Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Popieranie in vitro nie jest apostazją

W ostatnim czasie Patryk Jaki ogłosił, iż będzie kandydował na urząd prezydenta Warszawy, zapytany zaś o kwestię finansowania programu in vitro z miejskiego budżetu, odpowiedział:

Sądzę, że tak [miejski program in vitro może liczyć na moje wsparcie]. Sądzę, że to taki element, w którym można byłoby poszukać porozumienia. Sądzę, że tak. Moja stanowcza deklaracja jest taka: jeżeli chodzi o same in vitro – popieram. Natomiast jaka ilość środków z budżetu Warszawy miałaby być ewentualnie na to przeznaczona, to tutaj musimy się poważnie zastanowić [1].

Te słowa spotkały się z następującą reakcją pana Tomasza Terlikowskiego:

Kandydat PiS na prezydenta Warszawy Patryk Jaki stanowczo popiera in vitro. Warszawa warta apostazji? Pytanie tylko po co wierzący autentycznie katolik ma głosować w Warszawir na PiS, żeby dostać kandydata z poglądami PO czy Nowoczesnej? (Facebook, 28 kwietnia 2018, godz 14. 39).

Innymi słowy, redaktor Terlikowski przyrównał popieranie metody in vitro do grzechu apostazji. Oczywiście, w żadnym wypadku nie sympatyzuję ze wspomnianym wyżej poglądem pana Patryka Jakiego. Jestem przekonany, iż stosowanie in vitro jest wewnętrznie – czyli w każdych okolicznościach – złe i zakazane. Jednocześnie jednak uważam, że słowa p. Terlikowskiego o rzekomej apostazji tkwiącej w popieraniu in vitro są wyrazem jego ignorancji oraz stanowią bardzo niesprawiedliwy zarzut. Twierdzenie, iż in vitro jest dobre czy godne poparcia oczywiście jest przekonaniem błędnym, a być może nawet heretyckim, ale nie wypełnia jeszcze znamion apostazji. Do apostazji potrzeba czegoś znacznie więcej niż kwestionowania tego czy innego fragmentu nauczania Kościoła.

Apostazją jest CAŁKOWITE porzucenie wiary chrzescijańskiej, nie zaś podważanie tej czy innej prawdy wiary katolickiej czy tym bardziej któregoś z elementów zwyczajnego nauczania Kościoła. Apostazji nie należy mylić z herezją czy tym bardziej błędem doktrynalnym. Apostazją jest przejście z chrześcijaństwa na agnostycyzm, ateizm, deizm, ewentualnie judaizm, buddyzm, hinduizm, islam czy inną niechrześcijańską religię. Apostatką jest np. Ivanka Trump, która przeszła z chrześcijaństwa na judaizm, a nie pan Patryk Jaki, który popiera in vitro. 

Rozróżnienia o których mówię, są widoczne w Katechizmie Kościoła Katolickiego oraz Kodeksie Prawa Kanonicznego. Katechizm w punkcie 2089 cytując kanon 751 Kodeksu Prawa Kanonicznego rozróżnia pomiędzy różnymi rodzajami grzechów przeciw wierze i jedności Kościoła:

Herezją nazywa się uporczywe, po przyjęciu chrztu, zaprzeczanie jakiejś prawdzie, w którą należy wierzyć wiarą Boską i katolicką, albo uporczywe powątpiewanie o niej; apostazją – całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej, schizmą – odmowę uznania zwierzchnictwa Biskupa Rzymu lub wspólnoty z członkami Kościoła uznającymi to zwierzchnictwo” [2].

Apostazja nie jest więc tym samym co herezja albo schizma. Nie należy mieszać i nie rozróżniać owych grzechów. Oczywiście, wszystkie one są poważnymi grzechami, jednak zachodzi pomiędzy nimi różnica o charakterze jakościowym. I owe rozróżnienia nie są bynajmniej jakimiś „posoborowymi” nowinkami. Takie rozróżniania ujęte są także w „przedsoborowych” kościelnych podręcznikach. Żyjący w XIX wieku, kardynał Gousset w napisanej przez siebie „Teologii moralnej dla plebanów i spowiedników” tak to ujmował:

Apostazja (odstępstwo) zasadza się odstąpieniu chrześcijaństwa: jest to opuszczenie zupełne wiary chrześcijańskiej. Różni się więc od kacerstwa (czyli herezji – przyp. moje MS) w tem, że odstępca odrzuca wszystkie artykuły wiary, gdy tymczasem kacerz niektórych się tylko zapiera, nie przestając wyznawać chrześcijaństwa” [3].

 

Herezja czy błąd doktrynalny?

Popieranie in vitro jest być może herezją, ale bezpieczniej mówić o tej postawie raczej jako o błędzie doktrynalnym niż herezji.  Herezją jest bowiem: uporczywe, po przyjęciu chrztu, zaprzeczanie jakiejś prawdzie, w którą należy wierzyć wiarą Boską i katolicką, albo uporczywe powątpiewanie o niej (vide: Kodeks Prawa Kanonicznego, kanon 751). Sobór Watykański I deklaruje zaś, iż:

wiarą boską i katolicką należy wierzyć w to wszystko, co zawiera się w słowie Bożym spisanym lub przekazanym, i jest do wierzenia przedkładane przez Kościół – albo uroczystym orzeczeniem, albo zwyczajnym i powszechnym nauczaniem – jako objawione przez Boga (Patrz: „Konstytucja dogmatyczna o wierze katolickiej”, Rozdział III, p. 34) .

Herezją jest zatem uporczywe kwestionowanie tych prawd, które:

– zostały przez Boga objawione w Piśmie świętym lub ustnym podaniu przekazanym przez apostołów.

– są podawane przez Kościół jako objawione przez Boga albo przez uroczyste orzeczenie (czyli definicję dogmatyczną) albo przez zwyczajne i powszechne nauczanie (czyli jednomyślne nauczanie wszystkich biskupów w łączności z Papieżem).

Czy więc popieranie in vitro jest choćby herezją? Można o tym dyskutować, gdyż:

– metoda ta nie jest bezpośrednio potępiona w Piśmie świętym (oczywiście takowa nie funkcjonowała w czasach, gdy spisywana była Biblia).

– nie ma o niej mowy też w podaniu ustnym przekazanym przez apostołów (z podobnych względów co powyżej).
– sprawa jest relatywnie nowa.
– in vitro nie zostało potępione przez dogmatyczne wypowiedzi Magisterium Kościoła. 

Można się więc jedynie zastanawiać, czy popieranie in vitro nie jest herezją, gdyż kwestionuje to czego Kościół naucza w sposób zwyczajny i powszechny jako objawione przez Boga. Jednak i tu mamy pewien problem, gdyż o ile można powiedzieć, iż nauczanie Kościoła piętnujące in vitro ma charakter zwyczajny i powszechny, to trudno by było stwierdzić, iż Kościół uczy tego, jako czegoś bezpośrednio objawionego przez Boga – gdyż Bóg w swym publicznym Objawieniu tej kwestii nie poruszył. Potępienie in vitro jest bowiem pośrednim wnioskiem z innych bardziej wyraźnie i bezpośrednio objawionych przez Boga prawd i zasad. Jest więc kwestią dość dyskusyjną, czy popieranie in vitro – choć stanowi pogląd błędny i grzeszny – wypełnia znamiona choćby i „tylko” herezji (a co dopiero apostazji, która jest czymś znacznie więcej niż herezją).

 

Czy pan Terlikowski jest winny szerzenia ostrej pornografii?
Wreszcie,  jeśli popieranie in vitro stanowi „apostazję” to pan Terlikowski w takim razie jest współwinny szerzenia „ostrej pornografii”.  Gdy był on bowiem redaktorem naczelnym TV Republika puszczano w niej reklamy pokazujące kobiety w bikini (w kontekście komercyjnym), a nawet filmy w których były sceny z obnażonymi damskimi piersiami (w kontekście rozrywkowym). Czy pan Terlikowski czułby się dobrze, gdyby ktoś w ten sposób wyolbrzymiał zło, w którym on partycypował? 

Oczywiście ani popieranie in vitro nie jest apostazją ani pokazywanie bikini czy nawet obnażonych piersi nie jest ostrą pornografią. Choć wszystkie te rzeczy są naganne moralnie, trzeba dbać o sprawiedliwość, rzetelność i uczciwość swych ocen oraz osądów.

 

Przypisy:

[1] Cytat za: Portal Do Rzeczy, „Zaskakująca deklaracja Jakiego: popieram in vitro”, https://dorzeczy.pl/kraj/62971/Zaskakujaca-deklaracja-Jakiego-Popieram-in-vitro.html

[2] Cytat za: „Katechizm Kościoła Katolickiego”, Poznań 2002, s. 491.

[3] Cytat za: Kardynał Gousset, „Teologia moralna dla użytku plebanów i spowiedników”, Warszawa 1870, s. 147 – 148.