Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Ojciec Pelanowski de facto znieważa Najświętszą Maryję Pannę

Ojciec Augustyn Pelanowski jest znanym polskim prezbiterem i zakonnikiem, który najprawdopodobniej słusznie uważany jest za bardzo gorliwego, konserwatywnego i oddanego duszpasterza. Niestety, jednak okazuje się, iż również jemu zdarza się powiedzieć rzeczy kompletnie głupie, a nawet jawnie heretyckie. Przykładem takiej jego wypowiedzi są słowa, które wygłosił dla autorów filmu „Proroctwo”. Otóż, na umieszczonym w Internecie filmie pt. „o. Augustyn Pelanowski – cała rozmowa”( https://www.youtube.com/watch?v=770B_px7xtI ) w odniesieniu do Maryi wypowiada on następującą kwestię:

„Przecież Ona oszukiwała Nazaret i na szczęście oszukała szatana. W Nazarecie uchodziła za szczęśliwą mężatkę, a przecież nie współżyła ze swoim mężem. To jest kłamstwo czy prawda?(Śmiech). Czy to jest święte kłamstwo czy to jest straszna prawda? Gdyby nie ona to byśmy nie wyszli po prostu z tych szatańskich kłamstw, więc musiała go okłamać; kłamcę musiała okłamać. Urodziła człowieka i wszyscy myśleli, że to był człowiek, a to był Bóg. To jest prawda czy kłamstwo? To jest podstęp czy to jest mówienie wszystkim, jak jest (Max Kolonko)? Więc w cudzysłowiu, cudzysłowiu mówię oczywiście „oszustka”, bo mówię z fascynacją, w znaczeniu, że jest niezwykle inteligentna, najdoskonalsza z ludzi” ( Minuty: 1. 10. 46 – 1. 11. 51).

Tak więc, o. Augustyn Pelanowski otwarcie twierdzi, iż Najświętsza Maria Panna okłamywała tak mieszkańców Nazaretu, jak i szatana. Wedle niego dla dobra dusz ludzkich musiała ona to czynić. Wiemy jednak, iż błogosławiona Maryja z jednej strony nigdy nie zgrzeszyła, z drugiej zaś, że kłamstwo jest grzechem. Albo więc o. Pelanowski przeczy powyżej bezgrzeszności Maryi albo też poddaje w wątpliwość nauczanie Kościoła o tym, iż kłamstwo jest zawsze złe i zakazane. Szacunek z jakim ów zakonnik wypowiada się o Matce Bożej raczej wyklucza tę pierwszą możliwość, a więc to, by chciał on swymi słowami zaprzeczyć bezgrzeszności Najświętszej Panny. Pozostaje więc opcja, iż o. Pelanowski przeczy powszechnemu i wielowiekowemu nauczaniu Kościoła o tym, że kłamstwo jest zawsze złe i zabronione w oczach Boga. Kwestionowanie tejże doktryny jest jednak także herezją, a przypisywanie jakiegokolwiek kłamstwa Matce Bożej de facto ją obraża i poniża, nawet jeśli w swym subiektywnym przeświadczeniu o. Pelanowski chciał Ją tym tym bardziej pochwalić i docenić. Żeby nie było wątpliwości przypomnijmy sobie pokrótce nauczanie Kościoła na temat absolutnej niedopuszczalności kłamstwa:

„Nie trzeba mniemać, iż kłamstwo nie jest grzechem, skoro posługuje na korzyść cudzą (…) Czy kłamstwo może kiedykolwiek nie być złem? Czy może kiedykolwiek być dobrem? (…) Powinniśmy nienawidzieć powszechnie wszelkiego rodzaju kłamstwa, ponieważ nie ma żadnego, które przeciwnym nie byłoby prawdzie. Podobnie jak nie masz zgody pomiędzy światłem a ciemnością, między religią a bezbożnością, zdrowiem a chorobą, życiem a śmiercią: tak też nie ma żadnej godziwej umowy między kłamstwem a prawdą. O ile ta jest dla nas drogą, o tyle kłamstwem brzydzić się powinniśmy. Ale oto jest człowiek niewinny, któremu trzeba ocalić życie, oświadczając wbrew prawdzie, że nie wiemy gdzie się ukrył. Czy powiedzielibyście to samo w obecności najwyższego Sędziego, któryby wam zadał to pytanie? Czyliż nie jest większą odwagą i cnotą odpowiedzieć: Nie będę ani donosicielem ani kłamcą. Biskup Thagaste, imieniem Firmus wezwany imieniem cesarza, o wydanie człowieka, który się ukrywał u niego, odpowiedział śmiało, że nie chce ani kłamać, ani wydać nieszczęśliwego, woląc raczej wycierpieć najsroższe męki, niżeli uczynić to, czego wymagają po nim, lub powiedzieć fałsz. (…) Gdy nas przymuszają do kłamania z powodu zbawienia wiekuistego jakiej osoby, na przykład gdy idzie o udzielenie jej sakramentu chrztu świętego, do kogoż wtedy mam się uciec, jeżeli nie do ciebie; o prawdo święta? Ale czy prawda może pozwolić dopuścić się kłamstwa? (…) Nie uważane są za kłamstwa, pewne żarty, w których jawnie okazuje się ze sposobu, w jakim je wyrażamy, że nie mamy zamiaru oszukiwać, nawet mówiąc nieprawdę” (Św. Augustyn z Hippony) [1].

„Unikajmy troskliwie wszelkiego rodzaju kłamstwa. Są wprawdzie kłamstwa lekkie: na przykład skłamać, aby ocalić życie bliźniemu swemu. Wszelako ponieważ powiedziane jest w Piśmie świętym: (Ks. Mądrości 1:11), tudzież (Ps 5: 5-6); nie masz żadnej wątpliwości, że każdy chrześcijanin, który pragnie przyjść do doskonałości, unikać powinien owych kłamstw usłużnych, stronić troskliwie od wszelkiego rodzaju skrytości, nawet w przypadku, o którym wspomnieliśmy, z obawy, iżby chcąc ocalić życie doczesne bliźniego, nie zaszkodzić dobru żywota duchownego (…)” (Papież św. Grzegorz Wielki)[2].

„Nie wolno mówić kłamstwa, nawet by ocalić kogoś z jakiegokolwiek niebezpieczeństwa.” (Św. Tomasz z Akwinu).

„Pismo św. Starego i Nowego Zakonu przestrzega nas przed kłamstwem. Czynią to i Święci, mówiąc, że nawet dla uratowania świata całego od zagłady nie należałoby kłamać. Choćby nawet przez kłamstwo można z piekła uwolnić potępionych i wprowadzić ich do nieba, nie wolnoby nam było tego uczynić. (…) Choć byśmy mogli kogoś uchronić od śmierci kłamstwem, nie wolnoby go popełnić. (…) Dla ocalenia życia i majątku nie wolno zasmucać Boga, bo życie i majątek trwają do czasu, a Bóg i szczęśliwość duszy trwać będą na wieki” (Św. Jan Maria Vianney) [3].

„Nigdy nie można kłamać, ani w żartach, ani dla własnej korzyści, ani dla korzyści kogoś innego, gdyż kłamstwo zawsze jest złem samym w sobie” (Katechizm św. Piusa X) [4].

Dobra intencja (np. pomoc bliźniemu) nie czyni dobrym, ani słusznym zachowania, które samo w sobie jest nieuporządkowane (jak kłamstwo czy złorzeczenie). Cel nie uświęca środków (…) Kłamstwo jest ze swej natury godne potępienia. Jest profanacją słowa, które ma za zadanie komunikować innym poznaną prawdę. Dobrowolny zamiar wprowadzenia bliźniego w błąd przez wypowiedzi sprzeczne z prawdą narusza sprawiedliwość i miłość. Wina jest jeszcze większa, gdy intencja oszukania może mieć zgubne skutki dla tych, których odwraca od prawdy” (Katechizm Kościoła Katolickiego, n. 1753; 2485) [5].

W powyższych wypowiedziach widać wyraźnie, iż kłamstwo – choć może być w pewnych okolicznościach grzechem powszednim – jest zawsze zakazane i niemiłe Bogu. Jest ono zabronione nawet wówczas, gdy można przez nie pomóc bliźniemu, uratować kogoś od śmierci, a nawet – gdyby to było możliwe – uwolnić potępionych z piekła i wprowadzić ich do nieba. To nauczanie, nie jest teologiczną opinią tego czy innego świętego, ale stanowi powszechne i jednolite nauczanie Magisterium Kościoła co najmniej od V wieku aż do czasów nam współczesnych. Nie można więc twierdzić, iż nasza błogosławiona Matka kiedykolwiek kłamała, gdyż wtedy albo przeczy się jej bezgrzeszności albo neguje się wewnętrzną i absolutną grzeszność kłamstwa.  Obie perspektywy są fatalne i heretyckie. Nie można też utrzymywać – jak czyni to o. Pelanowski – iż Maryja „musiała” kłamać. W rzeczywistości człowiek, nigdy nie jest zmuszony do łamania negatywnych norm moralnych objawionych w Starym i Nowym Testamencie. Papież św. Jan Paweł II w encyklice „Veritatis splendor” nauczał co następuje:

Także w sytuacjach najtrudniejszych człowiek powinien przestrzegać normy moralnej, aby okazać posłuszeństwo świętemu przykazaniu Bożemu i postąpić zgodnie ze swą osobową godnością. (…) Ale pokusy można odeprzeć, grzechów można unikać, ponieważ wraz z przykazaniami Pan daje nam możliwość ich zachowywania: „Oczy Jego patrzą na bojących się Go — On sam poznaje każdy czyn człowieka. Nikomu On nie przykazał być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć” (Syr 15, 19-20). W określonych sytuacjach przestrzeganie prawa Bożego może być trudne, nawet bardzo trudne, nigdy jednak nie jest niemożliwe. To niezmienne nauczanie Tradycji Kościoła tak ujmuje Sobór Trydencki: „Żaden człowiek, choć usprawiedliwiony, nie może się uważać za zwolnionego z przestrzegania przykazań; nikt nie powinien podzielać tego błędnego mniemania, potępionego przez Ojców, wedle którego przestrzeganie Bożych przykazań jest dla człowieka usprawiedliwionego niemożliwe. Bóg bowiem nie nakazuje tego, co niemożliwe, lecz nakazując przynagla cię, byś czynił wszystko, co możesz, a prosił o to, czego nie możesz, On zaś pomoże ci, byś mógł; albowiem «przykazania Jego nie są ciężkie» (1 J 5, 3), a «jarzmo Jego jest słodkie i brzemię lekkie» (por. Mt 11, 30)” (n. 102).

Warto też zauważyć, iż gdyby Maryja pokonała szatana za pomocą kłamstwa to postąpiłaby wówczas przeciwko słowom Pisma świętego, które mówi: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12, 21).

Ojciec Pelanowski popełnia również błędy logiczne w swej wypowiedzi. Kłamstwo oznacza bowiem świadome wprowadzanie w błąd za pomocą sprzecznych ze stanem faktycznym słów lub znaków, jednak kłamstwem nie jest niemówienie wszystkim wszystkiego co się wie. Kościół naucza tak o absolutnym złu kłamstwa, jak i o powinności milczenia lub roztropności w mowie wówczas, gdy dana osoba nie ma prawa znać tej czy innej informacji:

„Prawo do ujawniania prawdy nie jest bezwarunkowe. Każdy powinien dostosowywać swoje życie do ewangelicznej zasady miłości braterskiej. W konkretnych sytuacjach wymaga ona rozstrzygnięcia, czy należy ujawniać prawdę temu, kto jej żąda, czy nie.

Miłość i poszanowanie prawdy powinny kierować odpowiedzią na każdą prośbę o informację lub ujawnienie prawdy. Dobro i bezpieczeństwo drugiego człowieka, poszanowanie życia prywatnego, dobro wspólne są wystarczającymi powodami do przemilczenia tego, co nie powinno być znane, lub do dyskrecji. Obowiązek unikania zgorszenia nakazuje często ścisłą dyskrecję. Nikt nie jest zobowiązany do ujawniania prawdy temu, kto nie ma prawa jej znać” (Katechizm Kościoła Katolickiego, n. 2488 – 2489) [6].

To, że Maryja nie ogłaszała wszystkim naokoło „Słuchajcie, nie współżyję ze swoim mężem Józefem” nie było kłamstwem z jej strony, ale roztropnym milczeniem. Kłamała by wtedy, gdyby mówiła (albo pisała), iż obcuje intymnie z Józefem. Ale takiej sytuacji nie było, więc nie można Maryi zarzucać tu kłamstwa. Podobnie to, iż „Maryja urodziła człowieka, i wszyscy myśleli, że to był człowiek, a to był Bóg” nie było żadnym kłamstwem z jej strony. Jezus Chrystus stał się bowiem też prawdziwym Człowiekiem, więc objawianie tego faktu nie było niczym kłamliwym. Być może zresztą o. Augustyn Pelanowski nie rozróżnia pomiędzy kłamstwem, a roztropnym milczeniem, ale to niestety też niezbyt dobrze świadczy o poziomie doktrynalnej formacji, jaką on odebrał.  Takie podstawowe rozróżnienia powinien bowiem znać każdy katolicki teolog, ksiądz lub katecheta.

 

Wielka szkoda, iż nawet tak gorliwi i konserwatywni duszpasterze jak o. Augustyn Pelanowski wypowiadają tak heretyckie brednie, jak powyżej cytowana.

 

Przypisy:

1. Cytat za: Ks. Ambroży Guillois, „Wykład historyczny, dogmatyczny, moralny, liturgiczny i kanoniczny wiary katolickiej”, Wilno 1863, s. 382, 380.
2. Cytat za: Ks. Ambroży Guillois, jw., s. 384.

3. Cytat za, Bł. X. Jan Marya Vianney, „Kazania niedzielne i świąteczne”, Lwów 1906, tom I, s. 138 – 139, 140 – 141.

4. Cytat za: „Katechizm św. Piusa X. Vademecum katolika„, Sandomierz 2006, s. 109.

5. Cytat za: „Katechizm Kościoła Katolickiego„, Poznań 2002, s. 425; 568.

6. Cytat za: „Katechizm Kościoła Katolickiego„ jw., s. 569.