Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Czy Franciszek wprowadził do Katechizmu herezję?

W dniu wczorajszym mass media podały wieść, iż zgodnie z wytycznymi papieża Franciszka Kongregacja Nauki Wiary zmieniła dotychczasowe – co prawda sceptyczne, ale warunkowo usprawiedliwiające stosowanie kary śmierci – zapisy Katechizmu Kościoła Katolickiego na sformułowania stanowczo piętnujące stosowanie tej sankcji karnej. Od tej pory paragraf 2267 owego Katechizmu ma brzmieć:

Wymierzanie kary śmierci, dokonywane przez prawowitą władzę, po sprawiedliwym procesie, przez długi czas było uważane za adekwatną do ciężaru odpowiedź na niektóre przestępstwa i dopuszczalny, choć krańcowy, środek ochrony dobra wspólnego.

Dziś coraz bardziej umacnia się świadomość, że osoba nie traci swej godności nawet po popełnieniu najcięższych przestępstw. Co więcej, rozpowszechniło się nowe rozumienie sensu sankcji karnych stosowanych przez państwo. Ponadto, zostały wprowadzone skuteczniejsze systemy ograniczania wolności, które gwarantują należytą obronę obywateli, a jednocześnie w sposób definitywny nie odbierają skazańcowi możliwości odkupienia win.

Dlatego też Kościół w świetle Ewangelii naucza, że „kara śmierci jest niedopuszczalna, ponieważ jest zamachem na nienaruszalność i godność osoby”[1], i z determinacją angażuje się na rzecz jej zniesienia na całym świecie.

[1] FRANCISZEK, Przemówienie do uczestników spotkania zorganizowanego przez Papieską Radę ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji, 11 października 2017: L’Osservatore Romano (13 października 2017), 5.

To posunięcie Watykanu wywołało falę zrozumiałej konsternacji i krytyki ze strony co bardziej konserwatywnych katolików, gdyż przez kilkanaście wieków Magisterium Kościoła jednomyślnie w oparciu o autorytet Pisma świętego podtrzymywało twierdzenie, iż kara śmierci jest moralnie usprawiedliwiona, wówczas gdy wymierzana za szczególnie ciężkie nieprawości i po przeprowadzeniu sprawiedliwego procesu. Taka była doktryna katolicka mniej więcej od IV do XX wieku. Bulla papieża Leona X „Exsurge Domine” jako „sprzeciwiające się katolickiej prawdzie (…) całkowicie potępiała, obalała i całkowicie odrzucała” twierdzenie o tym, jakoby stosowanie kary śmierci wobec jednego z rodzaju grzeszników (konkretnie: heretyków) miałobyć „sprzecne z wolą Ducha„.  Nawet św. Jan Paweł II, który owszem wyrażał swój daleko idący sceptycyzm wobec kary śmierci nie odważył się sugerować, iż sankcja ta jako taka jest sprzeczna z Ewangelią lub absolutnie i wewnętrznia zła. Tymczasem, zmiany wprowadzone obecnie do Katechizmu idą jeszcze dalej niż św. Jan Paweł II i nie wspominają ani słowem o tym, że kara śmierci może być przynajmniej w rzadkich okolicznościach zasadna oraz sprawiedliwa, ale w bardzo stanowczy sposób ją odrzucają i piętnują. Czy mamy zatem do czynienia z wprowadzeniem do Katechizmu nauczania sprzecznego z wcześniej powszechnym Magisterium zwyczajnym, a więc doktryny, którą należałoby uznać za jawnie heretycką? To bardzo poważny zarzut, przyjrzyjmy się zatem dwu możliwym interpretacjom wspomnianej korekty papieża Franciszka.

 

1. „Franciszkowa” korekta nie twierdzi, iż wymierzanie kary śmierci jest złe moralnie jako takie, a więc we wszystkich okolicznościach, ale że w aktualnych czasach jest ono niemoralne, gdyż współcześnie rządzący dysponują innymi skutecznymi środkami ochrony bezpieczeństwa obywateli oraz porządku publicznego. 

Jest to interpretacja najbardziej prawowierna i korzystna dla omawianej zmiany w Katechizmie. Niestety jest ona najsłabsza i najmniej rozsądna z możliwych. Co prawda, owe korekta powołuje się na (rzekomo występujące) dziś okoliczności historyczne: Ponadto, zostały wprowadzone skuteczniejsze systemy ograniczania wolności, które gwarantują należytą obronę obywateli, jednak jest to tylko niezbyt duża część uzasadnienia katechizmowej zmiany. Jest za to stanowcze w swej wymowie stwierdzenie, iż: Kościół w świetle Ewangelii naucza, że „kara śmierci jest niedopuszczalna, ponieważ jest zamachem na nienaruszalność i godność osoby”, i z determinacją angażuje się na rzecz jej zniesienia na całym świecie. Co gorsza, przemówienie Franciszka z dnia 11 października 2017 roku na który powołują się autorzy korekty zawiera już jawnie heretyckie twierdzenie o tym, iż:

Sama w sobie [kara śmierci] jest przeciwna Ewangelii, ponieważ decyzję o niej podejmuje się dobrowolnie i polega ona na zabiciu życia, które jest zawsze święte w oczach Stwórcy, a którego to życia tylko Bóg w ostatecznym rozrachunku jest Sędzią i Gwarantem [1].

Co prawda, w dosłownym brzmieniu katechizmowej korekty nie ma przytoczonego sformułowania, iż kara śmierci jest „sama w sobie przeciwna Ewangelii”, ale przemówieniu Franciszka na który się ono powołuje takie słowa już padły. W świetle zaś katolickiego nauczania czyny, które są złe „same w sobie” są zawsze i wszędzie absolutnie niedozwolone:

(…) normy negatywne prawa naturalnego mają moc uniwersalną: obowiązująwszystkich i każdego, zawsze i w każdej okoliczności. Chodzi tu bowiem o zakazy, które zabraniają określonego działania semper et pro semper, bez wyjątku, ponieważ wyboru takiego postępowania w żadnym przypadku nie da się pogodzić z dobrocią woli osoby działającej, z jej powołaniem do życia z Bogiem i do komunii z bliźnim.Nikomu i nigdy nie wolno łamać przykazań, które bezwzględnie obowiązują wszystkich do nieobrażania w drugim człowieku, a przede wszystkim w samym sobie, godności osoby wspólnej wszystkim ludziom.  (…) Z drugiej strony fakt, że tylko przykazania negatywne obowiązują zawsze i w każdej sytuacji, nie oznacza, że w życiu moralnym zakazy są donioślejszeod obowiązku czynienia dobra, na który wskazują przykazania pozytywne. Ma to następujące uzasadnienie: przykazanie miłości Boga i bliźniego ze względu na swą pozytywną dynamikę nie wyznacza żadnej górnej granicy, określa natomiast granicę dolną, którą przekraczając człowiek łamie przykazanie. Ponadto, to co należy czynić w określonej sytuacji, zależy od okoliczności, których nie można z góry dokładnie przewidzieć; natomiast istnieją zachowania, które nigdy i w żadnej okoliczności nie mogą uchodzić za działania właściwe – to znaczy za zgodne z ludzką godnością. Wreszcie, jest zawsze możliwe, że przymus lub inne okoliczności mogą przeszkodzić człowiekowi w doprowadzeniu do końca określonych dobrych działań; nie sposób natomiast odebrać mu możliwości powstrzymania się od zła, zwłaszcza jeżeli on sam gotów jest raczej umrzeć niż dopuścić się zła (…).

Kościół zawsze nauczał, że nie należy nigdy popełniać czynów zabronionych przez przykazania moralne, ujęte w formie negatywnej w Starym i Nowym Testamencie (…). Dzięki świadectwu rozumu wiemy (…), że istnieją przedmioty ludzkich aktów, których nie można przyporządkować Bogu, ponieważ są one radykalnie sprzeczne z dobrem osoby stworzonej na jego obraz. Tradycyjna nauka moralna Kościoła mówi o czynach, które są „wewnętrznie złe”: są złe zawsze i same w sobie, to znaczy ze względu na swój przedmiot, a niezależnie od ewentualnych intencji osoby działającej i od okoliczności. Dlatego nie umniejszając w niczym wpływu okoliczności, a zwłaszcza intencji na moralną jakość czynu, Kościół naucza, że << istnieją akty, które jako takie, same w sobie niezależnie od okoliczności, są zawsze wielką niegodziwością ze względu na przedmiot>> (…) Jeśli czyny są wewnętrznie złe, dobra intencja lub szczególne okoliczności mogą łagodzić ich zło, ale nie mogą go usunąć: są to czyny nieodwracalnie złe, same z siebie i same w sobie niezdatne do tego, by je przyporządkować Bogu i dobru osoby (…). Tak więc okoliczności lub intencje nie zdołają nigdy przekształcić czynu ze swej istoty niegodziwego ze względu na przedmiot w czyn <<subiektywnie>> godziwy lub taki którego wybór można usprawiedliwić (…) – Św. Jan Paweł II, „Veritatis Splendor”.

 

Jeśli więc kara śmierci jest „sama w sobie sprzeczna z Ewangelią” to jest ona moralnie niedopuszczalna nie tylko współcześnie, ale była ona zła i niemiła Bogu także w dawnych czasach. Taki wniosek przeczy jednak zarówno Pismu świętemu jak i wielowiekowemu powszechnemu nauczaniu Kościoła na ów temat. Ponadto, w innym ze swych wystąpień papież Franciszek, a mianowicie w przesłaniu do uczestników obradującego w Oslo VI Światowego Kongresu Przeciw Karze Śmierci stwierdził on, iż:

Przykazanie nie zabijaj ma wartość absolutną i obowiązuje zarówno w przypadku niewinnych, jak i winnych” [2].

Taka opinia również jest herezją sprzeczną z powszechnym Magisterium zwyczajnym Kościoła wyrażonym choćby na kartach Katechizmu św. Piusa V:

(Bóg) rozkazuje, aby sądy wszystkie sprawiedliwie i według praw były odprawowane(…)upomina Pan Bóg, aby sędziowie winnym nie folgowali, a niewinnych nie potępiali (…) Ma też Urząd moc prawną do zabijania i karania złych ludzi na gardle: i nie idzie zatem, żeby mieli takowi, którzy są na urzędzie, przeciwko temu przykazaniu grzeszyć, ale owszem są woli bożej posłuszni. Bo Pan Bóg dla tego zakazał zabijania, aby każdy bezpiecznym był zdrowia swego. Przeto urząd, gdy karze gwałtowników, czyni dla pokoju pospolitego, jako Dawid święty o sobie mówi: „O zarannym czasie – to jest bez odwłoki – zabijałem wszystkich grzesznych ludzi, abym wygładził wszystkich złych ludzi z miasta”. Także i ci nie grzeszą, którzy wojnę wiodą, i nieprzyjaciół swoich zabijają, nie z okrucieństwa albo chciwości jakiej, ale dla sprawiedliwości i pokoju pospolitego. Są też przykłady w Piśmie świętym, gdzie sam Pan Bóg rozkazał zabijać ludzi i przeto synowie Lewiego nie zgrzeszyli nie, iż jednego dnia tak wiele tysięcy zabili i owszem Mojżesz im powiedział: Poświęciliście dziś ręce wasze Panu Bogu” [3].

W samej treści omawianej zmiany Katechizmu nie ma tam też żadnego aprobatywnego stwierdzenia, iż przynajmniej w dawniejszych czasach kara śmierci mogła być moralnie zasadna w niektórych okolicznościach. Owszem relacjonuje się tam, iż dawniej uważano sankcję główną za usprawiedliwioną, ale nie wspomina się przy tym ani nie sugeruje, że ów pogląd był przynajmniej dla tamtych czasów słuszny. Tą bardzo kiepską próbuje ratować – ale tylko nieznacznie – treść listu Kongregacji Nauki Wiary z dnia 1 sierpnia 2018 roku, która szerzej wyjaśnia przyczyny zmiany nauczania w sprawie kary śmierci.  W nawiązaniu do tradycyjnie katolickiej aprobaty kary głównej wyjaśnia się tam:

To uprzednie nauczanie można wyjaśnić w świetle podstawowych obowiązków władzy publicznej, by chronić dobro wspólne w sytuacji społecznej, w której sankcje karne są różnie rozumiane i zachodziły w środowisku, w którym trudniej było zapewnić, aby przestępca nie mógł ponownie popełnić swej zbrodni. 

Ale nawet w cytowanych wyżej słowach nie ma otwartego stwierdzenia, iż przynajmniej kiedyś kara śmierci mogła być sprawiedliwie i moralnie używana. Można wszak te słowa rozumieć w stylu: „Niegdyś Kościół jeszcze w pełni nie rozumiał, że kara śmierci jest niemoralna i trzeba mu to wybaczyć, zwłaszcza, że nie było jeszcze tylu innych środków karania i zapobiegania przestępczości, co dziś”. Poza tym, nawet, gdyby powyższy ustęp rozumieć w bardziej prawowierny sposób, to i tak w samej poprawce do Katechizmu nie została ta myśl wyrażona, a ponadto zachodziłoby jeszcze pytanie, jak pogodzić moralną dopuszczalność kary śmierci w dawnych czasach ze słowami papieża Franciszka o tym, jako owa sankcja była „sama w sobie” sprzeczna z Ewangelią oraz, że Piąte Przykazanie ma „wartość absolutną także w stosunku do winnych”?

 

Abstrahując zaś nawet od kwestii prawowierności nowego zapisu katechizmowego to trzeba sobie jasno powiedzieć, iż nawet na płaszczyźnie rozumowej jest on bardzo nierealistyczny. Czy można bowiem rozsądnie przyjąć, iż wszystkie współczesne państwa mają tak dobrze funkcjonujące więziennictwo oraz inne środki bezpieczeństwa, iż redukują one do zera czy choćby minimum niebezpieczeństwo jakie dla życia, zdrowia i czci innych sprawiają groźni kryminaliści? Przecież czegoś takiego nie da się powiedzieć nawet o wysoko rozwiniętych państwach Unii Europejskiej, Ameryki Północnej, Australii czy takich krajach Azji jak Japonia oraz Singapur. Czy bowiem w tych krajach przemoc fizyczna i seksualna w więzieniach jest rzadkością?  Czy osadzony choćby dożywotnio morderca nie ma żadnej możliwości by zabić, okaleczyć lub zgwałcić swych słabszych wspówięźniów? A co powiedzieć o wielu mniej rozwiniętych krajach trapionych przez wojny domowe, rewolty, korupcję i bardzo wysoką przestępczość? Co rzec o krajach, gdzie dzięki skorumpowanym urzędnikom przywódcy gangów mogą sprawnie kierować swą przestępczą działalnością choćby i zza krat więzienia? Co powiedzieć o państwach, gdzie jednego dnia rządzi jeden władca, a drugiego dnia następuje rewolucja w wyniku której z więzień ucieka wielu ludzi tam osadzonych?  Czy w tych wszystkich i tym podobnych wypadkach osadzenie morderców w więzieniu również stanowi dużą gwarancję, iż w przyszłości nie będą oni już nikogo krzywdzić?

 

Wszystko powyższe, skłania mnie do wysunięcia drugiej intepretacji niedawnej zmiany w Katechizmie, a mianowicie:

2. Franciszkowa korekta de facto podważa słuszność wielowiekowego nauczania Kościoła na temat kary śmierci i nawet jeśli nie czyni tego wprost, to propaguje ona koncepcję wewnętrznego zła owej sankcji. 

Niestety, ale w świetle tego co zostało już wspomniane w rozwinięciu punktu nr 1 jest to najbardziej wiarygodna, naturalna i prosta interpretacja omawianej zmiany Katechizmu. Co prawda, nie mówi się tam bezpośrednio i wprost, że kara śmierci jest zawsze i sama w sobie zła, że jest ona niedopuszczalna w każdych okolicznościach, ale przywołana zostaje w niej wypowiedź Franciszka, w której ten nazwał ową sankcję „samą w sobie sprzeczną z Ewangelią”. Nie przytacza się tam także w sposób aprobatywny dotychczasowego nauczania Kościoła o tym, że kara śmierci może być usprawiedliwiona w niektórych okolicznościach. Jest za to stanowcze stwierdzenie: Kościół w świetle Ewangelii naucza, że „kara śmierci jest niedopuszczalna, ponieważ jest zamachem na nienaruszalność i godność osoby”. 

Niestety więc nie ma silnych podstaw ku temu, by twierdzić, iż niedawna zmiana w Katechizmie odnosi się w głównej mierze do aktualnych okoliczności historycznych (które miałyby czynić dziś karę śmierci niepotrzebną i nieadekwatną), ale nie wyklucza, że sankcja ta mogła być przynajmniej w niektórych okolicznościach może być dobra i sprawiedliwa.

 

WNIOSKI I KONKLUZJE

Reasumując, jest to niestety smutne, ale też jasne. Papież Franciszek wprowadził do Katechizmu Kościoła Katolickiego co najmniej skrajnie dwuznaczny zapis, który uczciwie rzecz biorąc trudno jest traktować jako uprawniony rozwój i uszczegółowienie tradycyjnego nauczania katolickiego w sprawie kary śmierci. Jest to zmiana przynajmniej mocno sugerująca rzekomo wewnętrzne zło kary śmierci, co zaś sprzeciwia się powszechnemu i zwyczajnemu nauczaniu Kościoła. Sprzeciwiania się takiemu zaś rodzajowi doktryny katolickiej stanowi herezję.

Nie dajmy się więc zwieść. Czyny wewnętrznie złe, a przez to niedozwolone w każdych okolicznościach, oczywiście istnieją i należą do nich np. morderstwo niewinnego, kłamstwo, krzywoprzysięstwo, cudzołóstwa, bałwochwalstwo, ale do takich zachowań z pewnością nie należy kara śmierci.

 

Przypisy:

[1] Cytat za: Artur Sporniak, „Kara śmierci jest sprzeczna z Ewangelią”, Tygodnik Powszechny (17. 10. 2017), https://www.tygodnikpowszechny.pl/kara-smierci-jest-sprzeczna-z-ewangelia-150438

[2] Portal wPolityce, Papież stanowczo przeciw karze śmierci: „Przykazanie +Nie zabijaj+ ma wartość absolutną„, https://wpolityce.pl/kosciol/297624-papiez-franciszek-stanowczo-przeciw-karze-smierci-przykazanie-nie-zabijaj-ma-wartosc-absolutna

[3]  Cytat za: „Katechizm rzymski z wyroku św. Soboru Trydenckiego ułożony, z rozkazu Piusa V, Papieża wydany, i od Klemensa XIII szczególniej zalecony. Tom I”, Warszawa 1827, ss. 96-97.