Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: okultyzm

  1. Czary istnieją naprawdę

    Leave a Comment

    Bywa, iż nawet w środowiskach katolickich podważa się realność istnienia magii, czarów i innych przejawów działania szatana oraz jego demonów. Przykładem takiej postawy są choćby słowa ks. Grzegorza Strzelczyka, który w swym już słynnym wywiadzie udzielonym p. Dawidowi Gospodarkowi stwierdził np., że „czary nie działają”, a jednym z problemów jest to, iż niektórzy ludzie wierzą w istnienie czarów. Żeby obalić tego rodzaju powątpiewania czy wręcz otwarte ataki na „wiarę w istnienia czarów” wystarczy jednak sięgnąć do Pisma świętego i największych z teologów katolickich, tj. św. Tomasza z Akwinu oraz św. Augustyna. W tych źródłach znajdziemy jednoznaczną naukę o tym, iż szatan nie ma co prawda daru Bożej wszechmocy i nie może sprawiać cudów w pełnym i właściwym tego słowa znaczeniu, jednak nie zaprzecza to temu, że może on i faktycznie nieraz czyni rzeczy, które przekraczają zwyczajne zdolności człowieka i które w naszych ludzkich oczach mogą jawić się jako zjawiska nadzwyczajne, a wręcz „cuda”. Szatan wraz ze swymi demonami może takie rzeczy czynić za pośrednictwem swych ludzkich, żyjących na tej ziemi, sług, a więc np. czarowników, wróżek, kapłanów fałszywych religii.

    Ewidentnym przykładem takiego szatańskiego działania, które opisane zostało w Piśmie świętym, są czyny egipskich magów na dworze faraona, którzy do pewnego stropnia podrabiali i naśladowali cuda, które Bóg czynił za pośrednictwem Mojżesza i Aarona. Potrafili  oni mianowicie zamieniać laski w węże oraz przemieniać wody rzek, stawów i kanałów w krew (Wj 7, 11-12; 22). Egipscy magowie nie potrafili jednak mimo stosowanych przez siebie zaklęć powtórzyć wszystkich ze znaków czynionych przez Mojżesza i Aarona – nie umieli przemienić prochu w komary (Wj 8, 14). Ponadto, nawet gdy skutecznie naśladowali oni cuda Mojżesza i Aarona, to i tak Bóg pokazywał nad nimi Swą wyższość sprawiając, iż laska Aarona połknęła ich laski (Wj 7, 12). 

    I nie jest bynajmniej jakąś „prywatną interpretacją” Biblii odczytywanie powyższych fragmentów Pisma w dosłowny sposób. Św. Tomasz z Akwinu  bowiem właśnie w taki sposób wykładał owe biblijne historie:

    Należy jednak sobie zdać sprawę z tego, że chociaż dzieła złych duchów, które nam wydają się cudami a w istocie swej nie są prawdziwymi cudami, to jednak są to niekiedy prawdziwe fakty i rzeczy. Tak to właśnie czarownicy faraona mocą złych duchów uczynili prawdziwe węże i żaby [1].

    Ten wielki teolog katolicki pisał zresztą również co następuje:

    Ani złe duchy, ani żadne stworzenie nie mogą czynić cudu branego we właściwym znaczeniu; może go czynić tylko Bóg. Jak bowiem widać z powyższych, cudem we właściwym znaczeniu jest to, co dokonuje się poza porządkiem całej stworzonej natury, a do tego porządku należy wszelka moc stworzenia. Niekiedy jednak cudem w szerszym znaczeniu zwie się to, co przekracza ludzkie możności i poznanie. I w tym znaczeniu złe duchy mogą czynić cudy; wywołują one zdumienie u ludzi, jako że przekraczają ich możności i poznanie. Toć i gdy jakiś człowiek uczyni coś, co przekracza możności i poznanie drugiego człowieka, to przez to wzbudza w nim podziw dla swojego dzieła tak dalece, że wydaje się jemu, iż cudu dokonał [2].

    Innym przykładem szatańskiego działania, które jednocześnie przekraczało zwyczajne zdolności człowieka był sposób, w jaki potraktował on pobożnego i sprawiedliwego Hioba, gdy spuścił na jego owce i sługi ogień z nieba (Hi 1, 16), a także za pomocą wichury zburzył jego dom oraz zabił znajdujące się w nim dzieci (Hi 1, 19). Również te wydarzenia biblijne były np. przez św. Augustyna interpretowane w dosłowny sposób. Ów Ojciec i Doktor Kościoła pisał wszak:

    Nie były to mamidła, kiedy ogień spadł z nieba i za jednym uderzeniem wytracił służbę Joba wraz z mnóstwem rozmaitego bydła i kiedy huragan zwalając dom, pozabijał jego dzieci: a były to sprawki szatana [3].

    Także w innych fragmentach Pisma świetego czytamy o tym, iż szatan (za pośrednictwem swych ludzkich sług) może i będzie czynił nadzwyczajne rzeczy. Pan nasz Jezus Chrystus przestrzega :

    Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą znaki i cuda, aby o ile można zwieść wybranych (Mk 13, 22).

    W Apokalipsie św. Jana mowa jest zaś o Bestii, która:

    czyni wielkie znaki, tak iż nawet na jej rozkaz ogień zstępuje z nieba na ziemię na oczach ludzi. I zwodzi mieszkańców ziemi znakami, które jej dano uczynić przed Bestią, mówiąc mieszkańcom ziemi, by wykonali obraz Bestii, która otrzymała cios mieczem, a ożyła. I dano jej, by duchem obdarzyła obraz Bestii, tak iż nawet przemówił obraz Bestii i by sprawił, że wszyscy zostaną zabici, którzy nie oddadzą pokłonu obrazowi Bestii (Ap 13, 13 – 15).

     

    Nie powinno być więc wątpliwości, iż magia rzeczywiście może działać i być skuteczna. Okultyzm jest bowiem popierany przez szatana, a ten, jak to zostało powyżej wykazane, ma moc czynienia różnych nadzwyczajnych rzeczy. Nie są to rzecz jasna cuda w ścisłym tego słowa znaczeniu, gdyż szatan i jego demony nie posiadają mocy równej Bogu. Nie mniej jednak są to zjawiska nadzwyczajne i rzeczywiste, które w oczach ludzi mogą uchodzić za niewytłumaczalne, by nie powiedzieć, że „cudowne”.

     

    Przypisy:

    [1] Patrz: „Suma teologiczna”, I, 114, 4.

    [2] Patrz: jw.

    [3] Inter opera Augustini: Viginti inius Sent., sent. 4 : PL 40, 726.

     

  2. Czy wróżby andrzejkowe to „tylko zabawa”?

    Leave a Comment

    Wielu mówi, że „andrzejkowe wróżby”  (czyli np. lanie wosku) są OK, bo „przecież to tylko zabawa i nikt nie bierze tego na poważnie„.  Niektórzy jeszcze dodają przy tym: „Andrzejkowe wróżby to nasza polska tradycja„.  Większość nawet pobożnych katolików wydaje się bezrefleksyjnie przyjmować tę argumentację. To dziwne, gdyż w przytoczonym wyżej usprawiedliwieniu andrzejkowych zabaw we wróżenie, jest kilka co najmniej bardzo wątpliwych, jeśli nie fałszywych założeń.

    Po pierwsze: Skąd takie bezkrytyczne przyjmowanie tezy, iż bawienie się w rzeczy, które brane na poważnie są czymś, czego Bóg nienawidzi (a do tego zaliczają się np. wróżby), jest czymś normalnym i pożądanym? Czy w równie łatwy sposób usprawiedliwia się pozorowanie w rytmie zabawy innych niegodziwych rzeczy? Co byśmy powiedzieli, gdyby ktoś wpadł na pomysł produkowania lalek w kształcie małych dzieci, które byłyby specjalnie przystosowane do zadawania im uderzeń nożem, siekierą, etc. (np. tryskała by z nich czerwona ciecz, wydawałaby odgłosy agonii, itp.)? Albo, jak oceniono by koncept tworzenia lalek, za pomocą których można by pozorować sceny gwałcenia? Niemal każdy potępiłby podobne rzeczy jako pochodzące z chorych umysłów i mające oswajać dzieci z takimi obrzydliwościami. Nikt by tu nie mówił, że „przecież nikt tego nie traktuje na poważnie” albo „To tylko zabawa i to się nie dzieje naprawdę„.  Ktoś powie: „Ale nie porównujmy niewinnej zabawy we wróżenie z zabawą w zabijanie dzieci czy gwałcenie!”. A dlaczego nie? Wszystkie te rzeczy – wróżby, zabijanie niewinnych, gwałcenie – są obmierzłe Bogu i przez Niego zakazane. Może więc to, iż nie niepokoi nas zabawa w niektóre z nich, świadczy po prostu o tym, że w pewien sposób lekceważymy ich zło?

    Po drugie:  skąd założenie, że NA PEWNO NIKT nie bierze na poważnie andrzejkowych wróżb? Tego nie można z absolutną pewnością powiedzieć nawet o dorosłych, a co dopiero o dzieciach, które mają właśnie to do siebie, iż im łatwiej uwierzyć w różne nadzwyczajne, nierealne i dziwne rzeczy (począwszy od elfów i krasnoludków, a skończywszy choćby i na tym, że wylany wosk może przepowiedzieć im matrymonialną przyszłość). Teza, iż żadne dziecko nie traktuje na poważnie andrzejkowych wróżb jest bardzo ryzykowana.

    Z andrzejkowych wróżb oczywiście się wyrasta, ale i tu trzeba by zadać sobie pytanie, skąd pewność, że  oswojenie się z nimi w dzieciństwie nie sprzyja w późniejszym okresie  byciu bardziej podatnym na bardziej jawne formy okultyzmu (np. chodzenie do wróżki, uczestnictwo w seansach spirytystycznych, etc.)? Czy takie rzeczy są w naszym społeczeństwie kompletnym marginesem, by z góry odrzucać wszelką możliwą zależność pomiędzy „andrzejkowymi wróżbami”, a rozprzestrzenianiem się praktyk okultystycznych?  Ktoś powie może: „Ale to jest czyste domniemanie!”. Może i tak, tyle tylko, że negacja możliwego związku pomiędzy zabawami w rodzaju andrzejkowych wróżb a późniejszą większą podatnością na różnego rodzaju praktyki okultystyczne też jest domniemaniem. Teza zaś, iż może istnieć pewnego rodzaju zależność pomiędzy „andrzejkami” a większą inklinacją do okultyzmu w czasie późniejszym, jest zaś przynajmniej bardziej osadzona w logice i zdrowym rozsądku niż odrzucanie „a priori” takiej możliwości. Czy ktoś rozsądny wyśmieje domniemanie, iż dziecko bawiące się w zabijanie niewinnych może później prędzej stać się mordercą niż ktoś kto w swym dzieciństwie nie znał takich zabaw? Dlaczego więc z góry odrzucać, iż bawienie się w okultyzm na pewno nie ma żadnego przełożenia na skłonność do jawnych praktyk okultystycznych później?

    Po trzecie: argument sugerujący, że coś jest częścią polskiej tradycji narodowej, więc musi być tym samym w porządku, jest śmieszny, niedorzeczny i absurdalny. Nie wszystko co jest tradycyjnie polskie jest jednocześnie biblijne i tradycyjnie chrześcijańskie. Nie ma żadnego dogmatu o nieomylności, bezbłędności i bezgrzeszności polskiej tradycji. Warto w tym kontekście przypomnieć przestrogi Pana Jezusa o ludziach, którzy „ze względu na tradycję, znieśli Boże przykazania” (Mateusz 15: 6). Nasza tradycja andrzejkowych wróżb jest jednym z tych polskich zwyczajów, za pomocą których pragnie się – przynajmniej na pewien czas – uchylić Boży zakaz wróżb, czarów i wszelkich praktyk okultystycznych.

  3. Wróżbici i czarownice są przeklęci i znienawidzeni przez Boga

    Leave a Comment

    Słowa Najświętszej Maryi Panny skierowane do św. Brygidy Szwedzkiej:

    „Drugim rodzajem grzechów jest to, że wiele mężczyzn i wiele kobiet trzyma u siebie przewrotnych  wróżbitów, fałszywych proroków i występne czarownice, radząc się  ich w różnych niepoważnych sprawach. Niekiedy domagają się od nich, aby wykonywali jakieś przewrotne praktyki i zaklęcia w tym celu, by mogli począć i zrodzić potomstwo.

    Niekiedy zaś żądają, by wykonywali jakieś czary i zaklęcia po to, aby przez określonych mężczyzn i kobiety albo przez swoich doczesnych panów mogli być troskliwiej traktowani i serdecznie miłowani. Inni zaś oczekują od tych przeklętych czarowników wiadomości na temat przyszłych wydarzeń, Są i tacy , którzy ich proszą, by swoją czarodziejską  sztuką i magią wyleczyli ich z jakiejś choroby.  Wszyscy oni – zarówno ci, którzy przeklętych wróżbitów i czarownice przetrzymują w swych domach i żywią ich, jak i  ci, którzy szukają u nich diabelskich porad i pomocy, jak wreszcie sami wróżbici i czarownice, obiecujący spełnić wspomniane życzenia – są przeklęci i znienawidzeni przez Boga.

    I jak długo będą trwać w tym stanie i takiej postawie, tak długo żadne natchnienie ani łaska Ducha Świętego nie spłynie na nich  i nie napełni ich serc. Jednakże ci, którzy by za to żałowali i pokornie oczyścili się, podejmując mocne postanowienie niewracania więcej do tych praktyk, dostąpią u Mojego Syna łaski i miłosierdzia”.

     

    Cytat za: Św. Brygida Wielka, „Objawienia i inne dzieła„ , Kraków 2004, s. 337 -338.

  4. Dlaczego okultyzm powinien być prawnie karalny?

    Leave a Comment

    W naszym kręgu kulturowym nikt lub prawie nikt nie mówi dziś o potrzebie zakazania i karania przez władze cywilne rozmaitych praktyk okultystycznych. Jest to z jednej strony zrozumiałe, gdyż jednym z elementów naszej społecznej świadomości są tzw. polowania na czarownice, których część z ofiar prawdopodobnie była niewinna. Czy jednak negacja z samej zasady możliwości prawnej delegalizacji okultyzmu jest rozsądna? Otóż, śmiem w to wątpić z kilku powodów.

    Po pierwsze bowiem: stara zasada mówi, iż nie każde nadużycie znosi jakiekolwiek użycie danej rzeczy. To, że być może w przeszłości duża część wyroków sądowych o czary była nadużyciami, czy nawet zbrodniami nie oznacza, iż sama idea prawnego karania czarów jest jako taka zła, czy niewłaściwa. Podobnie jak np. fakt upijania się przez wielu ludzi alkoholem nie jest równoznaczny z tym, iż wszelkie picie alkoholu stanowi niemoralność lub bezbożność.

    Po drugie: na to, iż praktyki okultystyczne nie powinny się cieszyć przyzwoleniem ze strony rządzących wskazuje fakt, ich kryminalizacji w Prawie Mojżeszowym (Wyjścia 22: 18). Prawo Mojżeszowe zostało dane Żydom przez Boga, więc nie można powiedzieć, że każdy przypadek karania przez władze państwowe czarów jest tako taki zły, gdyż wówczas za autora zła musielibyśmy uznać samego Boga, a to byłoby już bluźnierstwem. Pismo święte wszak mówi o Panu Bogu: „Nikomu  nie przykazał On być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć” (Syrach 15: 19-20). Gdyby karanie np. czarownic było samo w sobie złem, to te przytoczone wyżej słowa Biblii stanowiłyby kłamstwo. W sensie ścisłym, owszem przykazania karne Prawa Mojżeszowego nie obowiązują chrześcijan, ale to nie znaczy, że są one im zakazane (bo nie są), a tym bardziej, że władcy chrześcijańscy nie mogą się nimi w w żadnej mierze inspirować. Pod rządami Nowego Przymierza, władze cywilne nie muszą karać śmiercią okultystów, ale mogą zakazywać im działalności pod innymi sankcjami, a więc np. chłostą, zakuciem w dyby, pracami społecznymi, etc.

    Po trzecie: to prawda, że nie wszystko co złe i niemoralne powinno być przez rządzących zakazywane prawnie, ale te z nieprawości winny być w ten sposób represjonowane, które w wyraźny sposób szkodzą bliźnim. Praktyki okultystyczne krzywdzą zaś bliźnich – o czym szerzej mowa poniżej – tak z tradycyjnie chrześcijańskiego punktu widzenia, jak i bardziej świeckiej perspektywy.

    Po czwarte: z biblijnej oraz tradycyjnie katolickiej perspektywy okultyzm szkodzi ludziom i to nieraz nawet w bardzo zamierzony sposób (w przypadku tzw. czarnej magii). Jeśli bowiem mamy do czynienia z rzeczywistymi, a nie tylko udawanymi praktykami okultystycznymi, to za takowymi stoi bezpośrednio szatan wraz ze swymi demonami. A szatan i jego demony, choć nie są wszechmocne, to mogą jednak wyrządzać ludziom realną krzywdę. W Piśmie świętym czytamy o różnych tego typu przypadkach, i w obecnych czasach nieraz się o tym słyszy. Co więcej, w odniesieniu do tzw. czarnej magii trzeba powiedzieć, iż krzywdzenie za jej pomocą ludzi jest w niej intencjonalne, gdyż owa właśnie na tym polega.

    Po piąte: nawet jeśli nie wierzymy, że za magią mogą stać realne diabelskie moce, to owa i tak często polega na krzywdzeniu ludzi. Otóż, należy ją wtedy uznać za formę żerowania na ludzkiej łatwowierności, naiwności i psychicznej słabości. A podobne rzeczy nawet dziś są słusznie karane. Czy bowiem propozycja zakupy wróżb o treści: „Jeszcze dziś skorzystaj z kart tarota, bo inaczej czeka cię seria nieszczęść” jest czymś lepszym moralnie od wciskania komuś przeterminowanego jedzenia z zapewnieniem, iż owa rzecz jest świeża? Dlaczego więc, tylko te drugie zachowanie może być karalne, a te pierwsze już nie???

  5. 15 herezji i błędów Paulo Coelho

    Leave a Comment

    Paulo Coelho jest znanym niemal na całym świecie pisarzem. I choć wielu uważa jego twórczość za grafomanię oraz zbitek cukierkowatych banałów, to nie ulega wątpliwości, że jest on jednym z bardziej poczytnych autorów książek. Nakład jego publikacji sięga wszak kilkuset milionów sprzedanych egzemplarzy. W tych dniach wchodzi też do kin biograficzny film poświęcony historii życia tego człowieka. Warto więc przypomnieć, że Paulo Coelho jest autorem nie tylko cukierkowatych banałów, ale w swych książkach i innych wypowiedziach przekazuje on rozliczne herezje oraz poważne błędy doktrynalne, które dla niepoznaki są skrywane pod szatą katolickiej i chrześcijańskiej terminologii. Poniżej w pewnym skrócie wyliczę te z błędów i herezji Coelho, które swego czasu udało mi się w swej pracy nad książką mu poświęconą, wychwycić i poddać krytyce. Dodam jednak, że od kiedy pisałem książkę na temat twórczości tego pisarza, minęło już przeszło 11 lat, w międzyczasie ukazało się na rynko polskim jeszcze kilka publikacji jego autorstwa, więc co dość prawdopodobne, poniższa lista herezji i błędów Paula Coelho jest niepełna. Jak już wspomniałem owe moje wyliczenie fałszywych doktrynalnie poglądów tego człowieka ma formę skrótową – szczegółowe ich omówienie ująłem w swej książce pt. „Paulo Coelho – duchowy mistrz czy fałszywy prorok?” (wyd. Polwen, Radom 2005) oraz artykule: „Paulo Coelho. Herezjarcha w szatach mistyka”(Fronda. Pismo poświęcone, numer 34/2004).

    Oto zatem – zapewne niepełna – lista błędów, herezji i doktrynalnych wypaczeń, które Paulo Coelho prezentuje swym czytelnikom jako rzeczy dobre, pożądane, prawdziwe i usprawiedliwione.

     

    1. Propagowanie magii, czarów, wzywania duchów i okultyzmu.

    W zasadzie cała książka pt. „Pielgrzym” (to polski tytuł, w oryginale zwie się ona „Dziennik maga”) poświęcona jest tym praktykom, co do których co więcej znajdują się tam specjalne instrukcje jak owe rzeczy skutecznie czynić. Coelho zwie te praktyki „mocą czynienia cudów” oraz przebudzaniem „uśpionych mocy”. Pisarz ów też chwali „białą magię” oraz określa się mianem „maga” mówiąc przy tym, iż „każdy może być magiem”.

    2.Postawa ślepego posłuszeństwa wobec duchowego mistrza.

    W powieści „Pielgrzym” Coelho opisuje, iż jego pielgrzymce do Santiago de Compostela towarzyszył swego rodzaju przewodnik, któremu przyrzekł bezwzględne być posłusznym  „choćby rozkazał zabić, bluźnić lub popełnić bezsensowny czyn”.

    Jednocześnie Coelho w żadnym miejscu tej książki nie dystansuje się od stosowności składania tego rodzaju przysiąg, przez co daje do zrozumienia, iż jego postawa w tym względzie była dobra i właściwa.

    3. Usprawiedliwianie kultu składanego demonom, a także zawierania przyjacielskich z nimi relacji.

    W książce pt. „Zwierzenia pielgrzyma” Coelho chwali składanie ofiary demonom. Z kolei w swym „Pielgrzymie” człowiek ten twierdzi, iż należy pozyskać przyjaźń demona (którego w niektórych miejscach nazywa też „Posłańcem”). Coelho charakteryzuje „Posłańca” jako „anioła”, którego „potęga jest zbuntowana i oswobodzona„.  Coelho radzi, by wzywać demona codziennie, słuchać jego rad, aby „osiągnąć sukces w pracy lub wśród ludzi„. Pisarz ten zastrzega jednak, iż nigdy nie należy pozwolić, by demon dyktował nam warunki, ani nie ulegać fascynacji nim, zastrzegając jednak, że próba egzorcyzmowania go sprawia, iż „tracimy wszystko„.

    4. Ubóstwienie człowieka.

    W „Pielgrzymie” Coelho opisuje swą „mistyczną” wizję, jaka miała być jego udziałem pod koniec pielgrzymki do Santiago de Compostela. W trakcie tego przeżycia pisarz ów miał widzieć Pana Jezusa (którego zwie w książce „barankiem”) oraz mieć objawienie tego, iż „triumf baranka” będzie polegał na tym, iż: „każda istota ludzka stąpająca po tej ziemi obudziła swą wielka moc uśpionego w niej boga”. Wedle Coelho ludzie ukrzyżowali Chrystusa nie dlatego, żeby okazać niewdzięczność Synowi Bożemu, ale „ponieważ bali stać się bogami”. Wedle wspomnianej wizji misją Pana Jezusa było pokazanie ludziom, iż „potęga i chwała są dostępne dla wszystkich, lecz tak nagłe objawienie naszych zdolności przerosło nas”.

    5. Panteizm.

    W powieści „Alchemik” pozytywny jej bohater – bez żadnego krytycznego komentarza – snuje wywody o tym, że: „ten świat jest jedynie widzialną częścią Boga”. W książce tej znajdujemy też takie stwierdzenie: „Młodzieniec zanurzył się w Duszy Świata i ujrzał, że Dusza Świata jest częścią Duszy Boga, a Dusza Boga jest jego własną duszą. I odtąd mógł czynić cuda”. 

    6. Kwestionowanie podziału na dobro i zło.

    W książce „Pielgrzym” Coelho umieszcza następujące twierdzenie: „nie ma Dobra, ani Zła, (…) jest tylko ruch. A skoro jest ruch, często widzimy rzeczy raz z punktu widzenia Dobra, raz Zła”.

    7. Faktyczny agnostycyzm.

    W „Zwierzeniach Pielgrzyma” Paulo Coelho na zadane pytanie: Kim jest dla ciebie Bóg?, odpowiada: „Doświadczeniem wiary. Niczym więcej. Uważam, że próba definicji Boga jest pułapką. Zadano mi już to pytanie na spotkaniu autorskim i odpowiedziałem: „Nie wiem. Bóg nie jest dla mnie tym samym, czym jest dla ciebie”, i publiczność zaczęła bić brawo. Właśnie to czują ludzie, że nie istnieje Bóg, który pasuje wszystkim, bo to jest bardzo indywidualne”.

    8. Popieranie religijnego feminizmu poprzez faktyczne poniżanie Najświętszej Maryi Panny poprzez utożsamianie Jej i zrównywanie z różnymi czczonymi przez pogan żeńskimi boginiami.

    W książce pt. „Nad brzegiem rzeki usiadłam i płakałam”pojawia się wielce pozytywnie opisana postać proroka i mistyka, mającego rozmawiać z Matką Bożą, który twierdzi, iż Maryja jest: „ucieleśnieniem bogini, która objawia się we wszystkich religiach świata, i mimo że przez wieki wiara w nią była tępiona, to jej kult przetrwał w ukryciu tysiąclecia”. Ów „prorok” nazywa też Boga „Matką”. a błogosławioną Maryję z Nazaretu zwie „Boginią” z utęsknieniem czekając na czas, gdy „w Trójcy Świętej pojawiła się niewiasta (i da początek) Trójcy Ducha Świętego, Matki i Syna?”. Postać ta ma też w przyszłości „wiele wycierpieć” i głosić „wiarę we Wszechmocną Matkę„.

    9. Kwestionowanie wieczystego dziewictwa Najświętszej Maryi Panny.

    Wspomniany powyżej „prorok” z książki „Nad brzegiem rzeki usiadłam i płakałam” twierdzi, iż Maryja „była zwyczajną kobietą i miała więcej dzieci„.

    10. Indyferentyzm i synkretyzm religijny.

    W „Zwierzeniach pielgrzyma” Paulo Coelho twierdzi m.in: „Trzeba otwarcie głosić, że można być ateistą, muzułmaninem, katolikiem, buddystą czy agnostykiem i nie stanowi to żadnego problemu. Każdy jest panem swojego sumienia. Wszystkie drogi prowadzą do tego samego Boga. My mamy swoją drogę, to nasz wybór, ale tych dróg jest sto lub dwieście”. Coelho podoba się też synkretyczny klimat panujący wśród wielu brazylijskich katolików, który przejawia się w próbach łączenia wiary chrześcijańskiej z dawnymi pogańskimi kultami. Z nieukrywaną radością mówi on: „Jeśli przyjedziesz do Rio na sylwestra, tu, na plaży Copacabana, ujrzysz niewiarygodne zjawisko. Znajdziesz się wśród miliona katolików, ubranych na biało i rzucających kwiaty do morza, jak każą dawne afrykańskie obrzędy. Tutaj wszystkie wierzenia współistnieją ze sobą, wierni i teologowie potrafią godzić je bez wyrzutów sumienia”. W książce „Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam” jeden z pozytywnych bohaterów mówi, iż „Bóg jest jeden, choć ma tysiące imion„, a także zrównuje różne pogańskie mity i opowieści z prawdą o przyjściu Chrystusa na świat.

    11. Kreowanie fałszywej nadziei na zbawienie poprzez trwanie przy automatycznie sprawowanych praktykach religijnych.

    W „Pielgrzymie”, niejaki Petrus będący autorytetem Paulo Coelho w czasie jego pielgrzymki do Santiago de  Compostela raczy czytelników taką opowiastką: „Miałem przyjaciela, który zawsze chodził pijany, ale co wieczór odmawiał trzy zdrowaśki, ponieważ w dzieciństwie wpoiła mu to matka. Nawet kiedy wracał do domu kompletnie zalany, nawet nie wierząc w Boga, mój przyjaciel co wieczór klepał trzy zdrowaśki. Po jego śmierci, uczestnicząc w jednym z rytuałów Tradycji, zwróciłem się do ducha Starszych, pytając, gdzie przebywa mój przyjaciel. A duch powiedział, że zmarły miewa się doskonale, że otacza go światło. Choć w życiu zabrakło mu wiary, ocalił go wysiłek ograniczony do automatycznego odmawiania trzech modlitw, po prostu z poczucia obowiązku”.

    Wniosek z tego wywodu nasuwa się sam: nie musisz wierzyć w Boga i żałować za swego grzechy, wystarczy, że w czysto automatyczny sposób będziesz odmawiał (a raczej recytował) pewne modlitwy i już to samo zagwarantuje ci zbawienie.

    12. Poddawanie w wątpliwość obiektywnego charakteru moralności na rzecz subiektywnego „wsłuchiwania się w głos serca i marzeń”.

    W powieści „Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam” Coelho wkłada w usta swych pozytywnych bohaterów między innymi takie maksymy jak:  „(Pan Bóg) nakazuje nam kierować się głosem marzeń i serca (…) w miłości nie ma żadnych reguł. Choćbyśmy trzymali się wiernie podręczników, sprawowali nadzór nad sercem, postępowali zgodnie z góry ustalonym planem wszystko to nie zda się na nic. Bowiem o wszystkim decyduje serce i ono ustanawia prawa”. Z kolei, w książce „Demon i panna Prym” jedna z postaci  mądry i świątobliwy biskup, zapytany przez pewnego księdza, cóż należy czynić, by było to miłe Stwórcy, odpowiada: „Skądże mam wiedzieć, co podoba się Wszechmogącemu? Czyń to, co dyktuje ci serce, a Bogu się to spodoba”. W innym ze swych tekstów Coelho pisze: „Nie istnieją żadne powinności. Istotą miłości jest gotowość wyzbycia się powinności i przymusu”. 

    13. Gloryfikacja rozwiązłości seksualnej.

    W książce pt. „Weronika postanawia umrzeć” znajduje się opis perwersyjnego aktu masturbacji połączonego z jeszcze bardziej perwersyjnymi fantazjami seksualnymi. To zachowanie spotyka się z następującą pochwałą ze strony jednej z pozytywnych postaci tej powieści: „Zakazane? Posłuchaj: byłam adwokatem i znam prawo. Byłam też katoliczką i znam na pamięć całe fragmenty Biblii (…). Popatrz mi prosto w oczy i zapamiętaj to, co ci powiem. Istnieją tylko dwie zakazane rzeczy jedna przez ludzkie prawo, druga przez boskie. Nigdy nie zmuszaj nikogo do stosunku bo to jest uznawane za gwałt. I nigdy nie próbuj tego z dziećmi, bo to największy z grzechów. Poza tym, jesteś wolna. Zawsze znajdzie się ktoś, kto pragnie dokładnie tego samego, co ty”.

    Inna z powieści Coelho „Jedenaście minut” poświęcona jest perypetiom jednej z prostytutek, gdzie jednemu z dokonywanych przez nią stosunków seksualnych towarzyszy prośba o błogosławieństwo oraz odczytywanie fragmentów biblijnej Księgi Koheleta. Z kolei, w książce „Nad brzegiem rzeki usiadłam i płakałam” wielki „prorok” i „mistyk” w trakcie odbywanego przez siebie pozamałżeńskiego aktu seksualnego wznosi do Nieba podziękowania za ów czyn, a także słyszy głos „Ducha Świętego” przekonującego ją, iż „nie popełnia grzechu”.

    14. Neutralne przedstawianie grzechu pijaństwa.

    W „Pielgrzymie” widzimy, jak duchowy przewodnik Paulo Coelho Petrus upija się do tego stopnia, iż nie może sam o własnych siłach dowlec się do hotelu, co spotyka się z dość przychylnym komentarzem Coelho, który pisze, że takie zachowanie było ze strony Petrusa pokazaniem: „że jest on takim samym człowiekiem jak inni, zdolnym do odczuwania Erosa, Filos i Agape”.

    15. Przedstawianie Pana Jezusa, jako nieposłusznego dziecka.

    W „Zwierzeniach pielgrzyma” Paulo Coelho twierdzi: „Niewątpliwe, Jezus często przeciwstawiał się Marii i Józefowi”.

    alchemik