Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: ks. Jan Szymeczko

  1. Co apostazją jest, a co nią nie jest?

    Możliwość komentowania Co apostazją jest, a co nią nie jest? została wyłączona

    Przynajmniej w polskiej przestrzeni publicznej nagminne jest mówienie o “apostazji” jako zachowaniu polegającym na formalnym “wypisaniu się” z Kościoła katolickiego bez żadnego rozróżnienia na motywy stojące za takim aktem. W naszym kraju przyjęło się więc nazywać mianem apostatów również tych, którzy np. wypisali się z Kościoła katolickiego po to by przyjąć członkostwo w jakimś niekatolickim, ale wciąż zasadniczo chrześcijańskim związku wyznaniowym. Z drugiej zaś strony, nie mówi się w ten sposób zbyt często o tych ateistach czy agnostykach tak długo póki takowi swój ateizm czy agnostycyzm nie potwierdzą w czysto formalny sposób poprzez złożenie w danej katolickiej parafii pisemnego oświadczenia o rezygnacji z bycia członkiem Kościoła katolickiego. W niniejszym artykule chciałem pokazać, iż tego rodzaju definiowanie apostazji jest z gruntu błędne, a ponadto niesprawiedliwe.

    ***

    Wbrew potocznie przyjętemu w naszym kraju i publicznym dyskursie rozumieniu apostazji, w ramach tradycyjnej teologii katolickiej wyraźnie rozróżnia się pomiędzy przestępstwem apostazji (jako całkowitym porzuceniem religii chrześcijańskiej) a przestępstwem herezji (jako kwestionowaniem tylko niektórych prawd wiary katolickiej przy jednoczesnym uznawaniu innych jej prawd). Żyjący w XIX wieku, kardynał Thomas Gousset w napisanej przez siebie “Teologii moralnej dla plebanów i spowiedników” tak to ujmował:

    Apostazja (odstępstwo) zasadza się odstąpieniu chrześcijaństwa: jest to opuszczenie zupełne wiary chrześcijańskiej. Różni się więc od kacerstwa (czyli herezji – przyp. moje MS) w tem, że odstępca odrzuca wszystkie artykuły wiary, gdy tymczasem kacerz niektórych się tylko zapiera, nie przestając wyznawać chrześcijaństwa.

    Odstępstwo pociąga za sobą te same kary kościelne co i kacerstwo; a ponieważ zdaniem naszem bezbożnicy nieuznający Boga (Ateiści), lub zaprzeczający Opatrzności boskiej (Deiści), powinni być umieszczeni pomiędzy odstępcami, więc i oni ulegający wyłączeniu i innym karom kościelnym wymierzonym w kacerzy“.

    Cytat za: Kardynał Gousset, “Teologia moralna dla użytku plebanów i spowiedników”, Warszawa 1870, s. 147 – 148.

    W jednym z umieszczonych przez siebie przypisów kardynał Gousset powoływał się na konferencje Anżerskie (d’Angers), gdzie w wykładzie Dekalogu napisane zostało:

    Opuszczenie zupełne, jakie osoba ochrzczona popełnia względem wiary Jezusa Chrystusa, aby wyznawać żydostwo, pogaństwo, mahometanizm, ateizm, albo deizm” (Conf. II quest 4). Cytat jw., s. 148, przypis 1.

    Inny z “przedsoborowych” katolickich autorów, a mianowicie ks. Jan Szymeczko, tak rozróżnia pomiędzy apostazją a herezją:

    Ad 3. Herezja.

    Heretycy wierzą w Boga i Jego Objawienie, ale albo odrzucają niektóre prawdy objawione, albo je opatrznie tłumaczą, np. luteranie, kalwiniści itp. Herezja uwłacza Bogu, gdyż człowiek czyni się sędzią prawd danych przez Boga i według swego uznania jedne przyjmuje, a drugie odrzuca.

    Ad. 4. Apostazja

    Apostazja, czyli odstępstwo od wiary chrześcijańskiej. Ten grzech popełniają ludzie ochrzczeni i wychowani w wierze chrześcijańskiej, przechodzący na jakąś religię niechrześcijańską, np. judaizm, mahometanizm lub pogaństwo.

    Ks. dr Jan Szymeczko, “Etyka katolicka”. Wydawnictwo “Te Deum”, Warszawa 2001, s. 84.

    Pozwolę sobie też zacytować jednego z polskich wykładowców prawa kanonicznego, a mianowicie ks. Franciszka Bączkowicza, który w ten sposób pisze o zarysowanych już wyżej rozróżnieniach:

    522. 1. Apostatą jest ochrzczony, który całkowicie odstępuje od wiary chrześcijańskiej (…)

    Apostatą więc staje się tylko ten, kto: a) przez chrzest przyjął wiarę chrześcijańską (a zatem nie jest katechumenem), b) od wiary całkowicie odstępuje czyli odrzuca podstawowe prawdy wiary chrześcijańskiej, jak istnienie Boga, bóstwo Chrystusa Pana, objawienie nadprzyrodzone, lub o nich pozytywnie wątpi. Odstąpienie od wiary musi być rzeczywiste, wewnętrzne, a nie pozorne tylko, zewnętrzne, dla oka lub dla żartu; kto jednak zewnętrznie od wiary odstępuje, o tym przypuszcza się, że czyni to także wewnętrznie; dlatego też w zakresie zewnętrznym uważa się go za apostatę. (…)

    Przestępstwo apostazji zostaje dokonane dopiero wówczas, gdy wewnętrzne odstąpienie od wiary zostaje wyjawione w jakikolwiek sposób na zewnątrz, np. słowem, pismem lub czynem, chociażby nawet tajnie. Wewnętrzna apostazja jest grzechem, lecz nie przestępstwem (…)

    523. 2. Heretykiem jest ochrzczony, który zachowując nazwę chrześcijanina, świadomie i dobrowolnie (pertinaciter) prawdzie objawionej przez Boga i wszystkim do wierzenia podanej przeczy lub o niej powątpiewa (…).

    Heretykiem jest przeto ten, kto religię chrześcijańską przez chrzest przyjętą wprawdzie zatrzymuje (gdyby ją bowiem całkowicie odrzucił, byłby apostatą), lecz a) przeczy jakiejś prawdzie objawionej, tj. zawartej w Piśmie św. lub w Tradycji, a przez Kościół wszystkim do wierzenia podanej jako od Boga objawionej czy to przez uroczyste orzeczenie papieża lub soboru powszechnego, czy to przez zwyczajne a powszechne nauczanie Kościoła, albo o prawdzie objawionej powątpiewa czyli pozytywnie sądzi, że jest ona wątpliwą: dubius in fide infidelis est; oraz b) rzeczy lub powątpiewa uporczywie (pertinaciter), tj. wiedząc, że Kościół czy to przez uroczyste orzeczenie, czy też przez powszechne nauczanie podaje tę prawdę do wierzenia jako od Boga objawioną (…)

    Do zaistnienia przestępstwa herezji konieczną jest rzeczą by wewnętrzne zaprzeczanie bądź powątpiewanie zostało wyjawione w jakikolwiek sposób na zewnątrz, np. słowem, pismem lub czynem, chociażby nawet tajnie; wewnętrzna herezja jest grzechem, lecz nie przestępstwem.

    Do istoty herezji nie należy, by heretyk przyłączył się do związku heretyckiego. (…)

    Ks. Franciszek Bączkowicz C.M., “Prawo Kanoniczne. Podręcznik dla duchowieństwa”, Tom Trzeci, Wydanie Trzecie (Rok Wydania 1958), Wydawnictwo Diecezjalne św. Krzyża w Opolu, ss. 479, 480-481.

    ***

    Jak więc dobitnie i jasno wynika ze wszystkich zacytowanych katolickich źródeł:

    1. Herezja nie jest tym samym co apostazja.

    2. Aby mówić o apostazji niezbędne jest porzucenie przez ochrzczonego wiary przynajmniej w te prawdy, które stanowią o rdzeniu religii chrześcijańskiej, np. zanegowanie boskości Chrystusa Pana, istnienia nadprzyrodzonego Bożego Objawienia.

    3. O apostazji można mówić w przypadku przyjęcia z gruntu niechrześcijańskich wierzeń czy przekonań, np. judaizmu, islamu, deizmu, agnostycyzmu czy ateizmu.

    4. Do zaistnienia kanonicznego przestępstwa apostazji nie jest konieczne składanie formalnego aktu “wypisania się” z Kościoła katolickiego. Apostatą (w sensie nie tylko grzechu, ale również przestępstwa kanonicznego) można zostać przez samo uzewnętrznienie (choćby niepubliczne i znane niewielu osobom) swych fundamentalnie niechrześcijańskich przekonań w kwestiach religijnych.

    Tytułem przykładu, heretykiem ale nie apostatą jest dajmy na to były wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Mike Pence, który po tym jak został ochrzczony i wychowany jako rzymski katolik przystąpił do ewangelikalnych chrześcijan. Apostatą nie jest też były prezydent Brazylii Jair Bolsonaro, który wychowany jako katolik dał się później ponownie ochrzcić w jednym z protestanckich zborów, a także zawarł małżeństwo w protestanckim zborze. Z kolei już apostazji a nie herezji dopuszcza się pan Janusz Korwin-Mikke (dalej JKM), który ochrzczony i katechizowany jako rzymski katolik od wielu lat publicznie określa się mianem deisty. I nie zmienia tego stanu rzeczy fakt, iż JKM nigdy nie poszedł do lokalnej rzymsko-katolickiej parafii by złożyć oświadczenie o swej rezygnacji z bycia katolikiem. Do popełnienia kanonicznego przestępstwa apostazji wystarczy bowiem samo aprobatywne mówienie innym o swych fundamentalnie niechrześcijańskich przekonaniach – i to nawet w sytuacji gdy owe mówienie nie nabiera jeszcze charakteru publicznego. Tymczasem JKM o swym deizmie mówił nie tylko wielokrotnie, ale również publicznie. Jedyną wątpliwość jaką tu można mieć jest to, czy JKM dopełnił wszystkich znamion potrzebnych do zaciągnięcia automatycznej ekskomuniki za apostazją – gdyż jedną z takowych jest konieczność bycia świadomym sankcji karnych grożących za ów czyn/przekonania. Gdyby miałoby się więc okazać, że JKM nie jest świadomy, iż za apostazję grozi automatyczna ekskomunika to nie dopuściłby się on jeszcze kanonicznego przestępstwa w tym względzie, jednakże coś co stanowi materię owego występku z pewnością jest jego udziałem.

    ***

    Powyższe rozróżnienia nie są tylko jakimiś mało znaczącymi doprecyzowaniami w zakresie terminologii i rozumienia poszczególnych słów oraz słówek. Rzecz bowiem w tym by sprawiedliwie oceniać naszych bliźnich, nie zarzucając im rzeczy w istocie swej cięższych niż ma to miejsce w rzeczywistości. Tak się zaś bowiem składa, iż na obiektywnej płaszczyźnie moralnej apostazja jest cięższym niż herezja występkiem. Gdy więc heretyka nazywa się też apostatą to tak naprawdę się go niesprawiedliwie oczernia. Tego rodzaju postępowanie można porównać do sytuacji, w której jakaś osoba winna tylko nierządu (popełnionego z dorosłą osobą) byłaby nazywana także pedofilem. Oczywiście, i taki nierząd należałoby ganić, ale nie usprawiedliwiałoby to fałszywego powiększania występków takiego człowieka. Warto w tym miejscu przypomnieć słowa św. Franciszka Salezego, który choć owszem twierdził, iż należy w jasny i głośny sposób ostrzegać przed religijnymi błędami, to jednak pisał również:

    (…) Strzeż się przypisywać bliźniemu niesprawiedliwie zbrodni i grzechów, nie ujawniaj ukrytych, nie powiększaj jawnych, nie tłumacz na złe dobrych uczynków. Nie zaprzeczaj temu, co w kimś poznałaś dobrego, nie przemilczaj tego ze złośliwości ani nie umniejszaj słowami, bo tym wszystkim obrażałabyś Boga, zwłaszcza wtedy, gdybyś oskarżała fałszywie i zaprzeczała prawdzie ze szkodą dla bliźniego. Byłby to podwójny grzech – to jest kłamstwo i zarazem szkodzenie bliźniemu. (Św. Franciszek Salezy, Filotea. Wprowadzenie do życia pobożnego, Klasztor Sióstr Wizytek, Kraków 2000, s. 190, Podkreślenie moje – MS).

    Mirosław Salwowski

    ***

    Źródło obrazka wykorzystanego w artykule:
    https://www.islamicity.org/4595/apostasy-a-crime-or-an-exercise-in-free-will/