Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: karalność sodomii

  1. Pismo Św. i nauka Kościoła a karanie grzechu sodomskiego

    Możliwość komentowania Pismo Św. i nauka Kościoła a karanie grzechu sodomskiego została wyłączona

    X. Rafał Główczyński SDS, w internecie działający pod pseudonimem „Ksiądz z osiedla”, umieścił niedawno na swoim kanale film dotyczący przyczyn apostazji. Uważam, że kanał x. Rafała jest warty uwagi. Jestem również wdzięczny temu kapłanowi za to, że jego działalność ma bardzo pozytywny wpływ na ewangelizację i katechizację polskiej młodzieży. Niestety, w filmie dotyczącym apostazji, przedstawił on fałszywy obraz karalności grzechu sodomskiego w Piśmie Świętym i nauce Kościoła. Potępił on karalność sodomii we współczesnych państwach arabskich oraz w dawnych państwach katolickich (np. w XVI-wiecznej Hiszpanii). Stwierdził, iż kraje katolickie, które ścigały sodomię, pobłądziły i wprowadziły ustawy sprzeczne z Biblią i nauką Kościoła. Wg x. Rafała, Pismo Św. nigdzie nie nakazuje karania czynnych homoseksualistów śmiercią.

    Przyjrzyjmy się, jak ta sprawa naprawdę wygląda. W Piśmie Św. odnajdujemy następujący fragment:

    Kto by spał z mężczyzną obcowaniem niewieścim, obydwaj haniebny czyn popełnili: śmiercią niechaj umrą, krew ich niechaj będzie na nich.
    (Kpł 20, 13)

    Przepis ten należy do tzw. sądów Starego Testamentu, czyli praw karnych i cywilnych, obowiązujących w starożytnym Izraelu. Jezus wypełnił Prawo Mojżeszowe, a więc nie obowiązuje nas już nakaz karania sodomitów śmiercią. Prawo to było jednak dobre, słuszne i sprawiedliwe w tamtym czasie i miejscu, ponieważ Bóg nigdy nie dałby nam prawa, które nakazywałoby czynić zło:

    Nie mów: „On mnie w błąd wprowadził”, bo Mu nie potrzeba bezbożnych ludzi. Wszelkiej obrzydliwości błędu Pan nienawidzi, i nie będzie się podobała bojącym się go. Bóg od początku stworzył człowieka i zostawił go w mocy rady jego. Przydał prawa i przykazania swoje; jeśli będziesz chciał prawa zachować i na wieki wiarę miłą trzymać, zachowają cię. (…) Nikomu nie rozkazał źle czynić i nie dał nikomu pozwolenia grzeszyć; albowiem nie pragnie mnóstwa synów niewiernych i niepożytecznych.
    (Syr 15, 12-15.20)

    Ponadto, legalna władza państwowa może stosować rozwiązania prawne, które Bóg nadał Żydom, jeśli tylko uzna je za pożyteczne w danym czasie i miejscu. Św. Tomasz z Akwinu pisze:

    Przykazania sądownicze nie miały na zawsze obowiązywać; zgasły na skutek przyjścia Chrystusa: inaczej jednak niż przykazania obrzędowe. Te ostatnie do tego stopnia zgasły że stały się nie tylko martwe, lecz także śmiercionośne dla tych, którzy by je zachowywali po Chrystusie, zwłaszcza po rozprzestrzenieniu się ewangelii. Natomiast przykazania sądownicze stały się wprawdzie martwe, bo już nie mają siły obowiązywania, nie stały się jednak śmiercionośne. Bo gdyby jakiś rządca państwa nakazał je zachowywać w swoim państwie, nie popełniłby grzechu; chyba żeby ktoś je zachowywał lub nakazał zachowywać jako mające siłę obowiązywania z ustanowienia starego prawa. Taki bowiem zamiar ich zachowywania byłby śmiercionośny.
    (Summa theologiae, Iª-IIae q. 78 a. 1 co.)

    Osoby, które negują prawną karalność sodomii powołując się na wygaśnięcie Prawa Mojżeszowego, powinny zatem konsekwentnie opowiadać się za zniesieniem kar za morderstwo czy kradzież. Stąd też słusznie państwa katolickie wprowadzały surowe kary za ten obrzydliwy i sprzeczny z naturą występek. X. Rafał uważa jednak, że robiły to wbrew oficjalnemu nauczaniu Kościoła. Również jest to nieprawda. Przytoczmy kilka orzeczeń papieskich i soborowych:

    1) Sobór Laterański V:

    Aby zaś zwłaszcza duchowni żyli w czystości i wstrzemięźliwości wedle zasad kanonów, postanawiamy, aby czyniący przeciwnie byli zgodnie z nimi karani. Jeśliby komuś, świeckiemu lub duchownemu, udowodniono zbrodnię, z powodu której „nadchodzi gniew Boży na buntowników”*, zostanie ukarany karami przewidzianymi przez święte kanony lub prawo cywilne. (Źródło: ks. Arkadiusz Baron, Henryk Pietras SJ, „Dokumenty Soborów Powszechnych”, t. 4, Kraków: Wydawnictwo WAM 2004, s. 101)

    *Tą zbrodnią jest grzech sodomski, o czym informuje nas 11. kanon Soboru Laterańskiego III, potępiający homoseksualnych duchownych.

    2) Pius V, bulla Cum Primum:

    Jeśli ktoś dopuści się tej ohydnej zbrodni przeciwko naturze, która spowodowała rozpętanie gniewu Bożego przeciwko dzieciom nieprawości, zostanie oddany w ręce sądu świeckiego, aby zostać ukarany, a jeśli jest duchownym, zostanie poddany tej samej karze po pozbawieniu godności kościelnej.
    (Źródło: Magnum Bullarium Romanum, t. 2, s. 180)

    3) Pius V, bulla Horrendum illud scelus:

    Po tym jak [księża-sodomici] zostaną zdegradowani przez sąd kościelny, mogą być przekazani władzy świeckiej, a ona ma prawo wykonać na nich tę samą karę, jaką otrzymują świeccy, którzy wpadli w tę otchłań – która jest ustanowiona w prawomocnych rozporządzeniach.
    (Źródło: Magnum Bullarium Romanum, t. 2, s. 267)

    Jak widać, prawo państwowe karało czyny homoseksualne za wyraźną aprobatą Kościoła. Ponadto, większość ustaw karnych w państwach katolickich przewidywało wówczas karę śmierci za ten obrzydliwy występek. Zobaczmy sobie chociażby Constitutio Criminalis Carolina, a więc kodeks karny wprowadzony w Rzeszy przez cesarza Karola V, obowiązujący w całej Europie w miastach na prawie niemieckim (także w Polsce):

    Gdzieby kto takowy nalezion był, żeby albo z bydlęciem, albo chłop z chłopem przeciw przyrodzeniu sprawę miał, takowi mają na gardle być skarani, a według obyczaju ogniem mają bydź spaleni, bez wszelakiego zmiłowania y łaski.
    (Źródło: Ten Postępek wybran iest z Praw Cesarskich…, str. 39)

    Podsumowanie

    Nie jest prawdą, że Biblia nie mówi o karaniu śmiercią za czyny homoseksualne. Nie jest również prawdą, że nauka Kościoła zabrania władzy państwowej karania tego występku. Wręcz przeciwnie, Kościół w minionych wiekach akceptował to, że prawa karne państw katolickich wymierzały sodomitom surowe kary, łącznie z karą śmierci. Nie oznacza to jednak, że państwo musi karać czynnych homoseksualistów śmiercią. Nie należy jednak potępiać państw, które zabraniają swoim obywatelom grzechu sodomskiego.

    Michał Brydziński

    Nota od redakcji salwowski.net: przedruk za zgodą autora. Po raz pierwszy powyższy artykuł został opublikowany na blogu prowadzonym przez pana Michała Brydzińskiego.

  2. Grzegorz Braun za penalizacją aktywności homoseksualnej „jako takiej”

    Leave a Comment

    Jak do tej pory w III Rzeczypospolitej żaden bardziej rozpoznawalny polityk nie odważył się – przynajmniej publicznie – opowiedzieć się za wprowadzeniem kryminalizacji aktów homoseksualnych. Szczytem obyczajowego konserwatyzmu w tej kwestii na naszej prawicy było co najwyżej, i to też niezbyt śmiałe, popieranie prawnego zakazu tych czy innych przejawów publicznej propagandy sodomii. Wydaje się jednak, iż tej swego rodzaju „prawicowej poprawności” wyrażającej się w zapewnieniach „Ależ my, nikomu nie chcemy zaglądać do łóżek” rzucił ostatnio wyzwanie, nie kto inny, tylko – sam znany wcześniej z tego typu wypowiedzi – Grzegorz Braun. Ów były kandydat na urząd Prezydenta Polski oraz jeden z czołowych działaczy „narodowo-wolnościowej” koalicji o nazwie „Konfederacja” w wywiadzie dla internetowej telewizji „wRealu24” stwierdził co następuje:

    Ja muszę przyznać się do dość poważnej reasumpcji moich wniosków w tej sprawie. Ja kiedyś łudziłem się, że to są sprawy, które zgodnie z polską tradycją, że wolność Tomku w swoim domku, że można zostawić, że tak powiem zaciszu domowemu. (…) Ale dziś, wydaje mi się, że szydło tak bardzo wyszło z worka (Przepraszam panią premier); tak bardzo ujawniło się, o co tak naprawdę tutaj chodzi, że nie ma mowy o jakimś modus vivendi. Że nie ma mowy o tym, że osiągniemy w tej, w tym obłędzie tolerancjonizmu jakąś linię demarkacyjną i wtedy sodomici powiedzą: OK, to już mamy, cośmy chcieli. Nie. Oni chcą się dobierać do naszych dzieci. I właśnie nawet wcale tego nie tają. I w związku z tym, proszę Państwa na czym zmiana u mnie polega? Ja dzisiaj opowiadam się za penalizacją aktywności homoseksualnej jako takiej.

    Po tej deklaracji Grzegorza Brauna, prowadzący program Marcin Rola niejako chyba nie do końca dowierzając temu co przed chwilą usłyszał zapytał polityka „Konfederacji”: W ogóle? Całkowicie?

    Na co Grzegorz Braun odpowiedział:

    Tak, tak. Ja chciałbym wrócić w tej sprawie do czasów, w których świat nie stał jeszcze na głowie i było zupełnie jasne, że kto podejmuje czynności ryzykowne, kto się zachowuje ryzykownie, ten ryzykuje (…) Tak ja to postuluję. Karalność sodomii jako takiej. To jest mój postulat. Wystąpię z takim wnioskiem. Zobaczymy jak zostanie on przyjęty na forum Parlamentu Europejskiego. Od jesieni daj Boże za pośrednictwem moich kolegów, koleżanek konfederatów na forum Parlamentu warszawskiego trzeba taki wniosek złożyć, bo dosyć tego„.

    Cóż można rzec na tą zaskakującą zmianę poglądów pana Grzegorza Brauna? Osobiście, jako krytyk niektórych z innych jego wypowiedzi (np. na temat imigrantów czy sposobu w jaki wypowiadał się on na temat opisanego w księgach Starego Testamentu powstania Machabeuszy) jestem pod wielkim, pozytywnym wrażeniem pokory i odwagi tego polityka. Pokory, gdyż trzeba się takową wykazać, publicznie korygując swe wcześniejsze i wielokrotne wypowiedzi na podobne tematy. Odwagi, albowiem pogląd o tym, iż czyny homoseksualne powinny być prawnie karalne jako takie, nie należy do popularnych również na prawicy. Nie sądzę też, by większość z polityków „Konfederacji” do której należy Grzegorz Braun podzielała jego najnowsze wypowiedzi w tej sprawie i w związku z tym prawdopodobnie głowią się oni już na tym, jak w oczach opinii publicznej złagodzić jasny i jednoznaczny jego wypowiedzi. Pozostaje jednak mieć nadzieję, iż zgodnie z treścią tradycyjnego przysłowia: „Kropla drąży skałę nie siłą, lecz często padając” świadomość słuszności postulatów prawnej karalności czynów homoseksualnych oraz niewierności małżeńskiej (czyli cudzołóstwa) będzie stopniowo docierać do coraz szerszych kręgów polskiej prawicy oraz środowisk katolickich.

     

    Przeczytaj też: https://salwowski.net/2017/08/12/11-powodow-dla-ktorych-czyny-homoseksualne-powinny-byc-prawnie-zakazane-i-karalne/

     

  3. Dlaczego nierząd, cudzołóstwo i homoseksualizm powinny być nielegalne?

    Leave a Comment

    Prawdopodobnie niewielu konserwatystów zgodziłoby się z poglądem, iż prywatne akty nierządu (czyli stosunków przedmałżeńskich), cudzołóstwa (tzn. małżeńskiej niewierności) i sodomii (homoseksualizmu) powinny być przez porządek prawny uznane za nielegalne i karalne. Zazwyczaj mówi się w tym kontekście, że państwo nie ma prawa wkraczać w całkowicie prywatne relacje seksualne, które odbywają się dobrowolnie i pomiędzy dorosłymi ludźmi, a taka ingerencja stanowiłaby objaw skrajnego etatyzmu, prowadząc do totalnej inwigilacji społeczeństwa, naruszania „miru domowego”, przypominając ponadto bardziej praktyki purytańskich i kalwinistycznych gmin, aniżeli dawnych katolickich państw. W tym artykule przedstawię argumenty przemawiające za tym, iż właściwie rozumiany, postulat delegalizacji (choćby i prywatnie czynionych) nierządu, cudzołóstwa i homoseksualizmu jest pomysłem całkowicie zdroworozsądkowym, dobrym i tradycyjnie katolickim.

    1. Nie istnieje absolutne prawo do nienaruszalności życia prywatnego. Argument „z życia prywatnego„, które nie może być w żaden sposób niepokojone przez rząd jest chwytliwy, ale po bliższej analizie nie wytrzymuje krytyki. W rzeczywistości bowiem, nie ma na świecie żadnego państwa, które legalizowałoby wszystkie prywatnie czynione przez swych obywateli praktyki, nawet w wypadku, gdy są one czynione za dobrowolną zgodą dorosłych ludzi. Przykładem tego może być kazirodztwo, które jest karane w większości krajów nawet wówczas, gdy obie strony tego występku są dorosłe i zgadzają się nań. Podobnie, spełnienie czyjejś prośby o dokonanie nań zabójstwa, a następnie skonsumowanie w uczcie kanibalistycznej jego ciała, nie spotkałoby się ze zrozumieniem sądu gdziekolwiek, nawet, gdyby oskarżony o taki czyn, pokazałby w swej obronie taśmę wideo na której to zabity i zjedzony przezeń człowiek, jasno i dobitnie deklarowałby, iż w pełnie zgadza się na to, by zostać potraktowany w ten sposób. Także prywatnie czynione akty zoofilii są prawie wszędzie nielegalne, mimo, że w swej istocie nie naruszają one przecież wolności innych ludzi. Jak widzimy zatem, nikt tak naprawdę nie traktuje poważnie argumentu o świętym i absolutnie niczym nieograniczonym prawie do nienaruszalności życia prywatnego. Rzecz jasna, ingerencja w prywatne, intymne i dobrowolne relacje pomiędzy ludźmi ze swej natury wymaga znacznie większej delikatności i powściągliwości, aniżeli tyczy się to rzeczy czynionych publicznie, ale szaleństwem byłoby twierdzić, iż rząd nie może zakazywać jakichkolwiek z tak odbywających się czynów.

    2. Skutki przyzwalania na nierząd, cudzołóstwo i homoseksualizm są niszczące dla innych ludzi, rodzin i całych społeczeństw. Często w obronie nielegalności kazirodztwa słyszy się następujący argument: „To zagraża zdrowiu ewentualnego potomstwa spłodzonego w takich związkach„. Zgoda i między innymi, dlatego nieprawość ta, powinna być nielegalna i karalna. Ale, czy nierząd i cudzołóstwo także nie zagrażają zdrowiu, a nawet życiu spłodzonych w ich dzieci? Oczywiście, że tak. Nawet, jeśli chodzi o zdrowie fizyczne, to przecież niektóre z chorób wenerycznych mogą przenosić się na dzieci (np. chlamydia, AIDS). Nie wspominając już o milionach nienarodzonych dzieci mordowanych dlatego, że są owocem przedmałżeńskiej „wpadki” lub pozamałżeńskiego romansu. A co powiedzieć o rozlicznych niebezpieczeństwach dla zdrowia emocjonalnego, psychicznego i duchowego, jakie dla niewinnych dzieci, niosą grzechy nierządu i cudzołóstwa? Nie wiem, czy ktokolwiek ośmieliłby się twierdzić, że wychowywanie się w sierocińcu lub domu bez ojca, ewentualnie w rodzinie słabej i ciągle trapionej napięciami wynikłymi m.in. z niewierności ojca lub matki, może być korzystne dla rozwoju dziecka? A przecież im więcej jest nierządu i cudzołóstwa, tym więcej też będzie dzieci zabijanych (przed lub po narodzeniu), opuszczonych, dorastających w rozbitych domach, etc.

    Wedle badań przeprowadzonych w USA prawdopodobieństwo popełnienia samobójstwa jest o 30 proc. wyższa wśród nastolatków, które wychowały się bez ojca. Podobnie 90 proc. dzieci bezdomnych i uciekających z domu, 3/4 nastoletnich narkomanów i 85 proc. młodocianych przestępców (w tym 72 proc. nieletnich morderców i 60 proc. gwałcicieli), wzrastało w rodzinie pozbawionej ojca. Z grzechami nierządu i cudzołóstwa połączona jest też niemała liczba morderstw, pobić, samobójstw (dokonywanych np. przez zazdrosnych mężów, konkubentów, kochanków, etc). Jaskrawym przykładem tego do jakich konsekwencji prowadzą nierząd i cudzołóstwo może być rzeczywistość czarnej społeczności w USA. Wedle danych z początku obecnego stulecia, 69 proc. czarnych dzieci nie pochodzi ze związku małżeńskiego, a 57 proc. nastolatków wychowywanych jest przez jednego z rodziców (najczęściej przez matkę). Szacowano wówczas, iż odpowiednio 43 proc. czarnych mężczyzn i 42 proc. kobiet nie żyło nigdy w małżeństwie. Ponad połowa morderstw i 42 proc. innych ciężkich przestępstw było wtedy dokonywanych przez kryminalistów wywodzących się z 13 – procentowej czarnej społeczności. Ocenia się, iż 28, 5 proc. czarnych chłopców trafi do aresztów i więzień. W dużych miastach 4 na 10 czarnoskórych mężczyzn w wieku od 17 do 35 lat przebywa w więzieniach.

    Jeśli chodzi o homoseksualizm, to choć tu aspekt przenoszenia różnych chorób i patologii na dzieci, z oczywistych, naturalnych względów, odpada, to trudno pominąć kwestię zagrożenia epidemiologicznego, jakie dla społeczeństwa niesie praktykowanie tego zboczenia. Czynni homoseksualiści w znacznie większym wymiarze zapadają wszak na AIDS i inne choroby przenoszone drogą płciową.

    Nawet prywatnie czyniony nierząd, cudzołóstwo i homoseksualizm nie są zatem „całkowicie prywatną sprawą osób je czyniących”, ale zbyt często krzywdzą postronne, niewinne osoby, które nie są zaangażowane w czynienie tych obrzydliwości, a mimo to muszą ponosić ich konsekwencje (dzieci, zdradzani współmałżonkowie, a w pewnym wymiarze całe społeczeństwo dźwigające koszty rosnących patologii). Legalizacja takich „prywatnych praktyk” przypomina więc pomysł bezkarnego handlu arszenikiem. Jeden kupi tą truciznę i zabiję się sam, inny wpuści ją do publicznych wodociągów (naruszając w ten sposób wolność tych, którzy nie chcą się truć), a rządzący w swej głupocie ukarzą tylko tego drugiego, zostawiając legalnym sam fakt sprzedaży arszeniku.

    3. Pismo święte (Stary Testament) jasno nakazuje prawnie karać nierząd, cudzołóstwo i homoseksualizm. Pan Bóg w Starym Testamencie wyraźnie nakazywał rządzącym karać owe nieprawości. W przypadku, gdy młoda kobieta nie zachowywała dziewictwa przed ślubem, miała być ukamienowana przez mężczyzn z całego miasta (patrz: Powt Prawa 22, 21 – 22). Młodych mężczyzn który, mimo upomnień, oddawali się rozpuście i pijaństwu również miała spotkać taka sama kara (patrz: Powt. Prawa 21, 18 – 21). Oczywiście śmiercią karano też cudzołóstwo i homoseksualizm (patrz: Kapł. 20, 10). Ktoś może powie: „Ależ to były szczególne prawa, dla szczególnych czasów. Nowy Testament zaś nie nakazuje karać tych grzechów„. Owszem, Nowy Testament nie nakazuje rządzącym karać nierządu, cudzołóstwa i sodomii, ale również nie mówi on wprost, iż należy prawnie zakazywać i karać morderstwa, kradzieże i gwałty. Po prostu, w Nowym Testamencie niewiele i dość ogólnikowo mówi się o zadaniach cywilnego rządu, a już w żadnym jego fragmencie nie ma szczegółowego wyliczenia, które z grzechów winny być i w jaki sposób karane (tak jak ma to miejsce w Starym Testamencie). Widać więc, iż przynajmniej w tym wypadku argument „z milczenia” Nowego Testamentu nic nam więcej nie mówi.

    To prawda, że Pan Jezus uwolnił od kary ukamienowania cudzołożną niewiastę, ale nawet w tym przypadku, błędem by było, wysuwanie zbyt daleko idących wniosków. Po pierwsze „na upartego” można by co najwyżej twierdzić, iż przykład Zbawiciela pokazuje tu, że nie należy już karać śmiercią za cudzołóstwo, a nie, iż nie należy w żaden sposób karać ów występek. Po drugie, szerszy kontekst omawianej sytuacji pokazuje, że tak naprawdę nie chodziło w niej o coś innego. Ważnym w próbie interpretacji tego fragmentu jest dostrzeżenie tego, iż Nowy Testament kładzie duży nacisk na konieczność prostoty i czystości intencji. Nasze dobre czyny, winny być spełniane w celu podobania się Bogu, nie zaś na pokaz, albo dla zaspokojenia własnych egoistycznych interesów. Przykładowo, sędzia powinien kierować się pragnieniem sprawiedliwości i obrony Bożego porządku, odrzucić musi zaś chęć sławy, nienawiść do bliźnich, chciwość dóbr doczesnych, etc. Jednak faryzeusze, którzy pragnęli zabić ową grzesznicę nie kierowali się dążeniem do sprawiedliwości. Biblia wyraźnie wskazuje, iż ich serca były podstępne i zdradliwe. Pierwszą tego oznaką jest to, że cudzołożnica została przyprowadzona przed Chrystusa, sama bez wspólnika własnego grzechu – tzn. mężczyzny. Tymczasem Prawo Mojżeszowe nakazywało kamienowanie obu stron cudzołóstwa – mężczyzny i kobiety (Ks. Powt. Prawa 22, 22). Pytanie; co się stało z cudzołożnikiem? Czyżby zdołał uciec kilkunastoosobowej grupie mężczyzn? A może „sprawiedliwość” faryzeuszy była wybiórcza? Na ową wybiórczość faryzeuszowskiego poczucia sprawiedliwości wskazuje następujący fragment owej sceny: „Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieć o co Go oskarżyć” ( Jn, 8,6). Jasno tu widać, iż Prawo Mojżeszowe, było w tym konkretnym wypadku, narzędziem, które podstępni ludzie próbowali wykorzystać nie w celu obrony Bożych przykazań, ale po to by rzucić fałszywe oskarżenia na Syna Bożego. Chrystus Pan znał doskonale ludzkie serca, dlatego też postanowił uwolnić cudzołożną niewiastę. Poza tym należy przypomnieć, iż sam fakt anulowania w poszczególnych przypadkach kary za przestępstwo nie oznacza jeszcze zanegowania samej potrzeby jego karania. Przykładowo, Wszechmogący rzekł: „Kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego” (Ks. Rodzaju 9,6)jednak względem Kaina – mordercy Abla, Bóg uczynił wyjątek, dając mu specjalne znamię, aby ludzie nie uśmiercili go (Ks. Rodzaju 4, 15). Ten fakt nie oznacza jednak, że Bóg absolutnie potępił karę śmierci za morderstwo. Analogicznie rzecz biorąc nieukaranie śmiercią poszczególnych przypadków cudzołóstwa nie jest jeszcze równoznaczne ze stwierdzeniem, iż nigdy i nigdzie nie wolno w ten sposób karać cudzołożników i cudzołożnice.

    Szersza i kompleksowa lektura Pisma świętego pokazuje nam zatem, iż:

    -Pan Bóg nie szanuje „absolutnego i nieograniczonego prawa do prywatności„, a przeciwnie nakazywał rządzącym, by naruszali owe „prawo” w przypadku ciężkich nieprawości.

    -nierząd, cudzołóstwo i homoseksualizm są na tyle poważnymi nieprawościami, iż nie jest Bożym planem pozwalanie przez rządzących na ich bezkarne szerzenie się w społeczeństwie.

    4. Magisterium Kościoła w pośredni i bezpośredni sposób naucza, iż grzechy te powinny być karane przez władze cywilne. W bezpośredni sposób nauczanie katolickie czyni tak przynajmniej w dwóch miejscach encykliki „Casti Connubii” Piusa XI. W odniesieniu do niemałżeńskich relacji seksualnych czytamy tam: „prawowita władza ma prawo i obowiązek zakazywania takich haniebnych związków, jako sprzeciwiających się rozsądkowi i naturze ludzkiej, zapobiegania im i karania ich.”(zobacz: Londyn 1943, s. 18). W tym samym dokumencie autor encykliki mianem „podłych i hańbiących pomysłów”, nazywa m.in.; postulat, aby uznać za nijakie lub znieść wszelkie ustawy karne, jakie państwo wydało dla zachowania wierności małżeńskiej. Cóż, „jasne nie wymaga interpretacji„. Pośrednio powinność prawnego karania takich nieprawości wynika zaś np. z faktu, iż św. Pius V w bulli „Horrendum illud scelus” polecał wydawać czynnych homoseksualistów władzy świeckiej, „by ta wymierzyła (im) karę„. Z kolei, tak Katechizm Soboru Trydenckiego, jak i Katechizm bł. Jana Pawła II zgodnie nauczają, iż cudzołóstwo jest grzechem przeciw porządkowi sprawiedliwości – przypomnijmy zaś, iż o ile, wedle nauczania katolickiego, obowiązki miłosierdzia nie powinny być wymuszane przez państwo (np. jałmużna), o tyle już to co jest niesprawiedliwością winno być przez nie karane.

    Żadnym argumentem nie jest też fakt, że prawne karanie takich występków często było bardziej gorliwie realizowane przez władców protestanckich, aniżeli katolickich. W USA katolicy znacznie bardziej gorliwie niż protestanci angażowali się w działalność mafii i gangów, a dziś częściej niż inni głosują na pro-aborcyjnych i pro-homoseksualnych kandydatów Partii Demokratycznej. Czego jednak ów fakt miałby dowodzić? Tego, że kryminalna przestępczość, legalność aborcji i legitymizacja sodomii są tradycyjnie katolickie?

    Nieporozumienie stanowi również powoływanie się na opinię niektórych teologów katolickich o potrzebie prawnej, acz ograniczonej tolerancji dla prostytucji., jako rzekomego dowodu na to, iż katolicką postawą jest nieingerowanie państwa w prywatne relacje seksualne. Raz, że opinie teologów są ich opiniami, a czym innym jest nauczanie Magisterium, które w tej sprawie jest jasne, a ponadto moralnie wiążące katolików. Dwa, prostytucja jest pewnym wycinkiem grzechów seksualnych i zgoda na jej tolerowanie w wymiarze prawnym wcale nie musi być równoznaczna z głoszeniem potrzeby bezkarności wszystkich innych dobrowolnych, acz nagannych moralnie zachowań w tej sferze.

    5. Postulat delegalizacji nierządu, cudzołóstwa i sodomii wcale nie musi wypływać z przekonania o konieczności prawnej delegalizacji wszelkich niemoralnych czynów. Chociaż istotnie wszystkie grzechy są szkodliwe, mniej lub bardziej, nie tylko dla tych, którzy je czynią, dla także wobec otoczenia, tym nie mniej, stopień ich szkodliwości dla porządku społecznego jest różny. Dlatego nie jest roztropnym ani właściwym, by rządzący angażowali posiadane przez siebie środki przymusu w zwalczanie jakichkolwiek grzechów. Rząd ma zakazywać tych spośród nieprawości, które w sposób wyraźny i ewidentny szkodzą i zagrażają innym ludziom, a czymś takim są z pewnością m.in. nierząd, cudzołóstwo i homoseksualizm (patrz: punkt 2 tego artykułu). Nie można jednak tego samego powiedzieć np. o całkowicie sekretnie i prywatnie czynionej masturbacji, która chociaż też jest poważnym i ciężkim złem, to jednak w swym wymiarze oddziaływania na innych, ma nieporównywalnie mniej złe skutki. W wyniku onanizmu nie poczyna się wszak dzieci, nie roznosi chorób płciowych ani też zasadniczo rzecz biorąc praktyka ta nie musi polegać na wciąganiu w nią innych ludzi (gdyż w odróżnieniu od cudzołóstwa do jej zaistnienia wystarczy jedna, a nie dwie osoby). Podobnie trudno porównać stopień niebezpieczeństwa, które stwarzają dla porządku społecznego z jednej strony pijaństwo, z drugiej zaś obżarstwo. Pijaństwo jest wszak odpowiedzialne za miliony rozbitych rodzin, przestępstw i wypadków drogowych. Trudno zaś, by było pokazać przykłady domów, które rozpadły się przez to, iż ojciec jadł za dużo hamburgerów i czekolady lub też morderstw, pobić czy gwałtów dokonanych pod wpływem wypicia nadmiernej ilości „Coca coli”.

    6. Delegalizacja nierządu, cudzołóstwa i sodomii wcale nie musi oznaczać wprowadzania systemu powszechnej inwigilacji, naruszania miru domowego i tym podobnych praktyk. Pewne prawne zakazy mają bardziej charakter prewencyjny i wychowawczy, aniżeli ściśle represyjny. Innymi słowy, celem części praw jest to bardziej to by powstrzymać potencjalnych chętnych do popełnienia danego zła, aniżeli wykryć i ukarać większość rzeczywistych sprawców takiego przestępstwa. Czy naprawdę ktokolwiek myśli, iż np. w przypadku karalności zoofilii czy kazirodztwa rządzący łudzą się, że większość sprawców takich czynów zostanie wykryta i ukarana? Oczywiście, że nie. Chodzi bardziej o to, by pokazać społeczeństwu, iż coś takiego jest obrzydliwością, zniechęcając w ten sposób część potencjalnych sprawców i odstraszając tych, którzy już coś takiego czynią od afiszowania się z tym, namawiania do tego innych. Bardzo podobnie jest z innymi prywatnymi, acz niemoralnymi relacjami seksualnymi.

    To prawda, że w naszym kręgu cywilizacyjnym nie istnieją warunki do przywrócenia nielegalności praktyk będących tematem tego artykułu. I prawdopodobnie próba restauracji takich praw nie byłaby w dzisiejszych okolicznościach kulturowych zbyt roztropnym pomysłem. Nie zmienia to jednak faktu, iż zasadniczo rzecz biorąc władze cywilne mają moralne prawo do zakazywania i karania nierządu, cudzołóstwa oraz homoseksualizmu.

     

    Przeczytaj też: https://salwowski.net/2016/03/18/czy-prawna-karalnosc-cudzolostwa-oznacza-totalna-inwigilacje-spoleczenstwa/

    Czy prawna karalność cudzołóstwa jest sprzeczna z Ewangelią?