Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Dziesięć mitów na temat prawnej karalności cudzołóstwa

W ostatnim czasie, w niektórych mass mediach zrobiło się dość głośno o postulacie wprowadzenia karalności zdrady małżeńskiej, o którym to przed paroma tygodniami wspomniałem w jednej ze swych wypowiedzi. Jak się można było spodziewać ów pomysł spotkał się z wieloma szyderstwami i niemerytorycznymi uwagami, jednak niektóre z krytykujących go osób przynajmniej próbowały wysunąć przeciwko niemu jakieś argumenty. W niniejszym artykule postanowiłem więc zebrać w jednym miejscu najczęściej pojawiające się zarzuty przeciwko idei zaprowadzenia prawnego zakazu cudzołóstwa i dać na nie w miarę wyczerpującą odpowiedź.

Mit 1. „Prawna karalność cudzołóstwa jest niedopuszczalnym naruszeniem prywatności obywateli”.

Prawo do prywatności jest ważnym dobrem, ale nie jest dobrem absolutnym i bezwzględnie nienaruszalnym. Do tej pory wszak zabrania oraz karze się różne czyny, które są czynione w sferze prywatnej przez zgadzające się na to dorosłe osoby. Na przykład ciągle w większości krajów świata prawnie zakazane jest praktykowanie kazirodztwa, choćby i było one dokonywane przez dorosłych i wyrażających na to zgodę ludzi.

Po prostu, choć pewne złe czyny są dokonywane prywatnie, to ich złe skutki są wymiernie odczuwalne przez osoby postronne, a nawet całe społeczeństwo. Dzieje się tak zarówno w przypadku kazirodztwa, gdyż owocem takowego mogą być niewinne, ale mimo to chore wskutek nieprawości swych rodziców dzieci. I ma to też miejsce w wypadku cudzołóstwa, albowiem jego złe skutki dotykają nie tylko zaangażowane bezpośrednio w nie osoby, ale bardzo poważnie krzywdzi się w ten sposób również zdradzanego współmałżonka oraz dzieci, które albo poczynają się wskutek tego grzechu (i często są wówczas zabijane przez aborcję albo porzucane przez jednego z rodziców), albo te, którym przyszło już żyć w rodzinie dotkniętej cudzołóstwem (i np. małżeństwo rodziców się rozpada, a niewinne niczemu dziecko musi być wówczas wychowywane z niepełnej i rozbitej rodzinie). To wszystko oczywiście odbija się negatywnie na całym społeczeństwie, gdyż dzieci z niepełnych i rozbitych domów dorastając statystycznie częściej niż osoby wychowywane w normalnych i tradycyjnych rodzinach angażują się w różne patologie, np. przestępczość, narkomanię, pijaństwo, rozwiązłość seksualną.

Mit 2:Państwo nie może naruszać w ten sposób wolności innych ludzi”.

Prawo do czynienia tego co się chce, nie ma charakteru absolutnego. Nawet jeśli dane zachowanie w sposób bezpośredni nie narusza niczyjej wolności, to jeżeli wiążą się z nim konkretne negatywne skutki dla innych osób, władze cywilne mają prawo takowego zachowania zakazywać. Ba, państwo ma prawo zakazywać nawet tych z dobrowolnych ludzkich działań, które same w sobie jeszcze nie powodują szkody dla innych, ale mimo to stwarzają one duże ryzyko powstania takiej szkody. Przykładowo, ktoś może chcieć przechowywać we własnym, lecz usytuowanym w bloku, mieszkaniu kilogramy materiałów wybuchowych, tłumacząc, że przecież nie narusza w ten sposób niczyjej wolności. Jednak realne ryzyko, iż takie materiały mogą w końcu eksplodować, raniąc i zabijając przy tym jego sąsiadów, jak najbardziej uprawnia władze cywilne do zakazywania takich praktyk. Podobnie jest z cudzołóstwem – choć same w sobie nie narusza ono niczyjej wolności – to jednak jego skutki są krzywdzące nie tylko dla osób popełniających ten grzech. Dlatego powinno być ono zakazane i karane przez władze cywilne.

Zresztą, czy aby na pewno, prawny zakaz niewierności małżeńskiej byłby sprzeczny choćby i z założeniami liberalizmu? Przecież małżeństwo jest dobrowolnie zawieraną obustronnie umową, a za pogwałcenie warunków danej umowy zwykle przewidziane są różne sankcje i kary. Jeśli ktoś dobrowolnie zgodził się na dochowanie wierności swej żonie, to nie jest sprzeczne z zasadą wolności karanie go za to, iż nie dotrzymał złożonej przez siebie obietnicy i poświadczonej ślubem lub przysięgą umowy. Niby dlaczego, pogwałcenie jednej z najważniejszych zasad małżeńskiej umowy nie miało by być karane, podczas gdy za naruszanie innego rodzaju umów zwykle przewidziane są prawnie różne kary?

Mit 3. „Prawna karalność cudzołóstwa to pomysł purytański i islamski”.

Bzdura i nonsens! Niewierność małżeńska była prawnie zakazana i karana na długo przed powstaniem islamu i purytanizmu. Występek ten był penalizowany nawet w starożytnym, przedchrześcijańskim i pogańskim Rzymie. O potrzebie zaś zakazywania i karania przez władze cywilne tej nieprawości nauczali katoliccy biskupi oraz papieże w ciągu wielu wieków, aż po co najmniej 20 stulecie. Cudzołóstwo było przestępstwem w ciągu kilku tysiącleci w zdecydowanej większości krajów świata, niezależnie od tego, czy były to państwa o charakterze pogańskim, katolickim, protestanckim, prawosławnym czy muzułmańskim. Dopiero w drugiej połowie XX wieku prawna karalność cudzołóstwa została zniesiona w większości państw. Przykładowo, niewierność małżeńska była zagrożona różnymi sankcjami karnymi do: 1969 r. we Włoszech; 1973 r. na Malcie; 1974 r. w Luksemburgu; 1975 r. we Francji; 1978 r. w Hiszpanii; 1982 r. w Portugalii; 1983 r. w Grecji; 1987 r. w Belgii; 1989 r. ; 1990 r. w Paragwaju; 1994 r. w Chile; 1995 r. w Argentynie; 1996 r. w Nikaragui; w Szwajcarii; 1997 r. w Austrii i Dominikanie. Do dziś zresztą, poza krajami muzułmańskimi cudzołóstwo jest przestępstwem na Filipinach, Tajwanie, w Indiach oraz 21 stanach USA.

Mit 4. „Chrystus pokazał, iż cudzołóstwo nie powinno być prawnie karalne”.

Jeśli już, to co najwyżej można się zastanawiać, czy Pan Jezus nie dał do zrozumienia, iż cudzołóstwo nie powinno być karane najwyższym wymiarem kary, czyli śmiercią. Ale nawet taki wniosek jest dość wątpliwy, gdy zważy się na całokształt okoliczności towarzyszących znanym słowom Chrystusa o tym, by „kto jest bez grzechu pierwszy rzucił kamień”. W owym czasie bowiem Żydzi i tak nie mieli prawa do wydania wyroków śmierci, gdyż podlegali władzy Imperium Rzymskiego, do którego wyłącznej gestii należało orzekanie i stosowanie takiego najwyższego wymiaru kary. Poza tym, Żydzi, którzy przyprowadzili do Jezusa cudzołożną kobietę wykazali się licznymi brakami tak zarówno jeśli chodzi o ich zamiary, jak i sposób przeprowadzenia procesu w tejże sprawie. Na przykład, mimo że objawione przez Boga Mojżeszowi prawo nakazywało wymierzyć karę śmierci obu stronom cudzołóstwa, oni przyprowadzili do Chrystusa tylko jedną jego stronę, czyli niewiastę – to już wskazuje na to, że ich sprawiedliwość była w tym względzie dość ułomna, wybiórcza i niezbyt zgodna z objawioną w tym względzie wolą Boga.

Jednak, nawet gdyby uznać kontrowersyjną tezę o potępieniu przez Pana Jezusa karania śmiercią cudzołóstwa, to przecież i tak nie oznacza to od razu odrzucenia wszelkich kar za ów występek. Powiedzenie, że dana kara za określone zachowanie jest zbyt surowa nie równa się jeszcze stwierdzeniu, iż w takim razie w żadnej formie nie powinno być ono karane.

Mit 5.Karalność cudzołóstwa oznacza dążenie do wprowadzenia katolickiego państwa wyznaniowego”.

Dostrzeganie zła i negatywnych skutków niewierności małżeńskiej nie jest jakąś specyficzną cechą religii katolickiej, ale charakterystyczne dla zdecydowanej większości istniejących na świecie religii. Cudzołóstwo jest uważane za złe i destrukcyjne przez wszystkie główne nurty chrześcijaństwa (katolicyzm, prawosławie, protestantyzm, anglikanizm), jak i przez islam, judaizm, buddyzm oraz większą część różnych pogańskich religii. Trudno więc mówić o tym, by sam prawny zakaz cudzołóstwa oznaczał wprowadzanie katolickiego państwa wyznaniowego skoro niemal każda religia na świecie potępia ten czyn. Co więcej, zło cudzołóstwa jest na tyle jasną i ewidentną zasadą moralności naturalnej, iż dostrzega je większość osób nie tylko wierzących, ale także znaczna część ateistów i agnostyków. Dążeniem do wprowadzenia państwa wyznaniowego było by wprowadzenie do prawa państwowego jakichś specyficznych dla danej religii nakazów i zakazów, np. obowiązku chodzenia na niedzielne Msze czy zachowywania postu od mięsa w piątek. Czymś takim nie jest jednak postulowanie, by władze cywilne chroniły najbardziej podstawowe zasady moralności naturalnej, a więc np. to, iż nie należy się zabijać, okradać, gwałcić, oszukiwać czy też zdradzać swego współmałżonka.

Mit 6. „Prawna karalność cudzołóstwa musiałaby pociągnąć za sobą delegalizację wszystkich grzechów”.

Co prawda wszystkie grzechy są w jakiejś mierze szkodliwe, ale poziom ich szkodliwości różni się między sobą. Są więc np. grzechy, które w bezpośrednim wymiarze szkodzą przede wszystkim tym, którzy je popełniają (np. potajemna i samotna masturbacja) i takie nieprawości nie powinny być karane przez władze cywilne. Istnieją jednak również takie grzechy, które w sposób ewidentny i poważny szkodzą też innym ludziom, a nie tylko tym, którzy je sami czynią. Do takich nieprawości zaliczyć można np. pijaństwo, kradzież, rozpowszechnianie pornografii czy właśnie niewierność małżeńską. I tego rodzaju grzechy powinny być zakazywane i karane przez władze cywilne.

Mit 7. „Prawna karalność cudzołóstwa oznaczałaby totalną inwigilację społeczeństwa”.

Doświadczenie tak historyczne, jak i współczesne przeczy konieczności takiej implikacji. W przeszłości bowiem przez wiele wieków zakazane było cudzołóstwo, a jednak – choćby z czysto technicznych względów – państwo nie roztaczało nad swymi obywatelami systemu inwigilacji. Współcześnie zaś również część z całkowicie prywatnie i dobrowolnie czynionych występków jest przez różne państwa zakazana i karalna, a jednak w ich ściganiu i wykrywaniu państwo nie posuwa się do wprowadzania jakiejś totalnej inwigilacji swych mieszkańców. Na przykład, zakazane i karalne jest kazirodztwo, również w przypadku, gdy tyczy się ono dorosłych i zgadzających się nań osób, ale to nie znaczy, że we wszystkich domach montowane są kamery śledzące obywateli.

Mit 8. „Karalność cudzołóstwa bez totalnej inwigilacji byłaby prawem martwym”.

Istnieją różne okoliczności, w których to prywatnie czynione występki wychodzą na jaw. Na przykład, ktoś może się takowymi chwalić, ułatwiać je innym, nagrywać swe zachowania, albo być nakrytym na gorącym uczynku. Nawet, gdy w ten sposób zostaje ujawnionych 0, 01 procent wypadków takich nieprawości, to odpowiednie nagłośnienie ukarania owych 0,01 procent już dawałoby spory efekt wychowawczy i odstraszający. Oczywiście, te 0,01 procent ukaranych przypadków cudzołóstwa nie sprawiłoby, iż wszyscy chętni doń nagle by przestali to czynić. Jednak część z cudzołożników przestałaby się nim chwalić z obawy bycia wykrytym i ukaranym, przez co siła ich negatywnego wpływu na innych uległaby zmniejszeniu. Jeszcze inni cudzołożnicy zaczęliby popełniać swe grzechy rzadziej niż wcześniej w wyniku czego mniej ludzi zostałby wciągniętych w ten występek. Poza tym istniałaby grupa ludzi, która w warunkach legalności cudzołóstwa by je popełniła, ale wiedząc, iż takowe jest zagrożone sankcjami karnymi po prostu, by się od niego powstrzymała.

Załóżmy, że np. w danym kraju istnieje 5 milionów osób dopuszczających się zdrady małżeńskiej. 0, 01 procent z nich daje liczbę 500 ludzi. Pomyślmy teraz, czy nagłośnienie, iż w ciągu roku osądzonych i ukaranych zostało za cudzołóstwo 500 osób naprawdę nie dawałoby sporego efektu odstraszającego i wychowawczego?

Mit 9: „Chcąc karać cudzołóstwa należałoby wsadzić do więzień 90, a nawet niemal 100 procent społeczeństwa”.

Zacznijmy od tego, że nawet we współczesnych dość libertyńskich jeśli chodzi o seksualność czasach zdecydowana większość ludzi deklaruje, iż nigdy nie dopuściła się niewierności małżeńskiej. Na przykład, wedle przeprowadzonych przez firmę „Durex” badań do cudzołóstwa przyznawało się 22 procent badanych osób. Z kolei, w Stanach Zjednoczonych szacuje się, iż swego współmałżonka zdradziło od 20 do 25 procent osób pozostających w związku małżeńskim. Oczywiście, jest prawdopodobnym, iż część z pytanych o to osób po prostu nie przyznaje się do popełnionej przez siebie zdrady małżeńskiej, ale nawet, gdyby coś takiego zataiła połowa badanych osób to wychodziłoby na to, że cudzołóstwo popełnia może 40 do 50 procent ludzi, nie zaś 90 czy 100 procent, jak to sugerują niektórzy.

Poza tym, skąd założenie, że kara więzienia jest jedyną możliwą sankcją za popełnienie takiego występku? Czy nie ma innych kar, np. prac społecznych, chłosty albo zakuwania w dyby? No i jak już wspomniałem powyżej, nie trzeba wykrywać większości przypadków cudzołóstwa, by jego niszczycielski wpływ na społeczeństwo został ograniczony. Liczba cudzołóstw zmniejszyłaby się również wówczas, gdyby choć 0, 1 procenta z jego przypadków zostało osądzonych, ukaranych i byłoby to odpowiednio nagłośnione.

Mit 10: „Prawna karalność cudzołóstwa jest sprzeczna z miłością do innych ludzi”.

Odpowiednie karanie nieprawości nie jest sprzeczne z chrześcijańskim obowiązkiem miłowania swych bliźnich. Przeciwnie to dawanie takiej bezkarności jest brakiem owej miłości. Wedle tradycyjnej moralistyki katolickiej jednym z tzw. grzechów cudzych jest postawa wyrażona słowami: „Grzechu nie karać”. Nie jest prawdziwą miłością czynienie występków bezkarnymi, gdyż w ten sposób nie działa się dla dobra ani społeczeństwa niszczonego przez te nieprawości, ani ludzi krzywdzonych przez złoczyńców, ani nawet samych złoczyńców, którzy rozzuchwaleni swą bezkarnością czynią jeszcze więcej zła. Autentyczną miłością tak do dobrych, jak i złych ludzi jest karanie nieprawości, gdyż w ten sposób chroni się dobrych i próbuje poprawić oraz nawrócić złych.

Warto w tym miejscu przypomnieć zresztą słowa Pisma świętego, które co prawda bezpośrednio odnoszą się do relacji rodzice-dzieci, jednak zważywszy na to, że rządzący w pewnym sensie też pełnią funkcję ojców w stosunku do swych obywateli, mają one też swe przełożenie na państwo i społeczeństwo:

Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go – w porę go karci” (Przysłów 13: 24).

Kto miłuje swego syna, często używa na niego rózgi, aby na końcu mógł się nim cieszyć” (Mądrość Syracha 30: 1).

Ps. Powyższy artykuł po raz pierwszy ukazał się na portalu Fronda.pl: http://www.fronda.pl/a/okiem-salwowskiego-10-mitow-na-temat-prawnego-zakazu-i-karalnosci-cudzolostwa,80089.html