Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: duchowi semici

  1. Kim są prawdziwi Żydzi?

    Leave a Comment

    Powszechnie i potocznie rzecz biorąc mianem „Żydów” określa się tych z ludzi, którzy: 1. Mają żydowskie pochodzenie w sensie etnicznym (to znaczy ich bliscy przodkowie byli Żydami); 2. Wyznają i praktykują współczesną religię judaizmu. Czy jednak takie rozumienie owego terminu jest aby na pewno w pełni uzasadnione? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak, gdyż jeśli spojrzeć na historyczne, czyli starotestamentowe rozumienie narodu żydowskiego to można powiedzieć, iż mniej więcej odpowiada ono powyżej zarysowanym dwóm cechom żydowskości. W Starym Testamencie jako Żydów określało się wszak potomków Abrahama, którzy wierzyli w obietnicę przyjścia Mesjasza oraz praktykowali prawa i przykazania objawione przez Boga Mojżeszowi. Jeden z najbardziej charakterystycznych obrzędów Prawa Mojżeszowego, przez które dany człowiek utożsamiał się z byciem Żydem stanowiło obrzezanie, czyli w przypadku mężczyzn usunięcie za pomocą ostrego narzędzia części napletka. W czasach Starego Zakonu Żydem można było zostać nie tylko przez fakt urodzenia się w rodzinie żydowskiej, ale także poprzez dobrowolną deklarację, iż wierzy się w obietnice, jakie Bóg dał starotestamentowym prorokom oraz pragnie się w swym życiu stosować przepisy i przykazania Prawa Mojżeszowego. W czym więc problem? Otóż, gdyby Chrystus jeszcze nie przyszedł na tę ziemię, to można by współczesnych wyznawców judaizmu spokojnie nazywać „Żydami”. Jednak wraz z wcieleniem Pana Jezusa, Jego męką, śmiercią i zmartwychwstaniem nastąpiło pewnego rodzaju pogłębienie rozumienia żydowskości. Od dokonania się tych tajemnic i prawd Nowego Testamentu prawdziwymi Żydami nie są już ci, którzy oczekują na przyjście Mesjasza, ale są nimi ci, którzy zgodnie z zapowiedziami dawnych proroków uznali, że Mesjasz już w osobie Pana Jezusa przyszedł. Od tego też czasu Żydami nie są ci, którzy zostali obrzezani w sposób cielesny, ale są nimi ci, którzy dali się obrzezać na sposób duchowy, a więc uwierzyli w Chrystusa i przyjęli chrzest. Mówiąc zaś w skrócie prawdziwymi Żydami są chrześcijanie, nowym Izraelem jest Kościół, a wyznawcy współczesnego judaizmu są tymi, których niesłusznie nazywa się „Żydami”.

     

    Wszystko powyższe nie jest jakimiś moim wymysłem czy daleko posuniętą osobistą koncepcją teologiczną. Mówi o tym  jasno tak Pismo święte, jak i nauczanie Kościoła.

    I tak np. w Apokalipsie św. Jana Apostoła jest mowa o prześladowaniu lokalnych kościołów przez tych „którzy zwą się Żydami, lecz nimi nie są”:

    Znam twój ucisk i ubóstwo – ale ty jesteś bogaty – i [znam] obelgę wyrządzoną przez tych, co samych siebie zowią Żydami, a nie są nimi, lecz synagogą szatanaAp 2, 9.

    Oto Ja ci daję [ludzi] z synagogi szatana, spośród tych, którzy mówią o sobie, że są Żydami – a nie są nimi, lecz kłamią.  Oto sprawię, iż przyjdą i padną na twarz przed twymi stopami, 
    a poznają, że Ja cię umiłowałem
    – Ap 3, 9.

    To, że w powyższych słowach chodziło o tych Żydów, którzy nie przyjęli wiary w Pana Jezusa jest jasne z następujących powodów: 1. W czasach, kiedy pisana była Apokalipsa wyznawcy judaizmu prześladowali chrześcijan i sami siebie zwali „Żydami”; 2. Co prawda w czasach spisywania Apokalipsy św. Jana Kościół był też nękany przez władze Imperium Rzymskiego, ale Rzymianie nie rościli sobie pretensji do nazywania siebie „Żydami” (przeciwnie odnosili się oni do Żydów dość niechętnie, a czasami nawet pogardliwie i wrogo); 3. Istnieje tylko jedna religia, której wyznawcy określają swe obiekty sakralne mianem synagog, a jest nią właśnie judaizm.

    Taka też była interpretacja starożytnych chrześcijan. W jednym z wczesnych chrześcijańskich dokumentów czytamy:

    Tak samo ci, którzy fałszywie nazywają siebie Żydami, po sześciu dniach przerywają pracę i siódmego dnia zbierają się w swych synagogach, a nigdy nie opuszczają ani nawet nie lekceważą swego odpoczynku i zgromadzenia; z powodu braku wiary pozbawieni zostali jednak mocy Słowa oraz imienia Judy, którym się sami określają. Juda znaczy „wyznanie”, oni zaś nie są wyznawcami Boga, skoro bezprawnie umęczyli Chrystusa, choć uznając to mogliby zostać zbawieni – Konstytucje Apostolskie II, 60: 3.

     

    O tym zaś, że chrześcijanie są prawdziwymi Żydami i nowym Izraelem Pismo święte wspomina w kilku miejscach. Tak więc np. św. Piotr Apostoł pisze do wyznawców Jezusa następujące słowa:

    Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła, 10 wy, którzyście byli nie-ludem, teraz zaś jesteście ludem Bożym, którzyście nie dostąpili miłosierdzia, teraz zaś jako ci, którzy miłosierdzia doznali – 1 P 2, 9-10.

    Św Paweł Apostoł zaś w swych listach pisał o tych, którzy uwierzyli w Chrystusa, iż to właśnie ci są ludem prawdziwie obrzezanym i autentycznym potomstwem Abrahama:

    Strzeżcie się psów, strzeżcie się złych pracowników, strzeżcie się okaleczeńcówMy bowiem jesteśmy prawdziwie ludem obrzezanym– my, którzy sprawujemy kult w Duchu Bożym i chlubimy się w Chrystusie Jezusie, a nie pokładamy ufności w ciele – Flp 3, 2-3.

    Zrozumiejcie zatem, że ci, którzy polegają na wierze, ci są synami Abrahama. I stąd Pismo widząc, że w przyszłości Bóg na podstawie wiary będzie dawał poganom usprawiedliwienie, już Abrahamowi oznajmiło tę radosną nowinę: W tobie będą błogosławione wszystkie narody. I dlatego tylko ci, którzy polegają na wierze, mają uczestnictwo w błogosławieństwie wraz z Abrahamem, który dał posłuch wierze – Ga 3:7-9.

    Nie ma już żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie. Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteście też potomstwem Abrahama i zgodnie z obietnicą – dziedzicami – Ga 3:28 – 29.

     

    Co ciekawe, wiarę w to, iż to Kościół jest nowym Izraelem i nowym Ludem Bożym podziela też nauczanie Soboru Watykańskiego II, którego wszak Ojców trudno byłoby podejrzewać o antysemityzm albo też zbytni antyjudaizm. Nawet w deklaracji „Nostra Aetate”, której istotna część poświęcona jest odparciu pewnych przesadnych i niesprawiedliwych zarzutów, jakie w ciągu wieków narosły wśród chrześcijan względem wyznawców judaizmu, czytamy:

    Chociaż Kościół jest nowym Ludem Bożym, nie należy przedstawiać Żydów jako odrzuconych ani jako przeklętych przez Boga, rzekomo na podstawie Pisma świętego (tamże, n. 4).

    Z kolei konstytucja dogmatyczna „Lumen Gentium” tegoż soboru uczy:

    W każdym wprawdzie czasie i w każdym narodzie miły jest Bogu, ktokolwiek się Go lęka i postępuje sprawiedliwie (por. Dz 10,35), podobało się jednak Bogu uświęcić i zbawiać ludzi nie pojedynczo, z wykluczeniem wszelkiej wzajemnej między nimi więzi, lecz uczynić z nich lud, który by Go poznawał w prawdzie i zbożnie Mu służył. Przeto wybrał sobie Bóg na lud naród izraelski, z którym zawarł przymierze i który stopniowo pouczał, siebie i zamiary woli swojej objawiając w jego dziejach i uświęcając go dla siebie. Wszystko to jednak wydarzyło się jako przygotowanie i jako typ owego przymierza nowego i doskonałego, które miało być zawarte w Chrystusie, oraz pełniejszego objawienia, jakie dać miało samo Boże Słowo, stawszy się ciałem. „Oto dni nadchodzą, mówi Pan, i zawrę z domem izraelskim przymierze nowe… Położę zakon mój we wnętrznościach ich i na sercu ich napiszę go, i będę im Bogiem, a oni będą mi ludem… Bo wszyscy poznają mnie, od najmniejszego do największego, mówi Pan” (Jr 31,31-34). Chrystus ustanowił to nowe przymierze, a mianowicie nowy testament we krwi swojej (por. 1 Kor 11,25), powołując spośród Żydów i pogan lud, który nie wedle ciała, lecz dzięki Duchowi zróść się miał w jedno i być nowym Ludem Bożym. Albowiem wierzący w Chrystusa, odrodzeni nie z nasienia skazitelnego, lecz z nieskazitelnego przez słowo Boga żywego (por. 1 P 1,23), nie z ciała, lecz z wody i Ducha Świętego (por. J 3,5-6), ustanawiani są w końcu „rodzajem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym…, co niegdyś nie był ludem, teraz zaś jest ludem Bożym” (1 P 2,9-10). (…)

    A jak Izrael wedle ciała, wędrujący przez pustynię nazwany już jest Kościołem Bożym (2 Ezd 13,1, por. Lb 20,4, Pwt 23,1 nn), tak nowy Izrael, który żyjąc w doczesności szuka przyszłego i trwałego miasta (por. Hbr 13,14), również nazywa się Kościołem Chrystusowym (por. Mt 16,18), jako że Chrystus nabył go za cenę krwi swojej (por. Dz 20,28), Duchem swoim go napełnił i w stosowne środki widzialnego i społecznego zjednoczenia wyposażył. Bóg powołał zgromadzenie tych, co z wiarą spoglądają na Jezusa, sprawcę zbawienia i źródło pokoju oraz jedności, i ustanowił Kościołem, aby ten Kościół był dla wszystkich razem i dla każdego z osobna widzialnym sakramentem owej zbawczej jedności. Mając rozprzestrzenić się na wszystkie kraje, Kościół wchodzi w dzieje ludzkie, wkraczając równocześnie poza czasy i granice ludów. Idąc zaś naprzód poprzez doświadczenia i uciski krzepi się Kościół mocą obiecanej mu przez Pana łaski Bożej, aby w słabości cielesnej nie odstąpił od doskonałej wierności, lecz pozostał godną oblubienicą swego Pana i pod działaniem Ducha Świętego nieustannie odnawiał samego siebie, póki przez krzyż nie dotrze do światłości, która nie zna zmierzchu (tamże: n. 9).

     

    A zatem podsumowując:

    1. Ci, których powszechnie nazywa się Żydami, tak naprawdę nie są autentycznymi Żydami.

    2. Prawdziwymi Żydami i nowym Izraelem są chrześcijanie.

    3. Ktoś kiedyś pogardliwie powiedział o protestantach, iż są „Żydami jedzącymi wieprzowinę”. To powiedzenie należy jednak w sposób aprobatywny odwrócić i powiedzieć: „Chrześcijanie są Żydami, którzy jedzą wieprzowinę, nie obrzezują się w sposób cielesny i święcą niedzielę zamiast soboty”, gdyż jak to słusznie stwierdził papież Pius XI: „chrześcijanie są duchowymi semitami”.

     

  2. Ja też jestem Żydem (duchowym)

    Leave a Comment

    Czy chrześcijanie powinni nazywać się Żydami? Zapewne, dla wielu same postawienie takiego pytania wyda się wręcz niedorzeczne, gdyż chrześcijanie to ludzie, którzy wierzą w Pana Jezusa jako Boga i Zbawiciela, a żydzi – w religijnym tego słowa znaczeniu – to ludzie, którzy nie uznają Chrystusa Pana, a za to ciągle wypatrują obiecanego Izraelowi przez proroków Mesjasza. Jeszcze inni, mogą powiedzieć, że mówienie o chrześcijanach, że są Żydami, jest pomieszaniem terminologii i zapewne ma celu promowanie tzw. judeochrześcijaństwa, w którym zamazywano by istotne różnice pomiędzy wiarą chrześcijańską, a współczesnym rabinicznym judaizmem.

    Choć oczywistym jest, że nie może być mowy ani o zrównywaniu judaizmu, który rozwinął się po Chrystusie z chrześcijaństwem, ani też o lekceważeniu faktu, iż owa religia zawiera w sobie poważne błędy, zaś niektóre z jej obrzędów wraz z Ofiarą Pana Jezusa na Krzyżu straciły swą aktualność i znaczenie, myślę, iż można, a nawet w pewnych okolicznościach wskazane jest, by podkreślać to, że w pewnym ważnym znaczeniu tego słowa, chrześcijanie istotnie są Żydami.

    Otóż wedle Pisma świętego i tradycyjnej teologii katolickiej określenie „Żyd”, „Izraelita”, etc., jest nazwą wręcz czcigodną. Św. Paweł Apostoł w liście do Rzymian jasno sugeruje nawet, że to posłuszni Bogu chrześcijanie są prawdziwymi Żydami, nie zaś ci, którzy zostali w dzieciństwie obrzezani i wychowani w religii mojżeszowej: „Obrzezanie posiada wprawdzie wartość, jeżeli zachowujesz Prawo. Jeżeli jednak przekraczasz Prawo będąc obrzezanym, stajesz się takim, jak nieobrzezany. Jeżeli zaś nieobrzezany zachowuje przepisy Prawa, to czyż jego brak obrzezania nie będzie mu oceniony na równi z obrzezaniem? I tak ten, który od urodzenia jest nieobrzezany, a wypełnia Prawo, będzie sądził ciebie, który, mimo że masz księgę Prawa i obrzezanie, przestępujesz Prawo. Bo Żydem nie jest ten, który nim jest na zewnątrz, ani obrzezanie nie jest to, które jest widoczne na ciele, ale prawdziwym Żydem jest ten, kto jest nim wewnątrz, a prawdziwym obrzezaniem jest obrzezanie serca, duchowe, a nie według litery. I taki to otrzymuje pochwałę nie od ludzi, ale od Boga” (tamże: 2, 25 – 29). W Apokalipsie św. Jana czytamy z kolei, iż chrześcijanie doznają prześladowań ze strony „synagogi szatana„, której członkowie „zwą się Żydami, lecz nimi nie są” (tamże: 2, 9 – 10). Warto dodać, że słowa te Pan Jezus w Apokalipsie skierował do kościoła w Smyrnie, z którego wywodził się jeden z najznamienitszych męczenników, uczeń św. Jana – św. Polikarp. Św. Polikarp został zaś zabity między innymi przez ówczesnych wyznawców judaizmu. Idąc tokiem wskazanego w Biblii prawdziwego znaczenia słowa: „Żyd”, św. Tomasz z Akwinu objaśniał, iż wyraz ten oznacza człowieka, który należy do Ludu Bożego – a w Nowym Przymierzu owym ludem są ci, którzy uwierzyli w Pana Jezusa. Akwinata precyzuje przy tym, iż ci spośród żydów, którzy odrzucili Chrystusa i zwalczają Ewangelię są „żydami” niejako tylko „na zewnątrz” – czyli mówiąc językiem Pisma św. są „fałszywymi żydami„. Nie ma się zatem co dziwić Piusowi XI, który powiedział w nawiązaniu do chrześcijan: „w sensie duchowym jesteśmy semitami„.

    Ponadto, w tradycyjnie chrześcijańskiej perspektywie tak się właśnie bowiem mniej więcej rzeczy mają. Mamy prawdziwych Żydów – a zatem oddanych Bogu chrześcijan, Kościół Chrystusowy, który jest „Nowym Izraelem” i tych żyjących w czasach Starego Testamentu wyznawców religii mojżeszowej, którzy z nadzieją oczekiwali przyjścia zapowiedzianego Mesjasza. Mamy jednak też fałszywych Żydów, a więc tych, którzy bezprawnie się za nich podają, ale tak naprawdę odrzucając Pana Jezusa i walcząc z Ewangelią zrywają z najgłębszym sensem wiary swych praojców – Abrahama, Izaaka i Jakuba. Oczywiście nie jesteśmy żydami w sensie etnicznego pochodzenia, gdyż to nie ma znaczenia w więzi z Chrystusem i w tym sensie św. Paweł nauczał, że „nie ma już Żyda ani Greka” (Kol. 3, 11). Tym nie mniej w znaczeniu duchowym chrześcijanie są Żydami, gdyż należą do „Nowego Izraela„, „ludu prawdziwie obrzezanego” (Fil. 3, 3), obrzezanego nie z ręki ludzkiej lecz Chrystusowym obrzezaniem” (Kol. 2, 11). Wiara chrześcijańska jest zaś spełnieniem obietnic danych Abrahamowi, Izaakowi, Jakubowi, Dawidowi i innym patriarchom, prorokom i królom Starego Testamentu. Czy tego chcemy czy nie, tradycyjne chrześcijaństwo ma korzenie ściśle żydowskie. Jest to prawda warta szczególnego przypominania zwłaszcza po prawej stronie sceny ideowej i politycznej. Niektórzy z prawicowców i konserwatywnych katolików wypowiadają się i zachowują się tak, jakby chcieli jak najstaranniej wymazać z chrześcijaństwa ten jego aspekt. Słyszy się wszak raz po raz gorliwe zaprzeczenia w rodzaju „Pan Jezus nie był Żydem, gdyż jest Bogiem, a Bóg nie ma pochodzenia etnicznego bądź narodowościowego” (ale prawdę, że jako prawdziwy Człowiek miał w sobie żydowską krew, wychowywał się w rodzinie żydowskiej, praktykował żydowską religię i obrzędy, utożsamiał się z ludem Izraela skrzętnie przy tym pomija). Inni z kolei mówią: „Stary Testament jest całkowicie nieważny i nieaktualny” nieraz podszywając to stwierdzeniami sugerującymi, jakoby owa Księga była bardziej historycznym zapisem szowinistycznej mentalności dzikich plemion żydowskich, aniżeli prawdziwie natchnionym i nieomylnym Słowem Bożym, które uczy nas w co mamy wierzyć i jak postępować. Jeszcze inni, gdyby pisali historię chrześcijaństwa, to jego początki i źródła  usadowiliby na starożytnych rzymskich i greckich salonach, pismach pogańskich filozofów, w dumnie maszerujących legionach cesarskich, aniżeli pośród bliskowschodnich pustyń wypełnionych prostymi pasterzami owiec, kóz i wołów. Właśnie takim baśniom i bajaniom trzeba przeciwstawiać prawdę o żydowskich korzeniach chrześcijaństwa. Naszymi ojcami w wierze nie są Ciceron, Platon, Seneka, Marek Antoniusz czy Neron, ale Abraham, Jakub, Izaak, Dawid, Eliasz czy Elizeusz. Częścią Bożego Objawienia nie są pisma greckich i rzymskich filozofów, ale Stary Testament. Pan Bóg zaś rzeczy wielkie nie objawił dumnym arystokratom w zdobionych kunsztownie togach lecz prostaczkom, pasterzom kóz i robotnikom fizycznym. A historia, prawodawstwo i mentalność starotestamentowych Żydów mimo ich oczywistych wad, upadków i ciemnych stron (ukazywanych zresztą na kartach Starego Testamentu) jest wznioślejsza i szlachetniejsza niż dzieje oraz obyczajowość pogańskich Rzymian i Greków. Nie oznacza to pogardy i obrzydzenia dla całej grecko-rzymskiej spuścizny historyczno-kulturowej, gdyż niemało rzeczy z niej zostało zaadaptowanych i oczyszczonych przez chrześcijaństwo, ale trzeba mieć świadomość tego co w naszej cywilizacji jest jednym z fundamentów (żydowski Stary Testament), a co stanowi w niej dobry, ale niekonieczny dodatek (pewne elementy rzymskiego prawa, greckiej filozofii czy starożytnej sztuki i kultury).