Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: św. Ludwik Grignon de Monfort

  1. Św. Ludwik de Montfort: Wszystkie prawdziwe dzieci Kościoła nie cierpią tańca i uważają go za obrzydliwość

    Leave a Comment

    1. Panie, świat chce ściągnąć na mnie potępienie poprzez sidła tańców. Uwolnij mnie od tej zwodniczej pułapki zastawionej na moją niewinność. Światowi ludzie tańczą, lekceważąc Ciebie, O Panie, wspomóż nas.

    2. Strzeżcie się kadzidła dla Wenus i jej przyjemnej nauki, strzeżcie się igraszki Bachusa i szatańskiego kręgu, strzeżcie się jego sprytnego tworu wynalezionemu ku naszemu zatraceniu.

    3. Tak, Szatan jest wynalazcą podłych tańców, on jest pierwszym stwórcą tej wesołej plagi, ściągając potępienie na ludzi w sposób tak radosny, i tak subtelny.

    4. Na tańcach, to on jest królem. Tam oddawany jest mu hołd, tam obwieszcza on zasady wesołej rozpusty, tam jest jego dwór, a jego tron stoi na samym środku.

    5. Tym przeklętym zwyczajem [tańca] Diabeł wprawia wszystko w ruch, wszystko ślizga się w jego truciźnie, złości i płomieniach. Z niego wypływa pożądanie ku tej śmiercionośnej przyjemności.

    6. Namawia on tancerzy do tańca, śpiewu, rechotania; tam zdobywa ich serca, ich ciała i swoje królestwo, wykonujących wszystkie te ruchy, te kroki i obroty.

    7. Wślizguje się w ich głosy, tak że wszyscy wdzięcznie śpiewają, rozbudza on oboistów aby grali bez zmęczenia; dostraja dźwięki instrumentów aby grały w harmonii.

    8. Wślizguje się w ciała tańczących mężczyzn i kobiet rozpalając w nich zachwyt nad jego płomienną namiętnością; kieruje on stopami i oczami tych biedaków.

    9. Ich ciało jest oszołomione, ich umysł przytępiony, ich serce oczarowane, to właśnie sprawia diabeł, że jeszcze popycha ich do nazywania cnotkami (scrupolous) tych, którzy nie chcą doń dołączyć.

    10. Pośród pogan diabeł zazwyczaj otrzymuje swoją daninę, nie szuka on ich dóbr, lecz oni tańczą aby go zadowolić; Szatan może nawet obiecać jakąś nagrodę za tańczenie.

    11. Mówi się, że późną sobotnią porą wiedźmy mają w zwyczaju po posiłku odprawiać po diaboliczne podrygi; taniec jest kadzidłem, zabójczym kultem jego piekielnego ucha

    12. Prawie wszyscy potępieni uważają, że taniec jest dopuszczalny, ale ci którzy będą zbawieni, prawdziwe dzieci Kościoła, wszyscy go nie cierpią i uważają go za obrzydliwość.

    13. Mówiąc zaś ogólnie, taniec sam w sobie jest neutralny, nie jest czymś złym, i może być niewinny, jako że Dawid tańczył z zapałem przed Arką Boga

    14. Ale tańczenie tak, aby nie zgrzeszyć, wymaga spełnienia tak wielu warunków, że ciężko jest ustrzec się grzechu podczas tańca. Zazwyczaj, jest to złe, jest to przepastny bezład.

    15. Sposób, czas i powód, dodatkowo tańcząca osoba, wszystkie sączą tyle trucizny że niewinność jest utracona. Za tancerzami podążają nieszczęścia, a nawet za tymi, którzy się im przypatrują.

    16. Jak to się dzieje że niektórzy wpadają w tę przebiegłą i karygodną dekadencję? Poprzez polewanie się perfumami, smarowanie twarzy makijażem, przebiegłą nagość, ekstrawagancję i próżność.

    17. Jak tańczą światowi ludzie? Ich styl jest notoryczny: wszystko podsyca najbardziej nieczyste namiętności: te słodkie, przeszywające spojrzenia, te tańce-przytulańce.

    18. Kroki są tak wymierzone, rytm jest taki przyjemny, tancerze tak wspaniale ubrani, a piosenka taka popularna! Kto mógłby powstrzymać się przed zakochaniem, rozpaleniem, stanięciem w ogniu?

    19. Co z tymi pocałunkami na zakończenie tańcu, tymi okrutnymi, akceptowanymi sygnałami nieczystej namiętności? Czy nie są one szatańskimi pieczęciami stawianymi tylko w jego imię?

    20. Dobrze znamy powody, z których wielu ludzi tańczy; są one ukryte a jednak takie sprośne: chęć kochania, zadowalania, podniecania i bycia podniecanym, widzenia, czy częściej, bycia widzianym.

    21. Podskakiwanie do ballad o romansach, tancerze łatwo włączają się w ten nonsens; po tańcu śmieją twierdzić: “Bóg się nie obraził”.

    22. Tańczy się w dnie w które jest to zakazane, nawet więcej niż w inne; podczas tego straconego czasu Szatan wprowadza w działanie swoje intrygi: tak też czynimy Dzień Pański Ucztą Kusiciela.

    23. Niestety! Nikt nie myśli o czasie straconym na tańcu, pomimo to że czas jest wielkim darem o ogromnej wartości; czas jest tak krótki, tak cenny, dany nam abyśmy zasłużyli na wejście do nieba (to win heaven).

    24. Jeśli tańczenie pośród pogan zawsze jest potępiane, co z tańczeniem wśród chrześcijan? Cóż za obrzydliwy grzech! Zdrajcy łamiący śluby, które złożyli Bogu

    25. Czy nie wyrzekali się wszystkich diabelskich pokus? Tańczenie zawsze było uważane za najgorszy z nich. Tańczenie okrutnie hańbi Najświętszego Pana.

    26. Tancerzu, karykaturo chrześcijanina, Jezus Chrystus nie jest twoim panem, lecz Szatan już przyjął cię jak jednego ze swoich, jak apostatę, jak zdrajcę. Przecz, uczniu złego ducha. Jesteś zakałą dla Jezusa Chrystusa.

    27. Przestępca umiera kołysząc się na szubienicy; w śmiertelnym niebezpieczeństwie, żołnierz tańczy i się śmieje. O głupoto! O nieszczęśni przestępcy-tancerze (o cruel misfortune of dancers so criminal)

    28. O wielki głupcze, wirujący na skraju wiecznej przepaści, nie lękający się śmierci, ani nawet Boga w Jego sprawiedliwości! Ah! Szatan oślepił go, zabił tuczonego cielca.

    29. Tańczący, w ich szale rąk, stóp, głowy i całej reszty ich ciała są bardziej oszalali niż zwierzęta, bardziej charakterni niż konie; te są spokojniejsze niż tancerze.

    30. Zarówno Nowy i Stary Testament potępiają tańce i surowo straszą tancerzy, komediantów, ich patronów i widzów straszliwą zemstą.

    31. Bóg przeklina ich odświętny strój, ich perfumy, ich rytmy, ich romanse, ich nieodpowiednie gesty. Zabrania nam ich naśladować i uczęszczać na ich zabawy.

    32. Taniec jest straszliwym tyranem, możliwe, że najprzebieglejszym ze wszystkich. Spowodował nawet śmierć Świętego Jana, Prekursora Naszego Pana. O wielki Boże, jak niszczy on zarówno duszę jak i ciało!

    33. Święci Ojcowie, Doktorzy, kanony, Kościół – wszyscy potępili tancerzy, kładąc nań ekskomunikę (anathema) do spółki z komediantami, aktorami i błaznami.

    34. Mężczyźni są zaślepiani tańcem, mówi jeden z ojców, dzieci są zmieszane, wchodzą w pogardę dla swych rodziców. Kobiety tracą swoją cnotę (honor) i łaskę Pana.

    35. Tańcząc łamie się wszystkie przepisy Kościoła, a nawet całe Prawo Mojżeszowe; tancerz stracił wiarę i nie przestrzega już prawa.

    36. Kiedykolwiek i gdziekolwiek odbywają się tańce, Niebiosa gniewnie opłakują (weep with grief); na tę zniewagę zadaną Bogu raduje się całe piekło, podczas gdy święci lamentują a bezbożni wrzeszczą.

    37. Bóg często surowo karze tancerzy nagłą śmiercią, momentalnie zwracając ich przeklęte dusze. Z balów i zabaw nagle wpadają do piekła.

    38. Żegnajcie, świecie i przyjaciele, mimo to co powiedziałem, mów wszystkim że wolno jest tańczyć i śmiać się; żegnaj gorszący świecie, żegnaj, nieszczęśliwy świecie!

    Nota od redakcji: Tłumaczenie na język polski fragmentu „Hymnów św. Ludwika de Montfort” na podstawie poniższego źródła dostępnego w języku angielskim:

    http://www.montfort.org/content/uploads/pdf/PDF_EN_85_1.pdf

  2. Czy „Katolickie memy” propagują szatańskie zuchwalstwo?

    Leave a Comment

    Popularny na „Facebooku” profil „Katolickie memy” zamieścił ostatnio powyższą grafikę. Widzimy na niej,  jak Najświętsza Maryja Panna bez wiedzy św. Piotra Apostoła „przemyca” do Królestwa Niebieskiego grupę ludzi (chowających się pod Jej płaszczem). Oczywiście, patrząc na ów mem od strony teologicznej jego treść należały uznać za skrajny wręcz absurd. Wedle tradycyjnej nauki katolickiej sprawa zbawienia wiecznego poszczególnych ludzi jest prosta. Albo ktoś umiera w stanie szczerej pokuty obejmującej przynajmniej wszystkie grzechy ciężkie, a wtedy – mówiąc biblijnym językiem – „jest wielka radość w niebie” (Łk 15, 7). Albo ktoś kończy swe życie mając na swym sumieniu winę jednego lub więcej grzechów śmiertelnych i  idzie do piekła na wieczne męki. Niedorzeczne jest więc sugerowanie, że jakiś grzesznik mógł dostać się do Nieba niejako pokątnie, „bocznymi drzwiami” itp, a np. św. Piotr Apostoł mógłby być wpuszczeniu tam takiego delikwenta przeciwny. Oczywiście nie przeczy to temu, iż modlitwy Świętych Pańskich, a szczególnie zaś wstawiennictwo błogosławionej Marii Dziewicy mogą być bardzo pomocne w nawracaniu grzeszników, gdyż jak mówi Pismo święte: „Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego” (Jk 5, 16). Jednak takie modlitwy wstawiennicze – jeśli chodzi o wieczne zbawienie – nie działają po śmierci grzeszników, ani też nie są przydatne tym z ludzi, którzy za swego życia nie podjęli trudu nawrócenia się i praktykowania cnót chrześcijańskich.

    Warto przytoczyć kilka z wypowiedzi uznanych autorytetów kościelnych obalające takie rozumienie uciekania się do wstawiennictwa modlitewnego Maryi i świętych, które lekceważy albo pomniejsza potrzebę nawrócenia oraz poprawy swego życia:

    Czciciele zuchwali to grzesznicy, pozostający niewolnikami swych namiętności, lub miłośnicy świata, którzy pod pięknym mianem chrześcijan i czcicieli Maryi ukrywają pychę i skąpstwo, nieczystość lub niesprawiedliwość, złość, obmowę lub przekleństwo. Pod pozorem, że są czcicielami Matki Najświętszej, trwają spokojnie w złych nałogach, nie zadając sobie najmniejszego trudu, by się poprawić. Wmawiają sobie, że Pan Bóg im przebaczy, że nie umrą bez spowiedzi i że nie będą potępieni, ponieważ odmawiają Różaniec, poszczą w soboty, należą do Bractwa różańcowego, do Szkaplerza lub Sodalicji i noszą medalik Matki Bożej (…). Nie ma w chrześcijaństwie nic tak godnego potępienia, jak ta szatańska zuchwałość. Bo czyż może ktoś mówić szczerze, że kocha i czci Najświętszą Pannę, jeśli swymi grzechami kłuje, przebija, krzyżuje i znieważa bezlitośnie Jezusa Chrystusa, Jej Syna? Gdyby Maryja przez swe miłosierdzie ratowała z reguły tego rodzaju ludzi, to wprost popierałaby zbrodnię i dopomagała w ukrzyżowaniu i znieważaniu swego Syna. Któż ośmieliłby się coś podobnego przypuścić?„.

    Św. Ludwik Grignon de Monfort, „Traktat o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny”, Toruń 1996, s. 115 – 117.

    Ale to obacz, że nikomu inszemu nie jest pomocna przyczyna Panny Maryi, iedno tym, którzy rozkazania Pana Chrystusowego pilnie przestrzegają. Bo tak do służebników Panna mówi: Cokolwiek wam rozkaże, to czyńcie. Jakoby tak rzekła: Jużci się o was staram, jużci się za was przyczyniam: ale chcecie aby moja przyczyna miejsce miała, aby u Syna mojego ważna była: patrzcież tego pilnie, abyście zachowywali wolę świętą jego, a czynili wszystko, co on wam rozkazać raczy. Widzisz jako się te Matki Bożej słowa z onymi słowy Boga Ojca z nieba, nadobnie zgadzają. On woła: Tenci jest syn mój najmilszy, tego słuchajcie. A tu zasię Panna mówi: Cokolwiek wam rozkaże, to czyńcie.

    A tak i ty nędzny człowiecze, nie mniemaj abyś co u tej Panny uprosić, albo u Pana Boga otrzymać miał, jeśli że sprzeciwiasz się woli świętej tego, a grzechów twoich nie chcesz opuścić. Ale jeśli się nawrócisz, a będziesz naśladował przykazania jego, znajdziesz łaskę gotową i wspomożenie u niego i staniesz się uczestnikiem przyczyny Matki jego, której on nigdy wzgardzić nie może„.

    Ks. Jakub Wujek, „Wykład Pisma świętego. Postilla Catholica, część pierwsza”, Komorów 1997, s. 130.

    Nie oglądajmy się więc na innych. Modlitwy  świętych mają wprawdzie wielką moc, ale tylko wtedy gdy się nawrócimy i staniemy się lepsi. Wszak i Mojżesz wybawił od Bożego gniewu swego brata i sześćset tysięcy ludzi (por. Pwt 9, 20), a nie mógł wybawić swej siostry, choć wina nie była taka sama – ona znieważyła Mojżesza (por. Lb 12), tamci zaś dopuścili się bezbożności. (…)

    Jeżeli będziemy opieszali nie znajdziemy ratunku dzięki pomocy innych, a jeśli będziemy czuwać, podołamy temu o własnych siłach, nawet prędzej sami niż przy pomocy innych. Bóg bowiem pragnie bardziej udzielić łaski nam samym niż innym dla nas; abyśmy byli otwarci starając się przebłagać Jego gniew i w ten sposób stawali się lepsi. Tak zmiłował się nad kobietą kananejską (por. Mt 15, 21 – 28; Mk 7, 24 – 30), tak wybawił cudzołożnicę (por. J 8, 1 – 11), tak łotra (por. Łk 23, 39 – 43), chociaż nie było żadnego pośrednika ani opiekuna.

    Mówię to nie dlatego, byśmy nie udawali się z prośbami do świętych, lecz abyśmy nie byli opieszali, i abyśmy nie powierzali naszych spraw wyłącznie innym, sami nie troszcząc się ani o nie nie dbając„.

    Św. Jan Chryzostom, „Homilie na Ewangelię św. Mateusza. Część pierwsza: homilie 1-40”,  Kraków 2000, ss. 74, 75.

    Żadnej, faktycznie, czci  Maryja nie pragnie bardziej i żadna nie przynosi Jej więcej radości, jak właściwe poznawanie i miłowanie Jezusa. Owszem, urządza się w kościołach celebracje dla wiernych, sięga się po uroczystą oprawę, ludzie się cieszą. Niemało to wszystko znaczy dla ożywienia pobożności. Jeśli jednak nie dołączy się do tego wola ducha, pozostanie bardziej formą, która stanowi jedynie zewnętrzną szatę religii. Na jej widok Panna (Maryja) słusznie mogłaby skierować do nas pełne wyrzutu słowa Chrystusa: <<Lud ten czci mnie wargami, a serce jego daleko jest ode Mnie>>. Takie nabożeństwo do Boga Rodzicielki jest autentyczne, które płynie z ducha (…) Niech więc każdy będzie przekonany, że jeśli pobożność, jaką ktoś deklaruje odnośnie do Przebłogosławionej Panny nie powstrzymuje go od grzechu albo nie rodzi postanowienia poprawy złych obyczajów, to (taka pobożność) jest nieautentyczna i fałszywa, nie przynosi bowiem naturalnego Jej owocu„.

    Papież św. Pius X, „Ad diem illud”.

     

    Błogosławiona Maria z Nazaretu owszem jest „ucieczką grzeszników”, gdyż Pan nasz Jezus Chrystus jest ucieczką i nadzieją grzeszników. Ale miłosierdzie Boże jest dla skruszonych, a nie zuchwałych grzeszników, czyli dla tych jak to sama Najświętsza Panna powiedziała w swym pięknym hymnie Magnificat: „którzy się Go (Boga) boją” (Łk 1, 50). Misją Maryi nie jest jakieś „przemycanie” do nieba zatwardziałych grzeszników, ale nawracanie ich za życia, gdyż Ona jest Matką tych „co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa” (Ap 12, 17). Twierdzić lub sugerować co innego, to jak słusznie pisał św. Ludwik Grignon de Monfort „szatańska zuchwałość”.