Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Czy Jan Paweł II nauczał, iż wolno jest kłamać w obronie przed niesprawiedliwą agresją?

Jako że przy różnych okazjach bronię tradycyjnego nauczania Kościoła o tym, iż kłamstwo jest zawsze i wszędzie moralnie niedozwolone, od czasu do czasu zdarza mi się w kontrze do tego usłyszeć twierdzenie, jakoby papież Jan Paweł II miał twierdzić na ten temat coś innego. Mianowicie niektóre osoby utrzymują, iż tenże Biskup Rzymu nauczał, że moralnie dozwolone jest kłamać w pewnych ekstremalnych sytuacjach, a więc np. w obronie przed niesprawiedliwą agresją. W tym mym artykule zamierzam dowieść, że nie jest prawdą to twierdzenie na temat rzekomych wypowiedzi Jana Pawła II na ów temat, i tak naprawdę formuła w rodzaju „Wolno kłamać w sytuacjach ekstremalnych” nigdy nie została przez tego papieża wypowiedziana.

***

Zacznijmy od tych wypowiedzi magisterialnych, które nastąpiły za pontyfikatu Jana Pawła II, a przytaczane są często na rzecz tezy, jakoby tenże papież zaaprobował mówienie kłamstwa w pewnych ekstremalnych sytuacjach.

A więc przytacza się w tym kontekście punkty numer 2488 oraz 2489 Katechizmu Kościoła Katolickiego, gdzie czytamy:

2488 Prawo do ujawniania prawdy nie jest bezwarunkowe. Każdy powinien dostosowywać swoje życie do ewangelicznej zasady miłości braterskiej. W konkretnych sytuacjach wymaga ona rozstrzygnięcia, czy należy ujawniać prawdę temu, kto jej żąda, czy nie.

2489 Miłość i poszanowanie prawdy powinny kierować odpowiedzią na każdą prośbę o informację lub ujawnienie prawdy. Dobro i bezpieczeństwo drugiego człowieka, poszanowanie życia prywatnego, dobro wspólne są wystarczającymi powodami do przemilczenia tego, co nie powinno być znane, lub do dyskrecji. Obowiązek unikania zgorszenia nakazuje często ścisłą dyskrecję. Nikt nie jest zobowiązany do ujawniania prawdy temu, kto nie ma prawa jej znać.

Jeśli jednak nieco uważniej przeczytamy te fragmenty Katechizmu Jana Pawła II, to widzimy, że nie ma w nich tego, co chcieliby w nich widzieć zwolennicy omawianej tezy. Jest w nich mowa o czymś zupełnie innym od kłamstwa, a mianowicie o tym, iż w pewnych sytuacjach nie należy ujawniać prawdy i że wówczas należy zachować milczenie i dyskrecję. Nie ma tam jednak ani słowa o tym, że w celu ochrony pewnych informacji ma się moralne prawo kłamać.

Drugim z fragmentów zaaprobowanego przez Jana Pawła II Katechizmu jest obowiązująca w latach 1992 – 1998 wersja punktu 2483 tego dokumentu, w której wówczas można było przeczytać:

Kłamstwo jest najbardziej bezpośrednim wykroczeniem przeciw prawdzie. Kłamać oznacza mówić lub działać przeciw prawdzie, by wprowadzić w błąd tego, kto ma prawo ją znać. Raniąc związek człowieka z prawdą i bliźnim, kłamstwo narusza podstawowy związek człowieka i jego słowa z Panem.

I w tym jednak wypadku nie mamy do czynienia ze stwierdzeniem w rodzaju: Istnieje moralne prawo do okłamania tego, kto nie ma prawa znać prawdy. Ta sprawa jest postawiona jak już to na odwrót, gdyż użyty tam zwrot: Kłamać oznacza mówić lub działać przeciw prawdzie, by wprowadzić w błąd tego, kto ma prawo ją znać, sugeruje właśnie odmienne postawienie sprawy, a więc: „Nie jest kłamstwem wprowadzenie w błąd tego, kto nie ma prawa znać prawdy„. Ktoś może powie, że w praktyce wychodzi na jedno i to samo, nie mniej jednak formuła typu „W ekstremalnych sytuacjach wolno jest kłamać” i tym razem nie padła.

Warto jednak zauważyć, że wspomniany wyżej punkt numer 2483 Katechizmu Jana Pawła II w przytoczonej przeze mnie wersji przetrwał tam jedynie 6 lat, gdyż w 1998 roku Kongregacja Nauki Wiary wykreśliła zeń słowa: „tego, kto ma prawo ją znać„. Kluczowy zatem, bo definiujący czym jest kłamstwo fragment Katechizmu, nie zawiera już tego dopowiedzenia i aktualnie brzmi:

Kłamać oznacza mówić lub działać przeciw prawdzie, by wprowadzić w błąd.

Gwoli ścisłości pragnę zaznaczyć, iż nie sugeruję powyżej, że w takim razie definicja kłamstwa uwzględniająca okoliczność posiadania bądź nieposiadania prawa do prawdziwej informacji została potępiona czy zakazana katolikom, ale po prostu zgodnie ze stanem faktycznym nie ma już takiej definicji w oficjalnym nauczaniu Kościoła. Osobiście myślę, że jest to wciąż kwestia otwarta i być może w przyszłości pojawią się jakieś deklaracje ze strony Magisterium bardziej uściślające i precyzujące definicję kłamstwa w tym względzie.

***

Co ciekawe, o ile obrońcy moralnego prawa do kłamania w ekstremalnych sytuacjach doszukują się w nauczaniu Jana Pawła II stwierdzeń, których tam nie ma, wydają się oni nie widzieć słów i formuł, które rzeczywiście tam są. Chodzi mi mianowicie o te fragmenty Katechizmu Jana Pawła II, które co najmniej sugerują, że kłamstwo należy do czynów wewnętrznie nieuporządkowanych, a więc takich, które są zawsze i wszędzie moralnie niedozwolone.

I tak punkty numer 1753, 1756 oraz 1759 tego Katechizmu uczą następujących zasad:

Dobra intencja (np. pomoc bliźniemu) nie czyni ani dobrym, ani słusznym zachowania, które samo w sobie jest nieuporządkowane (jak kłamstwo czy oszczerstwo). Cel nie uświęca środków. Nie można więc usprawiedliwić skazania niewinnego jako uprawnionego środka dla ratowania narodu. Przeciwnie, dodatkowa zła intencja (jak próżna chwała) czyni złym czyn, który sam z siebie może być dobry (np. jałmużna).  (Punkt 1753).

Błędna jest więc ocena moralności czynów ludzkich, biorąca pod uwagę tylko intencję, która je inspiruje, lub okoliczności (środowisko, presja społeczna, przymus lub konieczność działania itd.) stanowiące ich tło. Istnieją czyny, które z siebie i w sobie, niezależnie od okoliczności i intencji, są zawsze bezwzględnie niedozwolone ze względu na ich przedmiot, jak bluźnierstwo i krzywoprzysięstwo, zabójstwo i cudzołóstwo. Niedopuszczalne jest czynienie zła, by wynikło z niego dobro. (Punkt 1756)

„Nie można usprawiedliwić złego działania podjętego w dobrej intencji”. Cel nie uświęca środków. (Punkt 1759)

Co więc widzimy w tych fragmentach Katechizmu Jana Pawła II? Ano, jest tam streszczone tradycyjne nauczanie Kościoła o istnieniu czynów wewnętrznie złych, których nie ma się moralnego prawa czynić nigdy i nigdzie. Kłamstwo zaś jest tam zaliczone wprost do zachowania, które „samo w sobie jest nieuporządkowane” i którego nie czyni ani dobrym, ani słusznym „dobra intencja” (np. pomoc bliźniemu).

Z kolei, w punkcie numer 2485 wspomnianego Katechizmu naucza się, że:

Kłamstwo jest ze swej natury godne potępienia. (…)

Formuły mówiące o tym, że coś jest „samo w sobie nieuporządkowane” i „ze swej natury godne potępienia” są zaś właśnie językiem bardzo, ale to bardzo podobnym do tego, które Magisterium Kościoła używa do określania czynów zawsze i wszędzie niedozwolonych (a więc np. „wewnętrznie złe”, „złe ze swej natury”, „złe w swej istocie”, „złe same w sobie” – por. Jan Paweł II, encyklika „Veritatis splendor”, n. 52, 76, 80 – 81, 91 – 93, 96, 102, 115).

***

Podsumowując:

(i) Jan Paweł II nigdy nie nauczał, że kłamstwo może być dozwolone w ekstremalnych sytuacjach.

(ii) W Katechizmie Jana Pawła II w latach 1992 – 1998 znajdowała się definicja kłamstwa, pozwalająca domniemywać, iż zgodnie z nią nie jest kłamstwem wprowadzenie w błąd tego, kto nie ma prawa znać danej informacji. Jednakże i ona została skorygowana i zmieniona na bardziej „rygorystyczną” definicję kłamstwa.

(iii) Różne fragmenty Katechizmu Jana Pawła II używają wobec grzechu kłamstwa języka i sformułowań wskazujących na to, iż czyn ten zalicza się do zachowań zawsze i wszędzie niedozwolonych.

Mirosław Salwowski