Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: bł. Anna Katarzyna Emmerich

  1. Dlaczego koronawirus może być karą za grzechy?

    Możliwość komentowania Dlaczego koronawirus może być karą za grzechy? została wyłączona

    Mamy obecnie epidemię tzw. koronawirusa i w związku z tym niejeden katolicki ksiądz postawił sobie za punkt honoru udowodnić, iż ani ten wirus, ani żadne inne choroby z całą pewnością nie są Bożą karą za grzechy, a wszelkie wzmianki na ten temat są sprzeczne z chrześcijaństwem. W tmym artykule postaram się zatem ze swej strony pokazać, iż owszem koronawirus oraz inne choroby mogą być Bożą karą za grzechy.

    Zacznijmy zatem od tego, iż Pismo święte w wielu miejscach mówi o tym, że różne choroby i związane z nimi dolegliwości mogą być karą za grzechy. I tak np. w Starym Testamencie jako kara za niewierność Bogu wymieniane są następujące nieszczęścia:

    Pan ześle na ciebie przekleństwo, zamieszanie i przeszkodę we wszystkim, do czego wyciągniesz rękę, co będziesz czynił. Zostaniesz zmiażdżony i zginiesz nagle wskutek przewrotnych swych czynów, ponieważ Mnie opuściłeś.  Pan sprawi, że przylgnie do ciebie zaraza, aż cię wygładzi na tej ziemi, którą idziesz posiąść.  Pan dotknie cię wycieńczeniem, febrą, zapaleniem, oparzeniem, śmiercią od miecza, zwarzeniem zbóż od gorąca i śniecią: będą cię one prześladować, aż zginiesz. (…) Pan dotknie cię wrzodem egipskim, hemoroidami, świerzbem i parchami, których nie zdołasz wyleczyć” (Pwt 28: 21 – 22, 27).

    Podobnych fragmentów w księgach Starego Testamentu jest oczywiście o wiele więcej, ale wiem, że dla dużej części współczesnych katolików nie jest to silny argument, gdyż traktują oni tę część Pisma świętego bardziej jako zbiór prymitywnych wyobrażeń starożytnych Żydów aniżeli nieomylne i bezbłędne Słowo Boże, zatem poniżej pokażę, iż choroby niejednokrotnie utożsamiane są z Bożymi karami również na kartach Nowego Testamentu. Tak więc przykładowo, Elimas zostaje oślepiony za sprzeciwianie się szerzeniu Ewangelii: „Teraz dotknie cię ręka Pańska: będziesz niewidomy i przez pewien czas nie będziesz widział słońca” (Dz 13: 11). Z kolei w Apokalipsie św. Jana czytamy, iż Pan nasz Jezus Chrystus rzuca na „łoże boleści” fałszywą prorokinię Jezabel, na tych co z nią „cudzołożą” zsyła „wielkie utrapienie” (Ap 2, 21-22), a przejawami Bożego gniewu będą między innymi złośliwe wrzody występujące u ludzi oddających cześć „Bestii” (Ap 16, 1-2) zaś skutkiem jednej z plag zesłanych na ludzkość będzie to, że ludzie będą z bólu gryźć swe języki (Ap 16, 10). Także w Ewangelii św. Jana przynajmniej zasugerowany został możliwy związek pomiędzy chorobami a karą Bożą, gdyż Chrystus Pan zwracając się do jednego z uzdrowionych przez siebie chorych wyrzekł następujące słowa: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło». (J 5, 14). Można też wspomnieć, iż św. Paweł Apostoł rozmaite przypadki chorób i śmierci zdarzających się w lokalnym kościele Koryntu przypisał niegodnemu przyjmowaniu Ciała i Krwi Pańskiej: „Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha.  Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije.  Dlatego to właśnie wielu wśród was słabych i chorych i wielu też umarło” (1 Kor 11, 28-30).

    Oczywiście nie wszystkie choroby muszą być koniecznie karą za grzechy, o czym świadczą słowa Pana Jezusa wypowiedziane w związku z uzdrowieniem pewnego niewidomego od urodzenia mężczyzny: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale [stało się tak], aby się na nim objawiły sprawy Boże. (J 9, 3). To jednak, że w tym konkretnym wypadku choroba nie była karą za grzechy, nie oznacza, że w żadnym wypadku choroby nie są taką karą.

    ***

    Powyższe odwołania do Pisma św. nie są moją prywatną interpretacją tej najświętszej Księgi. Tradycyjna wykładnia katolicka potwierdza dosłowne rozumienie biblijnego nauczania o chorobach jako możliwych karach za grzechy.

    Przykładowo, św. Bazyli Wielki (jeden z ojców i doktorów Kościoła) przywołując fragment Ewangelii św. Jana, w którym Pan Jezus ostrzegł uzdrowionego przez siebie chromego, by ten więcej nie grzeszył, aby mu się coś gorszego nie przytrafiło (J 5, 14), wyjaśniał, iż ten biblijny ustęp oznacza, że:

    ten, kto został skarcony za poprzednie grzechy i dostąpił odpuszczenia, jeśli powtórnie grzeszy, przygotowuje sobie sąd gniewu gorszy od poprzedniego

    Cytat za: Św. Bazyli Wielki, „Pisma ascetyczne”, Tom I, Tyniec 2011, s. 134.

    Widać więc, że św. Bazyli Wielki uznawał ten konkretny, a wspomniany w Piśmie świętym przypadek choroby za wyraz skarcenia i sądu gniewu Bożego.

    Z kolei, papież św. Pius V w swej bulli „Cum Primum” nauczając o grzechach sodomii i symonii wyjaśniał:

    „Za przewiny te Bóg sprawiedliwie karze ludy i narody zsyłając na nie kataklizmy, wojny, głód i zarazę (…)” – podkreślenie moje MS.

    Jeden z „przedsoborowych” katechizmów tak zaś wyjaśniał kwestię chorób:

    Pytanie: Co to jest choroba?

    Odpowiedź: Jest to słabość ciała albo umysłu, którą Bóg ma dla nas dla ukarania grzechu pierworodnego przesyła, kiedy Mu się podoba.

    Pytanie: Dlaczego Bóg przesyła na nas choroby?

    Odpowiedź: 1) Żeby nam dał powód ćwiczenia się w pokorze i cierpliwości. 2) Żeby nas oderwał od świata i od siebie samych. 3) Żeby nas przygotował do śmierci. 4) Żeby nas ukarał za grzechy nasze, i podał nam sposobność do zadośćuczynienia przez pokutę. 5) Aby nas nauczył cierpliwości i umartwienia. 6) Aby nas doświadczył i oczyścił przez to ukaranie doczesne.

    Ks. Francis Aime Pouget, „Nauki katolickie w sposób katechizmowy, w których wyłożone są w krótkości z Pisma Świętego i podania„, Tom 3, s. 230.

    Z kolei, bł. Anna Katarzyna Emmerich w swych objawieniach w ten sposób mówi o chorobach:

    Zauważyłam, że w każdym rodzaju choroby tkwiła myśl Opatrzności Bożej, że każda była obrazem winy ciążącej na kimś, czy to własnej czy cudzej, za którą trzeba było odpokutować przez chorobę, świadomie czy nieświadomie, albo też choroba była pewnego rodzaju kapitałem próby i cierpliwości, który to kapitał można było zwiększyć przez cierpliwe poddanie się, tak że właściwie nikt niewinnie i daremnie nie cierpiał. Któż bowiem jest niewinny, jeśli sam Syn Boży musiał na Siebie przyjąć grzechy całego świata, by je zgładzić?

    „Żywot i bolesna męka Pana naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi według widzeń błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich z zapisków Klemensa Brentano”, Tom I i II, Wydanie VI, Wrocław, brak roku wydania, s. 452.

    ***

    Mówienie zatem o tym, iż choroby mogą (choć nie zawsze muszą) być Bożą karą za grzechy jest zarówno biblijne (również w sensie nowotestamentowym), jak i tradycyjnie katolickie. Ci zaś, którzy z samej zasady odrzucają taką możliwość po prostu błądzą, ignorując nauczanie Pisma świętego i Tradycji Kościoła na ów temat.

    Mirosław Salwowski

  2. Publiczne palenie złych książek i okultystycznych przedmiotów jest dobre

    Leave a Comment

    Istna medialna burza rozpętała się w związku z, wydawałoby się dość marginalnym wydarzeniem, jakie miało miejsce w jednej z parafii na północy Polski. Otóż w ostatnią niedzielę po Mszy świętej odprawionej w kościele pw. NMP Matki Kościoła i św. Katarzyny Szwedzkiej księża, ministranci i lektorzy urządzili swoiste „ognisko” w którego czasie spalili pewną ilość książek i przedmiotów, których treść albo zwyczajowe przeznaczenie mają charakter mniej lub bardziej szkodliwy oraz niebezpieczny duchowo. Na ów „stos” powędrowały więc m.in. książki o Harrym Potterze, publikacje hinduistycznego guru Osho, afrykańska maska obrzędowa oraz amulety w rodzaju figurek w kształcie małych słoników. Fakt upublicznienia tego wydarzenia przez jego organizatorów wywołał całą lawinę nieprzychylnych komentarzy. Bardzo krytyczne głosy na ten temat pojawiły się też po stronie katolickiej. Przykładowo, redaktor naczelny pisma „Więź” Zbigniew Nosowski nazwał całą sprawę „bezdenną głupotą”. Ks. Grzegorz Kramer skomentował owe „ognisko” mianem „wykorzystywania Eucharystii do guseł”. Z kolei Szymon Hołownia w pełnym oburzenia wpisie na swym facebookowym profilu napisał, iż „palenie książek w Gdańsku było pogaństwem”. Niestety, od swoistego „stosu” w wykonaniu księży z gdańskiej parafii odciął się też rzecznik kurii koszalińsko-kołobrzeskiej nazywając tę akcję „nieodpowiednią i kontrowersyjną formą działalności duszpasterskiej”.

     

    Choć bardzo trudno przebić się przez tę medialną burzę potępień i gromów, które spadły na księży z gdańskiej parafii powiedzmy sobie otwarcie – publiczne niszczenie złych książek oraz przedmiotów, których zwyczajowe i normalne przeznaczenie służy popełnianiu tych czy innych niegodziwości, jest jako takie dobre i godne pochwały. Nie jest to samo w sobie złe i na pewno nie zasługuje na falę zjadliwej krytyki, jaka ma obecnie w związku z tym miejsce. Być może niektóre z konkretnych książek spalonych w gdańskiej parafii aż na tak ostre potraktowanie nie zasługiwały (chodzi mi głównie o Harry’ego Pottera, co do którego treści nie mam przekonania, iż jest on tak zły, jak twierdzą niektórzy), jednak sam pomysł publicznego palenia rzeczy, które mają nas prowadzić do złego, jest dobry.

     

    Oczywiście, najczęstszym skojarzenie, które przywoływane jest w związku z omawianym wydarzeniem stanowi nawiązanie do praktyk nazistów w III Rzeszy polegających na tym, iż również oni publicznie palili uznawane przez siebie za złe książki. Tego rodzaju „reductio ad Hitlerum” jest jednak na dłuższą metę bezsensowne. W III Rzeszy budowano wszak też autostrady, karano gwałty i kradzieże – czy to więc oznacza, iż mamy zaprzestać budowania dróg oraz zalegalizować gwałty oraz kradzieże??? Z kolei, w stalinowskiej Rosji na nowo wprowadzono prawny zakaz aborcji. Czy zatem powinniśmy mówić, że dlatego pomysł delegalizacji zabijania nienarodzonych dzieci jest jako taki zły i totalitarny? Tego rodzaju analogie i porównania są absurdalne i nie prowadzą nas do żadnych konstruktywnych wniosków.

     

    Katoliccy krytycy gdańskiego „stosu” nie przejmują się tym, iż te wydarzenie miało swe mocne podstawy biblijne (np. Dz 19, 19, Pwt 7, 25), powtarzając przy tym niczym mantrę slogan o tym, iż „Biblii nie należy rozumieć dosłownie”. Prawdą jest jednak, iż owszem – większą część Pisma świętego (choć oczywiście nie dokładnie każde zawarte tam zdanie) należy rozumieć dosłownie. Istnieją nawet fragmenty Biblii, które Magisterium Kościoła traktuje w sensie dosłownym (np. słowa „To jest Ciało Moje” z Ewangelii św. Łukasza 19, 22), mimo iż na płaszczyźnie czysto racjonalnej mogą one wydawać się wręcz niedorzeczne. Oczywiście, zawsze można sypnąć jak z rękawa tymi cytatami z Pisma św., które nie są rozumiane w kategoriach dosłownych, ale stanowią swego rodzaju hiperboliczną przenośnię (koronnym tego przykładem są słowa Pana Jezusa o odcinaniu sobie dłoni i wyłupywaniu oka -Mk 9, 43-48), ale fakt, iż dajmy na to, jedno na dziesięć zdań z Biblii rzeczywiście ma sens głównie lub wyłącznie niedosłowny, nie oznacza, że w takim razie wszystko co w tej świętej Księdze nie pasuje do naszego sposobu myślenia, należy automatycznie w ten sposób traktować. Równie dobrze wszak i złodzieje oraz cudzołożnicy mogliby usprawiedliwiać swe niecne postępki tłumaczeniem, iż „Pisma świętego nie należy traktować dosłownie” wówczas, gdy ktoś zarzucałby im łamanie biblijnych przykazań o treści „Nie kradnij” (Wj 20, 15) oraz „Nie cudzołóż” (Wj 20, 14). Sprawa tego, które fragmenty Biblii należy interpretować bardziej dosłownie, a które bardziej przenośnie i symbolicznie oczywiście wymagałaby dłuższego wywodu, ale poprzestańmy na razie na tym, iż nie ma żadnych przesłanek tak w samym Piśmie św. jak i Tradycji Kościoła, by twierdzić, iż zawarte w spisanym Słowie Bożym nakazy niszczenia pogańskich bożków (patrz: Pwt 4, 25-26; Lb 33, 51-52) oraz przykład tego, jak nawróceni na chrześcijaństwo mieszkańcy Efezu publicznie palili swe magiczne książki (Dz 19, 19), należałoby traktować w jakiś niedosłowny sposób.

     

    Jednym z powodów, dla których nie należy traktować biblijnych poleceń i przykładów niszczenia rzeczy, które wcześniej były przeznaczone do czynienia zła, w sposób niedosłowny jest fakt, iż wielu Świętych Pańskich rozumiało je dosłownie. Przykładowo, św. Franciszek Ksawery tak pisał o jednym z aspektów swej misyjnej działalności:

    Kiedy dowiaduję się od nich (dzieci pogańskich rodziców – przyp. moje MS) o bałwochwalczych obrzędach, które mają się odbyć w wioskach, (…) zbieram wszystkich chłopców i ruszamy do tych miejsc, gdzie diabeł potraktowany bywa z ich rąk gorzej, niż był uczczony przez ich rodziców. Malcy chwytają za niewielkie, gliniane figurki, tłuką je, rozbijają na proch, opluwają je i depczą po nich nogami Cytat za: Ruth A. Tucker, „Sławni i nieznani”, Warszawa 1995, s. 43).

    Z kolei, św. Cezary z Arles dawał swym chrześcijanom następujące wskazówki:

    Nie dopuszczajcie żadną miarą do naprawiania świątyni pogańskiej, a raczej gdziekolwiek ją spotkacie, dążcie do jej zburzenia i rozebrania. Również święte drzewa wycinajcie z korzeniem. Ołtarze diabelskie doszczętnie niszczcie” (Cytat za: Św. Cezary z Arles, „Kazania do ludu (1-80)„, Kraków 2011, s. 301).

    Błogosłowiona Anna Katarzyna Emmerich w swych pismach twierdziła zaś nawet, iż Pan nasz Jezus Chrystus osobiście brał udział w niszczeniu pogańskich bałwanów:

    Jezus nauczał tu aż do świtu, dopóki nie pogaszono płonących lamp. Nakazywał też surowo zniszczyć wszystkie bałwany jako wyobrażenia diabła (…) Całą noc z soboty na niedzielę Jezus nauczał przed bałwochwalnicą, sam pomagał rozbijać bałwany i objaśniał w jaki sposób mieli rozdać kawały kruszcu” (Cytat za: „Żywot i bolesna Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi wraz z Tajemnicami Starego Przymierza według widzeń błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich„, Wrocław 2009, s. 662).

    Można by podawać przykłady jeszcze wielu Świętych Pańskich, którzy w dosłowny sposób traktowali biblijne wezwania do niszczenia pogańskich bożków, ale nie znalazłby się nawet jeden przypadek Świętego, który rozumiałby dosłownie stwierdzenie Pana Jezusa o tym, iż należy uciąć sobie rękę lub wyłupić oko, gdy prowadzą one nas do grzechu. Od razu, wyjaśniam przy tym, iż Orygenes, który dał się wykastrować, nigdy nie został przez Kościół wyniesiony do chwały ołtarzy. Już więc sam fakt, iż wielu Świętych Pańskich rozumiało dosłownie nakazy i przykłady z Pisma świętego na ów temat, wskazuje nam, że bynajmniej nie były one jakimiś hiperbolami czy czystymi symbolami.

     

    Czy gdańskie palenie książek, talizmanów oraz pogańskich amuletów nie było wyrazem nienawiści? Myślę, że tak, było ono takim aktem. Jednak nie ma racji pan Zbigniew Nosowski, który potępiając to wydarzenie, pisze, iż nie ma nienawiści gorszej i lepszej. Oczywiście, że istnieje nienawiść zła oraz nienawiść dobra. Ze złą nienawiścią mamy do czynienia wówczas, gdy życzymy złoczyńcom wszystkiego, co najgorsze, odmawiamy im wszelkiej pomocy, a nawet nie chcemy, by się oni nawrócili. Dobra nienawiść jest jednak skierowana wobec tego, co jest złe oraz bezbożne i jako taka jest ona pochwalana w Piśmie świętym. Psalmista Dawid z natchnienia Ducha Świętego mówi na przykład: „Pan miłuje tych, co zła nienawidzą” (Ps 97, 10), Pan zaś nasz i Zbawca Jezus Chrystus mówi do lokalnego kościoła w Efezie następujące słowa: „Ale masz tę [zaletę], że nienawidzisz czynów nikolaitów, których to czynów i Ja nienawidzę (Ap 2, 6).

    Nie ma zatem co ulegać medialnej histerii i oburzać się na dzielnych księży z gdańskiej parafii. Postąpili oni dobrze oraz słusznie. Oby więcej takich kapłanów i takich akcji.

     

    Nota od redakcji: Po raz pierwszy artykuł ten ukazał się na portalu Fronda.pl: http://www.fronda.pl/a/z-ambony-strzeleckiej-salwowskiego-palenie-zlych-ksiazek-jest-dobre,124529.html

  3. Czy mordy rytualne miały miejsce?

    Leave a Comment

    W ostatnim czasie wybuchła afera w związku ze słowami ks. prof. Tadeusza Guza, w którym ten za całkowicie wiarygodne uznał niegdysiejsze twierdzenia o tzw. mordach rytualnych, które na chrześcijańskich dzieciach mieli popełniać niektórzy z wyznawców judaizmu. Choć sam osobiście ani za fana ks. Guza ani za antysemitę się nie uważam, to w niniejszym tekście chciałbym przedstawić przesłanki na rzecz tezy, iż mordy rytualne prawdopodobnie miały miejsce i że rzeczywiście były one niegdyś – ale raczej bardzo rzadko – popełniane przez nieliczne grupki żydów.

     

    Po pierwsze: istnieje pewna ilościowo niewielka liczba prawomocnych wyroków sądowych, na podstawie których dowiedziono niektórym z członków społeczności żydowskiej, iż byli oni sprawcami motywowanych religijnie morderstw popełnianych na chrześcijańskich dzieciach. To prawda, że często zeznania w tych procesach były uzyskiwane w wyniku tortur, ale z drugiej strony w sprawach innych przestępstw też stosowano tortury, a przecież nie twierdzi się dziś, iż w takim razie żadne z dawniejszych wyroków sądowych nie zasługują na zaufanie. Zasada uznawania wyroków orzekanych przez sądy za wiarygodne jest ważną regułą naszej cywilizacji i póki nie ma naprawdę bardzo silnych przesłanek do podważania słuszności tego czy innego orzeczenia sądowego, należy przyznawać mu słuszność. Powiedzenie zaś, że na pewno dokładnie wszystkie z sądowych skazań tyczących się mordów rytualnych były fałszywe i niesprawiedliwe jawi się bardziej jako przykład ideologicznego zaślepienia aniżeli rozsądnego podejścia do historii. To prawda, że bardzo nieliczne przypadki procesów sądowych, które skończyły się udowodnieniem i skazaniem niektórych żydów za popełniane przez nich mordy rytualne, były wykorzystywane w złych celach przez obsesyjnych antysemitów (którzy chcieli te rzadkie historycznie sytuacje ekstrapolować na ogół społeczności żydowskiej). Ale jest drugą ze skrajności negowanie wiarygodności wszystkich wyroków sądowych tyczących się mordów rytualnych w imię walki z obsesyjnym antysemityzmem.

    Po drugie: jeszcze niedawno, bo w 2007 roku znany żydowski uczony i historyk Ariel Toaff wydał książkę pt. „Pasque di Sangue” (Krwawe paschy), w której jednoznacznie twierdził, iż mordy rytualne rzeczywiście miały miejsce, choć były one dokonywane przez marginalne grupy żydowskich ekstremistów. Początkowa publikacja ta spotkała się z pozytywnymi recenzjami historyków, którzy podkreślali rzetelne udokumentowanie przez Ariela Toaffa jego badań.  Później jednak wielu liderów społeczności żydowskiej zaczęło gwałtownie atakować autora  „Pasque di Sangue” zarzucając mu rozniecanie najgorszych przejawów antysemickich resentymentów. Prawdopodobnie pod wpływem tego rodzaju ataków Ariel Toaff zdystansował się później od swych pierwotnych twierdzeń na temat mordów rytualnych. Całość tej sprawy pozwala jednak przypuszczać, iż pierwsze z ustaleń tego żydowskiego uczonego i historyka są bardziej wiarygodne od jego późniejszego – dokonanego po serii zaciekłych ataków wymierzonych w jego kierunku – zdystansowania się od nich.

    Po trzecie: to prawda, że niektóre ze starotestamentowych przykazań zabraniały żydom spożywania jakiejkolwiek krwi (np. Kpł 17,11-12). Ale naiwnością jest twierdzić, że w takim razie absolutnie wszystkie z nurtów judaizmu musiały się tego zakazu w sposób bardzo rygorystyczny trzymać. Każdy kto zna specyfikę rozwoju różnych religii powinien bowiem wiedzieć, iż rozmaite zasady w ramach poszczególnych nurtów religijnych nieraz ulegają pewnym mniej lub dalej idącym przeobrażeniom i transformacjom. Odnośnie np. faryzejskiego nurtu starotestamentowego judaizmu o takich przeobrażeniach i transformacjach mówił sam nasz Pan Jezus Chrystus, gdy wskazywał na pewne sposoby za pomocą których żydzi należący do stronnictwa faryzeuszy próbowali omijać obowiązujące ich przecież czwarte przykazanie o czci i szacunku dla rodziców:

    Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, ».I mówił do nich: «Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: Czcij ojca swego i matkę swoją, oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmiercią zginie. A wy mówicie: „Jeśli kto powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem [złożonym w ofierze] jest to, co by ode mnie miało być wsparciem dla ciebie” – to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ni dla matki. I znosicie słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie przekazali. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie». (Mk 7, 8-13).

    Skoro już w czasach ziemskiego życia Pana Jezusa nawet liczny i wpływowy nurt w ówczesnym judaizmie, jakim byli faryzeusze, potrafił w powyżej nakreślony sposób omijać jedno z przykazań Dekalogu to czyż można uznać za niewiarygodne, że tym bardziej jedna z późniejszych i nielicznych sekt żydowskich mogła w podobny sposób obchodzić się ze starotestamentowym zakazem spożywania krwi?

    Poza tym nie jest wykluczone, iż prawo zabraniające spożywania krwi nie było dane przez Boga jako te – które choćby i w czasach Starego Przymierza – miało obowiązywać absolutnie. W objawieniach bł. Anny Katarzyny Emmerich czytamy bowiem następujący fragment opisu zaślubin w Kanie Galilejskiej:

    Ślub dawali kapłani przed synagogą. Obrączki ślubne oblubieniec otrzymał w darze od Maryi, a Jezus je pobłogosławił. Przy ślubie zauważyłam osobliwszą scenę – na co nie zwracałam uwagi przy zaślubinach Józefa i Maryi – mianowicie, że kapłan ukuł jakimś  ostrym narzędziem oblubieńca i oblubienicę w przedostatni palec w tym miejscu, w którym miano nosić pierścionki. Dwie krople krwi oblubieńca, a jedną kroplę krwi oblubienicy wpuścił do kielicha z winem, z którego potem oboje młodzi pili. (Patrz: „Żywot i bolesna Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi wraz z Tajemnicami Starego Przymierza według widzeń  błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich”,  Wrocław 2009, s. 285).

     

    A zatem reasumując: nie ma wiarygodnych i dostatecznych przesłanek, by twierdzić, iż tzw. mordy rytualne w wykonaniu żydów nigdy, ale to nigdy się nie zdarzały. Są za to wiarygodne podstawy, by uznać prawdopodobnym twierdzenie, iż takowe krwawe ekscesy miały miejsce. Nie powinno to jednak wpływać na postrzeganie wyznawców judaizmu jako ogółu, gdyż najpewniej owe morderstwa zdarzały się rzadko i były popełniane przez nielicznych żydów.

     

  4. O niszczeniu pogańskich bożków

    Leave a Comment

    POSĄGI ICH BOGÓW SPALISZ OGNIEM. Nie pożądaj srebra i złota, które jest na nich, abyś się przez nie usidlił, gdyż jest to obrzydliwością dla Jahwe, Boga twego. Nie przynoś tej OBRZYDLIWOŚCI do twego domu, bo zostaniesz obłożony klątwą tak, jak ono. Będziesz się tym BRZYDZIŁ I CZUŁ DO TEGO WSTRĘT, gdyż jest to obłożone klątwą. –  Powtórzonego Prawa 7, 25 – 26.

    „Widzieliście OBRZYDLIWE ICH BAŁWANY I BOŻKI z drzewa i kamienia, ze srebra i złota, jakie są u nich. Niechże nie będzie wśród was mężczyzny ani kobiety, ani rodziny, ani plemienia, których serce odwróciłoby się dziś od Jahwe, Boga naszego, aby pójść i służyć bogom tych narodów.” –  Powtórzonego Prawa 29, 16 – 17.

    Przemów do synów izraelskich i powiedz im: Gdy przeprawicie się przez Jordan do ziemi kanaanejskiej, to wypędzicie przed sobą wszystkich mieszkańców tej ziemi i ZNISZCZYCIE wszystkie podobizny ich bogów, ZNISZCZYCIE wszystkie ich posągi ulane z metalu, SPUSTOSZYCIE wszystkie ich święte gaje na wzgórzach.” – Liczb 33, 51 – 52.

    „DOSZCZĘTNIE ZNISZCZYCIE wszystkie miejsca na wysokich górach, na pagórkach i pod każdym zielonym drzewem, gdzie służyły swoim bogom narody, którymi zawładniecie. ZBURZYCIE ICH OŁTARZE, POTŁUCZECIE ICH POMNIKI, POPALICIE ICH ŚWIĘTE DRZEWA, PORĄBIECIE ICH PODOBIZNY rzeźbione i zetrzecie ich imię z tego miejsca.”-  Powtórzonego Prawa 12, 2- 3

    „Ale tak im macie uczynić: ołtarze ich ZBURZYCIE, ich stele POŁAMIECIE, aszery WYTNIECIE, a posągi SPALICIE OGNIEM.” – Powtórzonego Prawa 7, 5.

    „Wtedy cały prosty lud wtargnął do świątyni Baala i zburzyli ją, jego ołtarze i posągi doszczętnie zniszczyli, Mattana zaś, kapłana Baala, zabili przed ołtarzami. Następnie ustanowił kapłan straż nad świątynią Pana.”- 2 Królewska 11, 18

    (…) i powrzucali ich bogów w ogień, lecz nie byli to bogowie, ale dzieło rąk ludzkich z drzewa i z kamienia, więc mogli je zniszczyć.” – 2 Królewska 19;17- 18

    „Wtedy cały lud wtargnął do świątyni Baala i zburzyli ją, jego ołtarze i posągi doszczętnie zniszczyli, Mattana zaś, kapłana Baala, zabili przed ołtarzami.” – 2 Kronik 23,17.

    „Asa czynił to, co prawe w oczach Pana, tak jak Dawid, jego praojciec. Uprawiających nierząd kultowy wypędził z kraju i usunął wszystkie bałwany, które sporządzili jego ojcowie.  Nawet Maachę, swoją babkę, pozbawił godności królowej matki za to, że kazała sporządzić obrzydliwego bałwana Astarty. Asa kazał zwalić obrzydliwego bałwana i spalić nad potokiem Kidron.” – 1 Królewska 15;11-13

    (…) potem wynieśli bałwany z świątyni Baala i spalili je. Następnie rozbili posąg Baala, zburzyli też świątynię Baala i uczynili z niej kloaki, i tak jest aż do dzisiaj. – 2 Królewska 10;26,27

    „W jego obecności burzono ołtarze Baalów, on kazał poutrącać znajdujące się nad nimi ołtarzyki kadzielne, rozbijać aszery i bałwany i odlewane posągi rozkruszyć na miał, i rozrzucić na groby tych, którzy im składali ofiary.” – 2 Kronik 34, 4.

     

    TRADYCJA KOŚCIOŁA:

    Objawienia bł. Anny Katarzyny Emmerich:

    Jezus nauczał tu aż do świtu, dopóki nie pogaszono płonących lamp. Nakazywał też surowo zniszczyć wszystkie bałwany jako wyobrażenia diabła (…) Całą noc z soboty na niedzielę Jezus nauczał przed bałwochwalnicą, sam pomagał rozbijać bałwany i objaśniał w jaki sposób mieli rozdać kawały kruszcu” [1].

    Opis postawy pierwszych chrześcijan (ks. Piotr Skarga):

    Co tym za wielką cnotę i mężny, a z miłości Bożej i ludzkiego zbawienia pochodzący uczynek, ku wiecznej chwale ich i odpłacie poczytano jest. Czym nie czynili szkody bliźnim, ale je do rozumu dobrego i poznania prawego Boga prowadzili i na to żywot swój i gardło ważyli; woląc umrzeć, a czci Boskiej i duszom ludzkim pomóc; bo i oni poganie, którzy na tego Epimacha, albo i Teodora i innych ono serce mężne patrzyli, gdy mówili: jam spalił, jam to pokołatał, przeto abyście czartów swoich nieprzyjaciół w takiej czci nie mieli i jemu należną cześć oddając, zbawienie swoje pozyskiwali; nie mogło być, aby się byli niektórzy tym nie budowali i ku lepszemu baczeniu i swojemu dobremu nie przywodzili” [2].

    Św. Franciszek Ksawery:

    Kiedy dowiaduję się od nich (dzieci pogańskich rodziców – przyp. moje MS) o bałwochwalczych obrzędach, które mają się odbyć w wioskach, (…) zbieram wszystkich chłopców i ruszamy do tych miejsc, gdzie diabeł potraktowany bywa z ich rąk gorzej, niż był uczczony przez ich rodziców. Malcy chwytają za niewielkie, gliniane figurki, tłuką je, rozbijają na proch, opluwają je i depczą po nich nogami” [3].

     

    Św. Cezary z Arles:

    Nie dopuszczajcie żadną miarą do naprawiania świątyni pogańskiej, a raczej gdziekolwiek ją spotkacie, dążcie do jej zburzenia i rozebrania. Również święte drzewa wycinajcie z korzeniem. Ołtarze diabelskie doszczętnie niszczcie” [4].

     

    Św. Marcin z Tours (opis postawy)”

    Podobnie, gdy zburzył w jakiejś wiosce prastarą świątynię i zabierał się do sosny, która rosła w pobliżu niej, wówczas starsi tej miejscowości oraz tłum pozostałych pogan zaczęli się temu sprzeciwiać. I chociaż ci sami, gdy burzył świątynię z nakazu Pana, zachowywali milczenie, to jednak teraz nie pozwalali, aby zostało ścięte drzewo. On napominał ich gorliwie, że w pniu drzewa nie ma nic świętego, że powinni pójść raczej za Bogiem, któremu on służy; to drzewo trzeba zaś ściąć, bo było poświęcone demonom”  

    Opowiem też, co się zdarzyło w wiosce Eduów, gdzie rozszalały wielki  tłum pogańskich chłopów napadł na Marcina podczas burzenia tamtejszej świątyni, a jeden z pogan, zuchwalszy od innych, dobywszy miecza zmierzał w jego stronę. On, odrzuciwszy płaszcz, nadstawił temu, który chciał go zabić, obnażoną szyję. Poganin nie zawahał się go uderzyć: lecz gdy podniósł wyżej prawicę, upadł przegięty do tyłu i porażony Bożym lękiem błagał o przebaczenie. Podobnym do tego było wydarzenie następujące: w czasie niszczenia bożków, ilekroć ktoś chciał go zranić nożem, w tym samym momencie broń była mu wytrącona z ręki i znikała. Wieśniakom zaś mówiącym mu, aby nie niszczył ich przybytków, pobożnym kazaniem zazwyczaj tak uśmierzał pogańskiego ducha, że po ukazaniu im prawdy oni sami wywracali swoje świątynie” [5] .

     

    Przypisy:

    1. Cytat za: „Żywot i bolesna Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi wraz z Tajemnicami Starego Przymierza według widzeń  błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich„,  Wrocław 2009, s. 662.

    2. Cytat za: Ks. Piotr Skarga, „Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu. Na każdy dzień przez cały rok. Wybrane z poważnych pisarzów i doktorów kościelnych”, tom II, Petersburg 1862, s. 595 – 596.

    3. Cytat za: Ruth A. Tucker, „Sławni i nieznani”, Warszawa 1995, s. 43.

    4. Cytat za: Św. Cezary z Arles, „Kazania do ludu (1-80)„, Kraków 2011, s. 301.

    5. Cytat za: Sulpicjusz Sewer, „Pisma o św. Marcinie z Tours. Żywot, listy, dialogi„, Tyniec, s. 75 – 76; 79.