Wzgardzone prawdy, zapomniane wartości

Od czego jeszcze powinni odciąć się organizatorzy „Marszu Niepodległości”?

Dobrze się stało, iż organizatorzy tegorocznego „Marszu Niepodległości” (dalej MN) zdystansowali się od rasistowskich haseł, które niestety się na nim pojawiły. Nie zapominajmy jednak o tym, że nawiązania do rasizmu (a niekiedy nawet wręcz nazizmu) nie były jedynym problemem obecnym na owej demonstracji. Rzeczy nagannych było tam więcej i raczej nie słychać, by organizatorzy MN je piętnowali. Poniżej pozwolę sobie wymienić owe niewłaściwe zachowania obecne w tym roku na tej manifestacji.

1. Publiczne i wręcz ostentacyjne naruszanie prawnego zakazu używania rac i petard.

Każdy kto widział relacje z MN mógł się się przekonać o tym, iż race oraz petardy były tam odpalane niemalże powszechnie. Jest to jednak złamanie artykułu 52 Kodeksu wykroczeń, który zabrania nawet posiadania tego rodzaju materiałów w czasie zgromadzeń. I nie jest to jakieś głupie czy niemoralne prawo, przeciwnie służy ono dobru innych ludzi. Odpalona raca lub petarda może wszak w relatywnie łatwy sposób stać się narzędziem do wywoływania rozruchów, a także ranić i kaleczyć innych bliźnich. To prawo powinno być więc szanowane i przestrzegane, wszak jak naucza Magisterium Kościoła w osobie papieża Leona XIII:

Jeden jest tylko powód uwalniający ludzi od posłuszeństwa, mianowicie gdyby żądano od nich czegoś przeciwnego prawu naturalnemu albo Bożemu, tam bowiem, gdzie zachodzi pogwałcenie prawa natury lub woli Bożej, zarówno sam rozkaz, jak wykonanie go byłoby zbrodnią. (…) (Encyklika „Diuturnum illud”).

2. Używanie słów powszechnie uznawanych za nieprzyzwoite i wulgarne.

Nie jest też tajemnicą, iż swoistą tradycją MN są wulgarne hasła intonowane przez część jego uczestników. I w tym roku można było wszak usłyszeć tam zawołania w rodzaju „Je**ć TVN” czy „Je**ć Antifę”. Również w tym wypadku mamy do czynienia z naruszeniem prawa, które zakazuje używania takich słów w miejscach publicznych, a co jeszcze ważniejsze coś takiego jest jawnym pogwałceniem moralności katolickiej. Ponadto, MN jest reklamowany jako miejsce na który mogą przyjść rodziny wraz z dziećmi – tym bardziej zatem należy dbać o to, by takie słowa nie pojawiały się w czasie tej manifestacji.

3. Wznoszenie bardzo dwuznacznych etycznie haseł.

Tradycyjną poetykę MN stanowiły także hasła typu: „Śmierć wrogom ojczyzny”; „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. „Na tych drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”. Dlaczego uważam takie slogany za co najmniej dwuznaczne moralnie? Nie dlatego, żebym np. sądził, iż propagowanie komunizmu powinno być prawnie legalne. Ale nawet, jeśli głoszenie poglądów komunistycznych winno być zakazane, to czy rozsądne jest domaganie się zań kary śmierci i to jeszcze w formie sugerującej zamiłowanie do bardziej okrutnych, a może nawet nielegalnych form jej wymierzania? Jeszcze bardziej wątpliwe jest hasło „Śmierć wrogom ojczyzny”. Nie kwestionuję tego, iż w pewnych szczególnych okolicznościach karanie śmiercią niektórych ze skrajnie wrogich wobec ojczyzny i państwa działań może być usprawiedliwione. Jednak mam obiekcje co do tego w jaki sposób rozumieją te słowa intonujący je ludzie. Czy np. wrogiem ojczyzny zasługującym na śmierć jest ktoś kwestionujący zasadność kultu „Żołnierzy Wyklętych”? Jako przeciwnikowi tego kultu zdarzało mi się już wszak słyszeć pod swym adresem owe słowa. Czy śmierć ta miałaby być wymierzana po przeprowadzeniu starannego i uczciwego procesu sądowego, czy może takowy proces byłby zbędny i dziarscy narodowcy aplikowaliby ową karę hojnie i wedle własnego uznania? Wreszcie można się też zapytać, czy nawet jeśli uznaje się moralną zasadność stosowania kary śmierci w odniesieniu do niektórych nieprawości stosowne jest akcentowanie życzenia śmierci pewnym osobom? To czego przede wszystkim powinniśmy pragnąć dla ludzi, których uważamy za złych, to ich poprawy i nawrócenia, a nie śmierci. Owszem, nawet kara śmierci może być dla niektórych ludzi środkiem prowadzących ich do dobrej przemiany, ale to nie zadawanie śmierci – choć usprawiedliwione – ma być tu celem samym w sobie. Pamiętajmy, że choć kara śmierci jest w pewnych okolicznościach polecona przez Boga, to Stwórca mówi o sobie też:

Czyż tak bardzo mi zależy na śmierci występnego – wyrocznia Pana Boga – a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył? (…) Ja nie mam żadnego upodobania w śmierci – wyrocznia Pana Boga. Zatem nawróćcie się, a żyć będziecie (Ez 18, 23; 32).

Bo śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących.
Stworzył bowiem wszystko po to, aby było, i byty tego świata niosą zdrowie: nie ma w nich śmiercionośnego jadu ani władania Otchłani na tej ziemi (Mdr 1, 13 – 14). 

 

O innych nagannych aspektach omawianego Marszu takich jak jego radykalna antyimigranckość oraz promowanie nań kultu „Żołnierzy Wyklętych” nie będę już w tym artykule wspominał, gdyż o owych sprawach pisałem już nieraz w innych miejscach.