Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: Marsz Niepodległości

  1. Kilka słów o Marszu Niepodległości 2020

    Możliwość komentowania Kilka słów o Marszu Niepodległości 2020 została wyłączona

    Chciałbym niniejszym nakreślić kilka swych uwag i obserwacji odnośnie do przebiegu tegorocznego Marszu Niepodległości (dalej: MN) z perspektywy osoby, która co prawda bezpośrednio w nim nie uczestniczyła, ale bacznie obserwowała to, co się na nim działo w dostępnych sobie relacjach medialnych i internetowych.

    W mej ocenie, różnych przeinaczeń, manipulacji i pochopnych sądów dopuszczają się tak przeciwnicy, jak i zwolennicy MN. Zacznę może od wypunktowania tych rzeczy, w których należy przyznać rację zwolennikom MN.

    Po pierwsze: oczywistym jest, że zdecydowana większość uczestników MN zachowywała się spokojnie i nieagresywnie. Problemem było zachowanie się – jak na moje oko i rozeznanie – kilkudziesięciu osób, które w minioną środę wszczynały rozruchy na ulicach Warszawy.

    Po drugie: działająca w imieniu organizatorów MN Straż Marszu Niepodległości próbowała powstrzymać agresywne osoby przed wszczynaniem rozruchów. W pewnym momencie miało nawet dojść do bezpośredniego, fizycznego starcia pomiędzy członkami Straży a agresywnymi chuliganami.

    Po trzecie: niektóre osoby sugerują, iż główny organizator MN pan Robert Bąkiewicz był zamieszany w podpalenie jednego z mieszkań stojących na trasie tej demonstracji. Wydaje się jednak to być dalekie od prawdy, gdyż p. Bąkiewicz prawdopodobnie przeczuwając na co się zanosi w pewnym momencie nawoływał uczestników MN do spokojnego zachowania się i nieulegania „prowokacjom”.

    ***

    Przechodząc zaś do rzeczy, w których zwolennicy MN wydają się mniej lub bardziej mylić, a w których więcej racji widzę po stronie przeciwników tej demonstracji to:

    Po pierwsze: duża część narracji o rzekomej „prowokacji” ze strony Policji względem uczestników MN de facto sprowadza się do sugestii, iż sam widok policjantów był dla niektórych demonstrantów na tyle drażniący, by stać się dla nich „prowokacją”. Niestety, ale nie jest to zbyt poważny argument na rzecz tezy o prowokacji. Kto ma bowiem większy problem: policjanci, czy raczej chuligani, w których widok stróżów prawa wywołuje agresję?

    Po drugie: przynajmniej w początkowej fazie manifestacji widziałem ujęcia jej okolic z perspektywy lotu ptaka, na których widać było, że zwarte oddziały Policji znajdują się w dość znacznym oddaleniu od uczestników demonstracji. Oczywiście sytuacja ta zmieniła się wówczas, gdy grupy agresywnych chuliganów zaczęły pierwsze atakować policjantów. Dodam, iż na początku tegorocznego MN wyodrębniła się pewna liczba jego uczestników, która zaczęła wznosić obelżywe wobec Policji przyśpiewki. To uwiarygadnia tezę o tym, że na MN przyjechali też chuligani, których intencją było szukanie fizycznej konfrontacji z policjantami.

    Po trzecie: fakt, że na MN byli obecni też funkcjonariusze Policji przebrani w cywilne stroje nie świadczy sam w sobie w żaden sposób na rzecz słuszności tezy o policyjnej „prowokacji”. Gdyby ci policjanci „po cywilu” rzucali kamieniami w swych kolegów, lub choćby wznosili przeciw nim agresywne czy obelżywe hasła, to sytuacja byłaby oczywiście diametralnie inna. Jednakże dowodów na rzecz takiego przebiegu wydarzeń nie widziałem.

    Po czwarte: nie widzę podstaw do twierdzeń o jakiejś prowokacji ze strony „lewaków”. Poseł Robert Winnicki co prawda mówił o tym, jakoby widział w okolicach ronda de Gaulla w Warszawie dwie walczące ze sobą grupy cywilów, pośród których jedna miała być wedle niego złożona z „lewaków”, ale twierdzenie to nie wydaje się pokrywać z licznymi filmami i zdjęciami dokumentującymi przebieg zamieszek w owym miejscu. Na tych filmach i zdjęciach nie widać bowiem dwóch walczących ze sobą grup ubranych po cywilnemu osób. Inną poszlaką mającą wskazywać na tezę o „lewackiej prowokacji” miał być internetowy wpis osoby podpisującej się jako „Antifa Brygada Warszawa”. Ów wpis przedstawiał zdjęcie z rozruchów z dołączonym doń komentarzem o treści: „To pustostan. Ale pójdzie na konto faszoli” oraz „Akcja udana„. Okazało się jednak, że osoba przedstawiająca się jako „Antifa Brygada Warszawa” wcześniej prowadziła konto o nazwie „Zofia Starnowska”, na którym to prezentowała prawicowe poglądy (m.in. krytykowała Strajk Kobiet oraz antypisowską opozycję). I tak okoliczność zatem czyni – delikatnie mówiąc – wątpliwym twierdzenie o rzekomej „lewackiej” prowokacji, jaka miała się odbyć 11 listopada b. roku.

    ***

    Podsumowując: o ile niechętne Marszowi Niepodległości środowiska zdają się w pewnych aspektach wyolbrzymiać problem rozruchów, na których do nich doszło, to sami organizatorzy MN także nie postępują we wszystkim właściwie. Mają oni bowiem wyraźny problem ze środowiskami kibicowskimi. Z jednej bowiem strony zdają oni sobie sprawę z tego, iż akceptowanie przedstawicieli takich kręgów na MN podnosi ryzyko wywoływania przez nich burd i rozruchów. Z drugiej strony najpewniej nie chcą się oni od środowisk kibicowskich odcinać, licząc na to, że z biegiem czasu uda się je w pewien sposób „ucywilizować”. Nawet gdyby jednak taka taktyka miała okazać się z biegiem czasu słuszna to tłumaczenia organizatorów MN o rozmaitych „prowokacjach” jako przyczynie zamieszek i rozruchów jawią się jako zbyt naciągane, a przez to wątpliwe moralnie. Myślę, że organizatorzy tej manifestacji po prostu powinni spojrzeć prawdzie w oczy i zaakceptować fakt, iż decydując się na udział środowisk kibicowskich w MN podnoszą też ryzyko wystąpienia na nich różnych agresywnych zachowań.

    Mirosław Salwowski

  2. Od czego jeszcze powinni odciąć się organizatorzy „Marszu Niepodległości”?

    Leave a Comment

    Dobrze się stało, iż organizatorzy tegorocznego „Marszu Niepodległości” (dalej MN) zdystansowali się od rasistowskich haseł, które niestety się na nim pojawiły. Nie zapominajmy jednak o tym, że nawiązania do rasizmu (a niekiedy nawet wręcz nazizmu) nie były jedynym problemem obecnym na owej demonstracji. Rzeczy nagannych było tam więcej i raczej nie słychać, by organizatorzy MN je piętnowali. Poniżej pozwolę sobie wymienić owe niewłaściwe zachowania obecne w tym roku na tej manifestacji.

    1. Publiczne i wręcz ostentacyjne naruszanie prawnego zakazu używania rac i petard.

    Każdy kto widział relacje z MN mógł się się przekonać o tym, iż race oraz petardy były tam odpalane niemalże powszechnie. Jest to jednak złamanie artykułu 52 Kodeksu wykroczeń, który zabrania nawet posiadania tego rodzaju materiałów w czasie zgromadzeń. I nie jest to jakieś głupie czy niemoralne prawo, przeciwnie służy ono dobru innych ludzi. Odpalona raca lub petarda może wszak w relatywnie łatwy sposób stać się narzędziem do wywoływania rozruchów, a także ranić i kaleczyć innych bliźnich. To prawo powinno być więc szanowane i przestrzegane, wszak jak naucza Magisterium Kościoła w osobie papieża Leona XIII:

    Jeden jest tylko powód uwalniający ludzi od posłuszeństwa, mianowicie gdyby żądano od nich czegoś przeciwnego prawu naturalnemu albo Bożemu, tam bowiem, gdzie zachodzi pogwałcenie prawa natury lub woli Bożej, zarówno sam rozkaz, jak wykonanie go byłoby zbrodnią. (…) (Encyklika „Diuturnum illud”).

    2. Używanie słów powszechnie uznawanych za nieprzyzwoite i wulgarne.

    Nie jest też tajemnicą, iż swoistą tradycją MN są wulgarne hasła intonowane przez część jego uczestników. I w tym roku można było wszak usłyszeć tam zawołania w rodzaju „Je**ć TVN” czy „Je**ć Antifę”. Również w tym wypadku mamy do czynienia z naruszeniem prawa, które zakazuje używania takich słów w miejscach publicznych, a co jeszcze ważniejsze coś takiego jest jawnym pogwałceniem moralności katolickiej. Ponadto, MN jest reklamowany jako miejsce na który mogą przyjść rodziny wraz z dziećmi – tym bardziej zatem należy dbać o to, by takie słowa nie pojawiały się w czasie tej manifestacji.

    3. Wznoszenie bardzo dwuznacznych etycznie haseł.

    Tradycyjną poetykę MN stanowiły także hasła typu: „Śmierć wrogom ojczyzny”; „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. „Na tych drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”. Dlaczego uważam takie slogany za co najmniej dwuznaczne moralnie? Nie dlatego, żebym np. sądził, iż propagowanie komunizmu powinno być prawnie legalne. Ale nawet, jeśli głoszenie poglądów komunistycznych winno być zakazane, to czy rozsądne jest domaganie się zań kary śmierci i to jeszcze w formie sugerującej zamiłowanie do bardziej okrutnych, a może nawet nielegalnych form jej wymierzania? Jeszcze bardziej wątpliwe jest hasło „Śmierć wrogom ojczyzny”. Nie kwestionuję tego, iż w pewnych szczególnych okolicznościach karanie śmiercią niektórych ze skrajnie wrogich wobec ojczyzny i państwa działań może być usprawiedliwione. Jednak mam obiekcje co do tego w jaki sposób rozumieją te słowa intonujący je ludzie. Czy np. wrogiem ojczyzny zasługującym na śmierć jest ktoś kwestionujący zasadność kultu „Żołnierzy Wyklętych”? Jako przeciwnikowi tego kultu zdarzało mi się już wszak słyszeć pod swym adresem owe słowa. Czy śmierć ta miałaby być wymierzana po przeprowadzeniu starannego i uczciwego procesu sądowego, czy może takowy proces byłby zbędny i dziarscy narodowcy aplikowaliby ową karę hojnie i wedle własnego uznania? Wreszcie można się też zapytać, czy nawet jeśli uznaje się moralną zasadność stosowania kary śmierci w odniesieniu do niektórych nieprawości stosowne jest akcentowanie życzenia śmierci pewnym osobom? To czego przede wszystkim powinniśmy pragnąć dla ludzi, których uważamy za złych, to ich poprawy i nawrócenia, a nie śmierci. Owszem, nawet kara śmierci może być dla niektórych ludzi środkiem prowadzących ich do dobrej przemiany, ale to nie zadawanie śmierci – choć usprawiedliwione – ma być tu celem samym w sobie. Pamiętajmy, że choć kara śmierci jest w pewnych okolicznościach polecona przez Boga, to Stwórca mówi o sobie też:

    Czyż tak bardzo mi zależy na śmierci występnego – wyrocznia Pana Boga – a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył? (…) Ja nie mam żadnego upodobania w śmierci – wyrocznia Pana Boga. Zatem nawróćcie się, a żyć będziecie (Ez 18, 23; 32).

    Bo śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących.
    Stworzył bowiem wszystko po to, aby było, i byty tego świata niosą zdrowie: nie ma w nich śmiercionośnego jadu ani władania Otchłani na tej ziemi (Mdr 1, 13 – 14). 

     

    O innych nagannych aspektach omawianego Marszu takich jak jego radykalna antyimigranckość oraz promowanie nań kultu „Żołnierzy Wyklętych” nie będę już w tym artykule wspominał, gdyż o owych sprawach pisałem już nieraz w innych miejscach.