Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Po chrześcijańsku życzę „Nergalowi” surowej kary

Większość Czytelników tego bloga zapewne wie, jak okropnego bluźnierstwa przed paroma dniami dopuścił się pan Adam Darski (ps. „Nergal”). Nie będę tego ohydztwa opisywał w szczegółach, gdyż każdy może to sobie sprawdzić sam w Internecie. Osobiście nie ukrywam, iż znajduję się pośród tych osób, które w reakcji na ów pornograficzno-bluźnierczy eksces p. Darskiego życzą mu surowej kary (jednak odbytej na tym, a nie tamtym świecie). Serdecznie pragnąłbym aby w Polsce istniało prawo karzące takie osoby w przykładny i dotkliwy sposób. Także, gdyby okazało się, iż p. Darski zachorował teraz na jakąś ciężką chorobę, odebrałbym ową okoliczność jako sprawiedliwy sąd Boga za popełnione przez niego ohydztwa. Zapewne, teraz niektóre osoby powiedzą, iż to zupełnie nie po chrześcijańsku życzyć panu Darskiemu zła, bo wszak wrogów należy miłować, przebaczać im i błogosławić ich. Otóż, ludzie, którzy rozumują w ten sposób mylą się, gdyż w pewnych okolicznościach wolno jest życzyć złoczyńcom doczesnego zła i nie jest to zawsze sprzeczne z Bożym nakazem ich miłowania.

Jest absolutnie niezaprzeczalną prawdą, iż powinniśmy miłować choćby i największych złoczyńców. To miłowanie winno się wyrażać w życzeniu im dobra, modlitwie za nich oraz gotowości do niesienia im pomocy, gdy zajdzie taka potrzeba. Dotyczy to wszystkich rodzajów złoczyńców i naszych wrogów – ojciec powinien w ten sposób miłować zboczeńca, który zgwałcił mu córkę, matka powinna tak miłować zwyrodnialca, który zabił jej syna i my uczniowie Chrystusa powinniśmy też tak miłować „Nergala”, który ostatnio tak strasznie znieważył naszego Pana i Zbawiciela. Ale pomimo to, mamy prawo w pewnych okolicznościach życzyć doczesnego zła grzesznikom, o ile tylko w jasny i jednoznaczny sposób pragniemy, by owo doczesne zło posłużyło tym złoczyńcom ku ich poprawie i nawróceniu. Mamy więc prawo życzyć więzienia pedofilom, złodziejom i mordercom, o ile nie życzymy im przy tym by ich tam gwałcono czy torturowano, ale chcemy, by owa kara zmieniła tych ludzi na lepsze. Ba, mamy nawet prawo życzyć komuś podobnemu ciężkiej choroby, o ile nie pragniemy takiej choroby dla niej samej, ale w jasny sposób odbieramy ją jako środek do nawrócenia takiej osoby. Tak samo mamy moralne prawo życzyć „Nergalowi” np. surowej kary, o ile nie kieruje nami ślepe pragnienie wywarcia na nim zemsty, ale traktujemy taką karę jako środek do poprawienia tego człowieka lub – jeśli to go nie poprawi – przynajmniej odstraszenia go na przyszłość od podobnych czynów, by przynajmniej innych nie deprawował i nie psuł swymi ohydnymi czynami.

Powyżej wskazana zasada, jest właśnie wyrazem prawdziwej miłości do złoczyńców. Chcemy dla nich największego dobra, jakim jest nawrócenie i życie wieczne z Bogiem, ale uznajemy przy tym, iż nieraz, aby grzesznik się poprawił i nawrócił, musi na tym świecie być karany i dotykany różnymi nieszczęściami. Ten sposób myślenia jest jak najbardziej biblijny i tradycyjnie chrześcijański. Największy z doktorów Kościoła, św. Tomasz z Akwinu tak to wyjaśniał:

„Jeśliby natomiast ktoś nakazywał lub życzył komuś zła dla jakiegoś dobra, wówczas tego rodzaju złorzeczenie byłoby dozwolone. Nie będzie to jednak przekleństwo we właściwym znaczeniu, lecz tylko przygodnie, gdyż główny zamiar złorzeczącego człowieka odnosi się do dobra,  a nie do zła.

Można zaś złorzeczyć nakazem lub życzeniem ze względu na dwojakiego rodzaju dobro: Po pierwsze, ze względu na sprawiedliwość, i w tym znaczeniu sędziemu wolno rzec zło człowiekowi, którego skazuje na słuszną karę. W tym też znaczeniu Kościół wypowiada zło, gdy kogoś wyklina. Podobnie prorocy zapowiadali zło grzesznikom, jakby uzgadniając swą wolę ze sprawiedliwością Bożą, chociaż  tego rodzaju złorzeczenia można, także tłumaczyć jako proroctwa. Po drugie, można mówić zło ze względu na pewien pożytek, np. gdy ktoś grzesznikowi życzy, by zachorował lub natknął się na jakąś przeszkodę po to, aby stał się lepszy, albo przynajmniej  zaprzestał szkodzić innym”.

 

W Piśmie świętym zaś (także, co chcę podkreślić w Nowym Testamencie) jest wiele przykładów, gdy sprawiedliwi i bogobojni mężowie życzyli pewnego rodzaju doczesnego i fizycznego zła grzesznikom po to, by ci się poprawili i nawrócili. Przykładowo, Eliasz modlił się do Boga o to, by w Królestwie Izraela nie padał deszcz i Stwórca wysłuchał go tak, iż przez trzy i pół roku ów rejon był dotknięty suszą (Jk 5, 17). Eliasz nie grzeszył jednak w ten sposób i został wysłuchany, gdyż choć pragnął dla swych rodaków pewnego fizycznego zła, to kierował się przy tym jednocześnie miłością do nich, gdyż chciał, by to nieszczęście ich nawróciło. Z kolei, św. Paweł Apostoł doradzał kościołowi w Koryncie, by żyjącego wśród nich rozpustnika „(wydać) takiego szatanowi na zatracenie ciała, lecz ku ratunkowi jego ducha w dzień Pana Jezusa” (1 Kor 1, 5). A zatem, św. Paweł pragnął dla owego złoczyńcy nawet poważnych szkód cielesnych, byle tylko ów się nawrócił. Ten sam Apostoł zresztą w cudowny sposób oślepił na pewien czas Elimasa-maga, który próbował odwodzić prokonsula Sergiusza od przyjęcia Ewangelii i wiary chrześcijańskiej (Dz 13, 6-11). Co więcej, w Apokalipsie czytamy, iż znajdujący się już w niebie męczennicy proszą Boga, by wymierzył sprawiedliwą karę ich prześladowcom (Ap 6, 10).

 

A więc, po biblijnemu i chrześcijańsku życzę panu Adamowi Darskiemu surowej i sprawiedliwej kary na tym świecie. Nie życzę mu tego z nienawiści i ślepej zemsty, ale przeciwnie powoduje mną tu miłość do niego, jak i tych spośród ludzi, których może on deprawować. Chcę, by pan Darski się poprawił, a surowa kara może mu w tym pomóc. Nie chcę też by dalej zatruwał on dusze innych bluźnierstwami, satanizmem i antychrześcijańską nienawiścią i w tym surowe kary też mogą pomóc.