Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: św. Marcin z Tours

  1. Czy mamy prawo niszczyć (cudze) bożki, pornografię, okultystyczne przedmioty, itp?

    Leave a Comment

    Od czasu do czasu pojawia się pytanie, czy jest moralnie uprawnione niszczenie przez chrześcijan rzeczy nie będących ich własnością, a które to w sposób zwyczajny przeznaczone są do popełniania za ich pomocą różnego rodzaju grzechów? Czy np. kolega może spalić swemu znajomemu pismo pornograficzne albo potłuc figurkę jakiegoś fałszywego bóstwa? Oczywistą sprawą jest to, iż nie tylko można, ale należy niszczyć takie przedmioty wówczas, gdy są one naszą własnością – w ten bowiem sposób wyrażamy postanowienie definitywnego odcięcia się od czynionego wcześniej przez siebie za ich pomocą zła. Jednak, czy nie jest aby grzechem wandalizmu i brakiem szacunku dla czyjejś wolnej woli niszczenie takich rzeczy w sytuacji, gdy nie należą one do nas, a co więcej ich właściciele nie wyrażają swej zgody na to, byśmy tak potraktowali należącą do nich własność?

    Na powyższe pytania, nie waham się odpowiedzieć, iż niszczenie przedmiotów, które zostały wyprodukowane po to, by czynić za ich pomocą coś, co obraża Boga (a więc np. pism porno, pogańskich bałwanów, kart do wróżenia) nie jest jako takie grzechem, a przeciwnie może być nawet chwalebnym i miłym Stwórcy uczynkiem. Dzieje się tak również wówczas, gdy owe rzeczy nie są naszą własnością i niszczymy je bez zgody ich właścicieli. Istnieje wiele mocnych przesłanek, by tak twierdzić.

    Jeden z powodów, dla którego wymieniony wyżej sposób postępowania, nie jest grzechem stanowi już sama tradycyjnie katolicka definicja kradzieży. W punkcie numer 2408 Katechizmu Kościoła Katolickiego czytamy wszak:

    Siódme przykazanie zabrania kradzieży, która polega na przywłaszczeniu dobra drugiego człowieka wbrew racjonalnej woli właściciela. Nie mamy do czynienia z kradzieżą, jeśli przyzwolenie może być domniemane lub jeśli jego odmowa byłaby sprzeczna z rozumem i z powszechnym przeznaczeniem dóbr. Ma to miejsce w przypadku nagłej i oczywistej konieczności, gdy jedynym środkiem zapobiegającym pilnym i podstawowym potrzebom (pożywienie, mieszkanie odzież…) jest przejęcie dóbr drugiego człowieka i korzystanie z nich.

    Choć powyższy fragment nauczania Kościoła poświęcony jest nieco innemu zagadnieniu (to znaczy nie zniszczeniu jako takiemu, ale przywłaszczeniu na swój użytek cudzej własności) to pokazuje on pewną ważną zasadę: otóż nie jest grzeszne absolutnie każde naruszenie czyjejś własności, ale występne jest ono wówczas, gdy dokonuje się wbrew racjonalnej woli jej właściciela. Jeden z „przedsoborowych” pisarzy kościelnych, ks. Wojciech Andersz tak precyzował i wyjaśniał tę zasadę:

    Kradzieżą jest jednak zabranie cudzej własności wtenczas dopiero, kiedy dzieje się wbrew rozsądnej i uprawnionej woli właściciela. (…) A więc nie popełniłby kradzieży, ktoby, n.p. drugiemu wziął jakie narzędzie, nóż, powróz, pistolet, truciznę, i.t.p., któremiby chciał kto odebrać życie sobie lub innym. Nie jest kradzieżą zabranie książki szkodliwej, bo rozsądny człowiek nie powinien mieć nic przeciw temu. Nie popełniają kradzieży żony, jeśli mężom potajemnie zabierają pieniądze, którychby ci użyli na pijaństwo, byleby spotrzebowały je uczciwie na potrzeby domowe (…)

    Nie tylko grzeszą przeciw przykazaniu siódmemu, co z kradzieży i innych grzechów  do niej podobnych mają korzyść, lecz nadto ci, co, choćby bez korzyści dla siebie, bliźniemu szkodzą niesprawiedliwie na jego własności. 

    Wyraźnie wypowiadam <<niesprawiedliwie>>, bo można uszkodzić cudzą własność <<sprawiedliwie>>, a wtedy też nie ma grzechu. 

     

    Jako komentarz do powyższych mądrych słów, a zarazem nawiązanie do tematu, który teraz rozważamy można zadać retoryczne pytanie, czy używanie swej własności w sposób obrażający Boga jest rozsądne, racjonalne i sprawiedliwe. Jeśli zaś jest ono nierozsądne, nieracjonalne i niesprawiedliwe, to nieuchronny wniosek, jaki stąd wypływa jest taki, iż własność tak używana nie podlega bezwarunkowej ochronie.

     

    Innym z przykładów pokazujących, iż moralnie uprawnione może być niszczenie cudzej własności jest postawa nie kogo innego jak naszego Pana i Zbawcy Jezusa Chrystusa. Znanym jest wszak chyba wszystkim Jego zachowanie w Świątyni Jerozolimskiej, gdy widząc, iż jej teren jest profanowany przez różnego rodzaju bankierów i kupców, począł za pomocą bicza ich przepędzać i wywracać należące do nich stragany (J 2,14-16) . Trudno wyobrazić sobie, by w wyniku takiego działania Chrystusa przynajmniej niewielkim zniszczeniom nie uległy rzeczy należące do kupców oraz bankierów. Ponadto, w objawieniach bł. Anny Katarzyny Emmerich czytamy, że Pan Jezus zachęcał, a także sam brał aktywny udział w niszczeniu pogańskich bałwanów:

    Jezus nauczał tu aż do świtu, dopóki nie pogaszono płonących lamp. Nakazywał też surowo zniszczyć wszystkie bałwany jako wyobrażenia diabła (…) Całą noc z soboty na niedzielę Jezus nauczał przed bałwochwalnicą, sam pomagał rozbijać bałwany i objaśniał w jaki sposób mieli rozdać kawały kruszcu [3].

    O tym, że w Starym Testamencie wręcz roi się od Bożych nakazów niszczenia pogańskich bożków nawet nie będę już wspominał.

     

    Także w żywotach Świętych Pańskich pełno jest wzmianek o tym, iż niszczyli oni pogańskie bożki również wówczas, gdy te należały do innych osób i ich właścieiele nie wyrażali zgody na takie działanie. Ks. Piotr Skarga tak relacjonował postępowanie Świętych żyjących w pierwszych wiekach rozwoju chrześcijaństwa:

    Co tym za wielką cnotę i mężny, a z miłości Bożej i ludzkiego zbawienia pochodzący uczynek, ku wiecznej chwale ich i odpłacie poczytano jest. Czym nie czynili szkody bliźnim, ale je do rozumu dobrego i poznania prawego Boga prowadzili i na to żywot swój i gardło ważyli; woląc umrzeć, a czci Boskiej i duszom ludzkim pomóc; bo i oni poganie, którzy na tego Epimacha, albo i Teodora i innych ono serce mężne patrzyli, gdy mówili: jam spalił, jam to pokołatał, przeto abyście czartów swoich nieprzyjaciół w takiej czci nie mieli i jemu należną cześć oddając, zbawienie swoje pozyskiwali; nie mogło być, aby się byli niektórzy tym nie budowali i ku lepszemu baczeniu i swojemu dobremu nie przywodzili [4].

    W żywocie św. Marcina z Tours czytamy zaś nawet, iż niszczeniu przez niego obiektów pogańskiego bałwochwalstwa towarzyszyły Boże cuda:

    Opowiem też, co się zdarzyło w wiosce Eduów, gdzie rozszalały wielki  tłum pogańskich chłopów napadł na Marcina podczas burzenia tamtejszej świątyni, a jeden z pogan, zuchwalszy od innych, dobywszy miecza zmierzał w jego stronę. On, odrzuciwszy płaszcz, nadstawił temu, który chciał go zabić, obnażoną szyję. Poganin nie zawahał się go uderzyć: lecz gdy podniósł wyżej prawicę, upadł przegięty do tyłu i porażony Bożym lękiem błagał o przebaczenie. Podobnym do tego było wydarzenie następujące: w czasie niszczenia bożków, ilekroć ktoś chciał go zranić nożem, w tym samym momencie broń była mu wytrącona z ręki i znikała. Wieśniakom zaś mówiącym mu, aby nie niszczył ich przybytków, pobożnym kazaniem zazwyczaj tak uśmierzał pogańskiego ducha, że po ukazaniu im prawdy oni sami wywracali swoje świątynie [5].

    Z kolei w żywotach błogosławionych Krzysztofa, Antoniego i Jana czytamy, że zostali oni okrutnie zabici przez swych współziomków za to, że niszczyli pogańskie bożki:

    Wszystko czego się (Krzysztof – przypomnienie moje MS) nauczył i co usłyszał od zakonników, powtarzał i uczył swojego ojca i jego wasali, aby zaprzestali czczić bożki, upijać się i popełniać inne ciężkie grzechy przeciwko Bogu. 

    Na początku Acxotecatl (ojciec Krzysztofa – przyp. moje MS) myślał, że Cristobal (czyli Krzysztof – przyp. moje MS) powtarzał tylko słowa, którym nie przypisywał żadnego znaczenia. Jednak głoszenie dziecka było nieustanne i przekonujące i gdy zobaczył, że ojciec nie zwraca na niego uwagi zaczął zrzucać i niszczyć bożki, które były w domu, a także wylał pulque (sferementowany sok z agawy) umieszczony u stóp bożków. Acxotecatl z początku mu wybaczył, ale kiedy zobaczył wytrwałość syna, zdecydował się odebrać mu życie [6].

    Przybyli do Tepeaca, Puebla, a dzieci (chodzi o Antoniego i Jana – przyp. moje MS) pomagały im usunąć bożki z domów Indian. Chwilę później dotarli do Cuauhtinchan, Puebla, aby kontynuować to samo zlecenie misjonarzy. Kiedy przyszli do pewnego domu, Jan pozostawał w drzwiach, a Antoni wszedł, aby zabrać bożki. Gdy to robił przyszli Indianie ubrojeni w maczugi i okrutnie zbili Jana tak, że natychmiast zmarł. 

    Po tym wyszedł Antoni i gdy zobaczył okrucieństwo zbrodniarzy nie uciekł, ale z wielką odwagą powiedział im: „Dlaczego zabiliście mojego towarzysza, który jest bez winy, zamiast mnie? Ja jestem tym, który wynosi wasze bożki, bo wiem, że są diabłami, a nie bogami”. Natychmiast tubylcy uderzyli Antoniego z dużą siłą tak, że również on zmarł [7].

    Znany jest też przykład św. Dominika Savio, który podarł na strzępy nie należące do niego niemoralne pismo po to, by nie było ono oglądane przez jego kolegów [8].

     

    Nie ulega zatem wątoliwości, iż nie jest jako takie złe, grzeszne oraz występne niszczenie przedmiotów pomagających w obrażaniu Boga, nawet wówczas, gdy są one cudzą własnością, a ich właściciele nie wyrażają na to zgody. Przykład Pisma świętego, Świętych Pańskich, a wreszcie samego Pana Jezusa jest w tym względzie zbyt silny, by nie być przekonujący. To nie oznacza jednak, że powinniśmy niszczyć bałwany, pornografię, okultystyczne akcesoria i tym podobne obrzydliwości zawsze wtedy, gdy zdarzy się nam ku temu okazja. Nie jest to bowiem zasada o charakterze absolutnym i przy jej ewentualnym wdrażaniu w życie należy brać pod uwagę inne czynniki oraz okoliczności.

     

    Przypisy:

    [1] Cytat za: Nauki katechizmowe ułożone na podstawie różnych autorów, Tom IV, Poznań 1910, s. 125.

    [2] Cytat za: Nauki katechizmowe, jw. s. 134.

    [3] Cytat za: Żywot i bolesna Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi wraz z Tajemnicami Starego Przymierza według widzeń  błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich,  Wrocław 2009, s. 662.

    [4] Cytat za: Ks. Piotr Skarga, Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu. Na każdy dzień przez cały rok. Wybrane z poważnych pisarzów i doktorów kościelnych, tom II, Petersburg 1862, s. 595 – 596.

    [5] Cytat za: Sulpicjusz Sewer, Pisma o św. Marcinie z Tours. Żywot, listy, dialogi, Tyniec, s. 79.

    [6] Cytat za: Regina Przyłucka, Święci choć młodzi, Kraków 2014, s. 145.

    [7] Cytat za: Regina Przyłucka, jw., s. 147.

    [8] Patrz: Regina Przyłucka, jw. s. 257.

  2. O niszczeniu pogańskich bożków

    Leave a Comment

    POSĄGI ICH BOGÓW SPALISZ OGNIEM. Nie pożądaj srebra i złota, które jest na nich, abyś się przez nie usidlił, gdyż jest to obrzydliwością dla Jahwe, Boga twego. Nie przynoś tej OBRZYDLIWOŚCI do twego domu, bo zostaniesz obłożony klątwą tak, jak ono. Będziesz się tym BRZYDZIŁ I CZUŁ DO TEGO WSTRĘT, gdyż jest to obłożone klątwą. –  Powtórzonego Prawa 7, 25 – 26.

    „Widzieliście OBRZYDLIWE ICH BAŁWANY I BOŻKI z drzewa i kamienia, ze srebra i złota, jakie są u nich. Niechże nie będzie wśród was mężczyzny ani kobiety, ani rodziny, ani plemienia, których serce odwróciłoby się dziś od Jahwe, Boga naszego, aby pójść i służyć bogom tych narodów.” –  Powtórzonego Prawa 29, 16 – 17.

    Przemów do synów izraelskich i powiedz im: Gdy przeprawicie się przez Jordan do ziemi kanaanejskiej, to wypędzicie przed sobą wszystkich mieszkańców tej ziemi i ZNISZCZYCIE wszystkie podobizny ich bogów, ZNISZCZYCIE wszystkie ich posągi ulane z metalu, SPUSTOSZYCIE wszystkie ich święte gaje na wzgórzach.” – Liczb 33, 51 – 52.

    „DOSZCZĘTNIE ZNISZCZYCIE wszystkie miejsca na wysokich górach, na pagórkach i pod każdym zielonym drzewem, gdzie służyły swoim bogom narody, którymi zawładniecie. ZBURZYCIE ICH OŁTARZE, POTŁUCZECIE ICH POMNIKI, POPALICIE ICH ŚWIĘTE DRZEWA, PORĄBIECIE ICH PODOBIZNY rzeźbione i zetrzecie ich imię z tego miejsca.”-  Powtórzonego Prawa 12, 2- 3

    „Ale tak im macie uczynić: ołtarze ich ZBURZYCIE, ich stele POŁAMIECIE, aszery WYTNIECIE, a posągi SPALICIE OGNIEM.” – Powtórzonego Prawa 7, 5.

    „Wtedy cały prosty lud wtargnął do świątyni Baala i zburzyli ją, jego ołtarze i posągi doszczętnie zniszczyli, Mattana zaś, kapłana Baala, zabili przed ołtarzami. Następnie ustanowił kapłan straż nad świątynią Pana.”- 2 Królewska 11, 18

    (…) i powrzucali ich bogów w ogień, lecz nie byli to bogowie, ale dzieło rąk ludzkich z drzewa i z kamienia, więc mogli je zniszczyć.” – 2 Królewska 19;17- 18

    „Wtedy cały lud wtargnął do świątyni Baala i zburzyli ją, jego ołtarze i posągi doszczętnie zniszczyli, Mattana zaś, kapłana Baala, zabili przed ołtarzami.” – 2 Kronik 23,17.

    „Asa czynił to, co prawe w oczach Pana, tak jak Dawid, jego praojciec. Uprawiających nierząd kultowy wypędził z kraju i usunął wszystkie bałwany, które sporządzili jego ojcowie.  Nawet Maachę, swoją babkę, pozbawił godności królowej matki za to, że kazała sporządzić obrzydliwego bałwana Astarty. Asa kazał zwalić obrzydliwego bałwana i spalić nad potokiem Kidron.” – 1 Królewska 15;11-13

    (…) potem wynieśli bałwany z świątyni Baala i spalili je. Następnie rozbili posąg Baala, zburzyli też świątynię Baala i uczynili z niej kloaki, i tak jest aż do dzisiaj. – 2 Królewska 10;26,27

    „W jego obecności burzono ołtarze Baalów, on kazał poutrącać znajdujące się nad nimi ołtarzyki kadzielne, rozbijać aszery i bałwany i odlewane posągi rozkruszyć na miał, i rozrzucić na groby tych, którzy im składali ofiary.” – 2 Kronik 34, 4.

     

    TRADYCJA KOŚCIOŁA:

    Objawienia bł. Anny Katarzyny Emmerich:

    Jezus nauczał tu aż do świtu, dopóki nie pogaszono płonących lamp. Nakazywał też surowo zniszczyć wszystkie bałwany jako wyobrażenia diabła (…) Całą noc z soboty na niedzielę Jezus nauczał przed bałwochwalnicą, sam pomagał rozbijać bałwany i objaśniał w jaki sposób mieli rozdać kawały kruszcu” [1].

    Opis postawy pierwszych chrześcijan (ks. Piotr Skarga):

    Co tym za wielką cnotę i mężny, a z miłości Bożej i ludzkiego zbawienia pochodzący uczynek, ku wiecznej chwale ich i odpłacie poczytano jest. Czym nie czynili szkody bliźnim, ale je do rozumu dobrego i poznania prawego Boga prowadzili i na to żywot swój i gardło ważyli; woląc umrzeć, a czci Boskiej i duszom ludzkim pomóc; bo i oni poganie, którzy na tego Epimacha, albo i Teodora i innych ono serce mężne patrzyli, gdy mówili: jam spalił, jam to pokołatał, przeto abyście czartów swoich nieprzyjaciół w takiej czci nie mieli i jemu należną cześć oddając, zbawienie swoje pozyskiwali; nie mogło być, aby się byli niektórzy tym nie budowali i ku lepszemu baczeniu i swojemu dobremu nie przywodzili” [2].

    Św. Franciszek Ksawery:

    Kiedy dowiaduję się od nich (dzieci pogańskich rodziców – przyp. moje MS) o bałwochwalczych obrzędach, które mają się odbyć w wioskach, (…) zbieram wszystkich chłopców i ruszamy do tych miejsc, gdzie diabeł potraktowany bywa z ich rąk gorzej, niż był uczczony przez ich rodziców. Malcy chwytają za niewielkie, gliniane figurki, tłuką je, rozbijają na proch, opluwają je i depczą po nich nogami” [3].

     

    Św. Cezary z Arles:

    Nie dopuszczajcie żadną miarą do naprawiania świątyni pogańskiej, a raczej gdziekolwiek ją spotkacie, dążcie do jej zburzenia i rozebrania. Również święte drzewa wycinajcie z korzeniem. Ołtarze diabelskie doszczętnie niszczcie” [4].

     

    Św. Marcin z Tours (opis postawy)”

    Podobnie, gdy zburzył w jakiejś wiosce prastarą świątynię i zabierał się do sosny, która rosła w pobliżu niej, wówczas starsi tej miejscowości oraz tłum pozostałych pogan zaczęli się temu sprzeciwiać. I chociaż ci sami, gdy burzył świątynię z nakazu Pana, zachowywali milczenie, to jednak teraz nie pozwalali, aby zostało ścięte drzewo. On napominał ich gorliwie, że w pniu drzewa nie ma nic świętego, że powinni pójść raczej za Bogiem, któremu on służy; to drzewo trzeba zaś ściąć, bo było poświęcone demonom”  

    Opowiem też, co się zdarzyło w wiosce Eduów, gdzie rozszalały wielki  tłum pogańskich chłopów napadł na Marcina podczas burzenia tamtejszej świątyni, a jeden z pogan, zuchwalszy od innych, dobywszy miecza zmierzał w jego stronę. On, odrzuciwszy płaszcz, nadstawił temu, który chciał go zabić, obnażoną szyję. Poganin nie zawahał się go uderzyć: lecz gdy podniósł wyżej prawicę, upadł przegięty do tyłu i porażony Bożym lękiem błagał o przebaczenie. Podobnym do tego było wydarzenie następujące: w czasie niszczenia bożków, ilekroć ktoś chciał go zranić nożem, w tym samym momencie broń była mu wytrącona z ręki i znikała. Wieśniakom zaś mówiącym mu, aby nie niszczył ich przybytków, pobożnym kazaniem zazwyczaj tak uśmierzał pogańskiego ducha, że po ukazaniu im prawdy oni sami wywracali swoje świątynie” [5] .

     

    Przypisy:

    1. Cytat za: „Żywot i bolesna Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi wraz z Tajemnicami Starego Przymierza według widzeń  błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich„,  Wrocław 2009, s. 662.

    2. Cytat za: Ks. Piotr Skarga, „Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu. Na każdy dzień przez cały rok. Wybrane z poważnych pisarzów i doktorów kościelnych”, tom II, Petersburg 1862, s. 595 – 596.

    3. Cytat za: Ruth A. Tucker, „Sławni i nieznani”, Warszawa 1995, s. 43.

    4. Cytat za: Św. Cezary z Arles, „Kazania do ludu (1-80)„, Kraków 2011, s. 301.

    5. Cytat za: Sulpicjusz Sewer, „Pisma o św. Marcinie z Tours. Żywot, listy, dialogi„, Tyniec, s. 75 – 76; 79.

     

  3. O tym jak Anioły pomogły św. Marcinowi z Tours zniszczyć pogańską świątynię.

    Leave a Comment

    „Podobnie w wiosce zwanej Leprosum, gdy chciał zburzyć bardzo okazałą świątynię pogańską, wielki tłum pogan sprzeciwił się mu do tego stopnia, że wypędził używając przemocy. Oddalił się więc Marcin na miejsce położone w pobliżu i tam, poszcząc i modląc nieustannie przez trzy dni w popiele, odziany  we włosienicę, zanosił do Pana błagania, aby moc Boska zburzyła tę świątynię, skoro on nie zdołał przewrócić jej ludzką ręką. Zaraz po tym stanęło przed nim dwóch aniołów uzbrojonych w dzidy, z tarczami, jako wojsko niebieskie, mówiąc, iż zostali posłani  przez Pana, aby przepędzić tłum wieśniaków i przyjść Marcinowi z pomocą, iżby nikt mu się nie sprzeciwiał, gdy będzie burzył tę świątynię: niech więc powróci i pobożnie dopełni rozpoczętego dzieła. Wróciwszy zatem do wioski zburzył aż do fundamentów bezbożny gmach, a wszystkie ołtarze i posągi bożków zamienił w proch. podczas gdy tłumy pogan przypatrywały się temu w milczeniu. Ujrzawszy to chłopi pojęli, iż z woli Boskiej osłupieli i zamarli, by nie stawiać oporu biskupowi. Prawie wszyscy uwierzyli w Pana Jezusa, wołając otwarcie i wyznając, że należy czcić Boga Marcina, porzucić zaś bożków, którzy ani sobie ani innym nie mogą dopomóc.

    Opowiem też, co się zdarzyło w wiosce Eduów, gdzie rozszalały wielki tłum pogańskich chłopów napadł na Marcina podczas burzenia tamtejszej świątyni, a jeden z pogan , zuchwalszy od innych, dobywszy miecza zmierzał w jego stronę. On, odrzuciwszy płaszcz, nadstawił temu, który chciał go zabić, obnażoną szyję. Poganin nie zawahał się go uderzyć: lecz gdy podniósł wyżej prawicę, upadł przegięty do tyłu i porażony Bożym lękiem błagał go o przebaczenie. Podobnym do tego było wydarzenie następujące w czasie niszczenia bożków, ilekroć ktoś chciał go zranić nożem, w tym samym momencie broń bywała mu wytrącona z ręki i znikała. Wieśniakom zaś mówiącym, aby nie niszczył ich przybytków, pobożnym kazaniem zazwyczaj tak uśmierzał pogańskiego ducha, że po ukazaniu im światła prawdy oni sami wywracali swe świątynie”.

     

    Cytat za: Sulpicjusz Sewer, „Pisma o św. Marcinie z Tours„,  Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC, s. 78 – 79.