Prawda i Konsekwencja

O dobroci dokonanej przez Jana Pawła II reformy różańca

Dokonana przez papieża Jana Pawła II reforma modlitwy różańcowej – polegająca na dodaniu doń 5 “Tajemnic światła” – najprawdopodobniej była mądrą i roztropną reformą czyniącą odmawianie różańca rzeczą lepszą i potencjalnie bardziej owocną niż wcześniej. Ci zaś tradsi, którzy pozwalają sobie ją krytykować (i to jeszcze publicznie) błądzą i wywołują niepotrzebne zamieszanie oraz zgorszenie.

Dlaczego tak uważam?

PO PIERWSZE: argument o tym, że wspomniana reforma różańca zaburza jego tradycyjny a mający z niego czynić swego rodzaju “Psałterz ubogich” układ jest w dzisiejszych okolicznościach kulturowych mało sensowna. Traktowanie modlitwy różańcowej jako swego rodzaju “zastępowalnika” odmawiania 150 Psalmów przez ludzi, którzy ze względu na brak umiejętności czytania nie mieli fizycznej możliwości czytania oraz recytowania Psalmów straciła wiele ze swego znaczenia w 20 wieku – czyli wieku, w którym zdecydowana większość katolików nauczyła się czytać oraz pisać. Skoro od prawie 100 lat większość katolików umie czytać to nie ma wielkiej potrzeby traktowania różańca jako czegoś co ma zastępować czytanie Psalmów.

PO DRUGIE: czymś znacznie ważniejszym w różańcu niż konkretna liczba recytowanych przy nim modlitw jest mające towarzyszyć im rozważanie wydarzeń z życia naszego Pana Jezusa Chrystusa i Jego błogosławionej Matki. To jest serce i sedno modlitwy różańcowej – im zatem więcej wspomnianych wydarzeń się przy jej odmawianiu rozważa tym lepiej. Dodanie zatem kolejnej grupy tajemnic do różańca jest jego ulepszaniem, a nie szkodliwym czy błędnym zniekształcaniem.

Rozumiem, że ktoś może czuć się przywiązanym do dawniejszego układu modlitwy różańcowej albo i nawet mieć wątpliwości, czy rzeczona reforma Jana Pawła II była jej ulepszeniem. Jednak chwila spokojnego namysłu i odejścia od zasady “Wszystko co posoborowe jest z miejsca poważnie podejrzane” powinna pokazać co najmniej małą sensowność takich obiekcji. A już na pewno, sprzeczne z duchem synowskiego szacunku i posłuszeństwa jakie katolicy powinni mieć wobec – przynajmniej – bardziej oficjalnego wymiaru posługi każdorazowego papieża – jest podnoszenie względem wspomnianej wyżej reformy różańca jakiejś publicznej krytyki. Coś takiego jak już wywołuje niepotrzebne zamieszanie oraz może czynić szkody duszom przez odciąganie ich od jeszcze głębszego i pilniejszego rozważania wydarzeń z życia Jezusa i Maryi.

***
Przy tej okazji pozwolę sobie też podkreślić, iż żadne z choćby zatwierdzonych, ale jednocześnie prywatnych objawień, nie wiąże w sposób absolutny Magisterium Kościoła. Jeszcze przed Vaticanum II papieże nieraz poddawali różnym korektom rzeczy związane z takimi objawieniami. Przykładowo, św. Pius X pozwolił na noszenie szkaplerza karmelitańskiego w formie medalika, mimo że z prywatnego objawienia, które zapoczątkowało ów zwyczaj zdawało się wynikać noszenie takowego tylko w formie tkaniny.

Mirosław Salwowski