Prawda i Konsekwencja

Czy USA to “imperium zła”?

Zbrojna rewolucja, jaka legła u początków powstania Stanów Zjednoczonych, nie może być moralnie usprawiedliwiona – powody jej wywołania były bowiem błahe, naciągane, by nie powiedzieć, że wręcz oszczercze (np. nazywanie króla Jerzego III mianem „tyrana”) – nie zmienia to jednak tego, iż w jej wyniku powstało całkiem porządne państwo i społeczeństwo. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, iż w myśl powiedzenia o „szklance do połowy pełnej i do połowy pustej” przeciwnicy USA będą do upadłego podkreślać ową „pustą połowę” (a także czasami próbować dowodzić, iż to, co ja zwę „pół-pełnią”, także niekoniecznie zasługuje na to miano), jednak gwoli sprawiedliwości i równowagi pozwolę sobie i tym razem (wszak mamy dziś okrągłą 250. rocznicę powstania USA) wymienić szereg jaśniejszych punktów w historii tego państwa i społeczeństwa:

  1. Choć formalnie rzecz biorąc państwo to jest świeckie (w tym sensie, że nie faworyzuje żadnej konkretnej religii), to jest ono jednocześnie religijne przez takie elementy jak:
    a) Odwołania do Boga zawarte w „Deklaracji Niepodległości”.
    b) Jasną obecność religijnych odniesień w państwowych ceremoniach, symbolice i tym podobnych płaszczyznach. Główne tego przykłady to:
    „In God We Trust” — motto narodowe od 1956 r. (na monetach od 1864 r., na banknotach od 1957).
    „Under God” w Pledge of Allegiance („jedna Naród pod Bogiem”) — dodane w 1954 r.
    Modlitwy na otwarciu sesji Kongresu (od 1789 r.), kapelani Kongresu.
    Formuła „so help me God” przy zaprzysiężeniu prezydenta i sędziów.
    „God save the United States and this Honorable Court” – otwarcie posiedzeń Sądu Najwyższego.
    Proklamacje Dnia Dziękczynienia (od Washingtona).
    Wiele stanów ma w preambułach konstytucji odniesienia do Boga.
  2. Przynajmniej do 1990 roku rola USA na arenie międzynarodowej była w przeważającej mierze pozytywna, gdyż:
    a) przyczyniło się ono do zwycięstwa nad barbarzyńskim i antychrześcijańskim nazizmem.
    b) zwalczało antychrześcijański i ateistyczny komunizm.
    c) zwalczało socjalizm.
    Po 1990 roku polityka międzynarodowa Stanów Zjednoczonych stała się znacznie bardziej zróżnicowana pod kątem jej oceny moralnej – w dużej mierze zależąc od tego, kto w aktualnym czasie został jej prezydentem (demokrata czy republikanin). Tak więc demokraci wspierali na forum międzynarodowym legalizację aborcji i depenalizację sodomii, a republikanie próbowali utrudniać przynajmniej to pierwsze – co do drugiego to różnie z tym bywało (np. prezydent Trump niestety wspiera depenalizację sodomii).
  3. Na poziomie poszczególnych stanów to w USA często najdłużej – jeśli mamy na myśli społeczności o historycznie chrześcijańskiej tradycji – przetrwały prawa wymierzone w cudzołóstwo, obsceniczność, sodomię i pijaństwo. Gdyby zaś nie nieszczęsny wyrok Sądu Najwyższego Roe vs. Wade z 1973 roku, to najpewniej najdłużej przetrwałyby tam też prawa przeciwko aborcji.
  4. USA były tym krajem o protestanckiej większości, który na płaszczyźnie prawnej i instytucjonalnej najszybciej dał rzymskim katolikom równouprawnienie oraz wolność religijną.
  5. USA były pierwszym chrześcijańskim krajem, który większości swych mieszkańców dał równe prawa, zrywając z nieuzasadnionymi moralnie przywilejami i nierównościami w tej sferze (czyli pańszczyzną chłopów, uprzywilejowaniem arystokracji itd.).
    Oczywiście, jednoznacznie ciemną plamą pozostaje tu kwestia najpierw niewolnictwa, a później segregacji i de facto również dyskryminacji osób czarnoskórych – dotyczyło to jednak mniejszości, a nie większości mieszkańców tego państwa.
  6. Mimo różnych trudności i komplikacji USA były państwem, które miłosiernie dawało szansę na osiedlenie się w nim i zaklimatyzowanie rzeszom biednych ludzi, którzy szukali dla siebie i swych rodzin lepszego miejsca na świecie.

To tyle, jeśli chodzi o najbardziej pozytywne elementy historii USA. Przejdźmy teraz do tych jej części, które niektórym konserwatystom i katolikom jawią się jako negatywne, a których rzeczywista ocena moralna jest jednak bardziej złożona.
I. „USA w sposób nieuzasadniony wtrącało się w sprawy innych krajów – to pokazuje tak ich imperializm, jak i dążenie do eksploatacji innych narodów”.
Odpowiedź: USA czasami niczego znaczącego nie zyskiwało na swych interwencjach w innych krajach – np. koszty militarnego najazdu Stanów Zjednoczonych na Irak i późniejszego gospodarczego oraz politycznego jego odbudowania przynajmniej równoważyły zyski, jakie amerykańskie firmy mogły mieć z inwestycji poczynionych w tym kraju.
Poza tym część interwencji zbrojnych USA w innych krajach była moralnie uzasadniona – np. odbicie Kuwejtu z rąk Iraku w 1991 roku należy w ten sposób ocenić, gdyż to Irak wcześniej napadł i podbił Kuwejt. Podobnie, interwencje militarne USA w Afganistanie (2001) oraz Nigerii (2025-2026) były etycznie godziwe: pierwsza, gdyż stanowiła obronę przed islamskimi terrorystami, którzy chronieni przez władze Afganistanu wcześniej wymordowali prawie 3 000 niewinnych obywateli USA; druga, albowiem stanowiła ona akt obrony chrześcijan krwawo nękanych przez muzułmańskich barbarzyńców z „Boko Haram”.

II. „W USA przeprowadzono ludobójstwo na rdzennej, indiańskiej ludności tego kraju”.
Nie jest to prawdą, przynajmniej jeśli metodykę działań władz USA (oraz białych mieszkańców tego kraju) i wynikłe z niej straty ludnościowe pośród Indian porównamy ze znanymi historycznie przykładami ludobójstw (np. Holocaust, wielki głód na Ukrainie, wydarzenia w Rwandzie w 1994 roku). W ciągu kilku wieków koloniści i żołnierze w sposób bezpośredni zabili kilka tysięcy Indian (a nie kilka milionów czy kilkaset tysięcy z nich), a dodatkowo często miało to miejsce w wyniku bitew i potyczek pomiędzy uzbrojonymi grupami ludzi, a nie np. zamierzonych egzekucji kobiet i dzieci (choć niestety takie przypadki także się zdarzały). Większość Indian umarła w skutek zetknięcia się z chorobami przenoszonymi przez ludność pochodzenia europejskiego, ale tylko w jednym przypadku mamy historyczną pewność, że zarażenie nimi Indian było ze strony białych mieszkańców USA (a w zasadzie brytyjskich kolonii) działaniem celowym, bo mającym świadomie narazić ich na zetknięcie się z daną zagrażającą ich życiu i zdrowiu chorobą.
Powyższe nie oznacza oczywiście, że Indianie byli z reguły przez kolonistów traktowani w pełni sprawiedliwie i uczciwie. Wiele umów i traktatów zawieranych z nimi było wszak łamanych lub traktowanych dość luźno – ale mimo wszystko nie to samo jest nieuczciwość bądź oszustwo, a czym innym ludobójstwo.

III. „Kościół katolicki był mocno niechętnie nastawiony do USA”.
W dużej mierze nie jest to prawdą. Owszem, zdarzali się papieże, którzy byli w mniejszym lub większym stopniu niechętni wobec tego państwa, i dość dobrymi tego przykładami są bł. Pius IX oraz bardziej nam współczesny Franciszek. Ale prawdopodobnie można wymienić jeszcze większą liczbę papieży, którzy byli doń nastawieni pozytywnie – vide postawa Piusa XII oraz Jana Pawła II. Nawet Leon XIII, który krytykował niektóre przejawy „amerykanizmu”, z drugiej strony chwalił niejeden z aspektów republiki amerykańskiej, a nawet Georga Washingtona nazwał „wielkim”.

IV. „Historyczny etos USA jest protestancki, a więc heretycki. Jak można więc widzieć jakieś większe dobra w czymś takim”.
Magisterium Kościoła docenia wszystko to, co jest dobre i chwalebne pośród naszych odłączonych protestanckich braci, potępiając zarazem jansenistyczne oraz feeneyistyczne twierdzenia o tym, że poza Kościołem nie jest udzielana żadna łaska, a każdy niekatolik, który umrze jako niekatolik, będzie wiecznie potępiony. Wiele zatem dóbr i łask jest obecnych pośród naszych odłączonych protestanckich braci, a zaprzeczanie tej rzeczywistości stanowi pewnego rodzaju niesprawiedliwość i nieuczciwość im wyrządzaną. Fakt więc, że dany kraj jest czy był protestancki, nie przeczy temu, iż mogło wydarzyć się w nim dużo dobrych moralnie rzeczy.

V. „Protestanccy misjonarze, którzy z USA przybywają do różnych krajów, szkodzą duszom, przekonując je do herezji i tym samym kierując je na drogi wiodące ku wiecznemu potępieniu”.
.Jeśli dany protestancki misjonarz przekona do herezji wcześniej dobrze skatechizowanego katolika, to owszem – z tradycyjnie katolickiej perspektywy – bardziej obniża niż zwiększa jego szanse na wieczne zbawienie. Jeśli jednak ów misjonarz przekona do protestantyzmu ateistę, agnostyka, żyda, muzułmanina bądź poganina, to oczywiście, że znacznie zwiększa jego szanse na wieczne zbawienie aniżeli potępienie. Powiem więcej, jeśli protestancki misjonarz przekona do protestantyzmu jakiegoś żyjącego w Ameryce Łacińskiej formalnego, acz faktycznie praktykującego np. voodoo, santerię czy rodzime mu formy pogaństwa „katolika”, to też tym samym zwiększa jego szanse na wieczne zbawienie.

VI. „USA wspiera zbrodniczy syjonizm i zbrodnicze państwo Izrael“.
Nie należy wspierać żadnych zbrodni w wykonaniu jakiegokolwiek państwa. Zwłaszcza jednak po doświadczeniu Holocaustu stało się jasne, iż dobrze jest, by Żydzi mieli taki swój obszar, w którym mogliby się czuć wolni i bezpieczni od grożących im niebezpieczeństw – jeśli w tym sensie głównie rozumieć syjonizm, to i ja jestem syjonistą (acz osobiście wolałbym, aby Żydzi mieli swe państwo gdzie indziej niż w Palestynie). Podobnie, jeśli w polityce państwa Izrael są jakieś zbrodnicze elementy, to należy je piętnować, ale nie powinno to oznaczać dawania całkiem wolnej ręki tym, którzy chcieliby mordować niewinnych żydowskich cywilów (np. Hamasowi).

***
Co jednak w polityce i kulturze USA było zdecydowanie bardziej złe niż dobre? Oczywiście jest parę takich rzeczy:
a) Niewolnictwo na Południu USA było zdecydowanie złe. Nie da się wszak usprawiedliwić tego, że pewni ludzie głównie ze względu na swe pochodzenie rasowe byli pozbawieni ustawowej ochrony części swych naturalnych praw (np. prawa do seksualnej nietykalności, prawa do nietykalności zawieranego przez siebie małżeństwa, prawa do sprawiedliwego i bezstronnego procesu sądowego).
b) Segregacja, a de facto dyskryminacja rasowa (na Południu USA) były złe (a ponadto bardziej uciążliwe i sroższe niż w wielu innych chrześcijańskich krajach).
c) Zakaz mieszanych rasowo małżeństw oraz rasowa eugenika były zdecydowanie niegodziwe.
e) Kultura masowa napływająca od około 60 lat (np. Hollywood, MTV, Netflix) ma wiele złych moralnie elementów – choć nie zakładałbym się o to, że więcej niegodziwości płynie tu z USA niż z Europy.

Mirosław Salwowski