Prawda i Konsekwencja

Czy Biblia pochwala picie wódki z umiarem oraz tańce damsko-męskie?

Nie przepadam zbytnio za każdorazowym odwoływaniem się do „kontekstu kulturowego” Biblii – gdyż często kryje się za tym po prostu chęć unieważniania bardziej jej trudnych rad czy przykazań – ale oczywiście, że istnieją takie przypadki, w których bez przypatrzenia się uważniej takiemu kontekstowi błądzi się niczym ślepy we mgle. Podam dwa ewidentne przypadki czegoś takiego:

1. Kwestia stosunku do alkoholu.
W Piśmie Świętym obok potępień pijaństwa (np. Prz 23,29-35; Ef 5,18; Ga 5,21) są nawet pochwały picia wina z umiarem (np. Ps 104,15; Koh 9,7; 1 Tm 5,23; Syr 31,27). Co prawda, niektórzy protestanci (ale bynajmniej nie purytanie – jak to się im do dziś fałszywie i oszczerczo przypisuje) chcąc obstawać przy swym antyalkoholowym fanatyzmie próbują robić z biblijnego wina niesfermentowany sok winogronowy, ale delikatnie mówiąc ani historycznie, ani językowo taka interpretacja nie trzyma się kupy. Są jednak tacy chrześcijanie (i mam tu na myśli głównie niektórych katolików – bo chyba zawsze w takich kręgach spotkałem się z tym, co będę pisał poniżej), którzy rozciągają biblijne pochwały picia wina z umiarem na znacznie mocniejsze od niego alkohole – czyli np. wódkę albo whisky. Czy takie podejście trzyma się ładu i składu – gdy weźmiemy pod uwagę kontekst kulturowy Biblii? Otóż, nie za bardzo. W Biblii zwykle jest bowiem mowa konkretnie o winie, które nierzadko dodatkowo było rozcieńczane. Biblijne pochwały picia wina z umiarem w praktyce więc oznaczały pochwały picia napoju zawierającego przed rozcieńczeniem około 11–12 procent alkoholu, a po rozcieńczeniu wodą (najczęściej w proporcjach 3:1, rzadziej 2:1) – zaledwie około 2,75–3 procent (w przypadku 3:1) lub 4–6 procent (w przypadku 2:1). Rzadziej jest w Piśmie Świętym wspominana sycera (Łk 1,15), która uznawana była za mocniejszy alkohol, ale biorąc pod uwagę zawartość w niej przysłowiowych „procentów”, to i tak daleko jej było do wódki czy whisky – zawierała ona zazwyczaj poniżej 10–14 procent alkoholu (dla porównania zaś wódka ma od 37,5 do 60 procent, a whisky od 40 do 70 procent).

Można zatem spytać, czy jest rzeczą intelektualnie uczciwą łatwe przechodzenie od biblijnych pochwał takich relatywnie słabych alkoholi jak wino (np. Ps 104,15; Pnp 1,2; Iz 25,6; Syr 31,27) do pochwał picia silnych alkoholi takich jak wódka oraz whisky? Dla mnie jest to pytanie dość retorycznej natury. Nie sugeruję teraz bynajmniej, że wódki i whisky nie da się pić nie zachowując przy tym umiaru albo, iż picie takowych jest materią grzechu. Twierdzę jednak, że nie da się łatwo przejść od pochwalania picia wina z umiarem do pochwalania picia wódki i whisky (choćby i z umiarem), a powoływanie się w odniesieniu do tych ostatnich alkoholi na Biblię jest jednak pewnego rodzaju manipulacją albo i nawet nadużyciem.

2. Kwestia tańca.
W Piśmie Świętym taniec najczęściej wspominany albo pozytywnie (np. Wj 15,20-21; Sdz 11,34; 1 Sm 18,6; Ps 149,3; Ps 150,4; Jr 31,13), albo przynajmniej neutralnie – acz jeden z mniej licznych przykładów, w których jest on przywoływany w negatywnym kontekście, co warto tu podkreślić, tyczy się sytuacji, w której celem tego tańca było zwrócenie uwagi mężczyzny na powab kobiety (chodzi oczywiście o taniec córki Herodiady przed Herodem – Mt 14,6-11; Mk 6,21-28). Fakt często pozytywnego pokazywania przez natchnionych biblijnych autorów tańca jest powszechnie dziś przez katolików wykorzystywany do pochwalania i doradzania czegoś, co można nazwać mianem „pozamałżeńskich tańców damsko-męskich”.
I w tym wypadku można zasadnie zapytać się, czy wgląd na kulturowy kontekst Biblii czyni zasadnym ów gwałtowny przeskok – od „biblijnych tańców” do „tańców damsko-męskich”? Tańce wykonywane w damsko-męskich parach nie tylko, że w ogóle nie są odnotowywane na kartach Biblii, to w historii ludzkości pierwsza pisemna wzmianka o takowych (a bardziej „takowym” – gdyż mowa jest tam o jednym takim tańcu) datuje się na 1023 rok po Chrystusie. O bardziej zaś zorganizowanych i systematycznych tańcach w „damsko-męskich parach” można mówić dopiero od 13–14 wieku naszej ery – a i w tym wypadku chodzi o coś w rodzaju tanecznych korowodów, w których fizyczny kontakt mężczyzny i kobiety ograniczał się do wzajemnego trzymania się za rękę. Na kartach Pisma Świętego nie znajdziemy zaś żadnego opisu tańca, z którego wynikałoby, iż mężczyźni dotykaliby w jego ramach kobiet. Owszem, z niektórych takich opisów wynika, że np. tańczące kobiety były widziane przez mężczyzn, ale wciąż nie dochodziło tu do żadnego fizycznego kontaktu pomiędzy osobami odmiennej płci, a żydowskie kobiety tamtych czasów były odziane w długie luźne i sięgające aż do kostek suknie (dodatkowo mając przy tym nakrycia głowy) i dodatkowo nic nie wiemy o tym, by intencją tańczących kobiet było zwracanie w ten sposób uwagi mężczyzn na swój cielesny powab (wspomniany wyżej przykład córki Herodiady jest właśnie nieprzychylnie w Biblii pokazanym wyjątkiem). Ktoś może rzec na to, iż jeden z pozytywnie ukazanych w Piśmie Świętym tańców polegał na tym, że Dawid tańczył „nago” przed Arką Pańską. Dokładna lektura fragmentów się do tego odnoszących nie potwierdza jednak takiej interpretacji – Dawid tańczył przed Arką co prawda bez swej szaty królewskiej, lecz odziany w lniany efod (2 Sm 6,14.20-23), który prawdopodobnie zakrywał przynajmniej dużą część jego nóg, brzuch, klatki piersiowej i pleców.

I w tym wypadku można więc zapytać, czy nie jest pewnego rodzaju manipulacją, intelektualną nieuczciwością, by nie rzec, że wręcz nadużyciem łatwe przechodzenie współczesnych katolików od biblijnej pochwały tańców, w których:

a) Kobiety i mężczyźni tańczyli oddzieleni od siebie;
b) Nie było jakiegokolwiek fizycznego kontaktu pomiędzy osobami różnej płci;
c) Niewiasty miały zakryte włosy oraz suknie sięgające im do kostek

(…) do pochwały i doradzania tańców polegających na tym, iż:

a) Kobiety i mężczyźni są ze sobą ściśle wymieszani
b) Kontakt fizyczny między osobami przeciwnej płci polega nie tylko na trzymaniu się za ręce, ale również obejmowaniu, a nawet przytulaniu się do siebie
c) Niewiasty często w specjalny sposób ubierają się na imprezy taneczne w sposób mniej skromny niż czynią to przy innych okazjach (jeszcze głębszy dekolt, jeszcze krótsza sukienka, etc.).

Mirosław Salwowski