Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: Salwowski

  1. Tradycyjny katolik promuje skrajny rasizm

    Możliwość komentowania Tradycyjny katolik promuje skrajny rasizm została wyłączona

    Opublikowana nie tak dawno, gdyż w 2020 roku, przez Wydawnictwo „3DOM” książka pt. „Dzienniki Turnera” (jej anglojęzyczny tytuł to: „The Turner Diaries”) stanowi jeden ze skrajnych przykładów pochwalania rasistowskiej nienawiści i inspirowanego w ten sposób ludobójstwa. Akcja tej powieści w skrócie sprowadza się do snucia wizji, w której to biali rasiści z USA przejmują w tym kraju władzę, najpierw linczują wszystkich Żydów, następnie w czasie tzw. „Dnia Sznura” eksterminują „zdrajców Białej Rasy” (do których zalicza się m.in. osoby pozostające w związkach małżeńskich z niebiałymi), a na końcu za pomocą broni nuklearnej dokonuje się na całym świecie wielkiego ludobójstwa wszystkich ludzi nienależących do białej rasy. Te wynaturzone i chore wizje nie są bynajmniej w „Dziennikach Turnera” tylko relacjonowane i opisywane – one są tam pochwalane i gloryfikowane. Żądni krwi rasiści są w tej książce przedstawiani jako wspaniali bohaterowie, a wykreowane przez nich rządy opisywane są jako „mądre i życzliwe”. Szerszy zresztą kontekst w postaci samego autora tej książki – Williama Luthera Pierce’a (który dla jej napisania użył pseudonimu „Andrew MacDonald”) również nie pozostawia większych wątpliwości co do jej intencji. Ten sam człowiek napisał bowiem również inną, a podobnie rasistowską w swej wymowie powieść „Hunter”, której głównym i pozytywnym bohaterem jest Oscar Yeager, rasista mordujący przypadkowo napotkane mieszane rasowo pary. Postać Yeagera została zresztą przez Pierce’a oparta na prawdziwym pierwowzorze, którym był Joseph Paul Franklin – zwolennik białej supremacji, skazany na śmierć za serię dokonanych przez siebie morderstw (głównie na osobach czarnych, Żydach oraz białych pozostających w międzyrasowych związkach). Sam zaś William Luther Pierce był przez wiele lat aktywnym neonazistowskim i rasistowskim działaczem oraz propagandystą. Zarówno więc treść samych „Dzienników Turnera”, jak i aktywność ich autora jasno wskazują na złowieszczego ducha i intencje, z jakimi została napisana ta powieść. Niczym dziwnym zatem nie jest – a wręcz przeciwnie, należy uznać to za logiczną konsekwencję – iż skutkiem lektury tej książki u niektórych ludzi była, urzeczywistniana w realnym życiu, chęć mordowania swych bliźnich. Najbardziej znanym tego przykładem jest akt terrorystyczny w Oklahoma City (168 zabitych) dokonany przez Timothy’ego McVeigha, który przy jego planowaniu inspirował się „Dziennikami Turnera”.

    Po grzechu pierworodnym żyjemy w niedoskonałym świecie. Wśród różnego rodzaju złoczyńców i wyznawców błędnych ideologii znajdują się więc też rasiści oraz naziści. Nie jest więc dziwnym, iż ludobójcze oraz skrajnie rasistowskie fantazje i wynurzenia Williama Luthera Pierce’a znajdują swych czytelników, a nawet wydawców. To bardzo smutne, ale niestety prawdziwe. Szokującym powinno się jednak zdawać, iż polskim wydawcą takich zbrodniczych fantazji jest prowadzący Wydawnictwo 3DOM pan Tomasz Grzegorz Stala, który publicznie kreuje się na tradycjonalistycznego katolika (a prawdopodobnie też szczerze się zań uważa). Ten tradycyjnie katolicki wizerunek pana Stali jest dobrze widoczny w aktywności samego Wydawnictwa 3DOM, którego oferta jest przepełniona dziesiątkami publikacji książkowych odwołujących się do „przedsoborowego” katolicyzmu (przedsoborowe modlitewniki i książki apologetyczne, polemiki z „posoborowiem”, etc). Sam pan Stala wydaje się też być osobą dość dobrze umocowaną w polskim „światku” tradycjonalistycznych katolików na co może wskazywać fakt, iż jedno z publicznych spotkań z bardzo cenionym w tym środowisku biskupem Athanasiusem Schneiderem zostało zorganizowane właśnie przez prowadzone przez niego Wydawnictwo 3DOM. Również w kręgach polskiej co bardziej konserwatywnej prawicy pan Tomasz Grzegorz Stala wydaje się mieć dobre kontakty, a co wskazuje fakt, iż swe książki publikowały w jego wydawnictwie takie postacie jak poseł Grzegorz Braun, Sławomir Mentzen czy Jacek Hoga.

    Nie wiem, co panem Stalą motywowało, by wydawać takie plugastwo i obrzydlistwo jak „Dzienniki Turnera”. Czy była to chęć zaszokowania liberalnej części opinii publicznej? Może chodziło o większy zarobek? Nie chce mi się za bardzo w to wierzyć, ale ostatecznie rzecz biorąc, nie można nawet wykluczyć, że pan Stala podziela „słuszność” wizji zaprezentowanej w „Dziennikach Turnera”, skoro postanowił je upowszechniać bez załączonego doń krytycznego komentarza. Oby tak nie było – choć w pewnym sensie, byłoby to nawet lepsze niż wydawanie takiej książki bez szczerego przekonania co do słuszności jej przesłania. W każdym razie „Dzienniki Turnera” są doskonałym wręcz przykładem powieści, która nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego. Już czymś mniej złym byłoby wydanie przez pana Stalę jakiejś książki pornograficznej czy choćby pro-gejowskiej, gdyż grzechy nieczystości są mniej złe w porównaniu do mordowania niewinnych ludzi (a coś takiego jest pochwalane przez omawianą publikację). Co więcej, nawet wydanie książki broniącej idei legalności aborcji nie wydawałoby się tak wielkim złem jakim jest publikacja „Dzienników Turnera”. Gdyby bowiem wcielić w życie mordercze wizje Williama Luthera Pierce’a, to rasiści zamordowaliby znacznie więcej ludzi (wszystkich niebiałych) niż aborterzy. W każdym razie „Dzienniki Turnera” nie powinny być ani wydawane, ani upowszechniane. I byłoby to działanie nieodpowiedzialne, nawet gdyby jego wydawcy dołączyli doń obszerny krytyczny komentarz – czego Wydawnictwo 3DOM oczywiście nie uczyniło. Nawet, gdyby bowiem coś takiego zrobiono, to „Dzienniki Turnera” – dzięki Bogu – nie są znane tak jak „Mein Kampf” Adolfa Hitlera, przez co publikowanie ich krytycznej edycji byłoby robieniem im niepotrzebnej reklamy.

    W tym wszystkim zastanawia mnie jedna sprawa. Dlaczego nie ma żadnego publicznego głosu jakiegoś prawicowego czy konserwatywnego publicysty, który poddałby krytyce fakt wydania tej skrajnie rasistowskiej książki? Dlaczego, żaden z działających w Polsce tradycyjnie katolickich księży nie mówi nic – przynajmniej publicznie – na ten temat? Czy nikt z tych kręgów nic o tym nie wie (choć sprawa była już publicznie nagłaśniana przez dziennik „Rzeczpospolita”)? Czy może nikt nie chce nic na ten temat wiedzieć? A może przyjmuje się na potrzeby tej sprawy głupie założenie, że jeśli lewicowcy i liberałowie coś potępiają, to automatycznie musi być to dobre? Tak czy inaczej, granice zostały tutaj przekroczone i fakt wydania przez pana Tomasza Grzegorza Stalę powieści pt. „Dzienniki Turnera” woła o zdecydowane oraz publiczne napiętnowanie. To nie jest czas na chowania głowy w piasek. Pamiętajmy, że Pismo święte mówi nam:

    Trwających w grzechu upominaj w obecności wszystkich, żeby także i pozostali przejmowali się lękiem (1 Tm 5, 20).

    Mirosław Salwowski

  2. O różnicy pomiędzy bezpośrednim a pośrednim zabiciem niewinnego

    Możliwość komentowania O różnicy pomiędzy bezpośrednim a pośrednim zabiciem niewinnego została wyłączona

    Tradycyjne katolickie nauczanie (potwierdzone również przez Jana Pawła II) na temat absolutnego zakazu aborcji jest z pewnością bardzo trudne do zaakceptowania. Jego logiczną konkluzję stanowi bowiem stwierdzenie, iż nawet w celu ratowania życia matki nie ma się moralnego prawa w bezpośredni sposób dokonać aborcji. Tę konkluzję jasno zresztą wyraził papież Pius XII w przemówieniu do uczestników kongresu „Katolickiej Włoskiej Unii Położnych”, który odbył się 29 października 1951 roku:

    Oprócz tego każdy ludzki byt, także dziecko w macierzyńskim łonie, ma prawo do życia <<bezpośrednio>> od Boga, nie od rodziców, ani też od jakiegokolwiek społeczeństwa lub ludzkiej władzy. Tak więc nie ma żadnego człowieka, żadnej ludzkiej władzy, żadnej wiedzy, żadnego medycznego, eugenicznego, społecznego, ekonomicznego, moralnego <<wskazania>>, które mogłoby przedłożyć lub dać ważny tytuł prawny dla <<bezpośredniej>> postanowionej dyspozycji nad niewinnym życiem ludzkim, tzn. dyspozycję, która dążyłaby do jego zniszczenia zarówno jako cel, bądź jako środek do innego celu, samego z siebie być może w żaden sposób nie niewłaściwego. W ten sposób, np. uratować życie matki jest najszlachetniejszym celem; lecz bezpośrednie zabicie dziecka jako cel do tego środka nie jest dozwolone ( Patrz: AAS 43/1951/838. Cytat za: O. Henryk Ćmiel OSPPE, „Teologia moralna szczegółowa. Podręcznik dla studentów teologii”, Częstochowa 2013, s. 736 -737).

    Uroczyste i nieomylne potępienie wszelakiej bezpośredniej aborcji ogłosił zaś Jan Paweł II w encyklice „Evangelium Vitae”:

    „mocą władzy, którą Chrystus udzielił Piotrowi i jego Następcom, w komunii z Biskupami — którzy wielokrotnie potępili przerywanie ciąży, zaś w ramach wspomnianej wcześniej konsultacji wyrazili jednomyślnie — choć byli rozproszeni po świecie — aprobatę dla tej doktryny — oświadczam, że bezpośrednie przerwanie ciąży, to znaczy zamierzone jako cel czy jako środek, jest zawsze poważnym nieładem moralnym, gdyż jest dobrowolnym zabójstwem niewinnej istoty ludzkiej. Doktryna ta, oparta na prawie naturalnym i na słowie Bożym spisanym, jest przekazana przez Tradycję Kościoła i nauczana przez Magisterium zwyczajne i powszechne. Żadna okoliczność, żaden cel, żadne prawo na świecie nigdy nie będą mogły uczynić godziwym aktu, który sam w sobie jest niegodziwy, ponieważ sprzeciwia się Prawu Bożemu, zapisanemu w sercu każdego człowieka, poznawalnemu przez sam rozum i głoszonemu przez Kościół” (tamże, n. 62).

    Wielu współczesnych katolików, najprawdopodobniej po to, aby ominąć katolicką doktrynę na ten temat powołuje się na regułę podwójnego skutku (nauczaną przez teologów moralnych). Mówiąc w skrócie: reguła ta zakłada, iż jeśli pośrednim efektem jakiegoś dobrego lub neutralnie moralnego działania będzie coś złego, to dla odpowiednio słusznych przyczyn można coś takiego uczynić. Oczywiście, zasada podwójnego skutku nie aprobuje popełniania czynów wewnętrznie złych w celu osiągania dobrych rezultatów, jedynie katolicy którzy powołują się na nią w kontekście ratowania życia ciężarnej matki przez często swój brak precyzji sprawiają wrażenie, jakoby w tej zasadzie właśnie o to chodziło. Innymi słowy, sprawiają oni wrażenie, jakoby zasada podwójnego skutku poprzez odpowiednio dobre intencje i dobre cele przemieniała coś, co normalnie zaliczylibyśmy do „bezpośredniej aborcji” w zaledwie „pośrednią aborcję”. Tak jednak nie jest, co spróbuję poniżej wytłumaczyć na dwóch praktycznych przykładach.

    Ratowanie życia ciężarnej matki poprzez wzięcie szczypców i wyrywanie zeń kawałek po kawałku znajdującego się w jej organizmie ciała nienarodzonego dziecięcia, nie jest żadnym zastosowaniem zasady „podwójnego skutku”, ale stanowi akt zamierzonego i bezpośredniego zabicia nienarodzonego dziecięcia. Jest to działanie wewnętrznie złe, do którego nie ma się nigdy moralnego prawa, chociaż można domniemywać łagodniejszą odpowiedzialność moralną za jego popełnienie, gdyż cel jest dobry (aczkolwiek środek do tego celu niegodziwy) i intencje są dobre, a okoliczności ekstremalne. Zgodne z zasadą „podwójnego skutku” jest z kolei np. usunięcie nowotworowego guza z organizmu ciężarnej kobiety, nawet jeśli jego przewidywanym skutkiem może być/lub będzie śmierć nienarodzonego dziecięcia. Takie działanie nie jest bowiem aktem zamierzonego i bezpośredniego zabicia dziecka w celu ratowania matki, gdyż jego specyfika polega na czymś zupełnie innym. Tu celem „ataku” nie jest niewinne dziecię, które ma być zamordowane po to by ktoś inny miał żyć – tu celem „ataku” jest guz nowotworowy, a ubocznym skutkiem jego likwidacji może być/będzie śmierć niewinnego.

    Można to porównać do sytuacji, w której żołnierze/policjanci strzelają do terrorystów przetrzymujących zakładników. Nawet jeśli jest duże prawdopodobieństwo czy pewność, że w wyniku takiego strzelania na 100 zakładników od zbłąkanych kul zginie 1 czy 2 zakładników to strzelanie do terrorystów będzie tu nadal zgodne z zasadą podwójnego skutku. Ale już np. bezpośrednie zastrzelenie dajmy na to niewinnego dziecka (np. przez zamierzony z góry strzał w jego głowę czy serce), po to by można było ocalić od śmierci 100 innych niewinnych dzieci, nie będzie żadnym działaniem zgodnym z zasadą „podwójnego skutku”, ale będzie działaniem wewnętrznie złym. Owszem będzie to działanie w pewnym sensie zrozumiałe, co do którego można będzie przyjąć domniemanie łagodniejszej odpowiedzialności moralnej. Niemniej jednak nie będzie to działanie, do którego ma się kiedykolwiek moralne prawo.

    Mirosław Salwowski

    Przeczytaj też:

    Na czym polega reguła podwójnego skutku?

    Czy jest dopuszczalne usunięcie ciąży pozamacicznej?

    Czy dozwolona jest aborcja w sytuacji zagrożenia życia matki?

  3. Czy katolik może …?

    Możliwość komentowania Czy katolik może …? została wyłączona

    Co pewien czas słyszy się pytania w stylu „Czy katolik może słuchać metalu?” albo „Czy katolik może oglądać film (tu wstaw odpowiedni tytuł lub gatunek filmowy)?”. W pewnym sensie najprościej byłoby odpowiedzieć na tego rodzaju pytania stwierdzeniem w stylu: „Jeśli dla ciebie obejrzenie takiego filmu lub wysłuchanie takiej piosenki zazwyczaj jest bliską okazją do grzechu, to owszem oglądanie czegoś lub słuchanie czegoś takiego jest dla ciebie – poza pewnymi ważnymi powodami – materią grzechu„. Jeśli więc po oglądaniu czy słuchaniu czegoś zazwyczaj jesteś przynajmniej bardzo kuszony np. do nieczystych myśli, wulgarnych słów, niekontrolowanych wybuchów gniewu, to przestać oglądać lub słuchać tego czegoś.

    Problem polega jednak na tym, że – pomijając pewnego rodzaju skrajności w rodzaju pornografii czy filmów nazwijmy to „pół-erotycznych” – istnieje spora trudność w rozeznaniu, czy dane filmy lub muzyka w powyżej nakreślony sposób wpływają na zdecydowaną większość osób: a więc, czy na płaszczyźnie moralnej powinno się tutaj sugerować jakieś bardziej stanowcze i ogólne odpowiedzi. Powiedzmy np., że jakiś film w co najmniej dwuznaczny sposób przedstawia przestępczą działalność organizacji mafijnych. Jak taki film będzie wpływał na większość osób go oglądających? Trudność polega na tym, że w sensie szczegółowym tego nie wiemy. Wielu ludzi powie, iż setki razy oglądała tego rodzaju filmy i jakoś do zorganizowanych grup przestępczych wskutek tego nie trafiła, a co za tym idzie, nie będzie widzieć w takich filmach poważnego niebezpieczeństwa dla moralności ogółu osób. Z drugiej strony jednak wielu ludzi ma tendencję, by dokonywać pomniejszych grzechów przeciw prawdomówności, uczciwości i posłuszeństwu władzom, a kto wie, czy w warunkach anarchii i wojny ta tendencja się by u nich nie pogłębiła? Czy na wykształcenie takich skłonności u tych ludzi wpływ miały dwuznaczne filmy o mafii? Trudno powiedzieć, ale ostatecznie nie można tego wykluczyć, że obok takich czynników jak złe (w pewnych aspektach) wychowanie, nieodpowiednie towarzystwo, powszechnie panująca kultura, również takie filmy zwiększają tendencje do dokonywania co pomniejszych grzechów przeciw prawdomówności, uczciwości i posłuszeństwu władzy.

    Ogólnie, można więc chyba zaryzykować tezę, iż oglądanie pewnego rodzaju filmów (np. dwuznacznych moralnie filmów o mafii) czy słuchanie pewnego rodzaju muzyki (np. Heavy Metalu) jest dla ogółu osób czymś pośrednim pomiędzy tym, co tradycyjna moralistyka nazywała bliskimi okazjami do grzechu (i czym powinniśmy się mocno przejmować), a tym co owa moralistyka nazywała dalszymi okazjami do grzechu (czyli czymś z czego nie powinniśmy robić dużego problemu). Z jednej strony nie należy więc mówić tu bardzo twardo: „Poza bardzo poważnymi powodami nie można tego oglądać lub słuchać„, ale nie powinno się też trywializować tego tematu w stylu: „Nie znam nikogo, kto po słuchaniu Heavy Metalu stał się satanistą, a więc idź na najbliższy koncert Iron Maiden i baw się dobrze„. Sedno podejścia do tego typu rozrywki widziałbym raczej w łączeniu zasad ostrożności i niedawania zgorszenia. A więc, jeśli w sposób szczery i uczciwy widzisz, że oglądanie pewnych filmów, czy słuchanie pewnej muzyki nie działa na Twą moralność i duchowość źle, to nie rób osobiście z tego powodów sobie wyrzutów, ale skoro nie wiesz, jak to może działać na innych ludzi, to nie obnoś z oglądaniem takich filmów i słuchaniem takiej muzyki, nie reklamuj jej, nie zachęcaj do ich oglądania innych, etc.

    Aby bardziej wyraziście unaocznić co mam tu myśli, podam może przykład z mego życia. Otóż, kilka miesięcy temu oglądałem pewien nakręcony w III Rzeszy antysemicki w swym przesłaniu film fabularny. Osobiście, nie zauważyłem, by ten film wpłynął na wzrost mych antysemickich tendencji czy sympatii wobec nazizmu. Ogólnie rzecz biorąc, od dawna mam ustabilizowany i mocno krytyczny stosunek tak wobec drapieżnego antysemityzmu jak i nazizmu, więc raczej ponowne obejrzenie tego filmu nie byłoby zagrożeniem dla mej moralności i światopoglądu. To jednak nie oznacza, że powinienem ów film reklamować swym znajomym, zachęcać ich do oglądania go, etc. Wśród mych znajomych są bowiem i ludzie mający rzeczywisty problem z antysemityzmem i mający zbyt dobre zdanie o III Rzeszy. A gdyby moje reklamowanie tego filmu miało charakter publiczny, to tym bardziej nie miałbym kontroli nad tym, jaki efekt moralny i duchowy miałaby moja reklama czegoś takiego.

    Może być wreszcie też tak, że w szczery i uczciwy sposób nie widzi się złego oddziaływania danych tworów kulturowych na własną osobę, ale i tak samo nasze korzystanie z nich może zachęcać innych – słabszych i bardziej podatnych na złe wpływy – ludzi, do obcowania z takimi rzeczami. Mam tu myśli zwłaszcza sytuacje w rodzinie. Na przykład, dla 40-letniego ojca rodziny obejrzenie filmu z wieloma scenami przemocy może być całkiem neutralne, a co więcej może on wyłapać z tego filmu pewne dobre rzeczy, jak np. ukazanie odwagi głównego bohatera, jego poświęcenia się dla innych. Jednak dla 14-letniego syna owego mężczyzny ten sam film może być głównie okazją do napawania się krwawymi scenami, co zaś później będzie wpływać na to, iż w relacjach ze swymi rówieśnikami stanie się on bardziej agresywny (a może i zacznie się znęcać się nad słabszymi, itp.). Gdyby więc miało się okazać, iż przykład 40-letniego ojca będzie w tym podobnych przypadkach uwiarygadniał w oczach jego 14-letniego syna oglądanie szkodliwie działających na tego ostatniego filmów, to ten pierwszy powinien dla dobra duszy tego drugiego raczej zrezygnować z owej rozrywki. W ten sposób ów ojciec postąpiłby zgodnie z duchem nauczania św. Pawła Apostoła, który pisał:

    W ten sposób grzesząc przeciwko braciom i rażąc ich słabe sumienia, grzeszycie przeciwko samemu Chrystusowi. Jeśli więc pokarm gorszy brata mego, przenigdy nie będę jadł mięsa, by nie gorszyć brata (1 Koryntian 8, 12-13).

    Mirosław Salwowski

  4. Nawet bardzo niedoskonała władza jest lepsza od anarchii

    Możliwość komentowania Nawet bardzo niedoskonała władza jest lepsza od anarchii została wyłączona

    Nieodmiennie jestem pod wielkim wrażeniem prawdy wyrażonej przez św. Pawła Apostoła na kartach Biblii:

    Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. Kto więc przeciwstawia się władzy – przeciwstawia się porządkowi Bożemu. Ci zaś, którzy się przeciwstawili, ściągną na siebie wyrok potępienia. Albowiem rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego, ale dla złego. A chcesz nie bać się władzy? Czyń dobrze, a otrzymasz od niej pochwałę. Jest ona bowiem dla ciebie narzędziem Boga, [prowadzącym] ku dobremu. Jeżeli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzenia sprawiedliwej kary temu, który czyni źle. Należy więc jej się poddać nie tylko ze względu na karę, ale ze względu na sumienie. Z tego samego też powodu płacicie podatki. Bo ci, którzy się tym zajmują, z woli Boga pełnią swój urząd. Oddajcie każdemu to, mu się należy: komu podatek – podatek, komu cło – cło, komu uległość – uległość, komu cześć – cześć” (Rzymian 13, 1-7).

    Jestem pod jej wielkim wrażeniem, choćby dlatego, że bezpośrednim kontekstem historycznym i kulturowym tych słów były rządy zdeprawowanego do szpiku kości Nerona, a już kilka lat po ich napisaniu ten rzymski cezar zaczął krwawo i okrutnie prześladować chrześcijan. A jednak mimo to Duch Święty natchnął Pawła Apostoła, by skoncentrował się na pozytywach, a nie negatywach władzy publicznej. Owszem, św. Paweł Apostoł w chwili spisywania przez siebie tych słów mógł nie wiedzieć, że już za kilka lat chrześcijanie, do których bezpośrednio pisał swe pouczenia, przekonają się na własnej skórze, że miecz dzierżony przez władzę czasami służy do gnębienia nie tylko tych złych, ale i dobrych, jednakże Duch Święty, który natchnął go do ich spisania, oczywiście o tym wiedział. Tym niemniej 13 rozdział listu do Rzymian nie został uznany za apokryf, tak że dziś można by relatywizować jego przesłanie, ale został rozeznany przez Kościół jako część bezbłędnego i nieomylnego Słowa Bożego. Postawmy się więc w sytuacji pierwszych chrześcijan, którzy jak mało kto w historii, mieli powody, by widzieć w panujących nad nimi władcach „same zło”, a jednak w imię apostolskich, nieomylnych pouczeń, szanowali władzę i byli jej posłuszni, póki ta nie wymagała od nich grzechu. Ich postawę w tym względzie tak opisywał papież Leon XIII:

    Pierwsi chrześcijanie postawili nam pod tym względem wzór znakomity; z największą niesprawiedliwością i okrucieństwem prześladowani przez pogańskich cesarzy, nigdy nie przestawali zachowywać się posłusznie i ulegle; wydawało się wprost, iż tamtych srogość chcą przemóc własną pokorą. Podobna skromność i niezłomna wola pozostawania wiernymi poddanymi wywierała tak silne wrażenie, iż zaćmić go nie mogły potwarze i złość wrogów (…) Inna sprawa była, gdy cesarze przez swoje dekrety lub pretorzy przez swoje groźby chcieli ich zmusić do sprzeniewierzenia się wierze chrześcijańskiej lub innym obowiązkom: w takich chwilach woleli zaiste odmówić posłuszeństwa ludziom niż Bogu. Wszakże i w podobnych okolicznościach dalecy byli od tego, aby jakikolwiek wszczynać bunt i majestat cesarski obrażać, a jednego tylko żądali, aby wolno im było swoją wiarę otwarcie wyznawać i być jej niezachwianie wiernymi. Poza tym nie myśleli o żadnym buncie, a na tortury szli tak spokojnie i ochoczo, że wielkość ich ducha brała górę nad wielkością zadawanych im mąk (Patrz: Leon XIII, Encyklika „Diuturnum illud [O władzy politycznej”], Warszawa 2001, s. 15-16).

    Z kolei ks. Piotr Skarga tak pisał o uległości starożytnych chrześcijan względem nieprzychylnych im władców:

    Nie doznana rzecz, póki chrześcijanom Pan Bóg dawał panów pogańskich, aby im się kiedy Święci Męczennicy mocą bronili, albo na ich urzędników rękę podnieśli i lud burzyli. Znali w nich z Apostołem moc i urząd Boski, i źle a niewinnie rozlewających krew ich czcili, i byli posłuszni tam, gdzie jawnego grzechu w ich rozkazaniu nie było, chociaż z największą szkodą, żalem i utratą majętności i zdrowia swego„ (Cytat za: Ks. Piotr Skarga, „Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu„, tom II, Petersburg 1862, s. 206).

    Można jednak spytać, dlaczego Duch Święty mimo posiadanej przez siebie wiedzy o tym, jak władze cywilne będą w przyszłości gnębić chrześcijan, natchnął św. Pawła do spisania przytoczonej wyżej swoistej apologii państwa, prawa, władzy i porządku? Wszak, słuchając dziś niektórych chrześcijan, można by dojść do zgoła przeciwnych wniosków w rodzaju: „Państwo to twój największy wróg„; „Nigdy nie ufaj władzy„, etc. Zawsze przy tym podobnych okazjach będę powtarzał: istnienie jakiejś władzy, jakiegoś prawa i jakiegoś porządku jest zwykle lepsze od anarchii, bezprawia i braku porządku. To, co zwiemy państwem i prawem, jest bowiem czynnikiem pro-cywilizacyjnym, czymś co z reguły przynajmniej ogranicza zdziczenie i brak zasad. Gdy nad jakimś krajem panuje 1 000 zdemoralizowanych band, sytuacja polegająca na tym, że 1 z tych band obejmie władzę nad całym krajem zwiększa szansę na to, że sytuacja na tym terytorium się poprawi. Mówi się, że to rządzący państwami wymordowali największą ilość ludzi – może to prawda, a może nie (trzeba by tu zrobić porządne rachunki liczbowe, gdzie po jednej stronie zliczono by ludzi zabitych z rozkazu lub zachęty władz, a po drugiej zabitych w wyniku przestępczości, rozruchów, wszczynania krwawych buntów). Jednakże, nawet gdyby miało okazać się, że jest to prawdą – to odnosiłoby się do wyjątków, a nie reguły. Każdy władca ma swe wady, ale większość rządzących nie jest ludźmi pokroju Pol Pota czy Adolfa Hitlera. Nawet jeśli dany władca w ciągu kilku lat podbije statystki ludzi zabijanych przez rządzących, to po drugiej stronie zawsze będziemy mieć ludzi mordowanych na co dzień przez przestępców i buntowników.

    Mirosław Salwowski

    Przeczytaj też:

    O posłuszeństwie władzy i granicach tego posłuszeństwa

    Przeciwko mentalnej anarchii i upadkowi zasady szacunku wobec władzy

    Św. Tomasz z Akwinu: Czy prawo ludzkie obowiązuje w sumieniu?

    Coś o Piłacie, Hitlerze, Nabuchodonozorze i zaborcach

  5. Czy Bóg okłamał żydów i chrześcijan?

    Możliwość komentowania Czy Bóg okłamał żydów i chrześcijan? została wyłączona

    Są dwa rodzaje przekazywania stwierdzeń literalnie nieprawdziwych lub dwuznacznych. Jedne nie są kłamstwami, inne są kłamstwami. Te, które nie są kłamstwami, polegają na tym, iż dwuznaczność bądź literalna nieprawdziwość danego stwierdzenia, są łatwe do zrozumienia i odczytania w danym kręgu kulturowym. W naszej kulturze tego rodzaju literalnymi nieprawdami są hiperbole w rodzaju „Milion razy Ci to mówiłem” (choć dosłownie to może mówiliśmy coś komuś 100 razy) albo „Poczekaj na mnie sekundę” (choć chodzi nam nie dosłownie o sekundę, ale o zrobienie czegoś bez zbędnej zwłoki, np. po 1 lub 2 minutach). Nikt rozsądny nie powinien więc nam zarzucać nieprawdy, gdy w rzeczywistości mówiliśmy komuś coś 100 a nie 1 000 000 razy, albo że podaliśmy komuś daną rzecz po 1 minucie, a nie po 1 sekundzie.

    Z kłamstwem mamy jednak do czynienia, gdy literalna nieprawdziwość lub dwuznaczność danego stwierdzenia nie jest łatwa do zrozumienia w danym kręgu kulturowym. Na przykład matka pyta się swego nastoletniego syna, który nie było danej niedzieli w kościele, czy było w kościele? Ten nastolatek odpowiada zaś: „Tak, byłem w kościele„, a w swych myślach dopowiada stwierdzenie: „Byłem, w kościele rozumianym jako wewnętrzne sanktuarium moich duchowych przeżyć i osobistej więzi z Bogiem„. Udzielając takiej odpowiedzi syn skłamałby swej matce, gdyż w naszym kręgu kulturowym nie są zrozumiałe tego rodzaju zastrzeżenia myślne.

    Jak to wszystko ma się do Boga i cielesnego karcenia chłopców? Otóż, niektóre osoby twierdzą czy sugerują, że biblijne zachęty do używania wobec chłopców „rózgi” są w rzeczywistości TYLKO i WYŁĄCZNIE metaforą stosowania wobec nich innych niż kary cielesne środków dyscyplinarnych. Problemem jednak w przyjęciu tego rodzaju niedosłownej wykładni tego co uczy Pismo święte na ów temat jest fakt, iż tak żydzi, jak i chrześcijanie aż do 20 wieku powszechnie rozumieli owe słowa o „rózdze” również w dosłowny sposób. A zatem można przyjąć założenie, że biblijni autorzy, którym Bóg objawił prawdę o słuszności używania wobec chłopców „rózgi” nie mieli podstaw, by rozumieć ją tylko w symboliczny sposób. Jeszcze inaczej to formułując: Bóg znając pojęcia rozpowszechnione w ramach kultury hebrajskiej objawił Żydom prawdę o słuszności używania rózgi w taki sposób, że ci nie potrafili rozpoznać jej wyłącznie metaforycznego charakteru. Co więcej, chrześcijanie także nie potrafili takiego charakteru rozpoznać aż do 20 wieku i dopiero psycholodzy oraz pedagodzy wyjawili im prawdziwe znaczenie biblijnych rad na ten temat. A zatem, gdyby przyjąć wyłącznie metaforyczną i symboliczną wykładnię słów Pisma świętego o „rózdze, która ma karcić chłopców” (por. Przysłów 29:15; 13:24; 22:15; Mądrość Syracha 30: 1) to by oznaczało, że Bóg niczym ten niesforny nastolatek mówiący matce, iż „był w kościele” (w znaczeniu: „wewnętrznego sanktuarium duchowych przeżyć i osobistej więzi z Bogiem”) okłamałby żydów i chrześcijan przekazując im rady, których prawdziwego znaczenia nie potrafili by oni pojąć. Jak jednak naucza Kościół Bóg ze swej natury nie może kłamać:

    Skłamać, oszukać, zgrzeszyć, nie umieć czego, tylko tej naturze przyzwoita jest, która nie jest doskonała. Ale Pan Bóg, iż jest nade wszystko najdoskonalszy, nie może zgrzeszyć. Bo grzech, nieumiejętność, kłamstwo, z krewkości i z niedołężności pochodzi, nie z wszechmocności. Przeto kiedy Pana Boga wyznawamy wszechmocnym; wierzymy, iż nie masz tego w Panu Bogu, co nie jest naturze i doskonałości jego przyzwoitem (patrz: Katechizm rzymski z wyroku św. Soboru Trydenckiego ułożony, z rozkazu Piusa V. Papieża wydany, i od Klemensa XIII szczególniej zalecony. Tom I, Warszawa: Drukarnia Kommissyi Rząd. 1827, s. 23).

    Mirosław Salwowski

    Przeczytaj też:

    O karceniu cielesnym dzieci

    Czy kary cielesne są niemoralne?

    „Antyklapsowe” błędy ks. Grzegorza Kramera

    O różnicy pomiędzy kłamstwem a tzw. zastrzeżeniem domyślnym

  6. Niech Bóg błogosławi posła Franciszka Sterczewskiego!

    Możliwość komentowania Niech Bóg błogosławi posła Franciszka Sterczewskiego! została wyłączona

    Cała aktualna sprawa z przybyszami na białoruskiej granicy pokazuje jak my jako ludzie jesteśmy skomplikowani i pełni paradoksów. Z jednej bowiem strony przeciwko okrutnemu traktowaniu tych przybyszów działają często ci, którzy jeszcze niedawno bronili legalności zabijania naszych najmniejszych braci i sióstr; z drugiej strony ci, którzy są przeciwko legalności aborcji stają się nieraz jakby zupełnie nieczuli na los tych, którzy się już narodzili (mam na myśli te konkretne wydarzenia), a ich argumentacja jest lustrzanym odbiciem sloganów powtarzanych przez zwolenników legalności aborcji („Jeśli jesteś za przyjmowaniem imigrantów, to przyjmij ich pod swój adres” co jest powtórzeniem hasła „Jeśli jesteś przeciwny legalności aborcji to ile dzieci adoptowałeś„). Jedni drugim mogą więc teraz sobie nawzajem z całkowitą słusznością wyrzucać niekonsekwencję i straszne zaślepienie.

    To wszystko tylko kolejny raz pokazuje, że nigdy nie należy zbytnio przywiązywać się do żadnej ludzkiej grupy, żadnej frakcji i żadnej opcji. W jednej sprawie ci sami ludzie mogą stać po stronie dobra, a w innej już bardzo błądzić i popierać zło. I trzeba mieć w sobie na tyle odwagi i niezależności w myśleniu, by widzieć to jasno i w razie potrzeby o tym jednoznacznie mówić. Mnie osobiście teraz zaś tylko jedno zastanawia. Biblia mówi, że nie można prawdziwie kochać Boga (którego się nie widzi), jeśli nie kocha się bliźniego, którego się widzi:

    Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi (1 J 4, 20).

    Analogicznie do tego co mówi Pismo św. na ów temat, zastanawiam się ostatnio więc, ile warty jest sprzeciw wobec zabijania nienarodzonych dzieciątek (które siłą rzeczy są dla nas jednak w pewnych aspektach „abstrakcyjne” – ich twarzy nie widzimy) przy jednoczesnym popieraniu gnębienia przybyszów, których twarze się widzi (bo, praktycznie odmawianie lekarstw, jedzenia i wody dla tych ludzi jest już ich uciskaniem).

    I na sam koniec poseł Franciszek Sterczewski biegnący do przybyszów z torbą wypełnioną jedzeniem zachował się jak trzeba, po chrześcijańsku, jak uczeń Pana Jezusa. Podejrzewam, że w niejednej kwestii on się bardzo poważnie myli, ale w przypadku wiadomego zdarzenia, tak właśnie należało się zachować. Gdy bowiem nasi bliźni głodują i są chorzy, to nie należy patrzeć na to, czy będzie się wyśmianym, nie należy patrzeć nawet na obowiązujące prawo, ani rozmyślać o kalkulacjach geopolitycznych. Po prostu należy wtedy próbować im pomóc. Nie waham się powiedzieć, że Franciszek Sterczewski to taki nasz polski odpowiednik „miłosiernego Samarytanina” o którym mówił nasz Pan Jezus Chrystus (patrz: Łk 10, 30-37). A przypomnijmy, że Samarytanie nie byli bynajmniej wzorami żydowskiej ortodoksji dla swych czasów. Przeciwnie, łączyli oni wiarę w Boga Jahwe z kultem różnych pogańskich bóstw. I w tym bardzo ważnym aspekcie błądzili. Jednak, mimo tych obrzydliwych błędów, najwidoczniej można było znaleźć wśród nich piękne i budujące przykłady miłości okazywanej swym potrzebującym bliźnim, skoro sam Pan Jezus dla jednej ze swych przypowieści pozytywnym bohaterem w tym względzie uczynił właśnie postać Samarytanina. Co więcej, Chrystus tą dobrą postawę – najpewniej błądzącego w innych kwestiach – Samarytanina skonfrontował z obojętnością na los swego bliźniego reprezentowaną przez o wiele bardziej prawowiernych niż Samarytanie żydowskich kapłanów i lewitów. Obawiam się więc, że aktualnie to tacy ludzie jak poseł Sterczewski są jak ci Samarytanie, a niejeden prawicowiec i przeciwnik aborcji jest jak ten kapłan i lewita. Niech zatem dobry Bóg błogosławi posła Franciszka Sterczewskiego!

    Mirosław Salwowski

    Przeczytaj też:

    Uciskanie przybyszów jest grzechem wołającym o pomstę do Nieba

    Dlaczego Europa powinna przyjąć – na rozsądnych warunkach – muzułmańskich imigrantów?

    Współczesny „antyimigrantyzm” jest odbiciem nazistowskiego antysemityzmu

    „Obóz świętych” czy przeklętych?

  7. O fejkowej parafrazie słów św. Augustyna

    Możliwość komentowania O fejkowej parafrazie słów św. Augustyna została wyłączona

    W Internecie nieraz napotykałem się na PARAFRAZY wypowiedzi św. Augustyna z Hippony, wedle których ów doktor Kościoła miał twierdzić bądź sugerować, iż w przypadku sprzeczności Pisma świętego z naukami przyrodniczymi należy wybrać dosłowne traktowanie tych drugich, a opowiedzieć się za metaforycznym pojmowaniem tego pierwszego (albo i wystąpieniem tam błędu). Co więcej, niektórzy zaczęli tę rzekomą wypowiedź św. Augustyna przenosić również na wypowiedzi Biblii odnoszące się do kwestii moralnych. Przykładem takiego podejścia jest artykuł pt. „Bicie ludzi jest złe … ale dzieci to co innego?” autorstwa pana Marcina Worka umieszczony w internetowym piśmie „Adeste”. Pan Worek krytykując tam karcenie cielesne dzieci (które pochwala Pismo św.) w ten sposób przywołał właśnie ową rzekomą wypowiedź św. Augustyna:

    Słowa św. Augustyna z Hippony: „Jeśli interpretacja Pisma Świętego nie zgadza się z nauką, coś jest nie tak z interpretacją Pisma Świętego”. Co ma być ważniejsze dla chrześcijanina, Biblia czy nauki szczegółowe? Ojciec Kościoła twierdzi, że jedno drugiemu nigdy nie przeczy, to po prostu my źle rozumiemy Biblię.[1]

    Co ciekawe, wspomniana rzekoma wypowiedź św. Augustyna (w formie sugerującej właśnie taką jak wyżej tezę) była zawsze formułowana w postaci wspomnianej przeze mnie parafrazy, a nie dosłownego cytatu. Tymczasem wystarczyło dokopać się do dosłownego cytatu ze św. Augustyna (przywołanego przez Leona XIII w jego encyklice Providentissimus Deus poświęconej studiom nad Pismem świętym) by przekonać się, że ów doktor Kościoła wcale nie głosił tego, co mu dziś niektórzy przypisują. Podaję zatem DOSŁOWNY cytat ze św. Augustyna:

    Wszystko to, mówił, co by uczeni, posługując się poważnymi dowodami, zdołali wykazać o naturze rzeczy, wykażmy, że nie sprzeciwia się Pismu św.; gdyby zaś przedstawili w swych dziełach rzeczy sprzeczne z Pismem św., to jest z wiarą katolicką, wtedy, jeżeli możemy, udowodnijmy albo wierzmy bez żadnego wahania, że te poglądy są błędne” [Św. August, De Gen. ad litt. I, 21, 41.].[2].

    A więc, św. Augustyn nie mówi tutaj, że jeśli dane twierdzenie uczonych (w zakresie przyrody) okaże się niezgodne z Pismem świętym to należy stwierdzić albo błąd w tekście biblijnym albo porzucić dosłowną jego wykładnię. On owszem twierdzi, że należy podjąć wysiłek mający na celu wykazanie, iż Biblia nie zawiera rzeczy sprzecznych z twierdzeniami naukowymi (w zakresie przyrody), ale w przypadku gdy to okaże się niemożliwe należy opowiedzieć się przeciw twierdzeniom uczonych: „wierzmy bez wahania, że te poglądy są błędne„. Tym bardziej zatem nieuprawnione są sugestie o tym, jakoby św. Augustyn z Hippony zachęcał do dopatrywania się błędów w Piśmie świętym (lub niedosłownego jego rozumienia) w odniesieniu do kwestii wiary i/lub moralności.

    Mirosław Salwowski

    Przypisy:

    [1] Patrz: Marcin Worek, Bicie ludzi jest złe …, ale dzieci to co innego?, Adeste, 13 sierpnia 2020.

    [2] Cytat za: Encyklika papieża Leona XIII, Providentissimus Deus (O studiach Pisma świętego, 18. XI. 1893), Warszawa: Wydawnictwo Te Deum 2003, s. 32.

  8. O mądrych i głupich formach inkulturacji

    Możliwość komentowania O mądrych i głupich formach inkulturacji została wyłączona

    Jako że na prawicy zdarzają się działać też neopoganie, można w związku z tym od czasu do czasu ze strony konserwatywnych katolików usłyszeć wobec nich „umizgi” w stylu: „Katolicyzm jest taki fajny również dlatego, że pozwolił na przetrwanie rozmaitych elementów pogańskiego dziedzictwa, co nie miało miejsca w krajach protestanckich. Co więcej, katolicyzm w swej mądrości chrystianizował różne elementy pogańskiej kultury i obrzędowości, przez co w pewien sposób doceniał ich wartość„.

    Jak należy odpowiedzieć na tego rodzaju narrację? Oczywiście, można mówić o mądrym i roztropnym (przynajmniej w swych pierwszych założeniach) chrystianizowaniu elementów pogańskiej kultury i obrzędowości – o ile te elementy nie były ze swej natury złe i błędne. Na przykład, nie zawsze trzeba było palić pogańskie świątynie. Jeśli usunęło się z nich figury bożków i inne świństwa, to można je było używać do chrześcijańskiego kultu, gdyż, ostatecznie rzecz biorąc, ten czy inny budynek nie jest jako taki zły sam w sobie. Podobnie, jeśli przyzwyczajonym do wzywania duchów zmarłych i składania im ofiar niegdysiejszym poganom powiedziano: „Teraz już tego nie róbcie, ale wspominajcie w tych dniach przykład miłych Bogu świętych oraz módlcie się za swych zmarłych przodków„, to było to posunięcie mądre. W ten bowiem sposób zdegenerowane przez pogaństwo formy czegoś, co było może w swych początkach wyrazem naturalnej szlachetności (pamięć o bliskich zmarłych) próbowano oczyścić i skierować na pobożne tory.

    To jednak, że istniały mądre oraz roztropne formy chrystianizacji pogańskiej przeszłości nie oznacza, że wszelkie takie próby były dobre albo też, iż to, co może w swych początkach było mądre oraz roztropne, z czasem się nie wykrzywiło i zdegenerowało. Podobnie, przesadne tolerowanie przez duszpasterzy różnych nadużyć z tym związanych mogło trwać przez wiele wieków, gdyż świętość Kościoła nie jest równoznaczna z zapewnieniem, że większa część hierarchii zawsze będzie postępować dobrze i cnotliwie. Hipotetycznym i nieco przejaskrawionym przykładem nadużycia w tej sferze mogłoby być przemianowanie jakiś pogańskich orgii seksualnych i pijackich na uroczystości ku czci świętych. Jeśliby np. biskupi danego miejsca powiedzieli coś w rodzaju: „Możecie robić to co robiliście na tych imprezach do tej pory, tylko nie przywołujcie już przy tej okazji imion Wenery i Bachusa, ale róbcie to na cześć świętych pańskich„, to byłoby to oczywiście złe, bezbożne i bluźniercze. Bardziej zaś realistycznym przykładem nadużycia, które wkradło się do pierwotnie zapewne mądrej próby chrystianizacji elementów dawnej pogańskiej zwyczajowości może być sposób, w jaki przez wieki w naszej części świata celebrowano tzw. Wigilię św. Jana Chrzciciela. W pogańskich czasach celebrowano w tym czasie za pomocą rozpusty, wróżb i rozmaitych zabobonów dzień przesilenia letniego. Kościół chcąc odciągnąć uwagę ludzi od takiego sposobu świętowania owego czasu, ustanowił więc dzień, w którym wspomina się wielkiego biblijnego proroka i świętego, jakim był Jan Chrzciciel. I to było mądre oraz roztropne posunięcie powiedzieć ludziom: „Zamiast ganiać po lasach i się tam łajdaczyć wspominajcie w tym dniu wielkiego świętego, który za swą walkę z rozpustą został ścięty mieczem„. Tyle tylko, że ludzie owszem zaczęli w tym dniu wspominać św. Jana Chrzciciela, ale dalej robili to co w tym czasie czynili ich pogańscy przodkowie. A więc uprawiali wówczas rozpustę, a jakby było tego mało, to dorabiali do tego jeszcze absurdalne teorie w rodzaju, iż św. Jan Chrzciciel miał być rzekomo miłośnikiem kobiet i alkoholu, a poczęte w wigilię jego święta nieślubne dzieci będą cieszyć się jego specjalną opieką. W ten więc sposób coś, co w swych pierwszym założeniu stanowiło mądrą próbą odwrócenia uwagi niegdysiejszych pogan od ich niemoralności i zabobonów, zdegenerowało się do poziomu jakiegoś quasi-synkretyzmu, gdzie wielki chrześcijański święty zaczął być używany do usprawiedliwiania rozpusty. Ci z prawicy, którzy przymilają się neopoganom, powiedzieliby może: „O, patrzcie, jaki to piękny przykład zachowania przez katolicyzm pogańskiego dziedzictwa„, ale w rzeczywistości należałoby o tym rzec: „Jaki to smutny przykład bluźnienia św. Janowi Chrzcicielowi, który powstał być może przez zaniedbania i przesadną tolerancję ze strony części duchowieństwa„.

    I dziś zresztą mamy przykłady, do czego może prowadzić błędnie pojęta chrystianizacja pogańskiej przeszłości. W Ameryce Łacińskiej mamy na to miliony przykładów (voo doo, macumba, santeria, kult Santa Muerte). Pochodzący z tego kontynentu papież Franciszek nawet sam patronował czczeniu w Watykanie figurki nagiej Pachamamy, a co niektórzy apologeci tego wydarzenia próbowali usprawiedliwiać, mówiąc, że przecież ta figurka przedstawia Maryję Dziewicę. Pomijając zaś już nawet to, iż nie wszystkie wyrazy czci przysługują wyobrażeniom naszej błogosławionej Matki (np. padanie na twarz przysługuje tylko Bogu – a niestety miało to miejsce w odniesieniu do figurek Pachamamy), to ileż absurdu jest zawartych w tego rodzaju apologiach. A więc, coś nazywane jest imieniem ciągle czczonej przez amazońskich pogan bogini (Pachamamy), coś wygląda jak typowe, tradycyjne przedstawienie takich bogiń (naga kobieta) – ale wystarczy, że nazwiesz to coś wizerunekiem Maryi Dziewicy i już wszystko ma być w porządku! Równie dobrze, można by i tradycyjne dla hinduistów wizerunki bogini Kali nazywać wizerunkami Maryi, a ich bardziej obrazoburcze elementy (np. Kali trzymająca odcięte ludzkie głowy) tłumaczyć tym, że przecież w katolickiej apologetyce i teologii Mate Bożej też przypisuje się pewne bardziej „waleczne” motywy (np. zniszczenie wszystkich herezji, zmiażdżenie głowy diabelskiego węża).

    Nie należy zatem bezkrytycznie usprawiedliwiać faktu, iż w kulturze krajów katolickich rzeczywiście przetrwało więcej elementów pogańskiej przeszłości. W istocie rzeczy, to, co było niemoralnego, zabobonnego i bałwochwalczego w pogańskiej kulturze, należało wypalać do cna i wyrywać wraz z korzeniami. A walka z pogaństwem to nie są przelewki, gdyż tam gdzie było i jest pogaństwo, zwykle jest więcej krzywdzenia niewinnych, śmierci (ofiary z ludzi, a nawet dzieci) oraz rozwiązłości seksualnej. Walka z pogaństwem nie jest więc „tylko” walką o zbawienie wieczne, ale stanowi także bój o to, by i na tym świecie ludziom żyło się lepiej. To do czego zresztą prowadzi łączenie chrześcijaństwa z pogaństwem widać chociażby na przykładzie wspomnianej już Ameryki Łacińskiej, która obok Afryki jest najbardziej niebezpiecznym, skorumpowanym i zdeprawowanym regionem świata.

    Mirosław Salwowski

  9. 130 błędów i dwuznaczności „posoborowców” oraz „tradsów” (zapowiedź książki)

    Możliwość komentowania 130 błędów i dwuznaczności „posoborowców” oraz „tradsów” (zapowiedź książki) została wyłączona

    Poniższe zestawienie 130 błędów i dwuznaczności, jakie można spotkać tak wśród „posoborowych”, jak i „tradycjonalistycznych” (tzw. tradsów) katolików stanowi znaczące rozszerzeniu tekstu, który już publikowałem na tym blogu wcześniej, ale jest też zarazem bardziej szczegółową zapowiedzią książki, którą własnym staraniem zamierzam wydać jeszcze w ostatnim kwartale bieżącego, czyli 2021 roku. W publikacji tej planuję w merytoryczny sposób dać odpór i wyjaśnienie względem wszystkich poniższych tez, które uznaję za dwuznaczne. Czytelników mego bloga zachęcam więc do finansowego wsparcia zbiórki pieniężnej, jaka została przeze mnie założona w celu skutecznego wydania tej książki. Można to zrobić klikając na ten link. Za wszelkie ewentualne wsparcie owego projektu składam z góry serdeczne „Bóg zapłać”.

    Mirosław Salwowski

    Błędy i dwuznaczności „posoborowych” katolików.

    1. Pismo święte jest nieomylne jedynie wtedy, gdy wypowiada się na tematy wiary i moralności.

    2. Pismo święte zasadniczo rzecz biorąc nie powinno być interpretowane dosłownie.

    3. Wiele fragmentów Pisma świętego bardziej wyraża ducha epoki i kultury czasów, w których było ono spisywane, aniżeli jest wyrazem Bożej woli i Bożego myślenia.

    4. Nie ma jakichkolwiek problemów pomiędzy nauczaniem katolickim, a teorią ewolucji.

    5. Adam i Ewa jako pierwsza para rodziców to tylko symbol, w rzeczywistości ludzkość pochodzi od większej liczby ludzi.


    6. Biblijny opis stworzenia z całą pewnością nie jest historyczną i dosłowną relacją. To w całości legendy i mity, które mają wyrażać głębsze prawdy.

    7. Kara śmierci jest z natury swej moralnie zła, a jeśli w ogóle można ją było uznawać za moralnie dozwoloną w pewnych okolicznościach to tylko na zasadzie „zła koniecznego” lub „mniejszego zła”.

    8. Nawet te z zabiegów, które w sensie fizycznym polegają na na bezpośrednim zadawaniu śmierci nienarodzonemu dziecięciu nie są aborcją jeśli są one czynione w intencji ratowania życia matki. Wówczas to mamy do czynienia nie z bezpośrednim morderstwem niewinnego, ale realizacją zasady podwójnego skutku.

    9. Nawet dokonywane z umiarem cielesne karcenie dzieci jest złe, gdyż taka jest powszechna opinia współczesnych psychologów i pediatrów.

    10. Kłamstwo jest moralnie dozwolone dla odpowiednio ważnych celów, np. ratowania siebie i innych przed śmiercią.

    11. Promulgowany przez papieża Jana Pawła II dla całego Kościoła Katechizm stwierdza, iż jest dozwolone kłamać w odpowiednio ważnym celu.

    12. Wybitny polski teolog moralny – ks. Tadeusz Ślipko – wyraźnie twierdził, iż kłamstwo w sytuacji obrony przed niesprawiedliwą agresją jest moralnie dozwolone.

    13. Cnota skromności i wstydliwości w sposobie ubierania się jest całkowicie uzależniona od takich czynników jak panująca w danym rejonie kultura i pogoda. Nie można mówić o żadnych obiektywnych i uniwersalnych zasadach w tej sferze i należy zdać się tu na indywidualną wrażliwość, wyczucie oraz intuicję.

    14. Można, a nawet należy mieć nadzieję na to, iż wszyscy ludzie będą zbawieni.

    15. Jeśli ktokolwiek będzie wiecznie potępiony to tylko najwięksi zbrodniarze w rodzaju Hitlera, Stalina czy Mao.

    16. Można z pewnością, albo przynajmniej wysokim stopniem prawdopodobieństwa założyć, iż zdecydowana większość ludzi będzie zbawiona.

    17. Niechrześcijanie, którzy umrą w stanie niezawinionej przez siebie niewiedzy, pójdą do Nieba, jeśli żyli na tym świecie cnotliwie i zgodnie – z poznaną przez siebie – wolą Boga.

    18. Ogień piekielny jest tylko i wyłącznie metaforą cierpienia o charakterze czysto duchowym oraz psychologicznym i z całą pewnością nie oznacza męki odczuwalnej w sposób zmysłowy i cielesny.

    19. Jeśli ktokolwiek trafi do piekła to tylko i wyłącznie na zasadzie wolnego wyboru, a to co w tym punkcie nazywamy wyrokiem Bożej sprawiedliwości będzie jedynie i niczym więcej jak akceptacją ze strony Chrystusa wolnej decyzji człowieka.

    20. Możemy, a nawet powinniśmy mieć pewność, iż dzieci zmarłe bez chrztu trafiają do Nieba.

    21. Jeśli ktoś umiera w skutek zadanej sobie samemu śmierci to z samego tego faktu należy założyć, iż nie był on w pełni świadomy tego co czyni, a wolność podejmowania przez niego decyzji była poważnie ograniczona. Dlatego też nie należy czynić żadnych problemów z udzielaniem takim osobom kościelnych pogrzebów.

    22. Jeśli ktoś przystępuje do spowiedzi to należy założyć, iż czyni to będąc motywowanym prawdziwą skruchą.

    23. Należy udzielać rozgrzeszenia osobie spowiadającej się polegając tylko na jej ustnych zapewnieniach o posiadaniu prawdziwej skruchy.

    24. Pocałunki i dotknięcia dokonywane w ramach relacji pozamałżeńskich, przy których odczuwa się seksualne podniecenie nie są grzechem, jeśli czynione są w celu okazania sobie uczuć miłości i przywiązania. W takich wypadkach podniecenie seksualne przy tym występujące należy traktować jako mimowolny efekt uboczny zasadniczo dobrego działania.

    25. To, że nie należy w niesprawiedliwy i pozbawiony szacunku sposób traktować osoby homoseksualne oznacza, że między innymi, że władze cywilne nie mają moralnego prawa karać i zakazywać prywatnych czynów o charakterze homoseksualnym.

    26. Można i należy dawać parom homoseksualnym status związków honorowanych przez państwo byle tylko nie nazywać takich związków mianem „małżeństwa” oraz/albo nie dawać im przywileju adopcji dzieci.

    27. Małżonkowie mogą dokonywać pomiędzy sobą wszelkich chcianych przez siebie aktów i czynności seksualnych o ile tylko ich kulminacją będzie złożenie nasienie w naturalny sposób.

    28. Mąż nie ma żadnego prymatu władzy i kierownictwa nad żoną. Żona nie ma obowiązku posłuszeństwa i podporządkowania się mężowi.

    29. Największym przykazaniem jest miłość bliźniego i jeśli tylko coś czyni w szczerym przekonaniu o tym, że realizujemy owe przykazanie jest to tym samym moralnie dozwolone. Nie ma żadnych absolutnych i nie znających żadnego wyjątku norm moralnych.

    30. Dziewictwo i małżeństwo są równie doskonałymi sobie stanami życia.


    31. Nawet ateiści będą zbawieni choćby i wytrwali w swym ateizmie do końca swego życia o tyle tylko w swej ziemskiej egzystencji kierowali się oni miłością bliźniego, spełniali wiele dobrych uczynków oraz innych aktów cnoty.

    32. Jest rzeczą pewną, iż w czyśćcu nie ma żadnych odczuwalnych zmysłowo mąk. Pojęcie „ognia czyśćcowego” stanowi tylko metaforę cierpienia o charakterze wyłącznie duchowym i psychologicznym.

    33. Jedynym rodzajem czegoś co zwie się „Bożą karą” jest „samo-karaniem” się ludzi czyniących zło, a więc doświadczenie przecz nich naturalnych efektów popełnionego przez nich zła.

    34. Wszyscy ludzie są dziećmi Bożymi.

    35. Cudzołóstwo nie powinno być zakazywane i karane przez władze cywilne.

    36. Nie należy bać się Boga.

    37. Choroby nie są nigdy i w żadnym wypadku Bożą karą za grzechy.

    38. Do tej pory (stan na rok 2021) papieże tylko dwa razy skorzystali ze swego daru nieomylności.

    39. Jeśli chodzi o osoby homoseksualne to jedynie czyny o charakterze homoseksualnych przez nich popełniane są grzechem.

    40. Skoro Jezus w Nowym Testamencie przyniósł pełnię Bożego Objawienia i ukazał w pełni Boży charakter to różne bardziej „nieprzyjemne” aspekty Starego Testamentu można ignorować i traktować tak jakby w rzeczywistości nie wyrażały Bożej woli.

    41. Jest wręcz bluźnierstwem powiedzieć, że Jezus popierał stosowanie przemocy bądź nawet zabijanie złoczyńców.

    42. Nie należy w żaden sposób podkreślać i wyszczególniać grzeszności czynów homoseksualnych.

    43. Skoro w stanie pierwotnej niewinności Adam i Ewa byli nadzy, to nie powinno się postrzegać nawet publicznej nagości bądź pół-nagości jako czegoś obiektywnie nieprzyzwoitego.

    44. Bóg udziela wybaczenia w sposób bezwarunkowy.

    45. Postawa wyrażająca się w słowach „Żałuję, że nie żałuję” jest wystarczająca do ważnego otrzymania rozgrzeszenia.

    46. Poniesienie męczeńskiej śmierci w obronie wiary lub innej z cnót chrześcijańskich jest piękne oraz chwalebne, ale nie powinno być traktowane jako obowiązek chrześcijanina.

    47. Osoba, która jest seksualnie napastowana nie ma moralnego obowiązku bronienia się przed takową napaścią, nawet jeśli ta osoba jest fizycznie zdolna do stawiania takiego oporu i istnieje realna możliwość, iż w wyniku takiego oporu napastnik odstąpi od swych niegodziwych zamierzeń.

    48. Z samej zasady należy zrezygnować z prawnego karania matek, które dopuściły się aborcji.

    49. Z samej zasady należy przyjmować, iż ci wszyscy którzy pod groźbą śmierci lub tortur dopuścili się aktów apostazji i/lub bałwochwalstwa nie zaciągnęli w ten sposób na swe sumienia winy grzechu ciężkiego.

    50. Jest dozwolone popełnianie aktów onanizmu wówczas, gdy jest to czynione w celu leczenia bezpłodności.

    51. Nigdy i w żaden sposób nie można twierdzić, iż Bóg nienawidzi zatwardziałych złoczyńców.

    52. Kara chłosty jest przejawem barbarzyństwa i dobrze, że została zniesiona.

    53. Postęp wiedzy i nauki może, a nawet powinien powodować zmiany w tradycyjnym rozumieniu wiary oraz moralności.

    54. Prawo nie powinno narzucać obywatelom moralności.

    55. Tylko to co szkodzi innym ludziom powinno być nielegalne. Chcącemu zaś nie dzieje się krzywda.

    56. Kryminalizacja takich grzechów jak cudzołóstwo, pornografia czy cudzołóstwa jest próbą zaprzeczenia Boskiemu darowi wolnej woli.

    57. Powstrzymanie się od pewnych złych czynów ze strachu przed karą nie ma żadnej wartości, tak też delegalizacja niektórych grzechów mija się z celem.

    58. Współcześnie niebezpieczeństwo tak zwanych tańców damsko-męskich jest co najwyżej marginalne.

    59. Współcześnie niebezpieczeństwo mieszanych płciowo plaż i kąpielisk jest co najwyżej marginalne.

    60. Nie należy współcześnie mówić o zawodzie aktora tak jakby owe rzemiosło było poważnie niebezpieczne pod względem moralnym.

    61. Święci nie byli nieomylni, a więc możemy śmiało lekceważyć przykład i nauczanie, jakie nam dali.

    62. Takie starotestamentowe prawa jak karanie śmiercią cudzołożników bądź homoseksualistów nie były wyrazem pozytywnej Bożej woli, ale stanowiły ustępstwo na rzecz zatwardziałych serc Żydów.

    63. Tylko wygórowane procenty są grzechem lichwy.

    64. Skoro Pismo mówi „Dla czystych wszystko jest czyste” to o ile ma się dobre intencje nie ma zachowań niebezpiecznych moralnie lub złych samych w sobie.

    65. Jezus powiedział „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”, a zatem nie powinniśmy wydawać bardziej jednoznacznych ocen moralnych.

    66. Wiara i nauka są tyle od siebie autonomicznymi dziedzinami, iż Kościół nie powinien wypowiadać się na temat dociekań naukowców.

    67. Sporty walki, nawet praktykowane w sposób publiczny, komercyjny i rozrywkowy nie są przykładem bezzasadnie czynionej przemocy, a krwawe obrażenie w nich występujące da się moralnie uzasadnić na zasadzie „podwójnego skutku”.

    68. Bóg nigdy nie aprobuje ani nie posługuje się przemocą.

    69. Kościelne pogrzeby dla jawnogrzeszników są czymś słusznym.

    70. W czasie homilii pogrzebowych należy dawać ludziom silną nadzieję, iż pochowany jest zbawiony.

    71. Skoro Jezus uwolnił od ukamienowania cudzołożną niewiastę, to władze cywilne nie powinny karać cudzołóstwa czy homoseksualizmu.

    72. Żadne dobrowolnie czynione pomiędzy osobami dorosłymi grzechy nie powinny być karane przez władze cywilne.

    73. Papież Grzegorz XVI pobłądził potępiając powstanie listopadowe i słusznie później wycofał się z tego potępienia.

    74. Starotestamentowe prawo nakazujące kamieniowanie złych synów było złym i barbarzyńskim prawem.

    75. Starotestamentowa zasada „Oko za oko, ząb za ząb” była barbarzyńska i Pan Jezus ją zniósł.

    76. Św. Jan Bosco potępiał cielesne karcenie dzieci.

    77. Nauczanie św. Pawła Apostoła o posłuszeństwie niewolników jest typowym przykładem doktryny uwarunkowanej kulturowo i historycznie.

    78. Nauczanie św. Pawła Apostoła o zakazie przemawiania niewiast na kościelnych zgromadzeniach nie ma charakteru uniwersalnego.

    79. Nauczanie św. Pawła Apostoła nakazujące nakrywanie włosów przez niewiasty nie miało charakteru uniwersalnego.

    80. Tylko nieomylnemu nauczaniu Kościoła katolicy są zobowiązani okazywać posłuszeństwo.

    81. Papież Pius XII poparł teorię ewolucji.

    82. Zbrojny opór wobec niesprawiedliwej władzy jest zasadniczo słusznym działaniem.

    83. Prawa zakazujące cudzołóstwa przyczyniałyby się do rozbijania rodzin.

    84. Prawa zakazujące cudzołóstwa i homoseksualizmu były typowe dla społeczeństw protestanckich bądź muzułmańskich.

    85. Twierdzenie, iż dobra spowiedź winna zakładać wolę utraty raczej wszystkiego aniżeli powrotu do tego czy innego grzechu ciężkiego jest rygorystyczną przesadą.

    86. Niszczenie bożków przez świętych może być tłumaczone tylko na zasadzie kulturowych uwarunkowań.

    87. Prawdziwe czarownice i czary nie istniały naprawdę.

    88. Delegalizacja tych czy innych złych czynów niczego nie da i sprawi tylko, że wycofają się one do podziemia.

    89. Nagość w Kaplicy Sykstyńskiej jest dowodem na to, iż nagość w sztuce oraz kulturze nie powinna zasadniczo rzecz biorąc wzbudzać krytyki i podejrzeń.

    90. Nauczana przez Sobór Watykański II ograniczenia prawa do wolności religijnej mieszczą się liberalnym pojmowaniu tego prawa.

    91. Niewolnictwo jest instytucją zawsze i wszędzie złą.

    92. Grzechy cielesne są najmniej poważnymi grzechami.

    93. Biblia nie została podyktowana przez Ducha Świętego.

    94. Słowa Pana Jezusa o tym, by „oddawać co Boskie Bogu, a co cesarskie cesarzowi” oznaczają, iż rozdział religii od życia państwowego jest czymś słusznym.

    95. Państwo powinno być neutralne światopoglądowo.

    96. Prawo zakazujące cudzołóstwa byłoby prawem narzucającym swym obywatelom przestrzeganie określonych zasad religijnych.

    97. Jezus mówiąc o „nadstawianiu drugiego policzka” jednoznacznie wyraził w ten sposób, iż sprzeciwia się wszelkiej przemocy.

    98. Jezus spotykając i jedząc z grzesznikami oraz celnikami wyraźnie dał do zrozumienia, iż nigdy nie powinniśmy unikać ludzi, których styl życia uznajemy za zły.

    99. Aktorzy nie ponoszą żadnej moralnej odpowiedzialności za charakter ról, którym dane jest im odgrywać.

    100. To, że w katolickiej teologii moralnej akceptuje się takie rzeczy jak udział w wojnie sprawiedliwej, zabicie w obronie własnej czy też kradzież w sytuacji konieczności, jest dowodem na to, iż nauczanie katolickie nie popiera przekonania o absolutnych zasadach moralnych.

    101. Zakaz tatuowania się z pewnością należał do tej kategorii starotestamentowych przykazań, które już nie obowiązują chrześcijan.

    102. Tylko wojny ściśle obronne są moralnie dozwolone.

    103. Czyny homoseksualne nigdy nie były w Polsce prawnie zakazane (w odróżnieniu od innych wielu krajów).

    104. Fakt, iż ktoś pozostaje w bliskiej okazji do grzechu nie czyni go osobą winną grzechu do którego dana sytuacja stanowi bliską okazję.

    105. Nie ma większego sensu mówić o bliskich okazjach do grzechu, które byłyby takimi w sensie bardziej obiektywnym i powszechnym. To, co jest, a co nie jest bliską okazją do grzechu jest kwestią bardziej subiektywną i zależną od indywidualnych skłonności oraz okoliczności, w których znajduje się dana osoba.

    106. Jezus mówiąc o tym, iż „to szabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” chciał przez to wyrazić, iż nie ma żadnych absolutnych przykazań moralnych.

    107. Karanie złoczyńców jest nie do pogodzenia z miłością jaką powinniśmy okazywać swym bliźnim.

    108. Zaaprobowanie przez Kościół modlitw, których treścią jest prośba do Boga o zbawienie wszystkich ludzi stanowi jedną z podstaw uzasadnionej nadziei na to, iż piekło będzie rzeczywiście puste.

    109. Wszyscy ludzie są sobie równi.

    Błędy i dwuznaczności „tradsów”

    110. Zachęty do nawet dobrowolnej abstynencji od napojów alkoholowych są niekatolickie i mają charakter protestancki.

    111. Moralny obowiązek uznawania nad sobą władz cywilnych dotyczy tylko władzy o charakterze katolickim.

    112. Demokracja jest albo złym w swej naturze ustrojem albo przynajmniej na tyle niebezpiecznym, iż nie powinna być ona przedstawiana w pozytywny sposób jako jeden z uprawnionych sposób sprawowania władzy.


    113. Wizja Boga, którego wyznają współcześni żydzi i muzułmanie nie może być nazwana częściowo błędnym obrazem prawdziwego Boga, ale jest to na tyle błędna i fałszywa wizja bóstwa, iż nie można w jej wypadku mówić o wyznawaniu w jakiejkolwiek mierze prawdziwego Boga.


    114. Kanoniczne przestępstwo herezji/i lub schizmy powinno być utożsamiane z przestępstwem apostazji.


    115. Komunia święta udzielana na dłoń jest ze swej natury zawsze zła i świętokradcza.


    116. Jedynym zwyczajnym sposobem przyjmowania Komunii świętej powinna być postawa klęcząca i do ust.


    117. Noszenie spodni przez kobiety jest – w zwyczajnym porządku rzeczy – działaniem złym i naruszającym nauczanie Pisma świętego.

    118. Tylko brak intelektualnej i rozumowej wiedzy o istnieniu Kościoła katolickiego jest przyczyną niepokonanej wiedzy co do prawdziwej religii.

    119. Jeśli jacyś niechrześcijanie i niekatolicy będą zbawieni to prawdopodobnie będą to nieliczne wypadki.

    120. Kościół w swych powszechnie obowiązujących aktach dyscyplinarnych może nakazywać popełnianie grzechu lub do takiegoż grzechu zachęcać.

    121. Tradycyjna teologia katolicka opowiadała się za legalnością prostytucji.

    122. Nie ma moralnego obowiązku płacenia zbyt wysokich, a przez to niesprawiedliwych podatków.

    123. Nie powinno się przyjmować szczepionek wyprodukowanych na bazie linii komórkowych pochodzących z abortowanych płodów.

    124. Tańce sakralne we wszelkich swych postaciach są niestosowne dla katolickiej liturgii.

    125. „Naturalne planowanie rodziny” może być na płaszczyźnie moralnej co najwyżej tolerowaną postawą.

    126. Normy kulturowe krajów tradycyjnie katolickich są miarodajnym wyznacznikiem tego, jak powinno wyglądać coś co można nazwać „katolicką normalnością”.

    127. „Posoborowe” kanonizacje są bardzo wątpliwe ze względu na poważne braki ich procedury.

    128. Potępienie przez Piusa XI monarchistycznego i konserwatywnego ruchu „Action Française ” był aktem niesprawiedliwości, który został słusznie cofnięty przez papieża Piusa XII.

    129. Modlitwa różańcowa odmawiana nawet bez rozważań, które winny jej towarzyszyć jest jednym z właściwych sposobów jej praktykowania.

    130. Arcybiskup Marcel Lefebvre będąc nieposłusznym papieżom Pawłowi VI i Janowi Pawłowi II naśladował w ten sposób przykład życia, jaki dał swego czasu św. Atanazy Wielki.

  10. Maseczki – czy mamy moralny obowiązek je nosić?

    Możliwość komentowania Maseczki – czy mamy moralny obowiązek je nosić? została wyłączona

    Od dnia 27 lutego b. roku weszło w życie rozporządzenie Rady Ministrów nakazujące zakrywanie ust i nosa tylko za pomocą maseczek. Jest to dość irytująca decyzja naszych rządzących, gdy zważy się na fakt, iż nie dość, że takie zasłanianie twarzy w miejscach publicznych jest uciążliwe, to zlikwidowano tym samym możliwość używania w tym celu takich zamienników maseczek jak przyłbice, chusty, kominy czy szaliki. Wielu katolików zdaje się kwestionować moralną powinność stosowania się do tego prawa, podając przy tym różnego rodzaju argumenty, poczynające się od sugerowania nielegalności rządowych rozporządzeń na ów temat, a kończące się na dawaniu do zrozumienia, iż ich przestrzeganie jest nawet i niemoralne. Poniżej postaram się w pewien sposób odpowiedzieć na takie argumenty oraz wykazać, iż dobrzy chrześcijanie powinni być posłuszni nakazowi noszenia maseczek w większości z publicznych miejsc.

    ***

    Zacznijmy od tego, iż na dzień dzisiejszy prawo nakazujące zasłanianie ust i nosa jest – w przeciwieństwie do niektórych innych restrykcji antycovidowych – ustanowione w legalny, gdyż konstytucyjny sposób. Owszem, jeszcze kilka miesięcy temu taki obowiązek nie był legalnie ustanowiony, gdyż nie istniała ustawa na to pozwalająca. To się jednak zmieniło po uchwaleniu ustawy z dnia 28 października 2020 roku, której art. 46 b pozwala na wydawanie rozporządzeń nakazujących zakrywanie ust i nosa w pewnych miejscach oraz okolicznościach. W odróżnieniu zatem np. od zakazów prowadzenia pewnych form działalności gospodarczej rząd nie działa w sprawie maseczek w sposób samowolny oraz sprzeczny z konstytucją naszego kraju. Od strony więc prawno-legalnej sytuację mamy jasną i jednoznaczną: nakaz noszenia maseczek jest legalny, gdyż ustanowiony na podstawie konstytucji, która w przypadku ograniczeń swobód i wolności obywatelskich zezwala na wprowadzanie takowych tylko na podstawie ustawy.

    ***

    Nie wszystkie jednak prawa – choćby i były uchwalone w pełni legalny oraz konstytucyjny sposób – muszą być przez ten sam fakt zgodne z moralnością oraz sprawiedliwością. A jeśli takie prawa są przeciwne moralności i sprawiedliwości, to nie zawsze są one obowiązujące w sumieniu.

    Mówiąc zaś bardziej precyzyjnie: jeśli rządzący nakazują nam popełnienie czegoś, co jest materią grzechu, to mamy nawet obowiązek okazania nieposłuszeństwa. Przykładowo, król danego kraju może wydać prawo nakazujące wszystkim obywatelom oddawanie mu boskiej czci albo też popełnianie cudzołóstwa. Oczywiście, w takiej sytuacji jedyną moralnie właściwą opcją będzie odmowa podporządkowania się takim rozkazom, choćby i miało się to dla nas wiązać z krwawym męczeństwem. O takiej sytuacji nauczał chociażby papież Leon XIII w encyklice „Diuturnum illud”:

    „Jeden jest tylko powód uwalniający ludzi od posłuszeństwa, mianowicie gdyby żądano od nich czegoś przeciwnego prawu naturalnemu albo Bożemu, tam bowiem, gdzie zachodzi pogwałcenie prawa natury lub woli Bożej, zarówno sam rozkaz, jak wykonanie go byłoby zbrodnią. (…)„.

    Jeśli z kolei, dane prawo co prawda nie nakazuje nam czynienia czegoś złego, ale nakłada na nas niesprawiedliwe ograniczenia oraz obciążenia, to mamy czasami prawo (choć niekoniecznie obowiązek) niebycia tu posłusznymi, acz z drugiej strony takie rzeczy jak roztropność czy chęć uniknięcia większego zła mogą czynić mniej lub bardziej wskazanym okazywanie posłuszeństwa tego rodzaju niesprawiedliwym prawom. Przykładowo, niegdyś prawo wielu krajów pozwalało właścicielom niewolników na srogie i okrutne obchodzenie się z nimi (np. chłostanie za nieproporcjonalnie lekkie do tej kary przewinienia, obciążanie zbyt ciężką pracą). Czymś dobrym i chwalebnym było podejmowanie starań na rzecz zmiany tego porządku rzeczy, jednak to nie znaczy, iż wskazane było, aby każdy niewolnik traktowany w ten sposób na własną rękę buntował się przeciwko takiemu traktowaniu. Takie samowolne buntowanie się mogło bowiem nieraz owocować większym złem i chaosem. Prawdopodobnie dlatego więc, Pismo święte zalecało niewolnikom bycie posłusznym swym panom:


    Niewolnicy! Z całą bojaźnią bądźcie poddani panom nie tylko dobrym i łagodnym, ale również surowym. To się bowiem podoba [Bogu], jeżeli ktoś ze względu na sumienie [uległe] Bogu znosi smutki i cierpi niesprawiedliwie.  Co bowiem za chwała, jeżeli przetrzymacie chłostę jako grzesznicy? – Ale to się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia.  Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami. On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie (1 Piotr 2, 18-23).

    Poza tymi dwoma wypadkami – a więc, gdy ludzkie władze zmuszają do popełnienia jakiegoś grzechu lub gdy nakładają jakieś niesprawiedliwe obciążenia – zasadniczo rzecz biorąc, należy być posłusznym wszystkim prawom wydawanym przez rządzących. Jak naucza choćby o tym Katechizm św. Piusa X:

    Tak, należy przestrzegać wszystkich praw, które są stanowione przez władze świeckie, zgodnie z nakazem i i przykładem, który dał nam nasz Pan Jezus Chrystus, o ile jednak nie są one sprzeczne z prawem Bożym”. [Patrz: „Katechizm św. Piusa X. Vademecum katolika„ Sandomierz 2006, s. 100].

    Co więcej, aby móc być nieposłusznymi prawom ustanawianym przez władze cywilne nie wystarczy mieć jakieś wątpliwości, czy aby na pewno są one sprawiedliwe. Przeciwnie, w wypadku takich wątpliwości należy słuszność przyznawać raczej władzom cywilnym, o czym pisał w swej XIX-wiecznej „Teologii moralnej dla plebanów i spowiedników” kardynał Thomas-Marie-Joseph Gousset:

    W powątpiewaniu czy prawo jest niesprawiedliwe uważać należy, czy rzecz nakazana jest uczciwa lub nie; przypuszczenie jest na korzyść rozkazującego. (…) Na tej to zasadzie ojcowie i pasterze kościoła, ustawnie skłaniali wiernych do płacenia podatków, nauczając ich, że nie można być nigdy nieposłusznym prawom krajowym, chyba gdyby wymagały rzeczy sprzecznych z moralnością i religią, lub były oczywiście niesprawiedliwymi. Na przypadek wątpliwości, należy przechylać się na korzyść prawodawcy i oświadczyć się za prawem. [Patrz: Kardynał Gousset, „Teologia moralna dla użytku plebanów i spowiedników”, Warszawa 1858, ss. 51, 61].

    ***

    A zatem każdy katolik utrzymujący, iż aktualnie obowiązujące w naszym kraju prawo nakazujące zasłanianie maseczką ust i nosa nie obowiązuje w sumieniu, powinien pokazać, że bez wątpliwości ów przepis albo nakazuje czynienie czegoś moralnie złego, albo przynajmniej nakłada jakieś jawnie niesprawiedliwe ograniczenia. Czy można jednak udowodnić, że noszenie maseczek w miejscach publicznych jest materią jakiegoś grzechu? Cóż, trudno będzie to uczynić zważywszy na to, że nie tylko sam zdrowy rozsądek podpowiada nam, że coś takiego nieraz może być wskazane (np. troska o bezpieczeństwo swoje lub innych bliźnich), ale sam Bóg polecił przynajmniej w jednym miejscu zasłanianie pewnym osobom części twarzy. Chodzi mianowicie o chorych na trąd, którym w Starym Przymierzu nakazywano „zasłanianie brody” (patrz: Kapłańska 13, 45). Gdyby jednak zasłanianie części twarzy było czymś ze swej natury niemoralnym, to Bóg nie mógłby wydać takiego polecenia, gdyż Jego absolutna dobroć i świętość by Mu na to nie pozwalały. Jak mówi wszak Pismo święte:

    Oczy Jego patrzą na bojących się Go – on sam poznaje każdy czyn człowieka. Nikomu On nie przykazał być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć” –  Syrach 15, 19-20.

    Ponadto, wedle objawień prywatnych danych bł. Annie Katarzynie Emmerich sama Najświętsza Maryja Panna zakrywała w pewnych okolicznościach i sytuacjach twarz:

    Zasłona, odsunięta w tył głowy, ułożona była w poprzeczne fałdy, gdy Maryja rozmawiała z mężczyznami, ściągała ją na twarz. Także rąk nie odkrywała w obecności obcych, tylko gdy była sama” [patrz: Błogosławiona Anna Katarzyna Emmerich, „Żywot i bolesna męka Pana naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi wraz z tajemnicami Starego Przymierza”, Wrocław 2009, s. 887].

    Ktoś jednak może powiedzieć, iż dłuższe noszenie maseczki jest niemoralne, gdyż powoduje szkody dla zdrowia. Na ten argument można jednak odpowiedzieć na dwa sposoby. Po pierwsze: jest co najmniej dyskusyjne, czy w miarę prawidłowe noszenie maseczek powoduje jakieś szkody dla zdrowia. Tymczasem, jak to zostało już pokazane powyżej, aby móc być nieposłusznym prawu, jego niesprawiedliwy charakter powinien być oczywisty, zaś w razie wątpliwości należy być posłusznym przepisom wydawanym przez rządzących. Po drugie: nie każde powodowanie u siebie (czy innych) szkody na zdrowiu jest niemoralne. Jeśli przez taką szkodę na zdrowiu możemy osiągnąć większe dobro fizyczne lub dobro moralne, to może być to zgodne z wolą Boga. Przykładowo, wolno jest obciąć zgangrenowany palec po to, by ratować od gangreny resztą ludzkiego ciała. Podobnie, moralnie dozwolone jest skazanie złoczyńcy na karę chłosty w celu zniechęcenia go do popełniania przestępstw w przyszłości oraz ochrony społeczeństwa przed możliwymi naruszeniami prawa ze strony tego rodzaju osób.

    Czy da się więc może bez większej wątpliwości dowieść, iż co prawda przysłowiowe maseczki przynajmniej są jawnie niesprawiedliwym obciążeniem nakładanym na obywateli? I w tym wypadku, w najlepszym razie mamy do czynienia z bardzo dyskusyjnymi wywodami ich przeciwników na ów temat, którym można przeciwstawiać ogólnie słuszną zasadę o tym, że władze cywilne mają prawo wprowadzać ograniczenia niektórych swobód obywatelskich wówczas, gdy przemawia za tym ochrona ważniejszych dóbr.

    ***

    W mojej zatem opinii nie ma żadnych poważnych przesłanek, by twierdzić, iż – zasadniczo rzecz biorąc – ma się moralne prawo (czy tym bardziej obowiązek) okazywania nieposłuszeństwa przepisom prawnym nakazującym w większości miejsc publicznych zasłanianie ust i nosa za pomocą maseczek.

    Na samym zaś marginesie dodam, że dziwi mnie gorliwość z jaką niektórzy katolicy zwalczają obowiązek prawny noszenia maseczek, zwłaszcza gdy zestawi się ową żarliwość z niemal całkowitym milczeniem, jakie panuje w środowiskach katolickich wobec o wiele poważniejszych i oczywistych problemów moralnych. Kiedy to ostatnio np. w jakimś artykule umieszczonym na łamach konserwatywnych mass mediów dane nam było czytać o tym, że kasjer czy kasjerka przepuszczający przez taśmę takie produkty jak prezerwatywy, czy pisma porno dopuszcza się w ten sposób co najmniej bliskiej materialnej współpracy ze złem? W ilu wystąpieniach internetowych można usłyszeć, iż pracownik handlu powinien wybrać raczej utratę swej posady niż spełnianie poleceń swego szefa wówczas, gdy ten nakazuje mu okłamywanie i oszukiwanie klientów?

    Mirosław Salwowski