Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Dlaczego wróżby andrzejkowe są grzechem (Pytania i odpowiedzi)

Czy popularne w naszym kraju wróżby andrzejkowe są grzechem? W tym artykule za pomocą różnych pytań i odpowiedzi wskażę argumenty przemawiające za twierdzącą odpowiedzią na to pytanie.

Pytanie nr 1: Na jakiej podstawie wiemy, iż wróżenie jest grzechem?

Pismo święte wśród różnych praktyk okultystycznych potępia i zabrania również wróżenia:

Gdy ty wejdziesz do kraju, który ci daje Pan, Bóg twój, nie ucz się popełniania tych samych obrzydliwości jak tamte narody. Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary;  nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych.  Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza.  Dochowasz pełnej wierności Panu, Bogu swemu.  Te narody bowiem, które ty wydziedziczysz, słuchały wróżbitów i wywołujących umarłych. Lecz tobie nie pozwala na to Pan, Bóg twój.” (Pwt 18, 9-14).

Także nauczanie katolickie od wieków niezmiennie potępia wróżenie jako coś obrzydliwego i niemiłego Panu Bogu. Uczy o tym chociażby Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie numer 2116:

Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość (Por. Pwt 18,10; Jr 29, 8). Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu.

Pytanie nr 2: Na czym polega grzech wróżenia?

Otóż jest on połączeniem pewnych zewnętrznych czynności z intencją odgadywania przyszłości za pomocą tychże czynności. Przykładowo, wpatrywanie się w karty połączone z zamiarem odgadywania w ten sposób przyszłych wydarzeń jest grzechem wróżby. W pewnym stopniu ta nieprawość może jednak zachodzić w przypadku, gdy co prawda osoba bezpośrednio wykonująca dane czynności nie ma rzeczywistego zamiaru odgadywania przyszłości, jednak jej intencją jest przekonanie odbiorcy, iż rzeczywiście ma do czynienia z wróżbą. Wówczas co prawda po stronie osoby tworzącej horoskop mamy do czynienia bardziej z grzechem kłamstwa lub oszustwa, jednak po stronie osoby czytającej tego rodzaju rzeczy dochodzi do czegoś, co można by nazwać mianem „bezpośredniego udziału we wróżbach”.

Pytanie nr 3: Kiedy nie mamy do czynienia z rzeczywistymi wróżbami?

Z rzeczywistymi wróżbami nie mamy do czynienia wówczas, gdy mimo wypowiadania pewnych słów i czynienia określonych zewnętrznych działań, konwencja danej sytuacji, czyni dla wszystkich jej uczestników jasnym, iż nie towarzyszy temu rzeczywista intencja odgadywania w ten sposób przyszłości. Najlepszym tego przykładem jest gra aktorska na scenie lub planie filmu. Aktorka grająca wróżkę może mieć na stole rozłożone karty, zapaloną świeczkę i mówić o zdarzeniach mających wystąpić w przyszłości, jednak fakt, iż wszyscy wiedzą, że jest to tylko gra aktorska, sprawia, iż nie mamy wtedy do czynienia z rzeczywistymi wróżbami. Warto jednak dodać, że nawet na planie filmowym mogłoby dojść do grzechu rzeczywistych wróżb. Przykładowo, gdyby jakiś reżyser w celu zwiększenia realistycznego efektu kręconych przez siebie scen zatrudnił w tym celu prawdziwą wróżkę i nakazał odprawienie prawdziwych wróżb, to mielibyśmy do czynienia w rzeczywistym grzechem tego rodzaju. Coś takiego można porównać np. do kręcenia scen walki. Wielu reżyserów może ograniczać się do pozorowania aktów przemocy, dajmy na to, poprzez używanie keczupu jako czegoś, co ma imitować krew, jednak można sobie wyobrazić sytuację, w której dany twórca filmowy po to, by zwiększyć realizm tworzonych przez siebie scen, poleciłby aktorom rzeczywiste ranienie siebie na scenie.

Pytanie nr 4: Czy wróżenie dla zabawy jest rzeczywistą nieprawością?

Gdyby dla wszystkich uczestników danej czynności, która wygląda na wróżenie, było absolutnie jasne i jednoznaczne, że jest to zabawa i nie towarzyszy temu intencja odgadywania w ten sposób przyszłości, to prawdopodobnie nie mielibyśmy do czynienia z występkiem wróżb w ścisłym tego słowa znaczeniu. Sam jednak fakt dodania do takich czynów elementów humorystycznych lub rozrywkowych wcale nie świadczy o tym, iż nie ma w nich intencji wróżenia. Na przykład, jeśli jakaś wróżbitka lub wróżbita opowie dla rozluźnienia atmosfery swemu klientowi parę dowcipów, to nie oznacza jeszcze, że nie zachodzi wtedy grzech wróżenia. Poza tym warto zauważyć, że osadzanie danego zachowania w kontekście humorystycznym lub rozrywkowym często sprzyja raczej jego oswajaniu niż potępianiu, lub jednoznacznej krytyce.

Należy też wskazać na sytuacje, w których mówienie o tym, że coś było „tylko żartem”, jest w rzeczywistości zasłoną dymną mającą usprawiedliwić dane zachowanie, które jest moralnie naganne. Przykładowo, szef klepie swoją podwładną w pośladki, a gdy ta reaguje z oburzeniem, on mówi: „Przecież, tylko żartowałem! Nie bądźmy tacy sztywni!”.

A zatem, zanim konkretne czyny zaczniemy usprawiedliwiać formułami typu: „To tylko żart i zabawa” powinniśmy najpierw rozeznać czy: a) Mimo rozrywkowych elementów nie towarzyszy danej czynności rzeczywista intencja mogąca konstytuować tożsamość takiego czy innego grzechu; b) Humorystyczny i rozrywkowy kontekst nie ma tu służyć większej akceptacji i oswojeniu się z daną rzeczą; c) Tłumaczenia o żartobliwym charakterze takiego zachowania nie są próbą zaciemnienia jego rzeczywistego znaczenia.

Pytanie nr 5: Czy na „andrzejkach” dochodzi do rzeczywistych wróżb?

Popularną linią obrony andrzejkowych wróżb jest twierdzenie, iż skoro osadzone są one w kontekście zabawy, to nie należy ich traktować w poważny sposób, a więc nie są one grzechem rzeczywistego wróżenia.  Jak to jednak zostało już napisane powyżej, jest możliwe połączenie rzeczywistej intencji dokonania danego czynu z elementami humorystycznymi i rozrywkowymi temu towarzyszącymi (przykład wróżki, która opowiada czasami swym klientom dowcipy). W przypadku andrzejkowych wróżb po prostu zaś nie wiemy, w ilu wypadkach nie mamy do czynienia z intencją rzeczywistego odgadywania przyszłości za pomocą pewnych towarzyszących temu czynności (np. lania wosku na wodzie). Ktoś może powiedzieć, że z pewnością osoby dorosłe w tym uczestniczące nie traktują tego zwyczaju na poważnie? Niby skąd jednak ma być o tym wiadomo? Czy mamy wgląd w umysły takich ludzi, by móc to orzec? Czy ludzie, którzy uczestniczą w andrzejkowych wróżbach, podpisują przy tym deklarację stwierdzającą, iż w żaden, ale to żaden sposób, nie wierzą w realność czynionych przy tej okazji „przepowiedni”? Owszem, znając życie, można domyślać się, że część osób dorosłych nie wierzy w takie rzeczy, mimo, że dla zabawy w nich uczestniczy, ale czy należy być tego pewnym co do ogółu takich ludzi? Wszak miliony osób w naszym kraju chodzi lub chodziło do wróżek, wywołuje lub wywoływało duchy, czyta lub czytało horoskopy, nie mówiąc już o praktykowaniu przeróżnych zabobonów w rodzaju niewitania się z gościem przez próg.

Jeśli zaś, nie możemy mieć takiej pewności co do osób dorosłych, to tym trudniej jest tym podobne wnioski formułować w stosunku do dzieci, które z natury są bardziej naiwne oraz ufne. A przy ilu andrzejkowych zabawach mówi się dzieciom: „Słuchajcie, to wszystko jest tylko i wyłącznie zabawa. W żadnym wypadku nie wierzcie, że są to prawdziwe wróżby”?. Osobiście nie kojarzę żadnej sytuacji, by dzieciom coś takiego oznajmiono przy tej okazji. Ba, gdyby rzeczywiście coś takiego im mówiono, to zapewne szybko ów zwyczaj by w naszym kraju wygasł, gdyż jednym z elementów stanowiących o jego atrakcyjności dla dzieci jest właśnie to, że łączy on w sobie elementy zabawy z aurą tajemniczości i ekscytacji, która wiąże się z wróżeniem przyszłości.

Podsumowując: być może większość osób dorosłych nie wierzy w andrzejkowe wróżby, jednak nie sposób tego powiedzieć w odniesieniu do dzieci, a rozrywkowy charakter tego zwyczaju nie wyklucza traktowania go jednocześnie w poważny sposób.

Pytanie nr 6: Czy jednak dzieci nie wyrastają z wiary w andrzejkowe wróżby?

Nawet jeśli większość dzieci „wyrasta” z wiary w andrzejkowe wróżby, to nie świadczy to jeszcze o tym, że takie zwyczaje są moralnie dobre. Z wielu niegodziwych rzeczy ludzie bowiem „wyrastają”. Na przykład, niejeden dorosły w dzieciństwie dokonywał dla zabawy drobnych kradzieży (np. kradł jabłka w sadzie sąsiada albo słodycze w sklepie). To jednak, że w miarę dorastania zrezygnował on z takich czynów, nie znaczy, że było one dobre. Ponadto, nie da się wykluczyć, że fakt czynienia takich rzeczy w dzieciństwie był jednym z czynników, które sprawiły, iż w dorosłości zaczął on z większym pobłażaniem patrzyć na inne formy nieuczciwości (np. oszustwa podatkowe, zatrudnianie na „czarno” pracowników, etc.). Sprawy mają się bardzo podobnie z andrzejkowymi wróżbami. Nawet jeśli w bardziej bezpośrednim sensie wyrasta się z wiary w ich moc i skuteczność, to mogą one być czymś w rodzaju jednej z „diabelskich antyszczepionek”, przez które w dorosłości bardziej życzliwie będziemy patrzeć na przynajmniej niektóre z form okultyzmu.

Pytanie nr 7: Czy obecność wróżb andrzejkowych w polskiej tradycji stanowi ich moralne usprawiedliwienie?

Argument sugerujący, że coś jest częścią polskiej tradycji narodowej, więc musi być tym samym w porządku, jest śmieszny, niedorzeczny i absurdalny. Nie wszystko, co jest tradycyjnie polskie, jest jednocześnie biblijne i tradycyjnie chrześcijańskie. Nie ma żadnego dogmatu o nieomylności, bezbłędności i bezgrzeszności polskiej tradycji. Warto w tym kontekście przypomnieć przestrogi Pana Jezusa o ludziach, którzy „ze względu na tradycję, znieśli Boże przykazania” (Mt 15: 6). Nasza tradycja andrzejkowych wróżb jest jednym z tych polskich zwyczajów, za pomocą których pragnie się – przynajmniej na pewien czas – uchylić Boży zakaz wróżb, czarów i wszelkich praktyk okultystycznych.

Pytanie nr 8: Czy milczenie wielu duchownych katolickich w sprawie andrzejkowych wróżb świadczy na korzyść tego zwyczaju?

Nie. Swego czasu wielu duchownych katolickich milczało na temat bezbożności, błędów i zła nazizmu, ale to nie oznaczało, że mieli oni tym samym rację. W latach 80-tych XX wieku w wielu polskich kościołach za aprobatą duchownych gościł fałszywy uzdrowiciel Clive Harris, jednak dziś powszechnie uważa się, że błędem było wpuszczanie go do katolickich świątyń. To, że wielu duchownych milczy, czy nawet coś aprobuje, nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem, iż w takim razie taka milcząca bądź aprobująca postawa jest obowiązkowa dla innych katolików. Katolików obowiązuje w sumieniu coś, co jest oficjalnym nauczaniem Kościoła, a więc innymi słowy, urzędowe wypowiedzi Papieży, Soborów i rzymskich Kongregacji. Nie należy takich magisterialnych wypowiedzi Kościoła mylić np. z radą tego czy innego księdza daną w konfesjonale albo uwagą osoby duchownej udzieloną w prywatnej rozmowie lub choćby wygłoszoną w czasie niedzielnego kazania. Wszystko to bowiem nie są akty Magisterium Kościoła. Co więcej, aktem Magisterium Kościoła nie jest np. udzielenie tej czy innej książce napisanej przez księdza imprimatur. Gdyby więc zdarzyło się, że w jakiejś posiadającej imprimatur książce znajdowały się stwierdzenia usprawiedliwiające uczestnictwo w andrzejkowych wróżbach, to również nie zobowiązywałoby katolików do aprobowania takiego stanowiska.

Pytanie nr 9: Czy osoby uczestniczące we wróżbach andrzejkowych ściągają w ten sposób na swe sumienia winę osobistego grzechu?

Używane w tym artykule słowo „grzech” należy interpretować w tym znaczeniu, że dane zachowanie obiektywnie jest złe i zakazane przez Boga. Czym innym jest jednak ocena tycząca się zaciągnięcia przez osoby dopuszczające się danego czynu osobistej winy przed Bogiem. Ta druga kwestia ściśle bowiem powiązana jest ze stopniem świadomości i dobrowolności, z jaką dany człowiek dopuszcza się obiektywnie złego czynu. Wypowiadam się więc w tym tekście o wróżbach andrzejkowych jako o „grzechu” na płaszczyźnie obiektywnej, czyli czegoś, co zostało przez Pana Boga potępione jako zachowanie złe. Pozostawiam zaś na boku rozważania o tym, w jakim stopniu poszczególne osoby biorące udział w andrzejkowych wróżbach ściągają na swe sumienia winę osobistą. Zastrzegam jednak przy tym, że nawet jeśli dana osoba czyni coś obiektywnie złego, nie ściągając z pewnych powodów na swe sumienie winy osobistego grzechu, to jednak nie zmienia faktu, iż takie zachowanie jako zakazane przez Boga i tak wyrządza realne szkody.

Mirosław Salwowski