Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: jałmużna

  1. Czy papież Franciszek uczynił dobrze pomagając transseksualnym prostytutkom?

    Możliwość komentowania Czy papież Franciszek uczynił dobrze pomagając transseksualnym prostytutkom? została wyłączona

    Kilka dni temu w mass mediach pojawiła się wiadomość, iż papież Franciszek wspomógł materialnie transseksualne prostytutki, które ze względu na bardzo trudną sytuację, w jakiej znalazły się one/oni z powodu epidemii koronawirusa, zwróciły się do niego o pomoc. Pełniący funkcję papieskiego jałmużnika kardynał Krajewski miał wspomóc te osoby paczkami żywnościowymi. Można zadać pytanie, czy całe to wydarzenie należy ocenić pozytywnie, czy negatywnie?

    ***

    Ogólnie rzecz biorąc, należy dawać jałmużnę w miarę możności tym wszystkim, którzy znajdują się w rzeczywiście trudnej sytuacji materialnej, niezależnie od tego, czy zwracające się do nas osoby są dobrymi, czy złymi ludźmi. Co więcej, naszą powinnością jest pomaganie materialne nawet tym ludziom, którzy są do nas nastawieni w nieprzychylny lub wręcz wrogi sposób. O tej prawdzie i zasadzie uczył choćby sam nasz Pan Jezus Chrystus oraz św. Paweł Apostoł:

    Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” – Mt 5. 44 – 45.

    „(…) Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go. Jeżeli pragnie – napój go! Tak bowiem czyniąc, węgle żarzące zgromadzisz na jego głowę.” – Rz 12, 19-20.

    Tak więc ogólną i podstawową zasadą jest w tej kwestii udzielanie jałmużny również tym ludziom, którzy są bardzo grzeszni i/lub źle do nas nastawieni. Czy to jednak oznacza, iż materialne pomaganie złoczyńcom jest zasadą absolutną i nieznającą żadnych wyjątków, albo czy też należy to czynić przynajmniej zawsze wtedy, gdy ma się ku temu „fizyczną” okazję lub możliwość? Oczywiście, że nie. Inne fragmenty Pisma świętego nauczają nas wszak o pewnych sytuacjach, w których nie powinno się pomagać materialnie złoczyńcom. I tak na przykład Mądrość Syracha uczy:

    Jeśli chcesz dobrze czynić, zważ, komu masz czynić, a będą ci wdzięczni za twe dobrodziejstwa. Czyń dobrze bogobojnemu, a otrzymasz nagrodę, jeśli nie od niego, to na pewno od Najwyższego. Dobroczynność nie jest dla tego, kto trwa w złu, ani kto nie udziela jałmużny. Dawaj bogobojnemu, a nie wspomagaj grzesznika. Dobrze czyń biednemu, a nie dawaj bezbożnemu, odmów mu chleba swego i nie użyczaj mu, aby przypadkiem nie wziął góry nad tobą. Znajdziesz w dwójnasób zło za wszystko dobro, które byś mu wyświadczył. Gdyż i u Najwyższego budzą odrazę grzesznicy, wymierzy On też karę bezbożnym. Dawaj dobremu, a nie pomagaj grzesznikowi.
    Syr 12, 1-7.

    Z kolei św. Paweł Apostoł w jednym ze swych listów pisał w następujący sposób:

    Albowiem gdy byliśmy u was, nakazywaliśmy wam tak: Kto nie chce pracować, niech też nie je! Słyszymy bowiem, że niektórzy wśród was postępują wbrew porządkowi: wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi. Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli.” – 2 Tes 3, 10 – 12.

    Widzimy więc, iż zgodnie z natchnionym przez Ducha Świętego nauczaniem św. Pawła Apostoła nie powinno się materialnie pomagać tym, którzy w uporczywy sposób uchylają się od podjęcia uczciwej oraz dostosowanej do ich sił pracy. Z kolei słowa z Mądrości Syracha 12, 1-7 wydają się wskazywać na to, by nie pomagać złoczyńcom w sytuacji, gdy takowa pomoc miałaby obrócić się przeciwko nam („aby przypadkiem nie wziął góry nad tobą„). Można więc chyba z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, iż duch nauczania tak św. Pawła Apostoła, jak i księgi Mądrości Syracha wskazuje nam, że należy unikać pomagania uporczywym grzesznikom wówczas, gdy taka pomoc pomaga im tylko trwać w praktykowanych przez nich występkach.

    Warto zresztą zauważyć, iż również wypowiedzi zawarte w rozmaitych pomnikach starożytnej chrześcijańskiej Tradycji pouczają o pewnych ograniczeniach w obowiązku dawania jałmużny potrzebującym:

    Pracujcie bez wytchnienia; kto zubożał przez występki, ten nie zasługuje na wsparcie” – Konstytucje apostolskie [1].

    „Niechaj nie żyje z wami chrześcijanin próżniak! Kto nie chce pracować, ten Chrystusem kupczy. Takich się strzeżcie! (…) Niech potnieje twoja jałmużna w rękach twoich, jeśli nie poznasz komu masz dać! (…) Jeśli przychodzący nie posiada rzemiosła, wedle rozpoznania waszego obmyślcie, żeby niepracujący pomiędzy wami nie żył! Jeśli zaś nie chce pracować, ten Chrystusem kupczy. Strzeżcie się takich ludzi! ” – Didache, czyli nauka dwunastu apostołów [2].

    Bezwstydnym żebrakom nie należy dawać, bo to należy tylko prawdziwemu ubóstwu” – św. Ambroży [3].

    ***

    Pozostaje więc próbować odpowiedzieć sobie na pytanie, czy wspomniana na początku tego artykułu pomoc dla transseksualnych prostytutek mogła naruszać nauczane przez Pismo święte i chrześcijańską Tradycję ograniczenia tyczące się dawania jałmużny złoczyńcom?

    Otóż w sensie bardziej bezpośrednim z pewnością danie paczek żywnościowych cierpiącym poważne niedostatki prostytutkom nie utwierdzało ani nie zachęcało ich w czynionym przez siebie złu. Była to bowiem zwykła, doraźna pomoc mająca zaradzić najbardziej podstawowym ludzkim potrzebom. Gdyby np. tym ludziom zaoferowano pieniądze na pokrycie wydatków bezpośrednio związanych z kontynuowaniem takiej nikczemnej pracy to byłaby inna sytuacja. Jednakże w omawianym wypadku nie mieliśmy z niczym takim do czynienia.

    Można by jednak zapytać, czy taka pomoc nie była sprzeczna z duchem nauczania św. Pawła Apostoła zakazującym dawania jałmużny osobom uporczywie uchylającym się od uczciwej pracy? Cóż, trudno powiedzieć, czy owe transseksualne prostytutki, które wspomógł Franciszek uchylają się od uczciwej pracy w uporczywy sposób. Najpierw trzeba by wszak dokładniej zbadać ich życiową sytuację. Trzeba by się ich zapytać, czy miały propozycje innej pracy? Czy jeśli tak to takowe propozycje odrzuciły? Czy są gotowe pracować inaczej, jeśli będzie im dana taka możliwość, itp.?

    Nie wydaje się więc, by pomoc Franciszka dla transseksualnych prostytutek wywoływała jakieś poważniejsze wątpliwości natury etycznej. Jeśli już to, jako na najmocniejszą z takowych wątpliwości można by wskazać nagłośnienie całego tego wydarzenia. Biorąc wszak pod uwagę pewne inne mniej lub bardziej dwuznaczne gesty oraz wypowiedzi aktualnego papieża względem dewiantów, ktoś mógłby próbować je interpretować w kluczu wsparcia dla owych prostytutek właśnie specjalnie z powodu ich specyficznych skłonności. Jeśli zaś Pan Jezus doradzał, by raczej ukrywać swe miłosierne uczynki, aniżeli je eksponować (patrz: Mt 6, 1-4 ) to tym bardziej wydaje się, że w tej nietypowej sytuacji dyskrecja byłaby tym bardziej roztropna i wskazana. Jednakże i w tym wypadku, nie wiemy czy inicjatywa publicznego nagłośnienia całego tego wydarzenia wyszła ze strony transseksualnych prostytutek czy też samego papieża Franciszka i/lub jego otoczenia.

    Mirosław Salwowski

    Przypisy:

    [1] Cytat za: Ks. Wojciech Andersz, „Nauki katechizmowe ułożone na podstawie różnych autorów”, Tom III, Poznań 1909, s. 155.

    [2] Cytat za: jw., s. 155.

    [3] Cytat za: jw., s. 155.

  2. Św. Jan Chryzostom: najpierw zadbaj o Chrystusa obecnego w ubogich, później ozdabiaj kościoły

    Leave a Comment

    „Jeśli pragniesz oddać cześć Ciału Chrystusa, nie zapominaj o Nim, gdy jest w potrzebie. Nie czcij Go w kościele jedwabiem, jeśli na zewnątrz nie zauważasz, gdy jest zziębnięty i nagi. Ten bowiem, kto powiedział: <To jest Ciało moje> i sprawił to, co powiedział, mówił także: <Byłem głody, a nie daliście Mi jeść> oraz <czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście nie uczynili>. Tutaj w kościele, w pewnością nie potrzebuje okrycia, ale czystych dusz, tam na zewnątrz, bardzo potrzebuje pomocy.

    Uczmy się przeto tak postępować i tak czcić Chrystusa, jak sam tego pragnie. Najmilszym dlań hołdem jest ten, którego sam pragnie, a nie ten, który my za taki uznamy. Tak właśnie sądził Piotr, iż okazuje Jezusowi cześć nie pozwalając na obmycie nóg. W rzeczywistości nie było to przejawem czci, ale czymś zupełnie innym. Podobnie i Ty okaż Mu cześć we wskazany przezeń sposób, to znaczy rozdając swe bogactwa potrzebującym. Albowiem Bogu nie są potrzebne naczynia ze złota, ale dusze, które byłyby ze złota.

    Mówię nie po to, abym zabraniał składania podobnych ofiar, ale że pragnę, aby zarazem, a nawet przede wszystkim pamiętać o udzielaniu jałmużny. Chrystus przyjmuje wprawdzie tamte ofiary, ale o wiele bardziej ceni te drugie. W pierwszym przypadku korzyść odnosi jedynie ofiarujący; w drugim – także obdarowany. W pierwszym dar jest okazją do próżności, w drugim – świadectwem dobroci.

    Cóż za pożytek, jeśli stół Chrystusa ozdabiają złote kielichy, podczas gdy On sam jest głodny. Daj najpierw jeść głodnemu a dopiero z tego, co zostanie, ozdabiaj Jego stół. Ofiarowujesz złoty kielich, kubka zaś wody nie podasz? Na cóż zaścielać stół Chrystusa drogocennymi nakryciami, jeśli Mu się odmawia koniecznego odzienia. Jaki stąd pożytek? Bo powiedz mi, jeśli napotkasz zgłodniałego, nie zajmiesz się nim, a tylko stół będziesz mu kosztownie ozdabiał, czy będzie ci za to wdzięczny czy może raczej zagniewany z tego powodu. A jeślibyś zobaczył go w podartym odzieniu i drżącego z zimna pozostawił bez okrycia, natomiast wznosił złote kolumny utrzymując, iż czynisz to na jego chwałę, to czy nie będzie sądził, iż jest niegodnie wyśmiewany i obrażany.

    Pomyśl, że to właśnie Chrystus wędruje i tuła się pozbawiony dachu nad głową; ty zaś nie przyjąwszy Go w gościnę, przyozdabiasz dlań posadzkę, ściany i kapitele kolumn. Srebrnymi łańcuchami przytwierdzasz lampy, Jego zaś związanego w więzieniu nawet zobaczyć nie chcesz. Mówię to nie dlatego, by zabraniać stosowania wszystkich tych ozdób, lecz aby pamiętać o tym i o tamtym, więcej zachęcam, aby najpierw starać się o to, później o tamto. Nikogo bowiem nie oskarżono z tego powodu, że zaniedbał przyozdabiania, ci zaś, którzy zaniedbali miłosierdzia, ściągają na siebie karę ognia nieugaszonego, karę wspólną z demonami. Toteż gdy przyozdabiasz kościół, nie zapominaj o potrzebującym. Świątynia bowiem , którą on sam stanowi, jest wielokroć cenniejsza od tamtej. (Skarby ziemskie) mogą zabrać niewierni królowie, tyrani i rabusie; tego natomiast, co uczynisz dla swego brata, głodnego, przybysza i nagiego, nawet diabeł nie zdoła zabrać, lecz będzie leżeć w bezpiecznym skarbcu.

    Dlaczego więc On sam mówi, że „ubogich zawsze macie u siebie, lecz Mnie nie zawsze macie”. Przede wszystkim dlatego właśnie trzeba być miłosiernym, że nie zawsze mamy Go głodnego, ale wyłącznie w życiu doczesnym. A jeśli chcesz poznać pełny sens tego, co powiedziano, posłuchaj, że zostało to powiedziane nie do uczniów, choć się wydaje, tylko ze względu na słabość kobiety. Powiedział to, aby ją pocieszyć, gdy nie była jeszcze doskonała, a (uczniowie) oburzali się na nią. To, że wyraził się w ten sposób dla jej pocieszenia, wynika z tego, co dodał: <Czemu sprawiacie przykrość tej kobiecie?>. To zaś, że zawsze pozostaje z nami wyraził w słowach: <A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. Wynika z tego wszystkiego, że powiedział to nie z innego powodu, lecz dlatego, aby nagana uczniów nie zagłuszyła w kobiecie wiary, która wtedy zaczęła wzrastać”.

    Św. Jan Chryzostom, Homilia na Ewangelię św. Mateusza, n. 50, 4. 

     

    „Zauważ, na ile już ich umysł był wzniosły i gotowy do jałmużny. Dlaczego nie powiedział wprost: << Spełniła dobry uczynek>> , lecz najpierw: << Czemu sprawiacie przykrość tej kobiecie?>>. Aby nauczyli się nie żądać na początku rzeczy wyższych od ludzi słabszych. Dlatego nie ocenia tego czynu jako samego przez się, lecz według osoby kobiety. Gdyby nadawał prawo, nie mówiłby też o kobiecie; lecz mówi tak dlatego, abyś dowiedział się, że zostało do powiedziane ze względu na nią, aby nie podkopywali budzącej się w niej wiary, lecz pomnażali jej wzrost; uczy nas, abyśmy to, co dobrego uczyniłby ktokolwiek, choćby nie było bardzo doskonałe, przyjmowali, pielęgnowali i przyczyniali się do jego wzrostu, a nie żądali na początku pełnej doskonałości. Bo On sam chciał tego, co widać na tej podstawie, że nakazał nosić trzos (por. Łk 22, 36). On, który nie miał miejsca, gdzie mógłby głowę skłonić (Mt 8, 20). Lecz chwila owa nie wymagała, by prostować ten czyn, lecz jedynie, by go przyjąć. Podobnie jak nie udzieliłby takiej odpowiedzi, gdyby Go ktoś zapytał bez owego czynu kobiety, gdy to uczyniła, zważa tylko na to, by się nie mieszała naganą uczniów, lecz aby wzrastała w dobru, stawszy się bardziej gorliwą za jego przyczyną. Ich nagana nie była na czasie po wylaniu olejku.

    Także ty, gdy zobaczysz, że ktoś przygotował naczynia kościelne i ofiaruje je, czy też wykonuje kunsztownie jakąś ozdobę murów lub posadzki kościoła, nie żądaj, aby to sprzedano lub zniszczono robotę, abyś nie osłabił jego gorliwości. JEŚLI CIĘ KTOŚ ZAPYTA O RADĘ WCZEŚNIEJ, KAŻ MU DAĆ TO NA UBOGICH. ON RÓWNIEŻ TAK UCZYNIŁ, ABY NIE OSŁABIĆ WIARY KOBIETY, A TO CO MÓWI, MÓWI DLA JEJ POCIESZENIA”.

    Św. Jan Chryzostom, „Homilie na Ewangelię według św. Mateusza. Część druga: Homilie 41 – 90), Kraków 2001, s. 436 – 437.

     

    Nota od redakcji portalu salwowski.net: Druga z cytowanych homilii jest komentarzem do Mateusza 26: 6 – 13, gdzie opisana została scena, w której grzeszna niewiasta namaszcza drogim olejkiem głowę Pana Jezusa, a Jego uczniowie oburzają się na to mówiąc, że przecież można by ten olejek sprzedać i rozdać uzyskane zeń pieniądze na ubogich.