Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Podstawy krytyki pozamałżeńskich tańców damsko-męskich w skrócie

1. Problemem nie jest taniec jako taki, ale niektóre ze sposobów tańczenia.

2. Jednym ze sposób tańczenia, który wzbudza problemy jest tańczenie nie będących ze sobą w związku z małżeńskim osób płci obojga blisko siebie po przekroczeniu wieku, w którym osoby takie w wyraźny sposób odczuwają popęd seksualny (powiedzmy, że granica wiekowa może być tu oznaczona mniej więcej na +12 lat). Takie tańce można nazwać mianem „pozamałżeńskich tańców damsko-męskich” (dalej: tańce d-m).

3. Nie chodzi o to, że tańce o których mowa w punkcie nr 2 są zawsze i wszędzie grzeszne. Chodzi o to, że prawdopodobnie zazwyczaj są dla większości osób poważną okazją do grzechu.

4. Głównym problemem tańców opisanych w punkcie numer 2 nie są rzeczy im towarzyszące typu obecność alkoholu i narkotyków (choć owe używki na pewno dodatkowo podkręcają niebezpieczeństwo tańców d-m) czy też złe intencje poszczególnych osób biorących udział w tańcach d-m.

5. Głównym problemem tańców d-m jest to, że praktycznie zawsze przekracza się w nich naturalne, kulturowe i historyczne granice bliskości cielesnej, poufałości i skromności pomiędzy płciami. W tańcach d-m po prostu można na więcej sobie pozwolić niż w życiu codziennym jeśli chodzi o śmiałość dotyku, gestu i ubioru. To rodzi poważne pokusy i problemy. Jeśli dochodzi do tego np. alkohol to tylko te pokusy i problemy są jeszcze dodatkowo podkręcone.

6. Tańce d-m, które w danym czasie nie rodzą poważnych problemów moralnych należą do ich bardzo wąskiego marginesu (np. obecnie takim tańcem jest polonez) i w zasadzie nie ma sensu się nimi zajmować i się na nich koncentrować. Podobnie, jeśli w partii owoców liczącej 100 sztuk 99 z nich jest mniej lub bardziej zgniłych nie ma sensu koncentrować się na 1 sztuce z owej partii, która jest akurat zasadniczo nie nadgniła.

7. W nawiązaniu do powyższych punktów należy uznać za prawdopodobną tezę, iż większość ludzi biorących udział w tańcach d-m w skutek udziału w takowych zabawach często grzeszy przeciw cnocie czystości i wstydliwości w ten czy inny sposób (raz mogą to być „zaledwie” myśli nieczyste, innym razem zmysłowe pocałunki i dotknięcia, a czasami mogą to być nawet akty onanizmu i stosunki seksualne).

8. Grzechy o których mowa w punkcie numer 7 choć są często skutkiem tańców d-m nie muszą następować natychmiast lub w bardzo krótkim czasie po danym tańcu d-m. Mogą one nastąpić kilka godzin, kilka dni lub nawet kilka tygodni po takich tańcach – stąd w świadomości danego człowieka może zatrzeć się związek skutkowo-przyczynowy pomiędzy uczestnictwem w tańcach d-m, a jego grzechami przeciw cnocie czystości i wstydliwości.

9. Nie należy zbytnio wierzyć w zapewnienia tych osób, które twierdzą, że nigdy lub prawie nigdy nie grzeszyły w skutek uczestnictwa w tańcach d-m. Takie osoby albo należą do do bardzo wąskiego grona osób, które rzeczywiście nie odczuwają silnych pokus do grzechu w skutek tańców d-m albo też owe osoby oszukują siebie same, oszukują innych, ewentualnie nie rozpoznają pewnych grzechów jako grzechów (np. nie uznają za grzech zmysłowych pocałunków) lub też nie pamiętają pewnych rzeczy (albo w pamięci zatarł się im związek skutkowo-przyczynowy pomiędzy tańcami d-m, a ich grzechami).

10. Ważnym powodem dla którego należy uznawać, iż większość ludzi często grzeszy w skutek tańców d-m jest oprócz doświadczenia i zdrowego rozsądku także doświadczenie i nauczanie ludzi, którzy wyprzedzili nas w drodze do Nieba i których to świadectwo życia, wiary oraz prawowierności zostało uroczyście potwierdzone przez autorytet Kościoła (chodzi tu oczywiście o kanonizowanych Świętych).

11. To prawda, że również Święci Pańscy mogli się mylić w tych czy innych sprawach, ale jest zdecydowanie bardziej prawdopodobne, iż w kwestii tańców d-m mylą się osoby, których świadectwo życia, wiary i prawowierności nie zostało póki co potwierdzone uroczyście przez Kościół.

12, To, że papież Franciszek miał być w młodości miłośnikiem tanga nie jest żadnym argumentem na rzecz słuszności omawianej rozrywki. Ani to bowiem nie jest oficjalne nauczanie Kościoła, ani nie jest powiedziane, że papież Franciszek nigdy nie zgrzeszył. Poza tym papież Franciszek póki co nie jest kanonizowany.

13. To, że obecnie wielu księży nie ma nic przeciwko tańcom d-m, a nawet do nich zachęca też jest słabym argumentem. W przeszłości księża też robili różne wątpliwe rzeczy, np. święcili siekiery za pomocą których bojówkarze z UPA mordowali Polaków, popierali Hitlera, etc. Nie każdy choćby i jawny oraz publiczny czyn danego księdza (choćby i tych księży było wielu) jest wyznacznikiem katolickiej prawowierności i dobrego sposobu postępowania. Poza tym wielu księży obecnie ma prawdopodobnie poważne problemy z cnotą czystości, a wielu innych nie zna nauczania Świętych Pańskich na temat tańców d-m. Trudno więc wymagać od nich, by angażowali się w takim razie w tak trudną sprawę, jaką jest zwalczanie tańców d-m.

14. To, że tańce d-m są rozpowszechnione w krajach tradycyjnie katolickich nie świadczy o ich katolickości. Inaczej musielibyśmy uznać za katolickie takie rzeczy jak pojedynki, mafia, santeria, voo doo, „Santa Muerte”, chodzenie do domów publicznych, które też były lub ciągle są rozpowszechnione w krajach tradycyjnie katolickich.

15. Istnieje wiele innych rozrywek i zabaw, które skutecznie mogą nam umilić spędzanie wolnego czasu, a z którymi nie wiąże się tyle problemów i pokus co z tańcami d-m. Przykłady: puszczanie latawców, słuchanie dobrej muzyki, gra w kręgle, obejrzenie dobrego filmu.

16. Tańce d-m nie są konieczne do zawarcia małżeństwa. Współmałżonka można poznać w innych okolicznościach (w kościele, pracy, szkole, etc), a najlepsze pary małżeńskie jakie znam nie poznały się w skutek tańców d-m.