Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: Fatima

  1. Czy wojny są Bożą karą za grzechy?

    Leave a Comment

    Na pierwszy rzut oka sam domysł kryjący się za pytaniem postawionym w tytule tego artykułu może wydawać się oburzający. Wszak, każda wojna wiąże się z różnymi grzechami (co najmniej w sensie wywoływanych przez nie skutków), a przecież Bóg ani nas nie kusi, ani nie nakazuje nam czynienia żadnego grzechu (por. Jk 1: 13-14; Syr 15: 19-20). Z drugiej jednak strony, istnieją poważne przesłanki, by bronić zasadności tego twierdzenia (czyli, że wojny są Bożą karą za grzechy). W Piśmie świętym niektóre wojny są tak ukazywane (por. Sdz 2: 14-15, 5: 8, 2; 1 Krn 5:26; 2 Krl 15:37). Przynajmniej niektórzy papieże mówili o wojnach w ten sposób (np. św. Pius V). Również pewni Święci Pańscy mówili tak o wojnach (św. Hiacynta z Fatimy, św. Maksymilian Kolbe).

    Jak zatem pogodzić twierdzenie, iż wojny są Bożą karą za grzechy z tym, iż wojny praktycznie zawsze wiąże się z różnymi grzechami, a wszak Bóg nie jest sprawcą żadnego grzechu?

    Zacznijmy od tego, iż Boża kara może przejawiać się na dwa sposoby:

    Pierwszy z nich to jak najbardziej aktywny akt Bożej pomsty. To znaczy, Bóg niejako wykracza poza skutkowo-przyczynowy ciąg ludzkich grzechów i sam wymierza „klapsa” grzesznym ludziom. W tym wypadku nie jest więc tak, że Bóg tylko pozwala na zaistnienie naturalnych skutków czynionego przez ludzi moralnego zła. Przeciwnie, On sam je powoduje. Biblijne przykłady takich Bożych kar to np. Herod zeżarty przez robaki za przyjmowanie wobec siebie boskiej czci (Dz 12: 23 ); Elimas oślepiony za sprzeciwianie się szerzeniu Ewangelii (Dz 13: 11); Annaniasz i Safira którzy padli trupem po tym, jak próbowali okłamać św. Piotra Apostoła (Dz 5: 1-11). W tym miejscu warto też dopowiedzieć, iż Bóg może aktywnie powodować tylko zło o charakterze fizycznym, a nie moralnym.

    Drugi z nich to bierny akt Bożego przyzwolenia na zaistnienie naturalnych i logicznych skutków czynionego przez ludzi moralnego zła. Bóg zatem choć może, nie zawsze przeszkadza albo łagodzi wystąpienie takich naturalnych efektów czynionych przez nas grzechów. Przykładowo, ktoś wsiada pijany za kierownicę. Bóg w swym miłosierdziu i litości prawdopodobnie nieraz ratuje takich głupców przed wypadkiem, ale czasami pozwala, by wszystko toczyło się tu naturalnym rytmem. A więc np. pijak uderza samochodem w dziecko i być może sam się przy tym rani. Karą Bożą w sensie biernego na to przyzwolenia będzie/może być to, że: 1) Pijak ów odniósł rany; 2) Pijak ten będzie później dręczony przez różne psychiczne problemy wynikłe z zabicia bądź zranienia niewinnej osoby; 3) Ktoś z rodziny zmarłego dziecka będzie chciał się w prywatny sposób zemścić na tym pijaku – w tym ostatnim wypadku Bóg będzie tolerował grzech będący efektem złego postępowania tego pijaka.

    Wojny mogą być więc Bożą karą albo w aktywnym tego znaczeniu, albo biernym i przyzwalającym ich sensie.

    Jeśli więc mamy do czynienia z wojną sprawiedliwą, to można powiedzieć, że jest to prawdopodobnie aktywna Boża kara. Oczywiście, i wskutek sprawiedliwych wojen dokonywane są różne grzechy, ale w takim wypadku należy odróżnić sam akt wywołania danej sprawiedliwej wojny od poszczególnych działań żołnierzy w niej uczestniczących. To znaczy, sam akt wywołania sprawiedliwej wojny jest Bożą wolą, ale nie wszystkie poszczególne działania uczestniczących w niej żołnierzy są już wolą Stwórcy. Przykłady takich wojen, które są aktywną Bożą wolą, stanowią choćby wojny starożytnego Izraela przeciwko pogańskim i zdeprawowanym ludom Kanaanu (por. Wj 23: 23-24; Pwt 20:17; Joz. 11:20). To bowiem Bóg wprost nakazał prowadzenie tych wojen jako karę za grzechy tych ludów (por Mdr 12: 1 – 20). W naszej historii być może przykładem wojny jako tak rozumianej Bożej kary były wyprawy krzyżowe urządzane w celu wyzwolenia Ziemi świętej albo też wojna hiszpańskich konkwistadorów przeciwko Imperium Azteków.

    Jeśli zaś mamy do czynienia z wojną niesprawiedliwą to mamy do czynienia z Bożą karą w sensie biernego przyzwolenia na pewne naturalne efekty ludzkich grzechów. A więc Bóg mógłby w swym miłosierdziu do nich nie dopuścić (np. sprawiając, że w jakimś nagłym tragicznym wypadku armia III Rzeszy straciłaby większość swych czołgów – podobny przypadek miał zresztą miejsce bodajże w 1985 roku w ZSRR), ale tego nie czyni. Przykładowo, Niemcy w 1939 roku najechali na Polskę. Jakich grzechów Niemców był to efekt? Prawdopodobnie, pielęgnowanego przez nich ducha zemsty i nienawiści. Co Polakom chciał pokazać Bóg, pozwalając na niemiecką okupację? Prawdopodobnie, chciał nam pokazać, iż takie grzechy jak aborcja, sodomia i rozwiązłość seksualna, które niestety w porównaniu do innych krajów, były u nas w dwudziestoleciu przedwojennym szerzej akceptowane również na płaszczyźnie prawnej łatwo mogą rodzić też inne jeszcze większe grzechy. Na przykład, jeśli zabijasz niewinne, nienarodzone dzieci – to nie dziw się później zbytnio, że ktoś będzie chciał zabić ciebie (bo to jest w zasadzie logiczne podejście). Jeśli z pobłażaniem patrzysz na sodomię, prostytucję lub inne przejawy rozwiązłości seksualnej, z którą wszak nieraz wiąże się krzywdzenie młodych dziewcząt i kobiet, to nie bądź zaskoczony, że w końcu ktoś wpadnie na pomysł gwałcenia kobiet (bo to w zasadzie też jest logiczne).

    Mirosław Salwowski

  2. Siostra Łucja (widząca z Fatimy) o tańcach towarzyskich

    Leave a Comment

    Jednym z widzących w Fatimie Matkę Bożą dzieci była Łucja dos Santos. Jako jedyna z trójki fatimskich wizjonerów dożyła ona późnej starości, umierając jako zakonnica 13 lutego 2005 roku. W związku z setną rocznicą objawień w Fatimie wiele mówi się o słowach tak samej błogosławionej Maryi, jak i o tym co miały do powiedzenia dzieci będące bezpośrednimi świadkami tych zdarzeń. Warto więc wspomnieć o raczej zapomnianym wątku z wypowiedzi i wspomnień siostry Łucji dos Santos. W będącej obszernym dokumentem wydarzeń fatimskich książce „Siostra Łucja mówi o Fatimie” znajdujemy wspomnienia tej widzącej tyczące się zmian, jakie nastąpiły w jej rodzinnej parafii w okresie lat 1914 – 1917. Czytamy tam co następuje:

    W ciągu trzech lat nasz dom, śmiało mogę powiedzieć i nasza parafia, zmieniły całkowicie swój wygląd. Ks. Pena przestał być naszym proboszczem i został zastąpiony przez ks. Boicinha. Ten nadzwyczaj gorliwy ksiądz, zapoznawszy się z niechrześcijańskimi zwyczajami, jakie istniały w parafii, jak zabawy i tańce, zaczął je w kazaniach niedzielnych na ambonie ostro piętnować. Wykorzystywał każdą okazję, aby publicznie i prywatnie zwalczać ten zły zwyczaj. Moja matka, jak tylko usłyszała proboszcza mówiącego w ten sposób, zakazała moim siostrom chodzić na zabawy. Przykład moich sióstr pociągał i innych. I zwyczaj ten powoli zaczął zanikać. Tak samo było z dziećmi, które jak już wspominałam Ekscelencji w relacji o mojej kuzynce – urządzały swoje tańce oddzielnie. Pewnego dnia powiedział ktoś mojej matce: << Dotąd taniec nie był grzechem, ale teraz już jest grzechem, ponieważ przyszedł nowy proboszcz, jak to z tym jest?>>. <<Nie wiem” , odrzekła moja matka. <<Wiem tylko, że ks. proboszcz nie chce, aby się tańczyło, i dlatego moje córki nie będą chodziły na zabawy. Najwyżej pozwolę im trochę zatańczyć w gronie rodzinnym, bo ks. proboszcz mówi, że w domu tańczyć nie jest niczym złym>>. (Cytat za: „Siostra Łucja mówi o Fatimie (Wspomnienia siostry Łucji)”, Vice-Postulacao, P-2496 FATIMA, Wydanie trzecie 1989, s. 58-59).

    Ktoś może powiedzieć: ot zwykła, kronikarska relacja odnośnie postawy i poglądów nowego proboszcza z parafii, w której żyła niegdyś Łucja dos Santos. Nie jest to jednak neutralna relacja autorstwa siostry Łucji. Ona bowiem nie tylko przytacza fakty tyczące się niechęci ks. Boicinha wobec tańców towarzyskich, ale wyraźnie się z tą jego postawą utożsamia. Siostra Łucja nie pisze wszak np.: „ksiądz zapoznawszy się ze zwyczajami, które uważał za niechrześcijańskie” ale pisze: „ksiądz, zapoznawszy się z niechrześcijańskimi zwyczajami”. Ona nie pisze też: „Wykorzystywał każdą okazję, aby publicznie i prywatnie zwalczać ten zwyczaj, o którym sądził, że jest zły”, ale pisze za to: „Wykorzystywał każdą okazję, aby publicznie i prywatnie zwalczać ten zły zwyczaj”. Najwyraźniej więc pogląd ks. Boicinha na temat tańców towarzyskich był też poglądem siostry Łucji dos Santos.

    Oczywiście, powyżej cytowane słowa siostry Łucji nie dotyczą słów, które Matka Boża miała przekazać jej kuzynom w Fatimie. Nie wiemy nic odnośnie tego, czy błogosławiona Maria mówiła w tych okolicznościach coś na temat tańców towarzyskich. Jest jednak prawdopodobne, iż siostra Łucja, której dane było być świadkiem objawień Matki Bożej, jako osoba tym bardziej znająca nie tylko literę, ale i ducha tych wydarzeń umiała bardziej niż wielu innych katolików, zrozumieć powagę niebezpieczeństwa tańców towarzyskich. Jeśli więc tylu Świętych Pańskich przestrzegało przed tańcami damsko-męskimi, jeżeli niechętnie patrzyła na nie bezpośrednia świadkini objawień w Fatimie, to czy jest rozsądnym upieranie się przy innym poglądzie???