Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Błędy doktrynalne i herezje zawarte w pismach oraz objawieniach Alana Amesa

Od kilku lat wśród polskich katolików dużą popularnością cieszą się publikacje pochodzącego z Australii mistyka i wizjonera, Carvera Alana Amesa. W publikacjach tych pan Ames relacjonuje wizje oraz objawienia, jakie miał otrzymywać od Boga Ojca, Pana Jezusa, Matki Bożej i Świętych Pańskich, a także zamieszcza swoje bardziej osobiste przemyślenia i komentarze na tematy związane z religią oraz moralnością. Chociaż zdecydowana większość treści przekazywanych przez Carvera Amesa jest jak najbardziej ortodoksyjnie katolicka i budująca, należy jednak zwrócić uwagę, iż znajdują się w nich też elementy, które w świetle nauczania Pisma świętego, Ojców i Magisterium Kościoła są poważnie dwuznaczne, a czasami jawnie błędne, by nie powiedzieć że heretyckie. Poniżej przedstawię kilka przykładów takich właśnie treści, które Carver Alan Ames przekazuje albo jako swoje refleksje, albo też co gorsza przypisuje je Bogu Ojcu i Jego Synowi Jezusowi Chrystusowi.

 

Bóg nie zsyła klęsk żywiołowych?

Tak więc, przykładowo p. Ames wypowiada następujące słowa:

To prawda, że nie żyjemy tak, jak chciałby tego Bóg, ale to nie oznacza, że zsyła On na nas klęski żywiołowe (…) Niektórzy spośród nas próbują przekonywać, że nieszczęścia są „znakami”, po to, by wystraszyć innych i skłonić  ich do nawrócenia się. Wierny, który został zmuszony do przyjęcia religii, nie jest prawdziwym wiernym, gdyż kiedy minie strach, wkrótce skończy się też wiara. Do nawrócenia należy nakłaniać ludzi miłością„[1].

Człowiek ten sugeruje więc, iż Bóg w żadnym wypadku nie zsyła na ludzkość klęsk żywiołowych, a także dyskredytuje rolę strachu w procesie nawrócenia człowieka. Jednak wbrew temu, papież św. Pius V w bulli „Cum primum” wspominając o takich grzechach jak sodomia, bluźnierstwo, zaniedbywanie Bożego kultu oraz synomia nauczał:

 Za przewiny te Bóg sprawiedliwie karze ludy i narody zsyłając na nie kataklizmy, wojny, głód i zarazę” [2].

Podobnie, uczył np. św. Bazyli Wielki, który pisał:

Dlatego choroby spadają na miasta i ludy, przychodzą posuchy powietrza i nieurodzajność ziemi, a także gorsze doświadczenia w życiu każdego, które przerywają wzrost zła. W ten sposób nieszczęścia te pochodzą od Boga, aby powstrzymać powstanie prawdziwego zła. Należy uważać, że cierpienia ciała i zewnętrzne trudy są dla powstrzymania grzechu. Bóg zatem usuwa zło. Zło więc nie pochodzi od Boga.

Także lekarz usuwa chorobę, a nie wprowadza jej do ciała. Zniszczenia miast, trzęsienia ziemi i powodzie, klęski wojsk, rozbicia okrętów i wszelkie katastrofy dotykające ludzi, jakie pochodzą z ziemi, morza, z powietrza albo od ognia, czy z jakiejkolwiek innej przyczyny, zdarzają się po to, by opamiętali się ci, co pozostali przy życiu. Powszechną złość Bóg karci powszechnymi biczami [3].

Powyższe nauczanie katolickie ma niezwykle silne umocowanie tak w Starym jak i Nowym Testamencie, gdzie pełno jest fragmentów o tym, iż Bóg posługuje się klęskami żywiołowymi w celu ukarania grzesznych ludzi. Stwórca wszak zesłał na Egipt dziesięć plag, gdy jego władca nie chciał wypuścić z niewoli Hebrajczyków (Wj 10); za pośrednictwem Eliasza sprowadza na Izrael pod rządami popierającego bałwochwalstwo Achaba trwającą trzy i pół roku suszę (1 Krl 17, 1), zaś w ostatniej księdze Nowego Testamentu, czyli Apokalipsie św. Jana zapowiada „siedem czasz gniewu Bożego” wśród których będą m.in. wielki upał (Ap 16, 8-9), potężne trzęsienie ziemi (Ap 16, 18), wyschnięcie rzeki Eufrat (Ap 16, 12); zamienienie się rzek i źródeł wód w krew (Ap 16, 4).  W Mądrości Syracha czytamy zaś :

 Są wichry, które stworzone zostały jako narzędzie pomsty, gniewem swym wzmocnił On ich smagania, w czasie zniszczenia wywierają swą siłę i uśmierzają gniew Tego, który je stworzył. 
 Ogień, grad, głód i śmierć – wszystko to w celu pomsty zostało stworzone.
 Kły dzikich zwierząt, skorpiony i żmije, miecz mściwy – ku zagładzie bezbożnych – radują się Jego rozkazem, gotowe są na ziemi służyć według potrzeby – i gdy przyjdzie czas, nie przekroczą polecenia (Syr 39, 28 – 31). 

 

Jeśli zaś chodzi o stwierdzenie Alana Amesa o tym, iż nawrócenia dokonywane pod wpływem strachu przed Bożymi karami nie są prawdziwe, to w pewien sposób na tę jego obiekcję odpowiada wielki doktor Kościoła, św. Augustyn z Hipony:

Teraz widzisz, jak sądzę, iż nie należy zważać na sam fakt istnienia przymusu, ale raczej na to przez co się jest przymuszonym: czy jest to dobro czy zło. Nie jest tak, że każdy może stać się dobrym wbrew sobie, ale strach przed tym czego człowiek nie chce cierpieć kładzie kres uporowi, który stanowił przeszkodę, i przynagla go do poszukiwania prawdy, której nie znał. To sprawia, iż człowiek odrzuca kłamstwo, które wcześniej dopuszczał, szuka prawdy, której nie znał; dochodzi do pragnienia tego, czego nie pragnął (List „Ad Vincentium”)[4].

Prawdą jest, że nawrócenia dokonywane pod wpływem strachu często mogą okazywać się nietrwałe i połowiczne, jednak nie zmienia to faktu, iż nie można w sposób absolutny wykluczyć pozytywnej roli strachu w procesie nawracania się człowieka. Wskazuje na to powyżej św. Augustyn, ale również Pismo św. niejednokrotnie chwali postawę polegającą na „baniu się Boga” – np. Łk 1, 50; 1 P 2, 17; Koh 12, 12; Ps 34, 10; Pwt 6, 1-2.

 

Wojna i kara śmierci zawsze złe?

Jeszcze gorzej przedstawia się sprawa z wypowiedziami Carvera Alana Amesa na temat rzekomego wielkiego zła wszelkiego zabijania ludzi – również tego, które dokonuje się względem złoczyńców na skutek orzeczonej przez władze cywilne kary śmierci lub też prowadzonej przez rząd danego kraju wojny. Tezy te w pewnych momentach pan Ames przypisuje bowiem wprost i bezpośrednio Bogu Ojcu. W mistycznym przesłaniu jakie miał on bowiem otrzymać od Boga Ojca w dniu 2 kwietnia 1995 roku czytamy co następuje:

„Istnieje wiele sposobów zabijania oraz wiele wymówek, niemniej, niezależnie od metod czy powodów, zabijanie jest złe, pozostaje grzechem. Jeśli zabijacie w imię sprawiedliwości lub słusznej sprawy, wciąż jest to grzechem. Jeśli zabijacie w odwecie lub dla swojego kraju, jest to grzechem. Zabijanie jest grzechem, chyba że jest dziełem przypadku, w wyniku splotu nieszczęśliwych okoliczności.

Odbieranie życia, bez względu na motywy, silnie obraża Mnie, waszego Boga, i zostawia śmiertelną bliznę na waszej duszy.

Ci, którzy zgadzają się na zabijanie, choćby za pośrednictwem reprezentującego ich rządu, który zdecydował o wojnie, czy w imię sprawiedliwości, także noszą blizny. (…) Ci, którzy zabijają, by powstrzymać innych przed zabijaniem, stają się tacy sami jak ci, którym się sprzeciwili, gdyż popełniają ten sam grzech. Zabijanie zawsze jest złe, zawsze obraża Mnie, waszego Boga i oddala was ode Mnie” [5].

Twierdzenie, iż wszelkie zabijanie jest złe przewija się zresztą często w wypowiedziach i pismach pana Carvera Alana Amesa:

„Zabijanie w ramach zemsty jest złe. Wojna jest złem. W momencie kiedy zaczynamy szukać zemsty, w chwili gdy postanawiamy zabić wroga – nawet w czasie wojny – nie różnimy się niczym od samych terrorystów. Jeśli zabijamy ludzi – jakichkolwiek ludzi – także jesteśmy mordercami. Nie ma wyjątków. Boże przykazanie głoszące, by nie zabijać, nie mówi o odstępstwach. Nie mówi: „Nie zabijaj, o ile nie ma wojny”. Mówi: „Nie zabijaj!”[6].

„Powinniśmy pozbyć się broni. Jezus nie miał ani strzelby ani noża. Pozbądźcie się broni, która niesie śmierć”[7].

„Są tacy, którzy jako uzasadnienie wojny przytaczają słowa św. Tomasza z Akwinu i św. Augustyna. Kiedy Żydzi zadali Panu Jezusowi pytanie o rozwód, powołali się na słowa, które wypowiedział Mojżesz na usprawiedliwienie rozwodu. Tymczasem Jezus  odrzekł im (Ewangelia wg św. Marka 10, 5): „Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie”. Czy to samo mógłby dziś odpowiedzieć Pan tym, którzy usiłują usprawiedliwiać wojnę, powołując się na słowa św. Tomasza z Akwinu i św. Augustyna?”[8].

 

Takie wypowiedzi są jednak sprzeczne tak z Pismem świętym, jak i wielowiekowym nauczaniem Magisterium Kościoła.

Katechizm Soboru Trydenckiego tak naucza na temat etycznej słuszności stosowania zabijania złoczyńców w niektórych wypadkach:

(Bóg) rozkazuje, aby sądy wszystkie sprawiedliwie i według praw były odprawowane(…)upomina Pan Bóg, aby sędziowie winnym nie folgowali, a niewinnych nie potępiali (…) Ma też Urząd moc prawną do zabijania i karania złych ludzi na gardle: i nie idzie zatem, żeby mieli takowi, którzy są na urzędzie, przeciwko temu przykazaniu grzeszyć, ale owszem są woli bożej posłuszni. Bo Pan Bóg dla tego zakazał zabijania, aby każdy bezpiecznym był zdrowia swego. Przeto urząd, gdy karze gwałtowników, czyni dla pokoju pospolitego, jako Dawid święty o sobie mówi: „O zarannym czasie – to jest bez odwłoki – zabijałem wszystkich grzesznych ludzi, abym wygładził wszystkich złych ludzi z miasta”. Także i ci nie grzeszą, którzy wojnę wiodą, i nieprzyjaciół swoich zabijają, nie z okrucieństwa albo chciwości jakiej, ale dla sprawiedliwości i pokoju pospolitego. Są też przykłady w Piśmie świętym, gdzie sam Pan Bóg rozkazał zabijać ludzi i przeto synowie Lewiego nie zgrzeszyli nie, iż jednego dnia tak wiele tysięcy zabili i owszem Mojżesz im powiedział: Poświęciliście dziś ręce wasze Panu Bogu[9].

Katechizm Kościoła Katolickiego (z 1992 roku) mówi zaś:

2308: …  rządom nie można odmawiać prawa do koniecznej obrony, byle wyczerpały wpierw wszystkie środki pokojowych rokowań

2265: Uprawniona obrona może być nie tylko prawem, ale poważnym obowiązkiem tego, kto jest odpowiedzialny za życie drugiej osobyObrona dobra wspólnego wymaga, aby niesprawiedliwy napastnik został pozbawiony możliwości wyrządzania szkody. Z tej racji prawowita władza ma obowiązek uciec się nawet do broni, aby odeprzeć napadających na wspólnotę cywilną powierzoną jej odpowiedzialności.

2267: Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem.

 

Powyższe, tradycyjnie katolickie nauczanie, ma swe silne podstawy w Piśmie świętym.

W Starym Testamencie czytamy wszak np. o błogosławionych przez Boga wojnach Izraela z Kananejczykami (Joz 10), odpieraniu niesprawiedliwej agresji za pomocą siły zbrojnej (Rdz 14; 1 Sm 23, 1-2) czy też zbrojnym powstaniu przeciw bałwochwalczej tyranii (księgi Machabejskie) [2].Czytamy tam również wszak o Bożych rozkazach uśmiercania między innymi: morderców (Rdz 9, 6; Wj 21, 12), bałwochwalców (Wj 22, 20), bluźnierców (Kpł 24, 15-16), okultystów (Wj 22, 18), fałszywych proroków (Pwt. Prawa 18, 20), homoseksualistów, zoofilów (Kpł 20, 15-16), cudzołożników (Kpł 20, 10), gwałcicieli (Pwt. Prawa (22, 25), kazirodców (Kpł 20, 11), porywaczy (Wj 21, 16).

Św. Eliasz, wielki starotestamentowy prorok, jednego dnia zabił 450 fałszywych proroków bożka Baala (1 Krl 18, 40) i bynajmniej nie czytamy w żadnym fragmencie Pisma świętego, iż zostało mu to przez Boga poczytane jako grzech, wada, błąd czy jakaś niedoskonałość. Przeciwnie, św. Eliasz jest prorokiem, który obok Henocha został zachowany od śmierci doczesnej i przeniesiony do rajskiego ogrodu Eden, a podczas ziemskiego życia naszego Pana Jezusa Chrystusa wraz z Mojżeszem został uhonorowany obecnością przy objawieniu się chwały Mesjasza na górze Przemienienia Pańskiego.

Wskazywany w pismach pana Amesa rzekomy brak rozróżniania przez Boga na uprawnione pod pewnymi warunkami zabijanie złoczyńców i zawsze zakazane zabijanie niewinnych choćby więc z powyższych względów jest nie do obronienia. Poza tym chociaż Piąte Przykazanie owszem mówi „Nie zabijaj” (Wj 20, 13) to równie dobrze można by powiedzieć, że przykazanie to nie rozróżnia jednak także pomiędzy ludźmi a zwierzętami – czy zatem należy twierdzić, że w takim razie wszelkie zabijanie zwierząt też jest złe? Przykazania Dekalogu mają formę skrótową i nie omawiają wielu spraw, które są jednak poruszane w innych częściach Pisma świętego. Przykładowo, przykazanie „Nie cudzołóż” nie mówi nic o grzeszności relacji homoseksualnych, ale w innych fragmentach Biblii jest o tym mowa. Podobnie, choć przykazanie „Nie zabijaj” nie precyzuje, czy jego treść tyczy się wszystkich ludzi we wszystkich okolicznościach to w innych ustępach Biblii wskazane zostało rozróżnienie na osoby niewinne, których w sposób zamierzony nie wolno zabijać nigdy i nigdzie oraz na złoczyńców, których w pewnych okolicznościach można zabijać. W Piśmie świętym czytamy, że Bóg nienawidzi i brzydzi się „rękoma, które przelały krew niewinnych” (Prz 6, 16-19), a jedno z praw danych Mojżeszowi mówiło: „nie wydasz wyroku śmierci na niewinnego i sprawiedliwego” (Wj 23, 7)To zatem niewinni i sprawiedliwy mają być w absolutny sposób chronieni przez Piąte Przykazanie, a nie złoczyńcy oraz przestępcy. 

Nie jest też prawdą – jak sugeruje to Alan Ames, iż Bóg podobnie jak w przypadku zgody na rozwody w prawodawstwie Starego Przymierza, tylko tolerował prowadzenie wojen i wymierzanie kary śmierci. Było wprost przeciwnie, Stwórca nieraz wprost nakazywał wykonywanie kary śmierci i prowadzenie wojen, a nie tylko na to zezwalał.

Bóg za pośrednictwem jednego ze swych proroków nawet karcił za niedokładne wykonanie rozkazu wybicia Amelekitów (1 Sm 15). Mojżesz w imieniu Pana Boga wzywał mężów z pokolenia Lewiego przeciw bałwochwalcom, którzy kłaniali się złotemu cielcowi i nakazuje im poodbierać życie (zabito ich przeszło 20 000), po czym chwali ich i obiecuje Boże błogosławieństwo (Wj 32: 27-29). Boży prorok Jeremiasz podał miecz Judzie (przywódcy zbrojnie walczących Machabeuszy) mówiąc przy tym: „Weź święty miecz, dar od Boga, z jego pomocą pokonasz przeciwników” (2 Mch 15, 16).

Bóg popierał też prowadzone przez Żydów wojny z poganami poprzez czynione przez siebie cudowne zdarzenia (zawalenie murów Jerycha, wstrzymanie słońca w bitwie prowadzonej przez Jozuego).

Widzimy więc, że w przypadku uśmiercania złoczyńców mamy do czynienia z czymś znacznie silniejszym niż tylko Boża tolerancja dla złych zwyczajów Żydów. Prowadzenie wojen, wymierzenie kary śmierci nie dadzą zakwalifikować się jako niechętne, bierne i negatywne przyzwolenie ze strony Boga. Stwórca te wszystkie rzeczy nakazywał, popierał i błogosławił. Bóg zaś nie może nakazywać, popierać i błogosławić czegoś, co jest samo w sobie złe. Gdyby więc kara śmierci czy wojna były same w sobie złe, to Bóg nie mógłby ze swej natury ich nakazywać lub pochwalać. Jak bowiem mówi Pismo święte: „Nikomu  nie przykazał On być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć” (Syr 15, 19-20).  Pius XII wykładał tę prawdę w następujący sposób:

Przede wszystkim trzeba jasno stwierdzić, żadna ludzka władza(…)nie może wydać pozytywnego upoważnienia do nauczania lub czynienia tego, co byłoby wbrew religijnej prawdzie lub dobru moralnemu. Nawet Bóg nie mógłby dać takiego pozytywnego przykazania lub upoważnienia, gdyż stałoby to w sprzeczności z Jego absolutną prawdą i świętością[10].

 

Wbrew pozorom, również Nowy Testament nie przyniósł jakiejś radykalnej zmiany w podejściu do moralnej prawowitości zabijania złoczyńców w pewnych sytuacjach. W Ewangelii św. Łukasza (22, 35 – 38) Pan Jezus mówi swym uczniom, by kupili miecze. Niektórzy co prawda rozumieją te słowa, jako pewien symbol, jednak w innym fragmencie Biblii widzimy, że św. Piotr Apostoł miał przy sobie miecz (Mt 26, 52), co w pewien sposób osłabia czysto symboliczną egzegezę Chrystusowego nakazu zaopatrzenia się w miecze. Rozsądniej jest więc przyjąć, iż nie chodziło tu tylko o jakiś symbol, ale Pan Jezus nakazał swym uczniom zaopatrzyć się w dosłowne miecze po to by mogli bronić się w sytuacji fizycznego zagrożenia ich życia i zdrowia.

W Liście do Hebrajczyków czytamy następującą pochwałę starotestamentowych wojowników: I co jeszcze mam powiedzieć? Nie wystarczyłoby mi bowiem czasu na opowiadanie o Gedeonie, Baraku, Samsonie, Jeftem, Dawidzie, Samuelu i o prorokach, którzy przez wiarę pokonali królestwa, dokonali czynów sprawiedliwych, otrzymali obietnicę, zamknęli paszcze lwom, przygasili żar ognia, uniknęli ostrza miecza i wyleczyli się z niemocy, stali się bohaterami w wojnie i do ucieczki zmusili nieprzyjacielskie szyki (Hbr 11: 32-34). I w tym wypadku najbardziej zdroworozsądkową wykładnią jest to, iż udział w wojnie nie zawsze jest złem, skoro autor przywołanego listu z natchnienia Bożego chwali ludzi właśnie za udział w wojnach.

W Ewangelii św. Łukasza spisane zostało, iż św. Jan Chrzciciel przychodzącym do niego o poradę żołnierzom mówi, by nikogo nie uciskali i poprzestali na swym żołdzie niczego od nikogo nie wymuszając (Łk 3, 14). Jednak św. Jan Chrzciciel nie wzywa żołnierzy do porzucenia swego rzemiosła.

Podobnie, gdy św. Piotr Apostoł spotkał się z żołnierzem Korneliuszem nie zachęcał go wcale, by ten zrezygnował ze swego zawodu (Dz 10).

W liście do Rzymian św. Paweł Apostoł daje następujące pouczenie: „Albowiem rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego, ale dla złego. A chcesz nie bać się władzy? Czyń dobrze, a otrzymasz od niej pochwałę. .Jest ona bowiem dla ciebie narzędziem Boga, [prowadzącym] ku dobremu. Jeżeli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzenia sprawiedliwej kary temu, który czyni źle” (Rz 13, 3-4). Miecz jest oczywiście narzędziem stosowania przemocy (w tym kary śmierci). Mimo to jednak w powyższym ustępie Nowego Testamentu „miecz” jest ukazany w jednoznacznie pozytywnym kontekście, jako coś co stanowi narzędzie Boga w celu utrzymywania porządku w społeczeństwie. Nauczanie św. Pawła Apostoła powtarza też św. Piotr Apostoł pisząc, iż władze cywilne „są posłane celem karania złoczyńców” (1 P 2, 13).

W księdze Dziejów Apostolskich czytamy z kolei, iż św. Paweł Apostoł korzystał z ochrony armii rzymskiej (Dz. 23), a także w obliczu dotykających go oskarżeń stwierdził: „Jeśli zawiniłem  i popełniłem coś podpadającego pod karę śmierci, nie wzbraniam się umrzeć” (Dz 25, 11). I w tym więc miejscu św. Paweł Apostoł w pewien sposób wyraził aprobatę dla kary śmierci, zaś korzystając z ochrony militarnej przynajmniej pośrednio zaakceptował używanie przemocy w celu ochrony przed niesprawiedliwą napaścią.

 

Partnerstwo i równość w małżeństwie?

Następną wątpliwością doktrynalną jaką można wyczytać w pismach Carvera Alana Amesa jest następujące stwierdzenie, jakie przypisuje on Panu Jezusowi:

Kiedy kobieta i mężczyzna  zostają połączeni węzłem małżeńskim, ten ma stanowić o partnerstwie i równości w Bożej miłości” [11].

Powyższe słowa nie są może bezwarunkowo błędne i fałszywe, gdyż owszem w wielu kwestiach mąż i żona oczywiście są sobie równi. Nie zmienia to jednak faktu, iż nie na wszystkich płaszczyznach równość ta występuje, a ponadto w rodzinie rolę kierownika ma – z Bożego ustanowienia – pełnić mężczyzna. Jasno naucza o tym Pismo święte:

„Żony niechaj będą poddane swym mężom, jako Panu. Albowiem mąż jest głową żony, jako Chrystus jest głową Kościoła” (Efez 5,  22-23).

Tak samo żony niech będą poddane swoim mężom, aby nawet wtedy, gdy niektórzy z nich nie słuchają nauki, przez samo postępowanie żon zostali [dla wiary] pozyskani bez nauki” (1 P 3, 1).

Tradycyjna, wielowiekowa wykładnia Magisterium Kościoła też nie pozostawia co do tej kwestii wątpliwości:

„W społeczności domowej, wzmocnionej węzłem miłości, winien koniecznie zakwitnąć czynnik, nazywany przez św. Augustyna porządkiem miłości. Porządek ten obejmując tak pierwszeństwo męża przed żoną i dziećmi, jak i skora, wolna od niechęci uległość i podporządkowanie się żony” (Pius XI, „Casti connubii”) [12].

Nie można więc mówić o absolutnej i pełnej równości w ramach małżeństwa pomiędzy mężczyzną a niewiastą. Niestety zaś w znanych mi pismach Alana Amesa (a przeczytałem dużą ich część) nie ma doprecyzowania, iż równość w małżeństwie nie może być absolutna, pełna i bezwarunkowa oraz, że to mąż jest głową i kierownikiem rodziny. To uszczegółowienie jest na tyle ważne, iż powyżej zacytowane słowa o „partnerstwie i równości” w małżeństwie, które Ames przypisuje Panu Jezusowi nabierają co najmniej bardzo dwuznacznego wymiaru.

 

Podsumowując, pisma i objawienia Carvera Alana Amesa zawierają – wbrew zapewnieniom jego samego, a także niektórych wspierających go księży i biskupów – jawne błędy doktrynalne, herezje oraz poważne dwuznaczności. Należy o tym jasno mówić i w konsekwencji podchodzić do twierdzeń i działalności pana Amesa z pewnym wyraźnym dystansem.

 

Przypisy:

1. Patrz: Carver Alan Ames. „Łagodny Duch”, Kraków 2014, s. 161, 162.

2. Cytat za: Amerykańskie Stowarzyszenie Obrony Tradycji, Rodziny i Własności – TFP, „W obronie wyższych praw. Dlaczego musimy przeciwstawić się legalizacji związków homoseksualnych?”, Kraków 2005, s. 181.

3. Św. Bazyli Wielki, O tym, że Bóg nie jest sprawcą zła, w: Bóg i zło. Pisma Bazylego Wielkiego, Grzegorza z Nyssy i Jana Chryzostoma, Wydawnictwo M, Kraków 2004, s. 42-43.

4. Cytat za: Abp Marcel Lefebvre, „oni Jego zdetronizowali. Od liberalizmu do apostazji. Tragedia soborowa„, Warszawa 1997, s. 44.

5. Patrz: Carver Alan Ames. „Łagodny Duch”, Kraków 2014, s. 203.

6. Patrz: jw., s. 201 – 202.

7. Patrz:  jw., s. 205.

8. Patrz: jw., s. 143.

9.  Cytat za: „Katechizm rzymski z wyroku św. Soboru Trydenckiego ułożony, z rozkazu Piusa V, Papieża wydany, i od Klemensa XIII szczególniej zalecony. Tom I”, Warszawa 1827, ss. 96-97; 62.

10. Cytat za: Michael Davies, „Sobór Watykański II a wolność religijna”, Warszawa 2002, s. 34.

11. Cytat za: Carver Alan Ames, „Oczami Jezusa”, wydanie I, Kraków 2012, s. 383.

12. Cytat za: Pius XI, „Encyklika o małżeństwie chrześcijańskim (Casti connubii)”, Londyn 1943, Wydawnictwa dokumentów nauki Kościoła, s. 26.