Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Czy chrześcijanin ma prawo polować na zwierzęta?

Choć zabijanie zwierząt w celu jedzenia ich mięsa było w nauczaniu katolickim zawsze uznawane za moralnie usprawiedliwione, trudno nie dostrzec faktu, iż zwyczaj urządzania polowań na zwierzęta wzbudzał w Tradycji chrześcijańskiej pewne, raczej nie tak małe, kontrowersje. Dowodem na to jest choćby treść starożytnych kanonów autorstwa św. Hipolita, gdzie wśród niedozwolonych chrześcijanom zawodów i zajęć wymienia się co następuje:

Temu, kto zajmuje się teatrem, walką lub bieganiem, nauczaniem sztuki instrumentów muzycznych lub graniem przed konduktem, kto naucza sztuk walki gladiatorskiej, kto poluje, kto tresuje konie, kto oddaje się walkom z dzikimi zwierzętami lub pełni funkcję kapłana bożków, temu niech nie będzie wyjawione Święte Słowo, chyba że najpierw oczyszczą się i uwolnią się od tych zajęć nieczystych [1].

Inną z przesłanek świadczących o tym, iż myślistwo było przez Kościół tradycyjnie obdarzane pewną nieufnością jest fakt zakazu zajmowania się takowym przez osoby duchowne. Jak wszak przykazywał np. Sobór Trydencki:

Kanonicy od zakazanych polowań, łowienia ptaków, tańców, karczm i igrzysk mają się powściągać [2].

Powie ktoś może teraz, że przecież powyższe zakazy odnosiły się do osób duchownych, a nie świeckich, jednak warto zauważyć, iż to co było stanowczo zabraniane przez Kościół klerowi, nieraz też było odradzane laikatowi. Poza tym, bywało tak, że najpierw pewną rzecz zakazywano biskupom i księżom, a później zakaz taki był rozszerzany na osoby świeckie – działo się tak, dajmy na to, w przypadku lichwy.

O tradycyjnie katolickiej ostrożności względem zajmowania się polowaniami może świadczyć nawet sam przykład św. Huberta, który uważany jest za patrona myśliwych. Otóż, gorliwi apologeci polowań mogą odczuwać pokusę powoływania się na tę postać, jako przykład świętego myśliwego, jednak nie należy zapominać o tym, iż człowiek ten w czasie polowania, w którym brał udział, miał usłyszeć głos Stwórcy wzywający go do porzucenia tego zajęcia. Przykład życia św. Huberta raczej więc słabo nadaje się do przeprowadzania apologii polowań.

 

Skoro zatem nawet w czasach, gdy istniała znacznie większa niż obecnie potrzeba pozyskiwania zwierzęcego mięsa w drodze polowań, takowe zajęcie było przez Kościół postrzegane nieufnie, warto zadać sobie pytanie, czy tym bardziej dziś, gdy wskazana wyżej potrzeba jest znacznie rzadsza niż kiedyś, nie powinno się myślistwa traktować w podobny sposób? Osobiście uważam, że o ile nie można formułować żadnego bardziej jednoznacznego moralnego zakazu polowań – gdyż praktycznie nigdy nie da się wyeliminować sytuacji, w których takowe służyłyby rzeczywiście potrzebom żywieniowym człowieka – to należy unikać ich pochwalania czy doradzania. Sytuacje bowiem, w których chodzi głównie lub tylko o zdobycie żywności za pomocą polowań współcześnie nie są zbyt częste, przez co istnieje tym większe ryzyko, iż ludzie parający się nimi mogą tym bardziej szukać przyjemności i rozrywki, nawet jeśli nie w patrzeniu na sam akt agonii zabijanych przez nich zwierząt, to jednak działania poprzedzające w sposób bliski zabicie zwierzęcia (gonitwa za uciekającym zwierzakiem, strzelanie do niego, etc) mogą już w nich takie emocje budzić. Również zaś takie popularne zwyczaje myśliwskie jak obnoszenie się z ciałami lub częściami ciał uśmierconych  zwierząt budzą pewne etyczne kontrowersje. To prawda, że usprawiedliwione jest zabijanie zwierząt w odpowiednio ważnych celach, ale trudno już traktować w podobny sposób szukanie w czymś takim przyjemności lub rozrywki albo też nadawanie jakiegoś nimbu chwały temu aktowi. Nie należy bowiem zapominać, że co prawda śmierć jest naturalnym elementem naszego świata, po tym jak pojawił się na nim grzech Adama, to jednak śmierć Bożych stworzeń nie jest pierwotną wolą Boga. Jak naucza wszak Pismo święte:

Bo śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się z zagłady żyjących. Stworzył bowiem wszystko po to, aby było, i byty tego świata niosą zdrowie: nie ma w nich śmiercionośnego jadu ani władania Otchłani na tej ziemi (Mdr 1, 13 – 14) [3].

Biblia owszem usprawiedliwia zabijanie zwierząt w celu pozyskania pokarmu, ale nie poleca nam cieszyć się z tej okoliczności ani przedstawiać jej w glorii chwały. Istnieje zaś duże ryzyko, iż właśnie takie emocje mogą być udziałem dużej części polujących. Z tego względu zwyczaj ten nie nadaje się do tego, by go wychwalać albo zalecać.

 

Przypisy:

[1] Cytat za: Synody i kolekcje praw, Tom III. Kanony Ojców Greckich Atanazego i Hipolita, Kraków 2009, s. 183.

[2] Cytat za: Kardynał Gousset, Teologia moralna dla użytku plebanów i spowiedników, Warszawa 1881, s. 200.

[3] Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z języków oryginalnych, Wydawnictwo Pallotinum, Poznań 2008, s. 863.