Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

O boksie zawodowym (i innych krwawych sportach)

Tertulian:

„Jeśli będziesz twierdził, że stadion jest wspomniany w Piśmie Świętym, oczywiście przyznam ci rację (Por. 1 Kor 9, 24). Lecz nie zaprzeczysz, że to co dzieje się na stadionie, jest niegodne twego wejrzenia: te kułaki, kopniaki, policzkowanie, wszelkiego rodzaju ręczne zniewagi oraz zniekształcenia twarzy ludzkiej, czyli podobizny Boga (…) Oczywiście i ów <artysta od kułaków> odejdzie bezkarnie! Czy od Boga w chwili stworzenia otrzymał bowiem takie blizny od rzemieni, takie stwardnienia od uderzeń pięścią, takie guzy na uszach? Czy po to Pan Bóg dał mu oczy, żeby je stracił skutkiem bicia? (…)” [1].

Biskup Tihamer Tóth:

„Powtarzam: Kościół występuje nie przeciwko pielęgnowaniu ciała, ale przeciwko jego chwastom. Czyż mu wolno zabrać głosu? Nie wolno mu mówić, kiedy 80 000 ludzi z wykrzywioną przez namiętność i zdenerwowanie twarzą, rycząc i tupiąc nogami, śledzi któremu z dwóch bokserów wpierw złamie się nos, spuchnie twarz i oczy, i w ekstazie wyczekuje, który z nich pierwszy straci przytomność pod ciosami?!” [2].

O. Bernard Häring:

„Dowody zaczerpnięte ze statystyki, że walka bokserska prowadzona do k.o. (knock out) pochłaniała i wciąż pochłania liczne ofiary z zdrowia, a nawet z życia, same już moralnie oceniły  ten rodzaj sportu, nie mówiąc już o zdziczeniu zawodowych bokserów i widzów, którzy oklaskami i namiętnymi nawoływaniami zachęcają bokserów do uderzeń i ciosów niebezpiecznych dla życia. Powstrzymujemy się od takiej surowej oceny boksu amatorskiego, w którym wyklucza się brutalność i zagrożenie życia” [3]

O. Henryk Ćmiel:

„Natomiast inne formy sportu sprawiają wiele zakłopotania w ich ocenie, a nawet są wyraźnie potępiane. Tak jest przede wszystkim w przypadku boksu. Chrześcijańska moralność powinna wyraźnie dokonać oceny tego sportu. Nie jest czymś zgodnym z ludzką godnością, aby dwa indywidua biły się w sposób tak brutalny. W trudnych pojedynkach bokser nie tylko ryzykuje  utratę własnego zdrowia i życia, ale liczy się również z możliwością poważnego zranienia swego przeciwnika i uderzenia go nawet w sposób śmiertelny. Około 20 % bokserów wcześniej czy później posiada nie dające się naprawić uszkodzenia mózgu, z zaburzeniami mowy i świadomości. Zdarzają się śmiertelne wypadki po zainkasowaniu ciosów. Nie ma racji usprawiedliwiającej niebezpieczeństwo tego rodzaju, ponieważ ani wysokie korzyści, ani oczekiwania publiczności – nie mogą usprawiedliwiać tego typu sportu. Również bokser pogrąża się w barbarzyństwie, jak pokazują nienawistne wypowiedzi, które czasami kieruje do przeciwnika”[4].

 

Przypisy:

1. Tertulian, „O widowiskach. O bałwochwalstwie”, Poznań 2005, s. 45, 50 – 51.

2. Bp Tihamer Toth, „Dzieła zebrane. Tom II. Dekalog”, Warszawa 2002, s. 360.

3. Bernard Haring, „Powszechne królewskie władztwo Boga. Teologia moralna szczegółowa. Część druga”, Poznań 1963, s. 189.

4. Henryk Ćmiel OSPPE, „Teologia moralna szczegółowa”, Częstochowa 2005, s. 588.