Czy głosząc Dobrą Nowinę należy “moralizować” i “straszyć”?
Możliwość komentowania Czy głosząc Dobrą Nowinę należy “moralizować” i “straszyć”? została wyłączonaW “posoborowym” świecie katolickim nieraz słyszałem sugestie (albo wręcz bezpośrednie twierdzenia), iż należy odróżnić “ewangelizację” od “moralizowania” czy “katechizowania”. Chodzi więc o to, że ludziom najpierw należy mówić o miłości Boga Ojca polegającej na tym, iż posłał On swego Jednorodzonego Syna na świat, by tenże Syn umarł za grzechy tego świata. Dopiero później jednak, gdy ludzie przejmą się tą Bożą miłością można lub należy mówić im o Bożych wymaganiach moralnych, walce z grzechem, etc. W praktyce też owe “ewangelizowanie” skupia się dziś głównie lub niemal wyłącznie na podkreślaniu “pozytywnych” elementów religii chrześcijańskiej przy jednoczesnym pomijaniu/ignorowaniu praw o piekle, Bożym sądzie, możliwości wiecznego potępienia, karach Bożych, itd.
Pozornie rzecz biorąc, takie podejście może wydawać się właściwym – zwłaszcza, gdy zważymy na trudy i zranienia jakie przynosi nam ludziom życie. Czyż wszak można uznać za roztropne obciążonym już i tak psychicznie oraz emocjonalnie ludziom mówienie niejako “na starcie” o tym, że “nie wolno im robić tego i tamtego, a mają robić to i tamto“??? Czyż zmęczonym życiem ludziom należy mówić jeszcze o piekle, Boskim sądzie i karach??? Czyż nawet od strony roztropnościowej pedagogiki nie należy najpierw rozsmakować ich w Boskiej miłości, a ewentualnie dopiero później “moralizować” i “straszyć piekłem”???
***
Wydaje mi się, że sam w czasie, gdy rzadko i niewiele czytałem Biblii, miałem tendencję do podobnego rodzaju myślenia. Jednak, gdy zacząłem czytać te święte Księgi częściej i obszerniej, począłem sobie uświadamiać, iż ów rodzaj “roztropnościowej pedagogiki” odbiega od objawionych przez Boga wzorców i modeli głoszenia Prawdy i Ewangelii. Nie skupiając się w tym momencie nawet na Starym Testamencie, ale koncentrując się na sposobie rozkładania owych akcentów w ramach ksiąg Nowego Przymierza można zauważyć jak często nauczania o Niebie/Królestwie Bożym są jednocześnie zestawione z przestrogami tyczącymi się piekła, potępienia i Bożych kar dla niewierzących oraz/lub upartych złoczyńców. Także, jeśli chodzi o głoszenie konkretnych wymagań moralnych to wątek ten powraca ciągle w księgach Nowego Zakonu – zwłaszcza w listach apostolskich.
Podobno nawet, gdy zliczy się poszczególne fragmenty Nowego Testamentu poświęcone z jednej strony nauczaniu o Niebie i Królestwie Bożym, z drugiej zaś strony podliczy się te, które traktują o piekle, wiecznym potępieniu, Boskim gniewie i karach to po stronie tych pierwszych – zależnie od tłumaczeniu oraz interpretacji – będzie około 150 do 200 wzmianek, zaś po stronie tych drugich można od 70 do 100 fragmentów. Ktoś może powie, że i tak wychodziłoby z tego, że “pozytywne” aspekty chrześcijaństwa były głoszone w Nowym Testamencie do dwóch razy częściej niż te, które są “negatywne”. Owszem, ale proszę porównać to teraz z częstotliwością rozkładania owych akcentów we współczesnej kościelnej narracji: są one najpewniej dysproporcjonalnie o wiele częściej zaburzone na korzyść tych pierwszych.
Podobno też, gdy podliczy się fragmenty Nowego Testamentu poświęcone zagadnieniom moralnym to wyjdzie, że mamy tam do czynienia z od 230 do 320 takich wzmianek (w zależności od interpretacji), z czego 50 do 70 jest poświęconych kwestiom “okołoseksualnym”.
***
Myślę, że bardzo dobrą ilustracją tego, iż sposób głoszenia Ewangelii w Nowym Testamencie był daleki od koncentrowania się tylko lub wyłącznie na jej “pozytywach” oraz uciekania od “moralizowania” jest następujący fragment z Dziejów Apostolskich (24, 24-25):
“Po kilku dniach przybył Feliks ze swoją żoną Druzyllą, która była Żydówką. Posłał po Pawła i słuchał jego [nauki] o wierze w Jezusa Chrystusa. Lecz kiedy Paweł mówił o sprawiedliwości i o wstrzemięźliwości, i o przyszłym sądzie, Feliks przestraszony odpowiedział: «Teraz możesz odejść. Gdy znajdę czas, wezwę cię znowu» “.
Widzimy zatem w powyższym fragmencie, iż św. Paweł Apostoł głosząc poganinowi Feliksowi Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie nie czekał z nauczaniem go o sądzie Bożym i moralnych wymaganiach do czasu aż ten nie tylko nawróci się na chrześcijaństwo, ale na tyle ustabilizuje się w wierze, by móc być gotowym na przyjęcie bardziej “surowych” elementów Ewangelii. Mówiąc językiem niektórych współczesnych katolików: św. Paweł nie tylko głosił Dobrą Nowinę, ale jednocześnie “moralizował” oraz “straszył”.
Mirosław Salwowski
___
Grafika została dołączona do powyższego tekstu za następującym linkiem internetowym: https://christianpublishinghouse.co/2024/04/26/the-life-and-works-of-the-apostle-paul/