Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Tag Archive: Salwowski

  1. O fejkowej parafrazie słów św. Augustyna

    Możliwość komentowania O fejkowej parafrazie słów św. Augustyna została wyłączona

    W Internecie nieraz napotykałem się na PARAFRAZY wypowiedzi św. Augustyna z Hippony, wedle których ów doktor Kościoła miał twierdzić bądź sugerować, iż w przypadku sprzeczności Pisma świętego z naukami przyrodniczymi należy wybrać dosłowne traktowanie tych drugich, a opowiedzieć się za metaforycznym pojmowaniem tego pierwszego (albo i wystąpieniem tam błędu). Co więcej, niektórzy zaczęli tę rzekomą wypowiedź św. Augustyna przenosić również na wypowiedzi Biblii odnoszące się do kwestii moralnych. Przykładem takiego podejścia jest artykuł pt. „Bicie ludzi jest złe … ale dzieci to co innego?” autorstwa pana Marcina Worka umieszczony w internetowym piśmie „Adeste”. Pan Worek krytykując tam karcenie cielesne dzieci (które pochwala Pismo św.) w ten sposób przywołał właśnie ową rzekomą wypowiedź św. Augustyna:

    Słowa św. Augustyna z Hippony: „Jeśli interpretacja Pisma Świętego nie zgadza się z nauką, coś jest nie tak z interpretacją Pisma Świętego”. Co ma być ważniejsze dla chrześcijanina, Biblia czy nauki szczegółowe? Ojciec Kościoła twierdzi, że jedno drugiemu nigdy nie przeczy, to po prostu my źle rozumiemy Biblię.[1]

    Co ciekawe, wspomniana rzekoma wypowiedź św. Augustyna (w formie sugerującej właśnie taką jak wyżej tezę) była zawsze formułowana w postaci wspomnianej przeze mnie parafrazy, a nie dosłownego cytatu. Tymczasem wystarczyło dokopać się do dosłownego cytatu ze św. Augustyna (przywołanego przez Leona XIII w jego encyklice Providentissimus Deus poświęconej studiom nad Pismem świętym) by przekonać się, że ów doktor Kościoła wcale nie głosił tego, co mu dziś niektórzy przypisują. Podaję zatem DOSŁOWNY cytat ze św. Augustyna:

    Wszystko to, mówił, co by uczeni, posługując się poważnymi dowodami, zdołali wykazać o naturze rzeczy, wykażmy, że nie sprzeciwia się Pismu św.; gdyby zaś przedstawili w swych dziełach rzeczy sprzeczne z Pismem św., to jest z wiarą katolicką, wtedy, jeżeli możemy, udowodnijmy albo wierzmy bez żadnego wahania, że te poglądy są błędne” [Św. August, De Gen. ad litt. I, 21, 41.].[2].

    A więc, św. Augustyn nie mówi tutaj, że jeśli dane twierdzenie uczonych (w zakresie przyrody) okaże się niezgodne z Pismem świętym to należy stwierdzić albo błąd w tekście biblijnym albo porzucić dosłowną jego wykładnię. On owszem twierdzi, że należy podjąć wysiłek mający na celu wykazanie, iż Biblia nie zawiera rzeczy sprzecznych z twierdzeniami naukowymi (w zakresie przyrody), ale w przypadku gdy to okaże się niemożliwe należy opowiedzieć się przeciw twierdzeniom uczonych: „wierzmy bez wahania, że te poglądy są błędne„. Tym bardziej zatem nieuprawnione są sugestie o tym, jakoby św. Augustyn z Hippony zachęcał do dopatrywania się błędów w Piśmie świętym (lub niedosłownego jego rozumienia) w odniesieniu do kwestii wiary i/lub moralności.

    Mirosław Salwowski

    Przypisy:

    [1] Patrz: Marcin Worek, Bicie ludzi jest złe …, ale dzieci to co innego?, Adeste, 13 sierpnia 2020.

    [2] Cytat za: Encyklika papieża Leona XIII, Providentissimus Deus (O studiach Pisma świętego, 18. XI. 1893), Warszawa: Wydawnictwo Te Deum 2003, s. 32.

  2. O mądrych i głupich formach inkulturacji

    Możliwość komentowania O mądrych i głupich formach inkulturacji została wyłączona

    Jako że na prawicy zdarzają się działać też neopoganie, można w związku z tym od czasu do czasu ze strony konserwatywnych katolików usłyszeć wobec nich „umizgi” w stylu: „Katolicyzm jest taki fajny również dlatego, że pozwolił na przetrwanie rozmaitych elementów pogańskiego dziedzictwa, co nie miało miejsca w krajach protestanckich. Co więcej, katolicyzm w swej mądrości chrystianizował różne elementy pogańskiej kultury i obrzędowości, przez co w pewien sposób doceniał ich wartość„.

    Jak należy odpowiedzieć na tego rodzaju narrację? Oczywiście, można mówić o mądrym i roztropnym (przynajmniej w swych pierwszych założeniach) chrystianizowaniu elementów pogańskiej kultury i obrzędowości – o ile te elementy nie były ze swej natury złe i błędne. Na przykład, nie zawsze trzeba było palić pogańskie świątynie. Jeśli usunęło się z nich figury bożków i inne świństwa, to można je było używać do chrześcijańskiego kultu, gdyż, ostatecznie rzecz biorąc, ten czy inny budynek nie jest jako taki zły sam w sobie. Podobnie, jeśli przyzwyczajonym do wzywania duchów zmarłych i składania im ofiar niegdysiejszym poganom powiedziano: „Teraz już tego nie róbcie, ale wspominajcie w tych dniach przykład miłych Bogu świętych oraz módlcie się za swych zmarłych przodków„, to było to posunięcie mądre. W ten bowiem sposób zdegenerowane przez pogaństwo formy czegoś, co było może w swych początkach wyrazem naturalnej szlachetności (pamięć o bliskich zmarłych) próbowano oczyścić i skierować na pobożne tory.

    To jednak, że istniały mądre oraz roztropne formy chrystianizacji pogańskiej przeszłości nie oznacza, że wszelkie takie próby były dobre albo też, iż to, co może w swych początkach było mądre oraz roztropne, z czasem się nie wykrzywiło i zdegenerowało. Podobnie, przesadne tolerowanie przez duszpasterzy różnych nadużyć z tym związanych mogło trwać przez wiele wieków, gdyż świętość Kościoła nie jest równoznaczna z zapewnieniem, że większa część hierarchii zawsze będzie postępować dobrze i cnotliwie. Hipotetycznym i nieco przejaskrawionym przykładem nadużycia w tej sferze mogłoby być przemianowanie jakiś pogańskich orgii seksualnych i pijackich na uroczystości ku czci świętych. Jeśliby np. biskupi danego miejsca powiedzieli coś w rodzaju: „Możecie robić to co robiliście na tych imprezach do tej pory, tylko nie przywołujcie już przy tej okazji imion Wenery i Bachusa, ale róbcie to na cześć świętych pańskich„, to byłoby to oczywiście złe, bezbożne i bluźniercze. Bardziej zaś realistycznym przykładem nadużycia, które wkradło się do pierwotnie zapewne mądrej próby chrystianizacji elementów dawnej pogańskiej zwyczajowości może być sposób, w jaki przez wieki w naszej części świata celebrowano tzw. Wigilię św. Jana Chrzciciela. W pogańskich czasach celebrowano w tym czasie za pomocą rozpusty, wróżb i rozmaitych zabobonów dzień przesilenia letniego. Kościół chcąc odciągnąć uwagę ludzi od takiego sposobu świętowania owego czasu, ustanowił więc dzień, w którym wspomina się wielkiego biblijnego proroka i świętego, jakim był Jan Chrzciciel. I to było mądre oraz roztropne posunięcie powiedzieć ludziom: „Zamiast ganiać po lasach i się tam łajdaczyć wspominajcie w tym dniu wielkiego świętego, który za swą walkę z rozpustą został ścięty mieczem„. Tyle tylko, że ludzie owszem zaczęli w tym dniu wspominać św. Jana Chrzciciela, ale dalej robili to co w tym czasie czynili ich pogańscy przodkowie. A więc uprawiali wówczas rozpustę, a jakby było tego mało, to dorabiali do tego jeszcze absurdalne teorie w rodzaju, iż św. Jan Chrzciciel miał być rzekomo miłośnikiem kobiet i alkoholu, a poczęte w wigilię jego święta nieślubne dzieci będą cieszyć się jego specjalną opieką. W ten więc sposób coś, co w swych pierwszym założeniu stanowiło mądrą próbą odwrócenia uwagi niegdysiejszych pogan od ich niemoralności i zabobonów, zdegenerowało się do poziomu jakiegoś quasi-synkretyzmu, gdzie wielki chrześcijański święty zaczął być używany do usprawiedliwiania rozpusty. Ci z prawicy, którzy przymilają się neopoganom, powiedzieliby może: „O, patrzcie, jaki to piękny przykład zachowania przez katolicyzm pogańskiego dziedzictwa„, ale w rzeczywistości należałoby o tym rzec: „Jaki to smutny przykład bluźnienia św. Janowi Chrzcicielowi, który powstał być może przez zaniedbania i przesadną tolerancję ze strony części duchowieństwa„.

    I dziś zresztą mamy przykłady, do czego może prowadzić błędnie pojęta chrystianizacja pogańskiej przeszłości. W Ameryce Łacińskiej mamy na to miliony przykładów (voo doo, macumba, santeria, kult Santa Muerte). Pochodzący z tego kontynentu papież Franciszek nawet sam patronował czczeniu w Watykanie figurki nagiej Pachamamy, a co niektórzy apologeci tego wydarzenia próbowali usprawiedliwiać, mówiąc, że przecież ta figurka przedstawia Maryję Dziewicę. Pomijając zaś już nawet to, iż nie wszystkie wyrazy czci przysługują wyobrażeniom naszej błogosławionej Matki (np. padanie na twarz przysługuje tylko Bogu – a niestety miało to miejsce w odniesieniu do figurek Pachamamy), to ileż absurdu jest zawartych w tego rodzaju apologiach. A więc, coś nazywane jest imieniem ciągle czczonej przez amazońskich pogan bogini (Pachamamy), coś wygląda jak typowe, tradycyjne przedstawienie takich bogiń (naga kobieta) – ale wystarczy, że nazwiesz to coś wizerunekiem Maryi Dziewicy i już wszystko ma być w porządku! Równie dobrze, można by i tradycyjne dla hinduistów wizerunki bogini Kali nazywać wizerunkami Maryi, a ich bardziej obrazoburcze elementy (np. Kali trzymająca odcięte ludzkie głowy) tłumaczyć tym, że przecież w katolickiej apologetyce i teologii Mate Bożej też przypisuje się pewne bardziej „waleczne” motywy (np. zniszczenie wszystkich herezji, zmiażdżenie głowy diabelskiego węża).

    Nie należy zatem bezkrytycznie usprawiedliwiać faktu, iż w kulturze krajów katolickich rzeczywiście przetrwało więcej elementów pogańskiej przeszłości. W istocie rzeczy, to, co było niemoralnego, zabobonnego i bałwochwalczego w pogańskiej kulturze, należało wypalać do cna i wyrywać wraz z korzeniami. A walka z pogaństwem to nie są przelewki, gdyż tam gdzie było i jest pogaństwo, zwykle jest więcej krzywdzenia niewinnych, śmierci (ofiary z ludzi, a nawet dzieci) oraz rozwiązłości seksualnej. Walka z pogaństwem nie jest więc „tylko” walką o zbawienie wieczne, ale stanowi także bój o to, by i na tym świecie ludziom żyło się lepiej. To do czego zresztą prowadzi łączenie chrześcijaństwa z pogaństwem widać chociażby na przykładzie wspomnianej już Ameryki Łacińskiej, która obok Afryki jest najbardziej niebezpiecznym, skorumpowanym i zdeprawowanym regionem świata.

    Mirosław Salwowski

  3. 130 błędów i dwuznaczności „posoborowców” oraz „tradsów” (zapowiedź książki)

    Możliwość komentowania 130 błędów i dwuznaczności „posoborowców” oraz „tradsów” (zapowiedź książki) została wyłączona

    Poniższe zestawienie 130 błędów i dwuznaczności, jakie można spotkać tak wśród „posoborowych”, jak i „tradycjonalistycznych” (tzw. tradsów) katolików stanowi znaczące rozszerzeniu tekstu, który już publikowałem na tym blogu wcześniej, ale jest też zarazem bardziej szczegółową zapowiedzią książki, którą własnym staraniem zamierzam wydać jeszcze w ostatnim kwartale bieżącego, czyli 2021 roku. W publikacji tej planuję w merytoryczny sposób dać odpór i wyjaśnienie względem wszystkich poniższych tez, które uznaję za dwuznaczne. Czytelników mego bloga zachęcam więc do finansowego wsparcia zbiórki pieniężnej, jaka została przeze mnie założona w celu skutecznego wydania tej książki. Można to zrobić klikając na ten link. Za wszelkie ewentualne wsparcie owego projektu składam z góry serdeczne „Bóg zapłać”.

    Mirosław Salwowski

    Błędy i dwuznaczności „posoborowych” katolików.

    1. Pismo święte jest nieomylne jedynie wtedy, gdy wypowiada się na tematy wiary i moralności.

    2. Pismo święte zasadniczo rzecz biorąc nie powinno być interpretowane dosłownie.

    3. Wiele fragmentów Pisma świętego bardziej wyraża ducha epoki i kultury czasów, w których było ono spisywane, aniżeli jest wyrazem Bożej woli i Bożego myślenia.

    4. Nie ma jakichkolwiek problemów pomiędzy nauczaniem katolickim, a teorią ewolucji.

    5. Adam i Ewa jako pierwsza para rodziców to tylko symbol, w rzeczywistości ludzkość pochodzi od większej liczby ludzi.


    6. Biblijny opis stworzenia z całą pewnością nie jest historyczną i dosłowną relacją. To w całości legendy i mity, które mają wyrażać głębsze prawdy.

    7. Kara śmierci jest z natury swej moralnie zła, a jeśli w ogóle można ją było uznawać za moralnie dozwoloną w pewnych okolicznościach to tylko na zasadzie „zła koniecznego” lub „mniejszego zła”.

    8. Nawet te z zabiegów, które w sensie fizycznym polegają na na bezpośrednim zadawaniu śmierci nienarodzonemu dziecięciu nie są aborcją jeśli są one czynione w intencji ratowania życia matki. Wówczas to mamy do czynienia nie z bezpośrednim morderstwem niewinnego, ale realizacją zasady podwójnego skutku.

    9. Nawet dokonywane z umiarem cielesne karcenie dzieci jest złe, gdyż taka jest powszechna opinia współczesnych psychologów i pediatrów.

    10. Kłamstwo jest moralnie dozwolone dla odpowiednio ważnych celów, np. ratowania siebie i innych przed śmiercią.

    11. Promulgowany przez papieża Jana Pawła II dla całego Kościoła Katechizm stwierdza, iż jest dozwolone kłamać w odpowiednio ważnym celu.

    12. Wybitny polski teolog moralny – ks. Tadeusz Ślipko – wyraźnie twierdził, iż kłamstwo w sytuacji obrony przed niesprawiedliwą agresją jest moralnie dozwolone.

    13. Cnota skromności i wstydliwości w sposobie ubierania się jest całkowicie uzależniona od takich czynników jak panująca w danym rejonie kultura i pogoda. Nie można mówić o żadnych obiektywnych i uniwersalnych zasadach w tej sferze i należy zdać się tu na indywidualną wrażliwość, wyczucie oraz intuicję.

    14. Można, a nawet należy mieć nadzieję na to, iż wszyscy ludzie będą zbawieni.

    15. Jeśli ktokolwiek będzie wiecznie potępiony to tylko najwięksi zbrodniarze w rodzaju Hitlera, Stalina czy Mao.

    16. Można z pewnością, albo przynajmniej wysokim stopniem prawdopodobieństwa założyć, iż zdecydowana większość ludzi będzie zbawiona.

    17. Niechrześcijanie, którzy umrą w stanie niezawinionej przez siebie niewiedzy, pójdą do Nieba, jeśli żyli na tym świecie cnotliwie i zgodnie – z poznaną przez siebie – wolą Boga.

    18. Ogień piekielny jest tylko i wyłącznie metaforą cierpienia o charakterze czysto duchowym oraz psychologicznym i z całą pewnością nie oznacza męki odczuwalnej w sposób zmysłowy i cielesny.

    19. Jeśli ktokolwiek trafi do piekła to tylko i wyłącznie na zasadzie wolnego wyboru, a to co w tym punkcie nazywamy wyrokiem Bożej sprawiedliwości będzie jedynie i niczym więcej jak akceptacją ze strony Chrystusa wolnej decyzji człowieka.

    20. Możemy, a nawet powinniśmy mieć pewność, iż dzieci zmarłe bez chrztu trafiają do Nieba.

    21. Jeśli ktoś umiera w skutek zadanej sobie samemu śmierci to z samego tego faktu należy założyć, iż nie był on w pełni świadomy tego co czyni, a wolność podejmowania przez niego decyzji była poważnie ograniczona. Dlatego też nie należy czynić żadnych problemów z udzielaniem takim osobom kościelnych pogrzebów.

    22. Jeśli ktoś przystępuje do spowiedzi to należy założyć, iż czyni to będąc motywowanym prawdziwą skruchą.

    23. Należy udzielać rozgrzeszenia osobie spowiadającej się polegając tylko na jej ustnych zapewnieniach o posiadaniu prawdziwej skruchy.

    24. Pocałunki i dotknięcia dokonywane w ramach relacji pozamałżeńskich, przy których odczuwa się seksualne podniecenie nie są grzechem, jeśli czynione są w celu okazania sobie uczuć miłości i przywiązania. W takich wypadkach podniecenie seksualne przy tym występujące należy traktować jako mimowolny efekt uboczny zasadniczo dobrego działania.

    25. To, że nie należy w niesprawiedliwy i pozbawiony szacunku sposób traktować osoby homoseksualne oznacza, że między innymi, że władze cywilne nie mają moralnego prawa karać i zakazywać prywatnych czynów o charakterze homoseksualnym.

    26. Można i należy dawać parom homoseksualnym status związków honorowanych przez państwo byle tylko nie nazywać takich związków mianem „małżeństwa” oraz/albo nie dawać im przywileju adopcji dzieci.

    27. Małżonkowie mogą dokonywać pomiędzy sobą wszelkich chcianych przez siebie aktów i czynności seksualnych o ile tylko ich kulminacją będzie złożenie nasienie w naturalny sposób.

    28. Mąż nie ma żadnego prymatu władzy i kierownictwa nad żoną. Żona nie ma obowiązku posłuszeństwa i podporządkowania się mężowi.

    29. Największym przykazaniem jest miłość bliźniego i jeśli tylko coś czyni w szczerym przekonaniu o tym, że realizujemy owe przykazanie jest to tym samym moralnie dozwolone. Nie ma żadnych absolutnych i nie znających żadnego wyjątku norm moralnych.

    30. Dziewictwo i małżeństwo są równie doskonałymi sobie stanami życia.


    31. Nawet ateiści będą zbawieni choćby i wytrwali w swym ateizmie do końca swego życia o tyle tylko w swej ziemskiej egzystencji kierowali się oni miłością bliźniego, spełniali wiele dobrych uczynków oraz innych aktów cnoty.

    32. Jest rzeczą pewną, iż w czyśćcu nie ma żadnych odczuwalnych zmysłowo mąk. Pojęcie „ognia czyśćcowego” stanowi tylko metaforę cierpienia o charakterze wyłącznie duchowym i psychologicznym.

    33. Jedynym rodzajem czegoś co zwie się „Bożą karą” jest „samo-karaniem” się ludzi czyniących zło, a więc doświadczenie przecz nich naturalnych efektów popełnionego przez nich zła.

    34. Wszyscy ludzie są dziećmi Bożymi.

    35. Cudzołóstwo nie powinno być zakazywane i karane przez władze cywilne.

    36. Nie należy bać się Boga.

    37. Choroby nie są nigdy i w żadnym wypadku Bożą karą za grzechy.

    38. Do tej pory (stan na rok 2021) papieże tylko dwa razy skorzystali ze swego daru nieomylności.

    39. Jeśli chodzi o osoby homoseksualne to jedynie czyny o charakterze homoseksualnych przez nich popełniane są grzechem.

    40. Skoro Jezus w Nowym Testamencie przyniósł pełnię Bożego Objawienia i ukazał w pełni Boży charakter to różne bardziej „nieprzyjemne” aspekty Starego Testamentu można ignorować i traktować tak jakby w rzeczywistości nie wyrażały Bożej woli.

    41. Jest wręcz bluźnierstwem powiedzieć, że Jezus popierał stosowanie przemocy bądź nawet zabijanie złoczyńców.

    42. Nie należy w żaden sposób podkreślać i wyszczególniać grzeszności czynów homoseksualnych.

    43. Skoro w stanie pierwotnej niewinności Adam i Ewa byli nadzy, to nie powinno się postrzegać nawet publicznej nagości bądź pół-nagości jako czegoś obiektywnie nieprzyzwoitego.

    44. Bóg udziela wybaczenia w sposób bezwarunkowy.

    45. Postawa wyrażająca się w słowach „Żałuję, że nie żałuję” jest wystarczająca do ważnego otrzymania rozgrzeszenia.

    46. Poniesienie męczeńskiej śmierci w obronie wiary lub innej z cnót chrześcijańskich jest piękne oraz chwalebne, ale nie powinno być traktowane jako obowiązek chrześcijanina.

    47. Osoba, która jest seksualnie napastowana nie ma moralnego obowiązku bronienia się przed takową napaścią, nawet jeśli ta osoba jest fizycznie zdolna do stawiania takiego oporu i istnieje realna możliwość, iż w wyniku takiego oporu napastnik odstąpi od swych niegodziwych zamierzeń.

    48. Z samej zasady należy zrezygnować z prawnego karania matek, które dopuściły się aborcji.

    49. Z samej zasady należy przyjmować, iż ci wszyscy którzy pod groźbą śmierci lub tortur dopuścili się aktów apostazji i/lub bałwochwalstwa nie zaciągnęli w ten sposób na swe sumienia winy grzechu ciężkiego.

    50. Jest dozwolone popełnianie aktów onanizmu wówczas, gdy jest to czynione w celu leczenia bezpłodności.

    51. Nigdy i w żaden sposób nie można twierdzić, iż Bóg nienawidzi zatwardziałych złoczyńców.

    52. Kara chłosty jest przejawem barbarzyństwa i dobrze, że została zniesiona.

    53. Postęp wiedzy i nauki może, a nawet powinien powodować zmiany w tradycyjnym rozumieniu wiary oraz moralności.

    54. Prawo nie powinno narzucać obywatelom moralności.

    55. Tylko to co szkodzi innym ludziom powinno być nielegalne. Chcącemu zaś nie dzieje się krzywda.

    56. Kryminalizacja takich grzechów jak cudzołóstwo, pornografia czy cudzołóstwa jest próbą zaprzeczenia Boskiemu darowi wolnej woli.

    57. Powstrzymanie się od pewnych złych czynów ze strachu przed karą nie ma żadnej wartości, tak też delegalizacja niektórych grzechów mija się z celem.

    58. Współcześnie niebezpieczeństwo tak zwanych tańców damsko-męskich jest co najwyżej marginalne.

    59. Współcześnie niebezpieczeństwo mieszanych płciowo plaż i kąpielisk jest co najwyżej marginalne.

    60. Nie należy współcześnie mówić o zawodzie aktora tak jakby owe rzemiosło było poważnie niebezpieczne pod względem moralnym.

    61. Święci nie byli nieomylni, a więc możemy śmiało lekceważyć przykład i nauczanie, jakie nam dali.

    62. Takie starotestamentowe prawa jak karanie śmiercią cudzołożników bądź homoseksualistów nie były wyrazem pozytywnej Bożej woli, ale stanowiły ustępstwo na rzecz zatwardziałych serc Żydów.

    63. Tylko wygórowane procenty są grzechem lichwy.

    64. Skoro Pismo mówi „Dla czystych wszystko jest czyste” to o ile ma się dobre intencje nie ma zachowań niebezpiecznych moralnie lub złych samych w sobie.

    65. Jezus powiedział „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”, a zatem nie powinniśmy wydawać bardziej jednoznacznych ocen moralnych.

    66. Wiara i nauka są tyle od siebie autonomicznymi dziedzinami, iż Kościół nie powinien wypowiadać się na temat dociekań naukowców.

    67. Sporty walki, nawet praktykowane w sposób publiczny, komercyjny i rozrywkowy nie są przykładem bezzasadnie czynionej przemocy, a krwawe obrażenie w nich występujące da się moralnie uzasadnić na zasadzie „podwójnego skutku”.

    68. Bóg nigdy nie aprobuje ani nie posługuje się przemocą.

    69. Kościelne pogrzeby dla jawnogrzeszników są czymś słusznym.

    70. W czasie homilii pogrzebowych należy dawać ludziom silną nadzieję, iż pochowany jest zbawiony.

    71. Skoro Jezus uwolnił od ukamienowania cudzołożną niewiastę, to władze cywilne nie powinny karać cudzołóstwa czy homoseksualizmu.

    72. Żadne dobrowolnie czynione pomiędzy osobami dorosłymi grzechy nie powinny być karane przez władze cywilne.

    73. Papież Grzegorz XVI pobłądził potępiając powstanie listopadowe i słusznie później wycofał się z tego potępienia.

    74. Starotestamentowe prawo nakazujące kamieniowanie złych synów było złym i barbarzyńskim prawem.

    75. Starotestamentowa zasada „Oko za oko, ząb za ząb” była barbarzyńska i Pan Jezus ją zniósł.

    76. Św. Jan Bosco potępiał cielesne karcenie dzieci.

    77. Nauczanie św. Pawła Apostoła o posłuszeństwie niewolników jest typowym przykładem doktryny uwarunkowanej kulturowo i historycznie.

    78. Nauczanie św. Pawła Apostoła o zakazie przemawiania niewiast na kościelnych zgromadzeniach nie ma charakteru uniwersalnego.

    79. Nauczanie św. Pawła Apostoła nakazujące nakrywanie włosów przez niewiasty nie miało charakteru uniwersalnego.

    80. Tylko nieomylnemu nauczaniu Kościoła katolicy są zobowiązani okazywać posłuszeństwo.

    81. Papież Pius XII poparł teorię ewolucji.

    82. Zbrojny opór wobec niesprawiedliwej władzy jest zasadniczo słusznym działaniem.

    83. Prawa zakazujące cudzołóstwa przyczyniałyby się do rozbijania rodzin.

    84. Prawa zakazujące cudzołóstwa i homoseksualizmu były typowe dla społeczeństw protestanckich bądź muzułmańskich.

    85. Twierdzenie, iż dobra spowiedź winna zakładać wolę utraty raczej wszystkiego aniżeli powrotu do tego czy innego grzechu ciężkiego jest rygorystyczną przesadą.

    86. Niszczenie bożków przez świętych może być tłumaczone tylko na zasadzie kulturowych uwarunkowań.

    87. Prawdziwe czarownice i czary nie istniały naprawdę.

    88. Delegalizacja tych czy innych złych czynów niczego nie da i sprawi tylko, że wycofają się one do podziemia.

    89. Nagość w Kaplicy Sykstyńskiej jest dowodem na to, iż nagość w sztuce oraz kulturze nie powinna zasadniczo rzecz biorąc wzbudzać krytyki i podejrzeń.

    90. Nauczana przez Sobór Watykański II ograniczenia prawa do wolności religijnej mieszczą się liberalnym pojmowaniu tego prawa.

    91. Niewolnictwo jest instytucją zawsze i wszędzie złą.

    92. Grzechy cielesne są najmniej poważnymi grzechami.

    93. Biblia nie została podyktowana przez Ducha Świętego.

    94. Słowa Pana Jezusa o tym, by „oddawać co Boskie Bogu, a co cesarskie cesarzowi” oznaczają, iż rozdział religii od życia państwowego jest czymś słusznym.

    95. Państwo powinno być neutralne światopoglądowo.

    96. Prawo zakazujące cudzołóstwa byłoby prawem narzucającym swym obywatelom przestrzeganie określonych zasad religijnych.

    97. Jezus mówiąc o „nadstawianiu drugiego policzka” jednoznacznie wyraził w ten sposób, iż sprzeciwia się wszelkiej przemocy.

    98. Jezus spotykając i jedząc z grzesznikami oraz celnikami wyraźnie dał do zrozumienia, iż nigdy nie powinniśmy unikać ludzi, których styl życia uznajemy za zły.

    99. Aktorzy nie ponoszą żadnej moralnej odpowiedzialności za charakter ról, którym dane jest im odgrywać.

    100. To, że w katolickiej teologii moralnej akceptuje się takie rzeczy jak udział w wojnie sprawiedliwej, zabicie w obronie własnej czy też kradzież w sytuacji konieczności, jest dowodem na to, iż nauczanie katolickie nie popiera przekonania o absolutnych zasadach moralnych.

    101. Zakaz tatuowania się z pewnością należał do tej kategorii starotestamentowych przykazań, które już nie obowiązują chrześcijan.

    102. Tylko wojny ściśle obronne są moralnie dozwolone.

    103. Czyny homoseksualne nigdy nie były w Polsce prawnie zakazane (w odróżnieniu od innych wielu krajów).

    104. Fakt, iż ktoś pozostaje w bliskiej okazji do grzechu nie czyni go osobą winną grzechu do którego dana sytuacja stanowi bliską okazję.

    105. Nie ma większego sensu mówić o bliskich okazjach do grzechu, które byłyby takimi w sensie bardziej obiektywnym i powszechnym. To, co jest, a co nie jest bliską okazją do grzechu jest kwestią bardziej subiektywną i zależną od indywidualnych skłonności oraz okoliczności, w których znajduje się dana osoba.

    106. Jezus mówiąc o tym, iż „to szabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” chciał przez to wyrazić, iż nie ma żadnych absolutnych przykazań moralnych.

    107. Karanie złoczyńców jest nie do pogodzenia z miłością jaką powinniśmy okazywać swym bliźnim.

    108. Zaaprobowanie przez Kościół modlitw, których treścią jest prośba do Boga o zbawienie wszystkich ludzi stanowi jedną z podstaw uzasadnionej nadziei na to, iż piekło będzie rzeczywiście puste.

    109. Wszyscy ludzie są sobie równi.

    Błędy i dwuznaczności „tradsów”

    110. Zachęty do nawet dobrowolnej abstynencji od napojów alkoholowych są niekatolickie i mają charakter protestancki.

    111. Moralny obowiązek uznawania nad sobą władz cywilnych dotyczy tylko władzy o charakterze katolickim.

    112. Demokracja jest albo złym w swej naturze ustrojem albo przynajmniej na tyle niebezpiecznym, iż nie powinna być ona przedstawiana w pozytywny sposób jako jeden z uprawnionych sposób sprawowania władzy.


    113. Wizja Boga, którego wyznają współcześni żydzi i muzułmanie nie może być nazwana częściowo błędnym obrazem prawdziwego Boga, ale jest to na tyle błędna i fałszywa wizja bóstwa, iż nie można w jej wypadku mówić o wyznawaniu w jakiejkolwiek mierze prawdziwego Boga.


    114. Kanoniczne przestępstwo herezji/i lub schizmy powinno być utożsamiane z przestępstwem apostazji.


    115. Komunia święta udzielana na dłoń jest ze swej natury zawsze zła i świętokradcza.


    116. Jedynym zwyczajnym sposobem przyjmowania Komunii świętej powinna być postawa klęcząca i do ust.


    117. Noszenie spodni przez kobiety jest – w zwyczajnym porządku rzeczy – działaniem złym i naruszającym nauczanie Pisma świętego.

    118. Tylko brak intelektualnej i rozumowej wiedzy o istnieniu Kościoła katolickiego jest przyczyną niepokonanej wiedzy co do prawdziwej religii.

    119. Jeśli jacyś niechrześcijanie i niekatolicy będą zbawieni to prawdopodobnie będą to nieliczne wypadki.

    120. Kościół w swych powszechnie obowiązujących aktach dyscyplinarnych może nakazywać popełnianie grzechu lub do takiegoż grzechu zachęcać.

    121. Tradycyjna teologia katolicka opowiadała się za legalnością prostytucji.

    122. Nie ma moralnego obowiązku płacenia zbyt wysokich, a przez to niesprawiedliwych podatków.

    123. Nie powinno się przyjmować szczepionek wyprodukowanych na bazie linii komórkowych pochodzących z abortowanych płodów.

    124. Tańce sakralne we wszelkich swych postaciach są niestosowne dla katolickiej liturgii.

    125. „Naturalne planowanie rodziny” może być na płaszczyźnie moralnej co najwyżej tolerowaną postawą.

    126. Normy kulturowe krajów tradycyjnie katolickich są miarodajnym wyznacznikiem tego, jak powinno wyglądać coś co można nazwać „katolicką normalnością”.

    127. „Posoborowe” kanonizacje są bardzo wątpliwe ze względu na poważne braki ich procedury.

    128. Potępienie przez Piusa XI monarchistycznego i konserwatywnego ruchu „Action Française ” był aktem niesprawiedliwości, który został słusznie cofnięty przez papieża Piusa XII.

    129. Modlitwa różańcowa odmawiana nawet bez rozważań, które winny jej towarzyszyć jest jednym z właściwych sposobów jej praktykowania.

    130. Arcybiskup Marcel Lefebvre będąc nieposłusznym papieżom Pawłowi VI i Janowi Pawłowi II naśladował w ten sposób przykład życia, jaki dał swego czasu św. Atanazy Wielki.

  4. Maseczki – czy mamy moralny obowiązek je nosić?

    Możliwość komentowania Maseczki – czy mamy moralny obowiązek je nosić? została wyłączona

    Od dnia 27 lutego b. roku weszło w życie rozporządzenie Rady Ministrów nakazujące zakrywanie ust i nosa tylko za pomocą maseczek. Jest to dość irytująca decyzja naszych rządzących, gdy zważy się na fakt, iż nie dość, że takie zasłanianie twarzy w miejscach publicznych jest uciążliwe, to zlikwidowano tym samym możliwość używania w tym celu takich zamienników maseczek jak przyłbice, chusty, kominy czy szaliki. Wielu katolików zdaje się kwestionować moralną powinność stosowania się do tego prawa, podając przy tym różnego rodzaju argumenty, poczynające się od sugerowania nielegalności rządowych rozporządzeń na ów temat, a kończące się na dawaniu do zrozumienia, iż ich przestrzeganie jest nawet i niemoralne. Poniżej postaram się w pewien sposób odpowiedzieć na takie argumenty oraz wykazać, iż dobrzy chrześcijanie powinni być posłuszni nakazowi noszenia maseczek w większości z publicznych miejsc.

    ***

    Zacznijmy od tego, iż na dzień dzisiejszy prawo nakazujące zasłanianie ust i nosa jest – w przeciwieństwie do niektórych innych restrykcji antycovidowych – ustanowione w legalny, gdyż konstytucyjny sposób. Owszem, jeszcze kilka miesięcy temu taki obowiązek nie był legalnie ustanowiony, gdyż nie istniała ustawa na to pozwalająca. To się jednak zmieniło po uchwaleniu ustawy z dnia 28 października 2020 roku, której art. 46 b pozwala na wydawanie rozporządzeń nakazujących zakrywanie ust i nosa w pewnych miejscach oraz okolicznościach. W odróżnieniu zatem np. od zakazów prowadzenia pewnych form działalności gospodarczej rząd nie działa w sprawie maseczek w sposób samowolny oraz sprzeczny z konstytucją naszego kraju. Od strony więc prawno-legalnej sytuację mamy jasną i jednoznaczną: nakaz noszenia maseczek jest legalny, gdyż ustanowiony na podstawie konstytucji, która w przypadku ograniczeń swobód i wolności obywatelskich zezwala na wprowadzanie takowych tylko na podstawie ustawy.

    ***

    Nie wszystkie jednak prawa – choćby i były uchwalone w pełni legalny oraz konstytucyjny sposób – muszą być przez ten sam fakt zgodne z moralnością oraz sprawiedliwością. A jeśli takie prawa są przeciwne moralności i sprawiedliwości, to nie zawsze są one obowiązujące w sumieniu.

    Mówiąc zaś bardziej precyzyjnie: jeśli rządzący nakazują nam popełnienie czegoś, co jest materią grzechu, to mamy nawet obowiązek okazania nieposłuszeństwa. Przykładowo, król danego kraju może wydać prawo nakazujące wszystkim obywatelom oddawanie mu boskiej czci albo też popełnianie cudzołóstwa. Oczywiście, w takiej sytuacji jedyną moralnie właściwą opcją będzie odmowa podporządkowania się takim rozkazom, choćby i miało się to dla nas wiązać z krwawym męczeństwem. O takiej sytuacji nauczał chociażby papież Leon XIII w encyklice „Diuturnum illud”:

    „Jeden jest tylko powód uwalniający ludzi od posłuszeństwa, mianowicie gdyby żądano od nich czegoś przeciwnego prawu naturalnemu albo Bożemu, tam bowiem, gdzie zachodzi pogwałcenie prawa natury lub woli Bożej, zarówno sam rozkaz, jak wykonanie go byłoby zbrodnią. (…)„.

    Jeśli z kolei, dane prawo co prawda nie nakazuje nam czynienia czegoś złego, ale nakłada na nas niesprawiedliwe ograniczenia oraz obciążenia, to mamy czasami prawo (choć niekoniecznie obowiązek) niebycia tu posłusznymi, acz z drugiej strony takie rzeczy jak roztropność czy chęć uniknięcia większego zła mogą czynić mniej lub bardziej wskazanym okazywanie posłuszeństwa tego rodzaju niesprawiedliwym prawom. Przykładowo, niegdyś prawo wielu krajów pozwalało właścicielom niewolników na srogie i okrutne obchodzenie się z nimi (np. chłostanie za nieproporcjonalnie lekkie do tej kary przewinienia, obciążanie zbyt ciężką pracą). Czymś dobrym i chwalebnym było podejmowanie starań na rzecz zmiany tego porządku rzeczy, jednak to nie znaczy, iż wskazane było, aby każdy niewolnik traktowany w ten sposób na własną rękę buntował się przeciwko takiemu traktowaniu. Takie samowolne buntowanie się mogło bowiem nieraz owocować większym złem i chaosem. Prawdopodobnie dlatego więc, Pismo święte zalecało niewolnikom bycie posłusznym swym panom:


    Niewolnicy! Z całą bojaźnią bądźcie poddani panom nie tylko dobrym i łagodnym, ale również surowym. To się bowiem podoba [Bogu], jeżeli ktoś ze względu na sumienie [uległe] Bogu znosi smutki i cierpi niesprawiedliwie.  Co bowiem za chwała, jeżeli przetrzymacie chłostę jako grzesznicy? – Ale to się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia.  Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami. On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie (1 Piotr 2, 18-23).

    Poza tymi dwoma wypadkami – a więc, gdy ludzkie władze zmuszają do popełnienia jakiegoś grzechu lub gdy nakładają jakieś niesprawiedliwe obciążenia – zasadniczo rzecz biorąc, należy być posłusznym wszystkim prawom wydawanym przez rządzących. Jak naucza choćby o tym Katechizm św. Piusa X:

    Tak, należy przestrzegać wszystkich praw, które są stanowione przez władze świeckie, zgodnie z nakazem i i przykładem, który dał nam nasz Pan Jezus Chrystus, o ile jednak nie są one sprzeczne z prawem Bożym”. [Patrz: „Katechizm św. Piusa X. Vademecum katolika„ Sandomierz 2006, s. 100].

    Co więcej, aby móc być nieposłusznymi prawom ustanawianym przez władze cywilne nie wystarczy mieć jakieś wątpliwości, czy aby na pewno są one sprawiedliwe. Przeciwnie, w wypadku takich wątpliwości należy słuszność przyznawać raczej władzom cywilnym, o czym pisał w swej XIX-wiecznej „Teologii moralnej dla plebanów i spowiedników” kardynał Thomas-Marie-Joseph Gousset:

    W powątpiewaniu czy prawo jest niesprawiedliwe uważać należy, czy rzecz nakazana jest uczciwa lub nie; przypuszczenie jest na korzyść rozkazującego. (…) Na tej to zasadzie ojcowie i pasterze kościoła, ustawnie skłaniali wiernych do płacenia podatków, nauczając ich, że nie można być nigdy nieposłusznym prawom krajowym, chyba gdyby wymagały rzeczy sprzecznych z moralnością i religią, lub były oczywiście niesprawiedliwymi. Na przypadek wątpliwości, należy przechylać się na korzyść prawodawcy i oświadczyć się za prawem. [Patrz: Kardynał Gousset, „Teologia moralna dla użytku plebanów i spowiedników”, Warszawa 1858, ss. 51, 61].

    ***

    A zatem każdy katolik utrzymujący, iż aktualnie obowiązujące w naszym kraju prawo nakazujące zasłanianie maseczką ust i nosa nie obowiązuje w sumieniu, powinien pokazać, że bez wątpliwości ów przepis albo nakazuje czynienie czegoś moralnie złego, albo przynajmniej nakłada jakieś jawnie niesprawiedliwe ograniczenia. Czy można jednak udowodnić, że noszenie maseczek w miejscach publicznych jest materią jakiegoś grzechu? Cóż, trudno będzie to uczynić zważywszy na to, że nie tylko sam zdrowy rozsądek podpowiada nam, że coś takiego nieraz może być wskazane (np. troska o bezpieczeństwo swoje lub innych bliźnich), ale sam Bóg polecił przynajmniej w jednym miejscu zasłanianie pewnym osobom części twarzy. Chodzi mianowicie o chorych na trąd, którym w Starym Przymierzu nakazywano „zasłanianie brody” (patrz: Kapłańska 13, 45). Gdyby jednak zasłanianie części twarzy było czymś ze swej natury niemoralnym, to Bóg nie mógłby wydać takiego polecenia, gdyż Jego absolutna dobroć i świętość by Mu na to nie pozwalały. Jak mówi wszak Pismo święte:

    Oczy Jego patrzą na bojących się Go – on sam poznaje każdy czyn człowieka. Nikomu On nie przykazał być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć” –  Syrach 15, 19-20.

    Ponadto, wedle objawień prywatnych danych bł. Annie Katarzynie Emmerich sama Najświętsza Maryja Panna zakrywała w pewnych okolicznościach i sytuacjach twarz:

    Zasłona, odsunięta w tył głowy, ułożona była w poprzeczne fałdy, gdy Maryja rozmawiała z mężczyznami, ściągała ją na twarz. Także rąk nie odkrywała w obecności obcych, tylko gdy była sama” [patrz: Błogosławiona Anna Katarzyna Emmerich, „Żywot i bolesna męka Pana naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi wraz z tajemnicami Starego Przymierza”, Wrocław 2009, s. 887].

    Ktoś jednak może powiedzieć, iż dłuższe noszenie maseczki jest niemoralne, gdyż powoduje szkody dla zdrowia. Na ten argument można jednak odpowiedzieć na dwa sposoby. Po pierwsze: jest co najmniej dyskusyjne, czy w miarę prawidłowe noszenie maseczek powoduje jakieś szkody dla zdrowia. Tymczasem, jak to zostało już pokazane powyżej, aby móc być nieposłusznym prawu, jego niesprawiedliwy charakter powinien być oczywisty, zaś w razie wątpliwości należy być posłusznym przepisom wydawanym przez rządzących. Po drugie: nie każde powodowanie u siebie (czy innych) szkody na zdrowiu jest niemoralne. Jeśli przez taką szkodę na zdrowiu możemy osiągnąć większe dobro fizyczne lub dobro moralne, to może być to zgodne z wolą Boga. Przykładowo, wolno jest obciąć zgangrenowany palec po to, by ratować od gangreny resztą ludzkiego ciała. Podobnie, moralnie dozwolone jest skazanie złoczyńcy na karę chłosty w celu zniechęcenia go do popełniania przestępstw w przyszłości oraz ochrony społeczeństwa przed możliwymi naruszeniami prawa ze strony tego rodzaju osób.

    Czy da się więc może bez większej wątpliwości dowieść, iż co prawda przysłowiowe maseczki przynajmniej są jawnie niesprawiedliwym obciążeniem nakładanym na obywateli? I w tym wypadku, w najlepszym razie mamy do czynienia z bardzo dyskusyjnymi wywodami ich przeciwników na ów temat, którym można przeciwstawiać ogólnie słuszną zasadę o tym, że władze cywilne mają prawo wprowadzać ograniczenia niektórych swobód obywatelskich wówczas, gdy przemawia za tym ochrona ważniejszych dóbr.

    ***

    W mojej zatem opinii nie ma żadnych poważnych przesłanek, by twierdzić, iż – zasadniczo rzecz biorąc – ma się moralne prawo (czy tym bardziej obowiązek) okazywania nieposłuszeństwa przepisom prawnym nakazującym w większości miejsc publicznych zasłanianie ust i nosa za pomocą maseczek.

    Na samym zaś marginesie dodam, że dziwi mnie gorliwość z jaką niektórzy katolicy zwalczają obowiązek prawny noszenia maseczek, zwłaszcza gdy zestawi się ową żarliwość z niemal całkowitym milczeniem, jakie panuje w środowiskach katolickich wobec o wiele poważniejszych i oczywistych problemów moralnych. Kiedy to ostatnio np. w jakimś artykule umieszczonym na łamach konserwatywnych mass mediów dane nam było czytać o tym, że kasjer czy kasjerka przepuszczający przez taśmę takie produkty jak prezerwatywy, czy pisma porno dopuszcza się w ten sposób co najmniej bliskiej materialnej współpracy ze złem? W ilu wystąpieniach internetowych można usłyszeć, iż pracownik handlu powinien wybrać raczej utratę swej posady niż spełnianie poleceń swego szefa wówczas, gdy ten nakazuje mu okłamywanie i oszukiwanie klientów?

    Mirosław Salwowski

  5. Gloria Polo, jej ojciec i „katolicka radość życia”

    Możliwość komentowania Gloria Polo, jej ojciec i „katolicka radość życia” została wyłączona

    W ostatnim czasie ponownie przeglądałem sobie książeczkę z prywatnymi objawieniami Glorii Polo. Dla tych, którzy nie wiedzą, kim jest Gloria Polo wyjaśniam, iż jest to pochodząca z Kolumbii mistyczka, która twierdzi, że po tym, jak została porażona piorunem Bóg ukazał jej powagę popełnianych przez nią grzechów i polecił jej głosić na świecie o tym, co widziała i słyszała będąc w tym stanie. Kto, by chciał zapoznać się z treścią wizji i przesłań Glorii Polo, może kliknąć w tym celu pod ten link. Wiem, że niektórzy kwestionują wiarygodność niektórych ze szczegółów zawartych w wizji Glorii Polo, ale nie o tym pragnę pisać w poniższym tekście. W tym artykule chciałem nawiązać do tych elementów jej objawień, które pokrywają się z publicznie dostępną wiedzą, a jednocześnie rzucają bardzo poważny cień na obyczajowość Ameryki Łacińskiej. Chodzi mianowicie o rozpowszechnioną w owym rejonie świata kulturę „machismo”, w ramach, której aprobowało się i chyba wciąż się aprobuje różne przejawy rozwiązłości seksualnej w wykonaniu mężczyzn (np. zdradzanie żon, korzystanie z usług prostytutek). W wizji Glorii Polo jest więc mowa, iż jej ojciec został zaprowadzony przez z kolei swego ojca (a jej dziadka) do domu publicznego, gdy ten miał 12 lat, po to „by uczynić z niego mężczyznę„. Po iluś tam latach ojciec Glorii żeni się z jej matką i choć – jak można domniemywać z kontekstu – początkowo ma wolę dotrzymania wierności swej żonie – jednak już po dwóch tygodniach zdradza ją w domu publicznym, będąc namówionym do tego przez kolegów.

    Wszystko powyższe miało miejsce jeszcze przed Soborem Watykańskim II, rewolucją seksualną lat 60-tych oraz częściową protestantyzacją Ameryki Łacińskiej, która dokonała się na przełomie 20 i 21 stulecia. Gloria Polo urodziła się bowiem w 1958 roku, a więc jej ojciec czynił te rzeczy we wcześniejszym okresie czasu. W tym przypadku trudno tu też mówić o jakimś pokątnym, wstydliwym grzeszeniu (co w pewnym sensie byłoby jeszcze pocieszające), skoro sam ojciec Glorii był zachęcany do takich czynów nie tylko przez swych kolegów, ale nawet przez własnego ojca. Czy uświadamiacie sobie drodzy Czytelnicy, o jakim poziomie degradacji moralnej tu mówimy?!? Chłopiec dopiero co oderwany od ołowianych żołnierzyków jest prowadzony przez swego ojca do lupanaru?!? Młody mąż zdradza swą żonę z prostytutką nie po 20 czy choćby 2 latach, ale już po 2 tygodniach będąc do tego namawianym przez kolegów?!? I to wszystko dzieje się w jednym „przedsoborowych” krajów z dominującą katolicką większością?!?

    ***

    Gdy słucham o takich historiach, po raz kolejny uświadamiam sobie, jak żenujące były „argumenty” którymi często we mnie próbowano uderzać o – w domyśle pięknej – „katolickiej radości życia” kwitnącej w słonecznych katolickich krajach w rodzaju Włoch, Hiszpanii czy Ameryki Łacińskiej. Pod tą „katolicką radością życia” bardzo często kryły się jednak właśnie takie rzeczy – przerażający, nawet biorąc pod uwagę dzisiejsze standardy – upadek moralny; ból i cierpienie zdradzanych żon i dzieci na to patrzących; upokorzenie dziewcząt oraz kobiet przymuszanych do seksu przez jurnych „macho”; krzywda nieślubnych dzieci nazywanych z pogardą „bękartami” i to nazywanych nieraz tak przez ludzi, którzy sami je w ten sposób płodzili.

    Wszystko to też pozwala zadawać poważne pytania odnośnie poziomu tak „przedsoborowej” katechizacji, jak i stylu życia prowadzonego przez część ówczesnego duchowieństwa.  Czy bowiem gdyby choćby znacząca część duchowieństwa energicznie tępiła takie zwyczaje, to miałyby one szanse na tak długotrwałe i szerokie zakorzenienie się w kulturze wielu krajów katolickich? Można też niestety przypuszczać, że również niegdyś duża część katolickiego kleru prawdopodobnie nie praktykowała cnoty czystości w efekcie czego wierni świeccy to widzący (albo to w inny sposób wyczuwający) tylko utwierdzali się w popełnianiu przez siebie grzechów z tej materii.

    Mirosław Salwowski

  6. W jaki sposób nie powinno się przedstawiać Maryi i innych świętych?

    Leave a Comment

    (Pytanie) Wystawianie jawne w Kościołach lub gdziekolwiek obrazów, a mianowicie świętych Panien stosownie do mody, jakiej dziś niewiasty światowe w strojeniu się trzymają, odmalowanych z gołą głową, z karkiem obnażonym, z wdziękami umielającemi się czy Kościół pochwala?

    (Odpowiedź) Broń Boże! Nie tylko nie pochwala, ale owszem surowo tego zakazuje. Oto słowa powszechnego Soboru Trydenckiego: Żadna bezwstydność niech nie znajdzie miejsca w obrazach Świętych, tak iżby ani w malowaniu ich, ani w przyozdabianiu nie wydawały się wdzięki zalotne. Niechaj więc Biskupi wszelkiej w tej mierze przykładnią pilności i starunku, żeby w Kościele nic nieporządnego, nic nieopacznego, albo ladajako skleconego, nie światowego, nic nieprzystojnego, widzieć się nie dało; gdyż domowego Bożemu przystoi świętobliwość. O tak to ważna jest ustawa. Jak wielkiego grzechu winnemi się stają ci, którzy ją przestępują, trudno w krótkości opowiedzieć.

    Patrz: X. Franciszek Pouget, Nauki katolickie w sposób katechizmowy, w których wyłożone są w krótkości  z Pisma świętego i Podania: Dzieje, zasady religii, moralność chrześcijańska, sakramenta, modły, obrzędy i zwyczaje Kościoła, Warszawa 1830, s. 579 – 580.

    ***

    (…) Cel świętych obrazów jest zbudowanie i do cnót zachęcenie wiernych. Albowiem czem są książki pobożne dla czytających one, mówi św. Grzegorz, tem bydź mają obrazy dla zapatrujących się na nie.  Książka pobożna naucza wiernego jak ma żyć, obraz zaś Świętego, jeżeli tej szpetnie będzie odmalowany, albo jeśli będzie w postawie Herkulesa, z miną hardą i srogą, lub w kształcie wszetecznej Wenery udany? Jakże się np. niewiasta zachęci do nabożeństwa, skromności, przestrzegania wstydu, zapatrując się na obraz jakiej Świętej na wzór dzisiejszych rozpustnic z gołą głową, z rozpuszczonymi włosami, z obnażonymi karkiem, ramionami, piersiami odmalowanej? Z drugiej strony jakże się, takie malowania zgodzić mogą z życiem dziwnie skromnym, wstydliwym, umartwionym, pokutnym, gardzącym światem, a usiłującym podobać się jedynie Jezusowi Chrystusowi, jakie właśnie Święte i Święci Pańscy prowadzili i prowadzić je tak niezbędnie albo przynajmniej kończyć musieli, bo inaczej nigdyby do tej chwały, której dziś w w niebie zażywają nieprzyszli. Czyliż np. Agata, Łucja, Franciszka i inne tysiączne Święte, tak wielką łaską, w jakiej dziś są u Boga znalazły, gdyby na wzór innych niewiast światowych nieskromnie i z gołą głową chodziły; ponieważ Duch Ś. wyraźnie tego niewiastom zakazuje i chce, aby tak te, które w małżeńskim lub wdowim, jako i owe które w panieńskim stanie  zostają okrywały swe głowy, a szczególniej w czasie publicznego nabożeństwa, bo inaczej czyniąc obrażałyby Aniołów. Wszelka niewiasta, mówi Apostoł, modląca się … z z nie nakrytą głową, sromoci głowę swoją. Boć jedno jest jakby ogolona była. Albowiem niewiasta jeśli się nie nakrywa, niechże się strzyże. Lecz jeśli sromota niewieście strzyc się albo golić, niechże nakrywa głową swoją (1 Cor. XI, 5. 6 et 10). Czyliżby te Święte zamiast łaski Bożej, nie ściągnęły na siebie gniewu Jego, gdyby stosując się do zwyczaju świata z obnażonymi szyjami, ramionami i piersiami, tak je dziś niektórzy ladajacy i skażonego smaku malarze na obrazach wystawiają, w oczach ludzkich były za życia się ukazywały? Ponieważ tem samem stałyby się, mówi jeden Ojciec Kościoła, drzwiami czarta, zgorszeniem i zgubą dusz, a zatem i same na podobną zaroiłyby zgubę. Tak więc obrazy nieprzystojne, są przeistoczeniem prawdy w fałsz, zniewagą Świętych, zgorszeniem ludu. A przetoż poświęcać je, jawnie wystawiać, w Kościele składać, jest władzy swej świętokradzko nadużywać, wielkie zło upoważniać, zgorszenie upowszechniać, obrzydliwość na miejscy świętym stawiać/

    Cytat za: ks. Franciszek Pouget, jw., s. 446 – 447.

  7. Św. Ludwik IX: O Bożych przestrogach

    Możliwość komentowania Św. Ludwik IX: O Bożych przestrogach została wyłączona

    Seneszalu – mówił król – kiedy takie nieszczęścia zdarzają się ludziom, jak ciężkie choroby czy inne prześladowania, święci mówią, że to są przestrogi Naszego Pana. Bo tak jak Bóg powiedział do tych, których uleczył z wielkich chorób: < Widzicie, chociaż mogłem was uśmiercić, gdybym zechciał>, tak mógł powiedzieć do nas <Widzicie, utopiłbym was wszystkich, gdybym zechciał>.

    Zatem powinniśmy – mówił dalej – przyglądać się sobie ze strachem, aby nie było w nas czegokolwiek, co Jemu by nie było miłe, z powodu czego nas by tak ostrzegał, i jeżeli znajdziemy coś, co Jemu by się nie spodobało, trzeba, abyśmy to odrzucili od siebie, bo jeśli postąpimy inaczej po tej groźbie, którą on nam uczyni, uderzy nas śmiercią lub innym wielkim nieszczęściem, na szkodę naszym ciałom i naszym duszom.

    Król mówił: Seneszalu, święty powiedział: Panie Boże, dlaczego nam grozisz? Jeżeli Ty nas wszystkich stracisz, nie będziesz, od tego uboższy, i jeżeli nas wszystkich pozyskasz, nie będziesz już od tego bogatszy. Z tego możemy widzieć – poucza święty – że te groźby zsyła na nas Bóg, nie są dla Jego zysku ani dla odwrócenia jego straty, ale tylko dla wielkiej miłości, którą do nas żywi, budzi nas swoimi groźbami, abyśmy zobaczyli wyraźnie nasze błędy i żebyśmy odrzucili od nas to, co Jemu jest niemiłe. Zatem czyńmy tak – rzekł król – i postępujmy mądrze.

    Cytat za: Jean de Joinville, „Czyny Ludwika Świętego króla Francji”, Warszawa 2002, s. 181-182.

  8. Czy akcja „Góralskie Veto” jest moralnie uzasadniona?

    Możliwość komentowania Czy akcja „Góralskie Veto” jest moralnie uzasadniona? została wyłączona

    Aktualnie w Polsce rozszerza się akcja otwierania – wbrew rządowym zakazom – różnego rodzaju lokali gastronomicznych. Pierwszym impulsem dla tych działań była akcja „Góralskie Veto”, w której grupa działaczy społecznych z Podhala zapowiedziała, iż bez oglądania się na wynikające z rządowych rozporządzeń zakazy, przedsiębiorcy z tego regionu Polski będę prowadzić swe firmy w sposób normalny, czyli taki, jaki miał miejsce przed pandemią Covid-19. Co należy sądzić o tym podobnych akcjach obywatelskiego nieposłuszeństwa? To ważne i praktyczne życiowo pytanie, postaram się więc dać na nie poniżej – przynajmniej częściową – odpowiedź.

    Na płaszczyźnie czysto prawnej, jako że do tej pory nie ma żadnej ustawy, która ograniczałaby swobodę gospodarczą w ramach walki z Covid-19, to przedsiębiorcy nie przestrzegający w tej kwestii rządowych zakazów mają po prostu rację. Konstytucja naszego państwa w artykule 22 stanowi bowiem rzecz następującą:

    Ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny.

    Najwyższy akt prawny w naszym kraju, którym jest Konstytucja, zakazuje więc ograniczania swobody gospodarczej bez ustawowego ku temu upoważnienia. Nie można więc w naszym państwie robić tego na podstawie samego tylko rozporządzenia. Tego rodzaju zakazy działalności gospodarczej, które rząd wprowadza bez ustawowej delegacji, są po prostu nielegalne, bo niekonstytucyjne. Owszem, jedną z ogólnych zasad prawnych jest domniemanie legalności poszczególnych przepisów, ale z drugiej strony jak mówi jedna z odnoszących się również do prawa rzymskich sentencji „Clara non sunt interpretanda„, czyli „Nie dokonuje się wykładni tego co jasne„. Artykuł 22 Konstytucji przynajmniej w swej części tyczącej się tylko ustawowej drogi ograniczania swobód gospodarczych jest bardzo jasny i jednoznaczny. Nie ma więc póki co w Polsce legalnego, a co za tym idzie moralnie obowiązującego w sumieniu, zakazu czy ograniczenia działalności gospodarczej ze względu na zagrożenie Covid-19.

    Oczywiście należy w sposób szczególny szanować rządzących (niezależnie od ich afiliacji politycznych i światopoglądowych) oraz być posłusznym stanowionym przez nich prawom (patrz: Rz 13, 1-5), ale z drugiej strony to „prawo jest królem” i rządzący winni poruszać się w granicach aktów prawnych również ich obowiązujących. Tradycyjna teologia moralna mówi zresztą, że jednym z warunków obowiązywania danych przepisów jest prawidłowy sposób ich uchwalenia. Ogólnie zaś rzecz biorąc, nie jest dobrą sytuacja, kiedy sami rządzący łamią prawo, wprowadzając nielegalne ograniczenia, gdyż w ten sposób demoralizują także swych poddanych.

    ***

    Fakt jednak, iż na płaszczyźnie prawnej uczestnicy wspomnianej wyżej akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa mają rację, nie rozstrzyga jednak jeszcze w całości, czy aby na pewno mają słuszność w zakresie bardziej moralnym. Ponadto, powstaje jeszcze pytanie, czy gdyby nasi rządzący przeforsowali podobne ograniczenia i zakazy działalności gospodarczej na drodze legalnej i zgodnej z Konstytucją, to czy byłyby to prawa sprawiedliwe, których zasadniczo należałoby przestrzegać?

    Od razu powiem, iż nie dam w tym artykule jednoznacznej odpowiedzi na powyższe pytania, a ograniczę się jedynie do nakreślenia pewnych sugestii i wskazówek odnośnie tego, w jaki sposób powinnyśmy myśleć na owe tematy. Od strony bowiem czysto moralnej sprawa otwierania restauracji, kawiarni i pubów w dobie szczególnego zagrożenia epidemiologicznego jawi mi się jako jedna z trudniejszych do oceny. I nie wierzę tu w łatwe i szybkie rozeznania, a jeśli takowe się pojawiają, to uznaję je za motywowane bardziej emocjami oraz skupieniem się na wycinku rzeczywistości, aniżeli motywowane głęboką refleksją rozumową i wyważeniem różnych racji. Z jednej strony bowiem oczywiście jest tak, że prawem naturalnym jest to, by ludzie mogli pracować na swe utrzymanie i zasadniczo rzecz biorąc władze cywilne powinny strzec tego prawa, nie zaś je utrudniać czy tłamsić. W pewnym zakresie praca jest nawet moralnym obowiązkiem człowieka, co można wywnioskować z następującego fragmentu Pisma świętego:

    Albowiem gdy byliśmy u was, nakazywaliśmy wam tak: Kto nie chce pracować, niech też nie je! Słyszymy bowiem, że niektórzy wśród was postępują wbrew porządkowi: wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi. Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli (2 Tes 3, 10-12).

    Z drugiej strony to prawo naturalne nie należy do kategorii absolutnych i bezwzględnych. Prawo do pracy może być wszak ograniczane przez różne słuszne oraz rozsądne motywy, np. dobrym jest zakaz pracy dla dzieci w kopalniach albo dla ludzi mocno niedowidzących jako kierowców taksówek, autobusów czy tramwajów. Prawo do życia oraz ochrona zdrowia oczywiście zaś stoją wyżej niż prawo do pracy i zasadniczo rzecz biorąc ograniczanie tego drugiego na rzecz tego pierwszego jest słuszne. Ale i tu pojawia się ważne pytanie o proporcjonalność tych ograniczeń. Z jednej strony wszak za słuszne uznalibyśmy wspomniany przeze mnie zakaz pracy jako kierowca dla osoby mocno niedowidzącej, gdyż skutkiem tego byłoby pewne i oczywiste narażanie siebie i innych na kalectwo albo i śmierć. Z drugiej strony mianem zdecydowanie niemądrych i przesadzonych nazwalibyśmy ogólne zakazanie jazdy samochodami, nawet jeśli w wyniku tej jazdy na polskich drogach śmierć rocznie ponosi kilka tysięcy osób. Dlaczego powiedzielibyśmy, że taki zakaz jest niemądry? Ano, choćby dlatego, że nie da się we współczesnej cywilizacji normalnie funkcjonować bez przynajmniej sporadycznego korzystania z takich środków komunikacji. Poza tym, o ile w wyniku wypadków samochodowych może ginąć w Polsce parę tysięcy ludzi rocznie, to z drugiej strony używanie samochodów może też ratować wiele tysięcy osób od przedwczesnej śmierci czy kalectwa. Ot, np. za pomocą samochodów policjanci mogą szybciej zareagować na jakieś potencjalnie krwawe przestępstwo, podobnie jak ratownicy medyczni mogą szybciej przyjść na pomoc ofiarom różnych wypadków.

    ***

    Cała więc sprawa z tymi czy innymi ograniczeniami związanymi z Covid-19 sprowadza się do trudnego zadania oceny, które z tych restrykcji są odpowiednio proporcjonalne do zagrożenia, jakie stwarza ów wirus dla zdrowia publicznego. Nie jest to zadanie łatwe, gdyż zagrożenie epidemiologiczne i zdrowotne stwarzane przez Covid-19 należy do sytuacji pośrednich pomiędzy tymi chorobami, które są stosunkowo niegroźne (jak np. przeziębienie czy grypa), a tymi z nich, które są, czy były bardzo groźne oraz zaraźliwe (jak kiedyś dżuma czy trąd).

    Mirosław Salwowski

  9. Czy Joe Biden jest katolikiem?

    Możliwość komentowania Czy Joe Biden jest katolikiem? została wyłączona

    W ostatnim czasie uwadze niektórych komentatorów nie umknęła okoliczność, iż prezydent-elekt USA, czyli Joe Biden, jest drugim po Johnie F. Kennedym amerykańskim politykiem, który został wybrany na to najwyższe w owym państwie stanowisko, deklarującym się jednocześnie w sposób jawny jako wierzący oraz praktykujący katolik. Jest to swego rodzaju ewenement, gdyż w przeszło 200-letniej historii tej demokracji i republiki coś takiego wydarzyło się tylko dwa razy. Z drugiej strony nie sposób jednak przejść do porządku rzeczy nad wątpliwościami, jakie odnośnie deklarowanego przez prezydenta-elekta katolicyzmu podnoszą niektórzy co bardziej konserwatywni publicyści katoliccy. Jest bowiem wiedzą publiczną, iż Joe Biden w swej działalności politycznej od dawna wspiera małżeństwa sodomickie oraz legalność aborcji, a więc rzeczy, które w jasny sposób są potępiane przez nauczanie katolickie. Czy więc nowy prezydent Stanów Zjednoczonych może być rzeczywiście katolikiem popierając takie niegodziwości? A może w rzeczywistości jest on heretykiem, któremu zdaje się, że jest katolikiem, albo który udaje katolika?

    Odpowiedź na powyższe pytania nie jest wcale tak łatwa i prosta, jak mogłaby się z pozoru wydawać. Żadna z „zerojedynkowych” odpowiedzi nie jest tu bowiem łatwa do stwierdzenia. Ani wszak stwierdzenie: „Joe Biden jest katolikiem„, ani „Joe Biden jest heretykiem” nie okazują się być po bliższym przyjrzeniu w pełni zadowalające. Osobiście przychylałbym się do twierdzenia, iż o nowym prezydencie USA nie należy mówić w bardziej pewny sposób „Jest katolikiem” albo „Jest heretykiem„, ale powinno się raczej używać wobec niego jednego z bardziej „przedsoborowych” określeń teologiczno-kanoniczych, a mianowicie, że jest on „podejrzany o herezję„. Poniżej postaram się wyjaśnić, dlaczego postrzegam prezydenta-elekta Joe Bidena właśnie w ten sposób.

    ***

    Po pierwsze: by zarzucić komuś herezję i „niebycie katolikiem” nie wystarczy wskazać na popełnianie przez daną osobę, choćby i w sposób jawny oraz uporczywy zachowań, które są materią ciężkiego grzechu. Co więcej, nawet gdybyśmy byli pewni, iż taka osoba nie tylko czyni coś będącego materią ciężkiego grzechu, ale jeszcze dodatkowo ściąga na swe sumienie ciężką winę to i tak to samo nie uprawniałoby jeszcze nas do twierdzenia, iż taki człowiek dopuszcza się herezji, a co za tym idzie, nie jest katolikiem. Człowiek bowiem, który z jednej strony na poziomie intelektualnym zgadza się, iż dane zachowanie jest moralnie złe, ale i tak decyduje się je praktykować, ciągle jest katolikiem. Dodam, że nawet jeśli za swe złe czyny taka osoba nie żałuje, ale mimo to, na płaszczyźnie rozumowej oraz intelektualnej przyznaje, iż popełniane przez niego zachowania są moralnie złe, taki ktoś jest nadal katolikiem. Oczywiście, ów osobnik jest złym katolikiem, który znajduje się na drodze do piekła, ale jednak tak czy inaczej jest on/ona katolikiem. To co, czyniłoby takiego człowieka heretykiem to uporczywe zaprzeczanie, iż pewne praktykowane przez niego niemoralne rzeczy są moralnie złe, nie zaś same choćby i wieloletnie oraz pozbawione szczerej skruchy ich praktykowanie (o czym szerzej poniżej). Przenosząc zaś powyższe rozróżnienie na grunt działalności politycznej czy urzędowej, to można wyobrazić sobie sytuację, w której ten czy inny polityk albo urzędnik czyni coś moralnie bardzo złego, pomimo swej intelektualnej zgody na nauczanie katolickie w danej sprawie. Na przykład, niektórzy politycy mogą głosować za legalizacją aborcji, nie dlatego, iż uważają ją za moralnie dobrą w pewnych okolicznościach (co byłoby już herezją), ale dlatego, że boją się ostracyzmu ze strony swych partyjnych kolegów. Podobnie, ten czy inny urzędnik może udzielać ślubów parom sodomitów i lesbijek, nie dlatego, iż uważa czyny homoseksualne za dobre lub przynajmniej obojętne moralnie, ale może on to czynić z obawy przed utratą swej pracy. Osobiście podejrzewam, iż Joe Bidena raczej nie dotyczą tego rodzaju okoliczności i przynajmniej za jego publicznym wspieraniem sodomickich „małżeństwo” stoi jego wewnętrzne intelektualne przekonanie, to jednak nawet to podejrzenie nie rozwiązuje do końca problemu, czy w takim razie powinien być on uważany za heretyka.

    ***

    Po drugie: zgodnie chociażby z kanonem 751 Kodeksu Prawa Kanonicznego herezją jest uporczywe po przyjęciu chrztu negowanie lub (pozytywne) powątpiewanie tym elementom nauczania katolickiego, które należy przyjmować wiarą Boską i katolicką. Jak zaś uczy Sobór Watykański I:

    wiarą boską i katolicką należy wierzyć w to wszystko, co zawiera się w słowie Bożym spisanym lub przekazanym, i jest do wierzenia przedkładane przez Kościół – albo uroczystym orzeczeniem, albo zwyczajnym i powszechnym nauczaniem – jako objawione przez Boga (Patrz: „Konstytucja dogmatyczna o wierze katolickiej”, Rozdział III, p. 34) .

    Od razu dodam, iż herezją może być negowanie bądź (pozytywne) powątpiewanie o prawdach i zasadach, o których Magisterium Kościoła w sposób nieomylny uczy w zakresie moralności. Na przykład, jeśli ktoś uważa, iż onanizm albo bezpośrednie zabijanie niewinnych nie są wewnętrznie złe, dopuszcza się w ten sposób co najmniej materialnej herezji. Na poparcie tego mego stwierdzenia mogę podać przykłady konkretnych wypowiedzi Magisterium Kościoła, w których pewne błędne wypowiedzi odnoszące się do postępowania na płaszczyźnie moralnej zostały zakwalifikowane jako właśnie „heretyckie”.

    I tak np. Sobór w Konstancji potępił następujący pogląd:

    „Każdy tyran może i powinien, w sposób dozwolony i słusznie, zostać zgładzony przez jakiegokolwiek swego wasala czy poddanego, także przy użyciu zasadzki, fałszywego pochlebstwa czy udawania miłości, bez względu na złożoną mu przysięgę albo zawarte z nim przymierze, bez czekania na wyrok czy polecenie jakiegokolwiek sądu” (Patrz: Sesja XVII, V, 2).

    Ojcowie tego soboru uzasadnili napiętnowanie owego poglądu, w taki oto sposób:

    Pragnąc przeciwstawić się temu błędowi i usunąć go z korzeniami, święty synod, po dojrzałym namyśle ogłasza, orzeka i ustala, że doktryna tego rodzaju jest błędna w wierze i z punktu widzenia obyczajów, odrzucają i potępia jako heretycką, gorszącą, wywołującą niepokój i otwierającą drogę dla fałszu, oszustwa, kłamstwa, zdrady i wiarołomstwa. Ponadto ogłasza, orzeka i określa, że ci, którzy z uporem podtrzymują tę najbardziej zgubną doktrynę, są heretykami i jako tacy powinni być karani według prawnych sankcji kanonicznych.” (Patrz: Sesja XVII, V, 3, podkreślenia moje – MS).

    Z kolei Sobór w Vienne tak wypowiedział się na temat tych, którzy broniliby uprawiania lichwy:

    (…) Jeśli ktoś popadłby w taki błąd, że śmiałby z uporem twierdzić, iż uprawianie lichwy nie jest grzechem, postanawiamy, że powinien być ukarany jako heretyk, przy czym zobowiązujemy stanowczo miejscowych ordynariuszy i inkwizytorów niegodziwości herezji, aby występowali przeciw oskarżonym lub podejrzanym o tego rodzaju błąd tak samo, jak nie wahają się występować przeciw oskarżonym lub podejrzanym o herezję.” (podkreślenie moje – MS).

    Kongregacja Nauki Wiary zaś w dokumencie o nazwie „Wyjaśnienie doktrynalne dotyczące końcowej części formuły <Wyznania wiary>” z dnia 29 czerwca 1998 roku prawdę nauczania katolickiego głoszącą, iż: „bezpośrednie i umyślne zabójstwo niewinnej istoty ludzkiej jest niezwykle poważnym wykroczeniem moralnym” zaliczała do rzędu tych prawd, które:

    „(…) powinny być przez wszystkich wierzących przyjęte z wiarą teologalną. Dlatego gdyby ktoś uporczywie podawał je w wątpliwość lub odrzucał, podlegałby cenzurze herezji, zgodnie z odnośnymi kanonami Kodeksów kanonicznych”.

    Jeśli więc, Joe Biden na płaszczyźnie intelektualnej i rozumowej przyjmuje błędne tezy o braku wewnętrznego zła sodomii albo aborcji to oczywiście dopuszcza się on w ten sposób materialnej herezji. Materialna herezja nie jest jednak jeszcze w pełni tego słowa herezją. Herezją w sensie bardziej ścisłym jest dopiero „uporczywe” przyjmowanie heretyckich tez. A z taką sytuacją mamy do czynienia między innymi wtedy, gdy ktoś dobrze wie, że przyjmowany przez niego pogląd jest nie do pogodzenia z nieomylną częścią nauczania Kościoła. Sytuacja byłaby więc jasna i jednoznaczna, gdyby Joe Biden powiedział coś w stylu: „Tak wiem, iż aborcja oraz czyny homoseksualne są potępione przez nieomylne wypowiedzi Magisterium Kościoła, ale mimo to nie zgadzam się z tym nauczaniem„. Wtedy oczywiście mielibyśmy do czynienia z herezją formalną, a nie tylko materialną ze strony prezydenta-elekta USA. Jednakże, przynajmniej póki co, nie możemy całkowicie wykluczyć tego, iż prezydent Biden przyjmuje takie heretyckie tezy nie mając owej wiedzy. Oczywiście, naiwnością byłoby przypuszczać, że ów już wszak sędziwy mężczyzna w ogóle nie ma świadomości tego, iż przyjmowane przez niego opinie są w jakiś sposób sprzeczne z nauką Kościoła. Takie przypuszczenie można by może formułować względem 12-letniego chłopca, który uczęszcza do kościoła może raz na 2 miesiące, a nie wobec niemal 80-letniego mężczyzny, który co tydzień uczestniczy w niedzielnej Mszy świętej. Mimo to jednak Joe Biden może – w sposób szczery – uważać, iż kwestionowane przez niego nauczanie katolickie nie należy do tego typu doktryny, która jest nieomylna i którą należy przyjmować wiarą Boską i katolicką. W takim wypadku byłby on odpowiedzialny jedynie za przyjmowanie herezji materialnej, ale nie popadałby on jeszcze w herezję formalną. Inna sprawa, że jeśli tak miałoby być, to tym bardziej pasterze Kościoła powinni starać się wyprowadzić Joe Bidena z błędu, publicznie napominając go w tej kwestii oraz wzywając do porzucenia takich heretyckich opinii. W sytuacji, gdy nie jest to w sposób jasny czynione, a sam Biden otrzymuje Komunię świętą z rąk nawet i papieża Franciszka, polityk ten może być tym bardziej utwierdzany w swym ewentualnie błędnym przekonaniu o braku nieomylnego nauczania Kościoła w kwestiach wewnętrznego zła czynów homoseksualnych oraz aborcji.

    ***

    Joe Biden niekoniecznie jest zatem formalnym heretykiem. Jak już jednak wspomniałem, w przedsoborowej teologii i prawie kanonicznym istniała odrębna, acz zbliżona do heretyków kategoria osób „podejrzanych o herezję”. Ty mianem określano ochrzczonych katolików, którzy np. dawali na wychowanie swe dzieci w religii niekatolickiej, zawierali małżeństwo przed pastorem a nie księdzem czy też pomagali w szerzeniu herezji. Tytułem analogii prezydent-elekt Biden może być traktowany jako „podejrzany o herezję”, gdyż wytrwale przez wiele lat sprzyjał szerzeniu się herezji o braku wewnętrznego zła aktów sodomskich oraz zabijania niewinnych osób ludzkich poprzez chociażby swe głosowania czy fakt, iż będąc jeszcze wiceprezydentem udzielał on ślubu dwóm homoseksualistom. Poza tym, o ile nie można wykluczyć, że nie wie on o tym, iż nauczanie Kościoła w nieomylny sposób potępia aborcję oraz czyny homoseksualne, to podejrzenie to można równie dobrze odwrócić w drugą stronę. A mianowicie, nie można wykluczyć, że Joe Biden dobrze wie o tym, że wspierane przez niego nieprawości są napiętnowane w per se nieomylnej części doktryny katolickiej, jednak mimo to, postanawia je publicznie popierać oraz bronić.

    Na sam koniec dodam, iż mimo swej niepewności co do formalnej herezji, w jaką nowy prezydent USA miałby popaść, uważam za słuszny fakt odmówienia mu swego czasu udzielenia Komunii świętej przez jednego z katolickich duchownych. Nawet bowiem, gdyby przyjąć domniemanie, iż Joe Biden wspiera legalność aborcji i homoseksualizm z innych powodów niż przyjęcie przez siebie heretyckich opinii na ten temat to tak czy inaczej takie wsparcie jest obiektywnie rzecz biorąc materią grzechu ciężkiego. A osoby jawnie żyjące w zachowaniach będących obiektywnie materią ciężkiego zła powinny być wedle Prawa kanonicznego nie dopuszczane do Komunii świętej. Oczywiście, niestety nie mam złudzeń, że tego typu chwalebne zachowanie ze strony wspomnianego wyżej księdza będzie się częściej powtarzać.

    Mirosław Salwowski

  10. Czy kanibalizm może być (czasami) moralnie dozwolony?

    Możliwość komentowania Czy kanibalizm może być (czasami) moralnie dozwolony? została wyłączona

    Praktyka spożywania przez ludzi ciała i krwi innych osób ludzkich (czyli: kanibalizm) słusznie wzbudza w naszym kręgu cywilizacyjnym powszechną dezaprobatę oraz obrzydzenie. Nie trzeba chyba wielu wywodów, by uznawać coś takiego za moralnie niedopuszczalny sposób zaspokajania jednej z podstawowych potrzeb człowieka, jaką jest jedzenie i picie. Coś takiego – dla celów rytualnych i/albo jako część zwyczajnego sposobu odżywania się – było mniej lub bardziej szeroko akceptowane w wielu społecznościach pogańskich i słusznie między innymi z tego względu uznajemy je za dzikie oraz barbarzyńskie. Warto zresztą w tym miejscu dodać, że czynione przez pogańskie ludy Kanaanu biesiady podczas których spożywano ludzkie mięso oraz krew było jednym z powodów, dla których Stwórca uznał owe społeczności za godne kary i wytępienia je przez Żydów (patrz: Mdr 12, 3- 6).

    Uznanie obrzydliwości i zasadniczego moralnego zła praktyk kanibalistycznych nie rozwiązuje jednak jeszcze problemu etycznego, przed którym w pewnych sytuacjach ekstremalnych stawało również niestety wielu chrześcijan. A mianowicie, czy w okolicznościach, w których śmierć głodowa zdaje się być pewna lub przynajmniej bardzo prawdopodobna, a nie istnieje realna nadzieja na pozyskanie innego rodzaju pożywienia, jest moralnie dozwolone pożywić się ciałem zmarłych już wcześniej ludzi? Ktoś może powie teraz, iż roztrząsanie takich dylematów niczemu nie służy, ale wiemy przecież, że podobne sytuacje zdarzały się nieraz w historii (np. podczas wielkiego głodu na Ukrainie). Odpowiedź na to pytanie, nie tyczy się więc zupełnie abstrakcyjnych i niemogących wydarzyć się w rzeczywistości scenariuszy, dlatego w niniejszym artykule postaram się na nie odpowiedzieć.

    ***

    Zacznijmy od tego, iż pośród zasad moralnych objawionych i/lub wpisanych przez Boga w nasze serca istnieją dwa rodzaje reguł.

    Pierwsze, to takie, od których nie ma wyjątku nawet w ekstremalnych sytuacjach. Jedną z takich absolutnych reguł postępowania jest zakaz bezpośredniego oraz zamierzonego zabijania niewinnych ludzi. Nie mamy więc moralnego prawa zabijać niewinnych nawet dla osiągnięcia większego dobra (np. ocalenia znacznie większej ilości niewinnych ludzi od liczby tych osób, które miały być w tym celi zamordowane). Ta zasada, ma swe częściowe odniesienie do praktyk kanibalistycznych. Nie można bowiem zabijać niewinnych ludzi celowo, po to by spożyć ich ciała, nawet gdyby groziła nam śmierć głodowa. Tego rodzaju odpowiedź, nie wyczerpuje jednak całości możliwych ekstremalnych sytuacji związanych z kanibalizmem. Nie zawsze bowiem zjadanie ludzkiego mięsa przez innych ludzi było związane z celowych zabijaniem osób ludzkich. Czasami bowiem kanibalizm polegał na tym, iż jedni ludzi samoistnie umierali z głodu przed pozostającymi przy życiu, ale również głodującymi innymi osobami, które, ratując się w ten sposób przed śmiercią głodową, postanawiały posilić się ciałem tak zmarłych wcześniej ludzi.

    Wydającą się być poprawną odpowiedzią na zadane w artykule pytanie nasuwa więc nam wyjaśnienie charakteru drugiego rodzaju norm moralnych. A mianowicie tych zasad moralnych, które choć w zwyczajnym porządku rzeczy powinny być wiernie zachowywane, to nie mają one charakteru absolutnego, a więc nie znającego żadnych wyjątków. Przykładem norm moralnych, od których są pewne wyjątki, są chociażby posłuszeństwo rodzicom oraz praca w niedzielę. Z zasady jest Bożym przykazaniem, iż dziecko powinno być posłuszne poleceniom swego ojca oraz swej matki, jednak gdyby tata lub mama nakazali swemu dziecku np. kraść, kłamać albo prostytuować się, to powinno ono nie słuchać takiego rozkazu. Takie dziecko postąpiłoby wtedy zgodnie z przykładem i nauczaniem apostołów, którzy mówili: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (patrz: Dz 5, 29). Podobnie, pod rządami Nowego Przymierza niedziela spełnia podobną funkcję co w Starym Zakonie dla żydów był Szabat (czyli sobota) i zasadniczo nie należy w tym dniu wykonywać ciężkich prac. Gdyby jednak taka ciężka praca była w niedzielę konieczna lub bardzo potrzebna dla zachowania dobra innych ludzi, to byłoby moralnie dozwolone jej spełnienie. Taka postawa jest zgodna z duchem nauczania i postępowania naszego Pana Jezusa Chrystusa, który uzdrawiał w szabat oraz retorycznie pytał gorszących się na ten widok faryzeuszy: „(…) Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy wolno źle czynić; życie ocalić czy zniszczyć?” (Łk 6, 9).

    Myślę, że sytuację jedzenia ludzkiego ciała po to by uchronić się od śmierci głodowej – wówczas, gdy nie wiąże się to z celowym zabijaniem innych ludzi – należy postrzegać właśnie przez pryzmat tego rodzaju zasad moralnych. A więc, o ile w zwyczajnym porządku rzeczy, wszelkie praktyki kanibalistyczne należy zdecydowanie potępiać, o tyle w sytuacjach naprawdę ekstremalnych, można je moralnie usprawiedliwiać (poza sytuacją polegającą na zabijaniu niewinnych ludzi w tymże celu).

    ***

    Choć nie wiem czy ten mój pogląd na ów problem ma poparcie tradycyjnej moralistyki katolickiej, gdyż nawet nie wiem, czy kwestia ta była omawiana przez teologów moralnych to mój zdrowy rozsądek, intuicja i wyczucie moralne od dawna podpowiadają mi właśnie tego rodzaju konkluzję. Dodam jeszcze tylko, że wydaje mi się, iż gdybym sam znalazł się w podobnie tragicznej sytuacji i przewidywał swą głodową śmierć, to nie miałbym nic przeciwko temu, by inni ludzie ratowali się przez zjedzenie mego ciała od tym podobnej śmierci, po tym, gdy ja już bym samoistnie dokończył swego ziemskiego żywota.

    Mirosław Salwowski