Prawda i Konsekwencja

Czy Tomasz G. Stala jest rasistą?

Pierwsze miejsce na liście wyborczej Konfederacji w okręgu częstochowskim przypadło panu Tomaszowi Grzegorzowi Stali. Człowiek ten prowadzi Wydawnictwo 3DOM znane z publikacji wielu kontrowersyjnych w swej treści materiałów (książek, koszulek, kubków, itd.). Mass media co pewien czas przypominają o tym, iż wydawnictwo to opublikowało np. zbiór cytatów autorstwa Adolfa Hitlera, jednak ów zarzut jest łatwy do odparcia poprzez odnotowanie faktu, że owa książka została opatrzona krytycznym słowem wstępnym. Istnieją jednak książki (konkretnie są to powieści), które p. Tomasz G. Stala puścił w publiczny obieg nie tylko bez krytycznego komentarza, ale jeszcze z pochwalających je słowem. A są to publikacje, które wyrażają przekonania, jeszcze gorsze niż te, które w swych słowach i czynach wyrażał wódz III Rzeszy: a przynajmniej jedną z nich należy w ten sposób ocenić. Te książki noszą tytuły: “Dzienniki Turnera” (“The Turner Diares”) oraz “Łowca” (“Hunter”), a ich autorem był niejaki William Luther Pierce III, swego czasu znany w pewnych kręgach neonazista, rasista i apostata od chrześcijaństwa (który owe publikacje napisał pod pseudonimem: Andrew MacDonald).

***

Dlaczego napisałem powyżej, iż przynajmniej “jedna” z tych książek jest gorsza od przekonań Hitlera (i jego towarzyszy)? Ano, dlatego, iż hitlerowcy dążyli do fizycznej eksterminacji “tylko” dwóch grup etnicznych – to znaczy Żydów i Cyganów. Ludzi zaś ras innych niż biała uznawali co prawda za gorszych, jednak nie zamierzali ich masowo mordować. Tymczasem w wydanych przez pana Stalę “Dziennikach Turnera” w przychylny sposób odmalowane są postacie, które w masowy sposób mordują nie tylko Żydów, ale też osoby należące do nie-białych ras. Pozwolę sobie poniżej zacytować kilka ustępów z “Dzienników Turnera” na to wskazujących:

(Informacja dla Czytelników: słowo afro odnosi się do rasy murzyńskiej albo afrykańskiej, która do chwili zniknięcia z powierzchni Ziemi w czasie Wielkiej Rewolucji [podkreślenie moje – MS], wywierała coraz bardziej degenerujący wpływ na kulturę oraz styl życia obywateli Ameryki Północnej.) [Cytat za: Andrew MacDonald, “Dzienniki Turnera”, Wydawnictwo 3DOM, Częstochowa 2020, s. 95-96].

W Detroit wprowadzono następująco zasadę, zaakceptowaną później przez władze innych enklaw. Każdy zdrowy biały mężczyzna deklarujący chęć osiedlenia się na terenie enklawy otrzymywał jeden ciepły posiłek oraz bagnet lub inną tego rodzaju broń. Następnie znakowano mu czoło specjalnym niezmywalnym atramentem i odstawiano poza granice enklawy.

Mógł powrócić i zostać przyjęty na stałe tylko wówczas, kiedy przynosił głowę zabitego Czarnego lub przedstawiciela innej rasy kolorowej (podkreślenie moje – MS). Zastosowanie tej metody dawało pewność, że bezcennej żywności nie otrzymają ci, którzy nie zechcą lub nie będą mogli zasilić szeregów bojowników Organizacji. Osobnicy o słabym charakterze lub bardziej dekadenckim usposobieniu nie potrafili bądź nie chcieli wywiązać się z zadania.” (Cytat za: Andrew MacDonald, jw., s. 302).

Jednakże w roku 1999 (według kalendarza Starej Ery), zostały urzeczywistnione marzenia o świecie wyłącznie dla Białych (podkreślenie moje – MS).

Należy pamiętać, że spełnienie tych marzeń zawdzięczamy wieloletnim ofiarom z własnego życia, składanym dobrowolnie przez nieprzeliczone rzesze mężczyzn i kobiet należących do Organizacji.

Earl Turner był jednym z owych tysięcy, należał jednak do najbardziej zasłużonych dla sprawy. Tamtego listopadowego poranka, 106 lat temu, zyskał sobie nieśmiertelność.

Wiernie wypełnił zobowiązania wobec swojej rasy, Organizacji i Zakonu, który przyjął go w swoje szeregi. Dokonując tego czynu, Turner przyczynił się w ogromnym stopniu do przetrwania i rozkwitu naszej rasy, jak również do osiągnięcia przez Organizację globalnych celów politycznych i militarnych. To także dzięki niemu mogły się rozpocząć na Ziemi mądre, łagodne i wiecznotrwałe rządy Zakonu.” (Cytat za: Andrew MacDonald, jw., s. 307).

W “Dziennikach Turnera” obok apoteozy masowych mordów na Żydach, “zdrajcach rasy” (czyli np. tych którzy zawarli mieszane rasowo małżeństwo) oraz eksterminacji wszystkich nie-białych ludzi, zawarta jest krytyka tych, którzy co prawda stanęli po stronie “Wielkiej Rewolucji” ale byli powściągliwi w stosowaniu takich metod. Jest to ukazane na przykładzie postaci generała-porucznika Arnolda Hardinga. Jest on w tej powieści ukazany jako konserwatysta, któremu nie podobają się masowe mordy popełniane przez skrajnie antysemicką i rasistowską “Organizację”:

Nasze radykalne działania w południowej części stanu nazwał “komunizmem”. Oświadczył, że jest zdumiony i przerażony tym, iż przed wygnaniem nie-Białych oraz straceniem Żydów i winnych zbrodni przeciw swojej rasie, nie zapewniliśmy im uczciwych procesów sądowych” (Cytat za: Andrew MacDonald, jw., s. 257).

Podmiot liryczny “Dzienników Turnera” (czyli Earl Turner) w taki oto sposób komentuje postawę generała Hardinga:

Chyba ten bałwan nie rozumie najprostszych spraw, ponieważ nadal apeluje do “odpowiedzialnych” Czarnych oraz do “Żydów-patriotów” o udzielenie mu pomocy w przywracaniu porządku. Harding, jak wszyscy konserwatyści, nigdy nie zdobędzie się na podjęcie koniecznych decyzji, ponieważ ich realizacja oznaczałaby, w jego mniemaniu karanie “niewinnych”, “dobrych” Murzynów i “lojalnych” Żydów. Powodowany obawą, że może potraktować wiele osób “niesprawiedliwie”, kręci się bezradnie wokół własnego tyłka, podczas gdy na podległym mu obszarze wszystko się wali, a cywile padają z głodu jak muchy. Doprawdy, generałowie powinni być szyci z mocniejszego niż on materiału” (Cytat za: Andrew MacDonald, jw., s. 258).

Ostatecznie, ów “bałwan” (gen. Harding) zostaje na kartach omawianej powieści zabity przez “grupę specjalną działającą z ramienia Organizacji”.

William L. Pierce III w wyrazisty sposób zarysował więc w swych “Dziennikach Turnera” podział na pozytywne i negatywne postacie. Tymi pierwszymi są żądni krwi skrajni rasiści, którzy urządzają masowe mordy na Żydach, “zdrajcach rasy” oraz ostatecznie doprowadzają na całym świecie do eksterminacji wszystkich “nie-Białych”. Do tych drugich należą między innymi konserwatyści w rodzaju generała Arnolda Hardinga, którym takowy morderczy szał się nie podoba i którzy uznają, że pośród Żydów i Czarnych także są niewinni ludzie, a ponadto przed wymierzeniem komuś kary śmierci chcieliby jeszcze przeprowadzać sprawiedliwe procesy.

Z kolei w drugiej z wymienionych wyżej powieści, czyli “Łowcy” w życzliwym świetle pokazuje się mordowanie tych z białych ludzi, którzy dopuścili się takich “zbrodni przeciw własnej rasie” jak np. wejście w związek małżeński z osobami czarnymi. Książka ta została przez Williama L. Pierce’a III w specjalny sposób dedykowana Josephowi Paulowi Franklinowi, seryjnemu mordercy Żydów i mieszanych rasowo par. Wedle Pierce’a ów zbrodniarz i przestępca był świadomy swego “obowiązku jako białego człowieka i zrobił to, co musi zrobić odpowiedzialny syn swojej rasy“.

***

Można zatem zadać pytanie, w jakim celu p. Tomasz G. Stala wydał te dwie ultrarasistowskie książki? Czy zrobił on to, aby pokazać jak chore płody mogą wyjść ze zniszczonego przez nienawiść umysłu – tym samym przestrzegając przed czymś takim innych? Niestety, ale absolutnie nic na to nie wskazuje. Sposób bowiem w jaki reklamowane są przez Wydawnictwo 3DOM tak “Dzienniki Turnera” jak i “Łowca” nie jest wobec ich treści krytyczny, ale wręcz przeciwnie obfituje w ciepłe i życzliwe względem nich frazy. To nie są słowa w stylu “Publikujemy tę książkę po to, by pokazać do czego może prowadzić rasistowska nienawiść i uczulić swych czytelników na jej złowrogie i niszczycielskie oddziaływanie“. Co to, to nie. Spójrzmy wszak, choćby na sposób w jaki Wydawnictwo 3Dom promuje książkę “Łowca”:

“Książka Łowca to manifest skierowany w stronę zwykłych Amerykanów, aby ci wzięli odpowiedzialność za to, co dzieje się w ich państwie. Przesłanie w książce obecnie skierować można  do polityki i światopoglądu szeroko pojmowanego Zachodu, a nawet naszego kraju. Opisana przed kilkoma dekadami rzeczywistość zaczyna bowiem coraz mocniej przypominać to, co obecnie obserwujemy na świecie – nurty i zgubne ideologie, które zaprzątają umysły ludzi doprowadzić, mogą do totalnego zniszczenia budowanej od wieków kultury i cywilizacji. Jedynie zmiana kursu i powrót do tradycyjnych wartości jest w stanie uchronić nas przed mentalną destrukcją” (Fragment zapowiedzi “Łowcy” zamieszczony na oficjalnej witrynie internetowej Wydawnictwa 3DOM).

“Łowca” to thriller polityczny, jeden z niewielu, w którym to good guy jest faktycznie tym dobrym facetem, a nie wyłącznie heroldem ciemności, przeznaczonym do odstrzału przez wysłannika hanukowych niebios. Pod względem typowej dla tego gatunku estetyki przemocy – co może zabrzmi zaskakująco, a dla pobłogosławionych martwą ręką Lenina nawet szokująco – to powieść nad wyraz wyważona. Powiedziałbym nawet, że w porównaniu do klasyki gatunku promuje nawet rozsądny pacyfizm: tutaj ofiary nie padają kontenerami, odchodzą jedynie ci, którzy muszą. (…) [Fragment z przedmowy Adama Gmurczyka zamieszczony na stronie Wydawnictwa 3DOM].

Z kolei, w przedmowie do “Dzienników Turnera” pan Stala cytując z niej następujące słowa: “Coraz dobitniej dociera do naszej świadomości fakt, że przegramy naszą walkę, jeśli nie poleją się strumienie – mało, prawdziwe rzeki – krwi” komentuje je w następujący sposób:

Zawsze miałem dużą zdolność do zapamiętywania cytatów – zasłyszanych nawet w latach odległych. Ten przywołany powyżej – z przeczytanych pierwszy raz 20 lat temu Dzienników Turnera mam w głowie do dziś. Przytaczałem go wiele razy, gdy w rozmowach pytano mnie, w jaki sposób uczynić Polskę suwerennym i niepodległym krajem. (Cytat za: “Dzienniki Turnera”, jw,. s. 5).

Niech osoby czytające ten artykuł, same ocenią, czy powyżej cytowane zdania firmowane przez Wydawnictwo 3Dom nie są pochwałą treści i przesłania tych dwóch skrajnie rasistowskich powieści???

***

Chociaż nie ulega wątpliwości, iż Wydawnictwo 3Dom – a co za tym idzie, również (a może przede wszystkim) pan Tomasz G. Stala (jako jego szef) próbuje nam przedstawić tak “Dzienniki Turnera”, jak i “Łowcę” w ogólnie pozytywnym ich treści duchu, to pragnę przy tym zaznaczyć, iż nie wiem, czy aby na pewno kandydat na posła z ramienia Konfederacji w okręgu częstochowskim, podziela dokładnie 100 procent przesłania przepełnionych skrajnie rasistowską nienawiścią książek Williama Luthera Pierce’a III. Nie wiem więc, czy pan Stala życzyłby sobie, aby wszystkie inne niż biała rasy zostały wybite z powierzchni Ziemi (co jest finałem “Dzienników Turnera”), albo czy osoby pozostające w międzyrasowych małżeństwach powinny być jego zdaniem mordowane (co czynią pozytywni bohaterowie tak “Dzienników Turnera”, jak i “Łowcy”). W pewnych ustępach poczynionego przez siebie wstępu do “Dzienników Turnera” p. Tomasz Stala czyni nawet uwagi, które mogą być interpretowane jako lekkie zdystansowanie się od niektórych konkluzji owej powieści. Pisze on więc:

W miejscu, w którym się znaleźliśmy, gdy pełzająca czarna rewolucja zalewa światowe umysły, czas na opór. Nie popieram rozwiązań terrorystycznych, aczkolwiek czytając książkę Andrzeja Solaka o wysadzaniu klinik aborcyjnych w USA, poprzednie zdanie nie jest do końca prawdą …” (Cytat za: “Dzienniki Turnera”, jw., s. 6)

A więc p. Stala nie popiera terroryzmu, ale z drugiej strony “nie do końca jest to prawdą”, że nie popiera czegoś takiego (deklaruje to co prawda w bezpośrednim kontekście walki z aborcją, ale jednocześnie czyni to we wstępie do powieści przychylnie ukazującej masowe mordowanie Żydów i osób niebiałych). Tego rodzaju “zdystansowanie” się od terroryzmu brzmi co najmniej dwuznacznie i dziwnie.

W innym miejscu swego wstępu, “jedynka” Konfederacji na okręg częstochowski pisze coś takiego:

“Czytając Dzienniki Turnera, należy mieć na uwadze, że jest to (świetna literacko) powieść, a nie tekst programowy. Dla Europejczyka stanowią one także doskonałe studium smutnej politycznej rzeczywistości Stanów Zjednoczonych. To nie jest powieść konserwatywna i tradycjonalistyczna, to jest powieść REWOLUCYJNA. Nie powinno nas to dziwić, jeśli zdajemy sobie sprawę, że tradycja polityczna USA to wybór pomiędzy republikanizmem a demokratyzmem. Rozumiem to; mając wybór między dżumą a cholerą – wybieram kanister z benzyną.” (Cytat za: “Dzienniki Turnera”, jw., s. 7).

I znów widzimy tę dwuznaczną mowę pana Stali. A więc z jednej strony “Nie jest to tekst programowy” (czyli, innymi słowy, coś w rodzaju sugestii: niekoniecznie traktujcie ten tekst jako dosłowny program działania), a z drugiej strony jednak wyrażanie pewnego rodzaju sympatii dla głównego motywu “Dzienników Turnera” czyli posuniętej do skrajności przemocy: “Wybieram kanister z benzyną“.

Podkreślmy to jednak, że nawet te dwa wyżej cytowane, bardzo delikatne i dwuznaczne fragmenty wstępu p. Stali do “Dzienników Turnera”, które mogą być interpretowane jako sugestia, iż być może nie zgadza się on tam ze wszystkim i tak są osadzone w kontekście większej jego całości, która, generalnie rzecz biorąc, jest wobec tej powieści ciepła, przychylna oraz życzliwa. I już sam ten fakt jest wystarczająco oburzający oraz haniebny.

***

A co, gdyby p. Stala nie oceniał pozytywnie treści owych książek, a “tylko” postanowił wydać je dla zysku? Wówczas, byłoby to podwójnie dla niego hańbiące, gdyż:

1. Oszukiwałby swych realnych i potencjalnych klientów co do swej opinii na temat tych publikacji; 2. Dla zarabiania pieniędzy propagowałby szkodliwe, niebezpieczne i skrajnie błędne treści.

Przyjęcie takiego wytłumaczenia działalności wydawniczej pana Tomasz Grzegorza Stali wcale więc nie stawiałoby go w lepszym świetle. Z dwojga złego lepiej jest już bowiem szczerze wierzyć w jakieś bardzo błędne i szkodliwe idee aniżeli cynicznie na ich propagowaniu zarabiać.

Jeśli chodzi zaś o moje osobiste przeczucia co do tej kwestii, to wydaje mi się, iż pan Stala w sposób szczery, a nie wyrachowany propaguje te dwie powieści (w sensie: zasadniczo rzecz biorąc, nawet jeśli nie dokładnie w 100 procentach, ocenia je pozytywnie) i możliwy zysk finansowy płynący z faktu ich wydania nie jest główną lub wyłączną jego motywacją.

***

Ponadto warto zauważyć, iż “targetem” Wydawnictwa 3Dom nie są bynajmniej środowiska, które byłyby w sposób doskonały uodpornione na błędy i pokusy rasizmu. Tę oficynę wydawniczą można nazwać mianem “skrajnie prawicowej” i jej książkowa oferta także profilowana jest pod kątem klientów o prawicowych przekonaniach. Środowiska prawicowe zaś – obok zalet – mają też jednak swe wady, słabości i ułomności. I jedną ze słabości tych środowisk jest właśnie pewnego rodzaju podatność na błędy rasizmu. Wypuszczanie do tego typu kręgów książek w rodzaju “Dzienników Turnera” oraz “Łowcy” jest działaniem, praktycznie rzecz biorąc, niebezpiecznym. W innych bowiem krajach lektura tych książek inspirowała niektórych ludzi do dokonywania krwawych aktów terrorystycznych, w wyniku których ginęli niewinni ludzie (najdobitniejszym tego przykładem jest zamach w Oklahoma City z 19 kwietnia 1995 roku, w wyniku którego śmierć poniosło 168 osób). Nie można więc wykluczyć, iż w również w naszym kraju owe publikacje zainspirują w przyszłości niektórych ludzi do tym podobnych czynów. A nawet jeśli nie przybiorą one jawnie terrorystycznego charakteru, to któż wie, ile lżejszych, a motywowanych rasistowską nienawiścią aktów zostanie dzięki zainspirowaniu przesłaniem tych książek, w Polsce dokonanych? Mam tutaj na myśli np. motywowane rasowo obelgi czy pobicia swych bliźnich. I bynajmniej w przypadku tego rodzaju czynów nie będzie to jakiś “efekt uboczny” przeczytania “Dzienników Turnera” oraz “Łowcy”, tak jak “efektem ubocznym” rozpowszechniania pornografii nie będzie to, iż ludzie mają wskutek tego nieczyste pragnienia, etc. Będzie to raczej logiczne zaimplementowanie do życia przesłania, które za nimi stoi. Pan Tomasz Grzegorz Stala podejmując decyzję o wydaniu tych dwóch skrajnie rasistowskich książek winien, poważnie wziąć pod uwagę możliwe jej efekty i konsekwencje. Zresztą nie był on nieświadomy takich możliwych skutków, gdyż w swej przedmowie do “Dzienników Turnera” sam o sobie napisał:

“W młodości zapoznałem się z Dziennikami, utożsamiałem się z zachowaniem i wyborami Earla Turnera (chodzi o głównego bohatera tej powieści – przypomnienie moje MS). Momentami był on bardzo bliski, momentami zaś całkiem odległy. Niezmiernie mi miło, że młodsi czytelnicy będą mogli poznać, czym żyła nacjonalistyczna awangarda 20 lat temu”. (Cytat za: “Dzienniki Turnera”, jw., s. 7).

Pan Stala zdaje więc sobie z tego sprawę, iż np. w przypadku młodych radykalnie prawicowych czytelników “Dzienników Turnera” nie jest czymś trudnym utożsamienie się z aktywnością ich głównego bohatera – który przypomnijmy jest przedstawiony tam jako terrorysta mordujący niewinnych ludzi.

***

Kończąc, nadmienię, że czymś bardzo smutnym jest, iż – przynajmniej publicznie – na głęboką nieprawidłowość tej całej sytuacji – w środowiskach konserwatywnych i prawicowych zwracam uwagę tylko ja, a więc osoba, która jest całkowicie marginalnym blogerem. Ale cóż “(…) Jeśli ci umilkną to kamienie wołać będą” [patrz: Łukasz 19, 40].

Mirosław Salwowski

Przeczytaj też:

Tradycyjny katolik promuje skrajny rasizm