Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Siostra Łucja (widząca z Fatimy) o tańcach towarzyskich

Jednym z widzących w Fatimie Matkę Bożą dzieci była Łucja dos Santos. Jako jedyna z trójki fatimskich wizjonerów dożyła ona późnej starości, umierając jako zakonnica 13 lutego 2005 roku. W związku z setną rocznicą objawień w Fatimie wiele mówi się o słowach tak samej błogosławionej Maryi, jak i o tym co miały do powiedzenia dzieci będące bezpośrednimi świadkami tych zdarzeń. Warto więc wspomnieć o raczej zapomnianym wątku z wypowiedzi i wspomnień siostry Łucji dos Santos. W będącej obszernym dokumentem wydarzeń fatimskich książce „Siostra Łucja mówi o Fatimie” znajdujemy wspomnienia tej widzącej tyczące się zmian, jakie nastąpiły w jej rodzinnej parafii w okresie lat 1914 – 1917. Czytamy tam co następuje:

W ciągu trzech lat nasz dom, śmiało mogę powiedzieć i nasza parafia, zmieniły całkowicie swój wygląd. Ks. Pena przestał być naszym proboszczem i został zastąpiony przez ks. Boicinha. Ten nadzwyczaj gorliwy ksiądz, zapoznawszy się z niechrześcijańskimi zwyczajami, jakie istniały w parafii, jak zabawy i tańce, zaczął je w kazaniach niedzielnych na ambonie ostro piętnować. Wykorzystywał każdą okazję, aby publicznie i prywatnie zwalczać ten zły zwyczaj. Moja matka, jak tylko usłyszała proboszcza mówiącego w ten sposób, zakazała moim siostrom chodzić na zabawy. Przykład moich sióstr pociągał i innych. I zwyczaj ten powoli zaczął zanikać. Tak samo było z dziećmi, które jak już wspominałam Ekscelencji w relacji o mojej kuzynce – urządzały swoje tańce oddzielnie. Pewnego dnia powiedział ktoś mojej matce: << Dotąd taniec nie był grzechem, ale teraz już jest grzechem, ponieważ przyszedł nowy proboszcz, jak to z tym jest?>>. <<Nie wiem” , odrzekła moja matka. <<Wiem tylko, że ks. proboszcz nie chce, aby się tańczyło, i dlatego moje córki nie będą chodziły na zabawy. Najwyżej pozwolę im trochę zatańczyć w gronie rodzinnym, bo ks. proboszcz mówi, że w domu tańczyć nie jest niczym złym>>. (Cytat za: „Siostra Łucja mówi o Fatimie (Wspomnienia siostry Łucji)”, Vice-Postulacao, P-2496 FATIMA, Wydanie trzecie 1989, s. 58-59).

Ktoś może powiedzieć: ot zwykła, kronikarska relacja odnośnie postawy i poglądów nowego proboszcza z parafii, w której żyła niegdyś Łucja dos Santos. Nie jest to jednak neutralna relacja autorstwa siostry Łucji. Ona bowiem nie tylko przytacza fakty tyczące się niechęci ks. Boicinha wobec tańców towarzyskich, ale wyraźnie się z tą jego postawą utożsamia. Siostra Łucja nie pisze wszak np.: „ksiądz zapoznawszy się ze zwyczajami, które uważał za niechrześcijańskie” ale pisze: „ksiądz, zapoznawszy się z niechrześcijańskimi zwyczajami”. Ona nie pisze też: „Wykorzystywał każdą okazję, aby publicznie i prywatnie zwalczać ten zwyczaj, o którym sądził, że jest zły”, ale pisze za to: „Wykorzystywał każdą okazję, aby publicznie i prywatnie zwalczać ten zły zwyczaj”. Najwyraźniej więc pogląd ks. Boicinha na temat tańców towarzyskich był też poglądem siostry Łucji dos Santos.

Oczywiście, powyżej cytowane słowa siostry Łucji nie dotyczą słów, które Matka Boża miała przekazać jej kuzynom w Fatimie. Nie wiemy nic odnośnie tego, czy błogosławiona Maria mówiła w tych okolicznościach coś na temat tańców towarzyskich. Jest jednak prawdopodobne, iż siostra Łucja, której dane było być świadkiem objawień Matki Bożej, jako osoba tym bardziej znająca nie tylko literę, ale i ducha tych wydarzeń umiała bardziej niż wielu innych katolików, zrozumieć powagę niebezpieczeństwa tańców towarzyskich. Jeśli więc tylu Świętych Pańskich przestrzegało przed tańcami damsko-męskimi, jeżeli niechętnie patrzyła na nie bezpośrednia świadkini objawień w Fatimie, to czy jest rozsądnym upieranie się przy innym poglądzie???