Prawda i Konsekwencja

Czy składanie prezydenckiej przysięgi (w Polsce) jest moralnie godziwe?

Kwestia treści ślubowania jakie zgodnie z Konstytucją RP składa każdorazowo wybrany i zaprzysiężony prezydent naszego kraju jest poważnym, a nie wydumanym czy “skrupulanckim” problemem moralnym. W istocie rzeczy istnieje bowiem literalna sprzeczność pomiędzy chrześcijańską powinnością miłowania Boga na pierwszym miejscu (bliźniego zaś należy miłować po Bogu i ze względu na Bożą chwałę) a następującą częścią ślubowania, które składają prezydenci RP:

Uroczyście przyrzekam, że (…) pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem“.

Taka formuła na gruncie dosłownym jest błędna i nie da się pogodzić z przykazaniem miłowania Boga na pierwszym miejscu. Co innego, gdyby w treści tego ślubowania były słowa “pomyślność obywateli będzie dla mnie – po woli Bożej (lub w ramach woli Bożej) najwyższym nakazem” ale takiego dopowiedzenia tam po prostu nie ma.

Powie może ktoś, że się czepiam, a różne kulturowe konteksty towarzyszące tym podobnym aktom stanowią swego rodzaju domyślne dopowiedzenie treści, które na płaszczyźnie literalnej nie są obecne w treści tym podobnych przysiąg i ślubowań. Niestety, ale sprawa nie jest tu taka prosta, gdyż:

1. Politycznym kontekstem ślubowania jakie składa Prezydent RP jest np. zasada bezstronności władz publicznych “w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych”.

2. Obywatelami, których pomyślność ma być dla Prezydenta RP “najwyższym nakazem” są też ateiści i agnostycy – a ci mogliby w zrozumiały sposób – czuć się oszukani przez takie “domyślne dopowiedzenie” ze strony składającego przyrzeczenie Prezydenta.

3. Kierowanie się “pomyślnością obywateli” jako “najwyższym nakazem” będzie najczęściej i tak interpretowane w sposób sprzeczny z katolickim nauczaniem moralnym, np. prawie każdy Polak najpewniej uzna, że w sytuacjach szczególnych i nadzwyczajnych dla dobra całego kraju pracownicy służb specjalnych powinni cudzołożyć (po to by wydobywać strategiczne informacje wywiadowcze) – tymczasem Magisterium Kościoła twierdzi, że istnieją akty wewnętrznie złe, których nie ma się moralnego prawa popełniać w jakichkolwiek okolicznościach i do tego typu aktów zalicza się m.in. cudzołożenie.

Ponadto, papież bł. Innocenty XI w wydanej przez siebie w 1679 roku bulli potępił serię tych laksystycznych opinii, w których broniono rzekomej moralnej godziwości stosowania dwuznaczników i “restrykcji myślnych” przy składaniu przysiąg (patrz: Denzinger 1175-1178).

Mirosław Salwowski