, 12). Kto więc nie chce upominać i karcić swego syna, nienawidzi swego dziecka. Uczcie więc wasze dzieci Słowa Pańskiego, bądźcie surowi dla nich nawet chłoszcząc je rózgami, wpajajcie im posłuszeństwo, uczcie je <od dzieciństwa świętych pism> (por. 2 Tym 3, 15) naszych i Boga, przekazujcie im całe Pismo Boże (…)” – Konstytucje Apostolskie IV, 11 (2-4). (Cytat za: „Synody i Kolekcje Praw, Tom II, Konstytucje Apostolskie oraz Kanony Pamfilosa z apostolskiego synodu w Antiochii; Prawo kanoniczne świętych Apostołów; Kary świętych Apostołów dla upadłych; Euchologion Serapiona”, Wydawnictwo WAM, Kraków 2007, s. 103-104).

    ***

    Ponieważ (…) dzieci podlegają władzy ojca, a słudzy swego pana, wolno ojcu chłostać swego syna, a panu swego sługę, by ich poprawić i wychować” – Św. Tomasz z Akwinu.

    ***

    Gdzie zaś nie przynoszą skutku dobre słowa i karcenie, tam należy zabrać się do kar: zwłaszcza gdy dzieci jeszcze nie wyrosną, wtedy jest rzeczą niepodobną, aby ich można ukrócić `Kto folguje rózdze, nienawidzi syna swego`. (Przyp. 13, 24). Nienawidzi syna swego ten, który go nie karze, kiedy potrzeba. I tego kiedyś Pan Bóg ukarze (…) Alić należy karać dzieci roztropnie, nie w uniesieniu gniewnym, jak to teraz nieraz czynią ojcowie i matki: bo wtedy nic nie osiągną, gdyż wówczas dzieci stają się jeszcze krnąbrniejsze. Najpierw wypada dzieci upominać, potem im grozić a wreszcie ukarać, ale po ojcowsku, a nie po katowsku, z umiarkowaniem, bez złorzeczeń i bez przekleństwa. Można je zamknąć w pokoju, ująć cokolwiek z pokarmu, nie dać odzienia lepszego, a jak potrzeba użyć rózgi, a nie kija. A jest zasadą ustaloną, aby nie kłaść ręki na dziecko póki wrzenie namiętności nie ustąpi, dopiero po uśmierzeniu gniewu karajcie” – Św. Alfons Liguori, (Cytat za: „Katechizm św. Alfonsa Liguoriego”, Miejsce Piastowe 1931, s. 68 – 69).

    ***

    Otóż, nie jesteście dobrymi rodzicami, lecz okrutnikami i samo sobie gotujecie hańbę, jeśli w razie potrzeby nie karzecie dziecka, choćby i cieleśnie, bo o tej karze będę mówił przede wszystkim. Potwierdza słowa moje Duch św., mówi bowiem (Przyp. 13, 24): <Kto folguje rózdze, nienawidzi syna swego>, to znowu (Przyp. 29, 15): <Rózga i karanie daje mądrość, dziecię zaś puszczone ma swą wolę, zawstydza matkę swoją> (…) Trzeba tez karać z miłością, więc nigdy w gniewie, nigdy w złości, nigdy z przekleństwem, ze złorzeczeniem, bo uczy Pismo św. (Syr. 19, 28): <Fałszywym jest karanie w gniewie sromocącego>. Kara powinna pochodzić jakoby od Pana Boga, a nie jakoby od czarta przeklętego, to jest z gwałtownością czartowską. Dzieci powinny odczuć, że rodzice karzą je tylko niechętnie i tylko dla tego, że tego wymaga ich powinność. Rodzice mają tak tak karać, iżby śmiał mogli powiedzieć dziecku: <Dla tego, że cię kocham, karzę cię właśnie>” – Ks. Wojciech Andersz, cytat za: „Nauki katechizmowe ułożone na podstawie różnych autorów, Tom III”, Poznań 1909, ss. 472, 476.

    ***

    Tu interesują nas te przypadki, kiedy bicie jest bolesne, a nawet szkodliwe dla ciała. Także tu nie można zakazać władzom społecznym i wychowawczym stosowania tego środka karnego, zawsze rzecz jasna w granicach nie szkodzących zdrowiu. Nie jest natomiast nikomu dozwolone bicie bliźniego pod wpływem gniewu i dla zemsty lub z chęci dokuczenia i sprawienia przykrości. (…)” – Jacek Woroniecki OP, „Katolicka etyka wychowawcza. Tom II. Etyka szczegółowa. Część 2”, Lublin 2000, s. 170-171.

    Przeczytaj też: Czy kary cielesne są niemoralne?

    Nota od redakcji: Pisownia cytowanych wypowiedzi została nieznacznie uwspółcześniona.

  2. W jaki sposób nie powinno się przedstawiać Maryi i innych świętych?

    Leave a Comment

    (Pytanie) Wystawianie jawne w Kościołach lub gdziekolwiek obrazów, a mianowicie świętych Panien stosownie do mody, jakiej dziś niewiasty światowe w strojeniu się trzymają, odmalowanych z gołą głową, z karkiem obnażonym, z wdziękami umielającemi się czy Kościół pochwala?

    (Odpowiedź) Broń Boże! Nie tylko nie pochwala, ale owszem surowo tego zakazuje. Oto słowa powszechnego Soboru Trydenckiego: Żadna bezwstydność niech nie znajdzie miejsca w obrazach Świętych, tak iżby ani w malowaniu ich, ani w przyozdabianiu nie wydawały się wdzięki zalotne. Niechaj więc Biskupi wszelkiej w tej mierze przykładnią pilności i starunku, żeby w Kościele nic nieporządnego, nic nieopacznego, albo ladajako skleconego, nie światowego, nic nieprzystojnego, widzieć się nie dało; gdyż domowego Bożemu przystoi świętobliwość. O tak to ważna jest ustawa. Jak wielkiego grzechu winnemi się stają ci, którzy ją przestępują, trudno w krótkości opowiedzieć.

    Patrz: X. Franciszek Pouget, Nauki katolickie w sposób katechizmowy, w których wyłożone są w krótkości  z Pisma świętego i Podania: Dzieje, zasady religii, moralność chrześcijańska, sakramenta, modły, obrzędy i zwyczaje Kościoła, Warszawa 1830, s. 579 – 580.

    ***

    (…) Cel świętych obrazów jest zbudowanie i do cnót zachęcenie wiernych. Albowiem czem są książki pobożne dla czytających one, mówi św. Grzegorz, tem bydź mają obrazy dla zapatrujących się na nie.  Książka pobożna naucza wiernego jak ma żyć, obraz zaś Świętego, jeżeli tej szpetnie będzie odmalowany, albo jeśli będzie w postawie Herkulesa, z miną hardą i srogą, lub w kształcie wszetecznej Wenery udany? Jakże się np. niewiasta zachęci do nabożeństwa, skromności, przestrzegania wstydu, zapatrując się na obraz jakiej Świętej na wzór dzisiejszych rozpustnic z gołą głową, z rozpuszczonymi włosami, z obnażonymi karkiem, ramionami, piersiami odmalowanej? Z drugiej strony jakże się, takie malowania zgodzić mogą z życiem dziwnie skromnym, wstydliwym, umartwionym, pokutnym, gardzącym światem, a usiłującym podobać się jedynie Jezusowi Chrystusowi, jakie właśnie Święte i Święci Pańscy prowadzili i prowadzić je tak niezbędnie albo przynajmniej kończyć musieli, bo inaczej nigdyby do tej chwały, której dziś w w niebie zażywają nieprzyszli. Czyliż np. Agata, Łucja, Franciszka i inne tysiączne Święte, tak wielką łaską, w jakiej dziś są u Boga znalazły, gdyby na wzór innych niewiast światowych nieskromnie i z gołą głową chodziły; ponieważ Duch Ś. wyraźnie tego niewiastom zakazuje i chce, aby tak te, które w małżeńskim lub wdowim, jako i owe które w panieńskim stanie  zostają okrywały swe głowy, a szczególniej w czasie publicznego nabożeństwa, bo inaczej czyniąc obrażałyby Aniołów. Wszelka niewiasta, mówi Apostoł, modląca się … z z nie nakrytą głową, sromoci głowę swoją. Boć jedno jest jakby ogolona była. Albowiem niewiasta jeśli się nie nakrywa, niechże się strzyże. Lecz jeśli sromota niewieście strzyc się albo golić, niechże nakrywa głową swoją (1 Cor. XI, 5. 6 et 10). Czyliżby te Święte zamiast łaski Bożej, nie ściągnęły na siebie gniewu Jego, gdyby stosując się do zwyczaju świata z obnażonymi szyjami, ramionami i piersiami, tak je dziś niektórzy ladajacy i skażonego smaku malarze na obrazach wystawiają, w oczach ludzkich były za życia się ukazywały? Ponieważ tem samem stałyby się, mówi jeden Ojciec Kościoła, drzwiami czarta, zgorszeniem i zgubą dusz, a zatem i same na podobną zaroiłyby zgubę. Tak więc obrazy nieprzystojne, są przeistoczeniem prawdy w fałsz, zniewagą Świętych, zgorszeniem ludu. A przetoż poświęcać je, jawnie wystawiać, w Kościele składać, jest władzy swej świętokradzko nadużywać, wielkie zło upoważniać, zgorszenie upowszechniać, obrzydliwość na miejscy świętym stawiać/

    Cytat za: ks. Franciszek Pouget, jw., s. 446 – 447.

  3. Św. Ludwik IX: O Bożych przestrogach

    Możliwość komentowania Św. Ludwik IX: O Bożych przestrogach została wyłączona

    Seneszalu – mówił król – kiedy takie nieszczęścia zdarzają się ludziom, jak ciężkie choroby czy inne prześladowania, święci mówią, że to są przestrogi Naszego Pana. Bo tak jak Bóg powiedział do tych, których uleczył z wielkich chorób: < Widzicie, chociaż mogłem was uśmiercić, gdybym zechciał>, tak mógł powiedzieć do nas <Widzicie, utopiłbym was wszystkich, gdybym zechciał>.

    Zatem powinniśmy – mówił dalej – przyglądać się sobie ze strachem, aby nie było w nas czegokolwiek, co Jemu by nie było miłe, z powodu czego nas by tak ostrzegał, i jeżeli znajdziemy coś, co Jemu by się nie spodobało, trzeba, abyśmy to odrzucili od siebie, bo jeśli postąpimy inaczej po tej groźbie, którą on nam uczyni, uderzy nas śmiercią lub innym wielkim nieszczęściem, na szkodę naszym ciałom i naszym duszom.

    Król mówił: Seneszalu, święty powiedział: Panie Boże, dlaczego nam grozisz? Jeżeli Ty nas wszystkich stracisz, nie będziesz, od tego uboższy, i jeżeli nas wszystkich pozyskasz, nie będziesz już od tego bogatszy. Z tego możemy widzieć – poucza święty – że te groźby zsyła na nas Bóg, nie są dla Jego zysku ani dla odwrócenia jego straty, ale tylko dla wielkiej miłości, którą do nas żywi, budzi nas swoimi groźbami, abyśmy zobaczyli wyraźnie nasze błędy i żebyśmy odrzucili od nas to, co Jemu jest niemiłe. Zatem czyńmy tak – rzekł król – i postępujmy mądrze.

    Cytat za: Jean de Joinville, „Czyny Ludwika Świętego króla Francji”, Warszawa 2002, s. 181-182.

  4. Bł. Franz Jägerstätter – patron katolickiego nonkonformizmu

    Leave a Comment

    Pod adresem mej działalności i publicystyki od czasu do czasu jest wysuwana obiekcja, którą można streścić w następujących słowach:

    Twierdzisz, że przypominasz różne aspekty nauczania katolickiego, a przecież jesteś zupełnie osamotniony w głoszonych przez siebie przekonaniach. Niezmiernie trudno byłoby znaleźć księży czy jakieś środowiska katolickie, które mówiłoby w pewnych określonych kwestiach (chodzi tu głównie o sprawę tańców damsko-męskich, prawnej karalności cudzołóstwa oraz niektórych bardziej szczegółowych implikacji wynikających z zasady skromności strojów) to samo co Ty. Czy więc można uważać za wiarygodne Twe roszczenia co do prezentowania katolickiej doktryny? Przecież nawet nie jesteś z wykształcenia teologiem„.

    Co zatem odpowiem na ów zarzut? Cóż, paradoksalnie mogę się w dużej części zgodzić z założeniami tkwiącymi u jego podstaw. Prawdą jest bowiem, że jestem prawie zupełnie osamotniony w prowadzonym przez siebie dziele przypominania niektórych przemilczanych prawd nauczania katolickiego. Owszem, istnieją księża oraz osoby świeckie, które podzielają te moje przekonania, ale jest ich tak mało, iż poparcie to nie wydaje się wpływać w żaden wymierny sposób na oblicze współczesnego katolicyzmu. Przyznaję się też, że choć co prawda od przeszło 25 lat moją życiową pasją jest poznawanie i zgłębianie katolickiej doktryny oraz teologii, to tak się moje życie potoczyło, iż nie zdobyłem formalnego wykształcenia teologicznego.

    Czy w związku z powyższym można uznać prowadzoną przeze mnie działalność za poważną? Myślę, że tak i mam na to przynajmniej jeden mocny dowód w postaci przykładu życia, jaki dał nam pewien wywodzący się z Austrii katolik. Chodzi o osobę wyniesionego przez Kościół do chwały ołtarzy bł. Franza Jägerstättera. Ten uczeń Pana Jezusa też bowiem w swym czasie, mimo że nie był z wykształcenia teologiem, powoływał się na swą znajomość nauczania katolickiego, a wnioski jakie stąd wyciągał, wydawały się powszechnie niepodzielane tak przez księży, jak i innych świeckich katolików. Łatwo było więc i wobec błogosławionego Franza wyciągnąć wniosek, iż w takim razie źle on rozumie doktrynę katolicką, oraz że jego postawa wynika z jakiejś zarozumiałości, która nakazuje mu być kimś, kogo potocznie zwykło się określać mianem osoby „bardziej papieskiej od papieża„. Co nie bez znaczenia, pozwolę sobie dodać, iż wszystko to działo się na jeszcze około 20 lat przed Soborem Watykańskim II, a więc w czasie, gdy jednak księża, a co za tym idzie także przynajmniej część świeckich wiernych, mieli, ogólnie rzecz biorąc, bardziej „surową” formację odnośnie co do różnych kwestii moralnych niż ma to miejsce obecnie. A jednak po przeszło 60 latach od męczeńskiej śmierci bł. Franza Jägerstättera Kościół uznał słuszność jego postawy, ogłaszając go błogosławionym.

    Pozwolę sobie poniżej pokrótce przypomnieć w czym rzecz, jeśli chodzi o postawę bł. Franza Jägerstättera. Otóż był on żyjącym w czasach rządów Hitlera i II wojny światowej austriackim rolnikiem, który w pewnym okresie swego życia zaczął czytać Pismo święte oraz zdobywać wiedzę na temat doktryny katolickiej, a także życia poszczególnych Świętych Pańskich. Mimo to nie zdobył on nigdy formalnego wykształcenia teologicznego. Osobista bogobojność i prawość tego człowieka połączone z wiedzą teologiczną, którą zdobywał, doprowadziły go w burzliwym czasie II wojny światowej do wniosku, iż nie jest moralnie dozwolone brać aktywny udział jako żołnierz w wojnie po stronie Hitlera oraz składać przysięgę ślubowania bezwzględnej wierności wobec wodza III Rzeszy. Nieugięte trzymanie się tej postawy doprowadziły w końcu Franza do męczeńskiej śmierci, która miała miejsce w 1943 roku.

    Dziś, gdy potępianie Hitlera i wywołanej przez niego niesprawiedliwej wojny nie wiąże się z żadnym ryzykiem dla katolików, postawa bł. Franza Jägerstättera budzi oczywiście bardzo często podziw, jednak w czasie gdy żył ów uczeń Jezusa sytuacja wyglądała zgoła odmiennie. Po pierwsze bowiem: żaden z księży i biskupów, którym znana była sprawa bł. Franza, nie udzielił mu poparcia w jego dzielnych postanowieniach. Przeciwnie, próbowali oni raczej zniechęcić tego błogosławionego. Po drugie: bł. Franz Jägerstätter był osamotniony w swej postawie pośród innych świeckich katolików. Na kilka milionów zdolnych do służby wojskowej niemieckich i austriackich katolików, Franz był jednym z dosłownie sześciu, którzy odmówili składania przysięgi bezwzględnej wierności Adolfowi Hitlerowi. Co więcej, wielu świeckich katolików wydawało się mieć za złe Jägerstätterowi jego postawę, o czym może świadczyć, iż władze jego rodzinnej miejscowości Sankt Radegund początkowo odmówiły umieszczenia jego nazwiska na miejscowym pomniku wojennym.

    Czy więc pojedynczy, niemający formalnego wykształcenia teologicznego katolik, może mieć rację wbrew milionom innych katolikom, a nawet pomimo stanowiska różnych księży i biskupów? Przykład wyniesionego na ołtarze błogosławionego Franza Jägerstättera daje twierdzącą odpowiedź na to pytanie.

    Mirosław Salwowski

  5. Św. Cezary z Arles: „Zło pijaństwa jest bardzo wielkie i Bogu obrzydłe”

    Leave a Comment

    Bracia najdrożsi! Chociaż z miłosierdzia Chrystusa ufam, że boicie się zła pijaństwa jak otchłani piekielnej i nie tylko sami nie chcecie się więcej upijać, ale i innych nie namawiacie, ani nie zmuszacie, by przyjmowali więcej niż wypada, to to jednak, ponieważ nie można postąpić inaczej, skoro są niektórzy zaniedbujący to, którzy nie chcą być trzeźwi, dlatego wy, którzy zawsze urządzacie trzeźwe przyjęcia, nie bierzcie tego do siebie, ponieważ na biskupach ciąży obowiązek karcenia pijaków.

    Zło pijaństwa, bracia najdrożsi, jest zbyt ciężkie a Bogu obrzydłe i tak po całym świecie się rozszerzyło i u tak wielu weszło w zwyczaj, że przez tych co nie chcą uznać Bożych przykazań już nie jest uważane za grzech i do tego stopnia, że na ucztach swoich wyśmiewają tych, co mniej mogą pić i mocą wrogiej przyjaźni nie wstydzą się zaklinać ludzi, aby pili więcej niż wypada. Ten mniejsze zło popełnia, kto drugiego mieczem rani, niż ten, kto zmusza drugiego, aby pił więcej niż uchodzi, ponieważ przez opilstwo zabija jego duszę. 

    A ponieważ nasze ciała są ziemskie, więc podobnie jak deszcz obfitszy i dłuższy, niż go potrzeba, tak ziemię nawadnia i w błoto zamienia, że na niej żadna uprawa nie jest możliwa, tak i nasze ciało przez pijaństwo  nie może przyjąć duchowej kultury, ani nie może wydać spodziewanych owoców potrzebnych dla duszy. A więc, jak  wszyscy ludzie z upragnieniem wyglądają potrzebnego i wystarczającego deszczu dla swoich pól, aby modli je pielęgnować i cieszyć się z obfitości plonów rolnych, tak i na roli naszego ciała tylko tyle powinni ludzie pić, ile wypada, aby przez zbyt obfite picie ta rola ciała nie zamieniła się jakby w bagnisko, i raczej robaki i węże wad mogła rodzić, niż wydawać owoce dobrych uczynków. Wszyscy pijacy wyglądają jak jakieś bagna. Co bowiem rodzi się na bagnach, to dobrze kochanie wiecie. Wszystko co się tam rodzi, jak wiemy, żadnego pożytecznego owocu nie przynosi. Rodzą się tam węże i pijawki, rodzą się żaby i różnego rodzaje robaków, które raczej wstręt budzić mogą niż przynosić coś nadającego się do spożycia. Nawet drzewa i zioła, które na bagnach rosną albo nad jego brzegami zwykły wyrastać, żadnego pożytku nie przynoszą prócz tego tylko, że corocznie się je spala na ogniskach. Patrzcie! Co z pijaństwa się rodzi, to na ogień jest przeznaczone. 

     Tacy są, jak już powiedziałem, wszyscy pijacy, których obiady przeciągają się aż w późną noc, których wieczerze oglądają ranne słońce, którzy stać nie potrafią nawet, gdy wydaje się że poszczą, których zmysły są otępiałe, ociężałe i w jakimś sensie już obumarłe. Wreszcie często w upojeniu nawet samych siebie nie poznają, ani innych, nie mogą ani chodzić, ani stać, ani nie są w stanie niczego rozsądnego powiedzieć ani usłyszeć. Często nawet, aż do wymiotów nie wstydzą się upijać i piją bez miary. Przynosi się im coraz większe kubki. Rywalizacja jest bez wątpienia prawem picia. Kto w piciu potrafi innych pokonać, ten otrzymuje pochwałę w grzechu. Stąd rodzą się kłótnie i spory, później kończyny wiją się skręcają w różnych i strasznych tańcach, dalej popełnia się cudzołóstwa a nieraz zabójstwa. Ilekroć piją za dużo, jakby paraliżem tknięci, nie mogą chodzić o własnych nogach, pozwalają się wnosić na rękach w upokarzający sposób do łóżek. W ich oczach ciemność, w głowie szał i okropny ból, a na twarzy wypieki, wszystkie członki drżą, a w duszy i umyśle otępienie. (…).

     

    Bracia najdrożsi! Ludzie dlatego się upijają z taką łatwością, bo uważają, że pijaństwo jest małym grzechem, albo w ogóle nim nie jest. Ale za tę niewiedzę najbardziej kapłani zdadzą sprawę w dzień sądu, jeżeli zaniedbują głoszenia kazań powierzonemu sobie ludowi o tym, jakie i jak wielkie jest zło wypływające z pijaństwa. Kto więc uważa, że pijaństwo jest małym grzechem, jeżeli się nie poprawi i nie będzie czynił pokuty za swe pijaństwo, nie minie go wieczna kara. Dręczyć go będzie kara bez ulgi razem z cudzołożnikami i zabójcami, zgodnie z tym, co dobrze wiecie, jak Apostoł głosił: << Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani lubieżnicy, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani chciwcy, ani cudzołożnicy, ani  pijacy nie odziedziczą Królestwa Bożego>> ( 1 Koryntian 6: 9 – 10). Patrzcie, że pijaków zrównał Apostoł z rozpustnikami, bałwochwalcami, homoseksualistami i cudzołożnikami. Powiedział również: << Nie upijajcie się winem, bo to jest przyczyną rozwiązłości >> (Efezjan 5: 18). Dlatego też niech  każdy  sobie określi i rozważy, czy pijaństwo jest grzechem ciężkim, a wówczas pijaństwo, nigdy nie będzie mogło go pokonać albo z trudnością (…).

    Pijaństwo, jak studnia prowadząca do piekła, wszystkich gubi, jeżeli nie następuje godna pokuta, a po niej poprawa, tak mocno ich trzyma w sobie, że nie pozwala im zupełnie wydostać się z ciemności studni piekielnej na światło czystości i trzeźwości„.

    Cytat za: Św. Cezary z Arles, “Kazania do ludu (1-80)”, Kraków 2011, ss. 269 – 270; 272 – 273; 277.

     

  6. Św. Tomasz z Akwinu: Czy władze cywilne mają prawo karać obcięciem którejś części ciała?

    Leave a Comment

    Postawienie problemu. Wydaje się, że nigdy, gdyż:

    1. Podług św. Jana Damasceńskiego grzech polega na odstępstwie od tego, co jest zgodne z naturą, ku temu, co jest z nią sprzeczne. Lecz zgodnym z ustanowioną przez Boga naturą jest, by ciało ludzkie posiadało wszystkie członki, a sprzecznym z naturą jest pozbawienie ciała jakiegoś członka. A więc obcięcie jakiegoś członka ciała ludzkiego jest chyba grzechem.

                2. Jak cała dusza ma się do całego ciała, tak poszczególne władze duszy mają się do części  ciała. Otóż nie wolno pozbawiać kogoś duszy zabijając go, chyba że to czyni władza publiczna. A więc tylko władza, publiczna ma prawo obcinać  członki ciała.

                3. Zbawienie duszy jest ważniejsze niż ocalanie ciała. Otóż nie wolno pozbawiać się jakiegoś  członka ciała dla zbawienia duszy, gdyż już Sobór Nicejski nałożył kary na tych, którzy dokonali kastracji dla zachowania czystości. A więc nigdy  nie wolno obcinać jakichkolwiek części ciała.

    Ale z drugiej strony Księga Wyjścia (21, 24) powiada: „oko za. oko, ząb za ząb, ręka, za rękę,  nogę za nogę”.

    Odpowiedź. Skoro członki ciała są częściami całego ciała, dlatego są dla dobra całości, jak to, co  niedoskonałe w stosunku do tego, co jest doskonałe. Dlatego należy obchodzić się z nimi zgodnie z dobrem całości. Członki bowiem ciała ludzkiego  same przez się są potrzebne dla dobra całego ciała, chociaż przygodnie może się zdarzyć, że jakiś członek stanie się szkodliwy, np. gdy gnijąc, może  zarazić całe ciało. Jeśli więc jakiś członek ciała  jest zdrowy i znajduje się we właściwym dla siebie położeniu, ,nie można go odciąć bez szkody dla całego ciała. Ponieważ jednak sam człowiek w całości jest podporządkowany społeczności, której jest części, jak to już widzieliśmy, może się zdarzyć,  że obcięcie jakiegoś członka, chociaż wyrządza szkodę  całemu ciału, służy jednak dobru ogólnemu, stanowiąc karę wymierzoną celem położenia tamy występkom. Dlatego władza państwowa, mając prawo całkowicie pozbawić życia tego, kto popełnił ciężkie występki, cięcie jakiejś jego części, gdyż to pozbawia je całości, podczas gdy chłosta działa tylko na zmysł  bólu. Powoduje więc znacznie mniejszą szkodę niż  obcięcie jakiegoś członka. Nie wolno jednak nikomu wyrządzać szkody, chyba w postaci kary ze względu na sprawiedliwość. Karać zaś sprawiedliwie można tylko tego, kto podlega karzącemu. Nikomu więc nie wolno chłostać drugiego, jeśli  nie ma nad nim władzy. Ponieważ zaś dzieci podlegają władzy ojca, a słudzy władzy swego pana,  wolno ojcu chłostać swego syna, a panu swego sługę, by ich poprawić i wychować.

    Rozwiązanie trudności. 1. Ponieważ gniew jest  pożądaniem odwetu, uczucie to budzi się głównie  wtedy, gdy ktoś mniema, że jest niesprawiedliwie  czymś urażony, jak to zauważył Filozof. Dlatego zakaz, by rodzice nie pobudzali swych dzieci  do gniewu, nie zabrania im chłostać swych synów  celem ich wychowania; zakazuje tylko nadmiernego ich bicia. Zachętę zaś, by panowie odstępowali od gróźb, można dwojako rozumieć: by gróźb  używali z umiarem dla zachowania karności; oraz  by nie, zawsze wykonywali swe groźby. Postanowienie bowiem wymierzenia komuś kary trzeba  nieraz łagodzić miłosierdziem w jej wykonaniu.

               2. Większa władza ma prawo do stosowania  większych kar. Skoro zaś państwo jest w pełnym  znaczeniu społeczności, ten kto w nim sprawuje  rząd ma pełną władzę karcenia i dlatego może stosować kary nie dające się naprawić, a mianowicie  karę śmierci oraz karę obcięcia członków. Ojciec  natomiast, oraz pan stojąc na czele rodziny będącej  niedoskonałą postacią społeczności, nie posiada pełnej władzy karania, ma więc prawo stosowania  tylko lżejszych kar, które nie wyrządzają szkody niedającej się naprawić. Taką lżejszą karą jest chłosta.

                3. Każdemu wolno dać dyscyplinę temu kto jej chce. Ale chłostać drugiego dyscypliną wbrew  jego woli może tylko ten, komu zlecono troskę o  niego. Otóż temu właśnie celowi służy karcenie  przy pomocy chłosty.

  7. Św. Karol Boromeusz: Taniec to genialny wynalazek dla psucia obyczajów

    Leave a Comment

    Tańce światowe są kołem, którego punktem środkowym jest szatan, a obwodem jego słudzy. Stąd pochodzi, że RZADKO, albo nawet NIGDY TANIEC NIE JEST BEZ GRZECHU (…) Taniec to genialny wynalazek dla psucia obyczajów. Jest on źródłem złych myśli, nieczystych wyrażeń, cudzołóstw, najbardziej haniebnych aktów nieczystości, kłótni i zabójstw. Odciąga wiele osób od ich religijnych powinności, od modlitwy, świętych czytań i czyni ich obojętnymi na wskazówki, których tak bardzo potrzebują. Nie da się tam uczęszczać bez częstego i poważnego obrażania Boga. Czy ktokolwiek może pragnąć swojego zbawienia i wystawiać się na tak wielkie zło, jakim są nieszczęsne owoce tańców?

    Cytat za: Ks. J. Gaume, „Zasady i całość wiary katolickiej, czyli jej wykład historyczny, dogmatyczny, moralny, liturgiczny, apologetyczny, filozoficzny i socjalny, od stworzenia świata aż do naszych czasów”, Kraków 1870, tom IV, s. 423

  8. Św. Ludwik de Montfort: Wszystkie prawdziwe dzieci Kościoła nie cierpią tańca i uważają go za obrzydliwość

    Leave a Comment

    1. Panie, świat chce ściągnąć na mnie potępienie poprzez sidła tańców. Uwolnij mnie od tej zwodniczej pułapki zastawionej na moją niewinność. Światowi ludzie tańczą, lekceważąc Ciebie, O Panie, wspomóż nas.

    2. Strzeżcie się kadzidła dla Wenus i jej przyjemnej nauki, strzeżcie się igraszki Bachusa i szatańskiego kręgu, strzeżcie się jego sprytnego tworu wynalezionemu ku naszemu zatraceniu.

    3. Tak, Szatan jest wynalazcą podłych tańców, on jest pierwszym stwórcą tej wesołej plagi, ściągając potępienie na ludzi w sposób tak radosny, i tak subtelny.

    4. Na tańcach, to on jest królem. Tam oddawany jest mu hołd, tam obwieszcza on zasady wesołej rozpusty, tam jest jego dwór, a jego tron stoi na samym środku.

    5. Tym przeklętym zwyczajem [tańca] Diabeł wprawia wszystko w ruch, wszystko ślizga się w jego truciźnie, złości i płomieniach. Z niego wypływa pożądanie ku tej śmiercionośnej przyjemności.

    6. Namawia on tancerzy do tańca, śpiewu, rechotania; tam zdobywa ich serca, ich ciała i swoje królestwo, wykonujących wszystkie te ruchy, te kroki i obroty.

    7. Wślizguje się w ich głosy, tak że wszyscy wdzięcznie śpiewają, rozbudza on oboistów aby grali bez zmęczenia; dostraja dźwięki instrumentów aby grały w harmonii.

    8. Wślizguje się w ciała tańczących mężczyzn i kobiet rozpalając w nich zachwyt nad jego płomienną namiętnością; kieruje on stopami i oczami tych biedaków.

    9. Ich ciało jest oszołomione, ich umysł przytępiony, ich serce oczarowane, to właśnie sprawia diabeł, że jeszcze popycha ich do nazywania cnotkami (scrupolous) tych, którzy nie chcą doń dołączyć.

    10. Pośród pogan diabeł zazwyczaj otrzymuje swoją daninę, nie szuka on ich dóbr, lecz oni tańczą aby go zadowolić; Szatan może nawet obiecać jakąś nagrodę za tańczenie.

    11. Mówi się, że późną sobotnią porą wiedźmy mają w zwyczaju po posiłku odprawiać po diaboliczne podrygi; taniec jest kadzidłem, zabójczym kultem jego piekielnego ucha

    12. Prawie wszyscy potępieni uważają, że taniec jest dopuszczalny, ale ci którzy będą zbawieni, prawdziwe dzieci Kościoła, wszyscy go nie cierpią i uważają go za obrzydliwość.

    13. Mówiąc zaś ogólnie, taniec sam w sobie jest neutralny, nie jest czymś złym, i może być niewinny, jako że Dawid tańczył z zapałem przed Arką Boga

    14. Ale tańczenie tak, aby nie zgrzeszyć, wymaga spełnienia tak wielu warunków, że ciężko jest ustrzec się grzechu podczas tańca. Zazwyczaj, jest to złe, jest to przepastny bezład.

    15. Sposób, czas i powód, dodatkowo tańcząca osoba, wszystkie sączą tyle trucizny że niewinność jest utracona. Za tancerzami podążają nieszczęścia, a nawet za tymi, którzy się im przypatrują.

    16. Jak to się dzieje że niektórzy wpadają w tę przebiegłą i karygodną dekadencję? Poprzez polewanie się perfumami, smarowanie twarzy makijażem, przebiegłą nagość, ekstrawagancję i próżność.

    17. Jak tańczą światowi ludzie? Ich styl jest notoryczny: wszystko podsyca najbardziej nieczyste namiętności: te słodkie, przeszywające spojrzenia, te tańce-przytulańce.

    18. Kroki są tak wymierzone, rytm jest taki przyjemny, tancerze tak wspaniale ubrani, a piosenka taka popularna! Kto mógłby powstrzymać się przed zakochaniem, rozpaleniem, stanięciem w ogniu?

    19. Co z tymi pocałunkami na zakończenie tańcu, tymi okrutnymi, akceptowanymi sygnałami nieczystej namiętności? Czy nie są one szatańskimi pieczęciami stawianymi tylko w jego imię?

    20. Dobrze znamy powody, z których wielu ludzi tańczy; są one ukryte a jednak takie sprośne: chęć kochania, zadowalania, podniecania i bycia podniecanym, widzenia, czy częściej, bycia widzianym.

    21. Podskakiwanie do ballad o romansach, tancerze łatwo włączają się w ten nonsens; po tańcu śmieją twierdzić: “Bóg się nie obraził”.

    22. Tańczy się w dnie w które jest to zakazane, nawet więcej niż w inne; podczas tego straconego czasu Szatan wprowadza w działanie swoje intrygi: tak też czynimy Dzień Pański Ucztą Kusiciela.

    23. Niestety! Nikt nie myśli o czasie straconym na tańcu, pomimo to że czas jest wielkim darem o ogromnej wartości; czas jest tak krótki, tak cenny, dany nam abyśmy zasłużyli na wejście do nieba (to win heaven).

    24. Jeśli tańczenie pośród pogan zawsze jest potępiane, co z tańczeniem wśród chrześcijan? Cóż za obrzydliwy grzech! Zdrajcy łamiący śluby, które złożyli Bogu

    25. Czy nie wyrzekali się wszystkich diabelskich pokus? Tańczenie zawsze było uważane za najgorszy z nich. Tańczenie okrutnie hańbi Najświętszego Pana.

    26. Tancerzu, karykaturo chrześcijanina, Jezus Chrystus nie jest twoim panem, lecz Szatan już przyjął cię jak jednego ze swoich, jak apostatę, jak zdrajcę. Przecz, uczniu złego ducha. Jesteś zakałą dla Jezusa Chrystusa.

    27. Przestępca umiera kołysząc się na szubienicy; w śmiertelnym niebezpieczeństwie, żołnierz tańczy i się śmieje. O głupoto! O nieszczęśni przestępcy-tancerze (o cruel misfortune of dancers so criminal)

    28. O wielki głupcze, wirujący na skraju wiecznej przepaści, nie lękający się śmierci, ani nawet Boga w Jego sprawiedliwości! Ah! Szatan oślepił go, zabił tuczonego cielca.

    29. Tańczący, w ich szale rąk, stóp, głowy i całej reszty ich ciała są bardziej oszalali niż zwierzęta, bardziej charakterni niż konie; te są spokojniejsze niż tancerze.

    30. Zarówno Nowy i Stary Testament potępiają tańce i surowo straszą tancerzy, komediantów, ich patronów i widzów straszliwą zemstą.

    31. Bóg przeklina ich odświętny strój, ich perfumy, ich rytmy, ich romanse, ich nieodpowiednie gesty. Zabrania nam ich naśladować i uczęszczać na ich zabawy.

    32. Taniec jest straszliwym tyranem, możliwe, że najprzebieglejszym ze wszystkich. Spowodował nawet śmierć Świętego Jana, Prekursora Naszego Pana. O wielki Boże, jak niszczy on zarówno duszę jak i ciało!

    33. Święci Ojcowie, Doktorzy, kanony, Kościół – wszyscy potępili tancerzy, kładąc nań ekskomunikę (anathema) do spółki z komediantami, aktorami i błaznami.

    34. Mężczyźni są zaślepiani tańcem, mówi jeden z ojców, dzieci są zmieszane, wchodzą w pogardę dla swych rodziców. Kobiety tracą swoją cnotę (honor) i łaskę Pana.

    35. Tańcząc łamie się wszystkie przepisy Kościoła, a nawet całe Prawo Mojżeszowe; tancerz stracił wiarę i nie przestrzega już prawa.

    36. Kiedykolwiek i gdziekolwiek odbywają się tańce, Niebiosa gniewnie opłakują (weep with grief); na tę zniewagę zadaną Bogu raduje się całe piekło, podczas gdy święci lamentują a bezbożni wrzeszczą.

    37. Bóg często surowo karze tancerzy nagłą śmiercią, momentalnie zwracając ich przeklęte dusze. Z balów i zabaw nagle wpadają do piekła.

    38. Żegnajcie, świecie i przyjaciele, mimo to co powiedziałem, mów wszystkim że wolno jest tańczyć i śmiać się; żegnaj gorszący świecie, żegnaj, nieszczęśliwy świecie!

    Nota od redakcji: Tłumaczenie na język polski fragmentu „Hymnów św. Ludwika de Montfort” na podstawie poniższego źródła dostępnego w języku angielskim:

    http://www.montfort.org/content/uploads/pdf/PDF_EN_85_1.pdf

  9. Św. Pio z Pietrelciny: Taniec jest zaproszeniem do grzechu

    Leave a Comment

    Umberto Antonelli di Marcianise między 1954 a 1955 rokiem przybył do San Giovanni Rotondo, by się wyspowiadać. Gdy zakończył wyznanie grzechów, Ojciec zapytał go: Czy czegoś nie wyznałeś? On odpowiedział, że nie. Ojciec powtórzył pytanie, o on znów powiedział „nie”. Zapytał więc po raz trzeci: Czy czegoś nie wyznałeś? Znów usłyszał zaprzeczenie. Penitent opowiada: „Ojciec Pio krzyknął wówczas: Precz, precz, bo jeszcze nie żałujesz swoich grzechów!. Skamieniałem z powodu wstydu, jaki odczuwałem wobec zgromadzonych ludzi. Próbowałem coś powiedzieć, lecz on przerwał mi:

    Ucisz się gaduło, mówiłeś już wystarczająco: teraz ja chcę mówić. To prawda czy nie, że chodzisz na sale balowe? Na moją potwierdzającą odpowiedź powiedział: NIE WIESZ, ŻE TANIEC JEST ZAPROSZENIEM DO GRZECHU? Zdziwiony nie wiedziałem, co powiedzieć: w portfelu miałem legitymację członka towarzystwa tanecznego, o której zapomniałem. Obiecałem poprawę i po tym wszystkim dał mi rozgrzeszenie” (…). „Bardzo lubiłam tańczyć (…) Oczywiście zawsze tańczyłam w kręgu rodziny czy sąsiadów i pod okiem rodziców. LECZ OJCIEC TEGO NIE POCHWALAŁ. Pewnego razu w konfesjonale, po tym jak wyznałam, że tańczyłam, powiedział mi: JAK JESZCZE RAZ ZATAŃCZYSZ TO CIĘ WYRZUCĘ.

    Po jakimś czasie byłam na weselu i wbrew własnej woli zostałam „porwana” do tańca. Bojąc się, że gdy tylko zbliżę się do konfesjonału, Ojciec mnie wyrzuci, poszłam do innego spowiednika, który na moje wyznanie, że tańczyłam nie zwrócił żadnej na to uwagi. Zapytał mnie czy coś jeszcze chcę wyznać, lecz ja nic więcej do wyznania nie miałam. Otrzymawszy rozgrzeszenie, wróciłam do domu, lecz nie byłam spokojna. Następnego dnia poszłam do spowiedzi do Ojca, który jak tylko usłyszał mój głos, powiedział: A ty, co zmieniłaś dzień spowiedzi? <>. Chcesz dostać baty, prawda? Nie wyrzucę cię, lecz nie rób tego więcej. <>. Ty możesz być pewna swoich uczuć, a nie uczuć innych. Ja nie potępiam tańca jako takiego, LECZ UPIERAM SIĘ I UTRZYMUJĘ, ŻE JEST ON NIEBEZPIECZEŃSTWEM GRZECHU(…)” .

    Cytat za: O. Marcellino IasenzaNiro, „Ojciec” Święty Pio z Pietrelciny. Misja ocalenia dusz. Świadectwa, San Giovanni Rotondo 2006, ss. 42-43, 140-141.

  10. „Taniec z gwiazdami” to niemoralne i obsceniczne show

    Leave a Comment

    Program „Taniec z gwiazdami” od wielu już lat cieszy się dużą popularnością w naszym kraju. Niedawno, w jednej z polskich stacji komercyjnych dobiegła końca kolejna już edycja tego widowiska, które z tygodnia na tydzień przed telewizorami śledzi przeszło 2 miliony widzów. W programie tym udział biorą osoby znane przede wszystkim z szeroko pojętej popkultury, ale zdarzało się już nawet, iż występował w nim jeden z prawicowych polityków, zaś we włoskiej edycji owego „show” aktywnie udzielać się miała nawet katolicka zakonnica (czyli siostra Cristina Scuccia).

    Choć „Taniec z gwiazdami” jest bardzo popularny to niestety nie wzbudza wielu kontrowersji o charakterze moralnym. A powinien. Jest to bowiem wręcz skrajnie bezwstydne i obsceniczne widowisko. Występujące tam kobiety są przebierane specjalnie na tą okazję w stroje, których nie powstydziłby się pokazywać luksusowe prostytutki lub aktorki porno. Większość zaś tańców prezentowanych w owym programie w swych pozach, gestach i ruchach w jawny sposób nawiązuje do różnego rodzaju czynności seksualnych lub też ma celu wzbudzać pobudzać myślenie o takich występkach. Normą jest tam też dotykanie się przez tańczących w intymnych sferach ciała oraz strój, który swym krojem i stopniem obnażenia ma zwracać uwagę na takowe rejony ludzkiej cielesności. Trzeba sobie zatem bardzo jasno i jednoznacznie powiedzieć, iż tego typu tańce (dodatkowo połączone jeszcze z wymienionym wyżej sposobem ubierania się) są materią grzechu śmiertelnego. W sposób bezpośredni są one bowiem ukierunkowane na seksualne pobudzenie osób je wykonujących, a nawet jeśli sami tańczący z jakichś powodów nie odczuwają takowego pobudzenia, to stanowią one wielką pokusę wywoływania przynajmniej nieczystych myśli u osób, które na nie patrzą. Biorąc pod uwagę to wszystko nie można się więc dziwić, że efektem tego programu niejednokrotnie były już małżeńskie zdrady i romanse, które wywiązywały się pomiędzy jego uczestnikami oraz uczestniczkami.

    Oczywiście, nie jest tak, iż jakiekolwiek tańce są grzeszne albo że przynajmniej stanowią bliską okazję do grzechu. Istnieją tańce (choć w naszym kręgu kulturowym są one raczej w mniejszości), które są skromne i niewinne. Pląsy pokazywane w „Tańcu z gwiazdami” z całą jednak pewnością nie należą do niewinnych i skromnych. Przeciwnie, są one plugawe, haniebne oraz bezwstydne. Warto w tym kontekście przypomnieć, że Święci Pańscy przez wiele wieków ostrzegali przed tańcami damsko-męskimi, które przy tych prezentowanych w „Tańcu z gwiazdami” mogłyby uchodzić wręcz za wzory skromności oraz czystości – cóż więc powiedzieliby oni o tym, iż miliony chrześcijan co tydzień z lubością ogląda owe ohydne show?!? Jest czymś bardzo smutnym i żenującym, iż nawet względem tak jawnie obscenicznego widowiska, jakim jest „Taniec z gwiazdami” nie padają już żadne (przynajmniej publiczne) głosy krytyki ze strony biskupów, księży oraz publicystów katolickich. Nie ma co się później więc dziwić, że tak mało katolików dochowuje cnoty czystości do ślubu i niestety tak wiele osób duchownych dopuszcza się tych czy innych grzechów przeciwko VI i IX przykazaniu.