Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Czy Bóg nakazał zabijać niewinnych w Kanaanie?

Na kartach Biblii czytamy, iż sam Pan Bóg wydał rozkaz całkowitego fizycznego unicestwienia plemion kananejskich (Wyj 23: 23-24; Powt. Prawa 20:17; Joz. 11:20). W paru miejscach Bóg mówi nawet wprost, iż zabite mają być, nie tylko mężczyźni i kobiety, ale również dzieci należące do tych ludów (Joz. 6:21; 1 Sam 15:3). Wydaje się więc, że mamy tu do czynienia z Bożym rozkazem zabijania niewinnych. Jak to pogodzić z tradycyjnym nauczaniem Kościoła, które mówi, iż mord popełniony na niewinnym, nigdy i w żadnej okoliczności nie może być dozwolony?

Sprawa Bożego rozkazu totalnej eksterminacji plemion kananejskich od dawna sprawia wiele trudności teologom (oraz pewnym pisarzom katolickim). Formułuje się różne koncepcje mające połączyć ze sobą Boży zakaz zabijania niewinnych z jednoczesnym nadprzyrodzonym poleceniem uśmiercenia dzieci.

Często w tym celu sięga się m.in., po następujące dwa argumenty:

1. Pan Bóg wydając rozkaz do eksterminacji ludów Kanaanu dostosował się w ten sposób do ówczesnej brutalnej, krwawej i dzikiej mentalności. Wszechmogącemu obce są takie metody walki ze złem, jednak postanowił On przemówić do ówczesnych ludzi zrozumiałym dla nich językiem (tzw. prawem odwetu, bezwzględnością, etc.)

2. Najwyższego nie obowiązują ustanowionego przez Niego prawa. Może On więc czynić od nich wyjątki również w stosunku do relacji międzyludzkich. Tak więc, Pan Bóg może ludziom nakazać mordować niewinnych, cudzołożyć, kłamać, składać hołd fałszywym bożkom, uprawiać homoseksualizm, etc. To Bóg jest Autorem zakazów i dlatego On też może je, zależnie od potrzeb i okoliczności uchylać.

3. Tak naprawdę to nie Pan Bóg rozkazał Żydom zabić wszystkich mieszkańców Kanaanu, ale to Żydzi błędnie myśleli, iż Bóg od nich tego wymaga. W pewnych swych fragmentach Pismo święte nie jest bowiem zapisem tego, co Bóg mówił do Żydów, ale raczej stanowi ono świadectwo żydowskich wyobrażeń o Bogu (czasami błędnych wyobrażeń).

 

Nie możemy zgodzić się z taką argumentacją z następujących powodów:

Ad. 1: Twierdzenie, iż Najwyższy „dostosowując” się do mentalności ludzkiej, może nakazywać i polecać coś, co w samo sobie jest złem, de facto niszczy szacunek i zaufanie do jakiejkolwiek części Bożego Słowa. Przy takim postawieniu sprawy zawsze będzie można powiedzieć, iż jakaś część Pisma świętego, której treść nie bardzo nam odpowiada, stanowi jedynie „dostosowanie się” Boga do prymitywnego ludzkiego sposobu myślenia. Tego rodzaju argumenty otwierają drogę do najbardziej wywrotowych i rewolucyjnych koncepcji teologicznych. Przykładowo, cześć popierających homoseksualizm teologów także twierdzi, iż wyrażone w Biblii potępienia tegoż zboczenia, są jedynie wyrazem „przystosowania się Boga” do „homofobicznej” mentalności narodu żydowskiego. Teza o „dostosowaniu” się Pana Boga do pewnych złych zwyczajów i sposobów myślenia jest prawdziwa tylko w odniesieniu do Bożej tolerancji niektórych nieprawości, nie zaś ich popierania poprzez nakaz czy polecenie. To prawda, że w Starym Testamencie Pan Bóg nie karał, ani otwarcie nie napominał sprawców rozwodów i wielożeństwa. Jednocześnie jednak Pan Bóg nigdy też nie nakazywał czynienia takich rzeczy. Trzeba umieć odróżniać tolerancję (tzn. zawieszenie karania nieprawości, czy nawet rezygnację z ich otwartego słownego potępienia) od zachęty czy też rozkazu czynienia zła. O ile Pan Bóg, ze względu na pewne okoliczności czasu i miejsca może tolerować niektóre z nieprawości, to jednak nigdy nie może do nich zachęcać, ani rozkazać ich czynić.

Ad. 2: Nawet sam Bóg nie może czynić wyjątków od negatywnych norm moralnych. Jeśli coś, jest samo w sobie nieprawością, zachowaniem ze swej istoty niemiłym Panu Bogu, to byłoby sprzeczne z absolutnie świętą, sprawiedliwą i dobrą naturą Stwórcy, nakazywać komukolwiek i gdziekolwiek to czynić. Nie jest to stawianie granic Bożej suwerenności, ale konsekwentne wyciągnięcie wniosków z natury Pana Boga. Najwyższy nie ma w sobie żadnej domieszki nieprawości i zła, dlatego nie może On zachęcać czy nakazywać ludziom czynienie czegoś w swej istocie niemoralnego. Takie jest też tradycyjne nauczanie Kościoła: „Przede wszystkim trzeba jasno stwierdzić, żadna ludzka władza (…) nie może wydać pozytywnego upoważnienia do nauczania lub czynienia tego, co byłoby wbrew religijnej prawdzie lub dobru moralnemu (…) Nawet Bóg nie mógłby dać takiego pozytywnego przykazania lub upoważnienia, gdyż stałoby to w sprzeczności z Jego absolutną prawdą i świętością (Pius XII, przemówienie „Ci riesce”). Tak też uczy Biblia: „Nikomu On nie przykazał być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć” (Syrach 15, 19-20).

Ad. 3: Ten argument jest kompletnie bezsensowny oraz heretycki, gdyż podważa absolutną nieomylność i bezbłędność Pisma świętego. Poza tym, de facto twierdzenie to też może podważać zaufanie do wszystkiego, czego uczy Biblia, gdyż przy takim podejściu wszystko co komuś będzie nie pasować może być skwitowane słowami: „Ach, tego nie powiedział Bóg, tylko Żydzi to sobie wymyślili„.

 

Jak więc wyjaśnić fakt, iż z jednej strony Bóg zakazał zabijać niewinnych ludzi, z drugiej zaś nakazał Żydom całkowitą eksterminację narodów zamieszkujących Kanaan? Zanim odpowiem bardziej szczegółowo na to pytanie pozwolę sobie poniżej zacytować dłuższy fragment z samego Pisma świętego, gdzie znajduje się już częściowo odpowiedź na to pytanie. Tak też w Księdze Mądrości (12: 1 – 20):

„1 Bo we wszystkim jest Twoje nieśmiertelne tchnienie.
Dlatego nieznacznie karzesz upadających
i strofujesz, przypominając, w czym grzeszą,
by wyzbywszy się złości, w Ciebie, Panie, uwierzyli.

Bo i dawnych mieszkańców Twojej świętej ziemi
znienawidziłeś za ich postępki tak obrzydliwe:
czarnoksięstwa, niecne obrzędy,
bezlitosne zabijanie dzieci,
krwiożercze – z ludzkich ciał i krwi – biesiady
wtajemniczonych spośród bractwa,
i rodziców mordujących niewinne istoty.
Chciałeś ich wytracić ręką naszych przodków,
by godnych otrzymała osadników – dzieci Boże –
ta ziemia, u Ciebie nad wszystkie cenniejsza.
Ale i ich jako ludzi oszczędzałeś!
Zesłałeś na nich szerszenie wyprzedzające Twe wojsko,
by ich niszczyły stopniowo.
Mogłeś wydać bezbożnych sprawiedliwym w bitwie
lub naraz wygubić przez bestie okrutne czy też wyrokiem bezlitosnym.
10 Lecz karząc powoli, dawałeś miejsce nawróceniu,
chociaż dobrze wiedziałeś, że ich pochodzenie nikczemne,
a złość ich jest wrodzona
i nie odmieni się ich usposobienie na wieki,
11 bo to było plemię od początku przeklęte.
I nie z obawy przed kimś pozostawiałeś grzechy ich bez kary.
12 Któż Ci bowiem powie: «Cóżeś to uczynił?»
Albo kto się oprze Twemu wyrokowi?
Któż Ciebie pozwie za wytracenie narodów, któreś Ty uczynił?
Albo któż powstanie przeciw Tobie jako obrońca ludzi nieprawych?
13 Ani bowiem nie ma oprócz Ciebie boga,
co ma pieczę nad wszystkim,
abyś miał dowodzić, że nie sądzisz niesprawiedliwie,
14 ani się z Tobą nie będzie mógł spierać król czy władca
o tych, których ukarałeś.
15 Tyś sprawiedliwy i rządzisz wszystkim sprawiedliwie:
skazać kogoś, kto nie zasłużył na karę,
uważasz za niegodne Twojej potęgi.
16 Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga,
wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz.
17 Moc swą przejawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię Twej potęgi,
i karzesz zuchwalstwo świadomych.
18 Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie
i rządzisz nami z wielką oględnością,
bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz.
19 Nauczyłeś lud swój tym postępowaniem,
że sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi.
I wlałeś synom swym wielką nadzieję,
że po występkach dajesz nawrócenie.
20 Jeśli bowiem wrogów swych dzieci, chociaż winnych śmierci,
karałeś z taką oględnością i pobłażaniem,
dając czas i miejsce, by się od zła odwrócili”

 

W przytoczonym fragmencie Biblii sam Bóg (za pośrednictwem jednego z natchnionych autorów) daje wyjaśnienie dlaczego nakazał wytępić Izraelitom ludy Kanaanu. Co potwierdza zresztą świecka historia były one bardzo zdeprawowane, zdegenerowane i występne. Oprócz obrzydliwego bałwochwalstwa szerzyły się tam różne inne niemoralne i bezbożne praktyki, np. rozwiązłość, rytualna prostytucja płci obojga i zboczenia seksualne, czary, okultystyczne obrzędy, wyrafinowane tortury, mordowanie małych dzieci w ofiarach składanych bożkom, kanibalistyczne uczty. Czczone przez Kanaanejczyków bóstwa stanowiły ucieleśnienie najgorszych cech i perwersyjnych fantazji. Wierzono w to, iż są to istoty żądne krwi i seksualnych rozkoszy, np. jeden z tamtejszych bogów stwarzał świat w drodze samogwałtu, a inna z bogiń była przedstawiana i opisywana jako piękna prostytutka. Mimo to jednak, Bóg wstrzymywał się przez 100 lat z ukaraniem tych skrajnie zdegenerowanych ludów, a ponadto przez 40 lat dawał im okazję do nawrócenia i pokuty poprzez fakt przebywania w ich sąsiedztwie narodu wybranego. Do Kanaanejczyków docierały bowiem wieści o cudach zdziałanych przez prawdziwego Boga wobec Żydów, przez co mogli oni zastanowić się nad głupotą swych własnych wierzeń i niemoralnością własnego postępowania. Ponadto, jak mówi przytoczony fragment Pisma świętego Bóg karał powoli ludy Kanaanu, dając im czas na nawrócenie.

Najpewniej, trudno by było znaleźć w historii przykłady aż tak bardzo zdeprawowanych społeczności, jak te zamieszkujące wówczas Kanaan. Można więc z dużą dozą prawdopodobieństwa powiedzieć, iż zdecydowaną większość z Kanaanejczyków stanowiły osoby głęboko zdeprawowane i występne, które w świetle objawionego przez Boga Mojżeszowi prawa po prostu zasługiwały na karę śmierci. Co więcej, można przypuszczać, że tyczyło się to nie tylko dorosłych mężczyzn i kobiet tych społeczności, ale również części z ich dzieci, gdyż dzieci po przekroczeniu pewnego etapu swego życia też są fizycznie i moralnie zdolne do popełniania ciężkich nieprawości (nawet dziś wszak słyszy się, że np. 10-letni chłopiec kogoś zgwałcił lub zamordował). Dzieci te żyjąc w tak zdegenerowanym otoczeniu po prostu mogły same też zaczynać czynić obrzydliwości popełniane przez starsze od nich osoby. Bóg więc widział wszystkie te okropne rzeczy dziejące się w Kanaanie, widział On też, że mimo cierpliwości jaką im okazywał, ludzie zamieszkujący tę krainę nie chcieli się nawrócić, więc w Swej sprawiedliwości uznał, że zasługują oni na śmierć i nakazał Żydom wykonanie tego wyroku. Nie było to więc zabijanie niewinnych ludzi, ale mieliśmy tu do czynienia z wymierzeniem kary śmierci złoczyńcom.
Można jednak zapytać, a co z naprawdę małymi dziećmi, które były też członkami tych społeczności (np. niemowlętami, trzy czy czteroletnimi dziećmi), które były po prostu zbyt niedojrzałe fizycznie i moralnie, by móc czynić coś co zasługiwało na karę śmierci (np. mordować innych ludzi, gwałcić, dopuszczać się niemoralności seksualnej)? Cóż osobiście, przychylam się do tezy, iż tego rodzaju dzieci nie było już żywych w owych społecznościach wówczas, gdy Żydzi wykonywali rzeczony wyżej Boży rozkaz. Sam zresztą przytoczony powyżej fragment Pisma świętego potwierdza, że w Kanaanie praktykowano składanie krwawych ofiar z dzieci (Mądrości 12: 5), zaś w sytuacji wojny i zagrożenia ta ohydna praktyka mogła być tam tym częściej czyniona (by skuteczniej ubłagać ich bożki), przez co można uznać za prawdopodobne, iż wszystkie mniejsze dzieci po prostu były już w tym czasie zamordowane w ów sposób. W takiej sytuacji, wszystkie z osób zabitych przez Żydów z rozkazu Jahwe byłyby złoczyńcami zasługującymi w świetle Prawa Mojżeszowego na karę śmierci.