Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Czy Radosław Pazura zostanie usunięty z akcji „Nie wstydzę się Jezusa”?

Na przełomie czerwca i lipca 2013 roku rozpętała się burza w związku z „rozbieraną” sesją zdjęciową panny Agnieszki Radwańskiej, będącej jeszcze do niedawna jedną z „ambasadorek” akcji „Nie wstydzę się Jezusa”.

Przypomnijmy, słynna tenisistka wystąpiła wówczas w negliżu dla jednego ze magazynów promujących sport i „zdrowy styl życia”. Sposób pokazania jej nagości był na tych zdjęciach jednak dość subtelny – żadnych prowokacyjnych póz i gestów, najbardziej intymne rejony ciała przysłonięte.

Fakt owej „publicznej nagości” wspomnianej „celebrytki” wywołał jednak prawdziwą burzę w środowiskach katolickich. Większość głosów dochodzących z tych kręgów piętnowała to postępowanie Agnieszki Radwańskiej jako „niemoralne”, „bezwstydne” i „nieprzyzwoite”. Rozbierana sesja sportsmenki do tego stopnia oburzyła organizatorów wspomnianej kampanii, iż postanowili oni usunąć panią Radwańską z grona znanych osób udzielających wsparcia tejże inicjatywie. Jak można przeczytać w oświadczeniu organizacji „Krucjata. Młodzi w Życiu Publicznym”, panna Agnieszka Radwańska poprzez fakt wzięcia udziału we wspomnianej sesji zdjęciowej de facto zaprzeczyła swemu poprzedniemu akcesowi do kampanii „Nie wstydzę się Jezusa” i im nie pozostaje nic innego jak oficjalnie wykluczyć ją z grona „ambasadorów” tej akcji.

„Goło i wesoło”, czyli striptiz, obsceniczne żarty, transwestytyzm

Zgadzam się, że publiczne pokazywanie swego nagiego ciała jest zasadniczo naganne moralnie. Razem z organizatorami akcji „Nie wstydzę się Jezusa” ubolewam też nad tym, iż Agnieszka Radwańska pozwoliła sobie na ów postępek. Jeśli jednak „publiczna nagość” jest powodem uzasadniającym oficjalne wyrzucenie pani Radwańskiej z grona „ambasadorów” owej kampanii, to pozwalamy sobie wskazać, iż wśród „celebrytów” „nie wstydzących się Jezusa” nie tylko na pozwoliła sobie na podobne zachowanie … Otóż, publicznie rozbierał się do naga (w sensie pozowania do zdjęć, które były później rozpowszechniane publicznie), także pan Radosław Pazura, który do tej pory należy do grona znanych osób wspierających akcję „Nie wstydzę się Jezusa”. Ba, Radoslawa Pazura nie tylko, że pozował „bez majtek” do zdjęć, ale jeszcze – jakby tego było mało występuje w jednym z otwarcie niemoralnych przedstawień teatralnych. Co więcej, owo zachowanie w wykonaniu pana Radosława Pazury nie jest kwestią jakiegoś jednorazowego wybryku, ale regularnie trwa od kilku lat do chwili obecnej.

Chodzi mianowicie o udział Radosława Pazury w teatralnym spektaklu „Goło i wesoło”. Wedle opisów i zdjęć dostępnych w Internecie, a przedmiotem których jest owo widowisko, jego treścią jest pomysł zarabiania przez grupę bezrobotnym mężczyzn na wykonywaniu przed damską publicznością skrajnie erotycznego tańca, który zwany jest „striptizem”. Przypomnijmy, iż „striptiz” polega na stopniowym rozbieraniu się przed większym bądź mniejszym gronem osób wykonującym przy tym bardzo sugestywne i jednoznaczne ruchy oraz gesty o charakterze erotycznym. Końcowym efektem owego tańca jest odsłonienie swego nagiego ciała albo całkowicie albo jedynie z przysłonięciem genitaliów. Nie można mieć zatem wątpliwości, iż striptiz należy go grona skrajnie nieprzyzwoitych, bezwstydnych i wyuzdanych tańców. Nic zaś nie wskazuje, by celem spektaklu, w którym bierze udział R. Pazura było wyrażenie choćby delikatnej sugestii stanowiącej dezaprobatę dla takiego tańca i zarobkowania na życie. Przeciwnie, tak humorystyczny charakter owego przedstawienia, jak i fakt, iż widowisko to kończy się „sprawnym” wykonaniem męskiego striptizu, pokazuje, iż zamiarem jego twórców jest zabawianie widowni za pomocą seksualnych i pożądliwych skojarzeń, jakie siłą rzeczy muszą pojawiać się przy okazji tego tańca.

Zdjęcia tak reklamujące sztukę teatralną „Goło i wesoło”, jak i stanowiące dokumentację z jej przebiegu pokazują zaś m.in. całkowicie nagiego R. Pazurę zasłaniającego dłońmi tylko genitalia, odsłaniającego pośladki, przebranego w kobiecą sukienkę. Wedle recenzji opisujących owo przedstawienie, wspomniany „ambasador” akcji „Nie wstydzę się Jezusa” ma też pełnić w „Goło i wesoło” rolę konferansjera, który w dowcipny sposób komentuje striptiz swych kolegów (ktoś nawet napisał, że jeden z jego żartów to „prawdziwe mistrzostwo sprośnego żartu”).

Co prawda, w samym spektaklu R. Pazura ma osobiście nie rozbierać się do całkowitej nagości (choć uczynił tak do zdjęć reklamujących to widowisko), ale zastanówmy się, czy to naprawdę zmienia istotę problemu. Czy ktoś kto bierze udział w zabijaniu niewinnych, osobiście nie pociągając za spust karabinu, jednak dopingując do tego swych kompanów słowami typu” „Ach, jaki celny strzał!. Brawo!” robi coś, co jest moralnie w porządku??? A zatem, czy R. Pazura nie zdejmujący majtek w samym przedstawieniu (tym nie mniej i tak robiący to na plakatach reklamujących owe „show”), ale dopingujący do tego swych kumpli za pomocą plugawych żartów robi coś co jest moralnie OK??? Czy wreszcie bezpośredni udział w przedstawieniu będącym w swym głównym przesłaniu promocją i pochwałą publicznego rozbierania się dla pieniędzy i wykonywania przy tym skrajnie rozwiązłego tańca, może być usprawiedliwiony tłumaczeniem: „Ale, przecież ja osobiście w samym widowisku nie zdejmuję majtek”???

Pierwsze pokazy tego haniebnego przedstawienia z udziałem Radosława Pazury miały miejsce już w 2005 roku i trwają do dziś (najbliższe pokazy „Goło i wesoło” są zapowiadane w polskich teatrach na lipiec i sierpień 2013 roku). Sam Radosław Pazura pytany zaś o to, czy nie krępuje się występować w takim widowisku odrzekł, że nie, gdyż gdyż wie „z czym ten zawód jest związany” (w domyśle rzemiosło aktorskie).

Nie wiem doprawdy w czym omawiana publiczna aktywność pana Radosława Pazury miałaby być lepsza. moralniejsza i cnotliwsza od „rozbieranej” sesji zdjęciowej pani Agnieszki Radwańskiej? Co więcej, to właśnie omówiona powyżej działalność p. Pazury jawi się w wielu aspektach, jako znacznie gorsza i wymagająca surowszego napiętnowania niż wiadome fotografie ze słynną polską tenisistką, gdyż:

1. Występy p. Radosława w rzeczonej niemoralnej sztuce mają charakter stały, wieloletni, wielokrotny, a przez to uporczywy. W porównaniu z tym „nagie” zdjęcia pani Agnieszki można jeszcze traktować, jako jednorazowy wybryk i incydent młodej, relatywnie mało doświadczonej życiowo niewiasty.

2. Publiczna nagość (w postaci zdjęć na plakatach) oraz poparcie dla takowej poprzez występowania w owym widowisku, ma charakter stricte komercyjny, gdyż zarabia on na tym „show” pieniądze. Panna Agnieszka zadeklarowała zaś, że nie pobrała żadnego wynagrodzenia za udział w wiadomej sesji zdjęciowej.

3. Publiczna nagość zaprezentowana w przedstawieniu, w którym udział bierze Radosław Pazura, ma charakter jawnie i jednoznacznie obsceniczny, prowokacyjny i sprzyjający wywoływaniu nieczystych pokus i pożądliwości. Chociaż – jak już wspomniałem – negatywnie oceniam „rozbierane” zdjęcia Agnieszki Radwańskiej, tego samego nie można o nich powiedzieć (nie ma bowiem tam prowokacyjnych ruchów i gestów).

4. Pan Radosław Pazura pozwala sobie w rzeczonym przedstawieniu na nieprzyzwoite, bo nawiązujące do nieczystości i pożądliwości seksualnej, żarty. Jest to jawne naruszenie jednej z zasad moralnych o których mówi Pismo święte: „O nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości albo chciwości niechaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przystoi świętym, ani o tym co haniebne, ani niedorzecznego gadania lub nieprzyzwoitych żartów, bo wszystko to jest niestosowne” (List do Efezjan 5, 3-4). W wypadku p. Radwańskiej jej publiczna nagość nie została okraszona żartobliwymi uwagami związanymi z grzechami przeciw cnocie czystości.

5. Pan Radosław Pazura po to by dostarczyć widowni rozrywki pokazuje się w kobiecej sukni (której dodatkowo ma charakter bezwstydny i nieskromny). Jest to jednak ohyda potępiona przez Boga: „Kobieta nie będzie nosiła ubioru mężczyzny ani mężczyzna ubioru kobiety; gdyż każdy, kto tak postępuje, obrzydły jest dla Pana, Boga swego” (Powtórzonego Prawa 22, 5). Pani Agnieszka Radwańska nie pokazuje się jednak publicznie w stroju o charakterze jednoznacznie i ściśle męskim.

I doprawdy nie jest żadnym usprawiedliwieniem mówienie, iż „taka jest specyfika aktorskiego zawodu”, a więc aktor „musi” brać udział w „rozbieranych” scenach oraz innych formach propagowania zła. Pan Bóg mówiąc (poprzez list św. Pawła Apostoła) w Swym słowie: „I nie miejcie udziału w bezowocnych uczynkach ciemności, a raczej piętnując (je) nawracajcie (tamtych)” (Efezjan 5, 11) nie powiedział przy tym „OK, ale jeśli jesteście aktorami, albo chcecie w ten sposób zarabiać, macie prawo brać udział w złych czynach„. Moralna reguła zakazująca bezpośredniej i formalnej współpracy ze złem ma charakter bezwzględny, absolutny i nie znający żadnych wyjątków. To prawda, że „aktorskie rzemiosło” ma swą specyfikę i w ramach owej mieści się wielkie ryzyko bycia ciągle kuszonym i namawianym do brania udziału w złych i rozwiązłych widowiskach. I właśnie z tego powodu, tradycyjna moralistyka katolicka przez wieki była podejrzliwa względem aktorskiego zawodu, a jeszcze Pius XII w specjalnych słowach ostrzegał aktorów: by „pomni na swą godność osobistą i jako ludzi i jako artystów, niech wiedzą, że nie wolno im brać udziału w scenach i współpracować w nakręcaniu filmów, które dobrym obyczajom się sprzeciwiają” (encyklika „Miranda Prorsus”).

Bądźmy sprawiedliwi i bezstronni

Biorąc pod uwagę to wszystko, uważam, że wymogiem sprawiedliwości, bezstronności i moralnej uczciwości jest usunięcie p. Radosława Pazury z grona „ambasadorów” akcji „Nie wstydzę się Jezusa”. Skoro pani Radwańska została oficjalnie wyrzucona z tego grona za znacznie mniej złe postępki, to tym bardziej winno się tak postąpić wobec pana Radosława Pazury. Nie możemy być stronniczy, gdyż sam Pan Bóg nie jest stronniczy, nie ma względu na osoby (Rzym. 2, 11; Dzieje Apostol. 10, 34) i względem większości z wymogów moralnych wszyscy jesteśmy wobec niego równi.

Przed środowiskami katolickimi w Polsce, a zwłaszcza przed „Krucjatą Młodych” (i Stowarzyszeniem Kultury Chrześcijańskiej im. Piotra Skargi pod które podlega „Krucjata Młodych”) stoi więc następujący wybór:

1. Albo sprawiedliwie i konsekwentnie uznają, że skoro wcześniej napiętnowali postępowanie panny A. Radwańskiej jako niemoralne, to o wiele bardziej powinny wyrazić swą dezaprobatę dla omówionej wyżej postawy Radosława Pazury i również go usunąć z grona „ambasadorów” swej akcji.

2. Albo też uznać, że skoro udział R.Pazury nie zasługuje na podjęcie takich kroków, to tym samym wcześniej postąpili oni niesprawiedliwie i krzywdząco wobec panny Radwańskiej, czego efektem winno być jej publiczne przeproszenie.