Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Nie mamy prawa oczerniać nikogo. Również zwolenników legalności aborcji

Nie od dziś jestem zwolennikiem całkowitego i bezwzględnego prawnego zakazu zabijania nienarodzonych dzieci (również w przypadku zagrożenia życia matki – choć tu byłbym za nadzwyczajnym złagodzeniem kary). Uważam też, iż kwestionowanie słuszności takiego zakazu jest strasznym błędem, a w zasadzie nawet herezją, która to w praktyce przyczynia się do wzrostu liczby dokonywanych aborcji. Każdy kto poddaje w wątpliwość zasadność całkowitego prawnego zakazu mordowania poczętych dzieci, będzie musiał kiedyś za to odpowiedzieć przed Bogiem i jeśli ów pogląd wyznawał w sposób całkowicie świadomy jego obrzydliwości w oczach Stwórcy, to pójdzie ktoś taki w wieczny ogień przygotowany diabłu i jego aniołom (chyba, że przed śmiercią nawróci się z takich przekonań).

 

Mimo jednak mego powyższego stanowiska, nie zgadzam się na częste w środowiskach „Pro Life” mówienie o ogóle  zwolenników legalnej aborcji iż są oni „zwolennikami aborcji”. Uważam, że stawianie tego typu znaku równości jest po prostu intelektualnie nieuczciwe i w zasadzie jest pewnego rodzaju oszczerstwem. Choć bowiem każdy zwolennik legalności aborcji błądzi strasznie, to nie każdy zwolennik legalności aborcji jest zwolennikiem aborcji, tak jak nie każdy zwolennik legalności niewierności małżeńskiej jest tym samym zwolennikiem niewierności małżeńskiej. Można uważać aborcję za moralne zło, a mimo to być zwolennikiem jej legalności, tak jak można uważać niewierność małżeńską za moralne zło, a mimo to być zwolennikiem jej legalności. Oczywiście, że oba poglądy i tak są błędne, ale uczciwość nakazuje je rozróżniać. Co więcej, wyobrażam sobie sytuację, w której dana osoba będąca za legalnością aborcji sama nie tylko nigdy, by nie dokonała tej zbrodni, ale jeszcze by każdemu odradzała jej uczynienie. Myślę, że tego typu sytuacje się zdarzają i takich zwolenników legalności aborcji nie powinno się nazywać „zwolennikami aborcji”. Poza tym, choć takie stwierdzenie jest bliskie niedorzeczności, może być tak, iż ktoś opowiada się za legalnością aborcji, gdyż szczerze wierzy, że taka legalność przyczyni się tak naprawdę do zmniejszenia ilości przerywanych ciąży. Oczywiście, takie założenie jest mało logiczne, a nawet wręcz absurdalne, jednak ludzie wierzą w różne niedorzeczności, więc nie można wykluczać, iż wiele osób popierających legalność aborcji rozumuje w podobny sposób. Tak samo nie można z założenia zaprzeczyć temu, iż są ludzie, którzy wierzą w to, iż legalność zdrady małżeńskiej tak naprawdę przyczynia się do zmniejszenia liczby jej przypadków. 

 

Oczywiście, zapewne jest tak, że ci, którzy łagodniej – na płaszczyźnie etycznej – patrzą na aborcję, mają też większą tendencję opowiadać się za jej legalnością także w sensie prawnym. Ale nie należy zakładać, iż tak się dzieje zawsze i w każdym przypadku. Innymi słowy, nieucziwe intelektualnie jest automatyczne przypisywanie zwolennikom legalności aborcji intencji moralnego popierania tej zbrodni.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Po prostu popieram uczciwe traktowanie wszystkich ludzi. Wyznawanie poglądu o słuszności legalności aborcji jest dostatecznie poważnym błędem oraz herezją i nie potrzeba jeszcze powiększać okropności przekonań ludzi, którzy dali się uwieść temu diabelskiemu przekonaniu. Tytułem przykładu, jeśli ktoś jest cudzołożnikiem, to należy mówić, że jest cudzołożnikiem, a nie dokładać mu jeszcze, iż jest dajmy na to pedofilem czy zoofilem. Trzeba mówić prawdę o błędach wyznawanych przez tych czy innych ludzi, ale nie powinno się ich wyolbrzymiać. Poza tym, tego rodzaju stawianie znaku równości pomiędzy popieraniem legalności aborcji, a popieraniem dokonywania aborcji może być słusznie odbierane przez zwolenników owego błędnego poglądu jako zniesławianie ich oraz antyświadectwo dawane im przez zwolenników „Pro Life”. To zaś, może owym ludziom utrudniać nawrócenie z ich błędnych poglądów. Jest świętą prawdą, iż każda aborcja powinna być prawnie zakazana, ale tej świętej prawdy nie należy bronić za pomocą czegoś co obiektywnie rzecz biorąc jest oszczerstwem.