Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Czy Polska powinna domagać reparacji wojennych się od współczesnych Niemiec?

W naszym kraju wrócił ostatnio temat domagania się reparacji wojennych od państwa niemieckiego. Czy jest jednak słusznym postulatem wymaganie od dzisiejszych Niemców płacenia za coś, co nie jest już ich winą? Wszak, minęły 72 lata od zakończenia II wojny światowej. W tym czasie ogromna większość tych z Niemców, którzy brali aktywny udział lub też w moralny sposób popierali podbijanie przez III Rzeszę innych krajów już nie żyje na tym świecie. Obecni zaś mieszkańcy Niemiec to w swej przytłaczającej masie dzieci, wnuki, prawnuki i pra-prawnuki tych, którzy mieli coś wspólnego z napaścią zbrojną na Polskę i inne kraje Europy.  W Niemczech żyje już tylko garstka ludzi, którzy służyli w Wehrmachcie czy SS, głosowali na NSDAP albo wznosili okrzyk „Heil Hitler” na nazistowskich wiecach w III Rzeszy. Co więcej, we współczesnych Niemczech nie ma liczącej się siły politycznej, która w pozytywny sposób odwoływałaby się do dziedzictwa rządów Hitlera, chwaliłaby wywoływane przez niego wojny, itp. Można co prawda przynajmniej po części coś takiego powiedzieć o działającej w tym kraju NPD, ale partia ta nigdy nie uzyskała nawet 5 procent poparcia w wyborach i w związku z tym nie weszła do Bundestagu (czyli ogólnokrajowego parlamentu). W ostatnich zaś wyborach parlamentarnych w Niemczech, które odbyły się w 2013 roku NPD uzyskała ledwie 1, 3 procent głosów.

Pomysł domagania się reparacji wojennych wydawałby się bardziej słuszny i sprawiedliwy, gdyby w Niemczech żyło jeszcze wielu ludzi biorących bezpośredni udział w II wojnie światowej, bądź moralnie ją popierających. Miałoby to też jakiś większy sens, gdyby partia w rodzaju NPD albo jacyś inni zwolennicy lub sympatycy nazizmu cieszyli się wśród Niemców dużym poparciem, uczestniczyliby w koalicji rządowej, etc. Żadnej z tych rzeczy nie można jednak powiedzieć o dzisiejszych Niemcach – czy jest więc sprawiedliwe domaganie się od nich odszkodowań za coś, w czym nie brali udziału i czego sami nie pochwalają ani nie usprawiedliwiają?

Co więcej, nie wydaje się, by domaganie się reparacji wojennych od współczesnych Niemców było zgodne z logiką sprawiedliwości oraz miłosierdzia, jaką w Swym Słowie objawił nam Bóg. W Piśmie św. czytamy wszak co następuje:

Wy zaś mówicie: „Dlaczego syn nie odpowiada za winy swego ojca?” Ależ syn postępował według prawa i sprawiedliwości, zachowywał wszystkie moje ustawy i postępował według nich, a więc powinien żyć. Umrze tylko ta osoba, która grzeszy. Syn nie ponosi odpowiedzialności za winę swego ojca ani ojciec – za winę swego syna. Sprawiedliwość sprawiedliwego jemu zostanie przypisana, występek zaś występnego na niego spadnie (Ez 18, 19 – 20).

Owszem w Biblii pisze też, iż: „Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą” (Wj 20, 5), jednak np. Katechizm św. Piusa V wykłada to w ten sposób, iż ta zasada tyczy się tych potomków danego złoczyńcy, którzy naśladują złe czyny swych przodków. W owym Katechizmie czytamy na ten temat:

syn, który Ojca złego nieprawości naśladuje, ten też ojcowskiej złości winnym zostaje. Bo syn wiedząc, że Pan Bóg grzechami ojcowskimi się obraża, śmiał jednak bez bojaźni bożej, swoje też grzechy przyłączyć do ojcowskich, dlatego nie tylko za swoje, ale za ojcowskie grzechy winien być karanym. Lecz, który syn nie naśladował złości ojcowskiej, ten też nie winien żadnego karania za ojca swojego cierpieć„.

Nie sposób zaś powiedzieć, by dzisiejsi Niemcy w swej większości naśladowali grzechy swych popierających Hitlera i jego wojny przodków, dlaczego więc mieliby być oni karani za zło, które owi czynili?

Ponadto, w Starym Testamencie Bóg ustanowił rok jubileuszowy, który miał odbywać się co 50 lat i w którym to czasie miały być anulowane wszelkie długi. Tymczasem od zakończenia II wojny światowej minęło już 72 lata, a więc więcej niż 50 lat.

 

Wszystko powyższe skłania mnie do konkluzji, iż postulat domagania się od dzisiejszego państwa niemieckiego reparacji wojennych na rzecz Polski jest pomysłem moralnie wątpliwym i dwuznacznym.