Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: taniec Dawida

  1. Ks. Jakub Wujek: Taniec to warsztat każdej wszeteczności

    Leave a Comment

    „A co się tańców dotyczy, jeśli że bez grzechu być mogą? Tedy znajdujemy w Piśmie świętym NIEKTÓRE tańce poczciwe, ku chwale Bożej uczynione, dla dziękowania za zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi od Pana Boga dane. Po wybawieniu ludu żydowskiego z niewoli egipskiej, a po przejściu przez morze czerwone, gdy w nim zatonęli prześladowcy jego; tam wszystek lud z radością i skakaniem dziękował Panu Bogu: tam Maria prorokini siostra Aaronowa ze wszystkimi niewiastami tańcowała, zaczynając piosnki, a dziękując Panu Bogu za ono zwycięstwo. Także kiedy był Dawid zabił onego olbrzyma Goliata, a wracał się z królem Saulem do Jeruzalem: tedy wychodziły przeciw im Panie i Panny ze wszystkich miast żydowskich, tańcując, grając i śpiewając: Poraził Saul tysiąc, a Dawid dziesięć tysięcy. Dawid także kiedy prowadził skrzynię Pańską do Jeruzalem skakał ze wszystkiej mocy przed Panem swoim, grając na harfie swojej. Także i córka Jefte, książęcia żydowskiego zabieżała z tańcem ojcu swemu, gdy się nawracał po zwycięstwie Ammonitów nieprzyjaciół swoich. I w Ewangelii czytamy o owym marnotrawnym synie, jako go ojciec wdzięcznie przyjął i sprawił przeń wesele z muzyką i tańcem. TAKOWE TAŃCE PRZYGANY NIE MAJĄ. ALBOWIEM NIE DLA ROZKOSZY, ANI DLA JAKIEGO WSZETECZEŃSTWA, ALE KU CHWALE BOŻEJ BYWAŁY SPRAWOWANE. A TEŻ TAM OSOBNO MĘŻCZYZNA, A OSOBNO NIEWIASTY TAŃCOWAŁY: NIE TAK SIĘ MIESZALI, JAK TO U NAS W OBYCZAJ WESZŁO. Lecz te nasze tańce nie wiem jako mają być wymówione, z których nic dobrego, jeno wszelakie grzechy, a wszelakie złości pochodzą. Bo te tańce naprzód diabeł wymyślił i onego cielca na puszczy, gdy się Mojżesz Panu Bogu modlił, a wziął od niego dziesięcioro Przykazań na dwu tablicach własnym palcem napisane. A Żydzi ulawszy sobie cielca, około niego tańcowali, jako pismo świadczy: Iż siadł lud pospolity i jedli, pili, a potem wstali do tańca. Ale cos się stało? Mojżesz słysząc krzyk i wesele ludu swego, wielką żałością obciążony, uderzył tablicę o ziemię i utracił on skarb drogi, którego nie godzien był on lud wszeteczny. A natychmiast wszedłszy do obozu, kazał je bić jak bydło: i zabito ich bardzo prędko przez trzydzieści i trzy tysiące: a ledwie się tym uspokoił gniew Boży, że wszystkich nie zatracił. Widzisz, jakie pożytki z tego tańca płyną. Nad Jana Chrzciciela, jako sam Pan powiedział, większy nie powstał miedzy synami człowieczymi: ale i jego tanecznica o gardło przyprawiła: jako masz szerzej u św. Mateusza napisane. Nie trzeba wiele mówić: w takim tańcu wszelakich grzechów jest pełno. Zaś tam pycha w ubiorach, w strojach, i w bryżach, i w gładkości cielesnej nie panuje? Zaś tam łakomstwo miejsca nie ma, gdy jeden drugiego, jedna drugą ujrzawszy szatę kosztowniejszą, łańcuszki, pierścionki i insze błazeństwa takowe, więcej tego życzyła sama sobie? Więc za tym wnet zazdrość i nienawiść być musi: gdy jeden drugiego widzi gładszego albo strojniejszego, który go w tych rzeczach celuje. Stąd że i gniewy, i swary o pierwsze miejsce w tańcu: a czasem i morderstwa i zabijania. Więc wróciwszy się do domu, frasunku i kłopotu pełno, gdy córka matkę, syn ojca ustawicznie frasuje, aby mu kosztowne szaty sprawił, aby on nie był między innymi podlejszy. O nieczystości nie pytaj, gdyż TANIEC JEST WARSZTAT KAŻDEJ WSZETECZNOŚCI, CUDZOŁÓSTWA i wszelkiego zbytku i cielesności: tam nieuczciwe dotykania, tam wszeteczne szeptania, namowy, śpiewania, całowania, a jednym słowem, wszystek bezwstyd okazać, rozmnażać, i wprawować się musi. Przeto też taniec bez obżarstwa i pijaństwa być nie może: ponieważ jako jeden Mędrzec tego świata napisał, żaden po trzeźwu nie skacze. Na koniec i lenistwo stąd pochodzi. Albowiem niejedno czas szkodliwie na tych marnościach ci trawią, ale i do wszelakiego dobrego uczynku niesposobni się stawają, ani Boga, ani jego chwały, ani bojaźni, , ani poczciwości przed oczami nie mają, ani świętam folgują, ale służą diabłu i sprawom a pompom jego, których się jednak na Chrzcie świętym wyrzekli byli. Św. Paweł widząc krewkość i niebezpieczeństwo nasze, które z tego obcowania pochodzi, tak powiada: „Iż dobra jest rzecz człowiekowi nie dotykać się niewiasty”. A św. Hieronim tego dokładając mówi: „Jeśli dobra jest rzecz nie dotykać się niewiasty, tedy zła jest dotykać się jej”. Bo pomiędzy dobrym a złym nie masz nic pośredniego. A Zbawiciel nasz ten zaś wyrok wy dał: „Iż każdy, który spojrzy na niewiastę, aby jej pożądał, ten już z nią cudzołóstwo popełnił w sercu swoim”. Przeto św. Augustyn tak napisał: „Że kto odpoczynki dni świętych na wszeteczeństwo obraca, lepiej by uczynił, aby w ten dzień orał, a niżby cały dzień tańcował. I zasię: Lepiej by uczyniły niewiasty w niedziele przędąc, niźli nieuczciwie skacząc albo tańcując”. A św. Jan Chryzostom ani na weselach tańców dopuścić nie chce i zwie je pompami szatańskimi i diabelskimi skokami. Dosyć ci, powiada, trudno jest bez tego poddymania, młodym ludziom namiętności i pożądliwości swoje pohamować: a cóż, gdy do tego jeszcze przystąpi, dopiero z tego co tam słyszą i widzą, większy w nich ogień zmaga i piec pożądliwości cielesnych więcej się rozpala (…). (…) w figurach którym się przypatrujemy, w głosach, których słuchamy, w przysmakach, które spożywamy, w perfumach, które wąchamy, w rzeczach, których się dotykamy, ustawicznie (diabeł) zastawia sidła swoje i wkrada się z nimi i pod nimi w serca nasze. Ale nigdzie tego nie czyni z większym swym pożytkiem, a z większą stratą naszą, jako w tych to tańcach. Bo tam zaraz ze wszystkich stron na ten zamek szturmuje, zewsząd nań szarżuje, zewsząd on ogień poddyma: przykładając jako miechy do oczu, gładkość i stroje niewieście, które wielu ludzi zwodzą: do uszu piskanie, bębnienie, trąbienie, pieśni wszeteczne i inne pobudki takowe: do nosa rozliczne wonności i perfumy, których cieleśni ludzie zwykli używać: do kuszenia rozmaite przysmaki w jedzeniu i piciu. Na koniec, aby ni na niczym nic nie zachodziło, do dotykania, obłapiania, całowania i inne takowe rzeczy przypuszcza: tak, że nie masz tej dziury, którą by nieprzyjaciel na ten czas opuścić miał. A gdy tak zewsząd nędznego człowieka obskoczy, a zewsząd go poddyma i podnieca , nie jest rzecz podobna, aby go na koniec pożreć i przekonać nie miał: musiałby być kamieniem, kto by się ku złej pożądliwości tak nie zapalił. A ta, gdy się pocznie, grzech więc rodzi: a za grzechem niewola szatańska i wieczne zatracenie chodzi. (…) A gdyż z tych tańców i pożądliwość cielesna tak bardzo wznieca, i wszystkie grzechy zaraz pochodzą: tedy rzecz pewna, że takowy taniec bez obrażonego sumienia, a bez niełaski Bożej, i grzechu być nie może (…) Ale wiem co mi na to rzekniesz: Iż jeśli córka moja nie pójdzie do tańca, to kto będzie o niej wiedział? Kiedyż ją wydam? Zwłaszcza, gdy często na takich biesiadach i śluby bywają: przeto i niektóre dziewczęta wolałyby nie jeść, ani pić, aniżeli nie iść do tańca? Na to tak odpowiem: Że pismo rozkazuje Pana Boga o szczęśliwe małżeństwo prosić, a nie do tańca chodzić. O nędzne to małżeństwo, które się z tańca poczyna! Gdyby mąż z żoną nic innego do śmierci nie mieli czynić, jeno skakać i tańcować, tedy bym rzekł, żeby sobie słusznie w tańcu żony albo mężów obierać mieli, ale jeśli małżeństwo święte jest, a w bojaźni Bożej, ku chwale jego ma być łączone: tedy małżonkowie takie sobie męże i żony obierać mają, nie którzy lepiej skaczą, ale którzy poczciwiej żyją, którzy lepszą sławę mają, którzy się bardziej brzydzą wszelką wszetecznością. Bo słuchaj, jako się ona cnotliwa i święta panienka Sara Panu Bogu modliła, przy której już był diabeł siedmiu mężów zabił: „Ty wiesz miły Panie, iżem ja nigdy nie pragnęła męża, nigdy się nie stowarzyszyła z igrającymi (to jest z tańcującymi), a nigdy nie miała społeczności z tymi, którzy w lekkości chodzą”. Tu słyszysz jako się ta tańców wystrzegała, a wżdy ją Pan Bóg mężem cnotliwym i świętym, Tobiaszem mniejszym, obdarzyć raczył: któremu że ją był zachował, owych siedmiu pierwszych, dla ich wszeteczeństwa, czartowi pobić dopuścił. Ale o tańcach dosyć” .

    Cytat za: Ks. Jakub Wujek, „Wykład Pisma świętego – Postilla Catholica„, cz. I. Komorów 1997, s. 239-244.

  2. Św. Ludwik de Montfort: Wszystkie prawdziwe dzieci Kościoła nie cierpią tańca i uważają go za obrzydliwość

    Leave a Comment

    1. Panie, świat chce ściągnąć na mnie potępienie poprzez sidła tańców. Uwolnij mnie od tej zwodniczej pułapki zastawionej na moją niewinność. Światowi ludzie tańczą, lekceważąc Ciebie, O Panie, wspomóż nas.

    2. Strzeżcie się kadzidła dla Wenus i jej przyjemnej nauki, strzeżcie się igraszki Bachusa i szatańskiego kręgu, strzeżcie się jego sprytnego tworu wynalezionemu ku naszemu zatraceniu.

    3. Tak, Szatan jest wynalazcą podłych tańców, on jest pierwszym stwórcą tej wesołej plagi, ściągając potępienie na ludzi w sposób tak radosny, i tak subtelny.

    4. Na tańcach, to on jest królem. Tam oddawany jest mu hołd, tam obwieszcza on zasady wesołej rozpusty, tam jest jego dwór, a jego tron stoi na samym środku.

    5. Tym przeklętym zwyczajem [tańca] Diabeł wprawia wszystko w ruch, wszystko ślizga się w jego truciźnie, złości i płomieniach. Z niego wypływa pożądanie ku tej śmiercionośnej przyjemności.

    6. Namawia on tancerzy do tańca, śpiewu, rechotania; tam zdobywa ich serca, ich ciała i swoje królestwo, wykonujących wszystkie te ruchy, te kroki i obroty.

    7. Wślizguje się w ich głosy, tak że wszyscy wdzięcznie śpiewają, rozbudza on oboistów aby grali bez zmęczenia; dostraja dźwięki instrumentów aby grały w harmonii.

    8. Wślizguje się w ciała tańczących mężczyzn i kobiet rozpalając w nich zachwyt nad jego płomienną namiętnością; kieruje on stopami i oczami tych biedaków.

    9. Ich ciało jest oszołomione, ich umysł przytępiony, ich serce oczarowane, to właśnie sprawia diabeł, że jeszcze popycha ich do nazywania cnotkami (scrupolous) tych, którzy nie chcą doń dołączyć.

    10. Pośród pogan diabeł zazwyczaj otrzymuje swoją daninę, nie szuka on ich dóbr, lecz oni tańczą aby go zadowolić; Szatan może nawet obiecać jakąś nagrodę za tańczenie.

    11. Mówi się, że późną sobotnią porą wiedźmy mają w zwyczaju po posiłku odprawiać po diaboliczne podrygi; taniec jest kadzidłem, zabójczym kultem jego piekielnego ucha

    12. Prawie wszyscy potępieni uważają, że taniec jest dopuszczalny, ale ci którzy będą zbawieni, prawdziwe dzieci Kościoła, wszyscy go nie cierpią i uważają go za obrzydliwość.

    13. Mówiąc zaś ogólnie, taniec sam w sobie jest neutralny, nie jest czymś złym, i może być niewinny, jako że Dawid tańczył z zapałem przed Arką Boga

    14. Ale tańczenie tak, aby nie zgrzeszyć, wymaga spełnienia tak wielu warunków, że ciężko jest ustrzec się grzechu podczas tańca. Zazwyczaj, jest to złe, jest to przepastny bezład.

    15. Sposób, czas i powód, dodatkowo tańcząca osoba, wszystkie sączą tyle trucizny że niewinność jest utracona. Za tancerzami podążają nieszczęścia, a nawet za tymi, którzy się im przypatrują.

    16. Jak to się dzieje że niektórzy wpadają w tę przebiegłą i karygodną dekadencję? Poprzez polewanie się perfumami, smarowanie twarzy makijażem, przebiegłą nagość, ekstrawagancję i próżność.

    17. Jak tańczą światowi ludzie? Ich styl jest notoryczny: wszystko podsyca najbardziej nieczyste namiętności: te słodkie, przeszywające spojrzenia, te tańce-przytulańce.

    18. Kroki są tak wymierzone, rytm jest taki przyjemny, tancerze tak wspaniale ubrani, a piosenka taka popularna! Kto mógłby powstrzymać się przed zakochaniem, rozpaleniem, stanięciem w ogniu?

    19. Co z tymi pocałunkami na zakończenie tańcu, tymi okrutnymi, akceptowanymi sygnałami nieczystej namiętności? Czy nie są one szatańskimi pieczęciami stawianymi tylko w jego imię?

    20. Dobrze znamy powody, z których wielu ludzi tańczy; są one ukryte a jednak takie sprośne: chęć kochania, zadowalania, podniecania i bycia podniecanym, widzenia, czy częściej, bycia widzianym.

    21. Podskakiwanie do ballad o romansach, tancerze łatwo włączają się w ten nonsens; po tańcu śmieją twierdzić: “Bóg się nie obraził”.

    22. Tańczy się w dnie w które jest to zakazane, nawet więcej niż w inne; podczas tego straconego czasu Szatan wprowadza w działanie swoje intrygi: tak też czynimy Dzień Pański Ucztą Kusiciela.

    23. Niestety! Nikt nie myśli o czasie straconym na tańcu, pomimo to że czas jest wielkim darem o ogromnej wartości; czas jest tak krótki, tak cenny, dany nam abyśmy zasłużyli na wejście do nieba (to win heaven).

    24. Jeśli tańczenie pośród pogan zawsze jest potępiane, co z tańczeniem wśród chrześcijan? Cóż za obrzydliwy grzech! Zdrajcy łamiący śluby, które złożyli Bogu

    25. Czy nie wyrzekali się wszystkich diabelskich pokus? Tańczenie zawsze było uważane za najgorszy z nich. Tańczenie okrutnie hańbi Najświętszego Pana.

    26. Tancerzu, karykaturo chrześcijanina, Jezus Chrystus nie jest twoim panem, lecz Szatan już przyjął cię jak jednego ze swoich, jak apostatę, jak zdrajcę. Przecz, uczniu złego ducha. Jesteś zakałą dla Jezusa Chrystusa.

    27. Przestępca umiera kołysząc się na szubienicy; w śmiertelnym niebezpieczeństwie, żołnierz tańczy i się śmieje. O głupoto! O nieszczęśni przestępcy-tancerze (o cruel misfortune of dancers so criminal)

    28. O wielki głupcze, wirujący na skraju wiecznej przepaści, nie lękający się śmierci, ani nawet Boga w Jego sprawiedliwości! Ah! Szatan oślepił go, zabił tuczonego cielca.

    29. Tańczący, w ich szale rąk, stóp, głowy i całej reszty ich ciała są bardziej oszalali niż zwierzęta, bardziej charakterni niż konie; te są spokojniejsze niż tancerze.

    30. Zarówno Nowy i Stary Testament potępiają tańce i surowo straszą tancerzy, komediantów, ich patronów i widzów straszliwą zemstą.

    31. Bóg przeklina ich odświętny strój, ich perfumy, ich rytmy, ich romanse, ich nieodpowiednie gesty. Zabrania nam ich naśladować i uczęszczać na ich zabawy.

    32. Taniec jest straszliwym tyranem, możliwe, że najprzebieglejszym ze wszystkich. Spowodował nawet śmierć Świętego Jana, Prekursora Naszego Pana. O wielki Boże, jak niszczy on zarówno duszę jak i ciało!

    33. Święci Ojcowie, Doktorzy, kanony, Kościół – wszyscy potępili tancerzy, kładąc nań ekskomunikę (anathema) do spółki z komediantami, aktorami i błaznami.

    34. Mężczyźni są zaślepiani tańcem, mówi jeden z ojców, dzieci są zmieszane, wchodzą w pogardę dla swych rodziców. Kobiety tracą swoją cnotę (honor) i łaskę Pana.

    35. Tańcząc łamie się wszystkie przepisy Kościoła, a nawet całe Prawo Mojżeszowe; tancerz stracił wiarę i nie przestrzega już prawa.

    36. Kiedykolwiek i gdziekolwiek odbywają się tańce, Niebiosa gniewnie opłakują (weep with grief); na tę zniewagę zadaną Bogu raduje się całe piekło, podczas gdy święci lamentują a bezbożni wrzeszczą.

    37. Bóg często surowo karze tancerzy nagłą śmiercią, momentalnie zwracając ich przeklęte dusze. Z balów i zabaw nagle wpadają do piekła.

    38. Żegnajcie, świecie i przyjaciele, mimo to co powiedziałem, mów wszystkim że wolno jest tańczyć i śmiać się; żegnaj gorszący świecie, żegnaj, nieszczęśliwy świecie!

    Nota od redakcji: Tłumaczenie na język polski fragmentu „Hymnów św. Ludwika de Montfort” na podstawie poniższego źródła dostępnego w języku angielskim:

    http://www.montfort.org/content/uploads/pdf/PDF_EN_85_1.pdf

  3. Tańce w kościele mogą być OK

    Leave a Comment

    Przysłowiowe „tańce w kościołach” stanowią jeden z ulubionych celów ataku ze strony środowisk tradycjonalistycznych katolików, którzy nieraz wręcz zrównują tego rodzaju zachowanie z profanacją i świętokradztwem. Niemal zawsze, gdy w którymś z katolickich obiektów sakralnych dochodzi do tego rodzaju wydarzeń i są one publicznie nagłośnione, odzywa się głośny chór ich przeciwników oburzających się na nie i je wyklinających. Czy jednak taka postawa jest słuszna i sprawiedliwa. Otóż, ośmielam się w to wątpić z następujących powodów:

    1. Taniec osób tej samej płci, gdzie osoby te ubrane są przyzwoicie i ów taniec nie zawiera w sobie żadnych bezwstydnych czy prowokujących ruchów, póz czy gestów nie jest sam w sobie zły czy niestosowny.

    2. Taniec o którym mowa w punkcie numer 1 jeśli jest wyrażany w bardziej bezpośredniej intencji oddawania chwały i czci Panu Bogu jest tym bardziej dobry, gdyż Pismo św.  zachęca nas, byśmy również nasze zwyczajne czy pospolite czynności podporządkowywali Bożej chwale: „Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie” (1 Koryntian 10: 31).

    3. Przykładem tańca z punktu numer 1 i 2, który podobał się Bogu był choćby taniec Dawida, który podskakując tańczył przed największą świętością Starego Przymierza, jaką była Arka Pańska. Zresztą taniec Dawida nie był tu raczej jakimś wyjątkiem od reguły, gdyż w innym miejscu Biblia wyraźnie zachęca do chwalenia Boga również za pomocą tańca: „Chwalcie Go bębnem i tańcem, chwalcie Go na strunach i flecie!” (Psalm 150: 4). To, że część z przykazań Starego Testamentu przeminęła nie ma nic tu do rzeczy, gdyż: „Wszelkie Pismo od Boga natchnione [jest] i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości –  aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu” (2 Tymoteusz 3: 16).  Ku naszemu zbudowaniu i pouczeniu została więc również dana historia tańczącego przed Arką Dawida).  Taniec Dawida nie był zaś w sensie ścisłym obrzędem Starego Zakonu, by traktować go w kategoriach rzeczy, która wraz z ogłoszeniem Nowego Przymierza niechybnie przeszły do przeszłości.

    4. W przedsoborowej dyscyplinie kanonicznej nie było absolutnego zakazu tańców motywowanych religijnie. To prawda, że – zwłaszcza w Kościele zachodnim – nieraz wydawano zakazy tańczenia w kościołach czy podczas uroczystości religijnych, jednak nie było to zakazy bezwzględne i nie znające żadnych wyjątków. Na tańce religijne owszem często patrzono z nieufnością, ze względu na możliwe ich związki czy skojarzenia z dawniejszymi pogańskimi wierzeniami oraz obrzędami, ale gdy takiego niebezpieczeństwa już nie było, bywało, że nawet w Kościele zachodnim takowe były oficjalnie zatwierdzane, np. św. Pius V zaaprobował tzw. taniec niewinności wykonywany w diecezji sewilskiej w kościele podczas obrzędów związanych z adoracją Najświętszego Sakramentu. Jeszcze częściej tańce religijne były aprobowane w innych niż zachodnie kościołach lokalnych.

    5. Nie ma jakiś zasadniczych powodów by w sposób absolutny potępiać jako taki taniec w czasie Mszy świętej, gdyż Msza oprócz upamiętnienia i uobecnienia bardziej smutnych wydarzeń zbawczych (ofiary krzyżowej i śmierci Chrystusa) jest także celebracją radosnych aspektów wiary, czyli zmartwychwstania Pana Jezusa. We Mszy św. powinno być dużo miejsca na powagę i zadumę, ale błędem jest eliminowanie z samej zasady z niej wszelkiej radości, pogody ducha, etc.

    6. W Kościele zachodnim należy zachować dużą ostrożność wobec tańców dokonywanych w kościołach nie dlatego, żeby było one same w sobie złe, ale ze względu na bardzo mocne kulturowe skojarzenia jakie my ludzie Zachodu mamy z tańcem damsko-męskim, który zwykle jest niebezpieczny, niestosowny i stanowi poważną okazję do grzechu. Innymi słowy, lepiej jest nie propagować tańców w kościołach krajów zachodnich, dlatego, że w naszej kulturze ludzie bardzo szybko przechodzą od akceptacji skromnych i przyzwoitych tańców do usprawiedliwiania dwuznacznych, a nawet jawnie obscenicznych pląsów. To jest co prawda dziwne i niedorzeczne, ale  istnieje schemat myślowy typu: „Skoro Dawid tańczył przed Arką, to ja mogę obściskiwać kobietę w tangu, wszakże tańcem można chwalić Boga„.  Ów wywód jest co prawda absurdalny, jednak bardzo często pojawia się on w umysłach ludzi kultury zachodniej, dlatego, gdyby obecność skromnych tańców w kościołach miała ludzi utwierdzać w aprobacie dla bezwstydnych tańców, lepiej jest poniechać tych pierwszych.

    7. Jednak nawet, gdy zachowuje się dużą ostrożność wobec tańców religijnych w ramach Kościoła zachodniego, to błędem i niesprawiedliwością jest mówienie o nich tak jak by były absolutnie złe, per se świętokradcze, etc. Nie powinno się więc np. twierdzić, że dany kościół powinno się po tańcach „rekonsekrować”, ludzie tańczący w kościele „są opętani” i tym podobne. Rozdzielnopłciowe i skromne tańce w kościołach mogą być nieodpowiednie ze względu na wspomniane wyżej okoliczności kulturowe, w których żyjemy, ale  nie powodu ich rzekomego wewnętrznego zła czy też per se świętokradczego charakteru.

     

  4. Czy Pismo święte chwali tańce damsko-męskie?

    Leave a Comment

    Gdy pobożnym katolikom przypomina się tradycyjne przestrogi autorytetów kościelnych, które wymierzone były przeciwko zabawom tanecznym niemal zawsze jako argument przeciwko tym naukom przywoływane są dwa biblijne przykłady, które wydają się aprobować tańce. Chodzi mianowicie o króla i proroka Dawida, który tańczył przed Arką Przymierza oraz o to, że Pan nasz Jezus Chrystus uczestniczył w weselu w Kanie Galilejskiej. Również w kilkunastu innych swych fragmentach Pismo święte przedstawia tańce w pozytywny sposób, jako wyraz zdrowej radości i oddawania chwały oraz dziękczynienia Panu Bogu (patrz, np: Psalmy 149: 3; 150; 4). Czy zatem, Ojcowie, Doktorzy i Święci Kościoła błądzili ganiąc tańce o charakterze świeckim, towarzyskim i damsko-męskim?

    Zwolennicy stawiania znaku równości pomiędzy tańcami chwalonymi przez Biblię, a tańcami jakie od wieków rozpowszechnione są w naszym kręgu kulturowym czynią podstawowy błąd w zakresie rozumienia oraz definiowania danych pojęć . Otóż, przekładają oni nasze wyobrażenie tańców na tańce, które miały miejsce kilka tysięcy lat temu w innym kręgu kulturowym. Na podobnej zasadzie, ludzie, dla których tańce kojarzą się ze striptizem, go go czy pole dance mogliby twierdzić, że takowe tańce były przedstawiane w pozytywnym świetle przez Pismo święte. Oczywiście, to jest fundamentalne nieporozumienie utożsamiać nasze damsko-męskie tańce z tańcami obecnymi z Piśmie świętym. Jest to podstawowy błąd, gdyż nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, że pozytywnie pokazane w Biblii tańce były pląsami damsko-męskimi w takim znaczeniu, w jakim są one obecne u nas. W żadnym bowiem fragmencie Pisma świętego opisującym tańce w pozytywnym świetle nie ma jakiekolwiek wzmianki o tym, by polegały one np. na wzajemnym trzymaniu się mężczyzn i kobiet za ręce, obejmowaniu się ich czy innego rodzaju dotykaniu. Gdy np. mowa jest o tańczącym przed Arką Przymierza Dawidzie to nie tam słowa o tym, by „wziął on jakąś niewiastę pod rękę”, „objął ją w ramionach” czy też w inny sposób dotykał w tańcu osoby płci żeńskiej. Co prawda jest mowa o tym, że niektóre z kobiet widziały taniec Dawida, a nawet zarzucały mu, iż się w owej czynności „obnażył” (2 Samuela 6: 20), jednak i tu nie widać wielkich podobieństw z naszymi tańcami. Dawid nie tańczył bowiem, by przypodobać się patrzącym niewiastom gracją swych tanecznych ruchów oraz zmysłowym wdziękiem swego ciała. Jak sam on wyznał „przed Panem będę tańczył” (2 Samuela 6: 21) , tak też jego intencją nie było tu przypodobanie się swym tańcem kobietom. Zarzut zaś, jakoby w owym tańcu się „obnażył” był przesadzony, gdyż Dawid nie rozebrał się w jego trakcie do naga ani nawet nie był przy tym prawie nagi.  Dawid tańcząc był odziany w lniany efod (patrz: 2 Samuela 6: 14), a więc dwie dość długie (bo sięgające kolan) płachty połączone paskiem na ramionach i związane w pasie. Podobnie, w żadnym miejscu, gdzie Biblia w pozytywny sposób pokazuje tańce, nie czytamy by polegały one na wzajemnym dotykaniu się kobiet i mężczyzn lub też, by były one czynione w celu zwrócenia na swą cielesną atrakcyjność uwagi osób płci przeciwnej. Na tym zaś właśnie polegają tańce popularne w naszej kulturze i cywilizacji, a więc tańce damsko-męskie.

    Nie ma też  żadnych wiarygodnych podstaw, by twierdzić, iż w Kanie Galilejskiej były tańce DAMSKO-MĘSKIE. Do dziś wśród co bardziej konserwatywnych żydów nie ma takowych tańców (są tańce ROZDZIELNOPŁCIOWE), a co dopiero wówczas. Zresztą jeśli mamy być ściśli, to w biblijnym opisie wesela w Kanie Galilejskiej nie ma wzmianki o jakichkolwiek tańcach (czy to damsko-męskich czy rozdzielnopłciowych), choć znając kontekst kulturowy i historyczny możemy założyć, iż prawdopodobnie były tam tańce, jednak nie damsko-męskie, ale rozdzielnopłciowe. Niektórzy w tym miejscu mogą powołać się na wizję wesela w Kanie  przedstawioną w pismach błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich twierdząc, iż jednak były tam obecne tańce damsko-męskie. Jest to jednak poważna nadinterpretacja, gdyż wczytanie się w treść tej wizji przekonuje, iż nawet jeśli na weselu w Kanie były tańce, w których mężczyźni i niewiasty w pewien sposób uczestniczyli wspólnie, to i tak stopień bliskości w nich występujący był bardzo daleki od form bliskości, z jaką mamy my do czynienia w tańcach od wieków. Pozwolę sobie przytoczyć opis owych tańców, jaki przekazała bł. Anna Katarzyna Emmerich w swych objawieniach:

    Zabawiano się także tańcami. Dzieci na przemian grały i śpiewały. Tańczono w rzędach, lub tworzono koła; tańcujący mieli w rękach chusteczki, którymi mężczyźni dotykali dziewic i na odwrót. Samą ręką nie dotykali się nigdy. (…) Dziewice miały na twarzy zasłonę, z boku nieco uchyloną. Szaty były dość długie, z przodu podpasane nieco sznurami. Tańcząc nie podskakiwano jak u nas, lecz raczej zakreślano chodem  rozmaite linie, poruszając przy tym rękami, głową i ciałem, stosownie do taktu muzyki (…). Tancerkami były tylko dziewice. Wszystko odbywało się w największym porządku, ze spokojem, lecz i z wesołością” [1] (podkreślenie moje – MS).

    Pomijając już więc to, że objawienia bł. Anny Katarzyny nie cieszą się absolutną wolnością od błędu czy pomyłki [2], po prostu nie można porównywać znanych nam tańców damsko-męskich, w których trzymanie niewiasty ze ręce jest minimum cielesnej bliskości tam obecnej (a znacznie częściej pozwala się tam na o wiele więcej) oraz, gdzie niemal z zasady przyzwala się na mniej skromny i przyzwoity strój niż w innych okolicznościach, z tańcami, które być może miały miejsce w Kanie Galilejskiej, gdzie mężczyźni dotykali niewiasty co najwyżej za pomocą chusteczek i gdzie tancerki miały zakryte twarze.

     

    Istnieje jednak owszem jeden przypadek tańca opisanego przez Biblię, który przypomina tańce damsko-męskie. Ten taniec został w Piśmie świętym pokazany raczej w negatywnym świetle.  Chodzi o  taniec Salome (którego  owocem była śmierć niewinnego i wielkiego Bożego proroka, św. Jana Chrzciciela) w odróżnieniu od tych powyższych tańców chwalonych przez Biblię taniec ten:
    1. Nie był sprawowany na chwałę prawdziwego Boga i w kontekście związanego z tym przeżywania radości. Ten taniec był elementem można by powiedzieć świeckiej rozrywki (uczty).
    2. Co prawda także ten taniec nie był damsko-męskim w sensie ścisłym i dosłownym (gdyż nie jest napisane, by Salome tańczyła z Herodem Antypasem), ale już w intencjonalnym znaczeniu tego słowa przypominał on bardzo takowy – niewiasta o imieniu Salome tańczyła bowiem przed mężczyzną Herodem Antypasem i jego gośćmi po to by mu się spodobać (a przynajmniej owocem tego tańca było to, że „spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom” – Mk. 6, 22).

    Wychodzi zatem na to, że zły i występny taniec Salome najbardziej odpowiada temu, co dziś zwiemy „tańcami damsko-męskimi”, gdyż:
    1. Był on elementem świeckiej rozrywki. A tańce damsko-męskie zazwyczaj są elementem świeckiej (bynajmniej w znaczeniu braku jakichś jaśniejszych odwołań do oddawania chwały Bogu i nadprzyrodzoności) rozrywki. Są one jej częścią do tego stopnia, że nawet niektórzy z „katolickich” obrońców pozamałżeńskich tańców oburzają się na wprowadzanie pląsów do liturgii katolickiej, nabożeństw czy modlitw, jasno sugerując, iż jest to mieszanie „sacrum z profanum”.
    2. Taniec Salome był czyniony po to by zauroczyć nim przedstawiciela płci przeciwnej (Heroda Antypasa) i w efekcie owego tańca Salome „spodobała się” temu mężczyźnie i jego gościom. A przecież nawet poplecznicy pozamałżeńskich tańców d-m przyznają, że ów zwyczaj ma swój wymiar zalotny (np. mają się w jego wyniku kojarzyć małżeństwa). Nie mówiąc już o tym, że kulturoznawcy dość jasno mówią, iż tańce d-m zawierają w sobie mniejszą bądź większą dawkę erotyzmu i są one w świecie ludzi odpowiednikiem tego, co wśród zwierząt nazywa się „tańcami godowymi”.
    Nie ma zatem co się dziwić, że autorytety kościelne tradycyjnie zwykły interpretować „taniec Salome” jako odpowiednik głównego nurtu tańców damsko-męskich.

     

    Przypisy:

    1. Cytat za: „Żywot i bolesna Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi wraz z tajemnicami Starego Przymierza według widzeń błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich z zapisków Klemensa Brentano. Tom I i II„, wydawnictwo Maria Vincit, Wrocław 2009, s. 285.

    2. Na to, że w objawieniach bł. Anny Katarzyny Emmerich są pewne stwierdzenia co najmniej wątpliwe wskazuje choćby błędnie podana przez nią liczba osób jakie miały wejść do Arki Noego. Wedle tej błogosławionej do owej Arki miało wejść 120 ludzi, podczas, gdy Pismo święte mówi tu o zaledwie 8 osobach (1 Piotr 3: 20). To jednak, że w pismach bł. Anny Emmerich mogą być pewne błędy, nie znaczy, że generalnie rzecz biorąc zdecydowana większość treści tam zawartych jest błędna czy niebudująca.