Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Pornografia powinna być zakazana

W ostatnim czasie pojawiły się słuchy, iż posłowie PiS mają się zastanawiać się nad wprowadzeniem prawnych ograniczeń dla szerzenia pornografii. Warto więc przy tej okazji podać parę powodów i argumentów, dla których jakiekolwiek (publiczne, pół-publiczne czy prywatne) rozprzestrzenianie pornografii powinno być przez władze cywilne całkowicie zakazane.

Po pierwsze: rozprzestrzenienie pornografii jest rzeczą szkodliwą społecznie. Naukowcy spierają się co do tego, na ile korzystanie z materiałów pornograficznych jest rzeczywiście szkodliwe dla ludzi. Najpewniej jeszcze długo nie dojdą oni w tej kwestii do szerzej przyjętego konsensusu. Nie będę więc tu silił się na przytaczanie tych danych naukowych, które wskazują na to, iż pornografia jest ewidentnie szkodliwa, gdyż zapewne i tak by się na znalazły wypowiedzi  innych uczonych, którzy temu zaprzeczają. Jednak, czy sam zdrowy rozsądek nie podpowiada nam, iż korzystanie z takich ohydnych treści rzeczywiście jest szkodliwe? Pornografia pobudza z jednej strony do praktyk onanistycznych, z drugiej zaś napędza takie rzeczy jak prostytucja, rozpusta, cudzołóstwa (czyli niewierność małżeńską), a także sprzyja rozrostowi dewiacyjnych i perwersyjnych zachowań w rodzaju włączania elementów przemocy do pożycia seksualnego, dziwacznych praktyk erotycznych, itp. W najbardziej skrajnych wypadkach pornografia może doprowadzać nawet do gwałtów i molestowania dzieci. Czy te wszystkie zjawiska nie są szkodliwe społecznie? Nawet, gdyby założyć, iż w większości wypadków pornografia doprowadza ludzi nie do bardziej bezpośredniego krzywdzenia innych osób, ale do praktyk autoerotycznych (co jest założeniem nierealistycznym i naiwnym) to nawet coś takiego wiązałoby się ze szkodą dla społeczeństwa. Jaką bowiem przyszłość dla kraju budowaliby ludzie będący w swej większości nałogowymi onanistami, a nie wchodzący w trwałe związki z osobami płci przeciwnej? Taki kraj w szybkim tempie zacząłby się wyludniać, przez co sukcesywnie zmierzałby do swego zaniku. Obawiam się jednak, że większość użytkowników pornografii jest przez nią pobudzana do większej nieodpowiedzialności, rozwiązłości, skłonności do dewiacji i perwersyjności w sferze seksualnej. A tacy ludzie szkodzą nie tylko sobie, ale też wielu osobom wokół siebie.

 

Po drugie: wolność i prywatność dorosłych ludzi nie jest wartością absolutną i nieograniczoną. Do dziś, nawet w naszym liberalnym kręgu kulturowym zakazane (lub w inny sposób represjonowane) są różne czyny, które nie naruszają wolności innych osób. Na przykład, niedoszli samobójcy są poddawani przymusowemu leczeniu, nawet wówczas, gdy są oni dorośli i na taki czyn zdecydowali się bez przymusu ze strony innych osób. Podobnie, gdybym umówił się z kimś na to, iż ta druga osoba odetnie mi choćby i jeden palec u ręki, to państwo słusznie nie uszanowałoby naszej obopólnie i dobrowolnie zawartej umowy, ale mnie poddało przymusowemu leczeniu, a wykonawcę mej woli wsadziłoby do więzienia. To więc, że pornografia może być produkowana i rozpowszechniana bez gwałcenia wolności dorosłych osób nie jest decydującym argumentem na rzecz jej legalności. Rzeczy, które są w sposób wyraźny szkodliwe dla innych ludzi, powinny być prawnie zakazane. Czymś takim jest właśnie pornografia i dlatego winna być ona przez władze cywilne zabroniona.

 

Po trzecie: nie jest prawdą, iż nie da się ustalić czym jest pornografia albo, że w dobie internetu nie jest możliwe egzekwowanie jej zakazu. Jeśli nie da się zdefiniować, czym jest bardziej „zwyczajna” pornografia to niby dlaczego jakoś nie ma się większych problemów z ustaleniem, co jest dziecięcą pornografią, a co nią nie jest? Może dzieje się tak dlatego, iż odnośnie dziecięcej pornografii jest wola jej zwalczania i związku z tym ludzie nie posuwają się do głupich zabiegów typu: „Nie wiadomo czym jest pornografia”? Podobnie, jakoś fakt istnienia internetu nie wywołuje fali krytyki zasadności istnienia zakazu dziecięcej pornografii. Mimo internetu można więc w miarę skutecznie egzekwować zakaz dziecięcej pornografii (oczywiście nie znaczy to, że 100 procent takowej zostanie wyeliminowana). Podobnie, zakaz bardziej „zwyczajnej” pornografii można skutecznie egzekwować mimo istnienia internetu. Zakaz ów nie sprawi rzecz jasna, że nikt nie będzie oglądał czy rozpowszechniał ową ohydę, ale w praktyce ograniczy jej rozszerzanie się na zgubę ludzi i całego społeczeństwa.

 

Po czwarte: nudne jest ciągłe przywoływanie przez liberałów i libertarian przykładu amerykańskiej prohibicji jako rzekomego dowodu na to, iż prawne zakazy wymierzone w niemoralność są zawsze nieskuteczne (a więc pewno zabronienie pornografii też takie będzie). Sam nie jestem zwolennikiem zakazywania produkcji i handlu alkoholem, ale akurat prohibicja w USA poskutkowała tym, iż ilość spożycia trunków spadła na długie lata (choć owszem towarzyszyły temu też inne negatywne zjawiska – rozrost zorganizowanej przestępczości był tu głównym minusem). Poza tym, nawet, gdyby amerykańska prohibicja okazała się w 100 procentach fiaskiem, to czy intelektualnie uczciwe jest wybieranie sobie 1 czy 2 przykładów nieskutecznych prawnych zakazów podczas, gdy na każdy 1 taki przypadek można by podać z 50 przykładów praw skutecznie zakazujących, bo ograniczających występowanie objętego nimi zjawiska? Prawo zabraniające rozszerzenia pornografii nie jest skazane na klęskę – nawet jeśli tylko o 5 procent ograniczy ono w praktyce dostęp do tej obrzydliwości, to warto je wprowadzać.

 

Po piąte: zakaz pornografii jest zgodny z duchem objawionego i ustanowionego przez Boga prawodawstwa. Prawo Mojżeszowe surowo karało wszak cudzołóstwo (Kpł 20, 10), homoseksualizm (Kpł 20, 16) oraz rozpustę (Pwt 21, 18-21). Jeśli te wszystkie grzechy były karane, to co dopiero mówić o pornografii, która jest ich propagowaniem, a ponadto nieraz jest tworzona poprzez ich dokonywanie? Tradycyjne zasady logiki oraz wykładni mówią, że jeśli nie pozwala się na coś mniejszego, to nie pozwala się też na coś większego. Rozprzestrzenianie pornografii jest na pewnej płaszczyźnie czymś jeszcze gorszym od rozpusty, homoseksualizmu oraz cudzołóstwa, gdyż owe grzechy są przez nią propagowane. Również Nowy Testament uczy, iż władze cywilne są powołane przez Boga w tym celu, by karać zło i złoczyńców (Rz 13, 3- 4; 1 P 2, 14). A co niby czynią producenci i handlarze pornografią – dobro czy zło?

 

Po szóste: jest jasnym i jednoznacznym nauczaniem Kościoła, iż produkcja oraz rozprzestrzenianie materiałów pornograficznych winno być przez władze cywilne zakazane. Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie numer 2354 stwierdza:

Władze cywilne powinny zabronić wytwarzania i rozpowszechniania materiałów pornograficznych.

Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 494 deklaruje z kolei:

Władze cywilne, ponieważ są zobowiązane szanować godność osoby ludzkiej, powinny stwarzać środowisko przyjazne dla czystości, zakazując także, stosownymi prawami, rozprzestrzeniania się wspomnianych wyżej ciężkich wykroczeń przeciw czystości, aby chronić przede wszystkim małoletnich i bardziej słabych. 

Przytoczony wyżej punkt 494 jest zaś nawiązaniem do punktu numer 492, gdzie czytamy:

Do grzechów pozostających w głębokiej sprzeczności z czystością, każdy według natury własnego przedmiotu, należą: cudzołóstwo, masturbacja, nierząd, pornografia, prostytucja, gwałt, czyny homoseksualne (…)

Sprawa jest więc jasna. Wedle nauczania katolickiego rozprzestrzenianie pornografii powinno być zabronione przez władze cywilne.