Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: bluźnierstwa

  1. Grzegorz Braun znieważa bohaterów naszej wiary

    Leave a Comment

    Pamiętam jak przed laty uczestnicząc w rekolekcjach ignacjańskich prowadzonych przez ks. Karla Stehlina FSSPX słyszałem, jak tenże prezbiter krytycznie wspominał o pewnych przesadnie antysemickich publikacjach, w których ukazywano Mojżesza jako żydowskiego nacjonalistę uzurpującego sobie misję od Boga. Dziś jednak okazuje się, iż jeden ze znanych zwolenników i wiernych Bractwa św. Piusa X głosi publicznie bardzo podobne poglądy. Chodzi mi o wypowiedzi pana Grzegorza Brauna ujęte w dostępnym na serwisie YouTube filmie pt. „Grzegorz Braun: Żydowska Chanuka to świętowanie krwawego tryumfu plemienia nad drugim #144KNews” https://www.youtube.com/watch?v=ZAgCzNk08eM&t=1620s

     

    Przyznam, iż choć znając w moim odczuciu przesadnie krytyczne wypowiedzi pana Brauna na temat Żydów spodziewałem się po samym tytule tego filmu czegoś będącego z pogranicza prawowierności, to mówiąc kolokwialnie „zdębiałem”, gdy zacząłem odsłuchiwać jego treść poświęconą obchodzonej przez Żydów „Chanuce”. Wszak aż tak wręcz bluźnierczych słów i fraz po panu Grzegorzu Braunie nie oczekiwałem. Od minuty 19. 06 do 23. 33 człowiek ten odnosząc się do historycznego tła „Chanuki” nazywa jej świętowanie rytuałem „dzikim, plemiennym, rasistowskim„, „świętem żydowskiej nietolerancji„, „celebracją żydowskiego ekstremizmu„, „żydowskiego, plemiennego, dzikiego fundamentalizmu„. W kontekście owego święta pan Braun mówi też: „To jest świętowanie nietolerancji. Celebrowanie rasizmu. Celebrowanie plemiennego kultu, w którym zwracamy się do Pana Boga, ale, ale Boga ekskluzywnie plemiennego„.

    Bohaterowie wiary, a nie żydowscy ekstremiści

    Abstrahując od tego, czy po śmierci i zmartwychwstaniu Pana Jezusa powinno się obchodzić Chanukę, jest po prostu wielkim skandalem mówienie o jej historycznym tle w taki sposób, jak czyni to pan Braun. Święto Chanuka jest bowiem celebrowaniem wydarzeń opisanych w należących do katolickiego kanonu biblijnego  dwóch księgach machabejskich. Tłem tego święta jest opowieść o tym, jak natchnieni i wspomagani przez jedynego prawdziwego Boga Machabeusze przeciwstawili się krwawo uciskającej ówczesną prawdziwą religię, jaką był starożytny judaizm, pogańskiej tyranii króla Antiocha IV Epifanesa. W księgach machabejskich znajdują się też piękne i wzniosłe opisy męczeństwa, jakie w obronie prawdziwej wiary poniosły np. siedmiu braci i ich matka (2 Mch 7) oraz starzec Eleazar (2 Mch 6, 18 – 31).

    Machabeusze nie byli więc „dzikimi fundamentalistami” i „rasistami”.  Są oni za to autentycznymi bohaterami również naszej katolickiej wiary, którym należy się szczery i głęboki szacunek. Historia ich zmagań i nierzadko krwawego męczeństwa należy do źródeł także chrześcijańskiej religii i jest prawdziwą obelgą jej deprecjonowanie, w taki sposób jak czyni to pan Braun. Bóg, który wspomagał Machabejczyków, nie jest jakimś „ekskluzywnym plemiennie Bogiem”, ale jest prawdziwym, wszechmocnym,  jedynym w Trójcy Bogiem. Pomijam już zaś nawet to, iż prawdopodobnie Pan Jezus obchodził Chanukę (J 10, 22-23).

     

    Ktoś może jednak powie, że pan Braun ma rację co do Chanuki, gdyż chrześcijanie nie powinni obchodzić starotestamentowych obrzędów i ceremonii. To prawda, że te z obrzędów Starego Przymierza, których celem było wskazywanie na Chrystusa już przeminęły i że chrześcijanom nie wolno ich obchodzić (choć akurat kwestią dyskusyjną jest czy konkretnie Chanuka do nich należała). Uczniom Jezusa nie wolno ich obchodzić nie dlatego, jakoby były one wyrazem „dzikiego żydowskiego fundamentalizmu i rasizmu” oraz reprezentowały wiarę w „plemiennego Boga”. Chrześcijanie nie powinni celebrować obrzędów Starego Testamentu, gdyż owe zapowiadały przyjście Jezusa, a skoro Chrystus już przyszedł zostały One w Jego osobie i dziele wypełnione. Przykładowo, nie należy obchodzić na sposób starozakonny Paschy, gdyż to ofiara krzyżowa i zmartwychwstanie Pana Jezusa jest Paschą Nowego Testamentu, ale to nie znaczy, że Pascha Starego Przymierza była celebracją „zwycięstwa żydowskich rasistów pod wodzą wierzących w swego plemiennego Boga ekstremistów Mojżesza i Aarona nad ludem Egiptu”. Kto by w ten sposób uzasadniał nieobchodzenie przez chrześcijan starozakonnej Paschy po prostu bluźniłby przeciwko Bogu i obrażałby Jego świętych. A niestety właśnie w ten sposób obchodzenie Chanuki kwestionuje pan Grzegorz Braun.

    Pomijam już to, że p. Braun omawiając temat historycznego tła Chanuki wykazuje się kompletną niewiedzą co do pewnych ich ważnych szczegółów. Myli on bowiem umiejscowioną w innym czasie i w innej księdze Biblii historię Judyty odcinającej głowę Holofernesowi z wydarzeniami, które stoją u podstaw obchodzenia Chanuki.

    Grzegorz Braun kontra Ojcowie Kościoła

    Na koniec, tytułem przeciwwagi dla „antychanukowego” obłędu pana Grzegorza Brauna warto przytoczyć z jakim szacunkiem o Machabeuszach wypowiadali się Ojcowie i Święci Kościoła:

    Kim byli Machabejczycy? … Nie u wielu zaznają czci, gdyż ich męczeńskie zmagania nie miały miejsca po Chrystusie. Lecz godni są uczczenia przez wszystkich, ponieważ ich męstwo dotyczyły wartości wiary ojców religijnych. Złożyli bowiem świadectwo przed cierpieniem Chrystusa na to, co mieli czynić prześladowani po Chrystusie i naśladujący Jego śmierć w naszej obronie. Oni bowiem, bez takiego przykładu, skoro wykazali się tak wielką cnotą, o ileż by okazali się doskonali, wstępując w szranki po przykładzie, jaki dał nam Chrystus! (…) – św. Grzegorz z Nazjanzu, „Mowa 15: Pochwała Machabejczyków”.

    Oto masz męstwo wojenne, w którym niemało jest szlachetności i piękna, ponieważ przekłada ono śmierć nad niewolę i hańbę! A cóż mam mówić o cierpieniach męczenników? Żeby szeroko się nie rozwodzić, zapytam, czy młodzieńcy machabejscy mniejszy odnieśli tryumf nad pysznym królem Antiochem niż ich ojcowie? (2 Mch 7, 1-4). Przecież tamci zwyciężyli przy pomocy oręża, ci bez broni. Stąd niezwyciężony zastęp siedmiu chłopców, otoczony wojskami króla. (…) św. Ambroży, „Obowiązki duchownych” 1, 41, 202n.

    Gotowiśmy raczej umrzeć, niźli zakon Boży ojczysty przestąpić ( 2 Mch 7, 2). Taką odpowiedź dała znakomita rodzina Machabeuszów Antyochowi, okrutnemu prześladowcy religii żydowskiej. Młodzi Hebrajczycy odpowiedzieli śmiało i odważnie: Bogu winniśmy miłość i żadna męczarnia nie odwiedzie nas od Niego. Gotowiśmy na wszystko, ciała nasze są w twej mocy. Ale nasza wiara i miłość nie uznaje twej władzy i panowania. Nie myśl, że uczynimy coś takiego, co by się Panu nie podobało, z radością umrzemy za wiarę. Istotnie, nie zachwiali się w swem postanowieniu, gotowi przy łasce Bożej dla zachowania wiary wszystko utracić: majątek, godności, a nawet i życie. Czy was nie wprawia w podziwienie męstwo owych starozakonnych Męczenników, którzy mniej od nas łask posiadali? Bracia moi, ci ludzie nie widzieli jako my Jezusa Chrystusa, niosącego krzyż na Kalwarię, nie widzieli również niezliczonych Męczenników, którzy na wzór Jezusa Chrystusa z takim bohaterstwem cierpieli za wiarę; oni właśnie nam torowali drogę. Nie słyszeli wcale Jezusa Chrystusa, który z krzyża zdaje się do nas przemawiać: Dziatki moje, wstąpcie na swą Kalwarię, jak ja wstąpiłem na swoją Golgotę. Ta zachęta może nam dodać męstwa i otuchy. Oni jej jednak nie mieli! (…) Starajmy się naśladować tych bohaterów (…). – św. Jan Vianney, Kazanie o męczeństwie Machabeuszów.

     

     

  2. Po chrześcijańsku życzę „Nergalowi” surowej kary

    Leave a Comment

    Większość Czytelników tego bloga zapewne wie, jak okropnego bluźnierstwa przed paroma dniami dopuścił się pan Adam Darski (ps. „Nergal”). Nie będę tego ohydztwa opisywał w szczegółach, gdyż każdy może to sobie sprawdzić sam w Internecie. Osobiście nie ukrywam, iż znajduję się pośród tych osób, które w reakcji na ów pornograficzno-bluźnierczy eksces p. Darskiego życzą mu surowej kary (jednak odbytej na tym, a nie tamtym świecie). Serdecznie pragnąłbym aby w Polsce istniało prawo karzące takie osoby w przykładny i dotkliwy sposób. Także, gdyby okazało się, iż p. Darski zachorował teraz na jakąś ciężką chorobę, odebrałbym ową okoliczność jako sprawiedliwy sąd Boga za popełnione przez niego ohydztwa. Zapewne, teraz niektóre osoby powiedzą, iż to zupełnie nie po chrześcijańsku życzyć panu Darskiemu zła, bo wszak wrogów należy miłować, przebaczać im i błogosławić ich. Otóż, ludzie, którzy rozumują w ten sposób mylą się, gdyż w pewnych okolicznościach wolno jest życzyć złoczyńcom doczesnego zła i nie jest to zawsze sprzeczne z Bożym nakazem ich miłowania.

    Jest absolutnie niezaprzeczalną prawdą, iż powinniśmy miłować choćby i największych złoczyńców. To miłowanie winno się wyrażać w życzeniu im dobra, modlitwie za nich oraz gotowości do niesienia im pomocy, gdy zajdzie taka potrzeba. Dotyczy to wszystkich rodzajów złoczyńców i naszych wrogów – ojciec powinien w ten sposób miłować zboczeńca, który zgwałcił mu córkę, matka powinna tak miłować zwyrodnialca, który zabił jej syna i my uczniowie Chrystusa powinniśmy też tak miłować „Nergala”, który ostatnio tak strasznie znieważył naszego Pana i Zbawiciela. Ale pomimo to, mamy prawo w pewnych okolicznościach życzyć doczesnego zła grzesznikom, o ile tylko w jasny i jednoznaczny sposób pragniemy, by owo doczesne zło posłużyło tym złoczyńcom ku ich poprawie i nawróceniu. Mamy więc prawo życzyć więzienia pedofilom, złodziejom i mordercom, o ile nie życzymy im przy tym by ich tam gwałcono czy torturowano, ale chcemy, by owa kara zmieniła tych ludzi na lepsze. Ba, mamy nawet prawo życzyć komuś podobnemu ciężkiej choroby, o ile nie pragniemy takiej choroby dla niej samej, ale w jasny sposób odbieramy ją jako środek do nawrócenia takiej osoby. Tak samo mamy moralne prawo życzyć „Nergalowi” np. surowej kary, o ile nie kieruje nami ślepe pragnienie wywarcia na nim zemsty, ale traktujemy taką karę jako środek do poprawienia tego człowieka lub – jeśli to go nie poprawi – przynajmniej odstraszenia go na przyszłość od podobnych czynów, by przynajmniej innych nie deprawował i nie psuł swymi ohydnymi czynami.

    Powyżej wskazana zasada, jest właśnie wyrazem prawdziwej miłości do złoczyńców. Chcemy dla nich największego dobra, jakim jest nawrócenie i życie wieczne z Bogiem, ale uznajemy przy tym, iż nieraz, aby grzesznik się poprawił i nawrócił, musi na tym świecie być karany i dotykany różnymi nieszczęściami. Ten sposób myślenia jest jak najbardziej biblijny i tradycyjnie chrześcijański. Największy z doktorów Kościoła, św. Tomasz z Akwinu tak to wyjaśniał:

    „Jeśliby natomiast ktoś nakazywał lub życzył komuś zła dla jakiegoś dobra, wówczas tego rodzaju złorzeczenie byłoby dozwolone. Nie będzie to jednak przekleństwo we właściwym znaczeniu, lecz tylko przygodnie, gdyż główny zamiar złorzeczącego człowieka odnosi się do dobra,  a nie do zła.

    Można zaś złorzeczyć nakazem lub życzeniem ze względu na dwojakiego rodzaju dobro: Po pierwsze, ze względu na sprawiedliwość, i w tym znaczeniu sędziemu wolno rzec zło człowiekowi, którego skazuje na słuszną karę. W tym też znaczeniu Kościół wypowiada zło, gdy kogoś wyklina. Podobnie prorocy zapowiadali zło grzesznikom, jakby uzgadniając swą wolę ze sprawiedliwością Bożą, chociaż  tego rodzaju złorzeczenia można, także tłumaczyć jako proroctwa. Po drugie, można mówić zło ze względu na pewien pożytek, np. gdy ktoś grzesznikowi życzy, by zachorował lub natknął się na jakąś przeszkodę po to, aby stał się lepszy, albo przynajmniej  zaprzestał szkodzić innym”.

     

    W Piśmie świętym zaś (także, co chcę podkreślić w Nowym Testamencie) jest wiele przykładów, gdy sprawiedliwi i bogobojni mężowie życzyli pewnego rodzaju doczesnego i fizycznego zła grzesznikom po to, by ci się poprawili i nawrócili. Przykładowo, Eliasz modlił się do Boga o to, by w Królestwie Izraela nie padał deszcz i Stwórca wysłuchał go tak, iż przez trzy i pół roku ów rejon był dotknięty suszą (Jk 5, 17). Eliasz nie grzeszył jednak w ten sposób i został wysłuchany, gdyż choć pragnął dla swych rodaków pewnego fizycznego zła, to kierował się przy tym jednocześnie miłością do nich, gdyż chciał, by to nieszczęście ich nawróciło. Z kolei, św. Paweł Apostoł doradzał kościołowi w Koryncie, by żyjącego wśród nich rozpustnika „(wydać) takiego szatanowi na zatracenie ciała, lecz ku ratunkowi jego ducha w dzień Pana Jezusa” (1 Kor 1, 5). A zatem, św. Paweł pragnął dla owego złoczyńcy nawet poważnych szkód cielesnych, byle tylko ów się nawrócił. Ten sam Apostoł zresztą w cudowny sposób oślepił na pewien czas Elimasa-maga, który próbował odwodzić prokonsula Sergiusza od przyjęcia Ewangelii i wiary chrześcijańskiej (Dz 13, 6-11). Co więcej, w Apokalipsie czytamy, iż znajdujący się już w niebie męczennicy proszą Boga, by wymierzył sprawiedliwą karę ich prześladowcom (Ap 6, 10).

     

    A więc, po biblijnemu i chrześcijańsku życzę panu Adamowi Darskiemu surowej i sprawiedliwej kary na tym świecie. Nie życzę mu tego z nienawiści i ślepej zemsty, ale przeciwnie powoduje mną tu miłość do niego, jak i tych spośród ludzi, których może on deprawować. Chcę, by pan Darski się poprawił, a surowa kara może mu w tym pomóc. Nie chcę też by dalej zatruwał on dusze innych bluźnierstwami, satanizmem i antychrześcijańską nienawiścią i w tym surowe kary też mogą pomóc.

  3. Ojciec Adam Szustak chwali bluźniercze filmiki

    Leave a Comment

    Jeden z najbardziej znanych w Polsce duchownych katolickich dominikanin o. Adam Szustak jest autorem różnych wypowiedzi. Prawdopodobnie ogromna większość z wypowiadanych przez niego twierdzeń jest na szczegółowym lub przynajmniej ogólnym poziomie słuszna, mądra i pożyteczna. Wszystkim jednak nam zdarza się błądzić, mylić i mówić rzeczy ewidentnie niemądre oraz głupie. Ksiądz Adam Szustak niestety nie jest wyjątkiem od tejże życiowej reguły. Jednym z przykładów takich jawnie błędnych i głupich jego wypowiedzi jest gorąca pochwała, jaką udzielił on internetowej twórczości youtubowego kanału o nazwie „G.F. Darwin”. Ojciec Szustak w swym – umieszczonym dnia 08. 09. 2016 roku na serwisie „YouTube” filmiku pt. „Jak ty to KRĘCISZ?” w następujący sposób odpowiada na pytanie odnośnie tego, co sądzi o twórczości grupy „G.F. Darwin”:

    Otóż, chciałbym powiedzieć, że jestem absolutnym fanem filmów Grupy Filmowej Darwina. Nie mam pojęcia dlaczego ogromna większość różnych komentarzy oczywiście bardzo zagorzałych katolików mówi, że jest to  obrazoburcze i tak dalej. Uwaga, proszę państwa! To jest kabaret! To są filmy satyryczne. Absolutnie, uważam, że niektóre są fenomenalne. A zazwyczaj te o Panu Bogu są w ogóle  są najlepsze, są najśmieszniejsze. (….) Więc tak, bardzo lubię Darwina. Uważam, że ten humor jest przedni. Uważam, że jak Pan Bóg ogląda filmy o Darwinie … czyli nie o Darwinie, tylko filmy, które Darwin prezentuje filmy o Panu Bogu, to przypuszczam że ma ubaw po pachy. Mam nadzieję, że mnie Darwin kiedyś zaangażuje do jakiegoś filmu i że razem zrobimy coś satyrycznego o Panu Bogu

    (Minuty 7.05 -8.22; https://www.youtube.com/watch?v=35c4DHyDMco).

     

    Przyznam, że choć wiele rzeczy już w swym życiu widziałem i słyszałem, ta wypowiedź o. Adama Szustaka szczerze mną wstrząsnęła. Doprawdy trudno mi bowiem pojąć, jak osoba, która codziennie odmawia cztery części różańca, odprawia Mszę, a także rozważa Pismo święte, może być tak tragicznie zaślepiona, jeśli chodzi o ewidentnie antychrześcijańskie bluźnierstwa zawarte w twórczości kanału „G.F. Darwin”. Filmy tej grupy, które, gdy tyczą się Boga, zwykle bazują na historiach pierwotnie pokazanych w Piśmie świętym, przekręcają  prawdy w nim przedstawione i w sposób skrajny fałszują oraz przeinaczają cechy charakteru Boga Ojca i Pana naszego Jezusa Chrystusa. Bóg Ojciec jest w nich wszak pokazywany jako miejscami śmieszna postać, która nie posiada wszechwiedzy, która w niesprawiedliwy sposób ocenia swe stworzenia, a także okłamuje je i wprowadza w błąd. Przykładowo, w nakręconym przez ową grupę filmie na temat Kaina i Abla, całkowicie odwraca się sens owej biblijnej historii pokazując Kaina jako sprawiedliwego, pobożnego i oddanego Bogu, Abel zaś jest tu ukazany jako leń i krętacz, któremu za pomocą wybiegu udaje się oszukać swego Stwórcę. W efekcie Bóg błędnie ocenia Kaina, a udziela pochwały Ablowi. W innym filmiku „G.F. Darwin” Bóg Ojciec daje się oszukać Hitlerowi co do jego skruchy za wcześniej popełnione grzechy, po czym obiecuje mu wejście do Nieba, by na końcu powiedzieć, że tak naprawdę to żartował i „do Nieba by go nie wpuścił„. Co więcej w tym samym filmiku, to szatan przedstawiany jest jako osoba bardziej sprawiedliwa i rozsądna od Boga.

    Tego rodzaju bluźnierstwa są jednak usprawiedliwiane przez ks. Szustaka jako żart, „kabaret”, z których sam Pan Bóg zapewne „ma ubaw po pachy”. Pismo święte mówi jednak: „Nie łudźcie się: Bóg nie dozwoli z siebie szydzić” (Galatów 6: 7 – 8). Czy zresztą ojciec Adam w podobny sposób usprawiedliwiałby działania tych, którzy niby „tylko w żartach” w skrajny sposób przeinaczaliby dobre cechy charakteru jego rodziców? Czy to samo powiedziałby, gdyby wbrew faktom i jego życiowemu doświadczeniu, naśmiewano by się np. z jego matki pokazując ją jako osobę głupią, złośliwą oraz niesprawiedliwą?

    Zwłaszcza jako katolickiemu księdzu, warto o. Adamowi Szustakowi przypomnieć następujące, a będące faktycznym potępieniem filmowej twórczości kanału „G. F. Darwin”, pouczenie Soboru Trydenckiego:

    Następnie [sobór] chce powstrzymać zuchwałość prowadzącą do profanacji słów i zdań z Pisma Świętego w: ŻARTACH, bajkach, CZCZEJ GADANINIE, pochlebstwach, oszczerstwach, przesądach, bezbożnych i diabelskich przyśpiewkach, przepowiedniach i wróżbach, jak również w paszkwilach. Dla zniesienia tego rodzaju znieważania i pogardy poleca i nakazuje, aby w przyszłości nikt nie ośmielał się używać słów Pisma Świętego w takich i podobnych celach, wszyscy zaś zuchwalcy i gwałciciele Słowa Bożego, zostali ukarani przez biskupów zgodnie z prawem i wyrokiem sądu” (Dekret o wydaniu i korzystaniu z Ksiąg świętych, Sesja 4,  Rozdział II, 3, podkreślenie moje – MS).

     

    Jeden z najlepszych władców w historii, król Francji św. Ludwik IX nakazał surowo karać bluźnierców mówiąc, iż sam chętnie dałby się okaleczyć, gdyby w ten sposób udało mu się oczyścić swój kraju od tego rodzaju nieprawości. Dziś dożyliśmy czas, w których nawet katoliccy księża publicznie chwalą autorów bluźnierstw wraz z ich bluźnierczymi tworami.

     

    PS. Tekst pierwotnie opublikowany na portalu Fronda.pl:  http://www.fronda.pl/a/okiem-salwowskiego-ks-adam-szustak-chwali-bluzniercze-filmiki,79414.html