Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Czy masturbacja w celach medycznych jest moralnie dozwolona?

Czy męski onanizm jest dozwolony w takich dobrych celach jak leczenie/wykrywanie bezpłodności? A może jest on usprawiedliwiony także wówczas, gdy za jego pomocą można wykryć jakąś chorobę weneryczną? Powyższe pytanie pojawia się od czasu do czasu w różnych miejscach i nie zawsze odpowiedź na nie wydaje się być wszystkim jasna. Tymczasem, nie trzeba wielu wywodów, by pokazać, iż w świetle katolickiego nauczania żaden bezpośrednio zamierzony akt masturbacji nie jest dozwolony czy usprawiedliwiony w jakichkolwiek, choćby i najbardziej ekstremalnych okolicznościach. Dobry cel nie uświęca bowiem tych ze środków działania, które są wewnętrznie złe. Leczenie bezpłodnosci i chorób wenerycznych oczywiście jest jako takie dobre i godne poparcia, jednak masturbacja jest czynem poważnie i wewnętrznie złym, przez co nie może być ona usprawiedliwiona czy dozwolona ani w poniżej wymienionych ani w innych szlachetnych celach. Nawet, gdyby za pomocą jednego aktu onanizmu można było uratować cały świat od zagłady, nie można byłoby go i wtedy aprobować.

 

Magisterium Kościoła w bardziej bezpośredni sposób odpowiadało już co najmniej kilka razy na powyżej zarysowane pytania. Święte Oficjum (dzisiejsza Kongregacja Nauki Wiary) w dokumencie z dnia 24 lipca 1929 roku w odpowiedzi na pytanie: „Czy godzi się powodować bezpośrednią masturbację dla uzyskania nasienia w celu wykrycia i ewentualnego leczenia zakaźnej choroby?” odpowiedziało: „Nie godzi się„. Z kolei, papież Pius XII w dniu 8 października 1953 roku w przemówieniu do uczestników XXVI Kongresu Włoskiego Towarzystwa Urologicznego stwierdził wyraźnie:

bezpośrednie powodowanie masturbacji w celu uzyskania nasienia, nie jest godziwe, jakikolwiek byłby cel tego badania (podkreślenie moje – MS).

Ponadto, Kongregacja Nauki Wiary w swej deklaracji „Persona humana” z dnia 29 grudnia 1975 roku zadeklarowała co następuje:

zarówno Urząd Nauczycielski Kościoła wraz z niezmienną Tradycją, jak i zmysł moralny chrześcijan stanowczo stwierdzają, że masturbacja jest aktem wewnętrznie i ciężko nieuporządkowanym. Twierdzenie to bierze się z przeświadczenia, że bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie władz seksualnych poza prawidłowym pożyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się ich celowości (podkreślenie moje – MS).

 

Warto poza tym zauważyć, iż nawet, gdyby nie było powyższych wypowiedzi Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, to i tak łatwo byłoby udowodnić, że praktyki onanistyczne są zawsze niedopuszczalne moralnie. Z innych wypowiedzi Kościoła wynika bowiem jasno i niezbicie, iż istnieją akty, które są w każdych okolicznościach złe oraz zakazane, a jednym z takich aktów jest właśnie masturbacja.