Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: COVID-19

  1. Czy akcja „Góralskie Veto” jest moralnie uzasadniona?

    Możliwość komentowania Czy akcja „Góralskie Veto” jest moralnie uzasadniona? została wyłączona

    Aktualnie w Polsce rozszerza się akcja otwierania – wbrew rządowym zakazom – różnego rodzaju lokali gastronomicznych. Pierwszym impulsem dla tych działań była akcja „Góralskie Veto”, w której grupa działaczy społecznych z Podhala zapowiedziała, iż bez oglądania się na wynikające z rządowych rozporządzeń zakazy, przedsiębiorcy z tego regionu Polski będę prowadzić swe firmy w sposób normalny, czyli taki, jaki miał miejsce przed pandemią Covid-19. Co należy sądzić o tym podobnych akcjach obywatelskiego nieposłuszeństwa? To ważne i praktyczne życiowo pytanie, postaram się więc dać na nie poniżej – przynajmniej częściową – odpowiedź.

    Na płaszczyźnie czysto prawnej, jako że do tej pory nie ma żadnej ustawy, która ograniczałaby swobodę gospodarczą w ramach walki z Covid-19, to przedsiębiorcy nie przestrzegający w tej kwestii rządowych zakazów mają po prostu rację. Konstytucja naszego państwa w artykule 22 stanowi bowiem rzecz następującą:

    Ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny.

    Najwyższy akt prawny w naszym kraju, którym jest Konstytucja, zakazuje więc ograniczania swobody gospodarczej bez ustawowego ku temu upoważnienia. Nie można więc w naszym państwie robić tego na podstawie samego tylko rozporządzenia. Tego rodzaju zakazy działalności gospodarczej, które rząd wprowadza bez ustawowej delegacji, są po prostu nielegalne, bo niekonstytucyjne. Owszem, jedną z ogólnych zasad prawnych jest domniemanie legalności poszczególnych przepisów, ale z drugiej strony jak mówi jedna z odnoszących się również do prawa rzymskich sentencji „Clara non sunt interpretanda„, czyli „Nie dokonuje się wykładni tego co jasne„. Artykuł 22 Konstytucji przynajmniej w swej części tyczącej się tylko ustawowej drogi ograniczania swobód gospodarczych jest bardzo jasny i jednoznaczny. Nie ma więc póki co w Polsce legalnego, a co za tym idzie moralnie obowiązującego w sumieniu, zakazu czy ograniczenia działalności gospodarczej ze względu na zagrożenie Covid-19.

    Oczywiście należy w sposób szczególny szanować rządzących (niezależnie od ich afiliacji politycznych i światopoglądowych) oraz być posłusznym stanowionym przez nich prawom (patrz: Rz 13, 1-5), ale z drugiej strony to „prawo jest królem” i rządzący winni poruszać się w granicach aktów prawnych również ich obowiązujących. Tradycyjna teologia moralna mówi zresztą, że jednym z warunków obowiązywania danych przepisów jest prawidłowy sposób ich uchwalenia. Ogólnie zaś rzecz biorąc, nie jest dobrą sytuacja, kiedy sami rządzący łamią prawo, wprowadzając nielegalne ograniczenia, gdyż w ten sposób demoralizują także swych poddanych.

    ***

    Fakt jednak, iż na płaszczyźnie prawnej uczestnicy wspomnianej wyżej akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa mają rację, nie rozstrzyga jednak jeszcze w całości, czy aby na pewno mają słuszność w zakresie bardziej moralnym. Ponadto, powstaje jeszcze pytanie, czy gdyby nasi rządzący przeforsowali podobne ograniczenia i zakazy działalności gospodarczej na drodze legalnej i zgodnej z Konstytucją, to czy byłyby to prawa sprawiedliwe, których zasadniczo należałoby przestrzegać?

    Od razu powiem, iż nie dam w tym artykule jednoznacznej odpowiedzi na powyższe pytania, a ograniczę się jedynie do nakreślenia pewnych sugestii i wskazówek odnośnie tego, w jaki sposób powinnyśmy myśleć na owe tematy. Od strony bowiem czysto moralnej sprawa otwierania restauracji, kawiarni i pubów w dobie szczególnego zagrożenia epidemiologicznego jawi mi się jako jedna z trudniejszych do oceny. I nie wierzę tu w łatwe i szybkie rozeznania, a jeśli takowe się pojawiają, to uznaję je za motywowane bardziej emocjami oraz skupieniem się na wycinku rzeczywistości, aniżeli motywowane głęboką refleksją rozumową i wyważeniem różnych racji. Z jednej strony bowiem oczywiście jest tak, że prawem naturalnym jest to, by ludzie mogli pracować na swe utrzymanie i zasadniczo rzecz biorąc władze cywilne powinny strzec tego prawa, nie zaś je utrudniać czy tłamsić. W pewnym zakresie praca jest nawet moralnym obowiązkiem człowieka, co można wywnioskować z następującego fragmentu Pisma świętego:

    Albowiem gdy byliśmy u was, nakazywaliśmy wam tak: Kto nie chce pracować, niech też nie je! Słyszymy bowiem, że niektórzy wśród was postępują wbrew porządkowi: wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi. Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli (2 Tes 3, 10-12).

    Z drugiej strony to prawo naturalne nie należy do kategorii absolutnych i bezwzględnych. Prawo do pracy może być wszak ograniczane przez różne słuszne oraz rozsądne motywy, np. dobrym jest zakaz pracy dla dzieci w kopalniach albo dla ludzi mocno niedowidzących jako kierowców taksówek, autobusów czy tramwajów. Prawo do życia oraz ochrona zdrowia oczywiście zaś stoją wyżej niż prawo do pracy i zasadniczo rzecz biorąc ograniczanie tego drugiego na rzecz tego pierwszego jest słuszne. Ale i tu pojawia się ważne pytanie o proporcjonalność tych ograniczeń. Z jednej strony wszak za słuszne uznalibyśmy wspomniany przeze mnie zakaz pracy jako kierowca dla osoby mocno niedowidzącej, gdyż skutkiem tego byłoby pewne i oczywiste narażanie siebie i innych na kalectwo albo i śmierć. Z drugiej strony mianem zdecydowanie niemądrych i przesadzonych nazwalibyśmy ogólne zakazanie jazdy samochodami, nawet jeśli w wyniku tej jazdy na polskich drogach śmierć rocznie ponosi kilka tysięcy osób. Dlaczego powiedzielibyśmy, że taki zakaz jest niemądry? Ano, choćby dlatego, że nie da się we współczesnej cywilizacji normalnie funkcjonować bez przynajmniej sporadycznego korzystania z takich środków komunikacji. Poza tym, o ile w wyniku wypadków samochodowych może ginąć w Polsce parę tysięcy ludzi rocznie, to z drugiej strony używanie samochodów może też ratować wiele tysięcy osób od przedwczesnej śmierci czy kalectwa. Ot, np. za pomocą samochodów policjanci mogą szybciej zareagować na jakieś potencjalnie krwawe przestępstwo, podobnie jak ratownicy medyczni mogą szybciej przyjść na pomoc ofiarom różnych wypadków.

    ***

    Cała więc sprawa z tymi czy innymi ograniczeniami związanymi z Covid-19 sprowadza się do trudnego zadania oceny, które z tych restrykcji są odpowiednio proporcjonalne do zagrożenia, jakie stwarza ów wirus dla zdrowia publicznego. Nie jest to zadanie łatwe, gdyż zagrożenie epidemiologiczne i zdrowotne stwarzane przez Covid-19 należy do sytuacji pośrednich pomiędzy tymi chorobami, które są stosunkowo niegroźne (jak np. przeziębienie czy grypa), a tymi z nich, które są, czy były bardzo groźne oraz zaraźliwe (jak kiedyś dżuma czy trąd).

    Mirosław Salwowski

  2. Posłuszeństwo prawu w dobie koronawirusa

    Możliwość komentowania Posłuszeństwo prawu w dobie koronawirusa została wyłączona

    Niespodziewany problem społeczny i medyczny w postaci koronawirusa sprawił, iż sprawujący nad nam rządy ludzie wprowadzili do naszego życia szereg mniej lub bardziej uciążliwych ograniczeń prawnych. Wszyscy mniej więcej wiemy, jakie są to ograniczenia i zakazy, dlatego wspomnę tylko o niektórych z nich: wysokie mandaty za gromadzenie się w ilości większej niż dwóch osób, prawie całkowita delegalizacja publicznie odprawianych Mszy świętych i nabożeństw, zakaz wychodzenia z domu poza pilnymi i koniecznymi sprawami życia codziennego. Większość Polaków raczej stosuje się do tych przepisów prawnych, a to choćby z powodu obawy przed wysokimi karami finansowymi, ale też, a może przede wszystkim z wewnętrznego poczucia odpowiedzialności za innych ludzi oraz nadzwyczajności obecnej sytuacji. Coraz częściej pojawiają się jednak głosy, które w mniej lub bardziej wyraźny sposób wydają się kwestionować moralny obowiązek okazywania posłuszeństwa wspomnianym wyżej przepisom prawnym. W poniższym artykule postaram się udowodnić, iż z tradycyjnie katolickiej perspektywy autorzy tych głosów nie mają racji i w związku z tym się mylą.

    ***

    Pierwszym powodem, dla którego zasadniczo należy być posłusznym obecnie obowiązującym prawnym ograniczeniom, jest to, iż w swych założeniach nie próbują nas one zmusić do popełnienia żadnego grzechu. Nie jest bowiem czymś per se grzesznym radykalne ograniczenie swych wyjść w domu czy też niespotykanie się – poza gronem rodzinnym – w ilości więcej niż dwóch osób. Co jednak z nieuczęszczaniem na niedzielne Msze święte? To jest prawo kościelne, nie zaś Boże, od którego władze kościelne mają prawo dawać dyspensę, co też w wielu diecezjach zostało uczynione. Tak też, w obecnych okolicznościach nie jest też grzeszne nie udanie się na niedzielną Mszę.

    Drugim powodem, który przemawia za posłuszeństwem prawu w aktualnych okolicznościach, jest to, iż nie mamy żadnych wyraźniejszych przesłanek, by twierdzić, że ograniczenia i zakazy, którym zostaliśmy poddani przez rządzących, są z ich strony niesprawiedliwe, mając na celu osiągnięcie jakichś złych moralnie celów. To prawda, że istnieją (vel istniały) prawa, które mimo iż nie nakazują nam czynienia czegoś per se grzesznego, są jawnie niesprawiedliwe, a w związku z czym moralny obowiązek poddania się im jest dyskusyjny. Przykładem tego rodzaju przepisów prawnych były przynajmniej niektóre z praw dyskryminujących osoby rasy czarnej w USA. Sam fakt dostosowania się murzyna bądź murzynki do prawa zakazującego im np. korzystania z tej samej łazienki co osoby białe nie sprawiał, że zgrzeszą one przez ów fakt, jednak nie zmieniało to faktu niesprawiedliwości takich praw. Tego typu przepisy były niesprawiedliwe, gdyż miały na celu pognębienie pewnej grupy ludności z samego tytułu jej rasowej przynależności i niezmiernie trudno byłoby w nich dopatrzyć się zamiaru osiągnięcia jakiegoś obiektywnego dobra. Trudno jednakże przeprowadzać analogię pomiędzy rasistowskim ustawodawstwem niektórych krajów w przeszłości, a aktualnymi ograniczeniami prawnymi wymierzonymi w rozpowszechnianie się koronawirusa. Celem obecnych ograniczeń jest bowiem obiektywne dobro, które stanowi ochrona ludzkiego zdrowia i życia. I nawet jeśli po czasie okaże się, że w walce z koronawirusem można byłoby ograniczyć do łagodniejszych środków, to póki co jest za wcześnie by formułować tego rodzaju wnioski. Po prostu za mało na chwilę obecną wiemy na ów temat. Nawet prawie całkowita delegalizacja publicznie odprawianych Mszy świętych i nabożeństw prawdopodobnie nie wynika ze światopoglądowej niechęci naszych rządzących do religii chrześcijańskiej, a co za tym idzie, brak jest podstaw, by choćby i w tym ograniczeniu widzieć jakąś jawną niesprawiedliwość.

    Trzecim powodem przemawiającym za posłuszeństwem aktualnym zakazom jest to, iż – zależnie od pewnych okoliczności i uwarunkowań – władze cywilne mają prawo ograniczać legalność nawet tych zachowań, które same w sobie nie są grzeszne. Przykładowo, wypicie jednej lampki wina przez 16-latka nie jest samo w sobie grzechem, nie mniej jednak ze względu na dobro wspólne władza może zakazywać spożywania alkoholu, dajmy na to do 21 roku życia. Innym przykładem tej zasady są ograniczenia prawne w prędkości poruszania się samochodów na drodze. To prawda, że dajmy na to, jazda 70 km na godzinę w terenie nie jest per se grzeszna, nie mniej jednak nie jest czymś samym w sobie niesprawiedliwym prawo ograniczające taką prędkość do 60 lub 50 km na godzinę.

    ***

    Tak więc podsumowując, nie ma podstaw, by twierdzić, iż aktualnie obowiązujące ograniczenia prawne nie obowiązują nas moralnie w sumieniu. Nie zmuszają nas one bowiem do czynienia czegoś per se grzesznego, nie są jawnie niesprawiedliwe, a przeciwnie mają one na celu nasze dobro. Powinniśmy być więc im posłuszni. Na sam koniec tego artykułu warto zacytować jednego z męczenników II wojny światowej, bł. Franciszka Jägerstättera:

    Nie wolno nam także zapominać, że powinniśmy być posłuszni władzy świeckiej, nawet wówczas, gdy jest to niezmiernie trudne. Należy okazywać wierne posłuszeństwo świeckim władcom i przełożonym, mimo częstego wrażenia, że jesteśmy traktowani przez władzę niesprawiedliwie. (…) Przykazania boskie mówią nam wprawdzie, że powinniśmy okazywać posłuszeństwo także zwierzchności świeckiej, nawet jeśli nie jest natury chrześcijańskiej, ale tylko do momentu, gdy nie narzuca nam nic złego. Bogu należy się większe posłuszeństwo niż człowiekowi”  (Cytat za: Erna Putz, „Boży dezerter. Franz Jägerstätter 1907 – 1943„, Warszawa 2008. s. 300 – 301).

    Mirosław Salwowski