Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: banki

  1. Ks. Ambroży Guillois: Czym jest lichwa i dlaczego jest grzechem?

    Leave a Comment

    (…) Pismo święte w wielu miejscach najwyraźniej potępia lichwę:  „Nie weźmiesz lichwy od brata twego, ani więcej niżeś dał ” (Kapłańska 25, 35); „Jeśli pożyczysz ludowi memu ubogiemu, który mieszka z tobą, nie będziesz mu przynaglał jako wyciągacz, ani lichwami uciśniesz” (Wyjścia 22, 25);  „Bratu twemu tego, czego mu trzeba, bez lichwy pożyczysz” (Powtórzonego Prawa 23, 20); „Miłujcie nieprzyjacioły wasze, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się stąd nie spodziewając” (Łukasz 6, 35).

    Ojcowie Kościoła mocno powstają przeciwko lichwie i głośno mówią, że wszystko co się bierze nad pożyczkę jest niesprawiedliwością. Święty Bazyli przedstawia lichwę jako zbytek niesprawiedliwości: „Jest to przeklęta córka chciwości i przywiązania do rzeczy ziemskich”; „Pismo święte (są to słowa świętego Grzegorza Nysseńskiego) zabrania wyraźnie lichwy, jako nieprawego środka wzbogacenia się (…) Nasze księgi święte zabraniają we wszystkim wymagać więcej nad to, co dano. Wszystko czego się żąda więcej nad pożyczkę, nazywa się lichwą; nakazuję lichwiarzowi zwrócić co wziął”; „Lichwa (mówi święty Jan Złotousty) zarówno szkodliwą jest dla tego kto ją płaci, i dla tego kto ją bierze; gubi duszę ostatniego a nędzę pierwszego powiększa”. Posłuchajmy jeszcze świętego Leona: „Jakikolwiek obrót rzeczy wezmą, lichwiarz zawsze traci, jeśli postrada to co pożyczył; lecz jeszcze nieszczęśliwszy, gdy bierze więcej nad to co pożyczył. Ciągnie zyski ze swych pieniędzy, śmierć zadaje duszy swojej”.

    Wszystkie sobory także potępiły lichwę. Drugi sobór powszechny  lugduński (Lyon) pod Grzegorzem X rzucił klątwę na lichwiarzy, a Sobór powszechny wienieński, pod Klemensem V, żądał aby karano jako heretyków tych, którzy uparcie twierdzili, że nie jest grzechem zajmować się lichwą, to jest wymagać i brać więcej niżeli kto pożyczył.

    Wszyscy papieże, aż do Piusa IX, ciągle powtarzali te same zasady. Benedykt XIV, między innymi w swym liście encyklicznym z dnia 1 listopada 1745 roku, wydanym do wszystkich biskupów włoskich, zaczynającym się od słów: „Vix pervenit”, mówi, że po roztrząśnięciu przedmiotu przez najuczeńszych kardynałów i teologów, postanowiono jednozgodnie, że wszelka lichwa, wszelki zysk wymagany nad kapitał, to jest nad sumę pożyczoną, z tytułu samej tylko pożyczki, jest niegodziwym i lichwiarskim, jakikolwiek byłby majątek osoby, od której wymaga się ten zysk, i na jakikolwiek cel używałaby ona sumy pożyczonej.

    Lichwę więc potępiają: Pismo święte, tradycja czyli podanie i Ojcowie Kościoła, tudzież Papieże i Sobory. Lichwiarze zatem, którzy każą sobie płacić bez prawnej zasady, procenty od pożyczonych pieniędzy, pobierają to, co do nich nie należy; przywłaszczają cudzą własność i obowiązani są zwrócić ją, bo inaczej Niebo zamknięte jest dla nich na zawsze. „Złodzieje (mówi św. Paweł Apostoł) nie wnijdą do Królestwa Bożego” (1 Koryntian 6, 10), a lichwiarze czymże są, jeżeli nie złodziejami? Starożytny pisarz nazywał ich zbójcami, Zapytany, co znaczy pożyczać na lichwę, odpowiedział: „jest toż samo co zabijać”.

    Ale nie jest przywłaszczeniem cudzej własności, nie jest lichwą, żądać procenta od pożyczki, wymagać więcej niżeli kto pożyczył, jeżeli posiadamy do tego zasadę prawną, jako to: stratę, przerwę zysku, cel zyskowny, niebezpieczeństwo nadzwyczajne.

    – 1. Od Strata albo szkoda, której doznajemy własnie z powodu pożyczki, tak, że wówczas procent albo wynagrodzenie tej straty jest rzeczywiście zwrotem czyli restytucją rzeczy, którąbyśmy posiadali, gdyby pożyczka nas jej nie pozbawiła. Łatwo to zrozumiecie z następnego przykładu. Przyjaciel wasz mając pieniądze, przeznaczone na konieczną i pilną naprawę domu swego, pożycza ci je przez przychylność. Cóż wtedy wyniknie? Ponieważ naprawa nie została dokonaną. może on wynająć swego domu, jako zagrożonego ruiną. Słusznie jest więc, gdy odpłacając mu za pożyczone z dobrego serca pieniądze, wynagrodzisz go za stratę, jaką poniósł z powodu tej pożyczki.

    – 2. Przerwa zysku, któryby miał z swoich pieniędzy ten, kto ci je pożyczył. Na przykład masz pieniądze w handlu; przyjaciel twój, znajdując się w potrzebie, prosi cię o pożyczenie tysiąca złotych; przychylasz się uprzejmie do jego prośby, i nie posiadając innych pieniędzy prócz tych, które masz w handlu, bierzesz stąd tysiąc złotych: słusznie więc twój przyjaciel powinien ci wynagrodzić zysk. jaki miałbyś z swoich pieniędzy. gdybyś mu ich nie pożyczył.

    – 3. Osoba ma pieniądze, które nie chce żeby na próżno leżały w szkatule; owszem, zamierza ich użyć i jest przekonaną moralnie, że znajdzie sposobność do otrzymania z nich zysku prawego i godziwego. Zamiar tej osoby, pod względem jej pieniędzy, jest celem zyskownym, i jeżeli prosić ją będziemy o pożyczkę, wolno jej żądać od nas procentu.

    – 4. Każdy kto pożycza komu pieniądze, naraża się na pewne niebezpieczeństwo; na przykład, dłużnik może być okradzionym, stracić wszystko co ma i znaleźć się w niemożności zwrotu danego mu kapitału. To niebezpieczeństwo zwyczajne i nieodzowne, nie nadaje prawa do wymagania procentów. Ale trafić się może, że pożyczając komu kto naraża się na prawdopodobne niebezpieczeństwo utraty swego kapitału; na przykład, jeżeli pożycza się człowiekowi nieprzemyślnemu, marnotrawcy, będącemu w złych interesach, lub który z całym swym, funduszem puszcza się na morze, gdzie często rozbijają się okręta, itp. To niebezpieczeństwo nadzwyczajne i nie zależące od pożyczki, staje się prawną i godziwą zasadą do wymagania i pobierania więcej nad sumę wypożyczoną; zwykle 5 lub 6 od sta. (…).

    LICHWIARZ ŻAŁUJĄCY GRZECHÓW.

    Przed kilku lat byliśmy świadkami nader budującego zdarzenia. Starzec, uzbierawszy pożyczkami na lichwę, sumę przynoszącą około piętnastu tysięcy franków rocznego dochodu, widząc, że niedługo już stanie przed Panem Bogiem, uczuł wstępującą w siebie łaskę, i chciał pogodzić z swym sumieniem. Przywołał dwóch synów swoich i rzekł im: „Wiecie, synowie moi, że majątek, który posiadam, nie do mnie należy, ponieważ nabyłem go środkami, jakie religia, i ludzkość potępia: ileż familij, niestety przyprowadziłem do upadku! Oświadczam wam, że stanowczą wolą moją jest. aby wszelkie krzywdy, zrządzone przeze mnie, zostały powetowane, i liczę na waszą poczciwość i religię waszą, że ostatnia wola moja święcie przez was spełnioną zostanie”. – „O nasz ojcze! Zawołali obaj synowie, zalewając się łzami, jakąż radością napełniasz serca nasze! Nie powątpiewaj ani na chwilę; pieniądze, które tak ciążą na twym sumieniu, niezawodnie zwrócone będą komu należy”. W kilka tygodni potem mnóstwo familij podbierało, jedne po 500 franków itp. Wszystkie procenta nieprawnie pobrane, zwrócone zostały do ostatniego grosza”.

    Ks. Ambroży Guillois, „Wykład historyczny, dogmatyczny, moralny, liturgiczny i kanoniczny wiary katolickiej. Dzieło ofiarowane Ojcu św. Piusowi IX, zaszczycone podziękowaniem Jego Świątobliwości, tudzież aprobatą i pochwałami wielu kardynałów, arcybiskupów i biskupów „, Wilno 1863, s. 345 – 348; 376.

  2. Mam konto w banku i jestem przeciwny lichwie. Czy jestem więc hipokrytą?

    Leave a Comment

    Kiedy ostatnio zamieściłem tekst wybitnego XIX-wiecznego teologa katolickiego, ks. Ambrożego Guilloisa, w którym streszczona została tradycyjna nauka Kościoła na temat lichwy, odezwały się głosy sugerujące, iż skoro sam posiadam konto bankowe to jestem hipokrytą jednocześnie promując niechęć wobec lichwiarskich praktyk. Czy ten zarzut jest słuszny?

    Otóż, nie sądzę, aby był on słuszny, przynajmniej jeśli zważy się na tradycyjne rozróżnienia jakie katoliccy moraliści czynili w kwestii dopuszczalnych i niedopuszczalnych form współpracy z czynionym przez kogoś złem. Przypomnijmy, iż absolutnie zakazana jest jedynie współpraca formalna, a więc taka, która polega albo na bezpośrednim współuczestniczeniu w złu czynionym przez kogoś innego, albo też jej istota zasadza się na pochwalaniu, doradzaniu, nakazywaniu czy zachęcaniu do takowego zła. Owszem posiadanie konta bankowego w pewien, mniejszy bądź większy sposób przyczynia się do uprawiania przez dany bank praktyk udzielania pożyczek na procent, jednak można zapytać, czy aby na pewno jest to jedna z form, zakazanej zawsze i wszędzie współpracy formalnej z owym złem? Trudno tu mówić wszak, o aktywnym doradzaniu, zachęcaniu, pochwalaniu czy nakazywaniu takowego zła w przypadku posiadaczy bankowych kont, gdyż owi wszak nie podpisują oświadczeń, w których np. pochwalali by lichwę, ani też nie zobowiązują się do uczestnictwa w kampaniach reklamujących udzielanie tych czy innych pożyczek na procent. Oczywiście, pozostaje przy tym kwestia oceny samego przechowywania własnych pieniędzy na kontach bankowych jako w pewien sposób pomagających właścicielom banków w realizacji ich pożyczkowych transakcji, jednak i tu trudno mówić o jakimś bezpośrednim udziale w takowych praktykach, gdyż banki inwestują pieniądze nie tylko w działania o charakterze lichwiarskim, ale również w inne przedsięwzięcia. Konkretnie więc rzecz biorąc, np. wpłacenie przeze mnie kwoty 100 złotych na konto w banku nie musi być równoznaczne z tym, iż owe 100 złotych zostanie przeznaczone na udzielenie oprocentowanej pożyczki, gdyż może zostać ono zainwestowane przez bank w inny sposób. Tą sytuację można porównać z płaceniem podatków władzom cywilnym: część z uzyskanych w ten sposób pieniędzy idzie na dobre cele, a część na złe.  Mimo to płacenie podatków nie jest czymś grzesznym (a wręcz przeciwnie jest nakazane Bożym prawem), gdyż przeciętny podatnik nie ma wpływu na to w jaki konkretnie sposób zostaną przez państwo wykorzystane jego pieniądze, a ponadto nie jest to formalna współpraca ze złem, gdyż w żaden bezpośredni sposób płacący podatki nie przyczynia się do nieprawego użytku, jakie z ich części może zrobić państwo. Koniec zaś końców, akurat konkretnie  na mym koncie bankowym dłużej niż kilka dni pozostaje zazwyczaj kilka bądź kilkanaście złotych, więc tym bardziej trudno jest mówić o tym, by fakt posiadania przeze mnie konta bankowego w jakiś istotny sposób przyczyniał się do procederu lichwy.

    Dodam jeszcze, że jako osoba z wykształceniem prawniczym miałbym pewne szanse na bycie zatrudnionym w sektorze bankowym to właśnie ze względu na swą niechęć do praktyk udzielania pożyczek na procent oraz obawę, by nie współpracować formalnie z tą praktyką, nigdy nie starałem się o zatrudnienie w tym charakterze.