Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Czy słowa tej muzułmanki są naprawdę szokujące?

Co pewien czas po „prawej stronie” Internetu pojawia się poniższa wrzutka z wypowiedzią polskiej muzułmanki, w której ta stwierdza, że w razie, gdyby wedle „Prawa Szariatu” zaistniała sytuacja, iż jej własnemu synowi „trzeba by było obciąć głowę”  to „musiałaby wziąć to na klatę”.  Jak można było przewidzieć, reakcjami na te słowa owej wyznawczyni islamu są określenia typu: „szokujące”, „oburzające”, etc. Niektórzy twierdzą też, iż owa wypowiedź tej muzułmanki to najlepszy dowód na to, iż muzułmanie z pewnością nie wierzą w tego samego Boga co chrześcijanie.

 

Czy jednak rzeczywiście cytowane wyżej słowa są „oburzające” i „szokujące”??? Otóż nie sądzę.

Zacznijmy od tego, iż najbardziej oczywista interpretacja tej wypowiedzi nie oznacza bynajmniej aprobaty dla krwawych samosądów wymierzanych członkom własnej rodziny. Prawo Szariatu, na które powołuje się autorka cytowanych słów, zakłada bowiem wymierzanie różnych sankcji karnych (w tym i śmierci) na drodze sądowej. Nie jest więc tak, że np. skoro za homoseksualizm czy morderstwo wedle Szariatu należy się kara śmierci, to każdy może wziąć nóż i poderżnąć gardło winnym tych nieprawości ludziom. Musi najpierw odbyć się proces sądowy z udziałem sędziów, świadków, z podaniem dowodów na rzecz winy oskarżonych i dopiero po tym może być zasądzona i wykonana kara śmierci. Muzułmance tej nie chodziło więc najprawdopodobniej o to, że w razie, gdyby jej własny syn popełnił coś zasługującego na karę śmierci, to zabiłaby go bez sądu własnymi rękoma. Rzecz raczej w tym, iż w takim wypadku zaakceptowałaby najwyższy wymiar kary – nawet, gdyby został on sądownie orzeczony wobec bliskiego członka jej rodziny. Czy jest w tym coś złego, dziwnego, bezbożnego lub odrażającego? Patrząc na to od strony zdroworozsądkowej i racjonalnej (a nie emocjonalnej) to naprawdę nie ma w tym niczego, na co można byłoby się oburzać. Jest to prostu wyrażenie zasady przedkładania sprawiedliwości nad własne przywiązania rodzinne i emocjonalne. Przykładowo, jeśli czyjś syn zgwałci dziewczynę, to czy rodzice powinni go chronić przed wymiarem sprawiedliwości, bo przecież jest ich dzieckiem? Nie, tak dla dobra jego, jak i całego społeczeństwa, nie powinni go chronić przed sprawiedliwą karą.

 

Poza tym, sam Bóg w Starym Przymierzu nakazał podobny rodzaj postępowania:

Jeśli ktoś będzie miał syna nieposłusznego i krnąbrnego, nie słuchającego upomnień ojca ani matki, tak że nawet po upomnieniach jest im nieposłuszny,  ojciec i matka pochwycą go, zaprowadzą do bramy, do starszych miasta,
 i powiedzą starszym miasta: Oto nasz syn jest nieposłuszny i krnąbrny, nie słucha naszego upomnienia, oddaje się rozpuście i pijaństwu. Wtedy mężowie tego miasta będą kamienowali go, aż umrze. Usuniesz zło spośród siebie, a cały Izrael, słysząc o tym, ulęknie się” (Pwt 21, 18-21).

I nie chodzi tu o to, czy każde z przykazań Starego Przymierza obowiązuje, czy nie obowiązuje, ale o to, że autorem każdego z nich był Bóg (a więc również Pan Jezus). A skoro tak, to nie można wypowiadać się o takim sposobie myślenia i postępowania, tak jakby były one same w sobie złe oraz godne absolutnego potępienia. Gdyby tak było to sam Bóg nakazywałby coś per se złego i niegodziwego, a to z jest z natury swej niemożliwe. Jak bowiem mówi Pismo święte: „Nikomu  nie przykazał On być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć” (Syr 15, 19-20); „wszystkie Twoje przykazania są sprawiedliwe” (Ps 119, 172). Papież Pius XII wykładał tę prawdę w następujący sposób: „Przede wszystkim trzeba jasno stwierdzić, żadna ludzka władza (…) nie może wydać pozytywnego upoważnienia do nauczania lub czynienia tego, co byłoby wbrew religijnej prawdzie lub dobru moralnemu (…) Nawet Bóg nie mógłby dać takiego pozytywnego przykazania lub upoważnienia, gdyż stałoby to w sprzeczności z Jego absolutną prawdą i świętością” (Przemówienie „Ci resce”, podkreślenie moje – MS).

 

Czy to znaczy, że islam jest prawdziwy i objawiony przez Boga? Oczywiście, że nie. Religia muzułmańska jest błędna i zwodnicza, jednak nie każde podane w niej stwierdzenie oraz zasada są fałszywe. Należy polemizować z islamem, pokazywać muzułmanom błędy ich religii oraz przekonywać do przyjęcia wiary w zbawczą moc Chrystusa i Jego męki krzyżowej. Ale doprawdy nie ma sensu atakować islamu za cokolwiek, tak, iż nieraz „de facto” podważa się zasady nie tylko zdrowego rozsądku, ale i własnej chrześcijańskiej religii.

 

Ps. Link do cytowanej w artykule wypowiedzi muzułmanki: