Prawda i Konsekwencja

Tag Archive: współpraca ze złem

  1. Szczepionki na Covid-19 można przyjmować z czystym sumieniem (reszta to skrupulantyzm)

    Możliwość komentowania Szczepionki na Covid-19 można przyjmować z czystym sumieniem (reszta to skrupulantyzm) została wyłączona

    W środowiskach co bardziej konserwatywnych i tradycyjnych katolików bardzo popularne wydają się być twierdzenia lub sugestie mające dowodzić rzekomej niemoralności albo przynajmniej wysokiej kontrowersyjności etycznej szczepionek, jakie podawane są w celu ochrony przed zarażeniem się Covid-19. Osobiście, nie ukrywałem, że zdecydowanie nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy, czemu dałem swój wyraz między innymi przez publikację artykułu pt. Czy moralnie dozwolone jest przyjmowanie szczepionek pochodzących z abortowanych płodów ludzkich?. Tekst ten był w dużej mierze przytoczeniem wywodów sekretarza generalnego Bractwa św. Piusa X, ks. Arnauda Sélégny. Nie ukrywam, że i dziś zamierzam pójść na łatwiznę i ten poniższy artykuł oprzeć w głównej mierze na tekście innego autora, a mianowicie amerykańskiego filozofa i jednego ze współczesnych tomistów, dr. Edwarda Fesera. Człowiek ten niedawno opublikował na swym blogu wedle mnie kapitalny artykuł, w którym z jednej strony obala rzekomą niemoralność przyjmowania wspomnianych wyżej szczepionek, z drugiej zaś krytykuje próby ustawowego zmuszania ludzi do ich przyjmowania. Tekst ten nosi tytuł “The Catholic middle ground on Covid-19 vaccination” i można go w całości przeczytać pod tym linkiem. Jako że w tym konkretnym artykule zamierzam się skupić na polemice z tezą o rzekomej moralnej niedopuszczalności przyjmowania szczepionek przeciw Covid-19 przytoczę obszerne fragmenty tekstu dr. Fesera odnoszące się konkretnie do tego aspektu zagadnienia. Niektóre ze sformułowań użytych przez autora tego artykułu pozwolę sobie pominąć albo też zastąpić innymi wyrażeniami. Zaznaczam też, że w tym tekście nie zamierzam wypowiadać się na temat medycznych zagrożeń związanych ze szczepionkami przeciw Covid-19: chodzi mi tylko o polemikę z błędną tezą zakładającą, iż fakt wykorzystywania przy ich testowaniu (albo i nawet produkcji) linii komórkowych uzyskanych w wyniku aborcji czyni ich przyjmowanie czymś niemoralnym.

    Gwoli ścisłości i precyzji część tego tekstu, w której – po pewnych niezbyt wielkich poprawkach – przytaczam artykuł dr. Edwarda Fesera znajduje się pomiędzy znakiem “trzech gwiazdek”, jakie poniżej zamieszczam.

    ***

    Rozważmy zatem główne argumenty tych, którzy twierdzą, że katolicy są moralnie zobowiązani do odmowy szczepień:

    1. Czy wykorzystanie płodowych linii komórkowych w opracowywaniu szczepionek nie czyni ich niemoralnymi?

    Niektórzy katolicy, w tym pewni prominentni duchowni i komentatorzy katoliccy, twierdzili, że przyjmowanie szczepionek jest z natury złem, ponieważ zostały one opracowane przy użyciu linii komórkowych pochodzących z płodów abortowanych kilkadziesiąt lat temu. To doprowadziło niektórych innych katolików do kryzysu sumienia. Chcieliby przyjąć jedną ze szczepionek – czy to dlatego, że obawiają się Covid-19, czy dlatego, że odmowa szczepienia może kosztować ich pracę, możliwość chodzenia do szkoły itp. – ale powiedziano im, że ciężko by zgrzeszyli, gdyby tak postąpili.  Wspomniani duchowni i komentatorzy nalegali, że wiara katolicka wymaga od nich w tej sprawie nawet heroicznego sprzeciwu, jeśli trzeba – podobnego do oporu wczesnych chrześcijańskich męczenników, którzy odmawiali składania ofiar pogańskim bogom. 

    Nie można zbyt mocno podkreślać, że to twierdzenie jest fałszywe, a Kościół oficjalnie je odrzucił , tak że żaden katolik nie ma prawa oskarżać innych o grzech z powodu przyjęcia szczepionki . Odnoszące się do tego zasady moralne są jasne, mają znamię niezaprzeczalnej ortodoksji i od dawna stosowane są w katolickiej teologii moralnej. Jak konsekwentnie nauczali św. Paweł Apostoł, św. Augustyn, św. Tomasz z Akwinu, św. Alfons Liguori oraz Tradycja i Magisterium Kościoła, nie jest wewnętrznie złym czerpanie korzyści z dobra, które jest wynikiem jakichś złych czynów z przeszłości. 

    Na przykład św. Paweł Apostoł nauczał, że spożywanie mięsa składanego w ofierze bożkom nie jest niemoralne samo w sobie (patrz:1 Koryntian 8:1).  Św. Augustyn uczył, że nie jest niczym złym korzystanie z przysięgi, którą poganin składa fałszywym bogom. Św. Tomasz z Akwinu pisał, że jest moralnie dozwolone pożyczanie od pożyczkodawcy, który zarabia na lichwie.  Coś może być jako takie dobre nawet jeśli korzyść wynikła z tego działania stała się efektem wcześniejszego złego moralnie działania innych osób. To, że pewien kawałek mięsa był zaangażowany w ciężki grzech bałwochwalstwa, nie czyni w żaden sposób z samego mięsa , ani z jego jedzenia, czegoś moralnie złego. To, że pewne pieniądze zostały zarobione na lichwie i są ci one pożyczane w lichwiarski sposób, nie czyni złym tego, że ty pożyczasz te pieniądze. Innym przykładem może być tu wiedza medyczna, która została zdobyta w wyniku bardzo niemoralnych eksperymentów prowadzonych przez nazistowskich naukowców. To, że wiedza została zdobyta w zły sposób, nie czyni samej tej wiedzy , ani korzystania z niej, złem.

    Coś podobnego można powiedzieć o szczepionkach przeciw Covid-19 i sposobie ich opracowywania. Na przykład szczepionki Pfizer i Moderna miały być testowane przy użyciu linii komórkowych pochodzących z aborcji dokonanych kilkadziesiąt lat temu.  Ale to nie czyni samych szczepionek i ich zażywania złymi (tę kwestię dr. Edward Feser omawiał szerzej w jednym ze swych wcześniejszych postów). To, czego naucza św. Tomasz z Akwinu, odnosi się do szczepionek nie mniej niż do innych przykładów:

    Zgodzić się z kimś w niegodziwości to jedno; inną rzeczą jest wykorzystanie czyjejś niegodziwości dla dobra. Albowiem ten, kto aprobuje, aby inny czynił nieprawość i kto być może nakłania do tego drugiego, zgadza się z drugim w niegodziwości, a to zawsze jest grzechem śmiertelnym. Ale ten, kto zamienia zło, które inny wyrządza, na jakieś dobro, wykorzystuje zło drugiego dla dobra, a nawet Bóg w ten sposób wykorzystuje grzechy ludzi i wyprowadza z grzechów dobro. I tak też jest dozwolone, aby ludzie wykorzystywali grzech drugiego dla dobra . ( O złu , q. XIII, a. 4, ad 17, przekład Regana )

    Tych, którzy są zainteresowani szczegółami rozumowania moralnego, o którym tutaj mowa (takimi jak stosowność zasad dotyczących podwójnego skutku, daleka współpraca materialna w wykroczeniach itp.), zachęcamy do zapoznania się z artykułem ks. Sullivana i Pereira, a także broszurą prof. Roberto De Mattei „O moralności szczepień”.  (broszura De Mattei była przez pewien czas dostępna do bezpłatnego pobrania od wydawcy, niestety aktualnie wydaje się, że nie istnieje odsyłający do niej link). Ale odnośne zasady moralne są znowu starożytne, a ich zastosowanie do uzasadnienia stosowanie szczepionek mających bardzo odległy związek z przeszłymi aborcjami jest od dziesięcioleci popierane przez ortodoksyjnych katolickich teologów moralnych. W tym miejscu doprecyzuję tylko, to co już jest widoczne w przytoczonej wyżej wypowiedzi św. Tomasza z Akwinu. A więc, w zasadzie wyrażającej zgodę na czerpanie pewnego rodzaju korzyści z grzechu innych osób nie chodzi o to, że ów grzech się w sposób pozytywny aprobuje. Gdyby wszak dana osoba chcąca zgrzeszyć w ten czy inny sposób przyszła do nas i powiedziała nam o swym zamiarze, mówiąc, że odniesiemy z tego jakąś korzyść, my nie mielibyśmy żadnego moralnego prawa pochwalić czy zachęcić jej do zrealizowania tego bezbożnego postępku. Jeśli już jednak dany grzech zaistniał bez naszej zachęty, pochwały czy nakazu, to nie jest wewnętrznie złe, odnieść z niego jakieś korzyści.

    Samo Magisterium Kościoła oficjalnie potwierdziło to rozumowanie w co najmniej trzech dokumentach. Uczyniło to w dokumencie z 2005 roku przygotowanym za pontyfikatu Jana Pawła II oraz w dokumencie z 2008 roku wydanym za pontyfikatu Papieża Benedykta XVI. Trzeci i najnowszy dokument po prostu odnosi do szczepionek przeciw Covid-19 zasady nauczane już we wcześniejszych dokumentach odnośnie do innych szczepionek, których produkcja miała odległy związek z przeprowadzeniem aborcji.  O ile mi wiadomo, większość osób wyrażających sceptycyzm wobec najnowszego dokumentu Watykanu (czyli tego z grudnia 2020 roku) nie zgłaszała sprzeciwu wobec wcześniejszych w momencie ich ukazania się, mimo że wyrażane w nich zasady są takie same.     

    Moralna dopuszczalność szczepionek przeciwko Covid-19 została potwierdzona przez wielu wybitnych ortodoksyjnych katolickich teologów moralnych w oświadczeniach wydanych przez Ethics and Public Policy Center oraz National Catholic Bioethics Center.  Zostało to potwierdzone przez wybitnych tradycjonalistycznych katolików, takich jak Roberto de Mattei, ks. Johna Hunwickego , ks. Richarda Cipollę i ks. Arnauda Sélégny, sekretarza generalny Bractwa św. Piusa X.   Potwierdził to prof. Josef Seifert i prof. Adrian Vermeule, znani ze swojej obrony katolickiej prawowierności.  Zostało to potwierdzone przez arcybiskupa Georga Gänsweina i samego papieża emeryta Benedykta XVI.  Oczywiście żadna z tych osób nie jest nieomylna, ale nie w tym rzecz. Chodzi o to, że byłoby absurdem przypuszczać, że duchowni i myśliciele tacy jak wyżej wymienieni – z których wszyscy mają długoletnią reputację ortodoksji, zagorzałego sprzeciwu wobec aborcji i swej zdolności do przeciwstawiania się popularnym opiniom – wszyscy oni w jakiś sposób sprzedają się aborcyjnemu przemysłowi, liberalizmowi, czy cokolwiek innego, o co zarzuca się katolickim obrońcom szczepionek. Zajmują oni takie, a nie inne stanowisko w sprawie szczepionek Covid-19, ponieważ po prostu wynika one bezpośrednio z tradycyjnej katolickiej teologii moralnej. Tylko tyle i aż tyle.

    Niektórzy twierdzą, że grzech aborcji jest tak poważny, że nawet bardzo odległy związek między szczepionkami a aborcją, która miała miejsce kilkadziesiąt lat temu, wystarczy, by uznać korzystanie z nich za niemoralne. Jednakże waga grzechu sama w sobie nie wpływa na rozważane rozumowanie moralne. Na przykład, jak czytamy w “Encyklopedii Katolickiej”, „samo w sobie bałwochwalstwo uważa się za największy z grzechów śmiertelnych”. A jednak św. Paweł Apostoł miał rację, nauczając, że spożywanie mięsa ofiarowanego bożkom nie jest niczym złym, pomimo jego bardzo bliskiego związku z ciężkim grzechem bałwochwalstwa i pomimo pisania swych pouczeń w czasie, gdy grzech ofiarowania mięsa bożkom był (w przeciwieństwie do naszych współczesnych realiów) nadal bardzo częsty. Oczywiście św. Paweł Apostoł uściślił swoje nauczanie, nalegając również, by chrześcijanie unikali wywoływania zgorszenia – poniżej wrócimy do tego aspektu. W tej chwili chodzi o  ciężar grzechu, czy to bałwochwalstwa, aborcji czy czegokolwiek innego. Ciężkość danego występku sama w sobie nie oznacza, że ​​niemoralne jest czerpanie korzyści z czegoś, co jest w niewielkim stopniu powiązane z grzechem.

    2. Czy katolik może lekceważyć oświadczeń Kongregacji Nauki Wiary (KNW) w tej sprawie, ponieważ oświadczenia te nie są nieomylne?

    Niektórzy katolicy, którzy twierdzą, że szczepionki są wewnętrznie złe, przypuszczają, że nie są zobowiązani do zgadzania się z oświadczeniami Kongregacji Nauki Wiary w tej sprawie, ponieważ te oświadczenia nie są deklaracjami nieomylnymi.  Jednak ci sami katolicy słusznie odrzucają tę racjonalizację sprzeciwu, gdy jest ona głoszona przez “postępowych” czy “liberalnych” katolików. I słusznie, gdyż Kościół naucza, że ​​katolicy są zwykle zobowiązani do „przyzwolenia religijnego” nawet na nie-nieomylne, autorytatywne oświadczenia Magisterium.

    Prawdą jest, że mogą wystąpić rzadkie przypadki, w których bardzo silne domniemanie zgody może zostać zignorowane, jak przyznaje instrukcja KNW Donum Veritatis i jak szczegółowo dr. Edward Feser omówił to w innym miejscu . Ale te warunki nie mają zastosowania w tym przypadku. Wydaje się, że niektórzy katolicy sądzą, że ponieważ papież Franciszek złożył doktrynalnie problematyczne oświadczenia w innych sprawach (takich jak np. kara śmierci), mogą odrzucić nauczanie KNW na temat szczepionek przeciwko Covid-19.  Jednakże jest to błędny wniosek, a przypadki te nie są w żaden sposób podobne czy równoległe.

    Kłopot z problematycznymi stwierdzeniami doktrynalnymi, o których mowa, polega na tym, że są one co najmniej dwuznaczne, tak że bardzo łatwo je interpretować jako sprzeczne z tradycyjnym nauczaniem Kościoła. Na przykład, wprowadzona przez papieża Franciszka poprawka do Katechizmu tycząca się kary śmierci, nie stwierdza wprost i jednoznacznie, iż takowa sankcja karna stanowi coś wewnętrznie złego, jednak Franciszek powiedział rzeczy, które bardzo mocno sugerują, że tak jest w rzeczywistości. Ponadto obecny papież nie odpowiedział na prośby o potwierdzenie tradycyjnego nauczania o tym, że ​​kara śmierci może przynajmniej co do zasady być czymś moralnie prawowitym.  

    Oświadczenia KNW dotyczące szczepionek wcale tak nie wyglądają.  Są one całkowicie proste i jednoznaczne, zostały wydane właśnie w odpowiedzi na prośby o wyjaśnienie i są zgodne z tradycyjnymi zasadami katolickiej teologii moralnej i dawnym nauczaniem Magisterium. 

    Co więcej, kiedy Donum Veritatis przyznaje, że mogą zaistnieć przypadki, w których wypowiedzi Urzędu Nauczycielskiego są otwarte na krytykę, to bardzo wyraźnie daje do zrozumienia, iż ​​są to rzadkie przypadki. Ponadto dokument ten stwierdza, że wszelkie zastrzeżenia muszą być podnoszone z szacunkiem i dużą ostrożnością oraz że zarzutów tych nie można uzasadniać jedynie przekonaniem, że prawdziwość oświadczenia Urzędu Nauczycielskiego nie jest pewna lub że nie jest tak prawdopodobna, jak jakiś przeciwny pogląd. Donum veritatis nie daje zatem nikomu licencji, by po prostu nie zgadzać się z oświadczeniami KNW. Podobnie, niezgodne z duchem nauczania tego dokumentu jest traktowanie choćby i renomowanych duchownych czy komentatorów katolickich jako bardziej wiarygodnych i alternatywnych tłumaczy ortodoksji katolickiej niż Kongregacja Nauki Wiary.

    Oto inny sposób, aby zobaczyć sens powyższych wywodów. Jeśli ktoś mówi: „Kara śmierci nie jest wewnętrznie zła”, nie sprzeciwia się temu co aktualnie na ten temat głosi Katechizm Kościoła Katolickiego. Rzeczywiście, taka osoba jest po prostu powtarza rzeczy, które papieże i Magisterium zawsze nauczali. Dla kontrastu, jeśli ktoś mówi: „Zażywanie jakiejkolwiek szczepionki mającej choćby odległy związek z jakąś przeszłą aborcją, takie jak szczepionki Covid-19, jest z natury złem”, to sprzeciwia się temu, czego nauczało Magisterium oraz – implicite – co w kwestiach współpracy ze złem nauczali tradycyjni teologowie. 

    Zrozumiałe jest, że wygłaszanie przez papieża Franciszka pewnych mocno dwuznacznych, a może i czasami otwarcie błędnych tez Kościoła skusiło niektórych katolików do zaprzeczenia ogólnej wiarygodności aktualnego Magisterium. Ale tej pokusie trzeba się oprzeć. Papież będzie musiał odpowiedzieć Chrystusowi za spowodowanie tej pokusy, ale będziemy musieli odpowiedzieć Chrystusowi, jeśli mu się poddamy. 

    3. Czy nie wywołujemy skandalu za pomocą szczepionek, nawet jeśli związek z aborcją jest odległy?

    Jak już powyżej zauważono, chociaż św. Paweł Apostoł nauczał, że spożywanie mięsa ofiarowanego bożkom nie jest niczym złym, uczył także ówczesnych chrześcijan, aby unikali tego, gdy mogłoby to zgorszyć ich braci.   Z tego samego powodu, czy nie powinniśmy unikać przyjmowania szczepionek przeciwko Covid-19, nawet jeśli nie jest to wewnętrznie złe, ponieważ zażywanie ich może wywołać skandal?

    Nie ma jednak istotnej paraleli z przypadkiem, o którym mówił św. Paweł Apostoł. On miał bowiem na myśli chrześcijan, którzy nie wiedzieli, że spożywanie mięsa ofiarowanego bożkom nie jest niczym złym, i którzy, gdyby byli zachęcani do jego spożywania, mogliby zatem zrobić coś, co (błędnie) uważali za złe. I nigdy nie powinniśmy robić czegoś, co szczerze uważamy za złe, nawet jeśli mylimy się w tej ocenie.  Jednak w przypadku przyjmowania szczepionek na Covid-19 katolicy mogą być pewni, że nie jest to złe, ponieważ sam Kościół autorytatywnie tak powiedział dokładnie, aby sumienia wiernych mogły być w tej sprawie spokojne. 

    Jednakże nadal może się wydawać, że istnieje inny rodzaj zgorszenia, o który musimy się martwić. Czyż niektórzy ludzie nie mogliby wszak dojść do wniosku, że mimo wszystko katolicy nie mogą być tak mocno przeciwni aborcji, jeśli chcą stosować takie szczepionki?  Gdyby jednak wyciągnęli taki wniosek, rozumowaliby błędnie, ponieważ konkluzja taka stąd nie wynika. Równie dobrze można by powiedzieć, że św. Paweł Apostoł nie był tak bardzo przeciwny bałwochwalstwu, ponieważ pozwolił chrześcijanom jeść mięso ofiarowane bożkom; albo że św. Tomasz z Akwinu nie był tak bardzo przeciwny lichwie, ponieważ nauczał, że chrześcijanie mogą pożyczać pieniądze od lichwiarzy. 

    Kościół dał również jasno do zrozumienia, że ​​katolicy powinni protestować przeciwko faktowi, że istnieją jakiekolwiek produkty, czy to szczepionki, czy cokolwiek innego, które mają choćby odległy związek z aborcją – nie dlatego, że używanie tych produktów jest złe, ale dlatego, że aborcja jest zła. I dlatego Kościół naucza również, że katolicy jako środek protestu powinni używać alternatywnych szczepionek, gdy tylko są one dostępne.

    Należy jednak zauważyć, że w związku z tym nie ma nic szczególnego w szczepionkach Covid-19. Niektórzy katolicy nalegali, aby wszyscy odmówili stosowania szczepionek przeciwko Covid-19, jako środka protestu przeciwko aborcji. Jednak przed pandemią nie było podobnie powszechnego i żarliwego protestu przeciwko szczepionkom na odrę, świnkę, różyczkę, ospę wietrzną i zapalenie wątroby – pomimo faktu, że wiele takich szczepionek zostało również opracowanych z wykorzystaniem linii komórkowych pochodzących z abortowanych dzieci. Skąd więc fiksacja na szczepionkach Covid-19, tak jakby były one w jakiś sposób wyjątkowo podejrzane?

    Ten podwójny standard sam w sobie grozi wywołaniem skandalu. Sprawia to wrażenie, iż ludzie, którzy odmawiają przyjęcia szczepionek Covid-19 w imię obrony życia, kłócą się w złej wierze – że są mniej zainteresowani protestem przeciwko aborcji niż znalezieniem przydatnej broni retorycznej do zastosowania przeciwko szczepionkom, których nie lubią z innych powodów (co może być dobrymi powodami, ale nie ma to znaczenia w kontekście tych naszych rozważań). 

    Istnieje również inne potencjalne źródło skandalu w tej fiksacji na temat rzekomo złego charakteru szczepionek Covid-19.  Jak niedawno zauważył prof. Roberto De Mattei :

    Przez wieki Kościół katolicki zawsze walczył z deformacjami swojej doktryny moralnej na obu skrajnościach.   Z jednej strony laksyzm oznaczający negację absolutów moralnych w imię prymatu sumienia, z drugiej zaś rygoryzm oznaczający skłonność do tworzenia praw i nakazów, których nie przedstawia moralność katolicka .

    Jako przykłady rygoryzmu przytoczyć można skłonność montanistów do fanatycznego poszukiwania męczeństwa nawet wtedy, gdy nie było to konieczne, oraz postawę donatystyczną odmawiającą uznania władzy grzesznych prałatów. Z błędnym rygoryzmem mamy do czynienia, gdy katolik przedstawia wymagającą, ale opcjonalną naukę teologiczną, praktykę duchową lub zasadę moralną, o której jest osobiście przekonany, jak gdyby obowiązywała ona wszystkich katolików. Rygoryzm jest szczególnie kuszącą przesadną reakcją, gdy Kościół i świat popadły w ostry laksyzm, jak ma to miejsce dzisiaj. Ale trzeba się temu oprzeć. Jak mówi De Mattei:

    Tylko Kościół ma prawo określać prawo moralne i jego obowiązkowy charakter. Każdy, kto twierdzi, że zajmuje miejsce władzy kościelnej narzucając nieistniejące normy moralne, ryzykuje popadnięciem w schizmę i herezję, co niestety już miało miejsce w historii.

    Duchowni i komentatorzy katoliccy, którzy twierdzą, że wszyscy katolicy muszą odmówić szczepień pod groźbą grzechu, którzy utrzymują, że oficjalny osąd Kościoła w tej sprawie należy zignorować, i którzy oskarżają innych katolików, którzy się z nimi nie zgadzają, o zdradziecki kompromis z wrogami Wiary są wyraźnie winni rygoryzmu w tym sensie. Rzeczywiście, są winni poważnego skandalu, ponieważ takie skrajne poglądy zachęcają do schizmy (bez względu na to, czy mają taki zamiar, czy nie). Ich wstręt i przerażenie wobec tchórzostwa, korupcji i heterodoksji wielu prałatów Kościoła są całkowicie zrozumiałe. Ale to nie usprawiedliwia ustanawiania siebie jako alternatywnego magisterium.      

    ***

    Na sam koniec dodam już od siebie, że radykalni antyszczepionkowcy nie dość, że szerzą szkodliwy skrupulantyzm (doszukując się grzechu tam gdzie go nie ma), to wydają się nieraz być wyjątkowo niekonsekwentni w swej “moralnej” gorliwości. W rzeczywistości bowiem można podać w życiu zawodowym i społecznym przykłady wielu sytuacji, w których występuje albo bliska materialna współpraca ze złem albo też można poważnie zastanawiać się, czy nie mamy już do czynienia z bezpośrednim udziałem w grzechu. Przykładem bliskiej materialnej współpracy ze złem może być sprzedaż pism pornograficznych, prezerwatyw i innych środków antykoncepcyjnych. W naszym kraju uczestniczy w tym procederze zapewne kilkaset tysięcy ludzi (ekspedientki, aptekarze, itp). Przykładem zaś czegoś, co może być już podejrzewane o bezpośrednie uczestnictwo w grzechu kłamstwa jest zaś podpisywanie przez pracowników fikcyjnych oświadczeń o przejściu szkolenia BHP. Nie słyszałem jednak, by tego rodzaju sytuacje były szeroko i publicznie omawiane przez duchownych oraz publicystów katolickich. Co więcej nawet na fali współczesnego “antyszczepionkowego” skrupulantyzmu ci, którzy go propagują, nie wydają się dostrzegać w swej gorliwości owych i tym podobnych, a przecież o wiele bardziej kontrowersyjnych niż przyjmowanie szczepionek aktów współpracy ze złem? Czy nie mamy tutaj więc do czynienia z czymś podobnym do “przecedzania komara, a połykania wielbłąda” (por. Mateusz 23: 23-26)?

    Opracował w oparciu o wzmiankowany powyżej artykuł dr. Edwarda Fesera – Mirosław Salwowski

  2. Czy moralnie dozwolone jest przyjmowanie szczepionek pochodzących z abortowanych płodów ludzkich?

    Możliwość komentowania Czy moralnie dozwolone jest przyjmowanie szczepionek pochodzących z abortowanych płodów ludzkich? została wyłączona

    W związku z pojawieniem się szczepionki firmy Pfizer mającej chronić przed zakażeniem się wirusem Covid-19 w niektórych kręgach katolickich pojawiło się pytanie o to, czy gdyby tego typu szczepionki była wyprodukowana między innymi z komórek pochodzących z niegdyś abortowanych płodów ludzkich, to byłoby moralnie dozwolone skorzystanie z takiego środka zapobiegawczego. Chociaż, z tego co czytałem, akurat szczepionki Pfizera ten problem dotyczy tylko w bardzo niewielkim stopniu, warto się mu przyjrzeć bliżej, gdyż niektóre z innych przygotowywanych przeciwko Covid-19 szczepionek mają być sporządzane w jeszcze silniejszym stopniu w oparciu o komórki pobrane z zabitych podczas aborcji dzieci. Ponadto, o ile się orientuje, również część ze szczepionek przeciwko innym chorobom, została w ten sposób sporządzona. Problem jest zatem ważny i aktualny.

    ***

    Zanim przejdę do bardziej szczegółowego omówienia zasygnalizowanego wyżej dylematu etycznego, nadmienię tylko, iż w bardziej konserwatywnych środowiskach katolickich pojawiły się dwie opinie na ów temat.

    Pierwsza z nich została zaprezentowana przez pięciu kardynałów i biskupów w podpisanym przez nich oświadczeniu z 12 grudnia 2020 roku, w którym to owi hierarchowie w sposób zdecydowany twierdzą, że byłoby moralnie niedopuszczalne przyjęcie takiej szczepionki. Owych pięciu kardynałów i biskupów to: kardynał Janis Pujats (metropolita senior archidiecezji ryskiej); arcybiskup Tomasz Peta (metropolita archidiecezji Najświętszej Maryi Panny w Astanie); arcybiskup Jan Paweł Lenga (biskup senior diecezji karagandyjskiej); biskup Joseph E. Strickland (ordynariusz diecezji Tyler z USA); biskup Athanasius Schneider (biskup pomocniczy archidiecezji Najświętszej Maryi Panny w Astanie). Ich stanowisko na ten temat zostało przetłumaczone na język polski i można je przeczytać na portalu PCh24.

    Druga z tych opinii została wyrażona przez dystrykt Bractwa św. Piusa X w USA i w sposób bardziej szczegółowy opisana przez ks. Arnauda Sélégny w artykule pod anglojęzycznym tytułem Is it Morally Permissible to Use the Covid-19 Vaccine?. Jako, że osobiście zgadzam się raczej z tym drugim stanowiskiem, moje poniższe rozważania będą w dużej swej części powtórzeniem (nierzadko w formie dosłownych lub prawie dosłownych przytoczeń) wywodów ks. Arnauda Sélégny. Gwoli precyzji dodam jednak, że niektóre ze szczegółowych rozważań tego duchownego w pewien sposób skorygowałem. Przykładowo, zrezygnowałem z rozróżnienia jakiego dokonał on na współpracę formalną oraz bezpośrednią, gdyż wedle mej znajomości katolickiej doktryny i teologii na ów temat, współpraca bezpośrednia zawiera się we współpracy formalnej.

    ***

    Zacznijmy od tego, iż obrońcy tezy o absolutnej niemoralności przyjmowania wskazanego wyżej rodzaju szczepionek mają rację twierdząc, że wedle nauki katolickiej dobry cel (np. ratowanie życia lub zdrowia) nie powinien być osiągany przez same w sobie złe środki. A jednym ze złych wewnętrznie środków jest z pewnością bezpośredni i zamierzony akt zabicia niewinnej osoby ludzkiej. Tradycyjne nauczanie katolickie na ów temat podsumował w encyklice “Evangelium vitae” papież Jan Paweł II:

    Dlatego mocą Chrystusowej władzy udzielonej Piotrowi i jego Następcom, w komunii z biskupami Kościoła Katolickiego, potwierdzam, że bezpośrednie i umyślne zabójstwo niewinnej istoty ludzkiej jest zawsze aktem głęboko niemoralnym. Doktryna ta, oparta na owym niepisanym prawie, które każdy człowiek dzięki światłu rozumu znajduje we własnym sercu (por. Rz 2, 14-15), jest potwierdzona w Piśmie Świętym, przekazana przez Tradycję Kościoła oraz nauczana przez Magisterium zwyczajne i powszechne.

    Świadoma i dobrowolna decyzja pozbawienia życia niewinnej istoty ludzkiej jest zawsze złem z moralnego punktu widzenia i nigdy nie może być dozwolona ani jako cel, ani jako środek do dobrego celu. Jest to bowiem akt poważnego nieposłuszeństwa wobec prawa moralnego, co więcej, wobec samego Boga, jego twórcy i gwaranta; jest to akt sprzeczny z fundamentalnymi cnotami sprawiedliwości i miłości. Nic i nikt nie może dać prawa do zabicia niewinnej istoty ludzkiej, czy to jest embrion czy płód, dziecko czy dorosły, człowiek stary, nieuleczalnie chory czy umierający. Ponadto nikt nie może się domagać, aby popełniono ten akt zabójstwa wobec niego samego lub wobec innej osoby powierzonej jego pieczy, nie może też bezpośrednio ani pośrednio wyrazić na to zgody. Żadna władza nie ma prawa do tego zmuszać ani na to przyzwalać”.

    Pod względem prawa do życia każda niewinna istota ludzka jest absolutnie równa wszystkim innym. Ta równość stanowi podstawę wszelkich autentycznych relacji społecznych, które rzeczywiście zasługują na to miano tylko wówczas, gdy są oparte na prawdzie i na sprawiedliwości, uznając i broniąc każdego człowieka jako osoby, a nie jako rzeczy, którą można rozporządzać. Wobec normy moralnej, która zabrania bezpośredniego zabójstwa niewinnej istoty ludzkiej, nie ma dla nikogo żadnych przywilejów ani wyjątków. Nie ma żadnego znaczenia, czy ktoś jest władcą świata, czy ostatnim «nędzarzem» na tej ziemi: wobec wymogów moralnych jesteśmy wszyscy absolutnie równi” (tamże: n. 57, podkreślenia moje – MS).

    Nie mamy zatem moralnego prawa nigdy i nigdzie w bezpośredni sposób zabić choćby jedną niewinną osobę ludzką, nawet gdyby w ten sposób udało się uratować od śmierci wielu innych niewinnych ludzi. Przykładowo, na tzw. Dzikim Zachodzie zdarzały się sytuacje polegające na tym, że farmerzy wraz ze swymi rodzinami ukrywali się przed chcącymi ich zabić Indianami. W takich okolicznościach mogło się zdarzyć, iż niemowlę będące członkiem takiej ukrywającej się rodziny, swym głośnym płaczem narażałoby innych członków tej rodziny na bycie wykrytym przez żądnych krwi Indian. Czy więc ojciec rodziny, który widziałby owych Indian w pobliżu, słysząc, iż jego niemowlę zaczyna płakać, mógłby wziąć nóż i poderżnąć swemu najmłodszemu dziecięciu gardło, po to by te swym głośnym krzykiem nie zdradziło miejsca ich pobytu zagrażającym im nieprzyjaciołom? Mimo że na płaszczyźnie racjonalnej takie zachowanie wydawałoby się uzasadnione, gdyż ojciec rodziny w ten sposób próbowałby osiągnąć większe dobro poprzez ochronę życia pozostałych członków swej rodziny, obiektywnie rzecz biorąc, takie jego zachowanie nie byłoby moralnie dozwolone. Dobry cel, jakim byłoby uratowanie przed śmiercią kilku niewinnych osób, nie usprawiedliwiałby posłużenia się w tym celu aktem wewnętrznie złym, jakim byłoby bezpośrednie zadanie śmierci choćby jednemu niewinnemu człowiekowi.

    O ile jednak oczywiste jest, że bezpośrednie zabicie niewinnego nigdy nie jest moralnie dozwolone, o tyle równie jasną konkluzję stanowi stwierdzenie, iż przyjęcie szczepionki wyprodukowanej na bazie komórek pobranych z aborcji, nie jest bezpośrednim morderstwem niewinnego. Owszem, jest to w pewien sposób skorzystanie z faktu, iż ktoś kiedyś dokonał tego niecnego czynu, ale, tak czy inaczej, nie stanowi to ze strony przyjmującego szczepionkę czynu polegającego na bezpośrednim i zamierzonym zabiciu niewinnej istoty ludzkiej. W tym więc znaczeniu osoba przyjmująca taką szczepionkę nie łamie zasady “Dobry cel nie uświęca złych ze swej natury środków“.

    ***

    To, co trzeba więc rozważyć przy ocenie takiego zachowania, to kwestia, czy i w jakim stopniu przyjmujący szczepionkę współpracuje ze złem dokonanym niegdyś przez innego człowieka? Tradycyjna moralistyka katolicka podaje pewne niezbędne rozróżnienia próbujące odpowiedzieć na powyższe pytanie.

    Pomaganie grzesznikowi w popełnieniu grzechu nazywane jest „współpracą ze złem”, bez względu na rodzaj udzielonej pomocy. Aby taka współpraca zaistniała, działanie współpracownika musi mieć rzeczywisty wpływ na zły czyn poprzez pomoc udzieloną w jego wykonaniu.

    I tak mianem “współpracy formalnej”, nazywamy sytuację w której współpracownik dobrowolnie godzi się na grzech, w który jest zaangażowany. Tak więc, kto pomaga włamywaczowi, na przykład czuwając, aprobując ten grzech, formalnie współpracuje w kradzieży. Prawo cywilne będzie go również nazywać „wspólnikiem”. Innym rodzajem formalnej współpracy ze złem jest pochwalanie, nakazywanie, doradzanie tej czy innej nieprawości lub zachęcanie swego bliźniego do jej popełnienia. Przykładowo, osoby zachęcające przechodniów do odwiedzenia klubu ze striptizem dopuszczają się tego rodzaju współpracy. Podobnie, można by o czymś takim mówić w przypadku ludzi wywieszających na swych domach czy miejscach pracy symbole i emblematy walczącego o legalność zabijania nienarodzonych dzieci Strajku Kobiet. Jedną z form współpracy formalnej jest też pomoc bezpośrednia i “natychmiastowa”, gdy współpracownik dokonuje grzesznego czynu razem z grzesznikiem, na przykład kiedy pomaga złodziejowi zabrać łup i ukryć go. Dzieje się tak również w przypadku asystenta chirurga, który w bardziej bezpośredni sposób pomaga chirurgowi dokonać aborcji (np. wykonując częściowo tenże “zabieg”).

    Inny z rodzajów współpracy określa się mianem “pośredniego”. Polega on na tym, że współpracownik zapewnia to, co pomoże grzesznikowi – materialnie, konieczne działanie, środki – w popełnieniu grzechu lub co pozwoli mu łatwiej osiągnąć zły i występny cel. Ostatecznie, ta pośrednia współpraca może być mniej lub bardziej materialnie „bliska” lub „daleka”, w zależności od tego, czy udzielona pomoc ma większy lub mniejszy wpływ na popełniony grzech, czy też ma z nim mniej lub bardziej ścisły związek. Zatem sprzedanie bożka poganinowi, aby ten mógł oddawać mu cześć, to bliska materialna współpraca. Ale sprzedaż drewna, z którego zostanie zrobiony bożek, to daleka materialna współpraca ze złem bałwochwalstwa. Innymi przykładami pośredniej, jednakże przy tym bliskiej materialnej współpracy ze złem może być osoba trzymająca złodziejowi drabinę, taksówkarz podwożący męskich klientów do domu publicznego (zakładając wiedzę takiego kierowcy co do charakteru owego miejsca), kasjer sprzedający już podpitemu klientowi alkohol czy też pielęgniarka przygotowująca kobietę do przeprowadzenia aborcji (np. przez podawanie jej przed owym “zabiegiem” odpowiednich środków).

    ***

    Jakie są więc zasady moralnej odpowiedzialności w przypadku różnych form współpracy ze złem?
    Formalna współpraca jest zawsze niemoralna i zawsze zabroniona. Nie mamy moralnego prawa formalnie współpracować ze złem nie tylko wówczas, gdy w razie odmowy moglibyśmy stracić pracę, ale nawet wtedy, gdy wiązałoby się to z realnym niebezpieczeństwem poniesienia przez nas lub inne niewinne osoby śmierci. W odniesieniu do formalnej współpracy należy w sposób ścisły odnieść tradycyjnie katolickie zasady: “Lepiej umrzeć niż zgrzeszyć” oraz “Dobry cel nie uświęca złych środków“.
    O bezwzględnym moralnym obowiązku odmowy formalnej współpracy ze złem nauczał papież Jan Paweł II w punkcie numer 74 swej encykliki “Evangelium vitae”:

    Z moralnego punktu widzenia nigdy nie wolno formalnie współdziałać w czynieniu zła. Takie współdziałanie ma miejsce wówczas, gdy dokonany czyn — już to z samej swej natury, już to ze względu na określony kontekst kształtujących go okoliczności — ma charakter bezpośredniego uczestnictwa w działaniu przeciwko niewinnemu życiu ludzkiemu albo też wyraża poparcie dla niemoralnej intencji głównego sprawcy. Takiego współdziałania nie można nigdy usprawiedliwić ani powołując się na zasadę poszanowania wolności drugiego człowieka, ani też wykorzystując fakt, że prawo cywilne je przewiduje i nakazuje: za czyny dokonywane osobiście przez każdego istnieje bowiem odpowiedzialność moralna, od której nikt nie może się uchylić i z której będzie sądzony przez samego Boga (por. Rz 2, 6; 14, 12).

    Współpraca pośrednia może być moralnie dozwolona lub moralnie zakazana. W przypadku dużej części aktów bliskiej materialnej współpracy jest ona niedozwolona, ponieważ zasadniczo rzecz biorąc, należy unikać współpracy ze złem dokonywanym przez innych ludzi. Jednak ze względu na realną użyteczność lub poważną konieczność czasami można wymagać wykonania czynu, który, choć sam w sobie dobry, będzie pośrednią współpracą ze złym działaniem.

    Owa użyteczność lub konieczność może być tak nieodparta, że ​​wówczas osoba jest zwolniona z obowiązku unikania współpracy ze złem. W tym przypadku mówi się, że istnieje „proporcjonalnie poważny powód” uzasadniający dozwoloną współpracę.

    Weźmy ogólny przykład, rozważając różne możliwe czynniki związane z aborcją:


    a) Bliski współpracownik pośredniczący: asystent, który pomaga lekarzowi przekazując mu instrumenty.
    b) Mniej bliski współpracownik pośredniczący: pielęgniarka, która przygotowuje kobietę do operacji.
    c) Jeszcze mniej bliski współpracownik pośredniczący: ten, który czuwa nad prawidłowym funkcjonowaniem sali operacyjnej.
    d) Dalsza współpraca: ten, kto sterylizuje niezbędne instrumenty.
    e) Współpracownik daleki materialnie: laboratorium, które dostarcza środki znieczulające i rozszerzacze lub producent narzędzi chirurgicznych w tych przypadkach, gdy dostarczony materiał mógłby zostać wykorzystany do innych operacji niż aborcja.
    f) Bardzo daleki współpracownik: firma dostarczająca te produkty.

    Na każdym etapie materialnej współpracy „bliskość” w stosunku do popełnionego grzechu jest bardzo zmienna. Czy mamy powiedzieć, że każdy z tych współpracowników materialnych jest absolutnie zobowiązany do powstrzymania się od współpracy? Bez względu na koszty?

    Teologia moralna odpowiada: Nie. Wpływ współpracy na zły czyn jest tak słaby – na przykład dla sanitariusza, który sprząta salę operacyjną – że wystarczy taki powód, jak utrzymanie pracy, aby ją kontynuować.

    Z drugiej strony, im silniejszy na dokonanie danego zła jest wywierany wpływ, tym poważniejszy musi być powód do podjęcia współpracy. A kiedy stopień bliskości takiej kooperacji jest zbyt duży, żaden powód nie może jej usprawiedliwić. Trzeba odmówić podjęcia (lub kontynuacji) współpracy, nawet jeśli oznacza to konieczność znalezienia innej pracy.
    ***
    Przejdźmy teraz do próby zastosowania powyżej zarysowanych rozróżnień i zasad do sytuacji z jednej strony osób zaangażowanych w przygotowanie szczepionek na bazie komórek pochodzących z aborcji, z drugiej zaś osób przyjmujących do swego organizmu takie szczepionki.

    Ktokolwiek produkuje lub sprzedaje takie szczepionki, współpracuje z grzechem aborcji w sposób, który, chociaż nie można go nazwać bliskim, może być postrzegany jako niemoralny. Wina jest jednak różna w zależności od konkretnej roli osoby zaangażowanej w ten proceder.

    Ktokolwiek prowadzi firmę farmaceutyczną, która czerpie zyski z aborcji w przeszłości, ponosi większą odpowiedzialność. Po pierwsze dlatego, że mógł zdecydować, że nie zrobi tej szczepionki; po drugie, ponieważ powinien zaprzestać używania danych linii komórkowych i wybrać inne, które nie stanowią problemu moralnego, nawet jeśli rozwiązanie to miałoby swe inne wady.

    Badacz naukowy, który wybiera linie komórkowe pochodzące z zabijania nienarodzonych dzieci, znajduje się w podobnej sytuacji. Jednakże już kierowca ciężarówki dostarczający szczepionkę, współpracuje tylko w materialnie daleki sposób, więc takie działanie jest dla niego moralnie dozwolone.
    Lekarz, który szczepi pacjenta, albo pacjent, który jest szczepiony, dopuszczają się dalekiej materialnej współpracy, gdyż przez takie akty zachęca się i promuje grzech aborcji co najwyżej w bardzo odległy i bardzo nieznaczny sposób. Z ważnych powodów zdrowotnych taki rodzaj współpracy może być zatem moralnie dozwolony. Przykładowo, młoda kobieta, która ma wyjść za mąż, może więc otrzymać szczepionkę przeciw różyczce, chociaż taka szczepionka prawie zawsze jest przygotowywana na komórkach płodowych uzyskanych w wyniku aborcji. Powodem uzasadniającym przyjęcie owej szczepionki jest zagrożenie dla dziecka: jeśli kobieta zachoruje na różyczkę w czasie ciąży, zwłaszcza w pierwszym trymestrze ciąży, ryzyko wad wrodzonych – oczu, słuchu czy serca – jest znaczne. Istnieje zatem wtedy ważny, proporcjonalny powód do podjęcia dalekiej materialnej współpracy z dokonanym niegdyś grzechem aborcji.

    Jeśli jednak istnieje szczepionka pochodząca z komórek niepoddanych aborcji i jest dostępna, należy ją zastosować. Ponieważ niektóre z proponowanych szczepionek nie zostały przygotowane w niemoralny sposób, z tego punktu widzenia ich stosowanie nie stanowi moralnego problemu. Dlatego powinny być preferowane nad innymi.
    ***
    Należy też zauważyć, że oprócz przypadku omawianego rodzaju szczepionek, współdziałanie ze złem występuje w wielu analogicznych sytuacjach, które należy oceniać i rozeznawać w świetle podanych wyżej zasad moralnych. A zatem:

    a) Czy powinniśmy przestać płacić podatki, ponieważ część pieniędzy jest wykorzystywana na zwrot kosztów aborcji lub in vitro?

    b) Czy powinniśmy kupować u aptekarzy, którzy sprzedają takie bezpośrednio służące wykonywaniu pewnych niemoralnych czynów produkty jak: środki poronne, prezerwatywy, środki antykoncepcyjne?

    c) Czy powinniśmy zgodzić się na pójście do domu towarowego lub księgarni, która sprzedaje złe książki i czasopisma?

    d) Czy kasjer powinien odmówić odbioru płatności od klienta, który kupuje płytę DVD z filmem promującym te czy inne niegodziwości?

    Oczywiście lista tym podobnych dylematów moralnych związanych z różnymi rodzajami i poziomami współpracy ze złem mogłaby być jeszcze bardzo długa.

    Ostatni przykład zostanie wzięty z Nowego Testamentu: czy dozwolone jest spożywanie bałwanów, to znaczy mięsa składanego w ofierze bożkom (patrz: 1 Kor 8: 1)?

    Aby właściwie umiejscowić to pytanie, należy wiedzieć, że całe mięso spożywane w starożytnym Rzymie bądź Grecji w sposób konieczny przechodziło przez pogańskie świątynie. Innymi słowy, ludzie mieszkający w tychże krajach aby jeść mięso, często musieli spożywać je po uprzednim poświęceniu takowego pogańskim bóstwom. Dodajmy, że grzech bałwochwalstwa jest jednym z najpoważniejszych i na płaszczyźnie obiektywnej większym niż nieprawość polegająca choćby i na bezpośrednim zabijaniu niewinnych ludzi. Czczenie fałszywych bogów sprzeciwia się bowiem wprost wierze i czci należnej jedynemu prawdziwemu Bogu.

    Św. Paweł Apostoł odpowiada na ten dylemat w taki sposób, że ​​spożywanie owego mięsa jest moralnie dozwolone, o ile nie gorszy innych bliźnich. Oznacza to, że ktokolwiek spożywa to mięso ofiarowane pogańskim bóstwom, nie uczestniczy w grzechu bałwochwalstwa. W przeciwnym razie Apostoł ten nie mógłby odpowiedzieć w taki sposób.

    Podobnie, w popełnionym grzechu aborcji nie uczestniczy każdy, kto znajduje się w sytuacji dalekiej współpracy materialnej przy stosowaniu szczepionki, której produkcja odbyła by się przy wykorzystaniu linii komórkowych pochodzących z aborcji. Jednak, jak już zostało powiedziane, należy w miarę możliwości unikać współpracy ze złem, nawet materialnej, a jeśli jest wybór, przyjmować szczepionkę, z którą nie wiążą się tym podobne dylematy etyczne.

    ***

    Na sam koniec dodam, iż stanowisko dystryktu Bractwa św. Piusa X w USA jest zgodne z aktualnym Magisterium Kościoła w tej kwestii wyrażonym przez Kongregację Nauki Wiary w instrukcji “Dignitas personae” z dnia 12 grudnia 2008 roku, w której co prawda – słusznie – poddaje się ostrej naganie sam pomysł tworzenia szczepionek na podstawie linii komórkowych uzyskanych z aborcji, jednak w odniesieniu do pacjentów przyjmujących owe szczepionki formuję się następującą ocenę:

    “Naturalnie w ramach tych ogólnych założeń istnieje zróżnicowana odpowiedzialność, i ważne racje mogłyby po części usprawiedliwić moralnie wykorzystanie rzeczonego „materiału biologicznego”. Tak więc na przykład zagrożenie życia dziecka może upoważnić rodziców do zastosowania szczepionki wyprodukowanej przy użyciu linii komórkowych niegodziwego pochodzenia, nie mniej jednak pozostaje obowiązek wszystkich by wyrazić swój sprzeciw i zażądać od osób odpowiedzialnych za systemy opieki zdrowotnej, by dostępne były inne rodzaje szczepionek. Z drugiej strony należy pamiętać, że w firmach wykorzystujących linie komórkowe niegodziwego pochodzenia nie jest taka sama odpowiedzialność tych, którzy decydują o kierunkach produkcji, i tych którzy nie mają żadnej władzy decyzyjnej” (tamże: n. 35).

    Tak też, paradoksalnie rzecz biorąc, chociaż Bractwo św. Piusa X znajduje się jako całość w jeszcze mocno nieuregulowanej sytuacji kanonicznej, a z drugiej strony 4 na 5 sygnatariuszy oświadczenia sugerującego absolutną niemoralność stosowania wyżej wspominanych szczepionek nie znajduje się pod żadnymi karami kościelnymi (wyjątek stanowi wśród nich abp Lenga), to w tej konkretnej sprawie to akurat Bractwo św. Piusa X wyraża stanowisko zgodne z Magisterium Kościoła.

    Mirosław Salwowski

  3. Współpraca formalna i materialna ze złem. Czym są i co się z tym wiąże?

    Leave a Comment

    Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Jest II wojna światowa, trwa systematyczne mordowanie Żydów przez Niemców. Co roku w krematoriach obozów koncentracyjnych życia pozbawianych są miliony niewinnych osób. Wytypowani do tego żołnierze SS sypią Cyklon-B do komór gazowych, jednak ów czyn jest tylko ukoronowaniem długiego łańcucha nieprawości i czyichś aktów współpracy z popełnianymi przez nazistów zbrodniami i nadużyciami. Zanim wszak zamordowani przez Niemców nieszczęśnicy znaleźli się w gazowych komorach, ktoś musiał  ich do nich zapędzić (zwykle czynili to inni więźniowie obozów o nazwie “kapo”).  Ktoś inny podejmował decyzję o tym, którzy z więźniów trafią na śmierć. Zanim zaś, przyszłe ofiary niemieckiego ludobójstwa trafiły do obozów koncentracyjnych, zwykli ludzie wykonujący zawód maszynisty wieźli je do tych obozów. Ale jeszcze przed tym, ktoś pognał przyszłych zabitych do wagonów pociągu. Ktoś pilnował, by  przeznaczeni do transportu nie uciekli, ktoś ich wpisywał do odpowiednich rubryk, a ktoś jeszcze inny wyłapywał z getta. Można by jeszcze wymienić przynajmniej kilka etapów współpracy z czymś, co do dziś wspominamy jako jeden z najstraszniejszych grzechów w historii naszego świata. Bardziej wnikliwe osoby mogą zapytać, czy da się moralnie usprawiedliwić jakąś część z wyżej wymienionych działań? Czy np. można powiedzieć, iż wiozący Żydów do obozu koncentracyjnego maszynista postępował w absolutnie zły sposób, a więc winien raczej umrzeć niż podjąć się wykonania tej pracy, czy może jednak to nie on zabijał tych ludzi, a współpraca ze zbrodniarzami mieściła się tylko w ramach jego pracy? Albo, czy wypełniający rubryki (na czyjeś polecenie) z wpisanymi na listę wywózek nazwiskami ludzi urzędnik miał moralne prawo to robić, czy może podobnie, winien gotować się na męczeństwo?

    Dlaczego piszę o powyższych historycznych już dylematach? Gdyż niestety, współcześnie mamy wiele podobnych pytań, na które wydaje się, iż rzadko jest udzielana jakaś jaśniejsza i bardziej jednoznaczna odpowiedź. Owszem, w żadnym państwie nie zabija się już z rozkazu władz Żydów, jednak legalnymi stało się wiele innych nieprawości, np. aborcja, pornografia, cudzołóstwo, homoseksualizm, prostytucja, okultyzm, pijaństwo, różne niekonieczne prace w niedziele, itd. W związku z tym zaś, miliony ludzi choćby w ramach swej zawodowej pracy w różnym zakresie współpracuje w dokonywaniu tych nieprawości – począwszy od pań sprzątających w  klinikach i gabinetach aborcyjnych, pracownikach sklepów rozkładających na półkach prezerwatywy i różnego rodzaju plugawe gazety, a skończywszy na “bramkarzach” w klubach ze striptizem pilnujących zachowywania się gości, którzy wcześniej zostali tam zaproszeni przez przechadzające się panie z parasolami i ulotkami. I tak jak w przypadku grzechu ludobójstwa, z którym niegdyś współpracowało setki tysięcy ludzi, można  zasadnie pytać, czy, a jeśli tak, to w jakim wymiarze, z wymienionymi wyżej nieprawościami mogą współpracować chrześcijanie? W jednym z następnych artykułów zamierzam szerzej i bardziej szczegółowo odpowiedzieć na to pytanie, jednak zanim to zrobię, warto Czytelnikom przybliżyć najbardziej podstawowe rozróżnienia, jakie tradycyjna moralistyka katolicka uczyniła odnośnie współpracy ze złem.

    Zacznijmy od tego, iż czym innym jest osobiste czynienie zła, a czym innym taki czy inny rodzaj współpracy z nim. Przykładowo, osoba, która w zamierzony sposób podrzyna gardło niemowlęciu w osobisty sposób dokonuje zabójstwa niewinnej osoby ludzkiej, a nie “tylko” współpracuje z tym aktem w ten czy inny sposób. Podobnie, prostytutka dokonująca czynów rozpusty i cudzołóstwa, nie współpracuje z takowymi, ale sama je czyni. Współpracą ze złem, w znaczeniu używanym w tradycyjnej teologii moralnej, nie jest więc osobiste wykonywanie danego złego czynu, ale pomaganie w spełnieniu takowego, które może przybierać różne formy i etapy (np. podanie mordercy noża z jasną wiedzą, iż ten za chwilę zabije nim człowieka, stanie na “czatach” w sytuacji, gdy koledzy dokonują kradzieży w sklepie, etc.). Tradycyjnie też rozróżnia się trzy formy współpracy ze złem:

    1. Pierwszą z tych form jest tzw. współpraca formalna. Mamy z takową do czynienia wówczas, gdy poprzez zachętę, pochwałę, namowę, radę czy nakaz próbujemy skłonić kogoś do popełnienia jakiegoś zła. Ponadto do współpracy formalnej z czyimś grzechem zalicza się takie działanie, które albo z samej swej natury, albo też ze względu na całokształt towarzyszących mu okoliczności ma charakter bezpośredniego pomagania w takim złym czynie. Święty Alfons Liguori używa tu sformułowania, iż taka osoba niejako “stoi za plecami” czyniącego osobiście zło. Przykładowo, ktoś chce zgwałcić dziewczynę, a druga osoba pomaga mu w tym przytrzymując takową albo rzeczony wyżej przypadek, gdy w trakcie zamachu na czyjeś życie ktoś podaje napastnikowi nóż, by ów mógł łatwiej zrealizować swój zbrodniczy zamiar.

    Do tejże współpracy w kategoryczny sposób należy zastosować następującą naukę św. Pawła Apostoła: “I nie miejcie udziału w bezowocnych uczynkach ciemności, a raczej piętnując (je) nawracajcie (tamtych)” (Efezjan 5: 11); “Nie bierz udziału w grzechach cudzych” (1 Tymoteusz 5: 22).

    Wedle nauczania katolickiego (wyrażonego choćby przez Jana Pawła II w 74 punkcie encykliki “Evangelium vitae”) współpraca formalna ze złem jest zawsze niedozwolona, tak też, w przypadku bycia kuszonym do podjęcia takowej obowiązkiem jest zdecydowane i natychmiastowe jej odmówienie, również wówczas, gdy miałoby się to zakończyć dla odmawiającego męczeńską śmiercią w cierpieniach.

    2. Drugą z form współpracy ze złem jest tzw. współpraca materialna bliska. Mamy z nią do czynienia w przypadku dokonywania różnych moralnie obojętnych aktów jednak z wiedzą o tym, iż będą one w bliskiej perspektywie pomagały komuś w pełnieniu różnych nieprawości. Przykładowo, sprzątanie nie jest samo w sobie czymś złym i występnym, jednak robienie tego w miejscu, które jest w specjalny sposób przeznaczone do dokonywania różnych grzechów – np. domu publicznym, gabinecie aborcyjnym, sali wróżbiarskiej, etc. – w dość wyraźny sposób pomaga w funkcjonowaniu tych przybytków.

    Współpraca materialna bliska jest rzeczą generalnie odradzaną, ale nie absolutnie zakazaną, dlatego też mogą istnieć usprawiedliwiające jej czynienie powody. Dozwolona jest ona np. gdy nie ma się perspektyw na inną pracę, a ma się na utrzymaniu rodzinę, itp. Dobrze jest jednak, gdy człowiek dokonujący takiej formy współpracy sygnalizuje innym, iż nie podoba mu się to, w jaki sposób wykorzystywane są jego moralnie obojętnie czyny.

    3. Trzecią z form współpracy ze złem stanowi tzw. współpraca materialna daleka. Istnieje ona wówczas, gdy bez naszej jasnej wiedzy, w zły sposób wykorzystywane są nasze dobre lub same w sobie obojętne czyny. Na przykład, żebrak któremu daliśmy pieniężną jałmużnę upija się za nią, albo sprzedany przez nas nóż do krojenia chleba służy komuś do zabicia drugiego człowieka.

    Taka współpraca ze złem jest całkowicie moralnie usprawiedliwiona, gdyż czymś niedorzecznym byłoby rozliczanie kogoś z tego, w jaki przewrotny i złośliwy sposób mogą być wykorzystane przez inne osoby, jego działania.

     

    Powyższe rozróżnienia, jak już zaznaczyłem są jedynie wstępem do bardziej szczegółowego omówienia problemów etycznych, jakie przed chrześcijanami stały i wciąż stoją w życiu zawodowym. Taką analizę spróbuję dokonać w jednym z następnych tekstów, które opublikuję na tym portalu.