Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

„Trollkonta” na Facebooku. Czy to jest moralne?

Wielu z użytkowników popularnego serwisu społecznościowego „Facebook” (dalej FB) zapewne zetknęło się z obecnym tam zjawiskiem tak zwanych „trollkont”. Zjawisko to polega na tworzeniu przez poszczególnych użytkowników FB nieprawdziwych kont, w których owi podają sprzeczne ze stanem faktycznym informacje dotyczące ich imienia, nazwiska, płci, daty urodzenia, etc. Być może niewielu ludzi tak czyniących, albo patrzących na tę praktykę z boku,  zastanawia się nad tym, ale warto jest im uświadomić, iż takie zachowanie stanowi jedną z form kłamstwa, przez co nie można tego usprawiedliwiać w żadnych okolicznościach, a co dopiero chęcią uczestniczenia w społeczności FB.

Przypomnijmy wszak tradycyjnie katolicką definicję kłamstwa:
„Kłamstwo jest to słowo, które mówimy, lub znak, który czynimy w zamiarze, aby bliźni uwierzył w rzecz zupełnie przeciwną tej, o jakiej myślimy. Istotą kłamstwa jest mówić, pisać lub czynić przeciw własnej myśli” (Cytat za:  Ks. Ambroży Guillois, „Wykład historyczny, dogmatyczny, moralny, liturgiczny i kanoniczny wiary katolickiej”, Wilno 1863, s. 379).

Jak zaś nazwać czynienie pisemnych oświadczeń, w których świadomie podaje się ewidentnie nieprawdziwe informacje? Ktoś może jednak powie, iż „trollkonta” na FB nie są kłamstwem, gdyż administracja owego portalu zdaje sobie sprawę z tego, że pewna część z utworzonych tam kont nie jest prawdziwa. Jest to jednak argument zupełnie chybiony, gdyż zgodnie z jego logiką można by np. powiedzieć, iż sprzedawcy samochodów nie kłamią podając nieprawdziwe informacje odnośnie oferowanych przez siebie produktów, gdyż wielu ludzi wie o tym, że wszak nieraz właśnie w ten sposób prowadzi się taki biznes. Poza tym, choć administracja FB zapewne zdaje sobie sprawę z rozpowszechnienia zjawiska „trollkont” to jednak z takowym dość gorliwie walczy, często podejmując stosowne działania mające na celu ich likwidację. Widać więc, iż bynajmniej nie leży w intencji twórców FB jakiegoś rodzaju ciche przyzwolenie na takową praktykę, dlatego też trudno by było tłumaczyć stosowność owego procederu jakąś dorozumianą konwencją czy niepisaną zgodą na nią ze strony administracji owej społeczności.

Poza tym, w regulaminie FB tworzenie fałszywych osobistych kont jest jasno zakazane. W rozdziale czwartym owego regulaminu czytamy bowiem co następuje:

„1. Zabronione jest podawanie fałszywych danych osobowych na Facebooku i tworzenie konta dla innej osoby bez jej pozwolenia.

2. Użytkownik może utworzyć tylko jedno konto osobiste.”

Tak więc, zarówno jasne przepisy regulaminowe, jak i praktyka administracji FB wskazują na to, iż tzw. trollkonta nie są czymś co zgadza się z wolą i intencją twórców tej społeczności.

Dodatkowym argumentem przeciwko moralnej godziwości rzeczonej praktyki jest to, iż stanowi ona swego rodzaju wyłudzenie owoców czyjejś pracy oraz nakładów finansowych. Konta osobiste na FB są bowiem dostępne bezpłatnie, a na całość funkcjonowania tego portalu składa się praca tysięcy ludzi oraz wielki kapitał finansowy weń włożony. Bytność zatem na owej społeczności poprzez naruszenie jej zasad i regulaminu przypomina sytuację, w której ktoś dajmy na to udostępniałby bezpłatnie kąt do spania, jednak czyniłby to pod pewnymi warunkami, a obdarowana w ten sposób osoba nie chciała się takim warunkom podporządkować. Jakbyśmy ocenili tego rodzaju zachowanie? Czy nie w innych kategoriach niż chamstwo i arogancja?

I doprawdy, niewiele tu ma do rzeczy to, iż administracja FB być może faworyzuje różne złe rzeczy w rodzaju propagandy LGBT i tym podobnych. Boże przykazanie zabraniające kłamania nie tyczy się wszak tylko tych, którzy się z nami zgadzają, ale ma zastosowanie wobec wszystkich ludzi.

Ktoś może jednak powie, iż tworzenie „trollkonta” nie różni się wiele od używania internetowych nicków na przeróżnych forach dyskusyjnych czy też stosowania literackich pseudonimów przez pisarzy i dziennikarzy. Cóż, w przypadku tej pierwszej praktyki, to nie ma tu z trollkontami żadnej analogii, gdyż regulaminy i zwyczaje forów dyskusyjnych nie tylko otwarcie przewidują, ale wręcz zachęcają do zakładania tam kont pod pseudonimami. Jeśli zaś chodzi o zjawisko pisania przez niektórych autorów książek i artykułów pod nieprawdziwymi imionami i nazwiskami to jest to kwestia może nieco bardziej dyskusyjna, jednak i tak jego moralna ocena nie będzie tu tak jasna i jednoznaczna, jak w przypadku zakładania trollkont na FB.

Nie ma więc co się oszukiwać. Tworzenie trollkont na FB jest kłamstwem, a ponadto stanowi aroganckie naruszenie czyjejś gościnności i dobrej woli. Jest to więc przynajmniej materia grzechu powszedniego, a więc jeśli czyni się to świadomie, osłabia się w ten sposób swą miłość do Boga i bliźniego.