Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: Sobór Laterański IV

  1. Piekielna herezja ks. Szustaka

    Leave a Comment

    Ojciec Adam Szustak jest jednym z najbardziej popularnych księży katolickich w Polsce. Zdecydowana większość jego wypowiedzi wydaje się słuszna i budująca, jednak od czasu do czasu zdarza mu się rzec coś skandalicznego, głupiego czy wręcz heretyckiego.

    Wcześniej pisałem już o tym, jak tenże ksiądz chwalił bluźniercze filmiki youtubowego kanału G.F. Darwin czy też sugerował, iż tragicznie zmarły prezydent Gdańska Paweł Adamowicz jest już na pewno w Niebie (mimo że ten popierał sodomię oraz legalność aborcji). Powyższe wypowiedzi ojca Szustaka można by jednak zaliczyć do głupich i skandalicznych, ale jeszcze nie samych w sobie heretyckich. Zakonnik ten ma jednak na swym koncie również stwierdzenia o charakterze jawnie heretyckim. Chodzi mianowicie o wyrażaną przez niego bardzo mocną nadzieję powszechnego zbawienia, czyli przekonanie o tym, iż absolutnie wszyscy ludzie dostąpią wiecznego szczęścia z Bogiem i że nikt nie trafi do piekła. Myśl ta została przez o. Szustaka niezwykle jasno wyartykułowana w umieszczonym na kanale „YouTube” filmiku pt. „Czy wszyscy będą ZBAWIENI?”. Ksiądz mówi w tym filmowym materiale między innymi następujące rzeczy:

    Głęboko wierzę i mam taką nadzieję, że absolutnie wszyscy będą zbawieni. Wszyscy. Absolutnie wszyscy. W momencie śmierci będzie sąd i zobaczymy całą prawdę o Bogu, dobru i złu. Nie będzie oszustw i zakłamań. Zobaczymy jaki jest Bóg. I Bóg nas zapyta:

    – Teraz kiedy widzisz całą prawdę – czy chcesz być ze mną na wieki czy trafić do piekła? Jeśli człowiek zapragnie być w niebie, to Bóg wpuści go. Może przez czyściec. Ale kiedy człowiek zobaczy Boga, to Mu się nie oprze. To nie będzie branie siłą. Nikt nie wpadnie na pomysł, by Mu się oprzeć i Go wybierze„.

    Ojciec Adam chociaż zastrzega, iż powyższa jego opinia ma charakter prywatny, jednocześnie de facto w pewien sposób ją dogmatyzuje, gdyż w ścisłym nawiązaniu do tegoż swego poglądu stwierdza też:

    „Jeśli chrześcijanin nie ma takiej nadziej, to jest to du**a, a nie chrześcijanin. Jeśli ktoś nie pragnie tego, nie marzy, nie działa by tak się stało – to żaden z niego chrześcijanin” (wykropkowanie wulgaryzmu moje – MS).

    Choć podobne – jak czyni to ks. Szustak – stawianie sprawy, a więc: „Piekło jest, ale dobrze jest mieć nadzieję, iż nikt do niego nie trafia” nie stanowi niczego niezwykłego wśród współczesnych katolików, trzeba jasno to sobie powiedzieć, iż taki pogląd jest heretycki.

    Po pierwsze bowiem: choć – z pewnymi wyjątkami (o których poniżej) – owszem nie wiemy, które konkretne osoby spędzą wieczność w piekle, to jednak możemy być pewni, iż część ludzi tam trafi. Innymi słowy, nie znamy „z imienia i nazwiska” osób, które są, lub będą w piekle, ale wiemy, że niektórzy ludzie będą wiecznie potępieni. Mówi nam o tym Pan nasz Jezus Chrystus, gdy naucza o Sądzie Ostatecznym, w czasie którego ludzkość zostanie podzielona na dwie kategorie osób. Do tych znajdujących się po lewej stronie Chrystus powie:

    Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! (…) I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (Mt 25: 41, 46).

    O tym, że niektórzy ludzi będą wiecznie potępieni naucza też Magisterium Kościoła. Ot, choćby Sobór Laterański IV, uczy na temat powtórnego przyjścia Pana Jezusa następującą rzecz:

    na końcu wieków przyjdzie sądzić żywych i umarłych, każdemu odda według jego uczynków, zarówno odrzuconemu, jak i wybranemu,Wszyscy oni powstaną w swoich własnych ciałach, które teraz mają, aby otrzymać stosownie do swoich czynów, dobrych czy złych, jedni karę wieczną z diabłem, inni zaś wiekuistą chwałę z Chrystusem„.

    Podobne wypowiedzi Pisma świętego i Magisterium Kościoła można by mnożyć, ale warto zauważyć w tym miejscu jedną rzecz. Otóż na temat wiecznego potępienia niektórych ludzi wypowiadają się one w duchu faktu, który nastąpi, a nie tylko teoretycznej możliwości. Pan Jezus w przytoczonych wyżej słowach nie mówi: „Jeśli w ogóle znajdą się takie osoby, które do końca życia będą trwać w grzechu, takie osoby skażą się na potępienie. Nie objawiam wam jednak tego, czy tacy ludzie będą istnieli”. Chrystus mówi, że będą tacy ludzie i wyda On na nich wyrok wiecznego potępienia.

    Po drugie: co do wiecznego potępienia przynajmniej jednej wymienionej z imienia osoby Magisterium Kościoła wypowiedziało się jasno. W Katechizmie Soboru Trydenckiego czytamy bowiem:

    Judasz, który żalem przywiedziony obwiesiwszy się, i żywot i duszę utracił” (Rozdział V „O Sakramencie pokuty” Pytanie 6).

    Chyba nie trzeba zaś specjalnie tłumaczyć, co w świetle katolickiej terminologii oznacza, iż ktoś „utracił swą duszę”.

    Po trzecie: jest rzeczą skrajnie trudną pogodzić przekonanie ks. Szustaka o tym, iż każdy umarły stając po śmierci przed obliczem Boga, zdecyduje się jednak nawrócić i żałować za swoje grzechy z nauczaniem Pana Jezusa, który w przypowieści o bogaczu i Łazarzu mówił o następującym dialogu, jaki miał się odbyć pomiędzy cierpiącym męki ognia bogaczem a Abrahamem:

    Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca! Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”. Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!”.”Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą”» (Łk 16, 27-31).

    Poza tym, wedle nauki katolickiej nawrócenie może dokonać się za ziemskiego życia, nie zaś po śmierci. Jednostkowy sąd Boży, który odbędzie się po śmierci danej osoby, stanowić będzie wyrok przypieczętowujący efekt dokonanych za życia ziemskiego wyborów, nie zaś ostatnią szansę, by żałować za swe grzechy.

    Na sam koniec tego artykułu pozwolę sobie zaproponować małe logiczne ćwiczenie pokazujące, jak omawiana opinia o. Szustaka może być szkodliwa dla dusz. Otóż, załóżmy czysto teoretycznie, że ksiądz ten ma rację i jest bardzo prawdopodobne, że nikt z ludzi nie trafia do piekła. Cóż, jednak wtedy za szkodę niosą ludzkim duszom ci, którzy mówią, że piekło jest i że przebywają tam niektóre osoby? Jeśli i tak wszyscy idą do Nieba, to co najwyżej niektórzy ludzie postresują się wizją piekła, ale ostatecznie ten stres i tak zostanie im wynagrodzony w Niebie, gdzie wszak Bóg „otrze każdą łzę” (Ap 7, 17). Jeśli jednak piekło jest i przebywa tam część ludzkości to rozpowszechnianie twierdzeń w rodzaju: „Prawdopodobnie w piekle nie ma nikogo z ludzi, a stając po śmierci przed Bogiem i tak się nawrócimy” jest niewyobrażalnie szkodliwe. W ten sposób bowiem de facto zachęca się ludzi do praktykowania dwu z sześciu grzechów przeciwko Duchowi Świętemu, którymi są: „Przeciwko miłosierdziu Bożemu zuchwale grzeszyć” oraz „Rozmyślnie trwać w niepokucie”. Ostatecznie zaś takie opinie prowadzą do tego, iż więcej osób trafi do piekła będąc przekonanymi, że przecież i tak nie mają się czego obawiać.

  2. Opłaty za sakramenty są zakłamaniem

    Leave a Comment

    Jak podaje serwis eKai.pl, katoliccy biskupi z Filipin dążą do tego, by w 500 rocznicę dotarcia do ich kraju chrześcijaństwa (czyli do 2021 roku ) nastąpiło w zarządzanych przez nich diecezjach całkowite zniesienie systemu opłat za różnorodnego rodzaju kościelne posługi (Msze święte, pogrzeby, chrzty itp).

    Jednym z hierarchów, który już teraz zdecydował się na ten krok, jest biskup Ruperto Santos z diecezji Balanga. Wydał on zarządzenie znoszące stałe taryfy za pogrzeby i błogosławieństwa na terenie swej diecezji. Przepis ten wejdzie w życie 21 kwietnia b. roku, czyli w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego.

     

    Droga wyznaczana w tej kwestii przez filipińskich biskupów jest jak najbardziej godna pochwały. Niestety bowiem częste zwyczaje kościelne polegające na faktycznym wymaganiu ustalonych opłat za udzielanie sakramentów i sakramentaliów niosły i niosą za sobą zbyt wiele dwuznaczności oraz zamieszania. Jakim bowiem mianem można określić sytuację polegającą na tym, iż z jednej strony nazywa się datki na posługi kościelne mianem „dobrowolnej ofiary” albo nawet „jałmużny”, z drugiej zaś strony z góry określa się ich wysokość, a nawet stawia się sprawę poprzez znaną formułę: „Co łaska, ale nie mniej niż …”? Nazywanie takich praktyk dwuznacznością jest i tak łagodnym określeniem, gdyż niestety chyba trafniejszym słowem byłoby tu raczej „zakłamanie”.

     

    Oczywiście wierni świeccy powinni troszczyć się o materialne utrzymanie osób sprawujących posługę duchowną, ale można to przecież czynić bez systemu opłat za sakramenty i sakramentalia. Lepsze już by było wprowadzenie na wzór Niemiec podatku kościelnego czy nawet przywrócenie dziesięciny niż podtrzymywanie praktyk oraz zwyczajów, które przynajmniej sprawiają wrażenie handlu sakramentami i sakramentaliami (co tradycyjnie określało się jako grzech symonii).

     

    Warto w tym kontekście przytoczyć jedno z zarządzeń Soboru Laterańskiego IV, które było wymierzone w grzech symonii i chciwości osób duchownych:

    Do Stolicy Apostolskiej często dochodzą głosy, że niektórzy duchowni żądają i wymuszają pieniądze za obrzędy pogrzebowe, błogosławieństwa ślubne i im podobne. Jeśli nie zadowoliłoby się ich chciwości, chytrze wymyślają fikcyjne przeszkody.
    Niektórzy zaś świeccy powodowani fermentem heretyckiej przewrotności, pod pretekstem kanonicznej prawowierności usiłują występować przeciw godnemu pochwały zwyczajowi, wynikłemu z pobożności wiernych, [składania ofiar] na rzecz Kościoła świętego.
    Dlatego zabraniamy niegodnej praktyki pobierania opłat w wyżej wymienionych przypadkach i jednocześnie zalecamy, aby zachowywać pobożne zwyczaje. Postanawiamy, że sakramentów Kościoła należy udzielać bez opłat, ci zaś, którzy podstępnie usiłują zmienić godny pochwały zwyczaj [składania ofiar pieniężnych], po rozpoznaniu prawdy, zostaną powściągnięci przez biskupa miejsca.

    Nie od rzeczy będzie też przypomnieć, iż wedle uznanych przez władze kościelne prywatnych objawień Najświętsza Maria Panna i św. Józef nie pobierali żadnych określonych opłat za wykonywaną przez siebie pracę:

    Chociaż św. Józef i św. Maryja wykonywali pracę dla innych, nigdy nie domagali się za nią żadnej zapłaty ani nie wyznaczali ceny. Ponieważ pracowali nie dla zysku, ale z miłości bliźniego albo by zaspokoić swoje potrzeby, pozostawili kwestię zapłaty swoim zleceniodawcom. Przyjmowali ją jako dobrowolnie daną jałmużnę, a nie zarobione wynagrodzenie. Józef nauczył się od Maryi doskonałego stopnia świętości w kwestiach ekonomicznych” (Patrz: „Życie Maryi w wizjach wielkich mistyczek. Na podstawie objawień św. Elżbiety z Hesji, św. Brygidy Szwedzkiej, bł. Marii z Agredy i bł. Anny Katarzyny Emmerich”, Kraków 2014, s. 147).

     

    Od redakcji: Po raz pierwszy powyższy artykuł ukazał się na portalu Fronda.pl; https://www.fronda.pl/a/z-ambony-strzeleckiej-salwowskiego-oplaty-za-sakramenty-sa-zaklamaniem,124113.html