Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Pan Jezus był biedny

Zwolennicy poglądu, iż „katolicy powinni się bogacić” w swych twierdzeniach posuwają się do prób dowodzenia, jakoby Jezus Chrystus – nasz Pan i Zbawiciel – był osobą bogatą. Jako dowody na rzekomą majętność Pana Jezusa podaje się zatem takie fakty oraz następujące po nich interpretacje:

 

1. Chrystus nosił na sobie tkaną tunikę, o którą po Jego śmierci krzyżowej losy rzucali żołnierze (Jan 19, 23 – 24).  Wniosek jaki z tego wyciągają jest taki: taka szata była droga, a zatem musiał On być bogaty.

2. Zbawiciel dał się namaścić Marii bardzo drogim olejkiem (Jan 12, 3-6) a zatem był majętny.

3. Zawód cieśli, jaki wykonywał Jezus i Jego przybrany ziemski ojciec św. Józef był w owych czasach dobrze opłacany, a więc Chrystus i św. Józef zapewne byli bogaci.

 

Cóż, chwila spokojnej refleksji pozwala ujrzeć przytoczone wyżej argumenty jako czyste domysły.

Tak naprawdę nie mamy bowiem żadnych pewnych danych, które pozwalałaby stwierdzić, ile rzeczywiście kosztowała tunika, którą Pan Jezus miał na sobie. To zaś, że rzymscy żołdacy rzucali o nią losy niczego jeszcze nie dowodzi. Wszak w hazardzie nie zawsze stawką jest gra o fortunę (tym bardziej w dorywczej jego wersji, uprawianej w przerwach pomiędzy jedną a drugą pracą). A zresztą nawet, gdyby owa szata Pana Jezusa była bardzo droga, to przecież nie jest w żaden sposób wykluczone, iż była ona prezentem danym Mesjaszowi przez jednego z jego bardziej majętnych przyjaciół (gdyż takowych owszem też posiadał).

Powoływanie się zaś na to, iż Pan Jezus dał sobie namaścić stopy cennym olejkiem, nie wytrzymuje już krytyki wcale. Przecież owa maść nie była własnością Pana Jezusa, ale Marii, która Go nim uhonorowała.

Również twierdzenie, iż skoro zawód cieśli był w czasach biblijnym dobrze płatnym zajęciem, to w takim razie Chrystus i św. Józef musieli być bogaci, wydaje się być naciągane. Nawet jeśli rzeczywiście, ogólnie rzecz biorąc, cieśle byli wówczas bogaci, to przecież nie musiało to dotyczyć absolutnie każdego z nich. Przecież wszyscy wiemy, iż od różnych statystycznych prawidłowości można znaleźć mniej lub więcej wyjątków. Przykładowo, w naszych czasach ludzie z wyższym wykształceniem  częściej niż inne grupy społeczne zarabiają większe pieniądze. Ale to wszak nie znaczy, że dokładnie każdy magister jest materialnie lepiej sytuowany od każdego człowieka z wykształceniem zawodowym lub podstawowym – zdarzają się wszak sytuacje odwrotne i bardzo błądziłby ten kto twierdziłby, że wyższy status ekonomiczny osób z wyższym wykształceniem jest jakąś absolutną i bezwzględną prawidłowością socjologiczną. Podobnie zatem to, iż ciesielskie rzemiosło było niegdyś dobrze opłacanym fachem, automatycznie nie pociągało za sobą tego, że nasz Pan Jezus Chrystus i jego przybrany ojciec byli ludźmi finansowo majętnymi.

 

W rzeczywistości istnieją silniejsze „biblijne poszlaki” wskazujące na to, iż Pan Jezus był materialnie ubogi.

Po pierwsze: Zbawiciel urodził się w biednej rodzinie. Józef i Maryja złożyli ofiarę nakazaną ubogim, gdy przynieśli małego Jezusa do świątyni (Łukasz 2, 22 – 24; Kapłańska 5, 7, 12, 8). Niektórzy w odpowiedzi na ów fakt odpowiadają, że ziemscy rodzice złożyli ofiarę ubogich po tym jak przebywali w Egipcie, gdzie zapewne zbiednieli, lecz ów stan nie był prawdopodobnie dla nich trwały. To są jednak czyste domysły, które niezbyt pasują do innych fragmentów Pisma świętego. Otóż, owszem w Biblii pisze, że Święta Rodzina uciekła do Egiptu po tym jak mędrcy ze wschodu opuścili Betlejem, jednak Słowo Boże nie precyzuje w jakim to dokładniej czasie miało miejsce. Pismo nie podaje bowiem informacji, czy św. Józef wraz w Maryją i Jezusem udali się do Egiptu miesiąc, dwa miesiące czy może pół roku po tym jak odwiedzili ich mędrcy ze wschodu. Z drugiej zaś strony wiemy, że wedle prawodawstwa mojżeszowego niewiasta, która porodziła syna była zobowiązana złożyć ofiarę oczyszczenia po 40 dniach od narodzenia dziecięcia płci męskiej. Gdyby rzeczywiście, błogosławiona Maryja złożyła tę ofiarę dopiero po powrocie z Egiptu oznaczałoby to, iż Święta Rodzina przebywałaby w tym kraju może kilka dni (uwzględniając czas podróży potrzebny wówczas na przemieszczenie się w obie strony). To brzmi jednak bardzo niewiarygodnie zwłaszcza, gdy zważymy na to, że Herod Wielki, który wydał rozkaz zabicia wszystkich chłopców poniżej 2 roku życia którzy znajdowali się w okolicach Betlejem, zmarł w 3 roku naszej ery. Tak więc jest niemal pewne, iż Święta Rodzina musiała przebywać w Egipcie znacznie dłuższy okres czasu niż tylko kilka dni. Poza tym w objawieniach bł. Anny Katarzyny Emmerich znajdujemy informację, iż najpierw Maryja złożyła ofiarę oczyszczenia, a dopiero później wraz w Józefem i małym Jezusem uciekła do Egiptu przed morderczymi planami Heroda.

Po drugie zaś, sama zaś Matka Boża w swym wielkim hymnie „Magnificat” wydaje się bardziej utożsamiać z biednymi niż  bogatymi mówiąc: „(Bóg) Głodnych syci dobrami, a bogaczy z niczym odprawia” (Łukasz 1, 53). Zbawiciel z kolei mówił o sobie: „Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie mógłby głowę położyć” (Łukasz 9, 58).

 

Warto zresztą zauważyć, iż interpretację Biblii mówiącą o ubóstwie Pana Jezusa w pewien sposób wspiera nauczanie Magisterium Kościoła:

Chrześcijanin powinien być zadowolony ze stanu ubóstwa wiedząc, że naszym największym dobrem jest czyste i spokojne sumienie, że naszym prawdziwym domem jest niebo i że sam Jezus Chrystus stał się ubogim z miłości do nas i obiecał specjalną nagrodę tym, którzy cierpliwie znosić będą ubóstwo” – Katechizm św. Piusa X,  cz. II, omówienie przykazania X, pyt. 4.

Apostołowie, jako pierwsi po Chrystusie Panu dali przykład wielkodusznego ubóstwa. Porzucili wszystko bez wyjątku. (…) Porzuciwszy wszelkie swoje majątki i posiadłości, dzięki swemu świętemu ubóstwu stali się bogatymi w dobra wieczne. Jak świadczy przepowiadanie Apostołów, radowali się bardzo z tego, że nic nie mają na tym świecie, a wszystko mają w Chrystusie”  – św. Leon Wielki, Kazanie „O błogosławieństwach”.

Co więcej przyjmując postać ludzką, Chrystus wybrał ubóstwo i niedostatek, by wskazać na czym polega prawdziwe bogactwo, którego należy poszukiwać, czyli komunii życia z Bogiem. Uczuł oderwania się od bogactw ziemskich po to, by pozyskać dobra niebieskie. Apostołowie, których wybrał, także musieli opuścić wszystko i podzielić Jego niedostatek” – Kongregacja Nauki Wiary, instrukcja „Libertatis conscientia”, n. 66.

Robotnicy i biedni niech spojrzą na tę Rodzinę i, zamiast się smucić, niech cieszą ze stanu, w jakim się znajdują. Ubodzy powinni się cieszyć, że swym stanem są tak bliscy członkom Świętej Rodziny” – Leon XIII.
„Miłość Kościoła do ubogich… należy do jego stałej tradycji” . Czerpie ona natchnienie z Ewangelii błogosławieństw, z ubóstwa Jezusa i Jego uwagi poświęconej ubogim”  – Katechizm Kościoła Katolickiego, n. 2444.

 

Z powyższego oczywiście nie wynika, że bycie bogatym jest per se złe, jednak przykład przyjęcia przez naszego Pana Jezusa Chrystusa stanu materialnego ubóstwa pokazuje, iż  dobrowolna akceptacja takowego stanowi coś lepszego, wyższego i doskonalszego.