Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: Św. Ludwik Grignion de Montfort

  1. Co należy sądzić o hazardzie?

    Możliwość komentowania Co należy sądzić o hazardzie? została wyłączona

    Gry hazardowe można zdefiniować jako „zakłady pieniężne robione w celu pomnożenia pieniędzy w sposób wysoce ryzykowny”. Opublikowany w 1992 roku za pontyfikatu Jana Pawła II Katechizm Kościoła Katolickiego odnośnie hazardu stwierdza rzecz następującą:

    Gry hazardowe (karty itd.) bądź zakłady nie są same w sobie sprzeczne ze sprawiedliwością. Stają się moralnie nie do przyjęcia, gdy pozbawiają osobę tego, czego jej koniecznie trzeba dla zaspokojenia swoich potrzeb i potrzeb innych osób. Namiętność do gry może stać się poważnym zniewoleniem. Nieuczciwe zakłady bądź oszukiwanie w grach stanowi materię poważną, chyba że wyrządzana szkoda jest tak mała, że ten, kto ją ponosi, nie mógłby w sposób uzasadniony uznać jej za znaczącą. (Tamże: n. 2413).

    W poniższym artykule poddam refleksji to, czy, a jeśli tak, to w jakim stopniu to nauczanie Jana Pawła II jest zgodne z tradycyjnie katolicką refleksją na temat gier hazardowych. Postaram się również odpowiedzieć w nim na pytanie, jakie mogą być minusy owej rozrywki.

    ***

    Samo Pismo święte w bezpośredni i wyraźny sposób nie wspomina o hazardzie. Ten fakt nie jest jednak wystarczającą przesłanką, by katolicy nie patrzyli nań w sposób krytyczny, tak jak nieobecność na kartach Biblii wyraźnych potępień antykoncepcji, masturbacji czy pojedynków, nie stała na przeszkodzie temu, by tak starożytni chrześcijanie (w odniesieniu do pierwszych dwóch rzeczy), jak i Magisterium Kościoła doszli do wyraźnego potępiania tych wszystkich zachowań. Ponadto, choć Pismo św. milczy o hazardzie, jako takim, to podaje ono zasady, których konsekwentne zastosowanie raczej nie nastawia pozytywnie wobec omawianej rozrywki. I tak np. Biblia ostrzega przed chciwością, dążeniem do bogactwa oraz miłością do pieniędzy:

    „O bogactwo się nie ubiegaj i odstąp od swojej rozwagi (…)” (Przyp 23, 4)

    Ten, kto złoto miłuje, nie ustrzeże się winy, a ten, kto goni za zyskami, przez nie zostanie oszukany.” (Syr 31, 5)

    Bardzo wielu zgrzeszyło dla zysku, a ten, kto stara się wzbogacić, odwraca oko” (Syr 27, 1)

    ci, którzy chcą się bogacić, wpadają w pokusę i w zasadzkę oraz w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania. One to pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy” (1 Tym 6, 9 –10)

    Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wnijść do Królestwa niebieskiego” (Mt 19, 24)

    Pismo mówi nam też, byśmy zadowalali się skromnym życiem oraz możliwością zaspokajania z umiarem swych podstawowych potrzeb życiowych:

    „nie dawaj mi bogactwa ni nędzy, żyw mnie chlebem niezbędnym” (Przyp 30, 8)

    Postępowanie wasze niech będzie wolne od zachłanności na pieniądze: zadowalajcie się tym, co macie.„(Hbr 13, 5)

    Mając natomiast żywność i odzienie, i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni!” (1 Tym 6, 8 – 10)

    Ponadto, Biblia ostrzega nas także przed głupotą (por. Mk 7, 22; Przyp 19, 3) oraz chwali pracowitość między innymi jako sposób na uczciwe zarabianie pieniędzy (por. 2 Tes 3,12-15; Przyp 18, 9).

    Można by zatem zapytać, czy – przynajmniej w praktyce – hazard jest bardzo często sprzeczny z powyższymi biblijnymi zasadami? Czyż wszak osoby oddające się tej rozrywce nie chcą się zwykle w ten sposób szybko wzbogacić będąc niezadowolonymi ze skromnego i umiarkowanego trybu życia? Czy nie jest także jakąś formą głupoty liczenie na zdobycie fortuny w efekcie gier hazardowych w sytuacji, gdy np. szansa na wygranie przysłowiowej “szóstki” w Lotto jest niemal 20 razy mniejsza niż na bycie zabitym przez meteoryt i wynosi 1 do 13 983 816?

    Do tych wszystkich – pośrednio wynikających z Pisma świętego- zastrzeżeń wobec hazardu można by dodać te bardziej zdroworozsądkowe i oparte na naszym codziennym doświadczeniu. I tak np. nie jest żadną tajemnicą, że gry hazardowe są jedną z ulubionych form inwestowania pieniędzy przez świat przestępczy. W dzielnicach, w których skoncentrowane są lokale hazardowe, odnotowuje się także więcej przestępczości niż w miejscach, w których nie ma takiej koncentracji. Przemysł hazardowy ma również w nierzadki sposób powiązania ze światem prostytucji oraz pornografii. Hazard wydaje się też żerować na biedniejszych ludziach, gdyż takowi wydają nań proporcjonalnie więcej pieniędzy niż osoby zamożniejsze. Nieraz się także słyszy o tym, że nawet wielkie wygrane w hazardzie nie są “szczęśliwymi pieniędzmi” i duża część spośród nielicznych, którzy tego dostąpili, w końcu je roztrwaniała i/albo popadała przez nie w jakieś większe kłopoty. Nie od rzeczy będzie tu przypomnieć o jednym z tradycyjnych powiedzeń “Łatwo przyszło. Łatwo poszło!“. Tak to już bowiem jest, iż często nie ceni się pieniędzy zbyt łatwo i szybko uzyskanych, wskutek czego wydaje się je znacznie szybciej, beztrosko i w mniej odpowiedzialny sposób. Ta zaś świadomość, że za konkretną sumą pieniężną stał nasz mierzony w czasie wysiłek (praca), skłania nas do bardziej odpowiedzialnego i przemyślanego pożytkowania uzyskanych w ten sposób finansów.

    Można wreszcie zapytać, czy jeśli lichwa była niegdyś potępiana na zasadzie, iż “Pieniądz sam w sobie nie ma wartości i jego posiadanie nie powinno być źródłem zysku” to, czy tym bardziej owego zastrzeżenia nie należałoby odnieść do hazardu? Źródłem zysku w grach hazardowych są bowiem dwie rzeczy: pieniądze, które ktoś zainwestował w tę rozrywkę oraz tzw. ślepy traf.

    ***

    Przypatrzmy się teraz temu, jak do gier hazardowych podchodzili starożytni chrześcijanie, święci, ojcowie i doktorzy Kościoła oraz papieże.

    Żyjący w latach 295-373 św. Atanazy Aleksandryjski (zwany też “Wielkim”) w swych kanonach uczył:

    Nie może bowiem człowiek nieczysty zbliżać się do ołtarza, ni dopuszczający się zdrady, ni pijany, ni nienawidzący bliźniego, ni oddający się hazardowi, ni przeklinający innych” (Patrz: Synody i kolekcje praw tom 3 Kanony Ojców Greckich. Kraków 2009, s. 135).

    Odbywający się ok. 306 roku Synod w Elwirze w kanonie 79 stwierdzał:

    Jeśli ktoś z wiernych gra w kości o pieniądze winien być wyłączony. Gdy poprawi się i zaprzestanie tego, po roku może być dopuszczony do komunii“.

    Pochodzące najprawdopodobniej z IV wieku, a będące de facto zapisem wiary i praktyki starożytnych chrześcijan “Konstytucje Apostolskie” stanowiły w odniesieniu do hazardu między innymi:

    “Subdiakon, lektor albo kantor uprawiający podobny proceder niechaj go zaniecha albo niech będzie wyłączony ze wspólnoty. To samo dotyczy również chrześcijan świeckich” (Patrz: „Synody i Kolekcje Praw, Tom II, Konstytucje Apostolskie oraz Kanony Pamfilosa z apostolskiego synodu w Antiochii; Prawo kanoniczne świętych Apostołów; Kary świętych Apostołów dla upadłych; Euchologion Serapiona”, Wydawnictwo WAM, Kraków 2007, s.282).

    Papież Mikołaj I w datowanym na 866 rok w liście do nawróconego na wiarą chrześcijańską króla Bułgarów w odpowiedzi na pytanie czy jest dozwolone chrześcijanom uprawiać gry hazardowe w czasie Wielkiego Postu napisał:

    Nie jest to dozwolone chrześcijanom nie tylko w okresie Wielkiego Postu, ale także w jakimkolwiek innym czasie.” (…) [Rozdział 47].

    W żywocie króla Francji, św. Ludwika IX czytamy, iż zakazał on w rządzonym przez siebie kraju produkcji kości do gry:

    Chcemy i rozporządzamy aby wszyscy nasi prewoci i bajlifowie powstrzymywali się od wymawiania słów, które odnoszą z lekceważeniem do Boga, Najświętszej Maryi Panny i wszystkich świętych, aby wystrzegali się gry w kości oraz tawern. Chcemy aby produkcja kości została zabroniona w całym naszym królestwie (…) [Patrz: Jean de Joinville, „Czyny Ludwika Świętego króla Francji”, Warszawa 2002, s. 200].

    W innym miejscu biografii tego świętego króla możemy odnaleźć to, iż w liście do swego syna zachęcał, go by jako jeden z grzechów, do zgniecenia których powinien on użyć swej królewskiej władzy potraktował również gry hazardowe (Patrz: Jean de Joinville, jw., s. 212-213].

    Z kolei założyciel Towarzystwa Jezusowego, św. Ignacy Loyola w liście pisanym do mieszkańców Azpeitii chwalił jako “święte i chwalebne zarządzenie” ustanawiające zakaz gry w karty oraz handlowania takowymi (Patrz: Św. Ignacy Loyola, “Listy Wybrane”, Kraków 2017, s. 48).

    Inny z czołowych przedstawicieli katolickiej kontrreformacji, doktor Kościoła św. Franciszek Salezy w swej słynnej “Filotei” pisał:

    Gry w kości, w karty i tym podobne, w których wygrana zależy od losu, są nie tylko niebezpiecznymi rozrywkami – jak tańce – ale są po prostu z natury złe i naganne, dlatego są zakazane tak przez prawo cywilne jak i kościelne. Lecz cóż w tych grach jest tak bardzo złego – zapytasz mnie. Nie decydują w nich słuszne racje o wygranej, lecz przypadek. Ten zaś bardzo sprzyja temu, który nie zasłużył na to ani zręcznością, ani przemyślnością, a to sprzeciwia się zdrowemu rozumowi. Powiesz mi: myśmy się tak tak umówili! Z tego wynika tylko tyle, że ten kto wygrywa, nie wyrządza krzywdy drugim, jednak to nie świadczy jeszcze, żeby ta umowa, jak i sama gra, były rozsądne, bowiem wygrana, która winna być nagrodą za zręczność, jest zdana jedynie na los szczęścia, który nie zasługuje na żadną nagrodę, bo bynajmniej od nas nie zależy.” (Patrz: Św. Franciszek Salezy, “Filotea. Wprowadzenie do życia pobożnego”, Kraków 2000, s. 197).

    W żywocie św. Ludwika Marii Grignion de Monfort czytamy zaś, że w spisanym przez niego “Przymierzu z Bogiem” jako jedną z praktyk, którą mieli czynić chrześcijanie odnawiający swe chrzcielne przyrzeczenia było następujące postanowienie:

    Będę unikać tańca, komedii i innych przedstawień, gier hazardowych, zbytków, próżności, złych książek i piosenek” (Patrz: “Ludwik Maria Grignion de Monfort. Boży szaleniec, który uczy nas, jak zawierzać się Maryi”, Kraków 2017, s. 194).

    Święty ten pewnego razu zniszczył też cenny stolik do gier hazardowych, a na wyrzuty jakie z tego tytułu mu czyniono odpowiedział:

    Powiedziałem, iż z całą ochotą i z serca całego dałbym pięćdziesiąt milionów liwrów w złocie, li tylko bym je miał, a z nimi całą krew z moich żył, aby spalić wszystkie do gier hazardowych stoły, podobne temu, którym rozbił” (Patrz: “Ludwik Maria Grignion de Monfort. Boży szaleniec, który uczy nas, jak zawierzać się Maryi”, Kraków 2017, s. 80).

    ***

    Wszystkie powyższe wypowiedzi wybitnych chrześcijańskich autorytetów na temat gier hazardowych należą do tych bardziej rygorystycznie i kategorycznie oceniających ową rozrywkę. Przejdę teraz do tych katolickich teologów, którzy mieli w tej kwestii łagodniejsze, acz ciągle jeszcze mocno krytyczne zdanie.

    I tak w XIX-wiecznej “Teologii moralnej dla plebanów i spowiedników” czytamy następującą opinię jej autora, kardynała Thomasa M. Gousseta:

    Gra nie jest zła z natury swojej, lecz bardzo łatwo jest nadużyć jej. Należy więc urządzić ją wedle mądrości chrześcijańskiej, z zachowaniem względu na osoby, czas, miejsce i okoliczności jej towarzyszące (…)

    Gry hazardowe w ogóle zakazane są prawami kościelnymi, lecz surowość dawnych ustaw znacznie złagodził zwyczaj, przynajmniej co się tyczy osób świeckich” (Patrz: Kardynał Gousset, „Teologia moralna dla użytku plebanów i spowiedników”, Warszawa 1858, s. 169).

    W wydanych na początku XX wieku “Naukach katechizmowych zebranych na podstawie różnych autorów” ks. Wojciecha Andersza o grach hazardowych czytamy zaś:

    Grzeszą gracze, co grają w karty, lub w co innego nie dla zabawy lecz jedynie z chęci łatwego zysku; powiększa się zaś ich grzech, jeśli przytem pragną oszukiwać nawet albo wyzyskać nieumiejętność lub młodość współgraczy” (Patrz: Ks. Wojciech Andersz, “Nauki katechizmowe ułożone na podstawie różnych autorów”, Tom IV, Poznań 1910, s. 275-276).

    Z kolei w wydanej w 1957 roku Teologii moralnej autorstwa Dominika M. Prummera można przeczytać, iż gry hazardowe są moralnie dozwolone między innymi pod warunkiem, iż zysk nie powinien być w nich głównym motywem gry, ani też być zbyt gorliwie poszukiwany. Ponadto teolog ten stwierdzał:

    Ponieważ gry o stawki są najbardziej niebezpieczne z powodu poważnych zaburzeń, które często następują, spowiednik powinien je roztropnie cenzurować” (Cytat za: Blog “Introibo Ad Altare Dei. The World as Seen from a Traditionalist Catholic Perspective”, Don’t Bet On It ).

    ***

    Jak więc widać, w tradycyjnie katolickiej refleksji nad hazardem jeszcze do nie tak dawnych czasów dominowało mniej lub bardziej krytyczne doń podejście. Z tym że ta bardziej rygorystyczna ocena owej rozrywki była historycznie rzecz biorąc zdecydowanie większościowa, by nie powiedzieć, że na przestrzeni kilkunastu wieków katolickiego nauczania niemalże jednolita i powszechna. Opublikowany w 1992 roku Katechizm Jana Pawła II w swym nauczaniu na temat hazardu poszedł jednak za zdecydowanie mniejszościową tradycją katolickiej moralistyki (reprezentowaną w tym artykule przez kard. Gousseta i Dominika M. Prummera) wskazując, iż owa rozrywka nie jest sama w sobie zła, jednak wspominając o pewnych niebezpieczeństwach z niej wynikających. Czy Katechizm więc w tej kwestii myli się, skoro ignoruje wręcz powszechne i jednolite nauczanie katolickie na temat hazardu? Cóż, nie znam w 100 procentach odpowiedzi na to pytanie – jednak, nawet gdyby ów dokument się tu nie mylił (w bardziej ścisłym tego słowa znaczeniu), to i tak można wskazać na pewne jego braki w sposobie, w którym wypowiada się on na temat omawianej rozrywki. Nawet, gdyby bowiem przyjąć, że niemal powszechne nauczanie starożytnych chrześcijan, soborów lokalnych, papieży i świętych na ten temat nie było nieomylne i popadało w pewną przesadę to i tak owa przesada ciągle mogłaby nam wskazywać zasadniczo słuszny kierunek patrzenia na hazard. A mianowicie, nawet jeśli nie byłby on wewnętrznie zły, to ciągle stanowiłby on duży problem moralny, który nie wynikałby tylko z jakichś marginalnych, acz krzykliwych nadużyć z nim związanych, ale tyczyłby się bardzo częstych niebezpieczeństw z niego wynikających. Trudno wszak uprawiać gry hazardowe nie popadając w niebezpieczeństwo chciwości, pragnienia łatwego wzbogacenia się, wzbudzania głupich i bezsensownych nadziei, a także wzgardzenia prostym, skromnym oraz umiarkowanym stylem życia. Ponadto, hazard jest – jak już o tym powyżej wspomniałem – bardzo często powiązany ze światem przestępczym, prostytucją oraz pornografią. Czyż nie byłoby więc ze strony autorów “posoborowego” Katechizmu rzeczą bardziej roztropną mocniejsze zaakcentowanie wskazanych wyżej częstych zagrożeń dla moralności, jakie niesie hazard – nawet przy jednoczesnej odmowie nazywania go wewnętrznie złym? Czy nie powinno się też w tymże Katechizmie dodać zastrzeżeń w rodzaju, iż gry hazardowe nie są złe pod warunkiem, że ich głównym motywem nie jest zysk oraz nie gra się w nich o duże stawki pieniężne? Do takiej oceny gier hazardowych osobiście bym się przychylał – choć gwoli ścisłości i tak, jak to zostało powyżej wykazane, taka ocena jest łagodna w porównaniu z historycznie większościowym katolickim nauczaniem. Miejmy zatem nadzieję, że w przyszłości “posoborowy” Katechizm pójdzie w stronę silniejszego niż obecnie akcentowania niebezpieczeństw hazardu oraz podkreślania, iż zysk nie powinien być jego głównym motywem. Ostatecznie jednak biorąc, warto zauważyć, że takie krytyczne podejście do gier hazardowych nie jest negowane przez aktualne nauczanie Kościoła, choć z drugiej strony nie jest ono też przezeń specjalnie promowane.

    Mirosław Salwowski

  2. Św. Ludwik de Montfort: Wszystkie prawdziwe dzieci Kościoła nie cierpią tańca i uważają go za obrzydliwość

    Leave a Comment

    1. Panie, świat chce ściągnąć na mnie potępienie poprzez sidła tańców. Uwolnij mnie od tej zwodniczej pułapki zastawionej na moją niewinność. Światowi ludzie tańczą, lekceważąc Ciebie, O Panie, wspomóż nas.

    2. Strzeżcie się kadzidła dla Wenus i jej przyjemnej nauki, strzeżcie się igraszki Bachusa i szatańskiego kręgu, strzeżcie się jego sprytnego tworu wynalezionemu ku naszemu zatraceniu.

    3. Tak, Szatan jest wynalazcą podłych tańców, on jest pierwszym stwórcą tej wesołej plagi, ściągając potępienie na ludzi w sposób tak radosny, i tak subtelny.

    4. Na tańcach, to on jest królem. Tam oddawany jest mu hołd, tam obwieszcza on zasady wesołej rozpusty, tam jest jego dwór, a jego tron stoi na samym środku.

    5. Tym przeklętym zwyczajem [tańca] Diabeł wprawia wszystko w ruch, wszystko ślizga się w jego truciźnie, złości i płomieniach. Z niego wypływa pożądanie ku tej śmiercionośnej przyjemności.

    6. Namawia on tancerzy do tańca, śpiewu, rechotania; tam zdobywa ich serca, ich ciała i swoje królestwo, wykonujących wszystkie te ruchy, te kroki i obroty.

    7. Wślizguje się w ich głosy, tak że wszyscy wdzięcznie śpiewają, rozbudza on oboistów aby grali bez zmęczenia; dostraja dźwięki instrumentów aby grały w harmonii.

    8. Wślizguje się w ciała tańczących mężczyzn i kobiet rozpalając w nich zachwyt nad jego płomienną namiętnością; kieruje on stopami i oczami tych biedaków.

    9. Ich ciało jest oszołomione, ich umysł przytępiony, ich serce oczarowane, to właśnie sprawia diabeł, że jeszcze popycha ich do nazywania cnotkami (scrupolous) tych, którzy nie chcą doń dołączyć.

    10. Pośród pogan diabeł zazwyczaj otrzymuje swoją daninę, nie szuka on ich dóbr, lecz oni tańczą aby go zadowolić; Szatan może nawet obiecać jakąś nagrodę za tańczenie.

    11. Mówi się, że późną sobotnią porą wiedźmy mają w zwyczaju po posiłku odprawiać po diaboliczne podrygi; taniec jest kadzidłem, zabójczym kultem jego piekielnego ucha

    12. Prawie wszyscy potępieni uważają, że taniec jest dopuszczalny, ale ci którzy będą zbawieni, prawdziwe dzieci Kościoła, wszyscy go nie cierpią i uważają go za obrzydliwość.

    13. Mówiąc zaś ogólnie, taniec sam w sobie jest neutralny, nie jest czymś złym, i może być niewinny, jako że Dawid tańczył z zapałem przed Arką Boga

    14. Ale tańczenie tak, aby nie zgrzeszyć, wymaga spełnienia tak wielu warunków, że ciężko jest ustrzec się grzechu podczas tańca. Zazwyczaj, jest to złe, jest to przepastny bezład.

    15. Sposób, czas i powód, dodatkowo tańcząca osoba, wszystkie sączą tyle trucizny że niewinność jest utracona. Za tancerzami podążają nieszczęścia, a nawet za tymi, którzy się im przypatrują.

    16. Jak to się dzieje że niektórzy wpadają w tę przebiegłą i karygodną dekadencję? Poprzez polewanie się perfumami, smarowanie twarzy makijażem, przebiegłą nagość, ekstrawagancję i próżność.

    17. Jak tańczą światowi ludzie? Ich styl jest notoryczny: wszystko podsyca najbardziej nieczyste namiętności: te słodkie, przeszywające spojrzenia, te tańce-przytulańce.

    18. Kroki są tak wymierzone, rytm jest taki przyjemny, tancerze tak wspaniale ubrani, a piosenka taka popularna! Kto mógłby powstrzymać się przed zakochaniem, rozpaleniem, stanięciem w ogniu?

    19. Co z tymi pocałunkami na zakończenie tańcu, tymi okrutnymi, akceptowanymi sygnałami nieczystej namiętności? Czy nie są one szatańskimi pieczęciami stawianymi tylko w jego imię?

    20. Dobrze znamy powody, z których wielu ludzi tańczy; są one ukryte a jednak takie sprośne: chęć kochania, zadowalania, podniecania i bycia podniecanym, widzenia, czy częściej, bycia widzianym.

    21. Podskakiwanie do ballad o romansach, tancerze łatwo włączają się w ten nonsens; po tańcu śmieją twierdzić: “Bóg się nie obraził”.

    22. Tańczy się w dnie w które jest to zakazane, nawet więcej niż w inne; podczas tego straconego czasu Szatan wprowadza w działanie swoje intrygi: tak też czynimy Dzień Pański Ucztą Kusiciela.

    23. Niestety! Nikt nie myśli o czasie straconym na tańcu, pomimo to że czas jest wielkim darem o ogromnej wartości; czas jest tak krótki, tak cenny, dany nam abyśmy zasłużyli na wejście do nieba (to win heaven).

    24. Jeśli tańczenie pośród pogan zawsze jest potępiane, co z tańczeniem wśród chrześcijan? Cóż za obrzydliwy grzech! Zdrajcy łamiący śluby, które złożyli Bogu

    25. Czy nie wyrzekali się wszystkich diabelskich pokus? Tańczenie zawsze było uważane za najgorszy z nich. Tańczenie okrutnie hańbi Najświętszego Pana.

    26. Tancerzu, karykaturo chrześcijanina, Jezus Chrystus nie jest twoim panem, lecz Szatan już przyjął cię jak jednego ze swoich, jak apostatę, jak zdrajcę. Przecz, uczniu złego ducha. Jesteś zakałą dla Jezusa Chrystusa.

    27. Przestępca umiera kołysząc się na szubienicy; w śmiertelnym niebezpieczeństwie, żołnierz tańczy i się śmieje. O głupoto! O nieszczęśni przestępcy-tancerze (o cruel misfortune of dancers so criminal)

    28. O wielki głupcze, wirujący na skraju wiecznej przepaści, nie lękający się śmierci, ani nawet Boga w Jego sprawiedliwości! Ah! Szatan oślepił go, zabił tuczonego cielca.

    29. Tańczący, w ich szale rąk, stóp, głowy i całej reszty ich ciała są bardziej oszalali niż zwierzęta, bardziej charakterni niż konie; te są spokojniejsze niż tancerze.

    30. Zarówno Nowy i Stary Testament potępiają tańce i surowo straszą tancerzy, komediantów, ich patronów i widzów straszliwą zemstą.

    31. Bóg przeklina ich odświętny strój, ich perfumy, ich rytmy, ich romanse, ich nieodpowiednie gesty. Zabrania nam ich naśladować i uczęszczać na ich zabawy.

    32. Taniec jest straszliwym tyranem, możliwe, że najprzebieglejszym ze wszystkich. Spowodował nawet śmierć Świętego Jana, Prekursora Naszego Pana. O wielki Boże, jak niszczy on zarówno duszę jak i ciało!

    33. Święci Ojcowie, Doktorzy, kanony, Kościół – wszyscy potępili tancerzy, kładąc nań ekskomunikę (anathema) do spółki z komediantami, aktorami i błaznami.

    34. Mężczyźni są zaślepiani tańcem, mówi jeden z ojców, dzieci są zmieszane, wchodzą w pogardę dla swych rodziców. Kobiety tracą swoją cnotę (honor) i łaskę Pana.

    35. Tańcząc łamie się wszystkie przepisy Kościoła, a nawet całe Prawo Mojżeszowe; tancerz stracił wiarę i nie przestrzega już prawa.

    36. Kiedykolwiek i gdziekolwiek odbywają się tańce, Niebiosa gniewnie opłakują (weep with grief); na tę zniewagę zadaną Bogu raduje się całe piekło, podczas gdy święci lamentują a bezbożni wrzeszczą.

    37. Bóg często surowo karze tancerzy nagłą śmiercią, momentalnie zwracając ich przeklęte dusze. Z balów i zabaw nagle wpadają do piekła.

    38. Żegnajcie, świecie i przyjaciele, mimo to co powiedziałem, mów wszystkim że wolno jest tańczyć i śmiać się; żegnaj gorszący świecie, żegnaj, nieszczęśliwy świecie!

    Nota od redakcji: Tłumaczenie na język polski fragmentu “Hymnów św. Ludwika de Montfort” na podstawie poniższego źródła dostępnego w języku angielskim:

    http://www.montfort.org/content/uploads/pdf/PDF_EN_85_1.pdf