Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

„… Abyśmy spokojnie i cicho żyli”

W Nowym Testamencie znajdujemy następujące pouczenie:

Polecam więc przede wszystkim zanosić błagania, modlić się, prosić i dzięki czynić za wszystkich ludzi, za królów i wszystkich posiadających władzę, żebyśmy mogli żyć spokojnie i cicho w wielkiej pobożności i uczciwości” (1 Tm 2, 1).

Widać więc, iż jedną z cech uczniów Pana Jezusa winno być spokojne i ciche życie. I to nawet wówczas, gdy sprawujący władzę bynajmniej nie są chrześcijanami. W czasach wszak, gdy były pisane powyżej zacytowane słowa rządzącymi byli poganami, a jednak Apostołowie nie nawoływali chrześcijan do wszczynania rozruchów, buntów, powstań i tym podobnych ekscesów. Jak uczył nasz narodowy kaznodzieja, ks. Piotr Skarga:

Nie doznana rzecz, póki chrześcijanom Pan Bóg dawał panów pogańskich, aby im się kiedy Święci Męczennicy mocą bronili, albo na ich urzędników rękę podnieśli i lud burzyli. Znali w nich z Apostołem moc i urząd Boski, i źle a niewinnie rozlewających krew ich czcili, i byli posłuszni tam, gdzie jawnego grzechu w ich rozkazaniu nie było, chociaż z największą szkodą, żalem i utratą majętności i zdrowia swego” [1].

Taką postawę pierwszych chrześcijan pochwalał i stawiał za wzór papież Leon XIII w encyklice „Diuturnum illud”:

Pierwsi chrześcijanie postawili nam pod tym względem wzór znakomity; z największą niesprawiedliwością i okrucieństwem prześladowani przez pogańskich cesarzy, nigdy nie przestali się zachowywać posłusznie i ulegle; wydawało się wprost, iż tamtych srogość chcą przemóc własną pokorą (…) Inna sprawa była, gdy cesarze przez swoje dekrety lub pretorzy przez swoje groźby chcieli ich zmusić do sprzeniewierzenia się wierze chrześcijańskiej lub innym obowiązkom: w takich chwilach woleli zaiste odmówić posłuszeństwa ludziom niż Bogu. Wszakże i w podobnych okolicznościach dalecy byli od tego, aby jakikolwiek wszczynać bunt i majestat cesarski obrażać, a jednego tylko żądali, aby wolno im było swoją wiarę otwarcie wyznawać i być jej niezachwianie wiernymi. Poza tym nie myśleli o żadnym buncie, a na tortury szli tak spokojnie i ochoczo, że wielkość ich ducha brała górę nad wielkością zadawanych im mąk”[2].

Dość retorycznym pytaniem jest więc to, jak do postawy tych naszych znamienitych braci w wierze ma się tak drogi nam Polakom kult powstań narodowych,  estyma dla „Żołnierzy Wyklętych” czy też choćby owa krzykliwość i brak umiaru za pomocą których zwykło się ganić swych przeciwników politycznych czy też tych rządzących, którzy akurat w danym czasie nam nie odpowiadają.

Oczywiście to nie znaczy, że w takim razie chrześcijanie nie mają prawa opierać się np. niesprawiedliwym prawom ustanawianym przez tę czy inną władzę. Mają ku temu prawo, a nieraz nawet jest to ich obowiązkiem. Jednak – pomijając pewne naprawdę wyjątkowe sytuacje – opór ów powinien cechować się spokojem i cichością. Dobrym przykładem takiego właśnie oporu względem niesprawiedliwości sankcjonowanej przez rządzących jest postawa reprezentowana przez znaną kanadyjską działaczkę „Pro Life” panią Mary Wagner. Ta dzielna, a jednocześnie wręcz emanującą skromnością, pokorą i spokojem niewiasta była już wielokrotnie więziona za próby odwodzenia innych kobiet od aborcji. Mimo to nie popada ona w agresję, nie miota obelgami przeciwko rządowi swego kraju, nie wzywa do jakichś zbrojnych buntów. Przeciwnie, jak skomentował postawę Mary Wagner rozpatrujący jej sprawę sędzia:

Chcę mocno podkreślić, że podczas procesu Pani zachowanie było nienaganne. Wszelkie komentarze były pełne szacunku i przemyślane. Nie zawsze tak bywa podczas procesów„[3].

Pamiętając więc o Mary Wagner w modlitwie uczmy się też od niej właściwej formy oporu wobec zła i niesprawiedliwości.

 

Przypisy:

1. Cytat za: Ks. Piotr Skarga, „Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu„, tom II, Petersburg 1862, s. 206.

2. Patrz: Leon XIII, Encyklika „Diuturnum illud (O władzy politycznej)”, Warszawa 2001, s. 12, 14, 15-16.

3. Cytat za: Ks. Tomasz Jaklewicz, „Jak obrona Sokratesa„, Gość Niedzielny nr 44/2017.