Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: tatuaże

  1. Czy tatuaże są dozwolone?

    Leave a Comment

    Wedle mej opinii zwyczaj „ozdabiania” swej cielesnej powłoki za pomocą trwałych, nie dających się w sposób normalny usunąć, malunków (czyli tatuaży), stanowi coś nad wyraz wątpliwego moralnie i w związku z tym powinien być stanowczo odradzany. Co pewien jednak czas, temat stosowności bądź niestosowności tatuaży wraca, zaś różni księża wypowiadający się w tej sprawie reprezentują odmienne opinie. Przykładowo, znani duchowni, ks. Grzegorz Kramer i o. Adam Szustak sami nie kryją, iż posiadają tatuaże, opatrując ów fakt mniej lub bardziej aprobatywnym komentarzem ze swej strony. Z kolei inni także dość rozpoznawalni księża wypowiadają się mocno krytycznie na temat tej praktyki. Warto więc może zebrać w jednym miejscu argumenty chrześcijańskich zwolenników tatuowania się, by następnie dać na nie konkretną odpowiedź.

     

    ARGUMENTY OBROŃCÓW TATUAŻY

    1. Zakaz tatuowania się jest jednym z tych przykazań Starego Testamentu, które  nie zostały powtórzone przez Pana Jezusa i Apostołów w Nowym Testamencie. Przykazania zaś Starego Przymierza nie obowiązują chrześcijan, więc nie można uznać tatuowania się za zakazane w aktualnych czasach.

    2. Kontekst starotestamentowego zakazu tatuowania się wskazuje na to, iż nie tyczy się on naszych czasów, gdyż obok tego zakazu podano też różne prawa i przepisy, które z pewnością nie obowiązują już chrześcijan, np.  nieobsiewanie pola dwoma rodzajami ziarna, nieobcinanie w kółko włosów na głowie.

    3. Jest wątpliwe, czy aby na pewno w przywoływanym przez przeciwników zakazie tatuowania się chodzi o tę praktykę czy może o coś innego. Ów zakaz brzmi bowiem: „Nie będziecie nacinać ciała na znak żałoby po zmarłym. Nie będziecie się tatuować” (Kapłańska 19: 28).  Prawdopodobnie nie chodzi więc o samo czynienie sobie trwałych malunków na ciele, ale o robienie sobie tego w określonym celu, czyli na znak żałoby po zmarłej osobie. Jeśli więc ktoś czyni sobie tatuaże w innych celach niż przywołany wyżej, to nie łamie tym samym tego Bożego zakazu.

    4. Starożytny zwyczaj tatuowania się miał ścisłe odniesienie do pogańskich wierzeń i dlatego był zakazany w Starym Przymierzu. Jeśli więc dany tatuaż nie ma treści i intencji o charakterze pogańskim, to nie można tego ganić jako czegoś nieodpowiedniego.

    5. Nawet jeśli zwyczaj tatuowania się ma pochodzenie pogańskie, to nie oznacza jeszcze, że jest to coś per se złego lub niebezpiecznego. Wiele z rozpowszechnionych dziś rzeczy ma pochodzenie pogańskie, a przecież nie potępia się ich praktykowania (np. w języku angielskim poszczególne dni tygodnia pochodzą od imion pogańskich bóstw).

    6. Argument o tym, jakoby tatuowanie się było czymś nieodpowiednim, gdyż stanowi poprawianie Bożego dzieła stworzenia nie jest trafny, albowiem wiele z naszych działań polega na udoskonalaniu i ulepszaniu sposobu funkcjonowania naszego organizmu czy otaczającego nas świata, np. używanie dezodorantu, obcinanie paznokci, leczenie chorób, koszenie trawy.

    7. Chorwaccy katolicy i egipscy Koptowie przez wieki tatuowali sobie krzyże na nadgarstkach, aby w obliczu prześladowań ze strony muzułmanów nie wyrzec się wiary. Podobnie i dziś można zrobić sobie tatuaż o treści chrześcijańskiej, dając w ten sposób piękne świadectwo wiary w Pana Jezusa i Jego Ewangelię.

     

    ODPOWIEDZI NA ARGUMENTY OBROŃCÓW TATUAŻY

    Ad. 1. Jest prawdą, iż zawarta w Starym Testamencie zasada: „Nie będziecie się tatuować” (Kapłańska 19: 28) nie została w sposób bezpośredni powtórzona w żadnej z ksiąg Nowego Testamentu. Ale to nie znaczy jeszcze, że w takim razie na pewno ona nie obowiązuje. Starotestamentowy zakaz zoofilii też nie został powtórzony w Nowym Testamencie, ale czy w takim razie oznacza to, iż seks ze zwierzętami jest dozwolony chrześcijanom?

    Na to, iż zakaz tatuowania się może być dalej wiążącym przykazaniem wskazuje fakt, iż przynajmniej jeden z papieży zabronił praktykowania owego zwyczaju. Uczynił tak Hadrian I w roku 726. Chyba zaś, nie muszę przypominać nikomu, iż rok 726 był czasem na długo po ustaniu Starego Przymierza.

    Ad. 2. Zakaz tatuowania się został ujęty w 19 rozdziale Księgi Kapłańskiej, gdzie zostało podanych ok. 29 różnych nakazów i zakazów. Zdecydowana większość z tych 29 zasad, gdyż jakieś 24 z nich, może być spokojnie uznana za mająca uniwersalne znaczenie moralne i obowiązujące chrześcijan. Przykładowo, obok zakaz tatuowania się czytamy tam m.in. o szanowaniu matki i ojca, zakazie kradzieży, oszustwa i kłamstwa, nieuprawianiu czarów, wróżbiarstwa, niezwracania się do wywołujących zmarłych, wydawaniu sprawiedliwych wyroków, niewyzyskiwaniu swego bliźniego. Zaledwie kilka z podanych tam reguł odnosi się do rzeczy, które nie są tradycyjnie obecne w nauczaniu chrześcijańskim jako aktualne, a więc np. zakaz obsiewania pola dwoma gatunkami ziarna czy też noszenia szat z dwóch rodzajów lnu. Zwolennicy zaś tatuaży powołują się na tę zdecydowaną mniejszość przykazań z 19 rozdziału Księgi Kapłańskiej, by przekonać innych, że na pewno zakaz tatuowania się należy do tej samej kategorii nie tyczących się uniwersalnej i obiektywnej moralności reguł. To jest podejście manipulacyjne albo wynikające z pośpiesznej, nieuważnej lektury tej części owej księgi. Obecność zakazu tatuowania się w 19 rozdziale Księgi Kapłańskiej samo w sobie jeszcze nie rozstrzyga tego, czy zasada ta jest wyrazem obiektywnej moralności czy może jest zmienną, uwarunkowaną kulturowo normą.

    Ad. 3. To, że zakaz nacinania ciała na znak żałoby po zmarłym został umieszczony obok zakazu tatuowania się nie oznacza od razu, iż na pewno w takim razie jest to jedna i ta sama zasada. Można by tak powiedzieć, gdyby 28 werset 19 rozdziału Księgi Kapłańskiej brzmiał: „Nie będziecie się tatuować po to, by czynić znak żałoby po zmarłym„. Jednak ten fragment tak nie brzmi. Jest więc prawdopodobną tezą, iż Księga Kapłańska (19: 28) podaje dwa odrębne od siebie zakazy, a nie tylko jeden zakaz.

    Ad. 4. Pismo święte nie podaje uzasadnienia zakazu tatuowania się, dlatego twierdzenie, iż przykazanie to było motywowane jego ówczesną pogańską treścią jest pewnego rodzaju domysłem. Zresztą to, że prawdopodobnie w starożytności tatuaże odwoływały się do pogaństwa nie oznacza, iż w takim razie tatuowanie nie nawiązujące do takich treści jest automatycznie OK. Przykładowo, w Starym Testamencie potępia się i zakazuje prostytucji o charakterze kultowym (czyli takiej sprawowanej w ramach pogańskiego kultu), ale czy w takim razie oznacza to, iż prostytucja nie-sakralna, lecz komercyjna jest moralnie w porządku?

    Ad. 5. Nie wszystkie rzeczy, które były praktykowane przez pogan są od razu złe czy niebezpieczne (np. poganie nosili buty, co nie oznacza, że było to czymś niewłaściwym), ale trzeba odróżnić coś co jest specyficznego dla pogańskich społeczności od tego, co jest nie jest dla takowych czymś wyróżniającym i oryginalnym. Przykładowo, poganie nosili obuwie, ale nie było to rzeczą ich wyróżniającą, gdyż żydzi i chrześcijanie też praktykowali ów zwyczaj. Jednak np. składanie krwawych ofiar z ludzi czy sakralna prostytucja miały swój początek w pogańskich narodach, były one wśród nich często rozpowszechnione, a jeśli zdarzały się takowe rzeczy wśród żydów, to stanowiły one wynik naśladownictwa pogańskich obyczajów. Podobnie, zwyczaj tatuowania się miał swe początki w pogańskich społecznościach, a do narodów chrześcijańskich dotarł później w skutek naśladownictwa tychże ludów. Choć nie jest to jeszcze argument w 100 procentach niezawodny, to sam ów fakt (pogańskie korzenie i popularność wśród pogan owego zwyczaju) powinien nas pobudzać do szczególnej ostrożności i podejrzliwości wobec tatuowania się. Choć bowiem poganie nie błądzą zawsze i wszędzie, to jednak ich umysł oraz serce są w większym stopniu narażone na oddziaływanie szatana i jego demonów, a także są oni bardziej podatni na różne pokusy do grzechu.

    Ad. 6. Należy odróżnić te ingerencje w funkcjonowanie naszego organizmu oraz otaczającego nas świata przyrody, które służą czemuś dobremu i konstruktywnemu od tych z nich, które są w zasadzie bezużyteczne, a jeśli już to służą próżności, nieskromności oraz powodują mniejsze bądź większe ryzyko dla zdrowia. Nie można więc np. porównać choćby obcinania włosów i paznokci z robieniem tatuaży. Te pierwsze czynności w oczywisty sposób służą lepszemu funkcjonowaniu naszych ciał (zbyt długie włosy mogą utrudniać widzenie, długie paznokcie ranić innych, łamać się powodując uszkodzenia palców, etc.). Tatuowanie się jednak z praktycznego i zdrowotnego punktu widzenia niczemu zasadniczo nie służy, a jeśli już to może zaszkodzić. Od strony estetycznej jest to bowiem oszpecanie siebie, które polega na wstrzykiwaniu w swój organizm sztucznych barwników, co powoduje może nie duże, ale jednak pewne ryzyko dla zdrowia. Bilans możliwych zysków i strat w przypadku tatuaży nie wypada dla nich pozytywnie. Są one bowiem tym rodzajem nienaturalnej interwencji w organizm, która żadnego wymiernego dobra nie powoduje, a za to oszpeca i wywołuje możliwe komplikacje zdrowotne.

    Ad. 7. Nie istnieje dogmat o bezgrzeszności i bezbłędności chorwackich katolików oraz egipskich Koptów. To, że oni coś przez wieki często czynili, nie oznacza od razu, że na pewno było to dobre. Mogli wszak robić rzeczy niewłaściwe w dobrych intencjach. Poza tym, nawet, gdyby uznać, że ten przypadek tatuowania się dałoby się uzasadnić, to i tak nie dałoby się tego usprawiedliwienia rozciągnąć na innego rodzaju tatuaże. Chorwaccy katolicy i egipscy Koptowie czynili to bowiem po to, by nie wyrzec się wiary w Chrystusa, w ogromnej zaś większości przypadków tatuaży nie czyni się w tej intencji, ani też nie ma żadnej ku temu potrzeby. Jeśli zaś chodzi o tatuaże o treści chrześcijańskiej czynione czasami w naszych czasach i w naszym kręgu kulturowym, to i ich zasadność można zakwestionować. Istnieje bowiem wiele innych sposobów przyznawania się do wiary w Pana Jezusa (np. modlitwa przed posiłkiem), z którymi nie wiąże się tyle podejrzanych konotacji co z tatuażami.

     

    PODSUMOWANIE

    Argumenty podawane w obronie tatuaży nie wydają się brzmieć zbyt wiarygodnie i przekonująco. Nie widać mocnych przesłanek na rzecz tezy, jakoby starotestamentowy zakaz tatuowania się miał charakter przykazania obrzędowego, a przez to tymczasowego i nie będącego wyrazem naturalnego prawa oraz porządku moralnego.  Tak naprawdę, już sam naturalny zmysł, intuicja oraz rozsądek wydają się podpowiadać nam, iż jest to zupełnie bezużyteczne oszpecanie swego ciała i nawet jeśli na siłę dałoby się wymyślić jakieś dobra mające z tego wyniknąć, to po stronie minusów tatuowania się można bez problemu wskazać więcej rzeczy.

     

  2. Co należy sądzić o tatuażach?

    Leave a Comment

    Pytania odnośnie moralnej godziwości i stosowności czynienia na swym ciele trudnych do usunięcia wizerunków i napisów (zwanych też tatuażami) są chyba jednymi z częściej podnoszonych przez katolików oraz chrześcijan. Pobieżna zaś analiza odpowiedzi na te pytania wydaje się wskazywać, iż większa część współczesnych opinii na ów temat idzie w kierunku warunkowego uznania stosowności i godziwości praktyki tatuowania się. Obrońcy tatuowania się mówią więc mniej więcej coś w tym stylu: „O ile, takowe tatuaże, nie wyrażają w swej treści czegoś złego, np. nie promują okultyzmu, rozwiązłości i bluźnierstw, o tyle można je uznać za usprawiedliwione”. 

    Czy można uznać powyższe założenie za uzasadnione? Cóż, bardzo mocno w to wątpię z następujących powodów:

    1. Pismo święte w jasny sposób zakazuje tatuowania się. 

    W istocie rzeczy bowiem, w Księdze Kapłańskiej czytamy co następuje: „Nie będziecie się tatuować” (tamże: 19: 28). Już jednak widzę popularną na to odpowiedź w stylu: „Ale to był Stary Testament, który zakazywał wielu innych rzeczy dziś uznawanych przez chrześcijaństwo za moralnie w porządku, a więc np. jedzenia skorupiaków, noszenia odzieży wykonanej z dwóch rodzajów lnu, etc.„. W tym argumencie owszem są pewne ziarna prawdy, gdyż jest faktem, że nie wszystkie z zakazów i nakazów Starego Przymierza obowiązują chrześcijan, ale z drugiej strony prawdą jest też to, iż duża część ze starotestamentowych praw i przykazań wciąż jest dla uczniów Pana Jezusa wiążąca. I co więcej, pod rządami Nowego Testamentu aktualne i obowiązujące są również niektóre z tych zakazów i nakazów Starego Zakonu, które dosłownie nie zostały powtórzone w Nowym Zakonie. Na przykład, w żadnej z ksiąg Nowego Testamentu nie powtarza się nauczania Starego Przymierza o tym, że pogański bożki powinny być niszczone. Czy to oznacza jednak, że ci liczni żyjący już po śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa święci, którzy takowe bałwany burzyli czynili źle? Nie, czynili dobrze, mimo, że w Nowym Przymierzu nie zostało powtórzone owe przykazanie. Albo, czy to, iż w Nowym Testamencie nie został powtórzony starotestamentowy zakaz seksualnego obcowania ze zwierzętami, przebierania się w stroje płci przeciwnej oraz czynienia ze swej córki świątynnej prostytutki oznacza, że w takim razie wszystkie te rzeczy są dozwolone chrześcijanom? Oczywiście, że nie – przyjęcie takiego wniosku byłoby absurdem i potwornością.

    Widać więc, iż powiedzenie „To był Stary Testament, a w Nowym Testamencie tego nie ma” nie jest jeszcze wystarczającym dowodem na to, iż dane przykazanie nie obowiązuje chrześcijan. Raczej wypadałoby pokazać, iż określony zakaz czy nakaz Starego Przymierza został w Nowym Zakonie wyraźnie odwołany albo też w świetle tego co dokonało się przez Krzyż i Zmartwychwstanie Pana Jezusa straciło ono swój dotychczasowy sens i znaczenie. Przykładem takich przykazań i praw Starego Zakonu są choćby obrzezanie czy też składanie w ofierze kultowej zwierząt. Te rzeczy były bowiem cieniem i zapowiedzią tego, co wypełnił i uczynił Chrystus przez swą śmierć i zmartwychwstanie, dlatego też nie są one już dla nas aktualne i wiążące. Czy jednak starotestamentowy zakaz tatuowania się należy do tego rodzaju nieaktualnych praw i przykazań Starego Przymierza? Nie sądzę, gdyż o ile np. ofiary ze zwierząt były cieniem i zapowiedzią krwawej Ofiary Chrystusa i w oczywisty sposób wraz tą Ofiarą straciły swój dalszy sens, o tyle bardziej prawdopodobnym sensem i celem zakazu tatuowania się jest to, by w bezcelowy sposób nie oszpecać swego ciała – a wszak biologiczna funkcja i natura naszej cielesnej powłoki nie zmieniła się wraz z kluczowymi wydarzeniami Nowego Zakonu. Podobnie, rozpatrując inny z możliwych celów starotestamentowego przykazania o zakazie tatuowania się, a więc to, że mogły w nim też chodzić o nieupodobnianie się do pogan, nie widzimy by jego sensowność straciła zbyt wiele na swym znaczeniu – wszak szersza moda na tatuaże w społeczeństwach chrześcijańskich i postchrześcijańskich zaczęła rodzić się dopiero pod koniec XX wieku, podczas gdy wcześniej była to praktyka mocno rozpowszechniona wśród wyznawców pogaństwa (o czym szerzej poniżej).

    Nie wydaje się też zbyt prawdopodobną teza, jakoby starotestamentowy zakaz tatuaży dotyczył tylko tych z nich, które były czynione na pamiątkę zmarłych. To prawda, że Boży zakaz tatuowania się jest poprzedzony napomnieniem: „Nie będziecie nacinać ciała na znak żałoby po zmarłym” (Kapłańska 19, 28), ale nie każde nacinanie swego ciała jest równoznaczne z robieniem sobie tatuażu. Nacięcie swego ciała zasadniczo polega na zadaniu sobie krwawej rany i to też było często czynione przez pogan w celu uczczenia swych zmarłych. Jednak tatuowanie się jest czymś znacznie więcej niż tylko nacięciem swego ciała, gdyż jego istotą jest pozostawienie na sobie malunków, napisów bądź graficznych symboli. Nacięcie swego ciała i tatuowanie się nie muszą więc być jedną i tą samą praktyką, która została objęta jednym Bożym zakazem.

    2. Tatuowanie się jest nieuzasadnionym zmienianiem wyglądu swego ciała. 

    Gdy przyjrzymy się gorliwości z jaką Ojcowie Kościoła piętnowali praktykę polegającą jedynie na malowaniu swej twarzy (a więc coś co jest łatwo odwracalne), gdyż widzieli w tym występne poprawianie Bożego dzieła stworzenia, to tym bardziej należy uznać za godne zdecydowanego odradzania tatuaże. Owe bowiem polegają na trwałym oszpecaniu („ozdabianiu”) swego ciała, które nie da się usunąć tak łatwo jak makijaż (gdyż wymaga to kosztownego i bolesnego zabiegu, po którym i tak w miejscu tatuażu zostaje widoczna blizna).

    Oczywiście, można powiedzieć, iż zgodnie z przedstawionym wyżej sposobem rozumowania należałoby też potępić jako nienaturalne poprawianie Bożego dzieła stworzenia także np. obcinanie paznokci. Nie wydaje się jednak, by ta analogia była słuszna i trafna. Należy bowiem odróżnić zabiegi, których celem jest poprawienie funkcjonowania naszego organizmu i świata wokół nas od tego rodzaju ingerencji w naturalny porządek, które nie dość, że takiego charakteru nie mają, to jeszcze ich celowość oraz sensowność wydaje się być pod wielkim znakiem zapytania. Przykładem pierwszych „poprawek” może być używanie leków, środków przeciwbólowych czy preparatów bakteriobójczych. Takie rzeczy nie są nieuprawnioną ingerencją człowieka w naturalny porządek, gdyż stanowią dozwoloną, a nawet nakazaną przez Boga metodę łagodzenia negatywnych skutków grzechu naszych pierwszych rodziców (albowiem choroby i boleści są właśnie jednym z takich efektów tego grzechu). W świetle zdrowego rozsądku można w łatwy sposób wykazać czemu w praktycznym wymiarze ma służyć obcinanie paznokci. Chodzi oczywiście o to, by te paznokcie nie łamały się, nie przeszkadzały nam w pracy i codziennych zajęciach, nie kaleczyły innych ludzi, etc. Obcinanie paznokci jest więc czynnością pielęgnacyjną, podobną w swej celowości do zażywania leków.  Czy jednak można podobną sensowność wykazać w przypadku praktyki wstrzykiwania pod własną skórę chemicznych barwników? Przecież w żaden sposób nie służy to poprawieniu funkcjonowania naszego organizmu, a jeśli już to może mu zaszkodzić. Z racjonalnego punktu widzenia tatuowanie się nie polega w żaden sposób na ulepszaniu sposobu działania naszych ciał, ale jest jego bezsensownym oszpecaniem. Wątpliwym jest zaś, by zgodne z Bożą wolą odnośnie naszej cielesnej powłoki było czynienie jej estetycznie brzydszą niż została ona zaprojektowana przez Stwórcę (w istocie rzeczy bowiem nawet najbardziej starannie i artystycznie wykonane tatuaże wyglądają na ludzkiej skórze niczym zmiany chorobowe i obiektywnie rzecz biorąc nie przydają jej uroku i piękna).

    3. Tatuowanie się jest tradycyjną praktyką pogańską, a chrześcijanie winni unikać naśladowania pogańskich zwyczajów. Należy być bardzo ostrożnym w adaptacji na potrzeby chrześcijańskich społeczności różnych rozpowszechnionych wśród pogan praktyk i zwyczajów. Wyznawcy pogańskich religii i kultów z natury rzeczy bowiem są bardzo podatni na demoniczne wpływy i działania. Co prawda, nie są oni w w sposób całkowity odcięci od Bożej łaski i światła Ducha Świętego, jednak ze względu na brak chrztu oraz fakt, iż czczone przez nich bóstwa są tak naprawdę diabłami, fałsz, ciemność i niemoralność często wydają się u nich przeważać nad prawdą, cnotą i moralnością. Można by napisać całą grubą księgę na temat tego, w jak wielkim stopniu pogańskie wierzenia degenerowały ich wyznawców – dość wspomnieć rozpowszechnione wśród nich krwawe ofiary z ludzi ku czci rozlicznych bóstw, pełne ekstremalnej przemocy rozrywki w rodzaju walk gladiatorów czy też wielkie przyzwolenie dla rozmaitych form seksualnej rozwiązłości i erotycznych zboczeń (np. sakralna prostytucja typowa dla wielu pogańskich kultów).

    Czy należy więc lekceważyć i ignorować historyczny fakt, iż praktyka czynienia na swym ciele trwałych i bardzo trudnych do usunięcia malunków ma pochodzenie ściśle pogańskie i występowała wśród pogan powszechnie, podczas gdy pośród chrześcijan, jeśli już, to miała ona charakter zaledwie lokalny albo ograniczający się do środowisk tzw. marginesu społecznego?

    4. Tatuowanie się sprzyja ekstrawagancji, próżności i nieskromności. Im więcej ktoś czyni na swym ciele tatuaży, tym większą pokusę będzie żywił, by pokazywać je innym, przez co też tym więcej będzie odkrywał swego ciała. Nierzadko tatuaże są nawet czynione w miejscach najbardziej intymnych lub też w ich bezpośredniej bliskości po to by uczynić ich widok bardziej prowokującym i zachęcającym. Zgodnie jednak z Bożą wolą powinniśmy się raczej skromnie ubierać, niż rozbierać i wystawiać swe ciała na publiczny pokaz. Nieskromność w ubiorze i zachowaniu wydatnie sprzyja rozprzestrzenianiu się grzechów nieczystości, a zwyczaj tatuowania się często okazuje się ich sprzymierzeńcem. Poza tym, naturalne poczucie piękna i estetyki podpowiada nam, iż czynienie na swym ciele różnych malunków i znaków bardziej je szpeci, aniżeli wydobywa z niego piękno. Paradoksem jest, że owe oszpecanie własnego ciała często jest czynione w celu uczynienia go bardziej atrakcyjnym i pociągającym, ale nie od dziś wiemy, iż nawet brzydota potrafi być (po początkowych odruchach nakazujących odrzucenie jej) dla ludzi źródłem rozrywki.