Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Przemoc w Starym i Nowym Testamencie

Jest rzeczą wiadomą, iż tradycyjne nauczanie katolickie uważa stosowanie przemocy fizycznej za moralnie usprawiedliwione wówczas, gdy dzieje się to w ramach orzeczonej przez legalną władzę kary śmierci (lub lżejszych kar cielesnych), wojny sprawiedliwej, obrony koniecznej, karcenia cielesnego dzieci dokonywanego przez rodziców.

Katechizm Soboru Trydenckiego tak naucza na temat etycznej słuszności stosowania przemocy w niektórych wypadkach:

(Bóg) rozkazuje, aby sądy wszystkie sprawiedliwie i według praw były odprawowane (…)upomina Pan Bóg, aby sędziowie winnym nie folgowali, a niewinnych nie potępiali (…) Ma też Urząd moc prawną do zabijania i karania złych ludzi na gardle: i nie idzie zatem, żeby mieli takowi, którzy są na urzędzie, przeciwko temu przykazaniu grzeszyć, ale owszem są woli bożej posłuszni. Bo Pan Bóg dla tego zakazał zabijania, aby każdy bezpiecznym był zdrowia swego. Przeto urząd, gdy karze gwałtowników, czyni dla pokoju pospolitego, jako Dawid święty o sobie mówi: „O zarannym czasie – to jest bez odwłoki – zabijałem wszystkich grzesznych ludzi, abym wygładził wszystkich złych ludzi z miasta”. Także i ci nie grzeszą, którzy wojnę wiodą, i nieprzyjaciół swoich zabijają, nie z okrucieństwa albo chciwości jakiej, ale dla sprawiedliwości i pokoju pospolitego. Są też przykłady w Piśmie świętym, gdzie sam Pan Bóg rozkazał zabijać ludzi i przeto synowie Lewiego nie zgrzeszyli nie, iż jednego dnia tak wiele tysięcy zabili i owszem Mojżesz im powiedział: Poświęciliście dziś ręce wasze Panu Bogu[1].

Katechizm Kościoła Katolickiego (z 1992 roku) mówi zaś:

2308: …  rządom nie można odmawiać prawa do koniecznej obrony, byle wyczerpały wpierw wszystkie środki pokojowych rokowań

2265: Uprawniona obrona może być nie tylko prawem, ale poważnym obowiązkiem tego, kto jest odpowiedzialny za życie drugiej osoby, . Obrona dobra wspólnego wymaga, aby niesprawiedliwy napastnik został pozbawiony możliwości wyrządzania szkody. Z tej racji prawowita władza ma obowiązek uciec się nawet do broni, aby odeprzeć napadających na wspólnotę cywilną powierzoną jej odpowiedzialności.

2267: Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem.

 

Przyjrzyjmy się teraz na ile owe moralne usprawiedliwienie dla stosowania przemocy w niektórych wypadkach ma uzasadnienie w Piśmie świętym.

Boża aprobata dla przemocy w Starym Testamencie

Nie jest niczym nieznanym, iż na kartach ksiąg Starego Testamentu Bóg nieraz akceptował stosowanie różnych form przemocy.

W Starym Testamencie czytamy wszak np. o błogosławionych przez Boga wojnach Izraela z Kananejczykami (Joz 10), odpieraniu niesprawiedliwej agresji za pomocą siły zbrojnej (Rdz 14; 1 Sm 23, 1-2) czy też zbrojnym powstaniu przeciw bałwochwalczej tyranii (księgi Machabejskie) [2].

Bóg polecił też w tej części Pisma świętego stosowanie kar polegających na użyciu pewnego stopnia przemocy fizycznej, czyli ukamienowania (por. Kpł 24,15-16; Pwt 13,6-10; Kpł 20,27; Pwt 22,21; 24), chłosty (Pwt 25, 2), spalenia w ogniu (Kpł 20, 14; 21, 9) oraz odcięcia dłoni (Pwt 25, 11-12). Stwórca zachęca też tam ojców do dyscyplinowanie synów za pomocą rózgi (por. Prz 29, 15; 13, 24; 22, 15; 23, 13 – 14), a także stwierdza, iż „skrwawienie boków niegodziwemu słudze” nie jest powodem do wstydu (Syr 42, 1; 5).

Na kartach Starego Testamentu również wszak o Bożych rozkazach uśmiercania między innymi: morderców (Rdz 9, 6; Wj 21, 12), bałwochwalców (Wj 22, 20), bluźnierców (Kpł 24, 15-16), okultystów (Wj 22, 18), fałszywych proroków (Pwt. Prawa 18, 20), homoseksualistów, zoofilów (Kpł 20, 15-16), cudzołożników (Kpł 20, 10), gwałcicieli (Pwt. Prawa (22, 25), kazirodców (Kpł 20, 11), porywaczy (Wj 21, 16).

W księdze Hioba czytamy, iż św. Hiob, który został tam ukazany  jako człowiek bardzo prawy, doskonały i sprawiedliwy przed Bogiem, jako jedną z praktykowanych przez siebie cnót wymienia to, iż: „rozbijał szczęki łotrowi i z zębów łup mu wydzierał” (Hi 29, 17).

Św. Eliasz, wielki starotestamentowy prorok, jednego dnia zabił 450 fałszywych proroków bożka Baala (1 Krl 18, 40) i bynajmniej nie czytamy w żadnym fragmencie Pisma świętego, iż zostało mu to przez Boga poczytane jako grzech, wada, błąd czy jakaś niedoskonałość. Przeciwnie, św. Eliasz jest prorokiem, który obok Henocha został zachowany od śmierci doczesnej i przeniesiony do rajskiego ogrodu Eden, a podczas ziemskiego życia naszego Pana Jezusa Chrystusa wraz z Mojżeszem został uhonorowany obecnością przy objawieniu się chwały Mesjasza na górze Przemienienia Pańskiego. 

 

Oczywiście, tekstów wyrażających mniej lub bardziej otwarcie aprobatę dla przemocy w Starym Testamencie jest znacznie więcej. Niech jednak na potrzeby tego opracowania wystarczą powyżej ukazane. Przypatrzmy się teraz tym fragmentom Nowego Testamentu, które tradycyjnie są wykładane jako również udzielające poparcia dla stosowania przemocy w niektórych sytuacjach.

 

Boża aprobata dla przemocy w Nowym Testamencie 

W Ewangelii św. Łukasza (22, 35 – 38) Pan Jezus mówi swym uczniom, by kupili miecze. Niektórzy co prawda rozumieją te słowa, jako pewien symbol, jednak w innym fragmencie Biblii widzimy, że św. Piotr Apostoł miał przy sobie miecz (Mt 26, 52), co w pewien sposób osłabia czysto symboliczną egzegezę Chrystusowego nakazu zaopatrzenia się w miecze. Rozsądniej jest więc przyjąć, iż nie chodziło tu tylko o jakiś symbol, ale Pan Jezus nakazał swym uczniom zaopatrzyć się w dosłowne miecze po to by mogli bronić się w sytuacji fizycznego zagrożenia ich życia i zdrowia. 

W Ewangelii św. Marka czytamy, iż Chrystus Pan za pomocą użytej przez siebie siły fizycznej wypędził przekupniów ze świątyni (Mk 11; 15 – 17). Nie wiemy co prawda, czy w wyniku tego zachowania Jezusa ktoś odniósł fizyczne rany, jednak do użycia przemocy i siły przez przecież bezgrzesznego Syna Bożego z pewnością doszło. Wniosek więc jest jasny: nie każda przemoc jest niemiła w oczach Boga. 

W Liście do Hebrajczyków czytamy następującą pochwałę starotestamentowych wojowników: I co jeszcze mam powiedzieć? Nie wystarczyłoby mi bowiem czasu na opowiadanie o Gedeonie, Baraku, Samsonie, Jeftem, Dawidzie, Samuelu i o prorokach, którzy przez wiarę pokonali królestwa, dokonali czynów sprawiedliwych, otrzymali obietnicę, zamknęli paszcze lwom, przygasili żar ognia, uniknęli ostrza miecza i wyleczyli się z niemocy, stali się bohaterami w wojnie i do ucieczki zmusili nieprzyjacielskie szyki (Hbr 11: 32-34). I w tym wypadku najbardziej zdroworozsądkową wykładnią jest to, iż udział w wojnie nie zawsze jest złem, skoro autor przywołanego listu z natchnienia Bożego chwali ludzi właśnie za udział w wojnach. 

W Ewangelii św. Łukasza spisane zostało, iż św. Jan Chrzciciel przychodzącym do niego o poradę żołnierzom mówi, by nikogo nie uciskali i poprzestali na swym żołdzie niczego od nikogo nie wymuszając (Łk 3, 14). Jednak św. Jan Chrzciciel nie wzywa żołnierzy do porzucenia swego rzemiosła.

Podobnie, gdy św. Piotr Apostoł spotkał się z żołnierzem Korneliuszem nie zachęcał go wcale, by ten zrezygnował ze swego zawodu (Dz 10). 

W liście do Rzymian św. Paweł Apostoł daje następujące pouczenie: „Albowiem rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego, ale dla złego. A chcesz nie bać się władzy? Czyń dobrze, a otrzymasz od niej pochwałę. .Jest ona bowiem dla ciebie narzędziem Boga, [prowadzącym] ku dobremu. Jeżeli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzenia sprawiedliwej kary temu, który czyni źle” (Rz 13, 3-4). Miecz jest oczywiście narzędziem stosowania przemocy (w tym kary śmierci). Mimo to jednak w powyższym ustępie Nowego Testamentu „miecz” jest ukazany w jednoznacznie pozytywnym kontekście, jako coś co stanowi narzędzie Boga w celu utrzymywania porządku w społeczeństwie. Nauczanie św. Pawła Apostoła powtarza też św. Piotr Apostoł pisząc, iż władze cywilne „są posłane celem karania złoczyńców” (1 P 2, 13).

W księdze Dziejów Apostolskich czytamy z kolei, iż św. Paweł Apostoł korzystał z ochrony armii rzymskiej (Dz. 23), a także w obliczu dotykających go oskarżeń stwierdził: Jeśli zawiniłem  i popełniłem coś podpadającego pod karę śmierci, nie wzbraniam się umrzeć” (Dz 25, 11). I w tym więc miejscu św. Paweł Apostoł w pewien sposób wyraził aprobatę dla kary śmierci, zaś korzystając z ochrony militarnej przynajmniej pośrednio zaakceptował używanie przemocy w celu ochrony przed niesprawiedliwą napaścią.

 

ANALIZA ARGUMENTÓW PRZECIW PRZEMOCY

Powyższe teksty Starego i Nowego Testamentu są w tradycyjnej teologii katolickiej akcentowane jako stanowiące podstawę dla poglądu, iż w pewnych wypadkach Bóg nie brzydzi się przemocą i nie jest ona zła czy grzeszna w jego oczach. Osobiście zgadzam się z tym stanowiskiem. Poddajmy jednak analizie te z odwołujących się do Pisma św. argumentów, które są używane przeciwko moralnemu usprawiedliwianiu przemocy. 

„Przykazanie Dekalogu mówi jasno: Nie zabijaj”

Twierdzi się więc np. iż wszelkie celowe zabijanie ludzi jest złe, gdyż Przykazanie Dekalogu mówi „Nie zabijaj” (Wj 20, 13) bez rozróżniania na ludzi winnych i niewinnych, sprawiedliwych oraz złoczyńców.

To przykazanie nie rozróżnia jednak także pomiędzy ludźmi a zwierzętami, czy zatem należy twierdzić, że w takim razie wszelkie zabijanie zwierząt też jest złe? Przykazania Dekalogu mają formę skrótową i nie omawiają wielu spraw, które są jednak poruszane w innych częściach Pisma świętego. Przykładowo, przykazanie „Nie cudzołóż” nie mówi nic o grzeszności relacji homoseksualnych, ale w innych fragmentach Biblii jest o tym mowa. Podobnie, choć przykazanie „Nie zabijaj” nie precyzuje czy jego treść tyczy się wszystkich ludzi we wszystkich okolicznościach to w innych ustępach Biblii wskazane zostało rozróżnienie na osoby niewinne, których w sposób zamierzony nie wolno zabijać nigdy i nigdzie oraz na złoczyńców, których w pewnych okolicznościach można zabijać. W Piśmie świętym czytamy, że Bóg nienawidzi i brzydzi się rękoma, które przelały krew niewinnych” (Prz 6, 16-19), a jedno z praw danych Mojżeszowi mówiło: „nie wydasz wyroku śmierci na niewinnego i sprawiedliwego” (Wj 23, 7)To zatem niewinni i sprawiedliwy mają być w absolutny sposób chronieni przez Piąte Przykazanie, a nie złoczyńcy oraz przestępcy. 

„Nowy Testament zmienił zasady Starego Testamentu odnośnie przemocy”

Mimo, iż jak już to zostało powyżej wykazane w Nowym Testamencie znajdują się fragmenty mogące być w łatwy sposób zinterpretowane jako poparcie dla różnych form przemocy wielu chrześcijan niezmiennie powtarza kilka ustępów z Nowego Testamentu twierdząc, że tak naprawdę wyrażają one absolutne lub wręcz absolutne odrzucenie przemocy.

 

I tak np. mówi, się iż skoro Jezus mówił, by kochać swych nieprzyjaciół i wyświadczać im dobro (Mt 5,44) to nie da się tego pogodzić z używaniem przemocy wobec swych wrogów.

Czy jednak używanie przemocy musi być zawsze sprzeczne z tą zasadą? Niekoniecznie. Przykładowo karanie złoczyńców też jest wyświadczeniem im dobra, gdyż chce się ich w ten sposób poprawić i powstrzymać od popełniania zła. Nawet jeśli wymierza im się karę śmierci to też nie musi oznaczać tego, iż nienawidzi się tych ludzi. Jeśli towarzyszy temu sprawiedliwy proces, daje się skazanemu na śmierć możliwość pożegnania się z rodziną, zachęca się go do skruchy i pojednania z Bogiem, to w ten sposób okazuje się takiemu skazańcowi miłość.

Nawet na wojnie można okazywać nieprzyjaciołom miłość, np. karmiąc ich i odziewając, opatrywać ich rany gdy zostaną wzięci do niewoli, modląc się za dusze zabitych wrogów.

Poza tym zauważmy, że nakaz miłowania nieprzyjaciół i unikania nienawiści wobec nich jest już obecny w Starym Przymierzu:

Pamiętaj na ostatnie rzeczy i przestań nienawidzić; – na rozkład ciała, na śmierć, i trzymaj się przykazań! Pamiętaj na przykazania i nie miej w nienawiści bliźniego, – na przymierze Najwyższego, i daruj obrazę! (Syr 28, 6-7). 

Nie ciesz się z upadku wroga, nie raduj się w sercu z jego potknięcia, by Pan widząc, nie miał ci tego za złe i gniewu nie odwrócił od niego (Prz 24, 17- 18).

Gdy wróg twój łaknie, nakarm go, gdy pragnie napój go wodą – żar ognia zgromadzisz nad jego głową, a Pan ci za to zapłaci” (Prz 25: 21-22).

Jeśli więc Bóg w Starym Testamencie dawał przykazania o miłowaniu swych nieprzyjaciół i wyświadczaniu im dobra, z drugiej jednak strony czasami też polecił stosować wobec nich przemoc to najwidoczniej te dwie postawy nie są absolutnie ze sobą sprzeczne.

Poza tym, o ile oczywiście mamy miłować swych wrogów i czynić im dobrze to Biblia nie twierdzi, że w konkretnej sytuacji, gdy trzeba np. wybierać pomiędzy ochroną życia swej żony i dzieci, a zabiciem człowieka nastającego na te życie, należy okazać większą miłość agresorowi niż jego ofiarom.

 

Innym z fragmentów Nowego Testamentu używanym do kwestionowania moralnej prawowitości przemocy jest następujące napomnienie św. Pawła Apostoła:

Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi! Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi! Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]! Napisano bowiem: Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę – mówi Pan (Rz 12, 18-19).

Ten fragment nie zakazuje jednak używania przemocy przez władze cywilne w celu karania zła i złoczyńców, ale przestrzega przed prywatną zemstą czyli samosądami („nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości”). Jeśli np. Kowalski zgwałci córkę Nowaka to nie oznacza, że Nowak ma wziąć siekierę i szybko zabić Kowalskiego, ale Nowak może i powinien zgłosić to policji, która następnie aresztuje Kowalskiego, a sąd wymierzy Kowalskiemu karę. Taka jest różnica pomiędzy samosądem przed którym przestrzega św. Paweł Apostoł, a sprawiedliwą karą wymierzaną przez rządzących, którą ten sam Apostoł w tym samym liście do Rzymian chwali jako będącą narzędziem Boga.

Zresztą i w tym wypadku warto zauważyć, że zakaz prywatnego mszczenia się nie jest jakąś nowością Nowego Przymierza, ale został zawarty już w Starym Testamencie:

Tego, który się mści, spotka zemsta Pana: On grzechy jego dokładnie zachowa w pamięci. Odpuść przewinę bliźniemu, a wówczas, gdy błagać będziesz, zostaną ci odpuszczone grzechy. Gdy człowiek żywi złość przeciw drugiemu, jakże u Pana szukać będzie uzdrowienia? (Syr 28, 1-3)

„Nie będziesz szukał pomsty. nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan” (Kpł 19, 18)

I tym razem można więc skonkludować, iż skoro Bóg już w Starym Przymierzu zakazał się mścić, a z drugiej strony czasami nakazywał używanie przemocy to obie postawy nie muszą być ze sobą absolutnie sprzeczne.

 

Koronnym argumentem radykalnych przeciwników przemocy jest powoływanie się ich na następujące słowa Pana Jezusa:

Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!  (Mt 5, 39).

Chrystus nie mówi jednakże tutaj, by nadstawiać drugi policzek nie tylko swój, ale także swej żony i swych dzieci. Poza tym nie mówi też, iż kiedy cię ktoś uderzy siekierą w jeden policzek, należy nadstawiać mu drugi. W rzeczywistości uderzenie otwartą dłonią w policzek zwykle nie może wyrządzić poważnej szkody fizycznej, więc raczej nie chodziło tu Jezusowi o zakaz bronienia się przed zabiciem czy poważnym zranieniem, ale o znoszenie obelg (uderzenie w policzek raczej jest zniewagą niż atakiem fizycznym). Poza tym nasz Pan i Zbawca sam nie nadstawił drugiego policzka, gdy został niesprawiedliwie weń uderzony (J 18, 22 – 23), więc widać, że zasada nadstawiania drugiego policzka nie jest regułą absolutną. Są sytuacje, kiedy należy znosić takie niesprawiedliwe traktowanie, ale są też sytuacje gdy lepiej jest mu się opierać. Św. Tomasz z Akwinu w następujący sposób to tłumaczy:

Człowiek może nie stawiać oporu złemu w dwojaki sposób: pierwszy, darując wyrządzoną sobie krzywdę: I to może świadczyć o doskonałości, kiedy tak wypada postąpić ze względu na zbawienie innych. Drugi, patrząc obojętnie na krzywdy wyrządzane innym. I świadczy o niedoskonałości, a nawet jest występkiem, o ile człowiek może stawić odpowiedni opór krzywdzicielowi. Ambroży tak o tym pisze: <Męstwo okazane na wojnie prowadzonej w obronie ojczyzny przed barbarzyńcami albo wykazywane w domu czy to dla obrony słabych czy dla obrony przyjaciół przed łotrami jest pełni usprawiedliwione>” [4].

 

Następnym z fragmentów Nowego Testamentu na jaki powołują się radykalni przeciwnicy przemocy jest tzw. złota reguła o której Pan Jezus uczył w następujących słowach:

Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy (Mt 7, 12).

Czy jednak należy tą zasadę interpretować w oderwaniu od racjonalnych kryteriów tego co jest dla danej osoby obiektywnie dobre i obiektywnie złe? Czy w takim razie współżyjący ze sobą homoseksualiści są usprawiedliwieni, gdyż w danym momencie czynią to co chcą, by inni ludzie im czynili, zaś sędzia skazujący rabusia na karę więzienia grzeszy, albowiem rabuś chciałby zostać dalej na wolności? Chyba jednak nie o taką interpretację chodziło Zbawicielowi? Sam Pan Jezus wszak wypędzając przekupniów ze świątyni też nie czynił im tego co było dla nich w tej chwili miłe, ale obiektywnie rzecz biorąc było to dla nich dobre, gdyż uczył On ich w ten sposób szacunku wobec Domu Bożego.

 

Mówi się wreszcie, iż Pan Jezus nakazał św. Piotrowi „schować miecz”, gdy ten Go bronił przed pojmaniem (Mt 26, 52). Chrystus nie powiedział jednak Piotrowi, by „wyrzucił miecz”. W tym konkretnym zaś wypadku Pan Jezus z własnej woli złożył okup za zbawienie całego świata, więc działanie św. Piotra było przeszkadzaniem Mu w Jego zbawczej misji.

 

Jak więc widać argumenty radykalnych przeciwników przemocy bazujące na niektórych fragmentach Nowego Testamentu tak naprawdę nie są zbyt mocne, chociaż na pierwszy rzut oka wydają się takimi być. W rzeczywistości „antyprzemocowa” wykładnia Nowego Testamentu jest wyraźnie kulawa, gdyż oderwana jest od szerszego kontekstu innych fragmentów Nowego i Starego Przymierza, a także ma tendencję do narzucania niechrześcijańskich definicji pewnym biblijnym pojęciom (np. utożsamianie karania z czymś zawsze złym).

Pochylmy się jeszcze nad paroma innymi argumentami przeciw moralnej prawowitości używania przemocy:

 

„Bóg tak naprawdę tylko tolerował przemoc obecną w Starym Testamencie, ale jej nie pochwalał ani nie nakazywał – vide: tolerowanie rozwodów czy poligamii”. 

Nie jest to prawdą. Bóg wprost nakazywał wykonywanie kary śmierci i prowadzenie wojen, a nie tylko na to zezwalał.

Bóg za pośrednictwem jednego ze swych proroków nawet karci za niedokładne wykonanie rozkazu wybicia Amelekitów (1 Sm 15)

Mojżesz w imieniu Pana Boga wzywa mężów z pokolenia Lewiego przeciw bałwochwalcom co kłaniali się złotemu cielcowi i nakazuje im poodbierać życie (zabito ich przeszło 20 000) po czym chwali ich i obiecuje Boże błogosławieństwo (Wj 32: 27-29).

Boży prorok Jeremiasz podał miecz Judzie (przywódcy zbrojnie walczących Machabeuszy) mówiąc przy tym: „Weź święty miecz, dar od Boga, z jego pomocą pokonasz przeciwników” (2 Mch 15, 16).

Bóg popiera też prowadzone przez Żydów wojny z poganami poprzez czynione przez siebie cudowne zdarzenia (zawalenie murów Jerycha, wstrzymanie słońca w bitwie prowadzonej przez Jozuego).

Widzimy więc, że w przypadku przemocy mamy do czynienia z czymś znacznie silniejszym niż tylko Boża tolerancja dla złych zwyczajów Żydów. Prowadzenie wojen, wymierzenie kary śmierci czy też używanie rózgi względem krnąbrnych dzieci nie dadzą zakwalifikować się jako niechętne, bierne i negatywne przyzwolenie ze strony Boga. Stwórca te wszystkie rzeczy nakazywał, popierał i błogosławił. Bóg zaś nie może nakazywać, popierać i błogosławić czegoś co jest samo w sobie złe. Gdyby więc kara śmierci czy wojna były same w sobie złe to Bóg nie mógłby ze swej natury ich nakazywać lub pochwalać. Jak bowiem mówi Pismo święte: „Nikomu  nie przykazał On być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć” (Syr 15, 19-20).

Pius XII wykładał tę prawdę w następujący sposób:

Przede wszystkim trzeba jasno stwierdzić, żadna ludzka władza (…) nie może wydać pozytywnego upoważnienia do nauczania lub czynienia tego, co byłoby wbrew religijnej prawdzie lub dobru moralnemu (…) Nawet Bóg nie mógłby dać takiego pozytywnego przykazania lub upoważnienia, gdyż stałoby to w sprzeczności z Jego absolutną prawdą i świętością” [5].

 

„Chcąc kierować się starotestamentowym podejściem do przemocy powinno się też składać w ofierze zwierzęta, obrzezywać niemowlęta, etc. Przemoc należy do tych rzeczy, które wraz z Nowym Testamentem przeminęły”. 

To jest inna sprawa. Obrzędy Starego Przymierza były symbolem, cieniem i zapowiedzią przyjścia Pana Jezusa, Jego śmierci krzyżowej i zmartwychwstania. Gdy te wszystkie rzeczy się dokonały obrzędy Starego Testamentu straciły swój sens, gdyż cień przeszedł w rzeczywistość. Zmieniły się więc radykalnie okoliczności w których obowiązywały obrzędy Starego Przymierza. Czy można jednak powiedzieć, iż radykalnie zmieniły się okoliczności, w których Bóg nakazał w Starym Zakonie karać śmiercią i prowadzić wojny sprawiedliwe? Czy nie ma już przestępców, których należy karać? Czy wszystkie dzieci są posłuszne? Czy żaden kraj nie napada już drugiego? Oczywiście to nie znaczy, że w takim razie rządzący mają obowiązek stosować np. prawa karne Starego Przymierza w 100 procentach i karać śmiercią za wszystkie 21 nieprawości, które Bóg polecił karać wówczas w ten sposób. Aż tak surowe prawa zostały dane wszak Izraelowi w czasie, gdy zewsząd był on otoczony przez pogańskie ludy, które wciąż mogły bardzo deprawująco oddziaływać na Żydów. Ale z drugiej strony fakt, iż nie wszystkie z okoliczności uzasadniających wojnę i surowe prawa karne w czasach Starego Zakonu występuje dziś, nie oznacza, że żadne z tych okoliczności nie występują już w jakimkolwiek natężeniu.

 

„Nawet jeśli pewne formy przemocy są dopuszczalne to należy je traktować jako mniejsze zło”. 

Takie twierdzenie jest co najmniej poważnym błędem doktrynalnym. Jeśli coś rzeczywiście jest mniejszym złem to nie jest dopuszczalne nawet w ekstremalnych okolicznościach, a przemoc jest dopuszczalna, więc nie mniejszym złem.

Magisterium Kościoła tradycyjnie uczy, iż nie wolno czynić zła, aby wynikło z niego dobro:

W rzeczywistości (…) chociaż wolno niekiedy tolerować mniejsze zło moralne dla uniknięcia jakiegoś większego zła lub dla osiągnięcia większego dobra, to jednak nigdy nie wolno, nawet dla najpoważniejszych przyczyn, czynić zła, aby wynikło z niego dobro. Innymi słowy, nie wolno wziąć za przedmiot pozytywnego aktu woli tego co ze swej istoty narusza ład moralny – a co tym samym należy uznać za niegodne człowieka –nawet w wypadku, jeśli zostaje to dokonane w zamiarze zachowania lub pomnożenia dóbr poszczególnych ludzi, rodzin lub społeczeństw.” (Paweł VI, „Humanae vitae”,  n. 14).

Kościół zawsze nauczał, że nie należy nigdy popełniać czynów zabronionych przez przykazania moralne, ujęte w formie negatywnej w Starym i Nowym Testamencie (…).Dzięki świadectwu rozumu wiemy (…), że istnieją przedmioty ludzkich aktów, których nie można przyporządkować Bogu, ponieważ są one radykalnie sprzeczne z dobrem osoby stworzonej na jego obraz. Tradycyjna nauka moralna Kościoła mówi o czynach, które są „wewnętrznie złe”: są złe zawsze i same w sobie, to znaczy ze względu na swój przedmiot, a niezależnie od ewentualnych intencji osoby działającej i od okoliczności. Dlatego nie umniejszając w niczym wpływu okoliczności, a zwłaszcza intencji na moralną jakość czynu, Kościół naucza, że << istnieją akty, które jako takie, same w sobie niezależnie od okoliczności, są zawsze wielką niegodziwością ze względu na przedmiot>> (…) Jeśli czyny są wewnętrznie złe, dobra intencja lub szczególne okoliczności mogą łagodzić ich zło, ale nie mogą go usunąć: są to czyny nieodwracalnie złe, same z siebie i same w sobie niezdatne do tego, by je przyporządkować Bogu i dobru osoby (…). Tak więc okoliczności lub intencje nie zdołają nigdy przekształcić czynu ze swej istoty niegodziwego ze względu na przedmiot w czyn <<subiektywnie>> godziwy lub taki którego wybór można usprawiedliwić (Jan Paweł II, „Veritatis splendor”).

 

WNIOSKI KOŃCOWE

Istnieje zatem przemoc sprawiedliwa, która podoba się Panu Bogu i która nie powinna być traktowana w kategoriach „mniejszego zła” czy Bożego dopustu. Wbrew pozorom nie ma zasadniczej sprzeczności pomiędzy podejściem do przemocy w Starym Testamencie, a postawą wobec takowej w Nowym Testamencie.

 

Przypisy:

1. Cytat za: „Katechizm rzymski z wyroku św. Soboru Trydenckiego ułożony, z rozkazu Piusa V, Papieża wydany, i od Klemensa XIII szczególniej zalecony. Tom I”, Warszawa 1827, ss. 96-97; 62.

2. Tego, iż Machabeusze w sposób zbrojny przeciwstawili się skrajnie tyrańskiej władzy pogańskich Greków nie należy mylić z rzekomym prawem do obalania takiej władzy, która w swych pewnych aspektach postępuje źle. Etycznie usprawiedliwione jest obalanie za pomocą przemocy tylko naprawdę skrajnie złej władzy i to po wyczerpaniu innych, pokojowych środków oporu.

3. Wedle św. Tomasza z Akwinu: Eliasz został uniesiony do nieba powietrznego, a nie do nieba empirejskiego, siedziby świętych. Również nie znalazł się tam Henoch. Został on porwany do raju ziemskiego, gdzie, jak się przypuszcza, przebywa razem z Eliaszem, oczekując na przyjście antychrysta (Suma teologiczna, Tom 26, Zagadnienie 49, art 5, p. 2).

4. Cytat za: O. Louis-Marie de Blignieres, „Męstwo i przemoc w myśli chrześcijańskiej” (w) Christianitas, nr 67-68/2017, s. 89.

5. Cytat za: Michael Davies, „Sobór Watykański II a wolność religijna”, Warszawa 2002, s. 34.